 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-10-2016 06:56 | romaro (25211 punktów) | Moralna dezaprobata | W połowie czerwca odbyło się posiedzenie Rady Unii Europejskiej, w trakcie którego przyjęto Konkluzję pt. "Listy działań Komisji Europejskiej na rzecz poprawy równego traktowania osób LGBTI. Po raz pierwszy wszystkie kraje członkowskie zgodziły się co do tego, że istnieje potrzeba walki z dyskryminacją ludzi LGBT. Narodowcy zaproponowali opinię sprzeciwiającą się Konkluzji Rady. Wczoraj na posiedzeniu Komisji opinię przyjęto. A oto jej fragment: "Nie można natomiast przedstawiać moralnej dezaprobaty aktów homoseksualnych czy uzasadniających je opinii i wystąpień społecznych jako dyskryminacji czy fobii. Nie można również tą drogą wymuszać rewolucyjnych zmian w prawie czy w edukacji publicznej - przedstawiając sprzeciw wobec nich jako właśnie 'dyskryminację'. Działania tego rodzaju prowadzą do realnych przypadków naruszania wielu praw obywatelskich, jak wolność sumienia czy wolność wychowania" Czyli, że mam rozumieć - "moralna" dezaprobata w stosunku do grup LGBT i "wystąpień społecznych" przeciwko nim nie będzie już traktowane jako rodzaj dyskryminacji? monikarosa(*)probacie-aktow-homoseksualnych | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Grzegorz (5685 punktów) | Ciekawe czy planując walkę z dyskryminacją uwzględnią np. muzułmanów, czy też "islamofobia" ma pierwszeństwo przed "dyskryminowaniem ze względu na orientację"
|
|
4 na 4 Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | Pomijając ten głupawy spór, zastanawiam się, czym się różni "dezaprobata" od "moralnej dezaprobaty". Aż strach pomyśleć czym jest "niemoralna dezaprobata" !
|
|
 | | romaro (25211 punktów) | >Pomijając ten głupawy spór, zastanawiam się, czym się różni "dezaprobata" od "moralnej dezaprobaty". Aż strach pomyśleć czym jest "niemoralna dezaprobata" ! "Niemoralną dezaprobatą" wykażą się Ci którzy nie przyłączą się do "wystąpień społecznych" przeciwko LGBTI.
|
|
 | | ZaKotem (8733 punktów) | >Pomijając ten głupawy spór, zastanawiam się, czym się różni "dezaprobata" od "moralnej dezaprobaty". Aż strach pomyśleć czym jest "niemoralna dezaprobata" !
Dezaprobata może nie być moralna, tylko estetyczna, np. "papierosy śmierdzą". Dezaprobatą moralną jest zaś stwierdzenie "palenie tytoniu jest szkodliwe społecznie". Jednak jedno i drugie mówi tylko o przekonaniach mówiącego i samo w sobie nie może to być rozumiane jako dyskryminacja, DOPÓKI nie idzie w parze z tworzeniem praw i przepisów umniejszajacych prawa nikotynistów. Inna sprawa, że rozpowszechnianie takich poglądów może dyskryminację spowodować.
|
|
|  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Ludzie zazwyczaj nie kierują się moralnością, tylko emocjami.
Gdy im mówię co wynika z ich poglądów, to jest wielkie oburzenie, np gdy ktoś moralnie potępia palenie papierosów, picie i ćpanie, a toleruje niedbanie o wagę. Nawet psychoterapeuci tutaj sobie przeczą, więc jest ciężko z edukacją ludzi w tym temacie. Ludzie wolą nie wiedzieć prawdy.
|
|
| |  | Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | >Ludzie zazwyczaj nie kierują się moralnością, tylko emocjami.
Ja myślałem, że egoizmem. Jak można się kierować emocjami ? Przecież to żaden kierunek, bo emocje są różne.
|
|
| | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Ja myślałem, że egoizmem.
Nie da się nie kierować egoizmem, skoro i altruizm jest jego formą. Ja piszę o tym, że ludzie kierują się emocjami, a nie wartościami.
>Jak można się kierować emocjami ? Przecież to żaden kierunek, bo emocje są różne.
No to kierują się różnymi emocjami. Jak można? Ano tak, że układ limbiczny ma więcej do powiedzenia niż kora przedczołowa, a ludzie na ogół nie mają własnych przemyśleń na temat moralności, tylko "podłączają się" pod grupowe idee.
|
|
| | | |  | Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | >No to kierują się różnymi emocjami. Jak można? Ano tak, że układ limbiczny ma więcej do powiedzenia niż kora przedczołowa, a ludzie na ogół nie mają własnych przemyśleń na temat moralności, tylko "podłączają się" pod grupowe idee.
Moim zdaniem ludzie ulegają emocjom. Nie kierują się nimi. Ludzie "podłączają się" do zbiorowej moralności ponieważ widzą w tym zysk dla siebie, czyli też kierują się egoizmem. Altruizm to rzadka cecha, człowiek kierujący się altruizmem nie jest przystosowany do przetrwania. Jeżeli ktoś kieruje się altruizmem przez całe życie, to jego szanse są marne. Dlatego kierujemy się egoizmem, a - w miarę możliwości - okazjonalnie przejawiamy altruizm.
|
|
| | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Moim zdaniem ludzie ulegają emocjom. Nie kierują się nimi.
Jak rozumiesz tą różnicę? Ja tak, że uleganie emocjom to: - wiem, że zjedzenie ciastka jest złe - jem ciastko bo jest dobre (smaczne) i mam na nie ochotę
Kierowanie się emocjami to: - ciastka są dobre bo je lubię
I większość myśli tą 2 kategorią, żyjąc w świecie swoich racjonalizacji i wierzeń (emocji). Ludzie zasysają losowe kulturowe memy (lub grupowe, np ktoś jest kibolem to myśli jak inni kibole, ktoś głosuje na PiS to ma argumenty typowe dla pisiorów, ktoś jest katolem to powtarza te same katolickie bzdury) i utożsamiają się z nimi emocjonalnie, nie przetwarzają ich przez logiczne części umysłu, gdyż to wymaga poświęcenia czasu i koncentracji i jest procesem raczej bolesnym. "Wyjście z matrixa" rozwala emocje, które wydają się być sednem i motywacją do życia. Ja obserwując to tworzę sobie algorytmy do rozmowy z takimi ludźmi, a potem już tylko intuicyjnie korzystam z tych patternów. Do wysiłku zmuszają mnie tylko niestandardowe osoby, które rozmawiają na poziomie apersonalistycznych przyczyn i skutków (argumentują), a nie personalistycznych emocji.
>Ludzie "podłączają się" do zbiorowej moralności ponieważ widzą w tym zysk dla siebie, czyli też kierują się egoizmem.
Naciągana teoria. Ludzie się nad tym zbytnio nie zastanawiają, tylko są marionetkami w rękach emocji/wierzeń, które z kolei są mechanizmem ewolucyjnym. To tak jakby kot lub pies umiał mówić (miał rozwinięte struktury lingwistyczne) i wtedy wydawałoby mu się, że ma wolną wolę, decyduje o czymś, istnieje jako "ja" czyli ego. Byłaby to jednak nadal tylko konwersja podświadomych, intuicyjnych mechanizmów na strukturę lingwistyczną, która dąży do obiektywizacji stwierdzeń (a właściwie do intersubiektywności).
Przeciwieństwem jest myślenie na temat tego jak jest naprawdę. Np mam jakąś wartość, w którą wierzyłem i którą odczuwałem emocjonalnie, powiedzmy miłość. Zadaję sobie pytanie o to jaka jest obiektywna wartość miłości, czym ona jest - rozbieram ją na czynniki pierwsze jak program komputerowy, czyli najpierw odpala się mechanizm X, potem Y, potem coś tam itd. Zawsze podstawą takiego myślenia jest to, że nic nie wiadomo na 100%, a reszta to już kwestia tego ile udało nam się ustalić dzięki metodzie naukowej, obserwacjom, doświadczeniu.
>Altruizm to rzadka cecha, człowiek kierujący się altruizmem nie jest przystosowany do przetrwania. Jeżeli ktoś kieruje się altruizmem przez całe życie, to jego szanse są marne. Dlatego kierujemy się egoizmem, a - w miarę możliwości - okazjonalnie przejawiamy altruizm.
Czyli w pewnych momentach się nim kierujemy i to jest też egoizm pozwalający przetrwać, bo dzięki temu zyskujemy altruizm innych, dobrą opinię altruisty, a prymitywy dodatkowo zyskują poczucie przyjemności wynikające z personalistycznych urojeń na temat własnej lepszości. Są to jednak emocje, a te sterują ludźmi. Nie można więc powiedzieć, że człowiek kieruje się emocjami, tylko raczej emocje kierują człowiekiem przez większość jego życia. Tylko czasem podejmuje się decyzje racjonalne, logiczne, ale te także nie zawsze istnieją. Ja np nie dostałem od losu takiego przywileju i decyzje logiczne to tylko kontra dla głupich emocji, ale ja właściwie jestem niestandardowym przypadkiem.
|
|
5 na 5 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>dezaprobata w stosunku do grup LGBT [...] nie będzie już traktowane jako rodzaj dyskryminacji? Dokładniej mówiąc to chodziło tam nie o osoby LGBT, lecz o same akty homoseksualne, oni piszą "Nie można natomiast przedstawiać moralnej dezaprobaty aktów homoseksualnych czy uzasadniających je opinii i wystąpień społecznych jako dyskryminacji czy fobii".
I formalnie jest to krok w stronę wolności słowa, pytanie czemu taki skromniutki. Przecież wolnościowe prawo do wyrażania dezaprobaty powinno dotyczyć działań wszelkich grup, a więc także "aktów politycznych" grup rządzących czy "aktów religijnych" grup wierzących.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Mechanizm jest prosty: ludzie czują się gorsi z jakiegoś powodu i wydaje im się, że należy im się równe traktowanie. Ich czyny są krytykowane, ale ci nazywają to dyskryminacją, więc nie da się konstruktywnie skrytykować tak żeby być zrozumianym. Mechanizm ten występuje u zdecydowanej większości ludzi. Krytyka rodzi bunt i uruchamia emocje powiązane z "ja". W tym momencie ludzie maja w zwyczaju gadać takie bzdury, że dostaję od tego odruchu wymiotnego. Przymiotniki odwołujące się do arbitralnych stwierdzeń na temat tego kto krytykuje, np "jesteś psychiczny, głupi itd", albo "tak mówi osoba nienormalna". Oczywiście ciężko domagać się wyjaśnienia dlaczego ktoś tak twierdzi, tak jakby to było oczywiste. Często występują projekcje, czyli ktoś czuje się gorszy i zarzuca mi, że się wywyższam (tak robią najbardziej żałosne prymitywy), albo zamiast obalić moje twierdzenie, rzuca hasełko "wyrażam się do ludzi inteligentnych", bądź też "tak, ty to zawsze masz rację". To mimikra - debile podpatrzyły sobie co mówią osoby mające faktycznie rację, ale pominęli najważniejszy punkt - posiadanie racji i argumentów.
Środowiska LGBT kojarzą się z kompromitującymi się co chwilę krzykaczami, którzy są przekonani, że są gorsi, więc domagają się równości, tolerancji itd. Mają postawę "należy mi się!". Inni mają ich akceptować bo tak. Nie wiedzą jednak, że na szacunek trzeba sobie zasłużyć i nie ma z tym nic wspólnego czy ktoś jest homo, czy lubi pić wodę z akwarium, albo mieszać bigos kolanem.
Ludzie domagający się tolerancji budzą moje obrzydzenie tylko z tego powodu, że się tego domagają. Gdy jestem gdzieś niechciany, a tym bardziej z błahego powodu, to nie domagam się akceptacji w tej grupie. Moralne karły zjedzą nawet kupę jeśli to będzie modne, dla poczucia akceptacji i dowartościowania swojego ego.
Niestety ludzie zamiast myśleć zazwyczaj kierują się instynktami stadnymi. "Pedałom" można cisnąć i łatwo się dzięki nim dowartościować.
|
|
 | 4 na 4 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> ktoś czuje się gorszy i zarzuca mi, że się wywyższam (tak robią najbardziej żałosne prymitywy)A Ty od żałosnych prymitywów czujesz się gorszy, że się tak wywyższasz? 
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
|  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Żałosne prymitywy myślą tymi kategoriami "jestem lepszy/gorszy". Po pierwsze "jestem" odnosi się tu do personalizmu, a ja jestem apersonalistą, więc o "sobie" mówię jako o procesie, a nie o osobie. Nie istnieje żaden obiekt, który byłby tym procesem, więc nie ma czego porównywać jako całości. Mogę natomiast wyabstrahować różne cechy i je oceniać w celach praktycznych. Po drugie "lepszy/gorszy" to zazwyczaj u ludzi kategorie emocjonalne powiązane z aksjomatami, których nie uznaję. Nie patrzę przez pryzmat społecznych memów, bo one same w sobie są dla mnie zarazą. Twoje gry słowne czasem się nie sprawdzają  Z kolei dzięki temu, że odczuwam zupełnie inaczej niż większość, ale pamiętam jak odczuwałem gdy byłem "normalny" (czyli niedojrzały), mam teraz jak na dłoni argumentację plebsu. Początkowo irytowało mnie uciekanie od meritum w kierunku personalizmu i emocjonalnej sraczki, a dziś bawię się procesem, a bydło traktuję jak niepełnosprawne umysłowo boty, dzięki czemu w takich momentach ich głupota nie ma negatywnego wpływu na mój nastrój. www.racjonalista.pl/forum.php/s,725978#w726034 Osoba musi być innym opisem ciągów przyczynowo skutkowych, a konkretniej filtrem postrzegania rzeczywistości przez pryzmat społeczny, co ma swoje wyjaśnienie ewolucyjne. Jest to jednak emocjonalne, nielogiczne stanowisko, z którego wynika obecnie zdecydowanie więcej zła niż dobra.Poza tym gdy mam do czynienia z prymitywem, to poczucie się od niego lepszym byłby tym samym co poczucie się lepszym od żula śpiącego w rowie, bo mniej piję. Bez sensu i kompletnie żałosne jest porównywanie się z takimi osobnikami.
|
|
| |  | 4 na 4 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> o "sobie" mówię jako o procesie, a nie o osobieOK, w takim razie czy jako "proces olson" czujesz się lepszy od wzmiankowanych prymitywów? > Twoje gry słowne czasem się nie sprawdzająMoje gry? Odpuść personalizm i mów o mnie jako o procesie. 
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >o "sobie" mówię jako o procesie, a nie o osobieOK, w takim razie czy jako "proces olson" czujesz się lepszy od wzmiankowanych prymitywów?Nie. > >Twoje gry słowne czasem się nie sprawdzają> Moje gry? Odpuść personalizm i mów o mnie jako o procesie.  W tym wypadku wolę używać skrótów myślowych. Taka ich rola i to nic złego, dopóki ktoś nie rozumie tego dosłownie, bo wtedy właśnie w grę wkracza personalizm i prymitywne emocje.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >czujesz się lepszy od wzmiankowanych prymitywów?> Nie.W takim razie nie ma powodu by Cię nie określać tak, jak Ty określasz ich. Jeśli Cię nazwą np. prymitywem, nie bulwersuj się. 
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Zapytałaś czy czuję się lepszy, a ja odparłem, że nie. Bo nie czuję. Nie wiem też co miałoby znaczyć "lepszy". Jak pisałem, nie porównuję całokształtu własnego procesu do innych procesów, tylko poszczególne cechy między sobą. Piętnuję trzy rzeczy: personalizm, zakłamanie i głupotę. Nie bulwersuję się gdy ktoś bredzi, ale lubię wtedy to wytykać i odpowiednio komentować. Od adwersarza żądam argumentów, co widziałaś dobrze na przykładzie dyskusji z AB. I gdyby nie jego brak treści, to nie czepiałbym się nawet tego narcyzmu. Zakałapućkałaś się w nielogiczności personalizmu  Swoją drogą ciekawe jest to, że np gdy napiszę "irytują mnie idioci" to bardziej to wiem niż czuję, ale rozmówca odbiera taką wypowiedź jako emocjonalną i sam nabiera dziwnych emocji, jakby czuł się dotknięty i utożsamiony z "idiotami".
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Zapytałaś czy czuję się lepszy, a ja odparłem, że nie.I właśnie do tej Twojej deklaracji tutaj się odniosłam. 
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | A ja się do tego odniosłem tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,726167#w726318Twój wpis był błędem. Ani się nie bulwersuję, ani bez argumentów nie mają prawa tak stwierdzić. Prymitywem (w porównaniu do nich) tym bardziej nie jestem, za to można sformułować inne zarzuty, ale to też kiepsko bo sam o tym piszę, więc stwierdzenie faktu przez kogoś mnie nie obraża.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Twój wpis był błędem. Ani się nie bulwersuję... Jakim błędem? Nie pisałam, że się bulwersujesz.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> ta wstawka była ni z gruchy, ni z pietruchy, a tamten post był niemerytoryczny  Tymczasem "proces olson" z ową wstawką postanowił się zmierzyć i za Twoimi plecami  na post odpowiedział.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Za czyimi, skoro wg skrótu językowego proces olson to "ja"?  No odpowiedział i sprostował.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Myślałem, że akurat Ty rozumiesz takie rzeczy i nie trzeba będzie tłumaczyć.
Ten proces, o którym mówię to wg społecznego kodu w domyśle "ja". No bo co opisuje słowo "ja"? To skrót, wyobrażenie całości człowieka. Czasem chodzi o osobowość, czasem o wyobrażone "centrum świadomości", choć faktycznie coś takiego nie istnieje, bo doświadczenia nie da się przekonwertować na słowa.
Zadaj sobie pytanie "kim jestem?". Przyjdą Ci do głowy cechy. Mówisz "mam te cechy", czyli nie mogą one być Tobą. Wiele osób wyobraża sobie "ja" jako duszę. Przypisują jej wolną wolę, ignorując czynniki, które ją kształtują. Przez to są bezrefleksyjnymi marionetkami sterowanymi przez ego, czyli wyimaginowany obraz siebie, który porównuje się z innymi ludźmi. Jest to połączone z emocjami, które działają jak narkotyki i budują wokół siebie racjonalizacje imitujące prawdę. Tak właśnie powstaje wiara, a człowiek oddala się od prawdy i staje się coraz bardziej zakłamany. Ja z tym walczę, co nie oznacza, że mam nie używać utartych metafor jak "ja" gdy opisuję coś związanego ze mną.
Tu tkwi sedno mojej prostej filozofii. Język i myśli to modele, które nie pasują do faktów. Nasze przekonania to taka siatka myśli i mechanizmów. Postrzega ona świat przez swój pryzmat. Tak samo postrzega "siebie" czyli organizm wytwarzający świadomość. Ty doświadczasz interfejsu podsumowującego doświadczenie w zrozumiały model, który odwołuje się do Twojego zrozumienia, czyli innych przekonań i modeli.
Moje postrzeganie świata wynika z refleksji: istnieje ewolucja na poziomie fizycznym, chemicznym, biologicznym. Ja jestem jedną z konfiguracji - żywym organizmem, zwierzęciem. Kierują mną procesy, które mnie stworzyły i które mnie zmieniły. Nie znam siebie, tylko swoje wyobrażenie o sobie. Nie znam swoich emocji tylko swoje interpretacje na ich temat. Nie znam świata, tylko swoje memy, przez które go doświadczam. Poprzez nie doświadczam też siebie. "Ja" które doświadcza siebie to nie żadne rozdwojenie tylko abstrakcyjne myślenie. "Ja" to tylko taka fikcja jak 1 cm.
Ludzie często nie są w stanie zaakceptować tego, że świat idzie do przodu jak wskazówki zegara i żaden pojedynczy człowiek nie podejmuje tak naprawdę żadnej autonomicznej decyzji, tylko jesteśmy marionetkami świata, który jest procesem tworzącym nas.
Istnieje za to obserwator, który doświadcza posiadania takich cech, oddziaływania takich przyczyn i skutków, doświadczania bólu, emocji, przyjemności, poczucia dokonywania wyboru. Każdy doświadcza innej treści, ale wszyscy w środku jesteśmy w jakimś sensie podobni. W takim, że prawdziwe ja, a nie maska, to przestrzeń świadomości, a nie jej treści, które pojawiają się i znikają, są całkowicie zmienne.
I jako obserwator każdy z nas jest faktycznie równy. Ludzie jednak żyją zazwyczaj jako obserwator + domyślnie włączony tryb utożsamiania się z postacią na ekranie świadomości. Sterują nimi wtedy domyślne emocje, którymi z zewnątrz łatwo manipulować, jakby wpisując do tych emocji kod. Porównują się z innymi, przypisują sobie siły sprawcze patrząc wybiórczo na przeszłość i przyszłość. Niewygodne rzeczy wypierają, oszukują się pozytywnie brzmiącymi sloganami.
Wymyślona postać jest po to żeby ludzie tracili kontakt z własnym wnętrzem i szukali odtrutki u sprzedawców namiastki szczęścia, która działa jak narkotyk.
Ciężko mi kogoś krzywdzić bo w każdym widzę "obserwatora". Nikt nie jest więc winien za swoje czyny, a źli lub głupi ludzie są ofiarami. Naturalnie nawet chciałbym im pomagać. Wolałbym żeby wszyscy byli szczęśliwi i przynajmniej się szanowali.
Automatycznie zniknęłyby walki światopoglądowe, śmianie się z innych, czyli także większość komedii. Gdyby nie było problemów i cierpienia to nie byłoby nawet innych scenariuszy. Każda kobieta uchodziłaby za piękną, więc nie byłoby piękna, każdy byłby dobrym człowiekiem (obywatelem) więc nie byłoby dobra, a wszyscy byliby bogaci, więc nie istniałoby bogactwo. Gdy nie ma żadnych wartości to główną musiałaby być praca/partia/wymyślona miłość/wymyślona wartość życia samego w sobie? Mniejsza z tym.
Widzę "obserwatora", ale widzę także osobowości, motywy, moralność wyjątkowych mend, debili, albo zakłamanych ofiar. Patrzę na zwierzęta, które konkurują w procesie ewolucji, posługują się algorytmami społecznymi, komunikacyjnymi, emocjonalnymi, myślowymi, a także artystycznymi (powtarzające się motywy w filmach, piosenkach, książkach). Skupiając się na powłoce ze wszystkiego tworzy się towar, za który się czymś płaci, a nagrodą jest poczucie się lepiej, czyli stan emocjonalny, czyli neuroprzekaźniki.
I gdzie jest "ja" gdy czegoś chcę? Jeśli czegoś chcę i to robię, uważam to za dobre, to wtedy wszystko brzmi spójnie i ok. Co jednak jeśli czegoś chcę, ale wiem, że to złe? Nie ma dwóch "ja" gdzie jeden chce, a drugi nie chce, tylko jest proces, który zawiera takie sprzeczności.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Ten proces, o którym mówię to wg społecznego kodu w domyśle "ja". [...] Nie ma dwóch "ja" gdzie jeden chce, a drugi nie chce, tylko jest proces, który zawiera takie sprzeczności.Czyli sprzeczności są w Tobie... Tak i nie? 
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Roboczo tak, bo konkretnie to sprzeczności są w moim mózgu, a realnie żaden "ja" nie istnieje
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>sprzeczności są w moim mózgu Tak właśnie sądziłam.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | W każdym są. Jedynie psychopaci ich nie mają.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Jedynie psychopaci ich nie mają. Wykryłeś to sprzecznym mózgiem?
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Zadajesz coraz głupsze pytania, jakbyś nie zrozumiała tego co przed chwilą napisałem.
Psychopaci nie mają konfliktów wewnętrznych, co jest jednym ze składników psychopatii.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Zadajesz coraz głupsze pytania A jak Twój sprzeczny mózg odróżnia głupotę od niegłupoty?
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Nie rozumiem pytania. Co ma "sprzeczny mózg" wspólnego z odróżnianiem głupoty od nie głupoty?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Co ma "sprzeczny mózg" wspólnego z odróżnianiem głupoty od nie głupoty?Olsona. 
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Znów bez sensu. Zakałapućkałaś się
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Znów bez sensu.Tak Ci się wydaje, bo masz sprzeczny mózg. 
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Czyli Ty masz psychopatyczny?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Czyli Ty masz psychopatyczny?  Wg Twojego sprzecznego. 
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Nie. Inaczej logicznie się nie da. Układ limbiczny vs kora przedczołowa - sprzeczności. U psychopatów to działa inaczej, ale i tak nie na tyle żeby w ogóle nie istniały żadne sprzeczności.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Nie. To czyim się posługujesz?
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | A czemu swoim sprzecznym mózgiem mnie o to pytasz?
|
|
 | 4 na 4 | SomoHapiens (44 punktów) | >Ludzie domagający się tolerancji budzą moje obrzydzenie tylko z tego powodu, że się tego domagają. Gdy jestem gdzieś niechciany, a tym bardziej z błahego powodu, to nie domagam się akceptacji w tej grupie.
Budzą twoje obrzydzenie bo domagają się akceptacji w społeczeństwie? Brak prawa do dziedziczenie po osobie, którą się kochało, z którą wspólnie spędziło się kawał życia, z która dzieliło się i wspólnie zarządzało pieniędzmi to coś o co nie powinno się walczyć? Brak możliwości dowiedzenia się jaki jest stan zdrowia osoby, z którą mieszkasz i kochasz np. po wypadku, też? To nie są prawa, o które walczyłby każdy z nas gdyby je nam zabrano? Osoba homoseksualna ma nie mieć tych praw bo co? Bo woli w domu uprawiać seks z mężczyzną, a nie kobietą? >to nie domagam się akceptacji w tej grupie Jasne, jeżeli nie akceptuje cię grupka kolegów to się nie narzucasz jak idiota tylko ją zmieniasz ale tu jest mowa o SPOŁECZEŃSTWIE. Zmieniłbyś tę "grupę" poprzez przeprowadzkę do innego kraju, czy co?
|
|
|  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Budzą twoje obrzydzenie bo domagają się akceptacji w społeczeństwie?
Dokładnie tak.
>Brak prawa do dziedziczenie po osobie, którą się kochało, z którą wspólnie spędziło się kawał życia, z która dzieliło się i wspólnie zarządzało pieniędzmi to coś o co nie powinno się walczyć? Brak możliwości dowiedzenia się jaki jest stan zdrowia osoby, z którą mieszkasz i kochasz np. po wypadku, też? To nie są prawa, o które walczyłby każdy z nas gdyby je nam zabrano?
Odgraniczmy te sprawy. Powiedzmy sobie jasno: gdyby homoseksualiści naprawdę chcieli tych praw, to by O NIE walczyli zamiast domagać się tolerancji. I faktycznie prawo powinno być pod tym względem zmienione, ale nie dla żadnej grupy społecznej jak np środowiska lgbt, tylko dla ogółu.
>Osoba homoseksualna ma nie mieć tych praw bo co? Bo woli w domu uprawiać seks z mężczyzną, a nie kobietą?
A od kiedy osoby homoseksualne to tylko geje? A co z lesbijkami?
Obecnie nie ma tych praw bo jest ono zarezerwowane dla małżeństw, czyli prawnych związków kobiety z mężczyzną. Chodzi pewnie o dzieci.
>>to nie domagam się akceptacji w tej grupie >Jasne, jeżeli nie akceptuje cię grupka kolegów to się nie narzucasz jak idiota tylko ją zmieniasz ale tu jest mowa o SPOŁECZEŃSTWIE. Zmieniłbyś tę "grupę" poprzez przeprowadzkę do innego kraju, czy co?
Jakim to znowu "społeczeństwie"? Kto broni homoseksualistom zadawać się z tolerancyjnymi grupami ludzi?
Może Tobie chodzi o walkę z dyskryminacją np w pracy, szkole, ale to wtedy dotyczy większej ilości grup i lgbt nie byliby wtedy na świeczniku.
Tak naprawdę to mowa o środowiskach atencyjnych i zagubionych ludzi, którzy czują się gorsi i domagają się równego traktowania. Chodzi o ego, nic więcej.
|
|
| |  | 2 na 2 | SomoHapiens (44 punktów) | >Dokładnie tak.
Czarnoskórzy walczący dawniej o swoje prawa też budzą Twoje obrzydzenie?
>Odgraniczmy te sprawy. Powiedzmy sobie jasno: gdyby homoseksualiści naprawdę chcieli tych praw, to by O NIE walczyli zamiast domagać się tolerancji.
Jak to nie walczą? Organizują protesty, petycje i projekty ustaw dla hobby?
>I faktycznie prawo powinno być pod tym względem zmienione, ale nie dla żadnej grupy społecznej jak np środowiska lgbt, tylko dla ogółu.
"Ogół" ma te prawa od dawna więc nie ma czego tutaj zmieniać, natomiast np. środowiska lgbt już tych praw nie mają
>Obecnie nie ma tych praw bo jest ono zarezerwowane dla małżeństw, czyli prawnych związków kobiety z mężczyzną. Chodzi pewnie o dzieci.
A co do tego mają dzieci? Chodzi Ci może o różne przywileje np. wsparcie finansowe wynikające z tego, że w związku heteroseksualnym mogą takie dzieci się narodzić, więc to oczywiste, że związki homoseksualne takowych mieć nie powinny. Natomiast prawa, które wcześniej wymieniłem, nie mając nic wspólnego z ewentualnym potomstwem.
>Tak naprawdę to mowa o środowiskach atencyjnych i zagubionych ludzi, którzy czują się gorsi i domagają się równego traktowania. Chodzi o ego, nic więcej.
Trzeba rozróżniać gejów i lesbijki nie epatujących swoje seksualnością od pedałów biegających po ulicach z różowymi kutasami. Ci drudzy to rzeczywiści środowiska atencyjne i zagubione, natomiast ja mówię o tych pierwszych.
|
|
| | |  | 2 na 2 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Czarnoskórzy walczący dawniej o swoje prawa też budzą Twoje obrzydzenie?
Jak możesz to porównywać? Jakich to praw nie mają geje?
>Jak to nie walczą? Organizują protesty, petycje i projekty ustaw dla hobby?
Motywem przewodnim tego jest "tolerancja" dla lgbt, a nie same wspomniane postulaty z osobna jako główny punkt programu. I na paradach latają głupki poprzebierane w prowokacyjne i obrzydliwe stroje.
>"Ogół" ma te prawa od dawna więc nie ma czego tutaj zmieniać, natomiast np. środowiska lgbt już tych praw nie mają
Jakie prawa ma od dawna? Tylko w małżeństwie, a to z definicji nie dotyczy lgbt. To tak jakbyś chciał zorganizować zawody sumo dla anorektyków.
>A co do tego mają dzieci? Chodzi Ci może o różne przywileje np. wsparcie finansowe wynikające z tego, że w związku heteroseksualnym mogą takie dzieci się narodzić, więc to oczywiste, że związki homoseksualne takowych mieć nie powinny. Natomiast prawa, które wcześniej wymieniłem, nie mając nic wspólnego z ewentualnym potomstwem.
Ani z małżeństwem. A dzieci mają wiele wspólnego właśnie z nim.
