Racjonalista - Strona głównaDo treści
Brzytwą Ockhama po handlowej niedzieli.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
24-09-2016 20:01Arminius (25555 punktów)Brzytwą Ockhama po handlowej niedzieli.
0 na 2
Są plany wprowadzenia w życie ograniczenia handlu w niedzielę - w postaci projektu stosownej ustawy opracowanej przez NSZZ "Solidarność". Owo ograniczenie wymierzone jest głównie w wielkie supermarkety, a intencją która przysługuje autorom projektu jest zapewnienie pracownikom sklepów wielkopowierzchniowych wolnej niedzieli.
W zasadzie nie jestem wielkim przeciwnikiem owego zamierzenia - bo zakupy mogę sobie zrobić w inne dni, a przebywać w galeriach handlowych organicznie nie znoszę. Ale jest tu jednak pewien szkopuł. Otóż jest całe multum centrów handlowych z wielkimi sklepami rozsianych wzdłuż naszej granicy z Niemcami, Ukraina, Białorusią i Rosją - i w tych miejscach handel w niedzielę stanowi bardzo istotną część utargu całotygodniowego. Wprowadzenie projektu jak wyżej w życie najpewniej doprowadzi do sporych ubytków w obrocie - co się niechybnie przełoży na zwolnienia określonej liczby osób z pracy. I to jest właśnie ten szkopuł. Bo jeżeli mamy sytuację typu: niezadowolony pracownik bo pracuje w niedzielę i pracownik zwolniony z pracy bo spadły obroty sklepu - to jest rzeczą oczywistą, która z tych alternatyw jest lepsza. Wydaje się, iż byłoby wskazane aby decyzje o zamykaniu sklepów określonych w niedzielę zapadały przy uwzględnieniu zdywersyfikowanych kryteriów albo - jeszcze lepiej - żeby takie decyzje podejmowały władze samorządowe określonego szczebla - które przecież lepiej znają realia ekonomiczne swojego regionu od centralistycznej "Warszawki".
W ogóle odnosi się wrażenie, iż rozwiązanie problemu jak wyżej zboczyło na jakieś wyboiste wielce manowce - zamiast podążać - zgodnie z zasadą brzytwy Ockhama jak najprostszą drogą.
Miałem kiedyś okazję pracować w dużym supermarkecie znanej sieci w USA. Sklep był czynny przez cały rok - z wyjątkiem Bożego Narodzenia bo właściciel sieci był katolikiem i to był jego ukłon w stronę pracowników. Za pracę w sobotę i niedzielę dostawało się więcej pieniędzy, w przypadku soboty o 30 % więcej niż w zwykły dzień za pracę w niedzielę o 60 % więcej. Równocześnie pracownicy mieli zagwarantowane dwa dni w tygodniu wolnego pod rząd - jeżeli tego chcieli. Do pracy w sobotę i niedzielę było bardzo wielu chętnych - tak iż istniała "lista kolejkowa" na którą się trzeba było zapisywać żeby "odstać" swoje. Rozwiązane jak wyżej było w dużym stopniu narzucone przez władze stanu Nowy Jork, chociaż jest wielce prawdopodobne, iż właściciel sieci dorzucił coś od siebie też. Oczywiście nie muszę dodawać, iż największe obroty w owych sklepach miały miejsce właśnie w soboty i niedziele i...... że USA jest krajem znacznie bardziej religijnym niż Polska.
Czy już wiadomo jak rozwiązać problem handlu w niedziele? Kto jeszcze nie wie jak?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Curtiss Helldiver (966 punktów)
(zablokowany)
Nie spotkałem się jeszcze z informacją, żeby pracownicy "sklepów wielkopowierzchniowych" w Polsce żądali zakazu pracy w niedziele. Jest to bowiem wymysł kościelnej hierarchii, której "cywilnym" głosem są przedstawiciele niektórych związków zawodowych oraz niektórzy politycy.
Te głosy pomijają fakt, iż nie wszyscy pracownicy sklepów pracują w każdą niedzielę, że są grafiki pracy, że za taką pracę jest dodatkowe wynagrodzenie.
To jest pomysł czysto ideologiczny (religijny), którego wnioskodawcy kompletnie nie zauważają, że już dziś np. zakaz pracy w dni świąteczne nie dotyczy osób zatrudnionych w innej formie niż umowa o pracę, powtarzając bzdurę o "właścicielu za ladą".
25-09-2016 10:25 
 Ocena 1 na 1
klawik (759 punktów)
>Nie spotkałem się jeszcze z informacją, żeby pracownicy "sklepów wielkopowierzchniowych" w Polsce żądali zakazu pracy w niedziele.

www.wolnaniedziela.pl/
Nie tylko pracownicy, ale także klienci.

Jest to bowiem wymysł kościelnej hierarchii, której "cywilnym" głosem są przedstawiciele niektórych związków zawodowych oraz niektórzy politycy.

To prawda,że kościół wspiera ten pomysł, ale uważam, że błędnie wnioskuje oczekując, że dzięki wolnej niedzieli będzie więcej wiernych w kościele.

>Te głosy pomijają fakt, iż nie wszyscy pracownicy sklepów pracują w każdą niedzielę, że są grafiki pracy, że za taką pracę jest dodatkowe wynagrodzenie.

Znam kilka osób pracujących, i które pracowały w takich sklepach i te grafiki i lepsze pieniądze to między bajki można włożyć. Zwykle oddaje się za niedzielę inny dzień i tyle. Pomijam fakt, że spirala kombinacji w zatrudnianiu jest gigagntyczna(np. pół etatu, zlecenia itp.)
Uważam, że Polska musi cywilizacyjnie dogonić europę zachodnią, żeby niedzielna praca nie wiązała się z wykorzystywaniem pracowników. Poza tym ze społecznego punktu widzenia czas spędzony rodzinnie jest korzystny. Jest jeszcze aspekt małych sklepów na wsiach czy osiedlach, do których można pójść w domowych laczkach po brakujące masło.


>To jest pomysł czysto ideologiczny (religijny), którego wnioskodawcy kompletnie nie zauważają, że już dziś np. zakaz pracy w dni świąteczne nie dotyczy osób zatrudnionych w innej formie niż umowa o pracę, powtarzając bzdurę o "właścicielu za ladą".

To wcale nie taka bzdura. Słyszałem wypowiedż sklepikarza, który stwierdził, że trudno zaufać osobie zatrudnionej na jeden dzień i woli sam stać za kasą.

Curtiss Helldiver (966 punktów)
(zablokowany)
>To wcale nie taka bzdura. Słyszałem wypowiedż sklepikarza, który stwierdził, że trudno zaufać osobie zatrudnionej na jeden dzień i woli sam stać za kasą.
Ależ nie chodzi o zatrudnianie na jeden dzień. Chodzi o sklepy, których właściciele nigdy sami nie sprzedają, bo zatrudniają do tego pracowników na zlecenie na co dzień. Może gdzieś na wsiach i maleńkich miasteczkach jest inaczej, ale nie w dużych miastach.

Moje wątki nt. PiS nie są wynikiem zdziwienia, powstają w celach kronikarskich.
25-09-2016 13:05 
 Ocena 4 na 4
szarley (54911 punktów)
>Nie spotkałem się jeszcze z informacją, żeby pracownicy "sklepów wielkopowierzchniowych" w Polsce żądali zakazu pracy w niedziele.

A w jaki sposób mieliby się upomnieć? Manifestacją w Warszawie w dzień wolny od pracy czyli 1 stycznia? A może przemawiając do kamer na oczach pracodawcy?

>Jest to bowiem wymysł kościelnej hierarchii, której "cywilnym" głosem są przedstawiciele niektórych związków zawodowych oraz niektórzy politycy.

Jest to bowiem głos w którym pomijając powód kościelna hierarchia ma wspólny cel z pracownikami. Wolny dzień, kiedy wolny dzień mają też np dzieci w szkołach.
Rozumiem, że Ty pracujesz kiedy Twoja rodzina ma wolne, a 24 grudnia o 20 zastanę Cię przy produkcyjnej taśmie.

>Te głosy pomijają fakt, iż nie wszyscy pracownicy sklepów pracują w każdą niedzielę, że są grafiki pracy, że za taką pracę jest dodatkowe wynagrodzenie.

Jakiś żart??????????????????????????????????????
Znam sklep w którym pracownica ma JEDEN dzień w miesiącu wolny
Ośmiogodzinny dzień pracy to fikcja w większości małych sklepów, a ostatnio PIP znalazła sklep w którym pracownica po przepracowaniu 31 dni w lipcu podpisała wstecz ... kartę urlopową i okazało się że cały lipiec była na urlopie

>To jest pomysł czysto ideologiczny (religijny),
Więc w imię walki z ideologią chciałbym Cię zobaczyć w pracy w religijne święto Świętej Bożej Rodzicielki. O 6 rano.

"ja nie chcę świętować, inni niech pracują" nie zgadzam się z takim poglądem

>którego wnioskodawcy kompletnie nie zauważają, że już dziś np. zakaz pracy w dni świąteczne nie dotyczy osób zatrudnionych w innej formie niż umowa o pracę, powtarzając bzdurę o "właścicielu za ladą".
Należy zwalczać patologie, ale należy zawsze pamiętać, że za ladą stoi CZŁOWIEK, mający swoje prawa, w tym prawo do wolnego dnia, prawo do bytowania z rodziną.
25-09-2016 15:11 
 Ocena 4 na 4
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Więc w imię walki z ideologią chciałbym Cię zobaczyć w pracy w religijne święto Świętej Bożej Rodzicielki. O 6 rano.

Prosze bardzo. W ostatnich 6-ciu latach przepracowalem 36 niedziel rocznie oraz WSZYSTKIE swieta. Od 17:30 do 05:30.

Kasjerki w staji benzynowej?
No nie rob sobie jaj. Paliwo jest potrzebne i musi byc dostepne 24 godziny na dobe. Jade na weekend i chce wrocic do domu samochodem a nie na pieszo. Dlatego kasjerki na stacji benzynowej mi nie szkoda i nie krzycze, ze musi miec niedziele wolna. Ze co? Ze mozna w niedziele automaty postawic (jak niektore bezzalogowe stacje benzynowe juz robia)? No nie rob sobie jaj. To mnie nie interesuje.