>>Tak naprawdę to mowa o środowiskach atencyjnych i zagubionych ludzi, którzy czują się gorsi i domagają się równego traktowania. Chodzi o ego, nic więcej. >Trzeba rozróżniać gejów i lesbijki nie epatujących swoje seksualnością od pedałów biegających po ulicach z różowymi kutasami. Ci drudzy to rzeczywiści środowiska atencyjne i zagubione, natomiast ja mówię o tych pierwszych.
No to ci pierwsi raczej odcinają się od środowisk lgbt, które walczą o "tolerancję".
|
|
| | | |  | 2 na 2 | SomoHapiens (44 punktów) |
>Jak możesz to porównywać? Jakich to praw nie mają geje? Na przykład tych, które wymieniłem wcześniej >>Brak prawa do dziedziczenie po osobie, którą się kochało, z którą wspólnie spędziło się kawał życia, z która dzieliło się i wspólnie zarządzało pieniędzmi to coś o co nie powinno się walczyć? Brak możliwości dowiedzenia się jaki jest stan zdrowia osoby, z którą mieszkasz i kochasz np. po wypadku, też?
>Jakie prawa ma od dawna? Tylko w małżeństwie, a to z definicji nie dotyczy lgbt.
W sformalizowanym ZWIĄZKU nazwanym małżeństwem. Osoba homoseksualna nie może zawrzeć żadnego ZWIĄZKU.
>To tak jakbyś chciał zorganizować zawody sumo dla anorektyków.
Definicje się zmieniają, kiedyś "kutas" znaczyło ozdobę z wełny w kształcie pędzla.
|
|
| | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Jak możesz to porównywać? Jakich to praw nie mają geje? >Na przykład tych, które wymieniłem wcześniej
Wymieniłeś prawo do dziedziczenia. Geje nie mogą dziedziczyć? Jeśli nie to na pewno nie jako geje, tylko jako ludzie niebędący w związkach małżeńskich. Gdzie odpowiedni protest przeciwko prawu, które umożliwia dziedziczenie tylko w obrębie związków małżeńskich? Podobnie z informacjami w szpitalu.
>>Jakie prawa ma od dawna? Tylko w małżeństwie, a to z definicji nie dotyczy lgbt. >W sformalizowanym ZWIĄZKU nazwanym małżeństwem. Osoba homoseksualna nie może zawrzeć żadnego ZWIĄZKU.
Może, ale nie będzie to małżeństwo. A po co formalizować związek, z którego nie będzie dzieci?
>>To tak jakbyś chciał zorganizować zawody sumo dla anorektyków. >Definicje się zmieniają, kiedyś "kutas" znaczyło ozdobę z wełny w kształcie pędzla.
Ale te się akurat nie zmieniły i nie mają powodu zmienić.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54907 punktów) | >>W sformalizowanym ZWIĄZKU nazwanym małżeństwem. Osoba homoseksualna nie może zawrzeć żadnego ZWIĄZKU. >Może, ale nie będzie to małżeństwo. A po co formalizować związek, z którego nie będzie dzieci?
Czy to oznacza, że dwoje ludzi np w wieku poreprodukcyjnym także nie powinno brać ślubu?
|
|
| | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Czy to oznacza, że dwoje ludzi np w wieku poreprodukcyjnym także nie powinno brać ślubu?
A kto powiedział, że nie powinno? Nie ma to sensu, ale jak chcą to mogą wziąć ślub, podobnie jak mogą przez jeden dzień pisać gorszą ręką, albo iść tylko chodnikiem po prawej stronie.
|
|
| | | | | | | |  | | szarley (54907 punktów) | >>Czy to oznacza, że dwoje ludzi np w wieku poreprodukcyjnym także nie powinno brać ślubu? >A kto powiedział, że nie powinno? Nie ma to sensu, ale jak chcą to mogą wziąć ślub, podobnie jak mogą przez jeden dzień pisać gorszą ręką, albo iść tylko chodnikiem po prawej stronie.
Można mieć dzieci w małżeństwie i poza nim, można żyć bez dzieci bez ślubu i po ślubie i w każdym przypadku ma to sens jeśli dwoje (dwie, dwóch) tego pragnie.
Nie jest jedynym sensem małżeństwa generowanie potomstwa
|
|
| | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Można mieć dzieci w małżeństwie i poza nim, można żyć bez dzieci bez ślubu i po ślubie i w każdym przypadku ma to sens jeśli dwoje (dwie, dwóch) tego pragnie.
No pewnie, że można mieć dzieci bez małżeństwa, albo ślub bez dzieci. Możesz sobie także kupić komputer dla graczy za 10 tys i używać go do przeglądania internetu i oglądania filmów. Nie zmienia to faktu, że małżeństwo służy prokreacji i po to jest.
>Nie jest jedynym sensem małżeństwa generowanie potomstwa
Próbując wczuć się w mentalność małpo-prymitywa, może także chodzić o złudzenie posiadania na własność drugiej osoby, czyli pseudo poczucie bezpieczeństwa. Niby o co jeszcze?
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | ZaKotem (8733 punktów) |
>No pewnie, że można mieć dzieci bez małżeństwa, albo ślub bez dzieci. Możesz sobie także kupić komputer dla graczy za 10 tys i używać go do przeglądania internetu i oglądania filmów. Nie zmienia to faktu, że małżeństwo służy prokreacji i po to jest.
Ty je wymyśliłeś, dlatego wiesz najlepiej, po co jest? Ksiądz tak samo pitoli w imieniu Boga, który podobno jest jego twórcą, więc wie. A ty? Rozmnażać można się RÓWNIE ŁATWO bez małżeństwa, więc prokreacji NIE służy. Służy do uznania pary przez społeczeństwo, jako "oficjalną". Nie każdemu to potrzebne do szczęścia, ale niektórym jakoś jest, niezależnie od upodobań.
Homoseksualiści (przynajmniej niektórzy) chcieliby legalizacji małżeństw homo dokładnie z tej samej przyczyny, dla której moherowi i drobnomieszczaństwo tego nie chcą: bo byłoby to oficjalnym przyznaniem przez państwo, że gej jest okej i nie jest żadnym łaskawie tolerowanym dziwactwem, tylko kimś normalnym.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Ty je wymyśliłeś, dlatego wiesz najlepiej, po co jest?
Co za prymitywna erystyka. Serio użyłeś tego "argumentu"? "Ty wymyśliłeś telewizor żeby wiedzieć, że służy do oglądania?" Poziom żenady, no comments.
>Ksiądz tak samo pitoli w imieniu Boga, który podobno jest jego twórcą, więc wie. A ty?
I to samo "ksiądz tak samo pitoli w imieniu Boga, który podobno jest twórcą nosa, więc wie, że służy do wąchania i oddychania".
>Rozmnażać można się RÓWNIE ŁATWO bez małżeństwa, więc prokreacji NIE służy.
Pomyśl choć przez chwilę. Małżeństwo służy prokreacji. Seks pozamałżeński prowadzi często do niechcianych ciąż, a małżeństwo ma gwarantować, że dziecko będzie wychowywane przez biologicznych rodziców, którzy są razem.
>Służy do uznania pary przez społeczeństwo, jako "oficjalną". Nie każdemu to potrzebne do szczęścia, ale niektórym jakoś jest, niezależnie od upodobań.
Aha, piszesz o prymitywnym plebsie. Tylko po co powtarzasz ich racjonalizację? Kogo normalnego obchodzi "oficjalne" bycie parą? To jakiś bullshit. Gdyby nie dzieci to nikt by nie potrzebował żadnych małżeństw.
>Homoseksualiści (przynajmniej niektórzy) chcieliby legalizacji małżeństw homo dokładnie z tej samej przyczyny, dla której moherowi i drobnomieszczaństwo tego nie chcą: bo byłoby to oficjalnym przyznaniem przez państwo, że gej jest okej i nie jest żadnym łaskawie tolerowanym dziwactwem, tylko kimś normalnym. >
Chcieliby małżeństw homo bo chcą specjalnych praw, co ma doprowadzić do adopcji dzieci przez takie pary. Chcą na siłę narzucić innym swój model, z którym nie każdy musi się zgadzać. Mohery i ich ślepa wiara "bo Bóg powiedział" to inna bajka.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | ZaKotem (8733 punktów) |
>>Rozmnażać można się RÓWNIE ŁATWO bez małżeństwa, więc prokreacji NIE służy. >Pomyśl choć przez chwilę. Małżeństwo służy prokreacji. Seks pozamałżeński prowadzi często do niechcianych ciąż, a małżeństwo ma gwarantować, że dziecko będzie wychowywane przez biologicznych rodziców, którzy są razem.
Nie gwarantuje, bo wszędzie oprócz KK istnieją przecież rozwody.
>>Służy do uznania pary przez społeczeństwo, jako "oficjalną". Nie każdemu to potrzebne do szczęścia, ale niektórym jakoś jest, niezależnie od upodobań. >Aha, piszesz o prymitywnym plebsie. Tylko po co powtarzasz ich racjonalizację?
Bo sam plebejuszem jestem, co chyba już zauważyłeś. Nie uważam ludzi za obrzydlistwo plątające się pod butami, tylko za populację, do której sam należę.
> Kogo normalnego obchodzi "oficjalne" bycie parą? To jakiś bullshit.
No, większość par, która zawiera małżeństwa.
> Gdyby nie dzieci to nikt by nie potrzebował żadnych małżeństw.
Tak, za pierwszym razem przeczytałem i zrozumiałem ten dogmat. Nie przyjmuję go jedynue z powodu braku argumentów.
>>Homoseksualiści (przynajmniej niektórzy) chcieliby legalizacji małżeństw homo dokładnie z tej samej przyczyny, dla której moherowi i drobnomieszczaństwo tego nie chcą: bo byłoby to oficjalnym przyznaniem przez państwo, że gej jest okej i nie jest żadnym łaskawie tolerowanym dziwactwem, tylko kimś normalnym. >> >Chcieliby małżeństw homo bo chcą specjalnych praw, co ma doprowadzić do adopcji dzieci przez takie pary. Chcą na siłę narzucić innym swój model, z którym nie każdy musi się zgadzać.
Nie "specjalnych" tylko "zwyczajnych" , czyli takich samych jak hetero. Natomiast nie bardzo wiem, na czym owo NARZUCANIE ma polegać. Zasadniczo wolni ci mieć dowolne zdanie na dowolny temat, z czym MUSISZ się zgadzać?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Nie gwarantuje, bo wszędzie oprócz KK istnieją przecież rozwody.
A czy napisałem gdzieś, że gwarantuje? Nie, dlatego też nie jest to nic ważnego.
>Bo sam plebejuszem jestem, co chyba już zauważyłeś.
To na forum o tej nazwie nie pasujesz.
>Nie uważam ludzi za obrzydlistwo plątające się pod butami, tylko za populację, do której sam należę.
I dlatego, że sam należysz to musisz się okłamywać, że to jest ok i nie analizować czy coś ma wartość, tylko biec w owczym pędzie?
>> Kogo normalnego obchodzi "oficjalne" bycie parą? To jakiś bullshit. >No, większość par, która zawiera małżeństwa.
Bez sensu.
>> Gdyby nie dzieci to nikt by nie potrzebował żadnych małżeństw. >Tak, za pierwszym razem przeczytałem i zrozumiałem ten dogmat. Nie przyjmuję go jedynue z powodu braku argumentów.
No bo lepiej powiedzieć, że warto wziąć ślub "bo tak", bo "oficjalnie będziecie parą" - chyba wodną, od lania wody. Zmieniam więc Twój stan skupienia (o ile umiesz się koncentrować) i proszę o choć jeden racjonalny powód małżeństwa, jeśli nie chodzi o dzieci.
>Nie "specjalnych" tylko "zwyczajnych" , czyli takich samych jak hetero.
No to takie mają - mogą wziąć ślub hetero, ale to ich nie dotyczy i sami nie chcą z oczywistych względów. Podobnie jak ja nie chodzę na squasha.
>Natomiast nie bardzo wiem, na czym owo NARZUCANIE ma polegać.
Na wołaniu "jestem równy tobie i masz mnie tolerować, a specjalnie dla mnie mają powstać prawa żeby zaspokoić moje nielogiczne "widzimisię", bo TAK, bo MI SIĘ NALEŻY!"
No więc moja odpowiedź jest taka: <wzruszenie>, <smarknięcie>, stwierdzenie "nie należy się".
>Zasadniczo wolni ci mieć dowolne zdanie na dowolny temat, z czym MUSISZ się zgadzać?
No chyba nie na każdy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54907 punktów) | > >Bo sam plebejuszem jestem, co chyba już zauważyłeś.> To na forum o tej nazwie nie pasujesz.  Znajdź, punkt w regulaminie, który głosi, że jest to forum dla arystokracji. Ty jesteś z rodu Larisch-Mönnich? A może w drugim pokoleniu właściciel kilku wiejskich sklepików? Ja jestem herbu Gumiaki z Onucą Powiewającą. > proszę o choć jeden racjonalny powód małżeństwa, jeśli nie chodzi o dzieci.Powtórzę: Nie każde małżeństwo ma dzieci, nie każde dziecko jest wychowywane w małżeństwie (dawniej często dziecko było przyczyną niż skutkiem małżeństwa) > >Nie "specjalnych" tylko "zwyczajnych" , czyli takich samych jak hetero.> No to takie mają - mogą wziąć ślub hetero, ale to ich nie dotyczy i sami nie chcą z oczywistych względów. Podobnie jak ja nie chodzę na squasha.Wyobraź sobie, że jesteś w środowisku w którym to homoseksualiści mają pełnię władzy. Będziesz w takim świecie mógł wziąć ślub!!! Pod warunkiem, że z mężczyzną. > >Natomiast nie bardzo wiem, na czym owo NARZUCANIE ma polegać.> Na wołaniu "jestem równy tobie i masz mnie tolerować, a specjalnie dla mnie mają powstać prawa żeby zaspokoić moje nielogiczne "widzimisię", bo TAK, bo MI SIĘ NALEŻY!"Każdemu należą się jednakie prawa > No więc moja odpowiedź jest taka: <smarknięcie>,Jak na arystokratę przystało. Ja tam jestem syn prostego górnika. Nie smarkam w odpowiedzi > >Zasadniczo wolni ci mieć dowolne zdanie na dowolny temat, z czym MUSISZ się zgadzać?> No chyba nie na każdy.Nie, nie każdy. Tobie nikt nie wzbrania żyć wg własnego pomysłu. Tobie wolno ożenić się z przepłodną kobietą, która da Ci siedmioro dziatek. Powinno być wolno homoseksualnemu mężczyźnie wziąć ślub z partnerem bez planów co do potomstwa. To nie jest przywilej!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | JarekS (695 punktów) |
>Tobie wolno ożenić się z przepłodną kobietą, która da Ci siedmioro dziatek. Powinno być wolno homoseksualnemu mężczyźnie wziąć ślub z partnerem bez planów co do potomstwa. To nie jest przywilej!
Ale w ten sposób doprowadzisz do sytuacji że można mieć trójkąt (3 samców) czy jakoś tak. Bo związek homo (czy lesbijek) rozumiany jako para /etc jednopłciowa nie jest płodny z powodu swojej istoty związku a nie niesprawności czy niechęci partnera czy obu (z dowolnej przyczyny). Na dokładkę jak jedna czy obie z lesbijek będzie miała dziecko to co wtedy - rozwód się orzeka bo rozwiązłość jest w związku czy jak? Strasznie poplątane.
Osobiście uważam że powinno się rozbudować bardzo poważnie instytucje notariusza i wszelkie przypadki nietypowe tam rozstrzygać zamiast tworzyć kolejne dziwne sytuacje czy twory. Małżeństwa zostają tak jak są, resztę regulujesz notarialnie jak chcesz i już. Osobiście przeciwny jestem wszelkim ulgom i jakby to jeszcze zrealizować to masz bardzo poważne rozszerzenie wolności i równości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54907 punktów) | >>Tobie wolno ożenić się z przepłodną kobietą, która da Ci siedmioro dziatek. Powinno być wolno homoseksualnemu mężczyźnie wziąć ślub z partnerem bez planów co do potomstwa. To nie jest przywilej! >Ale w ten sposób doprowadzisz do sytuacji że można mieć trójkąt (3 samców) czy jakoś tak. Wybaczenia proszę, ale nawet trójkąty mnie osobiście nie przeszkadzają.
>Osobiście uważam że powinno się rozbudować bardzo poważnie instytucje notariusza i wszelkie przypadki nietypowe tam rozstrzygać zamiast tworzyć kolejne dziwne sytuacje czy twory.
Ja też jestem przeciwny sztucznym tworom, dlatego zamiast "związków partnerskich" głównie dla heteroseksualnych par, które chcą nie mieć zobowiązań jestem zwolennikiem homoseksualnych małżeństw
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | JarekS (695 punktów) | >>Ale w ten sposób doprowadzisz do sytuacji że można mieć trójkąt (3 samców) czy jakoś tak. >Wybaczenia proszę, ale nawet trójkąty mnie osobiście nie przeszkadzają.
Ale to nie chodzi o to co komu przeszkadza. Mnie nic nie przeszkadza w związku co tylko wymyślisz, trójkąt, prostokąt, geje, lesby, transseksy, zdecydowani homo, hetero, nie zdecydowanie, prostytutki itp. . Jedyne czego nie trawie to BDSM zwłaszcza z klatkami (jako obserwator naturalnie), to jest chore i koniec. W ogóle nie rozumiem tej dyskryminacji, chorych fobii, prześladowań, filozofii, mamy XXI w, dwóch pełnoletnich facetów figluje w łóżku - co to w ogóle za problem do rozważań jest? Ich tyłki, ich biznes.
Uważam jednak że małżeństwo zawierać się powinno z intencja osiadania potomstwa i winno ono dotyczyć wyłącznie płci przeciwnej, należy tu mocno przykręcić śruby w szerokim sensie a wszelkie inne okoliczności należy uregulować albo jakąś formą umowy partnerskiej albo w ogóle u notariusza. Plus rozbudowanie oferty oświadczeń w sytuacjach oczywistych przy okazji wizyty w instytucji: informacja o stanie w szpitalu, odwiedziny, odbieranie paczek adres na poczcie itp.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | szarley (54907 punktów) | > >>Ale w ten sposób doprowadzisz do sytuacji że można mieć trójkąt (3 samców) czy jakoś tak.> >Wybaczenia proszę, ale nawet trójkąty mnie osobiście nie przeszkadzają.> Ale to nie chodzi o to co komu przeszkadza. Mnie nic nie przeszkadza w związku ...> Uważam jednak że małżeństwo zawierać się powinno z intencja osiadania potomstwaI tu się różnimy. Dzieci w małżeństwie mogą być bardzo ważne i zazwyczaj są (!) najważniejsze, zgadzam się, że przeważnie są głównym powodem małżeństwa, ale małżeństwo nie jedynie na tym polega. Dlatego nie odmawiam prawa do zawierania małżeństw także tym, którzy dzieci mieć nie chcą lub nie mogą > a wszelkie inne okoliczności należy uregulować albo jakąś formą umowy partnerskiej albo w ogóle u notariusza.Rozumiem, że różnica poglądów jest niewielka. > >3.1 Prawo do pozyskiwania informacji o stanie zdrowia. Nie przekonuje mnie argument o wpisywaniu przy przyjmowaniu do szpitala osoby upoważnionej, bo w każdej chwili możesz znaleźć się w szpitalu bez czucia> Trzeba utworzyć mechanizm wyrażania woli wcześniej.> Samotni mają być gorsi czy jak?Nie chciałbym , aby ktokolwiek miał powody czuć się gorszy > >3.2.2 Prawo do spadku> Sporządzasz testament. Zresztą w umowie partnerskiej może być prawo do dziedziczenia, dlaczego nie?Tak, można sporządzić testament, można sporządzić umowy wspólnego posiadania, upoważnienia dla szpitali, poczty, sądów.. tylko właśnie tę liczność umów można zastąpić jednym podpisem w USC, który w dodatku daje poczucie równości praw > >3.3 Społeczne uznanie> Czego? Figli w łóżkuFiglować w łóżku można i bez ślubu, podobno to nawet ciekawsze  > >3.4 Obowiązek alimentacyjny w razie zawinionego rozwodu> Ale to chyba przypadku jak będą dzieci czy jak?Nie. Także w Polsce prawo przewiduje obowiązek alimentacyjny wobec byłego małżonka, jeśli się zawiniło rozwodowi. Jeśli jedno z małżonków nie pracowało a drugie zarabiało, to w razie rozwodu z winy tego zarabiającego, ten istny winien jest alimenta. Uważam to za słuszne > Czym jest ten "zawiniony rozwód"?Rozwód z orzeczeniem o winie. Ja znam to tylko z opowiadań, cieszę się, że nie wiesz o co chodzi  to tylko pozytywnie świadczy o Twoim małżeństwie > Plus oczywiście umowy partnerskei dla wszelkich przypadków pozostałych.I to mi się nie podoba. www.racjonalista.pl/forum.php/s,545976Półmałżeństwa, ćwierćmałżeństwa to jedynie niepotrzebne komplikowanie prawa
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | JarekS (695 punktów) | > I tu się różnimy. Dzieci w małżeństwie mogą być bardzo ważne i zazwyczaj są (!) najważniejsze, zgadzam się, że przeważnie są głównym powodem małżeństwa, ale małżeństwo nie jedynie na tym polega. Dlatego nie odmawiam prawa do zawierania małżeństw także tym, którzy dzieci mieć nie chcą lub nie mogąJest dla mnie różnica czy para nie może mieć dzieci bo ma dysfunkcje naturalną (wiek, bezpłodność wrodzona czy nabyta) albo para różnopłciowa nie chce mieć dzieci czy też nie mogą mieć dzieci bo funkcjonują w parze jednej płci która jest bezpłodna z definicji. Przypadek równej płci nie powinien być sankcjonowany terminem małżeństwo. Zamiast niego wprowadzamy rejestrowany związek partnerski co jest naturalnym i oddającym znaczenie stanem dostępnym dla wszystkich chętnych którzy nie chcą małżeństwa bądź nie spełniają warunku różnej płci. > >>3.2.2 Prawo do spadku> >Sporządzasz testament. Zresztą w umowie partnerskiej może być prawo do dziedziczenia, dlaczego nie?> Tak, można sporządzić testament, można sporządzić umowy wspólnego posiadania, upoważnienia dla szpitali, poczty, sądów.. tylko właśnie tę liczność umów można zastąpić jednym podpisem w USC, który w dodatku daje poczucie równości prawAle ja nie jestem przeciwny rejestrowanym związkom partnerskim (niezależnie od płci rzecz jasna) tylko małżeństwom jednopłciowym. > >>3.3 Społeczne uznanie> >Czego? Figli w łóżku> Figlować w łóżku można i bez ślubu, podobno to nawet ciekawsze  Figlować mogą chętni co skończyli 18 lat. W dowolnej konfiguracji i wydaniu. W przypadku par różnopłciowych dobrze jest mieć przy okazji trochę pojęcia o rozmnażaniu i środkach wczesnoporonnych jakby co (a tu to te superkraje z małżeństwami dwóch facetów /etc już takie postępowe zazwyczaj nie są). > Nie. Także w Polsce prawo przewiduje obowiązek alimentacyjny wobec byłego małżonka, jeśli się zawiniło rozwodowi. Jeśli jedno z małżonków nie pracowało a drugie zarabiało, to w razie rozwodu z winy tego zarabiającego, ten istny winien jest alimenta. Uważam to za słuszneTak jak już wysłałem odpowiedź to skojarzyłem ten wyjątek (tego więcej jest, szkody psychiczne itp). Lista absurdów ad hoc dla małżeństw jednopłciowych (zamiast rejestrowanego związku partnerskiego) pisana przez kompletnego ignoranta bo jest samotny z wyboru więc pewnie więcej tego jest: Mogę mieszkać z drugim facetem w domu (już pisałem o tym) i wspólnie prowadzić gospodarstwo przez dziesięciolecia. W czym to jest gorsze od dwóch ledwo pełnoletnich co się naczytali gejowskich komiksów i postanowili przetestować co nieco w realu, są zdrowi itp. No zakochali się i mężem i żoną będą na wieki (to się jakieś losowanie robi który kim jest czy jak - przecież przysięga chyba potrzebna ?). A ktoś kto nie chce szopy odpada z definicji. Dwie lesbijki tworzą małżeństwo i jedna ma dziecko. W małżeństwie jest to niekorzystne chyba, w związku rejestrowanym normalne. Jak w ogóle małżeństwo jednopłciowe rozstrzyga przypadek dwóch kobiet? Z dwóch robi się czterech (facet, dwie facetki i dziecko), tak? Albo 5 czy 6 (samiec obsługuje 2 kobiety albo każda ma swojego i swoje dzieci). W związku rejestrowanym masz normalnie bo on nie jest oparty o element płci czy seksu, to umowa dwóch ludzi więc zostaje to co było na początku (2 kobiety) i już . A w małżeństwie? Rozwód bo rozwiązłość, rozwód bo za dużo klientów, na wniosek, z automatu, tych 2 wchodzi do puli bo przecież oni pełnią role małżeństwa w normalnym sensie, jak dwóch samców to rozpad na na 2 normalne małżeństwa, jak jeden to co? Kombinacji jest więcej, np. normalna kobieta i lesba, normalny i trasseksualista, normalny i biseksualista i co tam jeszcze jest. Wszystkie takie możliwości tworzą jakieś niesamowite komplikacje jeżeli obarczasz związek prawny dwóch ludzi terminem małżęństwo bo to coś więcej i naprawde nie wiem czemu ma to służyć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54907 punktów) | >Przypadek równej płci nie powinien być sankcjonowany terminem małżeństwo. Jeśli różnica zdań ma dotyczyć jedynie definicji....
Kilka lat temu przez prasę przetoczyła się dyskusja w której wypowiadały się także pary heteroseksualne będące zwolennikami "związków partnerskich" Ich argumenta były (głównie) takie, że ślub nie jest im potrzebny, natomiast niektóre prawa małżeństw jak najbardziej. Jeśli ma to więc związek partnerski równy w prawach małżeństwom, to jest to co innego niż jakieś pół - czy ćwierćmałżeństwo. Po cóż więc heteroseksualne pary upominają się o ustawę o związkach partnerskich, skoro miałyby być tym samym co małżeństwa?
Nieważne jak to nazwiesz, ważne są prawne różnice między partnerskim związkiem a małżeństwem. Optujesz za równością, czy różnością praw takich par?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | JarekS (695 punktów) | >>Przypadek równej płci nie powinien być sankcjonowany terminem małżeństwo. >Jeśli różnica zdań ma dotyczyć jedynie definicji....
Mieszkam powiedzm z pisarzem, ma powyżej 60 ja nieco ponad 50 (swego czasu układ teoretycznie rozważany). Nie interesuje nas seks bo nie jesteśmy homo, wspólne życie jak najbardziej. Zawieramy związek partnerski. Nie wolno mi bo co? Homo nie jestem? Pomijam że tego nie możesz w żaden sensowny sposób sprawdzić i na dokładkę występują poważne zagadnienia prawne. Bo jak wprowadzisz Twój model (związek jednopłciowy na zasadzie seksu) to każdy kto zawiera a to jest w pewien sposób publiczne wydarzenie ujawni swoją seksualność. A to prawnie chronione jest.
Są dwie lesby, chcą być razem, zawierają związek. Jak się zdarzy jakiejś dziecko to dalej są w związku bo posiadanie potomstwa jest normalne a związek partnerski nie ma elementów seksualności. Chyba że zechcą rozwiązania związku to wtedy są jakieś zasady wykonania, powinny być konkretne progi i konsekwencje. Dziecko nie jest jednak powodem do tego. Albo ktoś chce korzystać z uprawnień bo na zasadach honorowych jest odpowiedzialny za drugiego albo nie. W Twoim modelu jest problem bo jak kopiujesz małżeństwo hetero w sensie socjologi /etc do homo to będzie zdrada w takiej sytuacji (racjonalnie absurdalna ale będzie) a to jest już jakiś tam powód do kasacji tego związku.
Jako zupełnie nie zainteresowany instytucją rodziny nie specjalnie interesuje się zagadnieniami i problemami małżeństw i związanym z tym prawem więc podejrzewam że tu jest więcej pułapek. Zwłaszcza jak weźmiemy LGBT i jakieś Q jest jeszcze ostatnio. O czym zwolennicy małżeństwa jednopłciowego nie chcą pisać bo albo o tym nie myślą albo chcą przeforsować swój model i liczą na niewiedzę/lekceważenie reszty.
>Kilka lat temu przez prasę przetoczyła się dyskusja w której wypowiadały się także pary heteroseksualne będące zwolennikami "związków partnerskich" Ich argumenta były (głównie) takie, że ślub nie jest im potrzebny, natomiast niektóre prawa małżeństw jak najbardziej.
Dokładnie. Związek partnerski jest związkiem dwóch osób pozbawionym wszelkich podtekstów seksualnych. Bo to nie jest małżeństwo ani jakiś inny dziwny, oparty o absurdalne prawa równości czy dziwaczne rozważania twór. I dotyczy on każdego chętnego. Bez wyjątku.
Małżeństwo winno być zarezerwowane tylko i wyłącznie dla par heteroseksualnych z mocnym naciskiem na posiadanie potomstwa.
>Nieważne jak to nazwiesz, ważne są prawne różnice między partnerskim związkiem a małżeństwem. Optujesz za równością, czy różnością praw takich par?