Kasjerka w kasie kinowej?
No nie rob sobie jaj. Chce w niedziele sobie pojsc do kina. Rozerwac sie po 5 dniach ciezkiej, 8-smio godzinnej pracy. Kasjerka w kinie moze sobie w poniedzialek, wtorek, srode, czwartek, piatek albo sobote pojsc z dziecmi do kina. A niedzioele ma pracowac bo ja chce do kina.

Kasierka w kasie teatralnej? No nie rob sobie jaj. Chce w niedziele sobie pojsc do teatru. Rozerwac sie po 5 dniach ciezkiej, 8-smio godzinnej pracy. Kasjerka w teatrze moze sobie w poniedzialek, wtorek, srode, czwartek, piatek albo sobote pojsc z dziecmi do teatru. A niedziele ma pracowac bo ja chce do teatru.

Garderobierka w teatrze? No nie rob sobie jaj. No nie rob sobie jaj. Chce w niedziele sobie pojsc do teatru. Rozerwac sie po 5 dniach ciezkiej, 8-smio godzinnej pracy. Garderobierka w teatrze moze sobie w poniedzialek, wtorek, srode, czwartek, piatek albo sobote pojsc z dziecmi do teatru. A niedziele ma pracowac bo ja chce do teatru.

Lekarz? No nie rob sobie jaj. Lekarz musi w niedziele pracowac. Przeciez lekarz jest potrzebny w niedziele.

Kierowca autobusu? No nie rob sobie jaj. Autobusy musza jezdzic w niedziele. Bez tego koniec swiata.

Ale badze pewnien, ze o zamkniete sklepy w niedziele bnede walczyl jak lew. Jest wchujdylion grup zawodowych, ktore musza pracowac w niedziele ale ja uwzialem sie na handlu. Beda walczyl do ostatniej kropli krwi, zeby zamknac centra handlowe.

No ale oczywiscie nie o zamkniecie kin w centrach handlowych. Te musza byc otwarte. Bo kultura i wiesz.
Ze co? Ze kasjerka z Tesco obok tego kina dorabia w niedziele wlasnie w tym kinie? A chuj mnie to obchodzi! Walczylem o zamkniecie Tesca. Nie obchodzi mnie jakas tam kasjerka, ktora dorabia w niedziele. Ja mam spokojne sumienie bo centrum handlowe zamkniete.
szarley (54911 punktów)
Rozmawialiśmy już o tym kilka razy.
Skoro pracujesz w niedziele i święta, to jak widać Twoja praca jest NIEZBĘDNA.
Ja dostrzegam różnicę niezbędności pracy energetycznego pogotowia czy stacji paliw od niezbędności pracy sklepu z RTV czy materiałami budowlanymi

Dostrzegam też różnicę w dobrowolności pracy wysokokwalifikowanego specjalisty, który w każdej chwili może zmienić pracę na lepszą od dobrowolności pracy sklepowej w małym miasteczku

>Lekarz? No nie rob sobie jaj. Lekarz musi w niedziele pracowac. Przeciez lekarz jest potrzebny w niedziele.
Pracuje ich około 20 % Reszta ma wolne.

JESTEM ZA TYM, ABY WSZYSCY PRACOWNICY PRZYCHODZILI DO PRACY W ŚWIĘTA (pod warunkiem 2,5% bezrobocia)
25-09-2016 15:30 
 Ocena 4 na 4
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Ja dostrzegam różnicę niezbędności pracy energetycznego pogotowia czy stacji paliw od niezbędności pracy sklepu z RTV czy materiałami budowlanymi

No. Wchujdylion grup zawodowych i KAZDA jest w niedziele niezbedna. TYLKO handel nie

Stacja paliw niezbedna (dlaczego? Nie mozna zaplanowac kupna benzyny tak jak Ty radzisz robic zakupy w poniedzialek, wtorek, srode, czwartek, piatek i sobote?)?
O.k. postaw w niedziele automat a nie kasjerke. Mozliwe? Mozliwe.
Mozna zbic polityczny/koscielny kapital na krzyku, ze kasjerce na stacji nalezy sie niedziela? Nie bardzo, wiec o kasjerkach na stacjach jest cicho (a jeszcze ciszej o automatach).
25-09-2016 15:42 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>Ja dostrzegam różnicę niezbędności pracy energetycznego pogotowia czy stacji paliw od niezbędności pracy sklepu z RTV czy materiałami budowlanymi
>No. Wchujdylion grup zawodowych i KAZDA jest w niedziele niezbedna. TYLKO handel nie

Nie każda. Do kopalń dojeżdża dziś 10% górników. do elektrowni (!) połowa pracowników, lekarz po sąsiedzku ma wolne, nauczyciel też, obok buduje się dom, ale dziś nikt tam nie pracuje, w rozkładzie jazdy jest co trzeci autobus. Nieczynna jest poczta, bank, urząd gminy, natomiast w handlu nieczynna jest tylko... apteka.
25-09-2016 16:11 
 Ocena 4 na 4
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Nie każda. Do kopalń dojeżdża dziś 10% górników. do elektrowni (!) połowa pracowników, lekarz po sąsiedzku ma wolne, nauczyciel też, obok buduje się dom, ale dziś nikt tam nie pracuje, w rozkładzie jazdy jest co trzeci autobus. Nieczynna jest poczta, bank, urząd gminy, natomiast w handlu nieczynna jest tylko... apteka.

Czy przyklady wymienione przez Ciebie maja zakaz pracy w niedziele? Zakaz panstwowy? Czyli taki do jakiego daza zwolennicy zakazu pracy w niedziele?

Poza tym nie odpowiedziales:

Czy kasjerki na stacji benzynowej mozna zamienic w niedziele automatem? Mozna? Mozna.
Dlaczego wiec nie postulujesz, zeby biednym kasjerkom w Orlenie dac w niedziele wolne?
Bo paliwo potrzebne? No to ja Ci dam dobra rade (tak jak Ty mie dales) i polece zaplanowac kupno paliwa w sobote (zaraz po tym jak zrobisz zaplanowane zakupy w sobote zamiast niedziele).

U mnie przed domem samochody jezdza zbyt szybko (szkola zaraz przy ulicy). Planuje postulowac zamkniecie szkoly zeby rozwiazac problem. Branie sie za zrodlo problemu (czyli zbyt szybkich kierowcow) uwazam za zbyt trudne. Po co mam wydawac kase na utrudnienie ruchu, kontrole predkosci czy przekierowanie ruchu skoro moge cudownie rozwiazac problem zamknieciem szkoly.
25-09-2016 16:22 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>Nie każda. Do kopalń dojeżdża dziś 10% górników. do elektrowni (!) połowa pracowników, lekarz po sąsiedzku ma wolne, nauczyciel też, obok buduje się dom, ale dziś nikt tam nie pracuje, w rozkładzie jazdy jest co trzeci autobus. Nieczynna jest poczta, bank, urząd gminy, natomiast w handlu nieczynna jest tylko... apteka.
>Czy przyklady wymienione przez Ciebie maja zakaz pracy w niedziele?
Nie. Mają wolny dzień. W przypadku np listonoszy żadna różnica

>Poza tym nie odpowiedziales:
>Czy kasjerki na stacji benzynowej mozna zamienic w niedziele automatem? Mozna? Mozna.
Pewnie tak. Nie mam nic przeciwko takiej zamianie

Chcę, żeby jak największa liczba ludzi mogła świętować wtedy kiedy chce. Tylko tyle i aż tyle. Wolałbym, żeby zamiast państwowych zakazów była kultura stosunków pracy, ale sam widzisz u Ciebie w Rzeszy działa to zupełnie inaczej niż w Polsce

>Dlaczego wiec nie postulujesz, zeby biednym kasjerkom w Orlenie dac w niedziele wolne?
Nigdy nie napisałem, że nie chcę dla nich wolnego dnia.
Napisałem że dostrzegam różnicę niezbędności pracy na stacji paliw i w sklepie z materiałami budowlanymi. Podobnie jak Ty nie postulujesz 7-dniowego tygodnia pracy szkół
25-09-2016 16:33 
 Ocena 1 na 1
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Nie. Mają wolny dzień. W przypadku np listonoszy żadna różnica

Roznica jaest taka, ze niektorzy pracodawcy nie oszukuja i nie wyzyskuja pracownika. I zamiast Teasco i Auchan zmusic do dobrego traktowania pracowanika (100% dodatku w niedziele, praca w niedziele tylko dobrowolna) Ty dazycz do zakazu handlu i tym samym odbierasz chcacym pracowac w niedziele szanse na prace w niedziele. Zamiast rozwiazac problem wymuszeniem na pracodawcy wywiazania sie z jego zasranego obowiazku (dobrego traktowania pracobiorca) Ty proponujesz aby lata poniewarania i oszustw uszly mu na sucho i "ukarasz" go zakazem handlu w niedziele.
Przy czym mniejsze sklepy i tak znajda luke w prawie aby w niedziele nadal wyzyskiwac pracobiorcow.
No ale Twoje sumienie bedzie czyste bo przeciez walczyles jak lew aby centra handlowe byly zamniete w niedziele (oczywiscie tylko sklepy z chlebem, jajkami i dzinsami bo kino nadal bedzoe otwarte.)

>Chcę, żeby jak największa liczba ludzi mogła świętować wtedy kiedy chce. Tylko tyle i aż tyle. Wolałbym, żeby zamiast państwowych zakazów była kultura stosunków pracy, ale sam widzisz u Ciebie w Rzeszy działa to zupełnie inaczej niż w Polsce.

No to postuluj za automatami na stacjach benzynowych. Jakos cicho siedzisz. Odzywasz sie tylko jak ktos cos o centrach handlowych i jajkach w niedziele baknie.

>Napisałem że dostrzegam różnicę niezbędności pracy na stacji paliw..

Dlaczego jest niezbedna???? Ty mi proponowales planowanie zakupow w sobote. Nie mozesz kupic paliwa rowniez w sobote????????
szarley (54911 punktów)
Chyba jednak niestarannie czytasz to, co piszę.
25-09-2016 23:14 
 Ocena 3 na 3
tarkos (10757 punktów)
>Skoro pracujesz w niedziele i święta, to jak widać Twoja praca jest NIEZBĘDNA.
A czy niedziele i święta są niezbędne?
Dlaczego podejmowanie lub niepodejmowanie pracy miałoby być zależne od świąt, skoro religie nie przynależą do obszarów niezbędnych?