Oczywiście że za różnością.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54907 punktów) | > >>Przypadek równej płci nie powinien być sankcjonowany terminem małżeństwo.> >Jeśli różnica zdań ma dotyczyć jedynie definicji....> Mieszkam powiedzm z pisarzem, ma powyżej 60 ja nieco ponad 50 (swego czasu układ teoretycznie rozważany). Nie interesuje nas seks bo nie jesteśmy homo, wspólne życie jak najbardziej. Zawieramy związek partnerski. Nie wolno mi bo co? Homo nie jestem?A kto to sprawdzi? Powinno być wam wolno. Podobnie jak dwojgu staruszkom, którzy postanowili razem spędzić starość (a przy tym sprzedać jedno mieszkanie i zrealizować za to wspólne marzenie) > Bo jak wprowadzisz Twój model (związek jednopłciowy na zasadzie seksu) to każdy kto zawiera a to jest w pewien sposób publiczne wydarzenie ujawni swoją seksualność. A to prawnie chronione jest.Jeśli zawarcie heteroseksualnego związku jest deklaracją seksualnej orientacji, to jest tu taki sam problem. > Jak się zdarzy jakiejś dziecko to dalej są w związku bo posiadanie potomstwa jest normalne a związek partnerski nie ma elementów seksualności. Chyba że zechcą rozwiązania związku to wtedy są jakieś zasady wykonania, powinny być konkretne progi i konsekwencje.Tak, jedna z nich mogłaby uznać to za zdradę i zażądać rozwodu. ale to powinna być ich sprawa > >Kilka lat temu przez prasę przetoczyła się dyskusja w której wypowiadały się także pary heteroseksualne będące zwolennikami "związków partnerskich" Ich argumenta były (głównie) takie, że ślub nie jest im potrzebny, natomiast niektóre prawa małżeństw jak najbardziej.> Dokładnie. Związek partnerski jest związkiem dwóch osób pozbawionym wszelkich podtekstów seksualnych.Ależ te pary, które się wypowiadały miały nawet dzieci! > Małżeństwo winno być zarezerwowane tylko i wyłącznie dla par heteroseksualnych z mocnym naciskiem na posiadanie potomstwa.Mam nadzieję, że owo potomstwo nie jest obowiązkowe  > >Nieważne jak to nazwiesz, ważne są prawne różnice między partnerskim związkiem a małżeństwem. Optujesz za równością, czy różnością praw takich par?> Oczywiście że za różnością.A ja za równością. Protokół rozbieżności podpisany
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | JarekS (695 punktów) | jak najbardziej. Zawieramy związek partnerski. Nie wolno mi bo co? Homo nie jestem? > A kto to sprawdzi? Powinno być wam wolno. Podobnie jak dwojgu staruszkom, którzy postanowili razem spędzić starość (a przy tym sprzedać jedno mieszkanie i zrealizować za to wspólne marzenie)Ale ja cały czas nie mówię o jakichkolwiek zakazach (zupełnie absurdalnych zresztą w tej sytuacji) tylko kierunku. Sensem małżeństwa jest posiadanie dzieci i ich wychowanie. I tak powinno być definiowane małżeństwo. Socjologicznie, antropologicznie itp. Definiowane jako pojęcie. > >Bo jak wprowadzisz Twój model (związek jednopłciowy na zasadzie seksu) to każdy kto zawiera a to jest w pewien sposób publiczne wydarzenie ujawni swoją seksualność. A to prawnie chronione jest.> Jeśli zawarcie heteroseksualnego związku jest deklaracją seksualnej orientacji, to jest tu taki sam problem.No nie do końca bo orientacja hetero jest wszędzie (świat zwierzęcy ssaków itp.) powszechniejsza statystycznie. A różność płci jako jedyna umożliwia w świecie ssaków naturalne rozmnażanie które ja bezwzględnie preferuje. Jak opierasz definicję małżeństwa o ten fakt to w naturalny sposób sankcjonujesz orientacje a przynajmniej fakt biologiczny. Jak wprowadzasz pojęcie małżeństwa dla par jednopłciowych to sa następujące problemy: 1. Nie ma rozróżnienia pomiędzy związkiem opartym o seks a umowę honorową a komuś się może nie podobać że relacje przyjaźni podciąga się pod figle w łóżku. To jest dla mnie zresztą najważniejszy argument tak naprawdę. 2. Związek dwóch facetów jest bezpłodny i tu nie ma problemu. Związek dwóch babek może być płodny i masz zdradę. To jest znacząca i niedopuszczalna asymetria. > >Jak się zdarzy jakiejś dziecko to dalej są w związku bo posiadanie potomstwa jest normalne a związek partnerski nie ma elementów seksualności. Chyba że zechcą rozwiązania związku to wtedy są jakieś zasady wykonania, powinny być konkretne progi i konsekwencje.> Tak, jedna z nich mogłaby uznać to za zdradę i zażądać rozwodu. ale to powinna być ich sprawaJeżeli jest to małżeństwo jednopłciowe to tak. I dla mnie jest to dziwna okoliczność. W związku partnerskim na pewno należy przewidzieć możliwości rezygnacji ale dla mnie taki przypadek nie jest zdradą. Bo związek partnerski nie jest oparty o elementy seksualne. > >Dokładnie. Związek partnerski jest związkiem dwóch osób pozbawionym wszelkich podtekstów seksualnych.> Ależ te pary, które się wypowiadały miały nawet dzieci!Ale dyskutujemy o moim modelu a nie jakiejś tam prasie. Poza tym co przeszkadza posiadanie dzieci w związku partnerskim? > >Małżeństwo winno być zarezerwowane tylko i wyłącznie dla par heteroseksualnych z mocnym naciskiem na posiadanie potomstwa.> Mam nadzieję, że owo potomstwo nie jest obowiązkowe  Powinienem napisać geneza i istota pojęcia "małżeństwa". > >>Nieważne jak to nazwiesz, ważne są prawne różnice między partnerskim związkiem a małżeństwem. Optujesz za równością, czy różnością praw takich par?> >Oczywiście że za różnością.> A ja za równością.> Protokół rozbieżności podpisanyTeż podpisuje. ps Po mnie dziedziczy kolega (chatkę i ubezpieczenie). Oczywiście załatwiłem to prawnie. Istnieją znaczące przesłanki ze statystycznie umrę szybciej a on poprawnie zajmie sie dochowaniem do końca moich zwierząt jakie będą wtedy (na pewno psy ras olbrzymich). Ustawie o związkach partnerskich kibicuje z przymróżeniem oka, ciekawi mnie na ile ulegnie ten temat deformacji politycznej i naciskom ze strony LGBT i jaką nazwę ostatecznie zyska i formę. Jako ateista (i na dokładkę człowiek który realnie zna homoseksualistów i nawet czasami spędzał część wakacji razem i przetestował realnie że nawet jak kogoś z LGBT pomylą to świat się w ważnych aspektach nie zawali) nie mam rzecz jasna żadnych lęków i obaw bo mnie ten temat nie dotyczy tak czy owak a bać się to bezsens i fobia. W zasadzie to nawet jestem za terminem małżeństwo (nieco wbrew przekonaniom) bo utrze to nosa cierpiącym na niedorzeczności i fobie a to korzystne w konkretnej sytuacji i zabawne przy okazji. ps 2 - do Olsona Przesadzasz przynajmniej z jękami o paradach bo jak zaczniesz zakazywać gumowe fiuty i mizanie to bardzo szybko się może skończyć problemem z paradą przeciw delfinarium dla rozrywki (a ten protest podpisałem mimo że mi nie wszystko u zielonych pasuje) , przeciw ACTA (też protestowałem mimo ze nie do końca akceptuje wszystkie tezy) czy problemami z dystrybucja Open Source na licencji 3 + ciężka kryptografia + Internet a to zabawne już nie będzie zupełnie (podobno jesteś Informatykiem). O wariactwach z Islamem nie wspominając zupełnie. Pomijam że Übermensch nie może narzekać na figle dwóch gości/babek w łóżku bo to zaprzecza mojemu wizerunkowi silnego samca, rozumiesz, 1.9m klata, skóra czarna, pas itp. - Riderick się chowa, jak na filmie. Niczym nie grozi to nikomu na nic a kontakt z LGBT powinien mieć każdy chociażby w celu socjalizacji (bardzo ważnej u szczeniąt w szerokim sensie - ludzie większym stopniu mogą nadrabiać braki w późniejszym wieku niż psy).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54907 punktów) | > jak najbardziej. Zawieramy związek partnerski. Nie wolno mi bo co? Homo nie jestem?A czym się powinien wg Ciebie różnić związek partnerski od małżeństwa? > >A kto to sprawdzi? Powinno być wam wolno. Podobnie jak dwojgu staruszkom, którzy postanowili razem spędzić starość (a przy tym sprzedać jedno mieszkanie i zrealizować za to wspólne marzenie)> Ale ja cały czas nie mówię o jakichkolwiek zakazach (zupełnie absurdalnych zresztą w tej sytuacji) tylko kierunku. Sensem małżeństwa jest posiadanie dzieci i ich wychowanie.Tak więc w przypadku tych staruszków (no... przesadziłem, powiedzmy dwojga 60-latków) małżeństwo byłoby bez sensu. A jednak mają do niego prawo. Optuję za tym, aby to prawo mieli także inni, bez szans na potomstwo, w tym pary homoseksualne Sens małżeństwa może być różny dla każdego małżeństwa. Jeśli dla kogoś sensem małżeństwa jest (iluzoryczna nawet) nadzieja na trwałość związku, większe poczucie bezpieczeństwa, społeczne uznanie ich jako małżeństwa, czy po prostu uproszczenie codziennego życia, to każdy taki aspekt nadaje małżeństwu sens > >>Bo jak wprowadzisz Twój model (związek jednopłciowy na zasadzie seksu) to każdy kto zawiera a to jest w pewien sposób publiczne wydarzenie ujawni swoją seksualność. A to prawnie chronione jest.> >Jeśli zawarcie heteroseksualnego związku jest deklaracją seksualnej orientacji, to jest tu taki sam problem.> No nie do końca bo orientacja hetero jest wszędzie (świat zwierzęcy ssaków itp.) powszechniejsza statystycznie.a jednak pytanie o jej deklarowanie, jest tym samym co pytanie o homoseksualną orientację > Jak opierasz definicję małżeństwa o ten fakt to w naturalny sposób sankcjonujesz orientacje a przynajmniej fakt biologiczny.Opieram prawo do małżeństwa na wolnej woli dwojga (dwóch) ludzi Jeśli chcą, powinni mieć do niego prawo, jeśli chcą, powinni mieć prawo definiowania sensu małżeństwa po swojemu > Jak wprowadzasz pojęcie małżeństwa dla par jednopłciowych to sa następujące problemy:> 1. Nie ma rozróżnienia pomiędzy związkiem opartym o seks a umowę honorową a komuś się może nie podobać że relacje przyjaźni podciąga się pod figle w łóżku. To jest dla mnie zresztą najważniejszy argument tak naprawdę.Tak jest też w przypadku par heteroseksualnych. > 2. Związek dwóch facetów jest bezpłodny i tu nie ma problemu. Związek dwóch babek może być płodny i masz zdradę. To jest znacząca i niedopuszczalna asymetria.Nie dostrzegam tej asymetrii, ponieważ w męskim związku też można postarać się o potomka, na tej samej zasadzie. Zdrady akceptowanej (lub nie) w celu spłodzenia potomstwa > >>Jak się zdarzy jakiejś dziecko to dalej są w związku bo posiadanie potomstwa jest normalne a związek partnerski nie ma elementów seksualności. Chyba że zechcą rozwiązania związku to wtedy są jakieś zasady wykonania, powinny być konkretne progi i konsekwencje.> >Tak, jedna z nich mogłaby uznać to za zdradę i zażądać rozwodu. ale to powinna być ich sprawa> Jeżeli jest to małżeństwo jednopłciowe to tak. I dla mnie jest to dziwna okoliczność.Tak, nadal jest to jednak ich sprawa > W związku partnerskim na pewno należy przewidzieć możliwości rezygnacji ale dla mnie taki przypadek nie jest zdradą. Bo związek partnerski nie jest oparty o elementy seksualne.Nie łudźmy się, zazwyczaj jest. Oczywiście skoro są heterorozwody, to musi być także możliwość rozwodu wśród homoseksualistów. Ale by móc związek rozwiązać, trzeba go wprzódy formalizować > >Ależ te pary, które się wypowiadały miały nawet dzieci!> Ale dyskutujemy o moim modelu a nie jakiejś tam prasie. Poza tym co przeszkadza posiadanie dzieci w związku partnerskim?Pytanie czym ma się różnić od małżeństwa > >Mam nadzieję, że owo potomstwo nie jest obowiązkowe  > Powinienem napisać geneza i istota pojęcia "małżeństwa".Z tym się zgadzam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | JarekS (695 punktów) |
>>Ale ja cały czas nie mówię o jakichkolwiek zakazach (zupełnie absurdalnych zresztą w tej sytuacji) tylko kierunku. Sensem małżeństwa jest posiadanie dzieci i ich wychowanie. >Tak więc w przypadku tych staruszków (no... przesadziłem, powiedzmy dwojga 60-latków) małżeństwo byłoby bez sensu. A jednak mają do niego prawo. Optuję za tym, aby to prawo mieli także inni, bez szans na potomstwo, w tym pary homoseksualne >Sens małżeństwa może być różny dla każdego małżeństwa.
Ok skoro tak to podsumowanie (chyba już trzeba). Jeżeli upierasz się przy terminie małżeństwo w tym homoseksualne to ok. Rozszerzamy małżeństwa obecne do przypadku jednej płci i jednocześnie wprowadzamy związek partnerski. Związek partnerski różni się od małżeństwa cąłkowitym brakiem elementów seksualności, nie może być rozwiązany przez zdradę rozumiana jako igraszki na boku itp.
Prawdę powiedziawszy nie będę płakał jak związek partnerski nie powstanie za to będą małżeństwa jednopłciowe. To nie eutanazja czy inne zagrożenia w stylu Islam a może z fobii na homo co niektórzy się wyleczą (jak dla mnie totalna żenada mieć coś takiego i co gorsza nic z tym nie robić). Przy okazji kraj mający takie egzotyczne rozwiązania prawne jak małżeństwa jednopłciowe i tego typu przypadki realne na ulicach staje się odporniejszy na absurdalne dewiacje religijne itp.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | tarkos (10757 punktów) | > nawet trójkąty mnie osobiście nie przeszkadzają. ... > zamiast "związków partnerskich" głównie dla heteroseksualnych par, które chcą nie mieć zobowiązań jestem zwolennikiem homoseksualnych małżeństw
Dlaczego "związki partnerskie" miałyby unikać zobowiązań? Chyba każdy związek polega właśnie na zobowiązaniu (deklaracji dbałości o wspólne dobro)?
Związki partnerskie, w odróżnieniu od małżeństw, mogłyby być zawierane także np. przez: 1. Osoby prowadzące wspólny dom ale blisko spokrewnione, 2. Sugerowane grupy trojga lub więcej osób.
Na legalizację takich związków w formie małżeństwa raczej nie ma co liczyć, bo natychmiast podniosą się głosy o kazirodztwie lub poligamii. Z drugiej strony nietrudno sobie wyobrazić sytuacje (występujące też w realiach) niezwiązane z seksualnością czy prokreacją, gdy dwie lub kilka osób żyje wspólnie i chciałoby swą bliskość zalegalizować.
Zatem alternatywa dla małżeństw w postaci związków partnerskich wydaje się warta rozważenia. Nie trzeba tu nawet sztucznych tworów prawnych - wystarczyłoby chyba dopracować ustawy o spółkach cywilnych. >
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54907 punktów) | >> nawet trójkąty mnie osobiście nie przeszkadzają. >... >> zamiast "związków partnerskich" głównie dla heteroseksualnych par, które chcą nie mieć zobowiązań jestem zwolennikiem homoseksualnych małżeństw >Dlaczego "związki partnerskie" miałyby unikać zobowiązań? Chyba każdy związek polega właśnie na zobowiązaniu (deklaracji dbałości o wspólne dobro)?
Niestety, brakuje odpowiedzi na jedno pytanie: czym się powinny różnić związki partnerskie od małżeństw.
>Związki partnerskie, w odróżnieniu od małżeństw, mogłyby być zawierane także np. przez: >1. Osoby prowadzące wspólny dom ale blisko spokrewnione, To w każdym kraju także w Polsce) jest wystarczająco prawnie uregulowane. Rodzeństwo czy też rodzic z dzieckiem w żaden sposób nie muszą niczego formalizować
>2. Sugerowane grupy trojga lub więcej osób. Być może perspektywa poszerzenia zakresu ludzkiej wolności i do tego doprowadzi
>Z drugiej strony nietrudno sobie wyobrazić sytuacje (występujące też w realiach) niezwiązane z seksualnością czy prokreacją, gdy dwie lub kilka osób żyje wspólnie i chciałoby swą bliskość zalegalizować. Nietrudno.
>Zatem alternatywa dla małżeństw w postaci związków partnerskich wydaje się warta rozważenia. A czym się powinny różnić związki partnerskie od małżeństw?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | tarkos (10757 punktów) | >>> nietrudno sobie wyobrazić sytuacje (występujące też w realiach) niezwiązane z seksualnością czy prokreacją, gdy dwie lub kilka osób żyje wspólnie i chciałoby swą bliskość zalegalizować. >Nietrudno. >>> Zatem alternatywa dla małżeństw w postaci związków partnerskich wydaje się warta rozważenia. >A czym się powinny różnić związki partnerskie od małżeństw?
Tym właśnie, że małżeństwo nie obywa się zwykle bez seksualności czy prokreacji. W klasycznym sensie wiąże się ono z ludzką biologią (w szczególności dwupłciowością), a często głównym motywem małżeństwa jest wspólna opieka nad potomstwem. Dla zachowania ciągłości gatunku instytucja małżeństw wydaje się co prawda zbędna, ale w takim formalnie zawartym tradycyjnym związku wyraźnie podkreśla się dobro dzieci (o ile para je 'ma'). Ewentualnych związków partnerskich kwestia rozmnażania mogłaby wcale nie dotyczyć - mogłyby nie być .. nepotyczne? >
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54907 punktów) | >>A czym się powinny różnić związki partnerskie od małżeństw? > Tym właśnie, że małżeństwo nie obywa się zwykle bez seksualności
1 Nie tylko moje obserwacje temu przeczą. Większość par żyjących bez ślubu sypia ze sobą i zanim zasną nie poprzestają na odmówieniu różańca. 2 Gdyby chcieć stworzyć prawo różnicujące partnerstwo z seksem (małżeństwo) od partnerstwa bez seksu (związek partnerski) to trzeba by kontrolować intymne zachowania obywateli. To budzi mój stanowczy sprzeciw.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | tarkos (10757 punktów) | >2. Gdyby chcieć stworzyć prawo różnicujące partnerstwo z seksem (małżeństwo) od partnerstwa bez seksu (związek partnerski) to trzeba by kontrolować intymne zachowania obywateli. To budzi mój stanowczy sprzeciw. Też bym się sprzeciwiał, dlatego niczego podobnego nie sugeruję (o seksualności pisałem w sensie biologicznym a nie erotycznym). >
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Znajdź, punkt w regulaminie, który głosi, że jest to forum dla arystokracji.Jest to forum jak sama nazwa wskazuje dla RACJONALISTÓW, a plebsem nazywam wszystkich pozostałych. Główną alternatywą dla racjonalizmu jest fideizm, a najczęściej spotykaną jego formą jest "ego-teizm" ze schizofrenicznymi mechanizmami racjonalizacji wokół obrazu samego siebie. Niektórzy to się pewnie masturbują pod myśl o własnym znaczeniu i posiadaniu racji, gdy wypowiadają roztrzepotani o swoich emocjonalnych przekonaniach powstałych losowo. > >proszę o choć jeden racjonalny powód małżeństwa, jeśli nie chodzi o dzieci.> Powtórzę: Nie każde małżeństwo ma dzieci, nie każde dziecko jest wychowywane w małżeństwie (dawniej często dziecko było przyczyną niż skutkiem małżeństwa)Ale ja się pytałem o RACJONALNY POWÓD MAŁŻEŃSTWA, jeśli nie chodzi o dzieci. Nie odpowiedziałeś na to, tylko uciekasz od odpowiedzi, co jest poważną przesłanką aby sądzić, że Twoje argumenty ważą 48 kg i muszą uciekać z ringu  A dziecko jako przyczyna małżeństwa to właśnie to o czym piszę. Dziecko -> małżeństwo, albo małżeństwo -> dzieci. Można wziąć ślub i nie planować dzieci, a potem nigdy ich nie mieć, ale to bez sensu. > >>Nie "specjalnych" tylko "zwyczajnych" , czyli takich samych jak hetero.> >No to takie mają - mogą wziąć ślub hetero, ale to ich nie dotyczy i sami nie chcą z oczywistych względów. Podobnie jak ja nie chodzę na squasha.> Wyobraź sobie, że jesteś w środowisku w którym to homoseksualiści mają pełnię władzy. Będziesz w takim świecie mógł wziąć ślub!!! Pod warunkiem, że z mężczyzną.To w środowisku, którym Amisze mają pełnię władzy, pewnie mógłbym używać akumulatora jako taboretu. Ja i tak nie brałbym ślubu. Jedyną sytuacją, która by mnie do tego mogła nakłonić byłoby założenie rodziny. Wtedy chętnie, ale to mnie też nie dotyczy. > Każdemu należą się jednakie prawaNo a co, teraz dla homoseksualistów są osobne? > >No więc moja odpowiedź jest taka: <smarknięcie>,> Jak na arystokratę przystało. Ja tam jestem syn prostego górnika. Nie smarkam w odpowiedziJa czasem smarkam z pogardą. Potem się wzruszam, tzn wzruszam ramionami. Arystokracją gardzę jeszcze bardziej niż plebsem, bo to taki plebs, który udaje, że nie jest plebsem. Dzisiaj ludzie tego pokroju doszukują się sztuki w tym, że ktoś nasra na płótno, albo zarzępoli jak nie przymierzając Penderecki. > >>Zasadniczo wolni ci mieć dowolne zdanie na dowolny temat, z czym MUSISZ się zgadzać?> >No chyba nie na każdy.> Nie, nie każdy. Tobie nikt nie wzbrania żyć wg własnego pomysłu.Skąd wiesz? Nie można mi tu nawet zapalić legalnie skręta, a kawałek dalej, w Czechach już mogę. Nie mogę też uczynić mojego kota oficjalnym członkiem rodziny, a może to takie moje widzimisię jak dla homoseksualisty branie ślubu?  > Tobie wolno ożenić się z przepłodną kobietą, która da Ci siedmioro dziatek. Powinno być wolno homoseksualnemu mężczyźnie wziąć ślub z partneremktóry da mu siedmioro... a nie, wróć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54907 punktów) | >>Znajdź, punkt w regulaminie, który głosi, że jest to forum dla arystokracji. >Jest to forum jak sama nazwa wskazuje dla RACJONALISTÓW, a plebsem nazywam wszystkich pozostałych.
A Ty jesteś racjonalistą... cóż, Twoja dogmatyka temu trochę przeczy, ale skoro Twoja wiara jest tak silna....
Niemniej ZaKotem (ja też) oznajmiamy że nasze pochodzenie jest ze "społecznych nizin" jeśli Twój społeczny status upoważnia do nazywania innych plebsem, bo tatusia stać było na prywatną szkołę....
>>>proszę o choć jeden racjonalny powód małżeństwa, jeśli nie chodzi o dzieci. >>Powtórzę: Nie każde małżeństwo ma dzieci, nie każde dziecko jest wychowywane w małżeństwie (dawniej często dziecko było przyczyną niż skutkiem małżeństwa) >Ale ja się pytałem o RACJONALNY POWÓD MAŁŻEŃSTWA, jeśli nie chodzi o dzieci.
Twierdzisz, że jedynie potomstwo jest powodem małżeństwa = udowodnij
>A dziecko jako przyczyna małżeństwa to właśnie to o czym piszę. Dziecko -> małżeństwo, albo małżeństwo -> dzieci. Można wziąć ślub i nie planować dzieci, a potem nigdy ich nie mieć, ale to bez sensu.
Twierdzisz, że jedynie potomstwo jest powodem małżeństwa = udowodnij
>>Wyobraź sobie, że jesteś w środowisku w którym to homoseksualiści mają pełnię władzy. Będziesz w takim świecie mógł wziąć ślub!!! Pod warunkiem, że z mężczyzną. >To w środowisku, którym Amisze mają pełnię władzy, pewnie mógłbym używać akumulatora jako taboretu. Pewnie tak.
>Ja i tak nie brałbym ślubu. To sugeruję, abyś od.lił się od tych, którzy chcą go brać.