[Pytam nieco abstrakcyjnie, gdyż rozumiem chyba Twoje stanowisko w kwestii poszanowania czyjegoś święta (w niedzielę celowo nie koszę trawnika, a w święta prawosławne kuzynka katoliczka nawet się waha przed zakupem proszku do prania, przez jakiś szacunek dla innego obyczaju) - nie dowodzi to jednak niezbędności świąt.]
>
26-09-2016 11:24 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>>Skoro pracujesz w niedziele i święta, to jak widać Twoja praca jest NIEZBĘDNA.
>A czy niedziele i święta są niezbędne?
Tak, skoro zdecydowana większość ludzi ich chce
Wyobrażasz sobie pracę 7 dni w tygodniu? Życie bez świąt byłoby tylko smutniejsze.

>Dlaczego podejmowanie lub niepodejmowanie pracy miałoby być zależne od świąt, skoro religie nie przynależą do obszarów niezbędnych?
Zwłaszcza dla rodzin korzystniejsze jest, aby wolne dni przypadały dla wszystkich w tym samym czasie, a przyjęło się w znacznej części świata, że tym wolnym dniem jest niedziela, dlatego uważam, że w niedziele, w święta powinni pracować jedynie ci, których praca w te dni jest niezbędna i ci którzy chcą pracować. Właściciel sklepu niech sobie pracuje kiedy chce. Handel jest pod jednym względem szczególną częścią gospodarki, bo ekonomiczne upośledzenie pracowników handlu jest w mojej ocenie największe.

>[Pytam nieco abstrakcyjnie, gdyż rozumiem chyba Twoje stanowisko w kwestii poszanowania czyjegoś święta (w niedzielę celowo nie koszę trawnika, a w święta prawosławne kuzynka katoliczka nawet się waha przed zakupem proszku do prania, przez jakiś szacunek dla innego obyczaju) - nie dowodzi to jednak niezbędności świąt.]

"Nie psuj mi mojego święta, zaproś mnie na swoje"
tarkos (10757 punktów)
>>> czy niedziele i święta są niezbędne?
>Tak, skoro zdecydowana większość ludzi ich chce
OK - jeśli wolą świętować, niż pracować, to praca bywa zbędniejsza od świąt.
>Wyobrażasz sobie pracę 7 dni w tygodniu?
To łatwe. Każdy dzień powszedni można traktować jak święto, a pracę jako rodzaj modlitwy.
[A łikendy w naszym kręgu kulturowym skutkują często bólem wątroby. ]
>Życie bez świąt byłoby tylko smutniejsze.
Skoro już święta być muszą, dajmy na to 64 rocznie, to dlaczego nie dać ludziom radości swobodnego dysponowania tymi dziewięcioma tygodniami (zwłaszcza, że istnieją wolne soboty)?

>>Dlaczego podejmowanie lub niepodejmowanie pracy miałoby być zależne od świąt, skoro religie nie przynależą do obszarów niezbędnych?
>Zwłaszcza dla rodzin korzystniejsze jest, aby wolne dni przypadały dla wszystkich w tym samym czasie
Jeśli każdy w rodzinie miałby 64 dni wolnego, to chyba z łatwością umówiliby się co do terminu świąt - świąt rodzinnych właśnie, a niekoniecznie religijnych.
> przyjęło się w znacznej części świata, że tym wolnym dniem jest niedziela
Tak się przyjęło chyba dlatego, że duszpasterze też są ludźmi i nie samą strawą duchową żyją.
> Handel jest pod jednym względem szczególną częścią gospodarki, bo ekonomiczne upośledzenie pracowników handlu jest w mojej ocenie największe.
To możliwe (a przy okazji - nie samym interesem człowiek żyje), gdyby jednak ekspedientka z hipermarketu miała zagwarantowane 9 tygodni wolnego, to chyba nie czułaby się pokrzywdzona.

>"Nie psuj mi mojego święta, zaproś mnie na swoje"
OK
26-09-2016 17:40 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)

>Jeśli każdy w rodzinie miałby 64 dni wolnego, to chyba z łatwością umówiliby się co do terminu świąt - świąt rodzinnych właśnie, a niekoniecznie religijnych.

Kazdy w rodzinie? Dzieci w szkole też by miały 64 dni do wykorzystania w dowolny sposób? To zaplanowanie sprawdzianu byłoby ciężką sprawą...

>> przyjęło się w znacznej części świata, że tym wolnym dniem jest niedziela
>Tak się przyjęło chyba dlatego, że duszpasterze też są ludźmi i nie samą strawą duchową żyją.

Akurat niedzielę wymyślili Rzymianie jeszcze przed przejściem na chrześcijaństwo.

>> Handel jest pod jednym względem szczególną częścią gospodarki, bo ekonomiczne upośledzenie pracowników handlu jest w mojej ocenie największe.
>To możliwe (a przy okazji - nie samym interesem człowiek żyje), gdyby jednak ekspedientka z hipermarketu miała zagwarantowane 9 tygodni wolnego, to chyba nie czułaby się pokrzywdzona.