>Jedyną sytuacją, która by mnie do tego mogła nakłonić byłoby założenie rodziny. Wtedy chętnie, ale to mnie też nie dotyczy. A więc dowiodłeś że masz prawo sam swoim żywotem sterować. Nie odmawiaj tego prawa innym
>>Każdemu należą się jednakie prawa >No a co, teraz dla homoseksualistów są osobne? Tak. Nie wolno im zawierać małżeństw z kochanymi osobami
>>>No więc moja odpowiedź jest taka: <smarknięcie>, >>Jak na arystokratę przystało. Ja tam jestem syn prostego górnika. Nie smarkam w odpowiedzi >Ja czasem smarkam z pogardą. Potem się wzruszam, tzn wzruszam ramionami. Jak na synalka z "dobrego domu" przystało. Napisałem jestem synem górnika, Nigdy Waszego pańskiego smarkania nie zrozumiem
>>Nie, nie każdy. Tobie nikt nie wzbrania żyć wg własnego pomysłu. >Skąd wiesz? Nie można mi tu nawet zapalić legalnie skręta, Rozmawiamy o prawach homoseksualistów. nie zmieniaj tematu
>a kawałek dalej, w Czechach już mogę. Ciekawe gdzie go kupisz
>>Tobie wolno ożenić się z przepłodną kobietą, która da Ci siedmioro dziatek. Powinno być wolno homoseksualnemu mężczyźnie wziąć ślub z partnerem >który da mu siedmioro... a nie, wróć. Tak, powinno być wolno, skoro tego chce.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Jest to forum jak sama nazwa wskazuje dla RACJONALISTÓW, a plebsem nazywam wszystkich pozostałych.> A Ty jesteś racjonalistą... cóż, Twoja dogmatyka temu trochę przeczy, ale skoro Twoja wiara jest tak silna....Moja dogmatyka nie istnieje, więc bzdury piszesz. Skoro tak twierdzisz to wskaż mi jakiś mój dogmat. > Niemniej ZaKotem (ja też) oznajmiamy że nasze pochodzenie jest ze "społecznych nizin" jeśli Twój społeczny status upoważnia do nazywania innych plebsem, bo tatusia stać było na prywatną szkołę....Plebs czyli ciemna masa. Nie piszę o żadnym pochodzeniu. > Twierdzisz, że jedynie potomstwo jest powodem małżeństwa = udowodnijMój dowód to brak argumentów czyichkolwiek (choćby Twoich), że jest inaczej. Nie potraficie podać żadnego innego przykładu, a ja takich nie znam. Szukam i nie otrzymuję, więc moja teza brzmi, że nie ma innych takich powodów. > Twierdzisz, że jedynie potomstwo jest powodem małżeństwa = udowodnijj.w. > >>Wyobraź sobie, że jesteś w środowisku w którym to homoseksualiści mają pełnię władzy. Będziesz w takim świecie mógł wziąć ślub!!! Pod warunkiem, że z mężczyzną.> >To w środowisku, którym Amisze mają pełnię władzy, pewnie mógłbym używać akumulatora jako taboretu.> Pewnie tak.No więc nie trzeba słuchać takich ludzi, którzy nie wiedzą co do czego służy i wymyślają swoje emocjonalne lub ideologiczne racjonalizacje. > >Ja i tak nie brałbym ślubu.> To sugeruję, abyś od.lił się od tych, którzy chcą go brać.Nikomu nie zabraniam. > A więc dowiodłeś że masz prawo sam swoim żywotem sterować. Nie odmawiaj tego prawa innymNie odmawiam. > >>Każdemu należą się jednakie prawa> >No a co, teraz dla homoseksualistów są osobne?> Tak. Nie wolno im zawierać małżeństw z kochanymi osobamiA mi z kochanym kotem. > Jak na synalka z "dobrego domu" przystało. Napisałem jestem synem górnika, Nigdy Waszego pańskiego smarkania nie zrozumiemI nie musisz rozumieć  > >>Nie, nie każdy. Tobie nikt nie wzbrania żyć wg własnego pomysłu.> >Skąd wiesz? Nie można mi tu nawet zapalić legalnie skręta,> Rozmawiamy o prawach homoseksualistów. nie zmieniaj tematuNo ale to Ty napisałeś, że nikt mi nie zabrania żyć wg własnego pomysłu. > >a kawałek dalej, w Czechach już mogę.> Ciekawe gdzie go kupiszOd Murzyna  > >>Tobie wolno ożenić się z przepłodną kobietą, która da Ci siedmioro dziatek. Powinno być wolno homoseksualnemu mężczyźnie wziąć ślub z partnerem> >który da mu siedmioro... a nie, wróć.> Tak, powinno być wolno, skoro tego chce.> No a jest szybki koniec tematu, bo nie ma w tym ani grama racjonalizmu. No chyba, że wprost przejdziecie do dyskusji na temat tego czy homoseksualiści powinni mieć prawo do adopcji. Wtedy jako osoba niekompetentna w tym temacie wycofam się z dyskusji. Wiadomo jednak, że to o to chodzi, lub o zaburzenia emocjonalne osób domagających się "tolerancji".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54907 punktów) | > >Twierdzisz, że jedynie potomstwo jest powodem małżeństwa = udowodnij> Mój dowód to brak argumentów czyichkolwiek (choćby Twoich), że jest inaczej.Jako mój dowód wystarczy jedno małżeństwo zawarte przez ludzi, którzy nie mogą mieć dzieci (np z racji wieku) a takie małżeństwa są. Dogmatycznie twierdzisz, że sensem małżeństwa jest potomstwo - udowodnij > >>>Nie, nie każdy. Tobie nikt nie wzbrania żyć wg własnego pomysłu.> >>Skąd wiesz? Nie można mi tu nawet zapalić legalnie skręta,> >Rozmawiamy o prawach homoseksualistów. nie zmieniaj tematu> No ale to Ty napisałeś, że nikt mi nie zabrania żyć wg własnego pomysłu.a kto Ci zabrania żenić się/ nie żenić się z kim chcesz? Jesteś heteroseksualny, wolno Ci > >>a kawałek dalej, w Czechach już mogę.> >Ciekawe gdzie go kupisz> Od Murzyna  A tak poważnie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Jako mój dowód wystarczy jedno małżeństwo zawarte przez ludzi, którzy nie mogą mieć dzieci (np z racji wieku) a takie małżeństwa są.Nie wystarczy, a na tej zasadzie żeby uznać samochody za złe powinien Ci wystarczyć jeden wypadek. > Dogmatycznie twierdzisz, że sensem małżeństwa jest potomstwo - udowodnijNajlepszym dowodem jest brak innego racjonalnego motywu. Pytam o to, a Ty się miotasz żeby uciec od odpowiedzi i przerzucasz na mnie onus probandi. Wychodzi na to, że bronisz czyjegoś widzimisię, bo tak. A ja wcale nie jestem przeciw, bo to nie moja sprawa, ale chcę poznać argumenty ludzi, którzy popierają takie śluby. Póki co nie doczekałem się żadnego argumentu, który mógłbym przyjąć i którego mógłbym bronić w towarzystwie. Ludzie korzystają z różnych rzeczy niezgodnie z przeznaczeniem. Czasem to głupota, czasem czyjś kaprys, a czasem można wpaść na pomysł wykorzystania czegoś w innym celu. Kolega kiedyś nie miał bibułek i skręcił papierosa z serwetki, ale to nie znaczy, że serwetki służą do skręcania kiepów. > >No ale to Ty napisałeś, że nikt mi nie zabrania żyć wg własnego pomysłu.> a kto Ci zabrania żenić się/ nie żenić się z kim chcesz? Jesteś heteroseksualny, wolno CiŻenić się nikt mi nie zabrania i sam nie chcę. Gdybym to zrobił i miał dzieci, to byłoby to niemoralne, więc w tym wypadku to, że nikt mi nie zabrania nie jest wcale takie dobre. Sam sobie zabraniam pewnych rzeczy z powodu odpowiedzialności i przewidywania skutków (planowania). Gdy podejmuję jakieś działanie to musi mieć ono jakiś motyw. > >>>a kawałek dalej, w Czechach już mogę.> >>Ciekawe gdzie go kupisz> >Od Murzyna  > A tak poważnie?No serio. Dilowanie jest nielegalne, ale to już jego sprawa, bo kupno i konsumpcja jest legalna. P.S. Nie wykazałeś mi tej rzekomej dogmatyki
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54907 punktów) | > >Jako mój dowód wystarczy jedno małżeństwo zawarte przez ludzi, którzy nie mogą mieć dzieci (np z racji wieku) a takie małżeństwa są.> Nie wystarczy, a na tej zasadzie żeby uznać samochody za złe powinien Ci wystarczyć jeden wypadek.Ciekaw jestem uzasadnienia tej "zasady" > >Dogmatycznie twierdzisz, że sensem małżeństwa jest potomstwo - udowodnij> Najlepszym dowodem jest brak innego racjonalnego motywu.1 Motywy zawarcia małżeństwa nie muszą być racjonalne. Wystarczy wola małżonków 2 Potomstwo można mieć i bez małżeństwa (i jest to coraz częstsze społeczne zjawisko) 3 Już w tym wątku miałeś podane inne racjonalne argumenta. 3.1 Prawo do pozyskiwania informacji o stanie zdrowia. Nie przekonuje mnie argument o wpisywaniu przy przyjmowaniu do szpitala osoby upoważnionej, bo w każdej chwili możesz znaleźć się w szpitalu bez czucia 3.2 Prawo do wspólnoty majątkowej 3.2.1 Prawo do wspólnego zakupu nieruchomości 3.2.2 Prawo do spadku 3.3 Społeczne uznanie 3.4 Obowiązek alimentacyjny w razie zawinionego rozwodu Mało? > Pytam o to, a Ty się miotasz żeby uciec od odpowiedzi i przerzucasz na mnie onus probandi.Tak więc udowodniłem. Niemniej skoro TY podałeś twierdzenie, na Tobie spoczywał obowiązek dowodu. Nie udowodniłeś, że jedynie potomstwo jest celem małżeństwa, a wprost obaliłem Twoje twierdzenie, faktem istnienia małżeństw zawieranych w okresie poreproducyjnym > >>No ale to Ty napisałeś, że nikt mi nie zabrania żyć wg własnego pomysłu.> >a kto Ci zabrania żenić się/ nie żenić się z kim chcesz? Jesteś heteroseksualny, wolno Ci> Żenić się nikt mi nie zabrania i sam nie chcę.To się nie żeń, wolno Ci. Powtórzę: nikt Ci nie narzuca, nikt Ci nie zabrania. Małżeństw zabrania się homoseksualistom > Gdybym to zrobił i miał dzieci, to byłoby to niemoralne,Małżeństwo i potomstwo są niemoralne?? > >>>>a kawałek dalej, w Czechach już mogę.> >>>Ciekawe gdzie go kupisz> >>Od Murzyna  > >A tak poważnie?> No serio. Dilowanie jest nielegalne, ale to już jego sprawa, bo kupno i konsumpcja jest legalna.Skoro sprzedaż jest nielegalna, to nie radzę dokonywania zakupu marihuany w Czeskiej republice > Nie wykazałeś mi tej rzekomej dogmatykiTwierdzisz, że jedynym sensem małżeństwa są dzieci, Dowodów brak. To jest dogmatyzm
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>Jako mój dowód wystarczy jedno małżeństwo zawarte przez ludzi, którzy nie mogą mieć dzieci (np z racji wieku) a takie małżeństwa są.> >Nie wystarczy, a na tej zasadzie żeby uznać samochody za złe powinien Ci wystarczyć jeden wypadek.> Ciekaw jestem uzasadnienia tej "zasady"A ja jestem ciekaw uzasadnienia analogicznej: Cytat:Jako mój dowód wystarczy jedno małżeństwo zawarte przez ludzi, którzy nie mogą mieć dzieci (np z racji wieku) a takie małżeństwa są. > >>Dogmatycznie twierdzisz, że sensem małżeństwa jest potomstwo - udowodnij> >Najlepszym dowodem jest brak innego racjonalnego motywu.> 1 Motywy zawarcia małżeństwa nie muszą być racjonalne. Wystarczy wola małżonkówW ten sposób można usprawiedliwić prawie każde roszczenie. Nic dziwnego, że państwo nie bierze tego czynnika pod uwagę, bo to zwyczajnie nie jego działka. To tak samo jak ktoś chciałby nazwać dziecko "Belzebub" argumentując to swoim kaprysem, tzn wolą. > 2 Potomstwo można mieć i bez małżeństwa (i jest to coraz częstsze społeczne zjawisko)A ja mogę sobie kupić akumulator i używać go jako przedmiotu służącego do siedzenia na nim. > 3 Już w tym wątku miałeś podane inne racjonalne argumenta.Nie miałem. > 3.1 Prawo do pozyskiwania informacji o stanie zdrowia. Nie przekonuje mnie argument o wpisywaniu przy przyjmowaniu do szpitala osoby upoważnionej, bo w każdej chwili możesz znaleźć się w szpitalu bez czuciaNo to pisałem o tym, że nie ma żadnego problemu żeby wprowadzić takie info do systemu gdzie sprawdza się ubezpieczenie. > 3.2 Prawo do wspólnoty majątkowejTo jest typowo prorodzinny przepis. > 3.2.1 Prawo do wspólnego zakupu nieruchomości> 3.2.2 Prawo do spadkuTeraz też je mają. > 3.3 Społeczne uznanieWTF? > 3.4 Obowiązek alimentacyjny w razie zawinionego rozwoduCzyli jednak dzieci? > Mało?Tak. > >Pytam o to, a Ty się miotasz żeby uciec od odpowiedzi i przerzucasz na mnie onus probandi.> Tak więc udowodniłem. Niemniej skoro TY podałeś twierdzenie, na Tobie spoczywał obowiązek dowodu. Nie udowodniłeś, że jedynie potomstwo jest celem małżeństwa, a wprost obaliłem Twoje twierdzenie, faktem istnienia małżeństw zawieranych w okresie poreproducyjnymNie obaliłeś, a ten fakt był już obalony analogią do akumulatora służącego jako taboret. Twoje "dowody" też nie są przekonujące. > To się nie żeń, wolno Ci. Powtórzę: nikt Ci nie narzuca, nikt Ci nie zabrania. Małżeństw zabrania się homoseksualistomNie zabrania się, ale małżeństwa to związki między kobietą i mężczyzną. Jest więcej ważnych rzeczy, które nam się zabrania, ale o tym się mniej mówi, choć przykład marihuany pokazuje, że coś się zmienia. > >Gdybym to zrobił i miał dzieci, to byłoby to niemoralne,> Małżeństwo i potomstwo są niemoralne??No zależy w jakim przypadku. W moim na pewno byłoby to niemoralne, a większość ludzi, którzy mają dzieci to nieodpowiedzialne zwierzęta, dla których instynkt jest na pierwszym miejscu. Żeby planować dzieci musiałbym z partnerką spełnić kilka warunków: - zabezpieczenie finansowe na przyszłość (większość tego nie spełnia) - zabezpieczenie w razie chorób - zdrowie i dbanie o zdrowie - brak nałogów - zadowolenie z życia - cele w życiu, zainteresowania - podstawowa wiedza psychologiczna i filozoficzna niezbędne do wychowania Jak widać plebs nie spełnia zdecydowanej większości tych warunków, a płodzi dzieci bez wiedzy co chce im przekazać, bez świadomości moralnej, bez wpajania podstawowych faktów, z aktywnymi zaburzeniami psychicznymi. Rodzice przelewają stres i złe memy, a także wadliwe geny na swoje dzieci. Posyłają je w świat walki, pełen oszołomów i zakłamania, chorób i pokus. Ludzie nie są uczeni myślenia, a gdy ktoś cierpi to nie może nawet dokonać eutanazji. Społeczeństwo samo się zaorało, a ekspansja debili jest jak pleśń, która pochłania zdrowe tkanki. > Skoro sprzedaż jest nielegalna, to nie radzę dokonywania zakupu marihuany w Czeskiej republiceDlaczego? Jeśli chodzi o jakość to w Holandii legalna trawa jest często pryskana chemią, tak jak u nas szynka. > >Nie wykazałeś mi tej rzekomej dogmatyki> Twierdzisz, że jedynym sensem małżeństwa są dzieci, Dowodów brak.> To jest dogmatyzmDowodów brak na to, że jest inaczej, a ten jedyny powód brzmi sensownie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54907 punktów) | > >>>Jako mój dowód wystarczy jedno małżeństwo zawarte przez ludzi, którzy nie mogą mieć dzieci (np z racji wieku) a takie małżeństwa są.> >>Nie wystarczy, a na tej zasadzie żeby uznać samochody za złe powinien Ci wystarczyć jeden wypadek.> >Ciekaw jestem uzasadnienia tej "zasady"> A ja jestem ciekaw uzasadnienia analogicznej:> Cytat:Jako mój dowód wystarczy jedno małżeństwo zawarte przez ludzi, którzy nie mogą mieć dzieci (np z racji wieku) a takie małżeństwa są. Nadal ciekaw jestem uzasadnienia Twojej "zasady" (samochodowej) Mój dowód świadczy o tym, że ludzie nie mogący lub nie chcący mieć dzieci zawierają małżeńskie związki. Skoro tak, to dzieci nie są jedynym uzasadnieniem małżeństwa, niektóre pozostałe powody Ci podałem, a wystarcza jeden (!), aby Twoją tezę obalić. > >>>Dogmatycznie twierdzisz, że sensem małżeństwa jest potomstwo - udowodnij> >>Najlepszym dowodem jest brak innego racjonalnego motywu.> >1 Motywy zawarcia małżeństwa nie muszą być racjonalne. Wystarczy wola małżonków> W ten sposób można usprawiedliwić prawie każde roszczenie.Co rozumiesz pod pojęciem "roszczenie" > >2 Potomstwo można mieć i bez małżeństwa (i jest to coraz częstsze społeczne zjawisko)> A ja mogę sobie kupić akumulator i używać go jako przedmiotu służącego do siedzenia na nim.Możesz. Wolno Ci. Twoje pieniądze, Twój akumulator, Twoja dupa > >3 Już w tym wątku miałeś podane inne racjonalne argumenta.> Nie miałem.> >3.1 Prawo do pozyskiwania informacji o stanie zdrowia. Nie przekonuje mnie argument o wpisywaniu przy przyjmowaniu do szpitala osoby upoważnionej, bo w każdej chwili możesz znaleźć się w szpitalu bez czucia> No to pisałem o tym, że nie ma żadnego problemu żeby wprowadzić takie info do systemu gdzie sprawdza się ubezpieczenie.Takim systemem są akta stanu cywilnego. Po co inny? > >3.2 Prawo do wspólnoty majątkowej> To jest typowo prorodzinny przepis.I? > >3.2.1 Prawo do wspólnego zakupu nieruchomości> >3.2.2 Prawo do spadku> Teraz też je mają.W sposób arcyskomplikowany. Małżeństwo to upraszcza. A przy tym zastępuje i akta rejentalne i testamenta i wpisywanie do systemu ubezpieczeń. > >3.3 Społeczne uznanie> WTF?Przykro mi, że nie rozumiesz. > >3.4 Obowiązek alimentacyjny w razie zawinionego rozwodu> Czyli jednak dzieci? Nie! Obowiązek alimentacyjny na byłego małżonka w przypadku zawinionego rozwodu Nawet jeśli nie ma dzieci > >Mało?> Tak.A wystarczał jeden powód > >>Pytam o to, a Ty się miotasz żeby uciec od odpowiedzi i przerzucasz na mnie onus probandi.> >Tak więc udowodniłem. Niemniej skoro TY podałeś twierdzenie, na Tobie spoczywał obowiązek dowodu. Nie udowodniłeś, że jedynie potomstwo jest celem małżeństwa, a wprost obaliłem Twoje twierdzenie, faktem istnienia małżeństw zawieranych w okresie poreproducyjnym> Nie obaliłeś, a ten fakt był już obalony analogią do akumulatora służącego jako taboret. Twoje "dowody" też nie są przekonujące.Takie rozmówki to uskuteczniaj z chętnie_r. Ona jest dobra w słowne zabawy
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Nadal ciekaw jestem uzasadnienia Twojej "zasady" (samochodowej)Nie będę jej uzasadniać, bo tak nie uważam. To tylko analogia do Twojego "dowodu". > Mój dowód świadczy o tym, że ludzie nie mogący lub nie chcący mieć dzieci zawierają małżeńskie związki.I przykład z akumulatorem to obala. To, że używają czegoś niezgodnie z przeznaczeniem bo mają taki kaprys, to nie żaden dowód. > >W ten sposób można usprawiedliwić prawie każde roszczenie.> Co rozumiesz pod pojęciem "roszczenie"Np organizowanie marszu takich osobników: wolna-pols(*)tent/uploads/2013/09/ry501.jpggaycenter.org/image/center_homepage_2.jpgxD Dlatego, że oni chcą być nazwani "normalnymi", przez to, że czują się gorsi. Chodzi także o śluby homo, co ma doprowadzić do adopcji dzieci przez takie pary. > >A ja mogę sobie kupić akumulator i używać go jako przedmiotu służącego do siedzenia na nim.> Możesz. Wolno Ci. Twoje pieniądze, Twój akumulator, Twoja dupaI to samo powiem tym od lgbt: możesz być w związku, wolno ci. Twoje pieniądze, związek, dupa. > >No to pisałem o tym, że nie ma żadnego problemu żeby wprowadzić takie info do systemu gdzie sprawdza się ubezpieczenie.> Takim systemem są akta stanu cywilnego. Po co inny?Tak, żeby spełnić widzimisię tych ludzi w dokładnie taki sposób. Czyli nie chodzi wcale o żadne informacje na temat chorego tylko o małżeństwo homosiów. A ja proponuję dużo prostszą rzecz, do zrobienia w pół godzinki, bez zmieniania żadnych praw, tylko jednej funkcji systemu. > >>3.2 Prawo do wspólnoty majątkowej> >To jest typowo prorodzinny przepis.> I?Czyli chodzi o dzieci. > >>3.2.1 Prawo do wspólnego zakupu nieruchomości> >>3.2.2 Prawo do spadku> >Teraz też je mają.> W sposób arcyskomplikowany. Małżeństwo to upraszcza.Więc należy to uprościć bez małżeństwa, bo arcyskomplikowany sposób dyskryminuje ludzi, którzy na małżeństwo się nie decydują, a nie tylko homoseksualistów. > >>3.3 Społeczne uznanie> >WTF?> Przykro mi, że nie rozumiesz.Rozumiem, ale człowiek powinien wychodzić ponad prymitywizmy społeczne jeśli nie chce być robo-zwierzo-marionetką, godną jedynie pogardy. > >>3.4 Obowiązek alimentacyjny w razie zawinionego rozwodu> >Czyli jednak dzieci?> Nie! Obowiązek alimentacyjny na byłego małżonka w przypadku zawinionego rozwodu Nawet jeśli nie ma dzieciZ tym się nie zgadzam, to jest bezsens. Każdy, także w małżeństwie, powinien sam się utrzymywać. > >>Mało?> >Tak.> A wystarczał jeden powódA nie było żadnego sensownego. > Takie rozmówki to uskuteczniaj z chętnie_r. Ona jest dobra w słowne zabawyTo nie były słowne zabawy tylko dokładna analogia obalająca ten konkretny przykład.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54907 punktów) | > To, że używają czegoś niezgodnie z przeznaczeniem bo mają taki kaprys, to nie żaden dowód.A przeznaczenie małżeństwa wynika z Twojej mantry > >>W ten sposób można usprawiedliwić prawie każde roszczenie.> >Co rozumiesz pod pojęciem "roszczenie"> Np organizowanie marszu takich osobników: wolna-pols(*)tent/uploads/2013/09/ry501.jpgTwój garnitur jest racjonalniejszy? w upalne dni racjonalne jest jedynie obuwie > Dlatego, że oni chcą być nazwani "normalnymi", przez to, że czują się gorsi.Dowód? > Chodzi także o śluby homo, co ma doprowadzić do adopcji dzieci przez takie pary.o wszystkie prawa małżeństw, Ty zamiast małżeństwa proponujesz dziesiątki skomplikowanych prawnych czynności > >Możesz. Wolno Ci. Twoje pieniądze, Twój akumulator, Twoja dupa> I to samo powiem tym od lgbt: możesz być w związku, wolno ci.Ale nie wolno homoseksualistom być w legalnym małżeństwie O to ich prawo się upominam > >>No to pisałem o tym, że nie ma żadnego problemu żeby wprowadzić takie info do systemu gdzie sprawdza się ubezpieczenie.> >Takim systemem są akta stanu cywilnego. Po co inny?> Tak, żeby spełnić widzimisię tych ludzi w dokładnie taki sposób.Żeby nadać im takie same prawa jakie masz Ty czy ja > A ja proponuję dużo prostszą rzecz, do zrobienia w pół godzinki, bez zmieniania żadnych praw, tylko jednej funkcji systemu.- system ubezpieczeń - rejent przy testamencie - zawiązanie spółki przy kupnie domu - ... moc innych rzeczy zamiast jednego urzędowego aktu w USC (także prawo do współwychowywania dzieci skoro to tak dla Ciebie ważne - dzieci nie trzeba adoptować, wiele par czy małżeństw wychowuje dzieci jednego z partnerów) > >>>3.2 Prawo do wspólnoty majątkowej> >>To jest typowo prorodzinny przepis.> >I?> Czyli chodzi o dzieci.Co ma wspólnego majątkowa wspólnota z dziećmi? > >>>3.2.1 Prawo do wspólnego zakupu nieruchomości> >>>3.2.2 Prawo do spadku> >>Teraz też je mają.> >W sposób arcyskomplikowany. Małżeństwo to upraszcza.> Więc należy to uprościć bez małżeństwa,Po co? Ludzkość dorobiła się prostego rozwiązania: MAŁŻEŃSTWA > bo arcyskomplikowany sposób dyskryminuje ludzi, którzy na małżeństwo się nie decydują, a nie tylko homoseksualistów.Ich sprawa , wolno im nie mieć ślubu. > >>>3.3 Społeczne uznanie> >>WTF?> >Przykro mi, że nie rozumiesz.> Rozumiem, ale człowiek powinien wychodzić ponad prymitywizmy społeczne jeśli nie chce być robo-zwierzo-marionetką, godną jedynie pogardy.Nie szarżuj > >>>3.4 Obowiązek alimentacyjny w razie zawinionego rozwodu> >>Czyli jednak dzieci?> > Nie! Obowiązek alimentacyjny na byłego małżonka w przypadku zawinionego rozwodu Nawet jeśli nie ma dzieci> Z tym się nie zgadzam, to jest bezsens. Każdy, także w małżeństwie, powinien sam się utrzymywać.  Masz rację, nie żeń się, nie rozumiesz po co jest małżeństwo to się nie żeń Wg Ciebie na wspólne konto powinny wpływać jednakowe kwoty od małżonków, a resztę, ta lepiej zarabiająca stroma ma przepić? Nie ma czegoś takiego jak wzajemne wsparcie w kłopotach, np chorobie, utracie pracy? Zabawne > >>>Mało?> >>Tak.> >A wystarczał jeden powód> A nie było żadnego sensownego.Twoja teflonowa odporność na argumenta jest chyba wynikiem bardzo silnej wiary "Z wiarą się nie dyskutuje, bo czasu szkoda"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >To, że używają czegoś niezgodnie z przeznaczeniem bo mają taki kaprys, to nie żaden dowód.> A przeznaczenie małżeństwa wynika z Twojej mantryNie. Moja mantra wynika z faktu, że przeznaczeniem małżeństwa jest posiadanie dzieci. Jakoś nie podałeś żadnego innego racjonalnego powodu. > Twój garnitur jest racjonalniejszy? w upalne dni racjonalne jest jedynie obuwieGarnitur jest racjonalniejszy, choć samo wymyślenie czegoś takiego jak oficjalny strój to dla mnie bezsens. > >Dlatego, że oni chcą być nazwani "normalnymi", przez to, że czują się gorsi.> Dowód?Na tym polega ta cała tolerancja. Na co chcesz dowodu? Że lgbt walczą o tolerancję i tzw "równość"? > >Chodzi także o śluby homo, co ma doprowadzić do adopcji dzieci przez takie pary.> o wszystkie prawa małżeństw, Ty zamiast małżeństwa proponujesz dziesiątki skomplikowanych prawnych czynnościWłaśnie, że żadnych skomplikowanych. To podatek od spadku jest udziwnieniem powodującym problemy w przypadku dziedziczenia, a w przypadku szpitali to brak opcji "upoważnij przyjaciela" w systemie gdzie są dane dotyczące ubezpieczenia. To małżeństwa są w takiej sytuacji wyjściem na około. > >>Możesz. Wolno Ci. Twoje pieniądze, Twój akumulator, Twoja dupa> >I to samo powiem tym od lgbt: możesz być w związku, wolno ci.> Ale nie wolno homoseksualistom być w legalnym małżeństwie> O to ich prawo się upominamNo bo małżeństwo to formalny związek par chcących być rodziną. Prawo jest takie, że mogą z tego korzystać też osoby bez dzieci, bo nikt przecież nie będzie tego sprawdzał, ale te osoby nie działają racjonalnie i małżeństwo nie jest im realnie do niczego potrzebne. Jest wręcz problemem dla wielu ludzi, a od żonatych znajomych na początku słyszę, że jest super, a potem kategoryczne "nie żeń się". Homoseksualista ma prawo do małżeństwa, podobnie jak wegetarianin ma prawo do jedzenia mięsa. > Żeby nadać im takie same prawa jakie masz Ty czy jaMają takie same prawa. > >A ja proponuję dużo prostszą rzecz, do zrobienia w pół godzinki, bez zmieniania żadnych praw, tylko jednej funkcji systemu.> - system ubezpieczeńNie system ubezpieczeń, tylko dodanie tam rubryki "upoważnienie do informacji zdrowotnych". To tak czy siak powinno być zmienione. Czemu homoseksualiści domagają się ślubów, tym samym nie walcząc z dyskryminacją ludzi niebędących w związkach małżeńskich? > - rejent przy testamencieTo akurat nie jest jakiś problem większy niż sam ślub > - zawiązanie spółki przy kupnie domuTo też nie powinno być problemem. > (także prawo do współwychowywania dzieci skoro to tak dla Ciebie ważne - dzieci nie trzeba adoptować, wiele par czy małżeństw wychowuje dzieci jednego z partnerów)No i nie chce im tego zabraniać. Jednak jeśli chodzi o adopcję związaną z małżeństwem, to tutaj sprawa jest do zbadania. Nie wiemy jakie to ma rzeczywiste skutki. > Co ma wspólnego majątkowa wspólnota z dziećmi?Jaki jest jej sens dla państwa gdy nie zakłada się rodziny? > >Więc należy to uprościć bez małżeństwa,> Po co? Ludzkość dorobiła się prostego rozwiązania: MAŁŻEŃSTWATak i jak już sobie wymyśliłeś te małżeństwa to cokolwiek by nie napisano to nie zmienisz zdania i będziesz do tego zmierzał w argumentacji. > >bo arcyskomplikowany sposób dyskryminuje ludzi, którzy na małżeństwo się nie decydują, a nie tylko homoseksualistów.> Ich sprawa , wolno im nie mieć ślubu.Ale niby dlaczego ślub ma być przywilejem względem osób bez ślubu? To bezsens. Prawa powinny być równe, a przywileje uzasadniane , tak jak np przywileje dla małżeństw są uzasadniane tym, że chodzi o dzieci. > >>>>3.3 Społeczne uznanie> >>>WTF?> >>Przykro mi, że nie rozumiesz.> >Rozumiem, ale człowiek powinien wychodzić ponad prymitywizmy społeczne jeśli nie chce być robo-zwierzo-marionetką, godną jedynie pogardy.> Nie szarżujNie szarżuję. Napisałem oczywistość, a Ty jak widzę nie masz kontrargumentu i nie wiem czemu się nie zgadzasz. > >>>>3.4 Obowiązek alimentacyjny w razie zawinionego rozwodu> >>>Czyli jednak dzieci?> >> Nie! Obowiązek alimentacyjny na byłego małżonka w przypadku zawinionego rozwodu Nawet jeśli nie ma dzieci> >Z tym się nie zgadzam, to jest bezsens. Każdy, także w małżeństwie, powinien sam się utrzymywać.>  > Masz rację, nie żeń się, nie rozumiesz po co jest małżeństwo to się nie żeń> Wg Ciebie na wspólne konto powinny wpływać jednakowe kwoty od małżonków, a resztę, ta lepiej zarabiająca stroma ma przepić? Nie ma czegoś takiego jak wzajemne wsparcie w kłopotach, np chorobie, utracie pracy? ZabawneZabawne są te Twoje pytania nie na temat. Po prostu obowiązek alimentacyjny jest wg mnie głupim rozwiązaniem. Za co ktoś ma płacić po rozstaniu? Nie ważne z czyjej winy, a poza tym w takich sytuacjach łatwo o manipulacje. > >>>>Mało?> >>>Tak.> >>A wystarczał jeden powód> >A nie było żadnego sensownego.> Twoja teflonowa odporność na argumenta jest chyba wynikiem bardzo silnej wiary> "Z wiarą się nie dyskutuje, bo czasu szkoda"Zabawna racjonalizacja. Niby w co miałbym wierzyć? Bodajże największy malkontent na forum negujący wszystko i wiara?  Po prostu nie podałeś rozsądnych argumentów za małżeństwem w ogóle, a tym bardziej za wyrobem małżeństwopodobnym dla homoseksualistów. Przeciwwskazaniem wg mnie jest to, że może to doprowadzić do adoptowania dzieci przez pary homoseksualne. Przydałyby się poważne badania w kierunku szkodliwości lub nieszkodliwości takiego wzorca. Wkurza mnie, że geje krzyczą i domagają się tej niby "równości", "tolerancji" zamiast mówić wprost, bez tej poprawności politycznej, ale też bez jakichś głupich parad dla prymitywów z gumowymi kutasami. Jest wiele poważniejszych tematów niż ich wyolbrzymione problemy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54907 punktów) | > Nie. Moja mantra wynika z faktu, że przeznaczeniem małżeństwa jest posiadanie dzieci.Dobrze, że sam przyznałeś, że to mantra > Jakoś nie podałeś żadnego innego racjonalnego powodu.Widocznie nie czytasz > >Twój garnitur jest racjonalniejszy? w upalne dni racjonalne jest jedynie obuwie> Garnitur jest racjonalniejszy,Dlaczego? Ja rozumiem uzasadnienie go tradycją, ale racjonalizmem?? > Homoseksualista ma prawo do małżeństwa, podobnie jak wegetarianin ma prawo do jedzenia mięsa.Homoseksualista ma prawo do małżeństwa, podobnie jak wegetarianin ma prawo do jedzenia kapusty > >Żeby nadać im takie same prawa jakie masz Ty czy ja> Mają takie same prawa.Wegetarianin na polowaniu też ma prawo strzelać Ateista powinien finansować kościół, bo też ma prawo iść na sumę "Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów" > Nie system ubezpieczeń, tylko dodanie tam rubryki> To akurat nie jest jakiś problem większy niż sam ślub> To też nie powinno być problemem.Wszystko można załatwić setką innych prawnych czynności. Nawet upoważnienie na poczcie, czy akt rejentalny w przypadku alimentów po rozejściu. Tylko po co, skoro od tego jest właśnie instytucja małżeństwa? > >(także prawo do współwychowywania dzieci skoro to tak dla Ciebie ważne - dzieci nie trzeba adoptować, wiele par czy małżeństw wychowuje dzieci jednego z partnerów)> No i nie chce im tego zabraniać.Kolejna urzędowa czynność - upoważnienie do odbierania dziecka ze szkoły czy udziału w wywiadówkach > Ale niby dlaczego ślub ma być przywilejem względem osób bez ślubu? To bezsens. Prawa powinny być równe, a przywileje uzasadniane , tak jak np przywileje dla małżeństw są uzasadniane tym, że chodzi o dzieci.Nieślubne dzieci mają takie same prawa > >>>>>3.4 Obowiązek alimentacyjny w razie zawinionego rozwodu> >>>>Czyli jednak dzieci?> >>> Nie! Obowiązek alimentacyjny na byłego małżonka w przypadku zawinionego rozwodu Nawet jeśli nie ma dzieci> >>Z tym się nie zgadzam, to jest bezsens. Każdy, także w małżeństwie, powinien sam się utrzymywać.> >  > >Masz rację, nie żeń się, nie rozumiesz po co jest małżeństwo to się nie żeń> >Wg Ciebie na wspólne konto powinny wpływać jednakowe kwoty od małżonków, a resztę, ta lepiej zarabiająca stroma ma przepić? Nie ma czegoś takiego jak wzajemne wsparcie w kłopotach, np chorobie, utracie pracy? Zabawne> Zabawne są te Twoje pytania nie na temat. Po prostu obowiązek alimentacyjny jest wg mnie głupim rozwiązaniem. Za co ktoś ma płacić po rozstaniu? Nie ważne z czyjej winy, a poza tym w takich sytuacjach łatwo o manipulacje.Nie żeń się, nie rozumiesz po co jest małżeństwo Wyobraź sobie sytuację w której mąż pracuje a żona zajmuje się domem i dziećmi. Po 20 latach mąż znajduje "nowszy model" i odchodzi zostawiając żonę bez pracy i bez kapitału na emeryturę. Alimentów na dzieci nie dostanie, bo już pracują. Rzadkość? Wcale nie. Prawo reguluje to obowiązkiem alimentacyjnym wobec współmałżonka > Przeciwwskazaniem wg mnie jest to, że może to doprowadzić do adoptowania dzieci przez pary homoseksualne.Ach, więc to Cię boli.... Brak prawa homoseksualistów do zawierania małżeństw nie zabrania im wychowywać wspólnie dzieci jednego z partnerów/jednej z partnerek
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Nie. Moja mantra wynika z faktu, że przeznaczeniem małżeństwa jest posiadanie dzieci. >Dobrze, że sam przyznałeś, że to mantra
Powtarzać coś jak mantrę, czyli coś co uznałem za ważne. No tak jest w tym przypadku, bo manipulacja polegająca na pomniejszeniu najważniejszego powodu małżeństw mnie nie przekonuje. Danie małżeństw homoseksualistom to pierwszy krok do legalizacji adopcji. Nie jestem przeciwko, tylko wkurza mnie, że rozwiązuje się to politycznie, a nie naukowo. I w tym celu próbuje się użyć manipulacji, że małżeństwo rzekomo nie ma nic wspólnego z dziećmi. Pytam więc o te inne powody i okazuje się, że ich nie ma, a kwestię dziedziczenia i informacji w szpitalu rzekomo trzeba rozwiązać akurat w ten sposób. Właśnie ten, którego chcą lgbt, choć rzekomo chodzi im nie o małżeństwo samo w sobie, a o kwestię dziedziczenia itd. I wszystko zracjonalizujesz, przekręcisz kota ogonem, byle było na Twoim.
>>Jakoś nie podałeś żadnego innego racjonalnego powodu. >Widocznie nie czytasz
Czytam i widzę, że podałeś irracjonalny powód brzmiący "społeczne uznanie", czyli element kulturowego zakłamania będącego mentalnym rakiem ludzkości.
>>>Twój garnitur jest racjonalniejszy? w upalne dni racjonalne jest jedynie obuwie >>Garnitur jest racjonalniejszy, >Dlaczego? Ja rozumiem uzasadnienie go tradycją, ale racjonalizmem??
No zakładanie przeze mnie garnituru na oficjalne spotkanie jest racjonalne, choć nie jest zbyt fajnie, a już na pewno było irracjonalnie wymyślone, ale zostało i nikt tego nie zmienia bo też i nie ma po co.
>>Homoseksualista ma prawo do małżeństwa, podobnie jak wegetarianin ma prawo do jedzenia mięsa. >Homoseksualista ma prawo do małżeństwa, podobnie jak wegetarianin ma prawo do jedzenia kapusty
Rozwinę, bo widzę, że jesteś niezbyt lotny: Homoseksualista ma prawo do małżeństwa, czyli związku z osobą płci przeciwnej potrzebnego do założenia rodziny, jednak go to nie dotyczy. Niestety są patologiczne przypadki gdy homoseksualista zapładnia kobietę i udaje heteroseksualnego mężczyznę, co momentami kończy się fatalnie nie tylko dla niego. Z czego to wynika? Ano ze słabości i głupoty owego osobnika, dla którego na pierwszym miejscu liczą się jakieś społeczne duperele.
Wegetarianin ma prawo kupić mięso, ale tego nie potrzebuje. Gdyby posługiwał się taką samą "logiką" jak lgbt, to walczyłby o to żeby w sklepach mięsnych były wegetariańskie potrawy o nazwach pasztet warzywny i kotlety sojowe, bo tradycyjny mięsny dyskryminuje wegetarian.
Co ciekawe jeden rozmówca tutaj nie zrozumiał tak prostej analogii i zarzucał mi pisanie niestworzonych rzeczy, a w dodatku nie potrafił dostrzec swojego błędu i się do niego przyznać.
>>>Żeby nadać im takie same prawa jakie masz Ty czy ja >>Mają takie same prawa. >Wegetarianin na polowaniu też ma prawo strzelać
No ma prawo.
>Ateista powinien finansować kościół, bo też ma prawo iść na sumę
"Powinien"? Prawa i powinności to co innego.
>"Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów"
Dokładnie. Każdy ma prawo się mylić, ale gdy mu się coś udowodni to go nie ma.
>Wszystko można załatwić setką innych prawnych czynności.
To trzema czy setką? Skąd lista problemów tak nagle urosła i dlaczego ludzie bez małżeństw mają być dyskryminowani względem homoseksualistów, którzy i tak nie zakładają rodziny?
>>No i nie chce im tego zabraniać. >Kolejna urzędowa czynność - upoważnienie do odbierania dziecka ze szkoły czy udziału w wywiadówkach
Biedni homoseksualiści, nie potrafią kilku drobnych spraw załatwić.
>>Ale niby dlaczego ślub ma być przywilejem względem osób bez ślubu? To bezsens. Prawa powinny być równe, a przywileje uzasadniane , tak jak np przywileje dla małżeństw są uzasadniane tym, że chodzi o dzieci. >Nieślubne dzieci mają takie same prawa
Chcesz powiedzieć, że rodzina ma takie same prawa co dwójka ludzi wychowujących dziecko bez małżeństwa? Bo o tym piszemy.
>Nie żeń się, nie rozumiesz po co jest małżeństwo
Rozumiem i dlatego i tak bym się nie żenił, a w swojej sytuacji nawet nie mogę.
>Wyobraź sobie sytuację w której mąż pracuje a żona zajmuje się domem i dziećmi. Po 20 latach mąż znajduje "nowszy model" i odchodzi zostawiając żonę bez pracy i bez kapitału na emeryturę.
No to napisałem, że takim sytuacjom się zapobiega i że obydwoje partnerzy powinni pracować, bo teraz wyobraź sobie odwrotną sytuację: po 20 latach żona jest z mężem tylko dlatego, że ten ją utrzymuje. Facet nie może nawet pójść na dziwki, bo żona może to sprytnie wykorzystać na alimenty.
>Alimentów na dzieci nie dostanie, bo już pracują. Rzadkość? Wcale nie.
Typowy plebs, częsty tak samo jak podwyższony cholesterol i inne problemy typowe dla Januszy.
>>Przeciwwskazaniem wg mnie jest to, że może to doprowadzić do adoptowania dzieci przez pary homoseksualne. >Ach, więc to Cię boli.... >Brak prawa homoseksualistów do zawierania małżeństw nie zabrania im wychowywać wspólnie dzieci jednego z partnerów/jednej z partnerek >
No nie zabrania. I wcale mnie to nie boli.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54907 punktów) | > No tak jest w tym przypadku, bo manipulacja polegająca na pomniejszeniu najważniejszego powodu małżeństw mnie nie przekonuje. Najważniejszego nie znaczy jedynego. Nawet najważniejszym dla niektórych par nie jest i choć zgadzam się że dla większości jest, to nadal nie jest jedynym sensem małżeństwa ! > Danie małżeństw homoseksualistom to pierwszy krok do legalizacji adopcji.Tak. > Nie jestem przeciwko, tylko wkurza mnie, że rozwiązuje się to politycznie, a nie naukowo.> Pytam więc o te inne powody i okazuje się, że ich nie ma,Podałem Ci je na tacy > a kwestię dziedziczenia i informacji w szpitalu rzekomo trzeba rozwiązać akurat w ten sposób.1 Dzieci też można mieć poza małżeństwem 2 Małżeństwo wszystkie te problemy rozwiązuje jednym podpisem > >>Jakoś nie podałeś żadnego innego racjonalnego powodu.> >Widocznie nie czytasz> Czytam i widzę, że podałeś irracjonalny powód brzmiący "społeczne uznanie", czyli element kulturowego zakłamania będącego mentalnym rakiem ludzkości.1 społeczne uznanie dla garnituru to Twój argument 2 Podałem też inne. Nie manipuluj > No zakładanie przeze mnie garnituru na oficjalne spotkanie jest racjonalne,Nie. Wynika z tradycji (nieracjonalnej wg Ciebie) > >>Homoseksualista ma prawo do małżeństwa, podobnie jak wegetarianin ma prawo do jedzenia mięsa.> >Homoseksualista ma prawo do małżeństwa, podobnie jak wegetarianin ma prawo do jedzenia kapusty> Rozwinę, bo widzę, że jesteś niezbyt lotny:> Homoseksualista ma prawo do małżeństwa, czyli związku z osobą płci przeciwnej potrzebnego do założenia rodziny, jednak go to nie dotyczy.No to widzę, że raczej Tobie lotności brakuje > >Wegetarianin na polowaniu też ma prawo strzelać> No ma prawo.A powinien mieć też prawo do jedzenia warzyw > >Wszystko można załatwić setką innych prawnych czynności.> To trzema czy setką? Skąd lista problemów tak nagle urosła i dlaczego ludzie bez małżeństw mają być dyskryminowani względem homoseksualistów, którzy i tak nie zakładają rodziny?1 Nie liczyłem tych problemów, ale gdyby je policzyć to sporo uciążliwości by się nazbierało 2 heteroseksualni jeśli żyją w konkubinacie a nie w małżeństwie, to jest to wynik ich wyboru > >Kolejna urzędowa czynność - upoważnienie do odbierania dziecka ze szkoły czy udziału w wywiadówkach> Biedni homoseksualiści, nie potrafią kilku drobnych spraw załatwić.PO CO mają je załatwiać każdą z osobna? Po co mają napotykać na rafy skoro prościej jest po prostu wziąć ślub? Tym którzy tego chcą? > >>Ale niby dlaczego ślub ma być przywilejem względem osób bez ślubu? To bezsens. Prawa powinny być równe, a przywileje uzasadniane , tak jak np przywileje dla małżeństw są uzasadniane tym, że chodzi o dzieci.> >Nieślubne dzieci mają takie same prawa> Chcesz powiedzieć, że rodzina ma takie same prawa co dwójka ludzi wychowujących dziecko bez małżeństwa? Bo o tym piszemy.Dwoje ludzi wychowujących dziecko bez małżeństwa, może zawrzeć małżeństwo. Jeśli żyją bez ślubu to jest to , powtarzam, ich wybór > >Nie żeń się, nie rozumiesz po co jest małżeństwo> Rozumiem i dlatego i tak bym się nie żenił, a w swojej sytuacji nawet nie mogę.Prawo zabrania? Nie masz jeszcze 16 lat? (ile w Polsce trzeba do ślubu?) > >Wyobraź sobie sytuację w której mąż pracuje a żona zajmuje się domem i dziećmi. Po 20 latach mąż znajduje "nowszy model" i odchodzi zostawiając żonę bez pracy i bez kapitału na emeryturę.> No to napisałem, że takim sytuacjom się zapobiega i że obydwoje partnerzy powinni pracować, .. a jak nie to... obóz pracy? i oboje powinni jednakowo zarabiać? Moja żona niemal nigdy zawodowo nie pracowała, zajmując się domem, dzieckami i pomagając mieszkający,m po sąsiedzku rodzicom. Tak postanowiliśmy i g. Ci do naszych SUWERENNYCH decyzji. To jest w zakresie naszej WOLNOŚCI.> bo teraz wyobraź sobie odwrotną sytuację: po 20 latach żona jest z mężem tylko dlatego, że ten ją utrzymuje. Facet nie może nawet pójść na dziwki,Nie żeń się, nie rozumiesz co to jest małżeństwo > >>Przeciwwskazaniem wg mnie jest to, że może to doprowadzić do adoptowania dzieci przez pary homoseksualne.> >Ach, więc to Cię boli....> >Brak prawa homoseksualistów do zawierania małżeństw nie zabrania im wychowywać wspólnie dzieci jednego z partnerów/jednej z partnerek> >> No nie zabrania. I wcale mnie to nie boli.To skąd ten strach: Cytat:Danie małżeństw homoseksualistom to pierwszy krok do legalizacji adopcji. jako argument przeciwko homoseksualnym małżeństwom?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Najważniejszego nie znaczy jedynego. Nawet najważniejszym dla niektórych par nie jest i choć zgadzam się że dla większości jest, to nadal nie jest jedynym sensem małżeństwa !
Akumulatora też można używać jako taboretu. Nie podałeś przekonujących powodów poza prawami, które wszyscy powinni mieć, więc single nie powinni być dyskryminowani. Ludzie przecież mają przyjaciół i bywa, że mają z nimi lepsze relacje niż z partnerkami seksualnymi. Czemu więc ludzie w związkach seksualnych dopatrują się źródła przywilejów? Jeśli nie chodzi o rodzinę z dziećmi to jest to całkowicie bez sensu. Polityka prorodzinna ma uzasadnienie z punktu widzenia rządu, ale spełnianie czyichś zachcianek niekoniecznie jest jego rolą.
>>Danie małżeństw homoseksualistom to pierwszy krok do legalizacji adopcji. >Tak.
No właśnie, więc nie ma co tego ukrywać, tylko w tego typu dyskusjach od razu powinno się przechodzić do meritum, czyli wątku: czy dawanie homoseksualistom praw do adopcji jest dobre czy złe? Moralne czy nie? Są różne punkty widzenia i argumenty, ale to badania naukowe powinny dać odpowiedź. Nie wolno się w takich dyskusjach powoływać na emocje i sloganiki typu "tolerancja", "dyskryminacja".
>>Nie jestem przeciwko, tylko wkurza mnie, że rozwiązuje się to politycznie, a nie naukowo. >>Pytam więc o te inne powody i okazuje się, że ich nie ma, >Podałem Ci je na tacy
Poobalałem.
>>a kwestię dziedziczenia i informacji w szpitalu rzekomo trzeba rozwiązać akurat w ten sposób. >1 Dzieci też można mieć poza małżeństwem
No można i co z tego?
>2 Małżeństwo wszystkie te problemy rozwiązuje jednym podpisem
No tak, akurat małżeństwo. Bo chodzi o dzieci.
>>Czytam i widzę, że podałeś irracjonalny powód brzmiący "społeczne uznanie", czyli element kulturowego zakłamania będącego mentalnym rakiem ludzkości. >1 społeczne uznanie dla garnituru to Twój argument
Nie, to coś do czego muszę się dostosować w niektórych sytuacjach, ale to wcale nie jest prawo do noszenia garnituru. Noszenie garnituru jest racjonalne, bo trzeba.
>2 Podałem też inne. Nie manipuluj
Na wszystkie odpowiedziałem. Z racjonalnych powodów zostają tylko dzieci i stworzenie im najlepszych warunków do rozwoju.
>>No zakładanie przeze mnie garnituru na oficjalne spotkanie jest racjonalne, >Nie. Wynika z tradycji (nieracjonalnej wg Ciebie)
No i tradycja jest głupia, ale zakładanie garnituru przeze mnie jest racjonalne.
>>Homoseksualista ma prawo do małżeństwa, czyli związku z osobą płci przeciwnej potrzebnego do założenia rodziny, jednak go to nie dotyczy. >No to widzę, że raczej Tobie lotności brakuje
Świetny "argument".
>>>Wegetarianin na polowaniu też ma prawo strzelać >>No ma prawo. >A powinien mieć też prawo do jedzenia warzyw
No i ma prawo. Homoseksualista też ma prawo do miłości i nikt mu nie broni (poza gimbazą), choć ludziom się to często nie podoba - oficjalnie.
>>>Wszystko można załatwić setką innych prawnych czynności. >>To trzema czy setką? Skąd lista problemów tak nagle urosła i dlaczego ludzie bez małżeństw mają być dyskryminowani względem homoseksualistów, którzy i tak nie zakładają rodziny? >1 Nie liczyłem tych problemów, ale gdyby je policzyć to sporo uciążliwości by się nazbierało
Mieszkanie w mieście, albo na wsi też niesie za sobą sporo uciążliwości. Znalazłyby się. No gdyby tak je policzyć w sumie.
>2 heteroseksualni jeśli żyją w konkubinacie a nie w małżeństwie, to jest to wynik ich wyboru
No wiadomo, że ich. Przecież nie sąsiada z góry. I czemu ten wybór miałby być gorszy od wyboru homoseksualisty by żyć w małżeństwie?
>>Biedni homoseksualiści, nie potrafią kilku drobnych spraw załatwić. >PO CO mają je załatwiać każdą z osobna?
No tak, może jeszcze taxi pod domu by chcieli z budżetu miasta, bo po co się przesiadać na osobne tramwaje.
>Po co mają napotykać na rafy skoro prościej jest po prostu wziąć ślub? Tym którzy tego chcą?
Bo ślub i pewne przywileje wiążą się z polityką prorodzinną. Jeżeli małżeństwo ma służyć takim przywilejom ludziom, którzy nie spłodzą dzieci w tej rodzinie to jest to bug w systemie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Dwoje ludzi wychowujących dziecko bez małżeństwa, może zawrzeć małżeństwo. Jeśli żyją bez ślubu to jest to , powtarzam, ich wybórAle nie o to chodzi, tylko o dziedziczenie, czy informacje w szpitalu. Czemu dwóch homoseksualistów żyjących w związku partnerskim miałoby te przywileje, podczas gdy ludzie nie decydujący się na małżeństwo nie? > >>Nie żeń się, nie rozumiesz po co jest małżeństwo> >Rozumiem i dlatego i tak bym się nie żenił, a w swojej sytuacji nawet nie mogę.> Prawo zabrania? Nie masz jeszcze 16 lat? (ile w Polsce trzeba do ślubu?)"Nie mogę" to dla Ciebie tylko prawo? > >No to napisałem, że takim sytuacjom się zapobiega i że obydwoje partnerzy powinni pracować,> .. a jak nie to... obóz pracy?No to idą na bruk, tak jak singiel gdy przestanie pracować. Singlowi pomogą w pierwszej kolejności przyjaciele i rodzina, a jak nie to kredyt. Jeśli ludzie się kochają to niezależnie od tego czy są małżeństwem, będą sobie pomagać. Gdy ktoś zdradzi po 20 latach i odejdzie, a druga osoba wyląduje na bruku to będzie w takiej samej sytuacji jakby singielka wylądowała na bruku. Jeśli jest dziecko to sytuacja jest oczywiście inna. > i oboje powinni jednakowo zarabiać?A niby czemu? Niech sobie zarabiają ile chcą i dają sobie ile chcą. Trzeba pracować po to żeby nie być od kogoś zależnym. > Moja żona niemal nigdy zawodowo nie pracowała, zajmując się domem, dzieckami i pomagając mieszkający,m po sąsiedzku rodzicom. Tak postanowiliśmy i g. Ci do naszych SUWERENNYCH decyzji. To jest w zakresie naszej WOLNOŚCI.>No i podejmujcie sobie takie decyzje jakie chcecie, przecież Wam nie zabraniam. > >bo teraz wyobraź sobie odwrotną sytuację: po 20 latach żona jest z mężem tylko dlatego, że ten ją utrzymuje. Facet nie może nawet pójść na dziwki,> Nie żeń się, nie rozumiesz co to jest małżeństwoZ tego co Cię czytam to brzmi jakby było po to żeby facet był wykorzystywany przez samicę-alfa, która umie się ustawić i ma skłonności do nieróbstwa  Pół biedy gdy jest inteligentna i wykorzystuje wolny czas na rozwój intelektualny. > To skąd ten strach:> Cytat:Danie małżeństw homoseksualistom to pierwszy krok do legalizacji adopcji. jako argument przeciwko homoseksualnym małżeństwom?> Bo to nie jest kwestia polityczna tylko naukowa i obawiam się o silne wpływy lobby lgbt i lewicowych środowisk na wyniki badań, tak jak było z wykreśleniem homoseksualizmu z listy chorób.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54907 punktów) | >Ale nie o to chodzi, tylko o dziedziczenie, czy informacje w szpitalu. Czemu dwóch homoseksualistów żyjących w związku partnerskim miałoby te przywileje, podczas gdy ludzie nie decydujący się na małżeństwo nie?
Czytaj ze zrozumieniem
Dwóch homoseksualistów żyjących w małżeństwie miałoby te same prawa co heteroseksualne małżeństwo. Dwóch homoseksualistów żyjących w konkubinacie nie miałoby tych praw (tak samo jak heteroseksualny konkubinat)
>>>No to napisałem, że takim sytuacjom się zapobiega i że obydwoje partnerzy powinni pracować, >>.. a jak nie to... obóz pracy? >No to idą na bruk, tak jak singiel gdy przestanie pracować.
M.in. dlatego małżeństwo to nie tylko dzieci Q.E.D. (po raz kolejny)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Czytaj ze zrozumieniem> Dwóch homoseksualistów żyjących w małżeństwie miałoby te same prawa co heteroseksualne małżeństwo.Pytam czemu w takim razie single mają być dyskryminowani. Czytaj ze zrozumieniem. > >>>No to napisałem, że takim sytuacjom się zapobiega i że obydwoje partnerzy powinni pracować,> >>.. a jak nie to... obóz pracy?> >No to idą na bruk, tak jak singiel gdy przestanie pracować.> M.in. dlatego małżeństwo to nie tylko dzieci> Q.E.D. (po raz kolejny)A akumulator to nie tylko prąd, a poza tym prąd można czerpać z kontaktu, więc tym bardziej wg argumentacji Szarleya akumulator nie jest tylko urządzeniem służącym do zasilania. Brawo retoryka!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54907 punktów) | >>Czytaj ze zrozumieniem >>Dwóch homoseksualistów żyjących w małżeństwie miałoby te same prawa co heteroseksualne małżeństwo. >Pytam czemu w takim razie single mają być dyskryminowani.
Na czym polega ta dyskryminacja?
>>>>>No to napisałem, że takim sytuacjom się zapobiega i że obydwoje partnerzy powinni pracować, >>>>.. a jak nie to... obóz pracy? >>>No to idą na bruk, tak jak singiel gdy przestanie pracować. >>M.in. dlatego małżeństwo to nie tylko dzieci >>Q.E.D. (po raz kolejny) >A akumulator to nie tylko prąd, a poza tym prąd można czerpać z kontaktu, więc tym bardziej wg argumentacji Szarleya akumulator nie jest tylko urządzeniem służącym do zasilania.
1 Nie obaliłeś mojego argumentu 2 sam przyznałeś że dzieci są najważniejszym powodem zawierania małżeństw, a przedtem twierdziłeś że jedynym. TO JEST POWAŻNA RÓŻNICA
Zaś co do twojego postulatu że oboje małżonkowie powinni pracować, żeby zachować finansową niezależność, moje (bardzo udane od dziesięcioleci) małżeństwo ten pogląd obala w 100%
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>>Czytaj ze zrozumieniem >>>Dwóch homoseksualistów żyjących w małżeństwie miałoby te same prawa co heteroseksualne małżeństwo. >>Pytam czemu w takim razie single mają być dyskryminowani. >Na czym polega ta dyskryminacja?
Na tym, że single nie mają takich praw, a homoseksualiści w związkach partnerskich mieliby je mieć. Przy małżeństwie jest wyjaśnienie - dzieci.
>>A akumulator to nie tylko prąd, a poza tym prąd można czerpać z kontaktu, więc tym bardziej wg argumentacji Szarleya akumulator nie jest tylko urządzeniem służącym do zasilania. >1 Nie obaliłeś mojego argumentu
Którego? Że nie rozumiem na czym polega małżeństwo, a Ty masz jakąś ezoteryczną wiedzę na ten temat, którą się nie możesz dzielić? To argument?
>2 sam przyznałeś że dzieci są najważniejszym powodem zawierania małżeństw, a przedtem twierdziłeś że jedynym. TO JEST POWAŻNA RÓŻNICA
To nie jest w ogóle różnica. Jest to jedyny racjonalny powód, jedyny sensowny z pkt widzenia PAŃSTWA. To jest tak, że przychodzi ktoś i mówi "chcę prawo do...", a państwo pyta "dlaczego masz mieć to prawo?" i leci uzasadnienie: "bo rodzina, dzieci". Czemu państwo ma się zgodzić na przywileje dla kochających się homoseksualistów, czyli związek seksualny jest tu ich źródłem? W czym gorsza jest przyjaźń bez aspektu seksualnego? I tu uzasadnienia nie ma, dopóki homoseksualista nie powie o dzieciach, a wtedy należy dyskutować nad tym czy należy dać im taką możliwość, czy nie. I to powinna rozstrzygnąć nauka, badania, a nie czyjeś emocje.
>Zaś co do twojego postulatu że oboje małżonkowie powinni pracować, żeby zachować finansową niezależność, moje (bardzo udane od dziesięcioleci) małżeństwo ten pogląd obala w 100% >
Nie obala, tak jak zdrowy fizycznie alkoholik nie obala szkodliwości alkoholu. Ale róbcie co chcecie, ja mam żywy przykład moich rodziców, który pokazuje, że to fatalny model, jednak to nie mój cyrk i nie moje małpy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54907 punktów) | >>>Pytam czemu w takim razie single mają być dyskryminowani. >>Na czym polega ta dyskryminacja? >Na tym, że single nie mają takich praw, a homoseksualiści w związkach partnerskich mieliby je mieć. Przy małżeństwie jest wyjaśnienie - dzieci.
To jakich praw brakuje singlom?
>>>A akumulator to nie tylko prąd, a poza tym prąd można czerpać z kontaktu, więc tym bardziej wg argumentacji Szarleya akumulator nie jest tylko urządzeniem służącym do zasilania. >>1 Nie obaliłeś mojego argumentu >Którego? Że nie rozumiem na czym polega małżeństwo,
Kompletnie nie rozumiesz Sam wpis o tym, że małżonkowie powinni pracować na indywidualną niezależność o tym świadczy
>>2 sam przyznałeś że dzieci są najważniejszym powodem zawierania małżeństw, a przedtem twierdziłeś że jedynym. TO JEST POWAŻNA RÓŻNICA >To nie jest w ogóle różnica. Najważniejsza a jedyna to nie jest różnica? Polska język, trudna język
>Jest to jedyny racjonalny powód, jedyny sensowny z pkt widzenia PAŃSTWA. To jest tak, że przychodzi ktoś i mówi "chcę prawo do...", a państwo pyta "dlaczego masz mieć to prawo?" i leci uzasadnienie: "bo rodzina, dzieci". Bo prawo do odbierania paczek na poczcie, że tak strywializuję
>Czemu państwo ma się zgodzić na przywileje dla kochających się homoseksualistów, Kto pisze o przywilejach? Ja piszę o PRAWACH. to różnica, ale polska język, trudna język
>>Zaś co do twojego postulatu że oboje małżonkowie powinni pracować, żeby zachować finansową niezależność, moje (bardzo udane od dziesięcioleci) małżeństwo ten pogląd obala w 100% >> >Nie obala, tak jak zdrowy fizycznie alkoholik nie obala szkodliwości alkoholu. Ale róbcie co chcecie, ja mam żywy przykład moich rodziców, który pokazuje, że to fatalny model, jednak to nie mój cyrk i nie moje małpy.
Współczuję wychowania w patologicznej rodzinie Nic więcej dla Ciebie zrobić nie mogę
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>>>Pytam czemu w takim razie single mają być dyskryminowani. >>>Na czym polega ta dyskryminacja? >>Na tym, że single nie mają takich praw, a homoseksualiści w związkach partnerskich mieliby je mieć. Przy małżeństwie jest wyjaśnienie - dzieci. >To jakich praw brakuje singlom?
Teraz tych samych co wszystkim, którzy nie są w małżeństwie. Były podawane - kwestie info w szpitalu, dziedziczenia itd. Dlaczego miałyby przysługiwać homoseksualistom w związkach partnerskich?
>>>1 Nie obaliłeś mojego argumentu >>Którego? Że nie rozumiem na czym polega małżeństwo, >Kompletnie nie rozumiesz >Sam wpis o tym, że małżonkowie powinni pracować na indywidualną niezależność o tym świadczy
No małżeństwa wg Twojej dziwnej wizji nie rozumiem. Żona zależna od męża to już układ finansowy, który dla mężczyzny jest kompletnie niekorzystny. Raz, że żona ma interes w tym żeby z niego ciągnąć i go okłamywać i nie może w każdej chwili odejść. W takiej sytuacji to, że nie odchodzi traci na wartości. Równie dobrze można to nazwać zapłatą za seks i relację. Wiadomo, że jak rodzi się dziecko to na początku kobieta może zostać w domu, ale potem nie jestem pewien czy to potrzebne. Dzieci powinny się uczyć samodzielności.
>>>2 sam przyznałeś że dzieci są najważniejszym powodem zawierania małżeństw, a przedtem twierdziłeś że jedynym. TO JEST POWAŻNA RÓŻNICA >>To nie jest w ogóle różnica. >Najważniejsza a jedyna to nie jest różnica? Polska język, trudna język
No nie jest w tym przypadku, a Twoje problemy językowe nie są przedmiotem wątku.
>>Jest to jedyny racjonalny powód, jedyny sensowny z pkt widzenia PAŃSTWA. To jest tak, że przychodzi ktoś i mówi "chcę prawo do...", a państwo pyta "dlaczego masz mieć to prawo?" i leci uzasadnienie: "bo rodzina, dzieci". >Bo prawo do odbierania paczek na poczcie, że tak strywializuję
Bo co prawo do obierania na poczcie, że tak zapytam?
>>Czemu państwo ma się zgodzić na przywileje dla kochających się homoseksualistów, >Kto pisze o przywilejach? Ja piszę o PRAWACH. to różnica, ale polska język, trudna język
To jest póki co przywilej małżeństw. Chcesz z tego zrobić ogólne prawa to ok, zgadzam się. Czemu jednak chcesz je przyznać tylko tym którzy decydują się na małżeństwo?