Teraz, teoretycznie, właśnie ma - tylko że to bardzo łatwo obejść. Jednoznaczny zakaz w niedzielę byłby bardzo trudny do kombinowanego obejścia i to jest jego główną zaletą. Gdyby prawo pracy było traktowane poważnie, to pewnue nikt by nawet nue zgłosił takiego projektu.
26-09-2016 18:34 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>Wyobrażasz sobie pracę 7 dni w tygodniu?
>To łatwe. Każdy dzień powszedni można traktować jak święto, a pracę jako rodzaj modlitwy.
Tylko że jakoś tak, większość woli jednak wolne w niedziele. Był taki pomysł w Czeskiej republice, żeby tydzień miał 10 dni z czego trzy dni weekendu, ale w wyborach dostał tak niewielkie poparcie, że głoszącą go partię (i tak niszową) pogrążył do niebytu

>>Życie bez świąt byłoby tylko smutniejsze.
>Skoro już święta być muszą, dajmy na to 64 rocznie, to dlaczego nie dać ludziom radości swobodnego dysponowania tymi dziewięcioma tygodniami (zwłaszcza, że istnieją wolne soboty)?
Bo nie chcą. Większość jednak chce 24 grudnia siąść do stoła, a 1 listopada pójść na groby. Cóż poczniesz, tak chcą.

>>Zwłaszcza dla rodzin korzystniejsze jest, aby wolne dni przypadały dla wszystkich w tym samym czasie
>Jeśli każdy w rodzinie miałby 64 dni wolnego, to chyba z łatwością umówiliby się co do terminu świąt - świąt rodzinnych właśnie, a niekoniecznie religijnych.
1 wolą mieć wolne w święta religijne (ale też państwowe)
2 poczytaj ZaKotema. Zawsze warto!

>> przyjęło się w znacznej części świata, że tym wolnym dniem jest niedziela
>Tak się przyjęło chyba dlatego, że duszpasterze też są ludźmi i nie samą strawą duchową żyją.
Wolne od handlu niedziele nie spowodują wzrostu dochodów duchowieństwa. Może nawet więcej ludzi mając wolny dzień wyjedzie na wycieczkę lub na działkę

>> Handel jest pod jednym względem szczególną częścią gospodarki, bo ekonomiczne upośledzenie pracowników handlu jest w mojej ocenie największe.
>To możliwe (a przy okazji - nie samym interesem człowiek żyje), gdyby jednak ekspedientka z hipermarketu miała zagwarantowane 9 tygodni wolnego, to chyba nie czułaby się pokrzywdzona.
1 Sądzę, że wolałaby mieć wolną niedzielę i święta
2 Prawo daje pracownikom różne, obfite gwarancje. Życie to weryfikuje,

>>"Nie psuj mi mojego święta, zaproś mnie na swoje"
>OK
Na kiedy zapraszasz?
Wenancjusz (16441 punktów)
>>>Wyobrażasz sobie pracę 7 dni w tygodniu?

Co oczywiście przegiąłeś. Jeśli zauważysz, to praca w sobotę, czy nawet w niedzielę, nie jest dla całego zespołu pracowników-sprzedawców. Jest rotacja. i nie ma o co szat drzeć. Nie pracują przecież za darmo. Na przykładzie "Biedronki", co zauważyłem, tych samych twarzy nie widzę, choć jak zwykle bywa, coś się zapomni kupić na niedzielny obiad i chciał, nie chciał, idzie się na zakupy.

>>To łatwe. Każdy dzień powszedni można traktować jak święto, a pracę jako rodzaj modlitwy.

No mnie przekonuje, że praca to wielki przywilej, a nie modlitwa.

>Tylko że jakoś tak, większość woli jednak wolne w niedziele. Był taki pomysł w Czeskiej republice, żeby tydzień miał 10 dni z czego trzy dni weekendu, ale w wyborach dostał tak niewielkie poparcie, że głoszącą go partię (i tak niszową) pogrążył do niebytu

Dziwny przykład, tym bardziej od pół Czecha. Bliżej wam do Węgier jak Polsce i dziwię się, że nie zauważyłeś iż premier Orban odstępuje od zakazu handlu w niedzielę i chce to wprowadzić na Węgrzech od 2017 roku, po nie za bardzo udanym eksperymencie w 2016 roku.

>>>Życie bez świąt byłoby tylko smutniejsze.

Równie się nie zgadzam z tym. Dla mnie wielkim świętem dającym radość jest wizyta moich wnuków, nawet że sprząta się i naprawia po tym co nabroili.

>>Skoro już święta być muszą, dajmy na to 64 rocznie, to dlaczego nie dać ludziom radości swobodnego dysponowania tymi dziewięcioma tygodniami (zwłaszcza, że istnieją wolne soboty)?
>Bo nie chcą. Większość jednak chce 24 grudnia siąść do stoła, a 1 listopada pójść na groby. Cóż poczniesz, tak chcą.

No cóż jest takie powiedzenie, że chcieć to nie zawsze móc. Więc co chcesz? By zamarło całe życie, bo święta? Kolejarze, szpitale, pogotowie, PKS-y, Telewizja- choć gówniana, radio, no i handel, stragany z kwiatami i innymi artefaktami na święto zmarłych też winny być zamknięte, dolicz stacje benzynowe, itp. Handel w dniach świąt ważnych i tak pracuje w skróconym czasie.