>>>Zaś co do twojego postulatu że oboje małżonkowie powinni pracować, żeby zachować finansową niezależność, moje (bardzo udane od dziesięcioleci) małżeństwo ten pogląd obala w 100% >>> >>Nie obala, tak jak zdrowy fizycznie alkoholik nie obala szkodliwości alkoholu. Ale róbcie co chcecie, ja mam żywy przykład moich rodziców, który pokazuje, że to fatalny model, jednak to nie mój cyrk i nie moje małpy. >Współczuję wychowania w patologicznej rodzinie >Nic więcej dla Ciebie zrobić nie mogę >
W normalnej rodzinie, tylko trochę typowo polsko-cebulackiej ale widzę, że argumentów brakuje to zaczynasz obrażać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54907 punktów) | > >To jakich praw brakuje singlom?> Teraz tych samych co wszystkim, którzy nie są w małżeństwie. Były podawane - kwestie info w szpitalu, dziedziczenia itd. Dlaczego miałyby przysługiwać homoseksualistom w związkach partnerskich?Czyli: 1 Brakuje im tych praw teraz w porównaniu do małżeństw?? 2 szpital, dziedziczenie... a na kogo mają cedować spadek skoro są singlami? > >>Którego? Że nie rozumiem na czym polega małżeństwo,> >Kompletnie nie rozumiesz> >Sam wpis o tym, że małżonkowie powinni pracować na indywidualną niezależność o tym świadczy> No małżeństwa wg Twojej dziwnej wizji nie rozumiem. Żona zależna od męża to już układ finansowy, który dla mężczyzny jest kompletnie niekorzystny.Nie żeń się. Naprawdę. > Raz, że żona ma interes w tym żeby z niego ciągnąć i go okłamywać i nie może w każdej chwili odejść.Nie żeń się. Stanowczo! > W takiej sytuacji to, że nie odchodzi traci na wartości. Równie dobrze można to nazwać zapłatą za seks i relację.Nie żeń się. Kategorycznie > Wiadomo, że jak rodzi się dziecko to na początku kobieta może zostać w domu, ale potem nie jestem pewien czy to potrzebne. Dzieci powinny się uczyć samodzielności.Nie żeń się. Po prostu zostań singlem. Mniejsze prawdopodobieństwo , że kogoś skrzywdzisz > >>Czemu państwo ma się zgodzić na przywileje dla kochających się homoseksualistów,> >Kto pisze o przywilejach? Ja piszę o PRAWACH. to różnica, ale polska język, trudna język> To jest póki co przywilej małżeństw. Chcesz z tego zrobić ogólne prawa to ok, zgadzam się. Czemu jednak chcesz je przyznać tylko tym którzy decydują się na małżeństwo?Chciałbym, żeby każdy miał prawo do zawarcia małżeństwa zgodnego ze swoją seksualną orientacją. Tylko tyle > >>Nie obala, tak jak zdrowy fizycznie alkoholik nie obala szkodliwości alkoholu. Ale róbcie co chcecie, ja mam żywy przykład moich rodziców, który pokazuje, że to fatalny model, jednak to nie mój cyrk i nie moje małpy.> >Współczuję wychowania w patologicznej rodzinie> >Nic więcej dla Ciebie zrobić nie mogę> >> W normalnej rodzinie, tylko trochę typowo polsko-cebulackiej ale widzę, że argumentów brakuje to zaczynasz obrażać.Sam napisałeś: Cytat:ja mam żywy przykład moich rodziców, który pokazuje, że to fatalny model No to chyba mam czego Ci współczuć. Ja wychowałem się w fantastycznej, wielodzietnej rodzinie, w dodatku geograficznie blisko dziadków, co dawało okazję do częstych spotkań
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Czyli:> 1 Brakuje im tych praw teraz w porównaniu do małżeństw??Tak, singlom i ludziom żyjącym w nieformalnych związkach też. > 2 szpital, dziedziczenie... a na kogo mają cedować spadek skoro są singlami?Na kogo chcą - przyjaciół, partnerów, z którymi łączy ich miłość, ale nie formalny związek. Czemu małżeństwa mają być uprzywilejowane, skoro nie chodzi tu o dzieci? > Nie żeń się. Naprawdę.> Nie żeń się. Stanowczo!> Nie żeń się. KategorycznieNie ma to jak argumenty  Przecież pisałem, że nie będę się żenił. Myślałbym o tym jedynie mając lub planując dzieci z odpowiednią kobietą, ale życie mi to i tak uniemożliwia. Gdyby było inaczej, to na pewno nie żeniłbym się z kobietą, która zamierzałaby nie pracować. > >Wiadomo, że jak rodzi się dziecko to na początku kobieta może zostać w domu, ale potem nie jestem pewien czy to potrzebne. Dzieci powinny się uczyć samodzielności.> Nie żeń się. Po prostu zostań singlem. Mniejsze prawdopodobieństwo , że kogoś skrzywdziszCzęściej dzieci są krzywdzone przez nadopiekuńcze matki. Ja nie mam szans na miłość, a szkoda bo mam mniejszy potencjał krzywdzenia niż większość ludzi wokół. M.in. dlatego nie mam szansy na miłość. > Chciałbym, żeby każdy miał prawo do zawarcia małżeństwa zgodnego ze swoją seksualną orientacją. Tylko tyleI dlaczego ludzie mają dostawać dodatkowe prawa za formalizowanie związku seksualnego? > Sam napisałeś: Cytat:ja mam żywy przykład moich rodziców, który pokazuje, że to fatalny model > No to chyba mam czego Ci współczuć.Nie bardzo. Dla mnie to sprawa między rodzicami. Widzę po prostu, że model kury domowej i pracującego mężczyzny jest fatalny i mam znajomych z podobnymi doświadczeniami. Współczuć to można biedocie, żulerni itd.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54907 punktów) | > >Czyli:> >1 Brakuje im tych praw teraz w porównaniu do małżeństw??> Tak, singlom i ludziom żyjącym w nieformalnych związkach też.A w jaki sposób chciałbyś nadać singlom te same prawa? Z kim singiel miałby się wspólnie rozliczać z podatku? Kto za niego mógłby podpisywać odbiór korespondencji? > >2 szpital, dziedziczenie... a na kogo mają cedować spadek skoro są singlami?> Na kogo chcą - przyjaciół, partnerów, z którymi łączy ich miłość, ale nie formalny związek.Więc są singlami czy w związku? Jeśli nie łączy ich formalny związek to mają PRAWO go zalegalizować w postaci małżeństwa. Mają do tego PRAWO i ja optuję za tym żeby to prawo przysługiwało każdej parze, bez względu na płeć partnerów. > >Nie żeń się. Naprawdę.> >Nie żeń się. Stanowczo!> >Nie żeń się. Kategorycznie> Nie ma to jak argumenty  > Przecież pisałem, że nie będę się żenił.uffffff > Myślałbym o tym jedynie mając lub planując dzieci z odpowiednią kobietą, ale życie mi to i tak uniemożliwia.Nie wnikam > Gdyby było inaczej, to na pewno nie żeniłbym się z kobietą, która zamierzałaby nie pracować.1 Przy wychowywaniu dzieci to jest praca cięższa nieraz niż na etacie 2 Życie pisze ciekawsze scenariusze, niż filmowi scenarzyści > Częściej dzieci są krzywdzone przez nadopiekuńcze matki.Jakieś statystyki? > >Chciałbym, żeby każdy miał prawo do zawarcia małżeństwa zgodnego ze swoją seksualną orientacją. Tylko tyle> I dlaczego ludzie mają dostawać dodatkowe prawa za formalizowanie związku seksualnego?Nie DODATKOWE prawa, ale TAKIE SAME prawa > Nie bardzo. Dla mnie to sprawa między rodzicami. Widzę po prostu, że model kury domowej i pracującego mężczyzny jest fatalny i mam znajomych z podobnymi doświadczeniami. Współczuć to można biedocie, żulerni itd.Sprawdził się u moich dziadków, u moich rodziców, u mnie, (tylko nikt nie używa porównania do drobiu - praca w domu jest okazywana uważaniem)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >A w jaki sposób chciałbyś nadać singlom te same prawa? Z kim singiel miałby się wspólnie rozliczać z podatku? Kto za niego mógłby podpisywać odbiór korespondencji?
To już jest jego sprawa z kim. Tu powinna panować dowolność i nie powinny to być przywileje małżeństw.
>>>2 szpital, dziedziczenie... a na kogo mają cedować spadek skoro są singlami? >>Na kogo chcą - przyjaciół, partnerów, z którymi łączy ich miłość, ale nie formalny związek. >Więc są singlami czy w związku? >Jeśli nie łączy ich formalny związek to mają PRAWO go zalegalizować w postaci małżeństwa. Mają do tego PRAWO i ja optuję za tym żeby to prawo przysługiwało każdej parze, bez względu na płeć partnerów.
Ale po co? Dlaczego maja im przysługiwać przywileje z racji bycia parą, bo nie rozumiem?
>>Myślałbym o tym jedynie mając lub planując dzieci z odpowiednią kobietą, ale życie mi to i tak uniemożliwia. >Nie wnikam
Pisałem kilka postów wstecz jakie warunki powinien spełniać rodzic. Podobnie jest z miłością, na którą nie każdy ma szanse. Są różne zboczenia i część może nawet zostać sformalizowana, gdy dotyczy relacji męsko-damskich, ale to nie znaczy, że to dobrze i że każdy ma moralne prawo z tego skorzystać.
>>Gdyby było inaczej, to na pewno nie żeniłbym się z kobietą, która zamierzałaby nie pracować. >1 Przy wychowywaniu dzieci to jest praca cięższa nieraz niż na etacie
Tak mówią kury domowe, które wyolbrzymiają swoją pracę, choć życie pokazuje, że jakoś wiele par łączy wychowanie z pracą.
>2 Życie pisze ciekawsze scenariusze, niż filmowi scenarzyści
I jak to się ma do braku pracy?
>>Częściej dzieci są krzywdzone przez nadopiekuńcze matki. >Jakieś statystyki?
Na to, że nadopiekuńcze matki to zły wzorzec?
>>I dlaczego ludzie mają dostawać dodatkowe prawa za formalizowanie związku seksualnego? >Nie DODATKOWE prawa, ale TAKIE SAME prawa
Jeśli takie same to i bez formalności powinny takie być.
>>Nie bardzo. Dla mnie to sprawa między rodzicami. Widzę po prostu, że model kury domowej i pracującego mężczyzny jest fatalny i mam znajomych z podobnymi doświadczeniami. Współczuć to można biedocie, żulerni itd. >Sprawdził się u moich dziadków, u moich rodziców, u mnie, (tylko nikt nie używa porównania do drobiu - praca w domu jest okazywana uważaniem) >
Może to jakiś wyjątek?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54907 punktów) | >>A w jaki sposób chciałbyś nadać singlom te same prawa? Z kim singiel miałby się wspólnie rozliczać z podatku? Kto za niego mógłby podpisywać odbiór korespondencji? >To już jest jego sprawa z kim. Tu powinna panować dowolność i nie powinny to być przywileje małżeństw. Tak więc wyobraź sobie, że jesteś w szpitalu przywieziony bez czucia, a jakaś kobieta pojawia się tak i oświadcza "to jest mój partner" i prosi o wyniki badań. Gratka dla ubezpieczycieli
>>Jeśli nie łączy ich formalny związek to mają PRAWO go zalegalizować w postaci małżeństwa. Mają do tego PRAWO i ja optuję za tym żeby to prawo przysługiwało każdej parze, bez względu na płeć partnerów. >Ale po co? Dlaczego maja im przysługiwać przywileje z racji bycia parą, bo nie rozumiem? To Ci tłumaczę: 1 nie chodzi o żadne przywileje 2 najbanalniejsze przykłady: prawo do dziedziczenia, majątkowa wspólnota, odbiór paczki na poczcie.
>>>Myślałbym o tym jedynie mając lub planując dzieci z odpowiednią kobietą, ale życie mi to i tak uniemożliwia. >>Nie wnikam >Pisałem kilka postów wstecz jakie warunki powinien spełniać rodzic. Ludzkość by wyginęła, a spełnienie tych warunków jest NIGDY niemożliwe. Jaka zabezpieczysz swoje dziecko przed własną śmiercią w wypadku komunikacyjnym?
>Podobnie jest z miłością, na którą nie każdy ma szanse. Są różne zboczenia i część może nawet zostać sformalizowana, gdy dotyczy relacji męsko-damskich, ale to nie znaczy, że to dobrze i że każdy ma moralne prawo z tego skorzystać. bez komentarza
>>>Gdyby było inaczej, to na pewno nie żeniłbym się z kobietą, która zamierzałaby nie pracować. >>1 Przy wychowywaniu dzieci to jest praca cięższa nieraz niż na etacie >Tak mówią kury domowe, które wyolbrzymiają swoją pracę,
Spróbuj tej pracy, to się przekonasz
>>>Częściej dzieci są krzywdzone przez nadopiekuńcze matki. >>Jakieś statystyki? >Na to, że nadopiekuńcze matki to zły wzorzec? Pracująca matka nie może być nadopiekuńcza?
>>>I dlaczego ludzie mają dostawać dodatkowe prawa za formalizowanie związku seksualnego? >>Nie DODATKOWE prawa, ale TAKIE SAME prawa >Jeśli takie same to i bez formalności powinny takie być. Przykład który podałem na początku z informacjami dla ubezpieczycieli. Jeśli chcesz się przed tym zabezpieczyć, nie ma innego sposobu niż DOKUMENT czyli formalność. Małżeństwo zastępuje sporo formalności. To jedyny przywilej
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Tak więc wyobraź sobie, że jesteś w szpitalu przywieziony bez czucia, a jakaś kobieta pojawia się tak i oświadcza "to jest mój partner" i prosi o wyniki badań. Gratka dla ubezpieczycieli
Ta, celowo podajesz zniekształconą sytuację, odwołując się do swojego strawmana. Pisałem, że powinna być możliwość upoważnienia kogo się chce żeby w razie wypadku ta osoba miała dostęp do informacji o stanie zdrowia. Taką opcję można dodać do systemu ubezpieczeniowego, żeby nie tworzyć dodatkowych skomplikowanych systemów.
>>Ale po co? Dlaczego maja im przysługiwać przywileje z racji bycia parą, bo nie rozumiem? >To Ci tłumaczę: >1 nie chodzi o żadne przywileje >2 najbanalniejsze przykłady: prawo do dziedziczenia, majątkowa wspólnota, odbiór paczki na poczcie.
Wymyśliłem kompromis. Możliwość zawarcia umowy między dowolnymi dwoma osobami i można sobie zaznaczyć prawo do zawarcia umowy, dziedziczenia itd. Nie musi się to nazywać małżeństwem ani dotyczyć związków seksualnych.
>>Pisałem kilka postów wstecz jakie warunki powinien spełniać rodzic. >Ludzkość by wyginęła, a spełnienie tych warunków jest NIGDY niemożliwe. Jaka zabezpieczysz swoje dziecko przed własną śmiercią w wypadku komunikacyjnym?
Czytaj ze zrozumieniem. Chodzi o planowanie, tak żeby ograniczyć liczbę nieprzewidzianych sytuacji. Jeśli ktoś ma wypadek, to nie jest to jego wina, tylko sytuacja losowa. Gdy ktoś ma nałogi, albo nie spełnia innego z punktów i mimo to decyduje się na posiadanie dzieci to jest to zwyczajnie niemoralne i nie jest to sytuacja losowa, tylko odpowiedzialność człowieka.
>>Podobnie jest z miłością, na którą nie każdy ma szanse. Są różne zboczenia i część może nawet zostać sformalizowana, gdy dotyczy relacji męsko-damskich, ale to nie znaczy, że to dobrze i że każdy ma moralne prawo z tego skorzystać. >bez komentarza
Bo?
>>Tak mówią kury domowe, które wyolbrzymiają swoją pracę, >Spróbuj tej pracy, to się przekonasz
Świetny argument. Czyli żeby ocenić, że chirurg zepsuł operację muszę być chirurgiem?
>>>>Częściej dzieci są krzywdzone przez nadopiekuńcze matki. >>>Jakieś statystyki? >>Na to, że nadopiekuńcze matki to zły wzorzec? >Pracująca matka nie może być nadopiekuńcza?
Może, ale niepracująca staje się często nadopiekuńcza siłą rzeczy. Oczywiście też nie zawsze, bo może cały dzień oglądać seriale i nie interesować się dzieckiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54907 punktów) | >>Tak więc wyobraź sobie, że jesteś w szpitalu przywieziony bez czucia, a jakaś kobieta pojawia się tak i oświadcza "to jest mój partner" i prosi o wyniki badań. Gratka dla ubezpieczycieli >Ta, celowo podajesz zniekształconą sytuację, Całkiem realną. Daj instytucji możliwość pozyskiwania danych a zrobią to.
>Pisałem, że powinna być możliwość upoważnienia kogo się chce żeby w razie wypadku ta osoba miała dostęp do informacji o stanie zdrowia. No przecież jest tak.
>>>Ale po co? Dlaczego maja im przysługiwać przywileje z racji bycia parą, bo nie rozumiem? >>To Ci tłumaczę: >>1 nie chodzi o żadne przywileje >>2 najbanalniejsze przykłady: prawo do dziedziczenia, majątkowa wspólnota, odbiór paczki na poczcie. >Wymyśliłem kompromis. Możliwość zawarcia umowy między dowolnymi dwoma osobami i można sobie zaznaczyć prawo do zawarcia umowy, dziedziczenia itd.
To wszystko można już dziś, ale niektórzy jakoś wolą iść do USC. Ich wybór i ja jestem za tym, aby ten wybór miało jak najwięcej par. Bez względu na wiek, płeć, seksualną orientację i zdolność rozmnażania
>>>Pisałem kilka postów wstecz jakie warunki powinien spełniać rodzic. >>Ludzkość by wyginęła, a spełnienie tych warunków jest NIGDY niemożliwe. Jaka zabezpieczysz swoje dziecko przed własną śmiercią w wypadku komunikacyjnym? >Czytaj ze zrozumieniem. Chodzi o planowanie, tak żeby ograniczyć liczbę nieprzewidzianych sytuacji. Jeśli ktoś ma wypadek, to nie jest to jego wina, tylko sytuacja losowa.
No więc jak "rozsądny rodziciel" ma zabezpieczyć dziecko przed sytuacją w której tenże rodziciel zginie w wypadku? Jak chcesz zaplanować pracę na najbliższe 25 lat?
>Gdy ktoś ma nałogi, albo nie spełnia innego z punktów i mimo to decyduje się na posiadanie dzieci to jest to zwyczajnie niemoralne i nie jest to sytuacja losowa, tylko odpowiedzialność człowieka.
Pipcys jak Inuit po samogonie. W czym moim dzieciom może zaszkodzić codzienne poranne picie kawy (u mnie już nałóg) czy inny mój nałóg - cygara, skoro nie palę ich przy nich? Jak może im zaszkodzić moja szklaneczka śliwowicy na dobry sen?
>>>Podobnie jest z miłością, na którą nie każdy ma szanse. Są różne zboczenia i część może nawet zostać sformalizowana, gdy dotyczy relacji męsko-damskich, ale to nie znaczy, że to dobrze i że każdy ma moralne prawo z tego skorzystać. >>bez komentarza >Bo? 1 Bo brak danych do komentowania. Użalasz się że nie masz szans na małżeństwo, a nawet na miłość, to się użalaj, nie wnikam dlaczego takich szans nie masz, więc nie mam czego komentować 2 Bo brak danych do komentowania. Nie piszesz co rozumiesz pod pojęciem zboczenia
>>>Tak mówią kury domowe, które wyolbrzymiają swoją pracę, >>Spróbuj tej pracy, to się przekonasz >Świetny argument. Czyli żeby ocenić, że chirurg zepsuł operację muszę być chirurgiem? Co ma wspólnego wysiłek przy pracy z oceną efektu? Jeśli chcesz ocenić czy praca chirurga jest ciężka, to stań nad stołem i przez kilkanaście godzin nawlekaj igłę i ani razu się nie pomyl Jeśli chcesz ocenić ocenić jakim wysiłkiem jest wychowanie dziecka i praca w domu to tak popracuj Jeśli chcesz ocenić czy praca została dobrze wykonana, to... pokaż swoje kompetencje do oceniania
>>>>>Częściej dzieci są krzywdzone przez nadopiekuńcze matki. >>>>Jakieś statystyki? >>>Na to, że nadopiekuńcze matki to zły wzorzec? >>Pracująca matka nie może być nadopiekuńcza? >Może, ale niepracująca staje się często nadopiekuńcza siłą rzeczy. Jakieś statystyki?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Ta, celowo podajesz zniekształconą sytuację, >Całkiem realną. Daj instytucji możliwość pozyskiwania danych a zrobią to.
Nierealną, bo nie upoważniłbym żadnej obcej osoby. O jakiej instytucji piszesz, bo nie rozumiem?
>>Pisałem, że powinna być możliwość upoważnienia kogo się chce żeby w razie wypadku ta osoba miała dostęp do informacji o stanie zdrowia. >No przecież jest tak.
No to już nie rozumiem. Myślałem, że tak nie jest skoro to miałby być przywilej wynikający z małżeństwa.
>>Wymyśliłem kompromis. Możliwość zawarcia umowy między dowolnymi dwoma osobami i można sobie zaznaczyć prawo do zawarcia umowy, dziedziczenia itd. >To wszystko można już dziś, ale niektórzy jakoś wolą iść do USC.
Ich sprawa. Marginalna kwestia i nie ma tu żadnej dyskryminacji nikogo.
>Ich wybór i ja jestem za tym, aby ten wybór miało jak najwięcej par. Bez względu na wiek, płeć, seksualną orientację i zdolność rozmnażania
Bo "widzimisię" i wcale nie chodzi o dzieci?
>>Czytaj ze zrozumieniem. Chodzi o planowanie, tak żeby ograniczyć liczbę nieprzewidzianych sytuacji. Jeśli ktoś ma wypadek, to nie jest to jego wina, tylko sytuacja losowa. >No więc jak "rozsądny rodziciel" ma zabezpieczyć dziecko przed sytuacją w której tenże rodziciel zginie w wypadku?
A kto mówił, że ma zabezpieczyć dziecko przed sytuacją, w której zginie w wypadku? Przed taką się nie da, ale to nie znaczy, że można przejadać się, mieć nadwagę, ćpać, nierozsądnie dysponować pieniędzmi i nie dbać o przyszłe finasne itp.
>Jak chcesz zaplanować pracę na najbliższe 25 lat?
Pracy nie trzeba planować na najbliższe 25 lat, bo kto wie czy to co robi się teraz nie stanie się gorsze od czegoś innego. Zabezpieczać się można.
>>Gdy ktoś ma nałogi, albo nie spełnia innego z punktów i mimo to decyduje się na posiadanie dzieci to jest to zwyczajnie niemoralne i nie jest to sytuacja losowa, tylko odpowiedzialność człowieka. >Pipcys jak Inuit po samogonie. W czym moim dzieciom może zaszkodzić codzienne poranne picie kawy (u mnie już nałóg) czy inny mój nałóg - cygara, skoro nie palę ich przy nich? Jak może im zaszkodzić moja szklaneczka śliwowicy na dobry sen?
Wszystko co Tobie może zaszkodzić, szkodzi też im. Chcę niszczyć swoje zdrowie? Ok, ale wtedy nie mogę decydować się na dzieci i tyle.
>1 Bo brak danych do komentowania. Użalasz się że nie masz szans na małżeństwo, a nawet na miłość, to się użalaj, nie wnikam dlaczego takich szans nie masz, więc nie mam czego komentować >2 Bo brak danych do komentowania. Nie piszesz co rozumiesz pod pojęciem zboczenia
To już było i wcale się nie użalam, tylko dyskutuję na temat.
>>>>Tak mówią kury domowe, które wyolbrzymiają swoją pracę, >>>Spróbuj tej pracy, to się przekonasz >>Świetny argument. Czyli żeby ocenić, że chirurg zepsuł operację muszę być chirurgiem? >Co ma wspólnego wysiłek przy pracy z oceną efektu?
Oceniam pracę. Widzę co robią kobiety, które mówią, że zajmowanie się domem to ciężka praca. Ciężka, bo są niezorganizowane i nakładają sobie często niepotrzebne obowiązki. Jakoś znam ludzi, którzy łączą pracę z wychowywaniem dzieci i nie narzekają.
>Jeśli chcesz ocenić czy praca chirurga jest ciężka, to stań nad stołem i przez kilkanaście godzin nawlekaj igłę i ani razu się nie pomyl
Nie neguję, że jest ciężka.
>Jeśli chcesz ocenić ocenić jakim wysiłkiem jest wychowanie dziecka i praca w domu to tak popracuj
A czemu nie "stań z boku i poobserwuj"?
>Jeśli chcesz ocenić czy praca została dobrze wykonana, to... pokaż swoje kompetencje do oceniania
Czyli jednak muszę mieć kompetencję żeby stwierdzić, że lekarz coś spieprzył, albo muszę być Magdą Gessler żeby ocenić, że żarcie było ch...we?
>>Może, ale niepracująca staje się często nadopiekuńcza siłą rzeczy. >Jakieś statystyki?
Wystarczy obserwacja i logika. Na czym ma się skupić kobieta, która nie pracuje i siedzi z dziećmi?
Ty zawsze prosisz o statystyki i dowody na jakieś poboczne kwestie, które dla większości są oczywiste?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54907 punktów) | >>>Ta, celowo podajesz zniekształconą sytuację, >>Całkiem realną. Daj instytucji możliwość pozyskiwania danych a zrobią to. >Nierealną, bo nie upoważniłbym żadnej obcej osoby. O jakiej instytucji piszesz, bo nie rozumiem? Upoważnienie to już dokument. Piszę np o towarzystwie ubezpieczeń na życie, które słono (a nawet nieuczciwie) zapłaci za informacje o twojej zdrowotności
>>>Pisałem, że powinna być możliwość upoważnienia kogo się chce żeby w razie wypadku ta osoba miała dostęp do informacji o stanie zdrowia. >>No przecież jest tak. >No to już nie rozumiem. Myślałem, że tak nie jest skoro to miałby być przywilej wynikający z małżeństwa. Masz prawo upoważnić każdą osobę do pozyskiwania informacji o twojej zdrowotności. Wystarczy Twój podpis w izbie przyjęć szpitala lub w recepcji przychodni. Bycie małżeństwem zastępuje ten podpis, ot cały przywilej, zwykłe uproszczenie biurokracji
>>To wszystko można już dziś, ale niektórzy jakoś wolą iść do USC. >Ich sprawa. Marginalna kwestia i nie ma tu żadnej dyskryminacji nikogo. Nie ma dyskryminacji w tym że im NIE WOLNO iść do USC z kochaną osobą?
>>Ich wybór i ja jestem za tym, aby ten wybór miało jak najwięcej par. Bez względu na wiek, płeć, seksualną orientację i zdolność rozmnażania >Bo "widzimisię" i wcale nie chodzi o dzieci? 1 Bo w przypadku 60-latków też nie chodzi o dzieci 2 Bo jest to zwiększenie zakresu wolności
>>No więc jak "rozsądny rodziciel" ma zabezpieczyć dziecko przed sytuacją w której tenże rodziciel zginie w wypadku? >A kto mówił, że ma zabezpieczyć dziecko przed sytuacją, w której zginie w wypadku? Przed taką się nie da, ale to nie znaczy, że można przejadać się, mieć nadwagę, ćpać, nierozsądnie dysponować pieniędzmi i nie dbać o przyszłe finasne itp. Dobrze, że jesteś odosobniony w swoich poglądach. Twoich kryteriów "dobrego rodzica" nie spełniłby nikt. Dobrze, że nie jesteś sądcą w procesach adopcyjnych, nikt by dziecka nie adoptował
>>>Gdy ktoś ma nałogi, albo nie spełnia innego z punktów i mimo to decyduje się na posiadanie dzieci to jest to zwyczajnie niemoralne i nie jest to sytuacja losowa, tylko odpowiedzialność człowieka. >>Pipcys jak Inuit po samogonie. W czym moim dzieciom może zaszkodzić codzienne poranne picie kawy (u mnie już nałóg) czy inny mój nałóg - cygara, skoro nie palę ich przy nich? Jak może im zaszkodzić moja szklaneczka śliwowicy na dobry sen? >Wszystko co Tobie może zaszkodzić, szkodzi też im. Chcę niszczyć swoje zdrowie? Ok, ale wtedy nie mogę decydować się na dzieci i tyle.
Powtórzę: Dobrze, że jesteś odosobniony w swoich poglądach. Twoich kryteriów "dobrego rodzica" nie spełniłby nikt. Dobrze, że nie jesteś sądcą w procesach adopcyjnych. Ja bym już pewnie prawa do adopcji nie miał.
>>2 Bo brak danych do komentowania. Nie piszesz co rozumiesz pod pojęciem zboczenia >To już było i wcale się nie użalam, tylko dyskutuję na temat. Nie można dyskutować nie mając wiedzy. Nie wiem co/kto odbiera Ci prawo do małżeństwa, więc nie ma tematu rozmowy.
>>>Może, ale niepracująca staje się często nadopiekuńcza siłą rzeczy. >>Jakieś statystyki? >Wystarczy obserwacja i logika. Na czym ma się skupić kobieta, która nie pracuje i siedzi z dziećmi? >Ty zawsze prosisz o statystyki i dowody na jakieś poboczne kwestie, które dla większości są oczywiste? 1 Nie są oczywiste. Moja Matka nie pracowała, a każde z jej siedmiorga dzieci wyrosło na bardzo samodzielnego człowieka (może siostra najmniej, ale to nie Matka ją rozpieszczała, ale starsi bracia) 2 Przykro mi, jetem z wykształcenia matematykiem i fizykiem,
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>>>Ta, celowo podajesz zniekształconą sytuację, >>>Całkiem realną. Daj instytucji możliwość pozyskiwania danych a zrobią to. >>Nierealną, bo nie upoważniłbym żadnej obcej osoby. O jakiej instytucji piszesz, bo nie rozumiem? >Upoważnienie to już dokument. >Piszę np o towarzystwie ubezpieczeń na życie, które słono (a nawet nieuczciwie) zapłaci za informacje o twojej zdrowotności
Komu, systemowi eWUŚ? A z małżeństwami to już nie jest możliwe?
>Masz prawo upoważnić każdą osobę do pozyskiwania informacji o twojej zdrowotności. Wystarczy Twój podpis w izbie przyjęć szpitala lub w recepcji przychodni.
W izbie przyjęć to jak sam się przyjmuję, a gdybym miał wypadek i leżał nieprzytomny, to powinienem móc wcześniej zabezpieczyć się na taki wypadek.
>Bycie małżeństwem zastępuje ten podpis, ot cały przywilej, zwykłe uproszczenie biurokracji
Czyli nie jest to nic ważnego, natomiast przeciwwskazania są poważne, bo chodzi o dzieci. Trzeba więc zbadać jaki wpływ na wychowanie mają pary jednopłciowe w porównaniu do par hetero i to rozstrzygnie sprawę małżeństw.
>>>To wszystko można już dziś, ale niektórzy jakoś wolą iść do USC. >>Ich sprawa. Marginalna kwestia i nie ma tu żadnej dyskryminacji nikogo. >Nie ma dyskryminacji w tym że im NIE WOLNO iść do USC z kochaną osobą?
Nie ma, bo małżeństwo nie dotyczy ukochanych osób, tylko konkretnego rodzaju związków. Homoseksualiści nie spełniają tych warunków, ale nie jest to dyskryminacja, podobnie jak to, że jakaś firma produkuje ubrania do rozmiaru 42 i grubsze osoby nie mogą kupić sobie ich ciuchów, albo sklep mięsny sprzedaje tylko mięso. Ta usługa (małżeństwo) po prostu ma niewycelowany profil w potrzeby homoseksualistów.
>>Bo "widzimisię" i wcale nie chodzi o dzieci? >1 Bo w przypadku 60-latków też nie chodzi o dzieci
Małżeństwa nie są wymyślone dla 60-latków, którzy nie decydują się na dzieci, ale oczywiście ktoś może skorzystać z tego, że ma do tego prawo, co jest skutkiem ubocznym istnienia małżeństw.
>2 Bo jest to zwiększenie zakresu wolności
Niekoniecznie. Ty to tak postrzegasz. Poza tym nie jest nigdzie powiedziane, że to dobre czy też niezbędne.
>>A kto mówił, że ma zabezpieczyć dziecko przed sytuacją, w której zginie w wypadku? Przed taką się nie da, ale to nie znaczy, że można przejadać się, mieć nadwagę, ćpać, nierozsądnie dysponować pieniędzmi i nie dbać o przyszłe finasne itp. >Dobrze, że jesteś odosobniony w swoich poglądach. Twoich kryteriów "dobrego rodzica" nie spełniłby nikt.
Nieprawda. Po prostu społeczeństwo jest zdemoralizowane, a dzieci rodzą się tam gdzie nie powinny, co zwiększa pulę cierpienia.
>Dobrze, że nie jesteś sądcą w procesach adopcyjnych, nikt by dziecka nie adoptował
Adoptowałby, bo adopcja zmniejsza pulę cierpienia osobom, które już żyją i cierpią w domach dziecka. Punkt odniesienia jest tu więc inny.
>>Wszystko co Tobie może zaszkodzić, szkodzi też im. Chcę niszczyć swoje zdrowie? Ok, ale wtedy nie mogę decydować się na dzieci i tyle. >Powtórzę: Dobrze, że jesteś odosobniony w swoich poglądach.
No "świetnie", że większości nie zależy na wartościach, ale o nich mówią (kłamią), jednocześnie samemu czyniąc na odwrót i usprawiedliwiając się.
>>>2 Bo brak danych do komentowania. Nie piszesz co rozumiesz pod pojęciem zboczenia >>To już było i wcale się nie użalam, tylko dyskutuję na temat. >Nie można dyskutować nie mając wiedzy. Nie wiem co/kto odbiera Ci prawo do małżeństwa, więc nie ma tematu rozmowy.
Jakież to ma znaczenie? Pisałem, że są różne sytuacje, różne zboczenia. Jeśli mężczyźnie podobają się kobiety z nadwagą, to prawo nie uniemożliwia im małżeństwa, choć jest ono wtedy niemoralne.
>>>>Może, ale niepracująca staje się często nadopiekuńcza siłą rzeczy. >>>Jakieś statystyki? >>Wystarczy obserwacja i logika. Na czym ma się skupić kobieta, która nie pracuje i siedzi z dziećmi? >>Ty zawsze prosisz o statystyki i dowody na jakieś poboczne kwestie, które dla większości są oczywiste? >1 Nie są oczywiste. Moja Matka nie pracowała, a każde z jej siedmiorga dzieci wyrosło na bardzo samodzielnego człowieka (może siostra najmniej, ale to nie Matka ją rozpieszczała, ale starsi bracia)
To jest akurat powszechna wiedza psychologiczna. Nadopiekuńczy rodzic stwarza warunki, które często przyczyniają się do braku samodzielności u dziecka. Przyczyną nadopiekuńczości jest brak własnego życia, celów, możliwości czerpania przyjemności i przerzucenie swojej uwagi na dzieci. Częściej zdarza się to gdy kobieta nie pracuje i nie ma gdzie skupić swojej uwagi, choć oczywiście to nie jest reguła sprawdzająca się w 100%. Z pkt widzenia dziecka łatwiej też zmanipulować matkę siedzącą w domu, niż pracującą, która gdy wraca zmęczona woli raczej wydać dziecku polecenia niż je wyręczać.
>2 Przykro mi, jetem z wykształcenia matematykiem i fizykiem, >
To powinieneś myśleć ściśle, a na moją ścisłą retorykę reagujesz dość dziwnie (mowa np o przykładzie z akumulatorem).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54907 punktów) | Kończę: Przyczyną Twojej niechęci do jednopłciowych małżeństw jest Twój sprzeciw wobec prawa homoseksualnych par do adopcji dzieci. Cała reszta to retoryka. > >Piszę np o towarzystwie ubezpieczeń na życie, które słono (a nawet nieuczciwie) zapłaci za informacje o twojej zdrowotności> Komu, systemowi eWUŚ? A z małżeństwami to już nie jest możliwe?Możliwe ale kompletnie nieopłacalne. Który współmałżonek ma motywację do likwidacji polisy małżonka? zwłaszcza w sytuacji choroby! > Czyli nie jest to nic ważnego, natomiast przeciwwskazania są poważne, bo chodzi o dzieci. Trzeba więc zbadać jaki wpływ na wychowanie mają pary jednopłciowe w porównaniu do par hetero i to rozstrzygnie sprawę małżeństw.Do czego to doszło, że gorliwy katolik przekonuje ateistę do prawa do istnienia jednopłciowych małżeństw...     > >>>To wszystko można już dziś, ale niektórzy jakoś wolą iść do USC.> >>Ich sprawa. Marginalna kwestia i nie ma tu żadnej dyskryminacji nikogo.> >Nie ma dyskryminacji w tym że im NIE WOLNO iść do USC z kochaną osobą?> Nie ma, bo małżeństwo nie dotyczy ukochanych osób, tylko konkretnego rodzaju związków.Napisał człowiek, który w innym miejscu pisze o "powszechnej wiedzy" Ile par decyduje się dziś na ślub z powodów innych niż miłość? Z kimś innym niż ukochana osoba? Znasz takie? Ile? > Homoseksualiści nie spełniają tych warunków, ale nie jest to dyskryminacja,Może jeszcze zabronić im (mężczyznom) seksu, żeby się sperma nie marnowała... ale to też nie będzie dyskryminacja!!! Mają równe prawa. Wolno im mieć seks z kobietami. Wolno też wegetarianinowi jeść mięso, więc gdyby prawo zabroniło bezmięsnych dań w restauracjach to też nie byłaby dyskryminacja? przecież WOLNO wege jeść mięso!!! > Małżeństwa nie są wymyślone dla 60-latków, którzy nie decydują się na dzieci,Ludzkość wymyśliła uprawę ziemi, żeby się najeść. Przyjrzyj się dzisiejszym ogrodom. > >2 Bo jest to zwiększenie zakresu wolności> Niekoniecznie. Ty to tak postrzegasz. Poza tym nie jest nigdzie powiedziane, że to dobre czy też niezbędne.Powiększanie zakresu wolności, kiedy nie łamie wolności innych ludzi jest dobre. Ciebie nikt do małżeństwa (na szczęście) nie zmusza > >>A kto mówił, że ma zabezpieczyć dziecko przed sytuacją, w której zginie w wypadku? Przed taką się nie da, ale to nie znaczy, że można przejadać się, mieć nadwagę, ćpać, nierozsądnie dysponować pieniędzmi i nie dbać o przyszłe finasne itp.> >Dobrze, że jesteś odosobniony w swoich poglądach. Twoich kryteriów "dobrego rodzica" nie spełniłby nikt.> Nieprawda. Po prostu społeczeństwo jest zdemoralizowane, a dzieci rodzą się tam gdzie nie powinny, co zwiększa pulę cierpienia.Współczuję. Niemniej Twoje poglądy przypominają mi poglądy twórców "domów matek" Odpowiednio selekcjonowane kobiety dla odpowiednio selekcjonowanych mężczyzn i pełna opieka wychowawcza i wykształcenie dla tak dobranego genetycznego materiału.  > Jeśli mężczyźnie podobają się kobiety z nadwagą, to prawo nie uniemożliwia im małżeństwa, choć jest ono wtedy niemoralne.Masz specyficzne poczucie moralności Krystk-olsonie A poślubienie kobiety z wrodzoną wadą wzroku... jest moralne? przecież potomstwo może tę wadę odziedziczyć... A łysiejący mężczyzna może się żenić? Dentyści zarobili na mnie bardzo dużo, jest ryzyko, że dzieci mogą mieć słabe zęby... No i ta szklaneczka śliwowicy na dobre spanie i cygara. Cóż za paskudny ojciec ze mnie... Do tego katolik!!! A fe. Tylko błagam, nie wpisuj do komisji kwalifikującej do przyszłego ojcostwa jednego z bytowników tego forum, bo miałbym przedefekowane z racji żydowskich przodków > >1 Nie są oczywiste. Moja Matka nie pracowała, a każde z jej siedmiorga dzieci wyrosło na bardzo samodzielnego człowieka (może siostra najmniej, ale to nie Matka ją rozpieszczała, ale starsi bracia)> To jest akurat powszechna wiedza psychologiczna. Nadopiekuńczy rodzic stwarza warunki, choć oczywiście to nie jest reguła sprawdzająca się w 100%. Z pkt widzenia dziecka łatwiej też zmanipulować matkę siedzącą w domu, niż pracującą, która gdy wraca zmęczona woli raczej wydać dziecku polecenia niż je wyręczać.Wiążesz niepracowanie rodziciela z nadopiekuńczością? 1 Najbardziej rozpieszczone są dzieci bezrobotnych? 2 Powszechna wiedza? W wielkich ośrodkach górniczo-przemysłowych np na Górnym Śląsku, przez długie dziesiątki lat obowiązywał model rodziny w której kobieta nie pracowała. Główną przyczyną była struktura zatrudnienia (brak pracy dla kobiet) i dość godziwe płace w hutach, koksowniach, elektrowniach, ciężkiej chemii, na kolei a później także w górnictwie Nie zauważyłem, żeby w Rybniku, Zabrzu czy Karwinie wyrastali ludzie bardziej rozpieszczeni czy mniej samodzielni. Wprost przeciwnie, trafiali do najcięższych robót i najlepiej sobie radzili. > >2 Przykro mi, jetem z wykształcenia matematykiem i fizykiem,> To powinieneś myśleć ściśle, a na moją ścisłą retorykę reagujesz dość dziwnie (mowa np o przykładzie z akumulatorem).Bo to przykład retoryczny a nie fizyczny
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Kończę:> Przyczyną Twojej niechęci do jednopłciowych małżeństw jest Twój sprzeciw wobec prawa homoseksualnych par do adopcji dzieci. Cała reszta to retoryka.Nie. Przyczyną chęci zawierania małżeństw przez związki jednopłciowe jest chęć uznania ich za normalną rodzinę, z prawem do adopcji dzieci. Ja nie jestem tu ani na tak, ani na nie. Zbijam tylko racjonalizacje, które uciekają od sedna, żeby skupić się na tym aspekcie. > >>Piszę np o towarzystwie ubezpieczeń na życie, które słono (a nawet nieuczciwie) zapłaci za informacje o twojej zdrowotności> >Komu, systemowi eWUŚ? A z małżeństwami to już nie jest możliwe?> Możliwe ale kompletnie nieopłacalne. Który współmałżonek ma motywację do likwidacji polisy małżonka? zwłaszcza w sytuacji choroby!No dobra, ale jak to się ma do tego, że chcę powiedzmy upoważnić przyjaciela? Jakie tu widzisz zagrożenie? > >Czyli nie jest to nic ważnego, natomiast przeciwwskazania są poważne, bo chodzi o dzieci. Trzeba więc zbadać jaki wpływ na wychowanie mają pary jednopłciowe w porównaniu do par hetero i to rozstrzygnie sprawę małżeństw.> Do czego to doszło, że gorliwy katolik przekonuje ateistę do prawa do istnienia jednopłciowych małżeństw...>     Faktycznie dziwna sytuacja, ale też zaznaczam, że ja nie jestem przeciwnikiem takich małżeństw, tylko uważam, że aby do tego doszło muszą istnieć argumenty na nieszkodliwość wychowania w takich parach. > >Nie ma, bo małżeństwo nie dotyczy ukochanych osób, tylko konkretnego rodzaju związków.> Napisał człowiek, który w innym miejscu pisze o "powszechnej wiedzy" Ile par decyduje się dziś na ślub z powodów innych niż miłość? Z kimś innym niż ukochana osoba? Znasz takie? Ile?No ok i dlatego pytam czemu miłość erotyczna ma być uprzywilejowana względem np przyjaźni? > >Homoseksualiści nie spełniają tych warunków, ale nie jest to dyskryminacja,> Może jeszcze zabronić im (mężczyznom) seksu, żeby się sperma nie marnowała... ale to też nie będzie dyskryminacja!!! Mają równe prawa. Wolno im mieć seks z kobietami. Wolno też wegetarianinowi jeść mięso, więc gdyby prawo zabroniło bezmięsnych dań w restauracjach to też nie byłaby dyskryminacja? przecież WOLNO wege jeść mięso!!!Czytaj ze zrozumieniem. Nikt nikomu niczego nie zabrania, tylko produkt jakim jest małżeństwo, jest skierowany do takiej, a nie innej grupy odbiorców. Podobnie jak mięso nie jest produkowane dla wegetarian. > >Małżeństwa nie są wymyślone dla 60-latków, którzy nie decydują się na dzieci,> Ludzkość wymyśliła uprawę ziemi, żeby się najeść. Przyjrzyj się dzisiejszym ogrodom.I co to ma do rzeczy? > >>2 Bo jest to zwiększenie zakresu wolności> >Niekoniecznie. Ty to tak postrzegasz. Poza tym nie jest nigdzie powiedziane, że to dobre czy też niezbędne.> Powiększanie zakresu wolności, kiedy nie łamie wolności innych ludzi jest dobre.Czyli jesteś za legalizacją heroiny? > >Nieprawda. Po prostu społeczeństwo jest zdemoralizowane, a dzieci rodzą się tam gdzie nie powinny, co zwiększa pulę cierpienia.> Współczuję. Niemniej Twoje poglądy przypominają mi poglądy twórców "domów matek" Odpowiednio selekcjonowane kobiety dla odpowiednio selekcjonowanych mężczyzn i pełna opieka wychowawcza i wykształcenie dla tak dobranego genetycznego materiału.  No pewna selekcja jest potrzebna. Znam (niestety) taką osobę, która ćpa w ciąży (rodzina kumpla, który jest całkiem normalny). Jedno dziecko jej zabrano, drugie leży sobie spokojnie w wózku, a obok browary, trzecie w brzuchu już naćpane. To jest oczywiście skrajny przypadek, ale... > >Jeśli mężczyźnie podobają się kobiety z nadwagą, to prawo nie uniemożliwia im małżeństwa, choć jest ono wtedy niemoralne.> Masz specyficzne poczucie moralności Krystk-olsoniePorównanie do Krystkona jest nietrafne. Całkowicie. > A poślubienie kobiety z wrodzoną wadą wzroku... jest moralne? przecież potomstwo może tę wadę odziedziczyć... A łysiejący mężczyzna może się żenić?> Dentyści zarobili na mnie bardzo dużo, jest ryzyko, że dzieci mogą mieć słabe zęby... No i ta szklaneczka śliwowicy na dobre spanie i cygara. Cóż za paskudny ojciec ze mnie... Do tego katolik!!! A fe.Marne porównania. Co innego wada wzroku, a co innego brak dbania od siebie i podwójna moralność krytykująca analogiczne rzeczy, a usprawiedliwiająca nadwagę. > >To jest akurat powszechna wiedza psychologiczna. Nadopiekuńczy rodzic stwarza warunki, choć oczywiście to nie jest reguła sprawdzająca się w 100%. Z pkt widzenia dziecka łatwiej też zmanipulować matkę siedzącą w domu, niż pracującą, która gdy wraca zmęczona woli raczej wydać dziecku polecenia niż je wyręczać.> Wiążesz niepracowanie rodziciela z nadopiekuńczością?Nie ma tu kwantyfikatora wielkiego, ale to częsta tendencja. > 1 Najbardziej rozpieszczone są dzieci bezrobotnych?Różnie to bywa, bo bezrobotni mogą być także żule, którzy nie interesują się dziećmi. > 2 Powszechna wiedza? W wielkich ośrodkach górniczo-przemysłowych np na Górnym Śląsku, przez długie dziesiątki lat obowiązywał model rodziny w której kobieta nie pracowała. Główną przyczyną była struktura zatrudnienia (brak pracy dla kobiet) i dość godziwe płace w hutach, koksowniach, elektrowniach, ciężkiej chemii, na kolei a później także w górnictwie> Nie zauważyłem, żeby w Rybniku, Zabrzu czy Karwinie wyrastali ludzie bardziej rozpieszczeni czy mniej samodzielni. Wprost przeciwnie, trafiali do najcięższych robót i najlepiej sobie radzili.Bo musieli pełnić takie role - mówisz o ciężkich pracach, co samo w sobie jest czynnikiem wyrabiającym charakter. > >>2 Przykro mi, jetem z wykształcenia matematykiem i fizykiem,> >To powinieneś myśleć ściśle, a na moją ścisłą retorykę reagujesz dość dziwnie (mowa np o przykładzie z akumulatorem).> Bo to przykład retoryczny a nie fizycznyCzyli logiczny, matematyczny. Sprowadza się on do tego, że nie możesz użyć argumentu X gdy X obala analogiczny przykład. Nie podwa
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | JarekS (695 punktów) | > Czytaj ze zrozumieniem. Nikt nikomu niczego nie zabrania, tylko produkt jakim jest małżeństwo, jest skierowany do takiej, a nie innej grupy odbiorców. Podobnie jak mięso nie jest produkowane dla wegetarian.Masz krzepę w tej dyskusji. Zadatki na umbermensh jednak są (a może tu już  , nie da się ukryć. Ja już odpuściłem. W sumie co za różnica jak to nazwą i czy zrobią i tak nie skorzystam. EOT
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Zadatki na umbermensh jednak są (a może tu już , nie da się ukryć.Haha, zaśmiałem się nawet
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) |
> Żeby planować dzieci musiałbym z partnerką spełnić kilka warunków: >- zabezpieczenie finansowe na przyszłość (większość tego nie spełnia) >- zabezpieczenie w razie chorób >- zdrowie i dbanie o zdrowie >- brak nałogów >- zadowolenie z życia >- cele w życiu, zainteresowania >- podstawowa wiedza psychologiczna i filozoficzna niezbędne do wychowania
Wszystko to może obrócić się w pył i trwać raptem pięć minut. I co? Masz dzieci a jesteś w punkcie wyjścia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Dlatego mówię o planowaniu żeby unikać takich sytuacji. A ludzie o to nie dbają, a potem zdziwieni, a dzieci z chorobami psychicznymi, zaburzeniami osobowości lub po prostu nieszczęśliwe. Ale Bozia ich i tak kocha, a ich życie ma sens i świętą wartość  A jeśli ktoś ma pecha pomimo planowania no to wtedy naprawdę współczuję. Nie można było temu zapobiec, więc szkoda, że ktoś moralnie nienaganny trafia na taką sytuację.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | > Dlatego mówię o planowaniu żeby unikać takich sytuacji. A ludzie o to nie dbają, a potem zdziwieni, a dzieci z chorobami psychicznymi, zaburzeniami osobowości lub po prostu nieszczęśliwe. Ale Bozia ich i tak kocha, a ich życie ma sens i świętą wartość  Równie dobrze możesz planować przejście przez pole minowe nie znając rozmieszczenia min . Jedyne co możesz to planować na bieżąco. > A jeśli ktoś ma pecha pomimo planowania no to wtedy naprawdę współczuję. Nie można było temu zapobiec, więc szkoda, że ktoś moralnie nienaganny trafia na taką sytuację.No i tu zaczyna się real life etap drugi. Co dalej?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Równie dobrze możesz planować przejście przez pole minowe nie znając rozmieszczenia min . Jedyne co możesz to planować na bieżąco.
Bzdura. Na bieżąco to można naprawiać błędy lub próbować radzić sobie z niespodziewanymi sytuacjami. Głównym zadaniem jest pilnowanie o to żeby takie sytuacje nie występowały.
>>A jeśli ktoś ma pecha pomimo planowania no to wtedy naprawdę współczuję. Nie można było temu zapobiec, więc szkoda, że ktoś moralnie nienaganny trafia na taką sytuację. >No i tu zaczyna się real life etap drugi. Co dalej?
To wtedy przegrał życie, ma problem, a dzieci z dużym prawdopodobieństwem mogą mieć przerąbane, choć też niekoniecznie, jeśli nie przejęły od rodziców nieogaru związanego z brakiem zdolności przewidywania i planowania. Ale cóż, na starcie nie zakłada się przegranej jeśli podejmie się odpowiednie kroki do tego żeby wygrać. Wtedy jeśli nie wyjdzie to pół biedy. Gorzej prowadzić życie tak, że na pewno nie może wyjść i liczyć na farta.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) | >Równie dobrze możesz planować przejście przez pole minowe nie znając rozmieszczenia min . Jedyne co możesz to planować na bieżąco.
>Bzdura. Na bieżąco to można naprawiać błędy lub próbować radzić sobie z >niespodziewanymi sytuacjami. Głównym zadaniem jest pilnowanie o to żeby takie sytuacje >nie występowały.
No właśnie próbuje dojść do tego momentu że całe planowanie wziął był szlag. I jesteś w tym miejscu w jakim nie chciałbyś być przed założeniem rodziny. Jednocześnie jak kurz opadnie widzisz że można żyć nie mając tego i tego.
>>No i tu zaczyna się real life etap drugi. Co dalej? >To wtedy przegrał życie
Olson. Właśnie wpakowałeś się na minę. "Ręka urwana" dopiero jeden krok. Przed Tobą całe pole. Właśnie się dowiedziałeś że wszelkie algorytmy nie działają.
Przegrał życie? Serio? Bo chyba nie ma co sypać przykładami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >No właśnie próbuje dojść do tego momentu że całe planowanie wziął był szlag. >I jesteś w tym miejscu w jakim nie chciałbyś być przed założeniem rodziny.
No to bardzo źle. Wtedy po pierwsze zastanowiłbym się czy mogłem temu zapobiec. Tak, właśnie teraz temu zapobiegam i tyle. Nie spełniam warunków, które sam uważam za ważne. Nie każdy ma szanse na miłość i nie każdy nadaje się do założenia rodziny. Z tych co się nadają też część zostanie skrzywdzona przez los, bo takie jest życie. Tu nie przyjdzie Bozia i nic nie zmieni.
>Jednocześnie jak kurz opadnie widzisz że można żyć nie mając tego i tego.
Można też żyć jako asceta, albo żul. I co z tego?
>>>No i tu zaczyna się real life etap drugi. Co dalej? >>To wtedy przegrał życie >Olson. Właśnie wpakowałeś się na minę. "Ręka urwana" dopiero jeden krok. Przed Tobą całe pole. Właśnie się dowiedziałeś że wszelkie algorytmy nie działają.
No teraz mam taką sytuację, tzn wiem że przegrałem życie i nie mogłem nic zrobić. Nic wielkiego, to tylko jedno życie, warte tyle samo co robak albo pleśń.
>Przegrał życie? >Serio? Bo chyba nie ma co sypać przykładami. >
Przykładami na co?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) | >No właśnie próbuje dojść do tego momentu że całe planowanie wziął był szlag. >I jesteś w tym miejscu w jakim nie chciałbyś być przed założeniem rodziny.
>No to bardzo źle. Wtedy po pierwsze zastanowiłbym się czy mogłem temu zapobiec. Tak, właśnie >teraz temu zapobiegam i tyle. Nie spełniam warunków, które sam uważam za ważne. Nie każdy ma >szanse na miłość i nie każdy nadaje się do założenia rodziny. Z tych co się nadają też część >zostanie skrzywdzona przez los, bo takie jest życie. Tu nie przyjdzie Bozia i nic nie zmieni.
Ale było ok a nie jest. I co dalej?
Żeby ruszyć musiałeś mieć 100%. Ruszyłeś ale "jebut" i już nie masz. Inni ruszaj bez 100% Jesteście w tym samym miejscu.
>No teraz mam taką sytuację, tzn wiem że przegrałem życie i nie mogłem nic zrobić. Nic wielkiego, to tylko jedno życie, warte tyle samo co robak albo pleśń.
Beksiński mawiał że jeśli wie że płynie ku przepaści to woli siedzieć na fotelu niż na kaktusie. Twoja sprawa jednym słowem.
>>Przegrał życie? >>Serio? Bo chyba nie ma co sypać przykładami. >> >Przykładami na co?
Ty jeden zaliczyłeś glebę? Więc jak? Jak ktoś zaliczył glebę i się podniósł to uważasz że to i tak "fake" bo liczy się tylko to pierwsze marzenie? Ten pierwszy plan? Realy?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Ale było ok a nie jest. I co dalej? >Żeby ruszyć musiałeś mieć 100%. Ruszyłeś ale "jebut" i już nie masz. >Inni ruszaj bez 100% >Jesteście w tym samym miejscu.
Zupełnie Cię w tym momencie nie rozumiem.
>>No teraz mam taką sytuację, tzn wiem że przegrałem życie i nie mogłem nic zrobić. Nic wielkiego, to tylko jedno życie, warte tyle samo co robak albo pleśń. >Beksiński mawiał że jeśli wie że płynie ku przepaści to woli siedzieć na fotelu niż na kaktusie. >Twoja sprawa jednym słowem.
Siedzę sobie właśnie na fotelu, ale jakoś nie jestem dzięki temu szczęśliwy.
>>>Przegrał życie? >>>Serio? Bo chyba nie ma co sypać przykładami. >>> >>Przykładami na co? >Ty jeden zaliczyłeś glebę?
A kto tak pisze?
>Więc jak? Jak ktoś zaliczył glebę i się podniósł to uważasz że to i tak "fake" bo liczy się tylko to pierwsze marzenie? Ten pierwszy plan? Realy? >
Znów nie rozumiem. Są sytuacje, z których nie da się już podnieść. Pozostaje pogodzenie się z marnym losem, bo ten kto tego nie potrafi, cierpi bardziej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >>Ale było ok a nie jest. I co dalej? >>Żeby ruszyć musiałeś mieć 100%. Ruszyłeś ale "jebut" i już nie masz. >>Inni ruszaj bez 100% >>Jesteście w tym samym miejscu. >Zupełnie Cię w tym momencie nie rozumiem.
Możliwe. Rzecz w tym że pozycja startowa jaką wybrałeś wcale nie określa że inni sobie nie poradzą z nawet z połową tego co Ty potrzebujesz. Innymi słowy nie potrzebnie jedziesz po "plebsie" co jest dość pojemnym pojęciem.
>>>No teraz mam taką sytuację, tzn wiem że przegrałem życie i nie mogłem nic zrobić. Nic wielkiego, to tylko jedno życie, warte tyle samo co robak albo pleśń. >>Beksiński mawiał że jeśli wie że płynie ku przepaści to woli siedzieć na fotelu niż na kaktusie. >>Twoja sprawa jednym słowem. >Siedzę sobie właśnie na fotelu, ale jakoś nie jestem dzięki temu szczęśliwy.
A kto mówi że to będziesz szczęśliwy. Fotel mniej gniecie w tyłek jak kaktus.
>>>>Przegrał życie? >>>>Serio? Bo chyba nie ma co sypać przykładami. >>>> >>>Przykładami na co? >>Ty jeden zaliczyłeś glebę? >A kto tak pisze? >>Więc jak? Jak ktoś zaliczył glebę i się podniósł to uważasz że to i tak "fake" bo liczy się tylko to pierwsze marzenie? Ten pierwszy plan? Realy? >> >Znów nie rozumiem. Są sytuacje, z których nie da się już podnieść. Pozostaje pogodzenie się z marnym losem, bo ten kto tego nie potrafi, cierpi bardziej.