>>>Zwłaszcza dla rodzin korzystniejsze jest, aby wolne dni przypadały dla wszystkich w tym samym czasie
>>Jeśli każdy w rodzinie miałby 64 dni wolnego, to chyba z łatwością umówiliby się co do terminu świąt - świąt rodzinnych właśnie, a niekoniecznie religijnych.
>1 wolą mieć wolne w święta religijne (ale też państwowe)

Dlaczego? to jest zupełnie mało ekonomiczne pojęcie. Wtedy właśnie są większe obroty w wolnym handlu. Nawet w restauracjach jest lepszy obrót.

>2 poczytaj ZaKotema. Zawsze warto!

Czytam go i czasem mu się też wymknie coś co mało przekonuje.

>>> przyjęło się w znacznej części świata, że tym wolnym dniem jest niedziela
>>Tak się przyjęło chyba dlatego, że duszpasterze też są ludźmi i nie samą strawą duchową żyją.
>Wolne od handlu niedziele nie spowodują wzrostu dochodów duchowieństwa. Może nawet więcej ludzi mając wolny dzień wyjedzie na wycieczkę lub na działkę

Być może a raczej na pewno, gdy są odpowiednie warunki pogodowe, co boli sukienkowych niewątpliwie.

>>> Handel jest pod jednym względem szczególną częścią gospodarki, bo ekonomiczne upośledzenie pracowników handlu jest w mojej ocenie największe.
>>To możliwe (a przy okazji - nie samym interesem człowiek żyje), gdyby jednak ekspedientka z hipermarketu miała zagwarantowane 9 tygodni wolnego, to chyba nie czułaby się pokrzywdzona.

A już na pewno, gdyby miała odpowiednio większą "dniówkę" za swoje poświęcenie.

>1 Sądzę, że wolałaby mieć wolną niedzielę i święta

Jej większe hipotetyczne dochody byłyby składnikiem większego wspólnego dochodu w gospodarstwie domowym.

>2 Prawo daje pracownikom różne, obfite gwarancje. Życie to weryfikuje,
>>>"Nie psuj mi mojego święta, zaproś mnie na swoje"
>>OK
>Na kiedy zapraszasz?
>
Mnie uwzględnij też.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
27-09-2016 07:14 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>>>Wyobrażasz sobie pracę 7 dni w tygodniu?
>Co oczywiście przegiąłeś. Jeśli zauważysz, to praca w sobotę, czy nawet w niedzielę, nie jest dla całego zespołu pracowników-sprzedawców. Jest rotacja.
Jesteś pewien? Sklep zatrudnia dwie pracownice, która ma wolne?

>i nie ma o co szat drzeć. Nie pracują przecież za darmo.
Nie, ale w jednej z sieci franczyzowych mają 5,5 zł/h brutto na śmieciówce. Nie sądzę, aby ta sieć była odosobniona w swoich praktykach

>Na przykładzie "Biedronki", co zauważyłem, tych samych twarzy nie widzę, choć jak zwykle bywa, coś się zapomni kupić na niedzielny obiad i chciał, nie chciał, idzie się na zakupy.
3 dni od 6, 3 dni od 12 jeden dzień na zapleczu. Akurat Biedronka musiała sporo naprawiać swój wizerunek jeśli chodzi o szanowanie praw pracowników

>>>>Życie bez świąt byłoby tylko smutniejsze.
>Równie się nie zgadzam z tym. Dla mnie wielkim świętem dającym radość jest wizyta moich wnuków, nawet że sprząta się i naprawia po tym co nabroili.
Dla CIEBIE. Inni mogą mieć inne.

>>>Skoro już święta być muszą, dajmy na to 64 rocznie, to dlaczego nie dać ludziom radości swobodnego dysponowania tymi dziewięcioma tygodniami (zwłaszcza, że istnieją wolne soboty)?
>>Bo nie chcą. Większość jednak chce 24 grudnia siąść do stoła, a 1 listopada pójść na groby. Cóż poczniesz, tak chcą.
>No cóż jest takie powiedzenie, że chcieć to nie zawsze móc. Więc co chcesz? By zamarło całe życie, bo święta? Kolejarze, szpitale, pogotowie, PKS-y, Telewizja- choć gówniana, radio, no i handel, stragany z kwiatami i innymi artefaktami
Pisałem już o różnicy w niezbędności pracy w święto. Czym innym jest niezbędność pracy w niedziele szpitala czym innym niezbędność pracy w niedzielę sklepu z narzędziami ogrodniczymi.
Pisałem też o tym, że w komunikacji, szpitalach, nawet w elektrowniach pracuje mniej ludzi niż w piątki

>>1 wolą mieć wolne w święta religijne (ale też państwowe)
>Dlaczego? to jest zupełnie mało ekonomiczne pojęcie.
To ekonomia jest dla ludzi, a nie ludzie dla ekonomii. Czyżby ekonomicznie byłoby zlikwidować wolne niedziele w przemyśle, administracji, bankach... ?

>>Wolne od handlu niedziele nie spowodują wzrostu dochodów duchowieństwa. Może nawet więcej ludzi mając wolny dzień wyjedzie na wycieczkę lub na działkę
>Być może a raczej na pewno, gdy są odpowiednie warunki pogodowe, co boli sukienkowych niewątpliwie.
A niech boli. Mnie nie boli, że ich boli.

>>1 Sądzę, że wolałaby mieć wolną niedzielę i święta
>Jej większe hipotetyczne dochody byłyby składnikiem większego wspólnego dochodu w gospodarstwie domowym.
Gdybym miał pewność, że ma WYBÓR, nie protestowałbym przeciwko otwieraniu w niedziele sklepów z RTV.

>>>>"Nie psuj mi mojego święta, zaproś mnie na swoje"
>>>OK
>>Na kiedy zapraszasz?
>Mnie uwzględnij też.
To Tarkos zaprasza
28-09-2016 10:54 
 Ocena 1 na 1
tarkos (10757 punktów)
> Był taki pomysł w Czeskiej republice, żeby tydzień miał 10 dni
Podobne projekty pojawiały się np. w czasie Rewolucji Francuskiej (zresztą z podobnym skutkiem), zatem sprawa świąt nie wydaje się oczywista. Z racji umownego układu kalendarza nie powinno się dewaluować czyjejś pracy, sugerując jej zbędność.
> poczytaj ZaKotema. Zawsze warto!
Też to zauważyłeś?
> Na kiedy zapraszasz?
Cóż, w niedziele pracuję, inne święta z rodziną - pozostają dni powszednie.
Może umówimy się na sadzenie sosen lub kartofli?
>
26-09-2016 21:40 
 Ocena 4 na 4
Grzegorz (5685 punktów)
>Jest to bowiem głos w którym pomijając powód kościelna hierarchia ma wspólny cel z pracownikami. Wolny dzień, kiedy wolny dzień mają też np dzieci w szkołach.

Podejrzewam że hierarchii chodzi o brak zakupów, natomiast pracownikom tak naprawdę o wyzysk.

W mojej firmie nie ma problemów z pracą w święta - jak jednemu może nie pasuje, to zwykle inny akurat będzie chciał sobie dorobić do pensji. I mogę się założyć że podobnie nie mieliby z tym problemów pracownicy marketów gdyby mieli z tego cokolwiek więcej niż np. propozycję nie do odrzucenia pracowania w Wigilię z dniem "do odbioru".

Ale zamiast iść w tym kierunku, łatwiej jest wylać dziecko z kąpielą i zabronić handlu w niedzielę w ogóle, przy okazji punktując u kleru. Podobnie zresztą było z obrotem ziemią rolniczą - żeby nie było spekulacji, po prostu uniemożliwiono jej nabywanie osobom "postronnym" (czyli ogólnie nierolnikom, oczywiście robiąc wyjątek dla KRK). No i fakt, teraz nie będę się martwił że do kupna działki pod daczę brakuje mi 10k bo ziemia poszła w górę... dzięki naszemu kochanemu rządowi w ogóle nie będę miał problemów z działką, daczą i podobnych.
27-09-2016 07:14 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>Jest to bowiem głos w którym pomijając powód kościelna hierarchia ma wspólny cel z pracownikami. Wolny dzień, kiedy wolny dzień mają też np dzieci w szkołach.
>Podejrzewam że hierarchii chodzi o brak zakupów, natomiast pracownikom tak naprawdę o wyzysk.
>W mojej firmie nie ma problemów z pracą w święta - jak jednemu może nie pasuje, to zwykle inny akurat będzie chciał sobie dorobić do pensji.
Skoro pracownicy przychodzą dobrowolnie, to nikomu nie dzieje się krzywda. To znaczy, że pracodawca płaci za święta tyle, że to się opłaca.

>I mogę się założyć że podobnie nie mieliby z tym problemów pracownicy marketów gdyby mieli z tego cokolwiek więcej niż np. propozycję nie do odrzucenia pracowania w Wigilię z dniem "do odbioru".
Zapewne.

> Podobnie zresztą było z obrotem ziemią rolniczą - żeby nie było spekulacji, po prostu uniemożliwiono jej nabywanie osobom "postronnym" (czyli ogólnie nierolnikom, oczywiście robiąc wyjątek dla KRK).
To zupełnie inny temat. I ewidentna patologia.
27-09-2016 09:56 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> (czyli ogólnie nierolnikom, oczywiście robiąc wyjątek dla KRK)

Możesz załatwić to tak, że rolnik podzieli ci hektar na 29 arowe odcinki i kupisz.

> No i fakt, teraz nie będę się martwił że do kupna działki
> pod daczę brakuje mi 10k bo ziemia poszła w górę...

Piszesz o budowlanej?
Dziwne
www.polski(*)-domu-Ceny-dzialek-beda-spadac
www.bankie(*)ych-wrzesien-2016-7476675.html

> dzięki naszemu kochanemu rządowi w ogóle nie będę miał
> problemów z działką, daczą i podobnych

W 2008r. rządziła Platforma, a działki skoczyły minimum o 30% bo taka była koniunktura.
Nie zawsze powodem są rządzący. Przez ostatnie 5 lat na rynku ziemi były raczej spadki a potem stagnacja.

krystkon_1976: To jest jakaś ścieżka w docieraniu do biedoty, jeśli Jacka z Szarleyem nie przekonam trudno, ich strata.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365