Są. Tyle że kontekst nie wskazuje czy jest to "zwiecha" w głowie czy choćby bilet w jedną stronę (nie odnoszę się do Ciebie w tym przypadku).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Możliwe. Rzecz w tym że pozycja startowa jaką wybrałeś wcale nie określa że inni sobie nie poradzą z nawet z połową tego co Ty potrzebujesz.> Innymi słowy nie potrzebnie jedziesz po "plebsie" co jest dość pojemnym pojęciem.Nie poradzą sobie. Zobacz jakie podstawy wymieniłem. A plebs sam się oszukuje, posługuje się ideami, których wcale nie wyznaje i w dodatku nie potrafi przyznać się do błędu, nie da się im nic przekazać, bo wszystko a priori zanegują czując, ze są atakowani. > A kto mówi że to będziesz szczęśliwy. Fotel mniej gniecie w tyłek jak kaktus.Ale to i tak tylko coś jak zmiana wystroju celi. Wstawisz kwiatka i playstation i już się lepiej siedzi dożywocie  > >Znów nie rozumiem. Są sytuacje, z których nie da się już podnieść. Pozostaje pogodzenie się z marnym losem, bo ten kto tego nie potrafi, cierpi bardziej.> Są. Tyle że kontekst nie wskazuje czy jest to "zwiecha" w głowie czy choćby bilet w jedną stronę (nie odnoszę się do Ciebie w tym przypadku).Czasem wskazuje, a czasem nie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | > >Możliwe. Rzecz w tym że pozycja startowa jaką wybrałeś wcale nie określa że inni sobie nie poradzą z nawet z połową tego co Ty potrzebujesz.> >Innymi słowy nie potrzebnie jedziesz po "plebsie" co jest dość pojemnym pojęciem.> Nie poradzą sobie. Zobacz jakie podstawy wymieniłem.? Jak nie jak tak. Przecież wskazuje na gorszy start ludzi którz są w miejscu gdzie Ty odkrywasz dopiero pierwsze problemy. > A plebs sam się oszukuje, posługuje się ideami, których wcale nie wyznaje i w dodatku nie >potrafi przyznać się do błędu, nie da się im nic przekazać, bo wszystko a priori zanegują >czując, ze są atakowani.Może nawet plackiem leżeć w kościele. Z pod kościoła odjedzie Lexem na grilla do szwagra. A drugi się zagotuje od myślenia w tym czasie. > >A kto mówi że to będziesz szczęśliwy. Fotel mniej gniecie w tyłek jak kaktus.> Ale to i tak tylko coś jak zmiana wystroju celi. Wstawisz kwiatka i playstation i już się lepiej siedzi dożywocie  Norweskie więzienia na przeciw Łubianki stalinowskiej? Brałbym norweskie. > >>Znów nie rozumiem. Są sytuacje, z których nie da się już podnieść. Pozostaje pogodzenie się z marnym losem, bo ten kto tego nie potrafi, cierpi bardziej.> >Są. Tyle że kontekst nie wskazuje czy jest to "zwiecha" w głowie czy choćby bilet w jedną stronę (nie odnoszę się do Ciebie w tym przypadku).> Czasem wskazuje, a czasem nie.Wiele mówi się "tu" o determinizmie. Mało jednak mówi się o kopie w dupę. Kto umie się sam kopnąć w dupę ten nie przegrał życia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>Innymi słowy nie potrzebnie jedziesz po "plebsie" co jest dość pojemnym pojęciem.> >Nie poradzą sobie. Zobacz jakie podstawy wymieniłem.> ? Jak nie jak tak. Przecież wskazuje na gorszy start ludzi którz są w miejscu gdzie Ty odkrywasz dopiero pierwsze problemy.Jakie znowu pierwsze problemy? Większość ludzi nie musi godzić się z brakiem szansy na miłość (rozumianą jako sensowny związek). Są też zdrowi, a mi raczej wiele czasu nie zostało (i całe szczęście). > >A plebs sam się oszukuje, posługuje się ideami, których wcale nie wyznaje i w dodatku nie >potrafi przyznać się do błędu, nie da się im nic przekazać, bo wszystko a priori zanegują >czując, ze są atakowani.> Może nawet plackiem leżeć w kościele. Z pod kościoła odjedzie Lexem na grilla do szwagra.> A drugi się zagotuje od myślenia w tym czasie.No i co ma do tego grill, lex i szwagier? > >>A kto mówi że to będziesz szczęśliwy. Fotel mniej gniecie w tyłek jak kaktus.> >Ale to i tak tylko coś jak zmiana wystroju celi. Wstawisz kwiatka i playstation i już się lepiej siedzi dożywocie  > Norweskie więzienia na przeciw Łubianki stalinowskiej? Brałbym norweskie.No pewnie, że tak, ale mówienie o tym jest bez sensu. > >>Są. Tyle że kontekst nie wskazuje czy jest to "zwiecha" w głowie czy choćby bilet w jedną stronę (nie odnoszę się do Ciebie w tym przypadku).> >Czasem wskazuje, a czasem nie.> Wiele mówi się "tu" o determinizmie. Mało jednak mówi się o kopie w dupę. Kto umie się sam kopnąć w dupę ten nie przegrał życia.> Największa bzdura jaką ostatnio czytałem (pomijając ludzi pokroju Ducha Prawdy i innych tego pokroju)  Życie przegrywają także wielcy wynalazcy, biznesmeni, pisarze, artyści, sportowcy. Często właśnie osiągając wszystko osiąga się świadomość, że nie ma się nic i że to wszystko nic nie znaczy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | > >>>Innymi słowy nie potrzebnie jedziesz po "plebsie" co jest dość pojemnym pojęciem.> >>Nie poradzą sobie. Zobacz jakie podstawy wymieniłem.> >? Jak nie jak tak. Przecież wskazuje na gorszy start ludzi którz są w miejscu gdzie Ty odkrywasz dopiero pierwsze problemy.> Jakie znowu pierwsze problemy? Większość ludzi nie musi godzić się z brakiem szansy na miłość (rozumianą jako sensowny związek). Są też zdrowi, a mi raczej wiele czasu nie zostało (i całe szczęście).Jak jakie? Kombinacja jest dowolna. Nie ma to znaczenia. Spokojnie ogarniesz życie bez Twojej listy. O czym na całe szczęście "wie" "plebs" > >>A plebs sam się oszukuje, posługuje się ideami, których wcale nie wyznaje i w dodatku nie >potrafi przyznać się do błędu, nie da się im nic przekazać, bo wszystko a priori zanegują >czując, ze są atakowani.> >Może nawet plackiem leżeć w kościele. Z pod kościoła odjedzie Lexem na grilla do szwagra.> >A drugi się zagotuje od myślenia w tym czasie.> No i co ma do tego grill, lex i szwagier?Algorytm. > >>>A kto mówi że to będziesz szczęśliwy. Fotel mniej gniecie w tyłek jak kaktus.> >>Ale to i tak tylko coś jak zmiana wystroju celi. Wstawisz kwiatka i playstation i już się lepiej siedzi dożywocie  > >Norweskie więzienia na przeciw Łubianki stalinowskiej? Brałbym norweskie.> No pewnie, że tak, ale mówienie o tym jest bez sensu.Tak się mówi. > >>>Są. Tyle że kontekst nie wskazuje czy jest to "zwiecha" w głowie czy choćby bilet w jedną stronę (nie odnoszę się do Ciebie w tym przypadku).> >>Czasem wskazuje, a czasem nie.> >Wiele mówi się "tu" o determinizmie. Mało jednak mówi się o kopie w dupę. Kto umie się sam kopnąć w dupę ten nie przegrał życia.> >> Największa bzdura jaką ostatnio czytałem (pomijając ludzi pokroju Ducha Prawdy i innych tego pokroju) Dla mnie to bez znaczenia. Ja Cię nie będę kopał. Niech se "plebs" cierpi egzystencjalnie. Polecam MUR Sartre. > Życie przegrywają także wielcy wynalazcy, biznesmeni, pisarze, artyści, sportowcy. Często właśnie osiągając wszystko osiąga się świadomość, że nie ma się nic i że to wszystko nic nie znaczy.Gadanie początkującego. To się wie już.THE SHOW MUST GO ON.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Jak jakie? Kombinacja jest dowolna. Nie ma to znaczenia. Spokojnie ogarniesz życie bez Twojej listy. O czym na całe szczęście "wie" "plebs"Nie rozumiem co masz na myśli. Jaka dowolna kombinacja? Jakie pierwsze problemy? O czym wie plebs? Nie wiem czy nie zrozumiałem jakiegoś ukrytego przekazu, czy zacząłeś spamować poprzez wpisywanie losowych zdań  > >No i co ma do tego grill, lex i szwagier?> Algorytm.Co algorytm? Tak, plebs to prymitywne algorytmy. O tym właśnie piszę. > >>>>A kto mówi że to będziesz szczęśliwy. Fotel mniej gniecie w tyłek jak kaktus.> >>>Ale to i tak tylko coś jak zmiana wystroju celi. Wstawisz kwiatka i playstation i już się lepiej siedzi dożywocie  > >>Norweskie więzienia na przeciw Łubianki stalinowskiej? Brałbym norweskie.> >No pewnie, że tak, ale mówienie o tym jest bez sensu.> Tak się mówi.Że fotel mniej gniecie niż kaktus, bo jak już człowiek cierpi to pewne rzeczy stają się obojętne i takie zostają nawet jak już minie cierpienie. > >>Wiele mówi się "tu" o determinizmie. Mało jednak mówi się o kopie w dupę. Kto umie się sam kopnąć w dupę ten nie przegrał życia.> >>> >Największa bzdura jaką ostatnio czytałem (pomijając ludzi pokroju Ducha Prawdy i innych tego pokroju) > Dla mnie to bez znaczenia. Ja Cię nie będę kopał.Ale napisałeś coś co zwyczajnie nie jest prawdą. Życie przegrywa się z różnych powodów, często pomimo osiągania zewnętrznych sukcesów. > Niech se "plebs" cierpi egzystencjalnie. Polecam MUR Sartre.Przerażające jest to, że plebs często nie cierpi, bo nie zdaje sobie z niczego sprawy, wypiera fakty i żyje w zakłamaniu jako marionetka własnych emocji skupionych wokół ego. > >Życie przegrywają także wielcy wynalazcy, biznesmeni, pisarze, artyści, sportowcy. Często właśnie osiągając wszystko osiąga się świadomość, że nie ma się nic i że to wszystko nic nie znaczy.> Gadanie początkującego. To się wie już.THE SHOW MUST GO ON.Gadanie każdego kto już to wie, a nie początkującego. Chyba, że ktoś ma rozwiązania, albo teoretyczną przestrzeń możliwości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | > >Jak jakie? Kombinacja jest dowolna. Nie ma to znaczenia. Spokojnie ogarniesz życie bez Twojej listy. O czym na całe szczęście "wie" "plebs"> Nie rozumiem co masz na myśli. Jaka dowolna kombinacja? Jakie pierwsze problemy? O czym wie plebs? Nie wiem czy nie zrozumiałem jakiegoś ukrytego przekazu, czy zacząłeś spamować poprzez wpisywanie losowych zdań  Yhy No.1. Co tu spamować. Ty przegrałeś życie a "janusz w klapkach " odpala grilla. Kto tu jest leszczem? > >>No i co ma do tego grill, lex i szwagier?> >Algorytm.> Co algorytm? Tak, plebs to prymitywne algorytmy. O tym właśnie piszę.Ja piszę że jego jest lepszy niż Twój. Janusz...no wiesz > >Dla mnie to bez znaczenia. Ja Cię nie będę kopał.> Ale napisałeś coś co zwyczajnie nie jest prawdą. Życie przegrywa się z różnych powodów, często pomimo osiągania zewnętrznych sukcesów.Yhy No.2. To se przegraj/cie. Janusz ma to w "dupie" "paczy" na tych intelektualistów co przegrywają życie. Kto bardziej przegra Janusz czy oni? > >Gadanie początkującego. To się wie już.THE SHOW MUST GO ON.> Gadanie każdego kto już to wie, a nie początkującego. Chyba, że ktoś ma rozwiązania, albo teoretyczną przestrzeń możliwości.> "Życie" zjebiesz sobie z tym i bez tego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Yhy No.1. Co tu spamować. Ty przegrałeś życie a "janusz w klapkach " odpala grilla.> Kto tu jest leszczem?No Janusz w klapkach z grillem. > >Co algorytm? Tak, plebs to prymitywne algorytmy. O tym właśnie piszę.> Ja piszę że jego jest lepszy niż Twój. Janusz...no wieszSkoro tak oceniasz to widać do czyjego poziomu Ci bliżej  Wolisz z głupim zyskać fartem niż z mądrym pechowo stracić? Wygrać życie to odpalać grilla i mieć passata?  > >Ale napisałeś coś co zwyczajnie nie jest prawdą. Życie przegrywa się z różnych powodów, często pomimo osiągania zewnętrznych sukcesów.> Yhy No.2. To se przegraj/cie. Janusz ma to w "dupie" "paczy" na tych intelektualistów co przegrywają życie.> Kto bardziej przegra Janusz czy oni?Pewnie podobnie przegrają. Intelektualiści prędzej wygraliby życie niż Janusze gdyby wszystko polegało tylko na myśleniu. Janusze egzystują dzięki bezmyślności i bezwartościowości mentalnej. Posiadanie refleksji skłoniłoby ich przecież do samobójstw. > >>Gadanie początkującego. To się wie już.THE SHOW MUST GO ON.> >Gadanie każdego kto już to wie, a nie początkującego. Chyba, że ktoś ma rozwiązania, albo teoretyczną przestrzeń możliwości.> >> "Życie" zjebiesz sobie z tym i bez tego.> Tzn?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) | > >Yhy No.1. Co tu spamować. Ty przegrałeś życie a "janusz w klapkach " odpala grilla.> >Kto tu jest leszczem?> No Janusz w klapkach z grillem.Wmówisz mu to? Jak to będzie brzmiało. Słuchaj typie ja przegrałem życie ale to ty jestes leszczem bo odpalasz grilla pijesz wódeczkę i ściąg te skarpety bo ja jestem przegrany ale ty nie możesz być tak szczęśliwy stojąc w klapkach w białych skarpetach. > >>Co algorytm? Tak, plebs to prymitywne algorytmy. O tym właśnie piszę.> >Ja piszę że jego jest lepszy niż Twój. Janusz...no wiesz> Skoro tak oceniasz to widać do czyjego poziomu Ci bliżej Wolisz z głupim zyskać fartem niż z mądrym pechowo stracić? Wygrać życie to odpalać grilla i mieć passata?  W TDI ofcourse  . Trać ile chcesz i z kim chcesz . Bliżej? A Tobie do kogo bliżej do Petrarki, Platona czy no name spawacza? > >"Życie" zjebiesz sobie z tym i bez tego.> >> Tzn?A jak myślisz?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>Yhy No.1. Co tu spamować. Ty przegrałeś życie a "janusz w klapkach " odpala grilla.> >>Kto tu jest leszczem?> >No Janusz w klapkach z grillem.> Wmówisz mu to? Jak to będzie brzmiało. Słuchaj typie ja przegrałem życie ale to ty jestes leszczem bo odpalasz grilla pijesz wódeczkę i ściąg te skarpety bo ja jestem przegrany ale ty nie możesz być tak szczęśliwy stojąc w klapkach w białych skarpetach.Bez sensu. Też odpalam grilla i piję wódeczkę, ale nie uważam tego za wygrywanie życia. To, że jest leszczem wyjdzie z rozmowy, gdy zapytam o jego wartości, aspiracje, poglądy. Będzie się mógł jedynie tępo patrzeć, bo pewnie nic do niego nie dotrze. A jak dotrze to zaboli i zacznie się wypieranie. > >>>Co algorytm? Tak, plebs to prymitywne algorytmy. O tym właśnie piszę.> >>Ja piszę że jego jest lepszy niż Twój. Janusz...no wiesz> >Skoro tak oceniasz to widać do czyjego poziomu Ci bliżej Wolisz z głupim zyskać fartem niż z mądrym pechowo stracić? Wygrać życie to odpalać grilla i mieć passata?  > W TDI ofcourse . Trać ile chcesz i z kim chcesz . Bliżej? A Tobie do kogo bliżej do Petrarki, Platona czy no name spawacza?Do żadnego z nich. A Ty jednak wolisz zyskać z głupim. > > >>"Życie" zjebiesz sobie z tym i bez tego.> >>> >Tzn?> A jak myślisz?> Nic nie myślę, bo nie wyjaśniłeś, a ja nie czytam w myślach.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | JarekS (695 punktów) | >3.1 Prawo do pozyskiwania informacji o stanie zdrowia. Nie przekonuje mnie argument o wpisywaniu przy przyjmowaniu do szpitala osoby upoważnionej, bo w każdej chwili możesz znaleźć się w szpitalu bez czucia
Trzeba utworzyć mechanizm wyrażania woli wcześniej. Samotni mają być gorsi czy jak?
>3.2 Prawo do wspólnoty majątkowej >3.2.1 Prawo do wspólnego zakupu nieruchomości
Bycie gejem opiera się na oświadczeniu (bo na to nie ma żadnego testu przecież ani tym bardziej go nie wykonasz na żądanie) więc powinno to być zrównane do prawa dwóch normalnych gości. Bo normalni też ślub gejowski wezmą, prawda? Kwestia zysku finansowego przy zakupie.
>3.2.2 Prawo do spadku
Sporządzasz testament. Zresztą w umowie partnerskiej może być prawo do dziedziczenia, dlaczego nie?
>3.3 Społeczne uznanie Czego? Figli w łóżku Bo "umowa partnerska" to rozumiem, dani ludzie nie interesują się rodziną i potomstwem to się wspierają i żyją razem. Możesz też przyjąć do mieszkania kogoś np. pisarza w trudnej sytuacji. Jest dwóch facetów razem, mieszkają, wspierają się psychicznie. Co to z seksem wspólnego ma?
>3.4 Obowiązek alimentacyjny w razie zawinionego rozwodu
Ale to chyba przypadku jak będą dzieci czy jak? Lesbijki i jedna ma dziecko? No bo to chyba rozwiązłość wtedy, tak? Czym jest ten "zawiniony rozwód"?
>Tak więc udowodniłem. Niemniej skoro TY podałeś twierdzenie, na Tobie spoczywał obowiązek dowodu. Nie udowodniłeś, że jedynie potomstwo jest celem małżeństwa, a wprost obaliłem Twoje twierdzenie, faktem istnienia małżeństw zawieranych w okresie poreproducyjnym
Ja twierdzę inaczej - intencją małżeństwa jako instytucji powinno być posiadanie dzieci. Chodzi o kierunek, cel, intencje a nie warunek konieczny i ograniczenia. I utrzymanie klasycznego pojęcia. Człowiek jest ssakiem, naturalnie rozmnaża się samiec z samicą. Taki jest świat.
Plus oczywiście umowy partnerskei dla wszelkich przypadków pozostałych.
>To się nie żeń, wolno Ci. Powtórzę: nikt Ci nie narzuca, nikt Ci nie zabrania. Małżeństw zabrania się homoseksualistom
To nie jest małżeństwo wg mnie tylko związek partnerski. Nie rozumiem co tak się uparłeś na te małżeństwa LGBT zrównane do normalnych związkówskoro z definicji biologicznej zrównywać ich nie można ani nie należy. Cała masa błędów różnych w tym jest. Acha - a jak będzie gościu co chce zmienić płeć operacyjnie to małżeństwo jest możliwe przed zabiegiem, po zabiegu, w trakcie czy jak?
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | romaro (25211 punktów) | >Nie zmienia to faktu, że małżeństwo służy prokreacji i po to jest. Ja wiem czy aż tak służy. Zwróć uwagę, że królikom w niczym nie przeszkadza brak sakramentalnego tak. Ale poważnie - Olson nie jesteś odosobnionym przepadkiem który w to wierzy. łatwiej porzucić wiarę w boga (całe życie można nie wierzyć), ale jak się okazuje, wierzeń wyniesionych z domu trudno się wyzbyć.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Ja wiem czy aż tak służy. Zwróć uwagę, że królikom w niczym nie przeszkadza brak sakramentalnego tak.
No jak ci ludzie chcą się porównywać do królików, czy innych prymitywnych zwierzątek to ok. W sumie nawet się zgadzam.
>Ale poważnie - Olson nie jesteś odosobnionym przepadkiem który w to wierzy. łatwiej porzucić wiarę w boga (całe życie można nie wierzyć), ale jak się okazuje, wierzeń wyniesionych z domu trudno się wyzbyć.
Ale w co niby wierzę? Małżeństwo powstało w takim, a nie innym celu. Ja jestem akurat jego przeciwnikiem, bo się nie sprawdza, a głupie środowiska lewicowe domagają się małżeństw dla homo, choć sami nie powinni być zwolennikami małżeństw, które są przecież typowo konserwatywną, prawicową ideą.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54907 punktów) | > Nie zmienia to faktu, że małżeństwo służy prokreacji i po to jest.ZaKotem: Cytat:Tak, za pierwszym razem przeczytałem i zrozumiałem ten dogmat. Nie przyjmuję go jedynue z powodu braku argumentów. wyczerpał temat > >Nie jest jedynym sensem małżeństwa generowanie potomstwa> Próbując wczuć się w mentalność małpo-prymitywa, może także chodzić o złudzenie posiadania na własność drugiej osoby, czyli pseudo poczucie bezpieczeństwa. Niby o co jeszcze?Współczuję, jeśli niczego więcej nie dostrzegasz
|
|
| | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Ale oczywiście argumentów nie podacie, bo po co. Lepiej poprzez typowe niemerytoryczne odzywki udowadniać, że miałem rację. Świadczy to o tym, że żadnych argumentów tutaj nie ma.
A, że ZaKotem chce sobie przyjmować swoje dogmaty bez argumentów to jego sprawa.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54907 punktów) | > Ale oczywiście argumentów nie podacie, bo po co. Lepiej poprzez typowe niemerytoryczne odzywki udowadniać, że miałem rację. Świadczy to o tym, że żadnych argumentów tutaj nie ma.> A, że ZaKotem chce sobie przyjmować swoje dogmaty bez argumentów to jego sprawa.Cóż... mnie raczej dogmatem pachnie to: Cytat: małżeństwo służy prokreacji i po to jest
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Podaj przykład innego motywu wymyślenia małżeństwa. - prokreacja i wychowanie dziecka w rodzinie (zdrowszy wzorzec niż samotni rodzice lub model szwedzki) - iluzja (głupia), że małżeństwo zacieśni więzi i zatrzyma partnera
Prosiłem o podanie jakiegoś innego przykładu, ale nagle wtedy adwersarze uciekają od meritum i skupiają się na tym jak to ominąć, oswoić dysonans poznawczy i zachować "własne zdanie".
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | JarekS (695 punktów) | >Podaj przykład innego motywu wymyślenia małżeństwa. >- prokreacja i wychowanie dziecka w rodzinie (zdrowszy wzorzec niż samotni rodzice lub model szwedzki)
W przypadku gdy mogą i chcą mieć dzieci to jest racjonalne.
>- iluzja (głupia), że małżeństwo zacieśni więzi i zatrzyma partnera
Nie iluzja bo są realne konsekwencje prawne a przede wszstkim koszty.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Podaj przykład innego motywu wymyślenia małżeństwa. >>- prokreacja i wychowanie dziecka w rodzinie (zdrowszy wzorzec niż samotni rodzice lub model szwedzki) >W przypadku gdy mogą i chcą mieć dzieci to jest racjonalne.
Tak. I uważam, że nie istnieje inny racjonalny powód dla zawierania małżeństwa.
>>- iluzja (głupia), że małżeństwo zacieśni więzi i zatrzyma partnera >Nie iluzja bo są realne konsekwencje prawne a przede wszstkim koszty.
Iluzja, bo jeśli to nie jest miłość, to pozostaje tylko uwiązanie ekonomiczne wynikające z jak się okazuje błędnej decyzji o małżeństwie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | ZaKotem (8733 punktów) | >Podaj przykład innego motywu wymyślenia małżeństwa. >- prokreacja i wychowanie dziecka w rodzinie (zdrowszy wzorzec niż samotni rodzice lub model szwedzki) >- iluzja (głupia), że małżeństwo zacieśni więzi i zatrzyma partnera
W starożytności, aż do czasów całkiem niedawnych - układ dwóch rodzin, będący sojuszem polityczno-ekonomicznym poprzez więzy krwi. Żeniło się krowę z łąką albo dwa królestwa. To oczywiście ma bezpośredni związek z prokreacją. Tylko że obecnie ta funkcja małżeństwa ZANIKŁA. Utrzymuje się jednak mocą tradycji i służy ogłoszeniu "oficjalnosci" związku i tym samem podkresleniu jego ważności. Dotyczy to także społeczeństw, w których jest zwyczaj co parę lat się rozwodzić, np. w Hollywoodzie. Spróbujesz to zrozumieć czy dalej będziesz mantrować?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Pan Leming (674 punktów) | > służy ogłoszeniu "oficjalnosci" związku i tym samem podkresleniu jego ważności.> byłoby to oficjalnym przyznaniem przez państwo, że gej jest okej i nie jest żadnym łaskawie tolerowanym dziwactwem, tylko kimś normalnym.z www.racjonalista.pl/forum.php/s,726167#w726509To są jedyne merytoryczne argumenty za legalizacją małżeństw homoseksualnych oprócz tych związanych z trudnościami prawnymi? Mnie to nie wystarcza i nie rozumiem społeczeństw, którym wystarczyło. Prawo nie ułatwiające życia, a jedynie poprawiające samopoczucie bardzo wąskiej grupy ludzi. Zresztą najprawdopodobniej dotkniętych defektem hormonalnym w okresie płodowym ludzi, czyli jednak nie do końca normalnych. Przynajmniej w moim języku, gdzie defekt nie równa się norma. Kiedyś mój pogląd na tę sprawę brzmiał w stylu: "wy się żeńcie z kim chcecie, tylko dzieci nie adoptujcie", ale teraz jednak wolę dopytać o powody zawierania tych małżeństw. Wymuszona na społeczeństwie akceptacja. www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | ZaKotem (8733 punktów) |
>To są jedyne merytoryczne argumenty za legalizacją małżeństw homoseksualnych oprócz tych związanych z trudnościami prawnymi?
Może inni mają jakieś inne, ja mam taki.
> Mnie to nie wystarcza i nie rozumiem społeczeństw, którym wystarczyło. Prawo nie ułatwiające życia, a jedynie poprawiające samopoczucie bardzo wąskiej grupy ludzi.
Czy dobre samopoczucie nie ułatwia życia? Tak może mówić tylko ktoś, kto to dobre samopoczucie już ma i nie zauważa, że jest ono związane ze stosunkami społecznymi. Homoseksualiści to bardzo wąska grupa ludzi, ale oni razem z ich przyjaciółmi i rodzinami to już grupa badzo szeroka, a im wszystkim poprawiloby się samopoczucie.
>Zresztą najprawdopodobniej dotkniętych defektem hormonalnym w okresie płodowym ludzi, czyli jednak nie do końca normalnych.
Pewnie że nie. Tak samo jak leworęczny nie jest do końca normalny. Natomiast nie ma uzasadnienia dla utożsamiania normy statystycznej z normą zdrowotną albo z normą moralną.
>Przynajmniej w moim języku, gdzie defekt nie równa się norma.
"Defektem" w języku polskim nazywamy nie każde odstępstwo od normy, ale takie, które pogarsza funkcjonowanie. To, czy homoseksualizm utrudnia życie, zależy od działań innych ludzi, podobnie jak w przypadku leworęcznosci. Czyli to my, naród, decydujemy swoim postępowaniem, czy jest to defekt, czy nie. Jeśli nasze postępowanie podyktowane jest religią no to po ptokach, bo z wiarą nie ma dyskusji. Ale jeśli nie, no to mamy obowiązek jakiejś argumentacji, innej niż "uwazam to za defekt dlatego, że to jest defektem".
> Kiedyś mój pogląd na tę sprawę brzmiał w stylu: "wy się żeńcie z kim chcecie, tylko dzieci nie adoptujcie", ale teraz jednak wolę dopytać o powody zawierania tych małżeństw. Wymuszona na społeczeństwie akceptacja.
Na czym polegalby przymus, któremu byś podlegał, gdyby jakiś gej wziął ślub z drugim gejem? W czym by cię to ograniczało?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > "Defektem" w języku polskim nazywamy nie każde odstępstwo od normy, ale takie, które pogarsza funkcjonowanie. To, czy homoseksualizm utrudnia życie, zależy od działań innych ludzi, podobnie jak w przypadku leworęcznosci. Czyli to my, naród, decydujemy swoim postępowaniem, czy jest to defekt, czy nie.Nieprawda. Jeśli homoseksualista chce mieć dzieci to trzeba wtedy mówić o jego orientacji jako o defekcie. Leworęczność nie jest defektem, a jeśli ktoś ma z tym jakiś problem to powinien dostać lewy sierpowy. A jeśli chodzi o homoseksualistów i nietolerancję to sprawa jest banalna - mechanizm jest taki jak ten gdy ofiara zamiast się bronić, idzie poskarżyć, a potem pani mówi na zebraniu rodzicom "powiedzcie swoim dzieciom, że mają się kolegować z Mareczkiem". I potem efekt jest oczywisty: atak Sebixów w ortalionach  > Jeśli nasze postępowanie podyktowane jest religią no to po ptokach, bo z wiarą nie ma dyskusji. Ale jeśli nie, no to mamy obowiązek jakiejś argumentacji, innej niż "uwazam to za defekt dlatego, że to jest defektem".No ale to Twoja argumentacja "uważam, że ślub dla homoseksualistów ma sens, bo ma sens".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | szarley (54907 punktów) | > >służy ogłoszeniu "oficjalnosci" związku i tym samem podkresleniu jego ważności.> To są jedyne merytoryczne argumenty za legalizacją małżeństw homoseksualnych oprócz tych związanych z trudnościami prawnymi? Mnie to nie wystarcza i nie rozumiem społeczeństw, którym wystarczyło.Nie musisz rozumieć społeczeństw, postaraj się zrozum ludzi. Dwoje (dwie, dwóch) ludzi chce być konkubinatem i niech sobie żyją jak konkubinat. Dwoje (dwie, dwóch) ludzi chce zawrzeć ślub i BEZ WZGLĘDU NA TO JAKIE MAJĄ MOTYWACJE powinni mieć taką możliwość > ale teraz jednak wolę dopytać o powody zawierania tych małżeństw.Każda para małżonków, a czasem nawet każdy z małżonków osobno może mieć zupełnie inne motywacje i wszystkie należy uważać. Niech każdy ma możliwość życia tak jak mu się podoba. Argument, (nie Twój!) że homoseksualista może wziąć ślub www.racjonalista.pl/forum.php/s,726167#w726602brzmi podobnie jak argument klerykała, że należy finansować kościół, bo każdy może pójść na mszę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Prawo nie ułatwiające życia, a jedynie poprawiające samopoczucie > bardzo wąskiej grupy ludzi. Zresztą najprawdopodobniej dotkniętych > defektem hormonalnym w okresie płodowym ludzi, czyli jednak nie do końca normalnych. > (..) defekt nie równa się norma (..) teraz jednak wolę dopytać o powody > zawierania tych małżeństw. Wymuszona na społeczeństwie akceptacja
Zapytaj o powód homoseksualistę, a z pewnością Ci odpowie. Np. u nas w Polsce, choć PiS ma inną wizję - jeszcze można rozliczać się z małżonkiem prowadząc jedno gospodarstwo domowe. Domyślam się, że to jest jeden z tych powodów. Skoro gospodarstwo jest faktem, z jakiego powodu typowe małżeństwo hetero ma być uprzywilejowane? Z powodu dzieci? A co wtedy, gdy ich nie ma?
Druga sprawa - czytając Twoje słowa przyszło mi na myśl pytanie czy to czasem nie jest tak, że hermetyczność instytucji małżeństwa na hetero to właśnie tobie daje poczucie komfortu i poprawia samopoczucie? W końcu wiesz, że "nie jesteś dotknięty defektem hormonalnym w okresie płodowym i jesteś do końca normalny".
Więc a kysz pedały / homosie! Nawet gdy nie wiem czy się żenią / wychodzą za mąż, sama tak możliwość obrzydza mi dzionek, nawet kwestionuje mą tożsamość! . A kysz!
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >W starożytności, aż do czasów całkiem niedawnych - układ dwóch rodzin, będący sojuszem polityczno-ekonomicznym poprzez więzy krwi. Żeniło się krowę z łąką albo dwa królestwa. To oczywiście ma bezpośredni związek z prokreacją.
A ja pytałem o coś co nie ma związku z prokreacją.
>Tylko że obecnie ta funkcja małżeństwa ZANIKŁA.
I o coś aktualnego. Po co dziś państwu ślub i przywileje (to nie takie oczywiste w Polsce, bo czasem parom opłaca się żyć bez ślubu) dla małżeństw?
>Utrzymuje się jednak mocą tradycji i służy ogłoszeniu "oficjalnosci" związku i tym samem podkresleniu jego ważności. Dotyczy to także społeczeństw, w których jest zwyczaj co parę lat się rozwodzić, np. w Hollywoodzie. Spróbujesz to zrozumieć czy dalej będziesz mantrować? >
No to wiem, ale to niepoważny powód dla bydła, na które działa śpiewana reklama pasty do zębów. To jest forum racjonalista i tutaj takie argumenty nie powinny przechodzić. To nie kafeteria.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | ZaKotem (8733 punktów) |
>I o coś aktualnego. Po co dziś państwu ślub i przywileje (to nie takie oczywiste w Polsce, bo czasem parom opłaca się żyć bez ślubu) dla małżeństw?
Obecnie, w społeczeństwie zachodnim XXI wieku główną funkcją małżeństw jedt podtrzymywanie pewnej odwiecznej tradycji i zaspokojenie potrzeby normalności i życia "jak wypada".
>No to wiem, ale to niepoważny powód dla bydła, na które działa śpiewana reklama pasty do zębów.
Mylisz się poważnie. Bydło, czyli udomowione ssaki z rodziny krętorogich w ogóle nie myje zębów, dlatego reklamy pasty nie działają na nie w najmniejszym nawet stopniu. Podobnie małżeństwo w ogóle bydła nie dotyczy, gdyż wszystkie krętorogie - i chyba nawet wszystkie parzystokopytne - praktykują poliginię. Natomiast jest poważny powód dla ludzi (Homo sapiens) , dość daleko spokrewnionych z bydłem i należących do zupełnie innego rzędu naczelnych.
Rozważyć natomiast można pytanie, czy jest to powód RACJONALNY. Powiedziałbym, że nie bardziej (ani nie mniej) niż noszenie krawata. Krawat też miał kiedyś bardzo praktyczne zastosowanie, gdyż pochodzi historycznie od marynarskiej chusty, którą spoceni, niemyci żeglarze ocierali sobie twarze albo czerwone od grogu nosy. To również trochę się zmieniło. Czy noszenie krawata w XXI wieku ma sens? To zależy. Jeśli ktoś stara się o posadę dyrektora w banku, to może mu się przydać. Jak wybiera się do cioci na imieniny, to niekoniecznie, ale też szkidy nie poniesie. Ale jeśli chce podrywać laski na plaży, to lepiej zainwestowałby w siłownię. Mówiąc ogólnie, racjonalne postępowanie to taiie, które przybliża nas do celu, a cele wszak bywają różne. Jeśli ktoś chce aktywnie uczestniczyć w tradycyjnym życiu rodzinnym i w ogóle w konserwatywnym społeczeństwie jako szanowany ojciec rodziny, to małżeństwo może uznać za przydatne. A jeśli ktoś, dajmy na to, na skutek narcystycznych zaburzeń osobowości musi wciąż podtrzymywać niepewne poczucie tożsamości i odrębności poprzez izolację od środowiska za pomocą pogardliwego poczucia wyższości, no to wtedy małżeństwo byłoby dla niego wyborem skrajnie irracjonalnym.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >I o coś aktualnego. Po co dziś państwu ślub i przywileje (to nie takie oczywiste w Polsce, bo czasem parom opłaca się żyć bez ślubu) dla małżeństw?> Obecnie, w społeczeństwie zachodnim XXI wieku główną funkcją małżeństw jedt podtrzymywanie pewnej odwiecznej tradycji i zaspokojenie potrzeby normalności i życia "jak wypada".Czyli uważasz, że to przejaw głupoty, a mimo to tego bronisz? I co niby ta odwieczna tradycja zakłada? Bo jakoś nie ma w niej małżeństw homoseksualnych, więc chyba sam sobie właśnie zaprzeczyłeś. A to drugie to coś budzącego moją odrazę. Żałosne. > >No to wiem, ale to niepoważny powód dla bydła, na które działa śpiewana reklama pasty do zębów.> Mylisz się poważnie. Bydło, czyli udomowione ssaki z rodziny krętorogich w ogóle nie myje zębów, dlatego reklamy pasty nie działają na nie w najmniejszym nawet stopniu.A Ty masz autyzm, że nie rozumiesz kontekstu używanych słów? Wiadomo, że pisałem o plebejstwie. > Podobnie małżeństwo w ogóle bydła nie dotyczy, gdyż wszystkie krętorogie - i chyba nawet wszystkie parzystokopytne - praktykują poliginię. Natomiast jest poważny powód dla ludzi (Homo sapiens) , dość daleko spokrewnionych z bydłem i należących do zupełnie innego rzędu naczelnych.Skisłem. Nie wiem czy się śmiać czy płakać  > Rozważyć natomiast można pytanie, czy jest to powód RACJONALNY. Powiedziałbym, że nie bardziej (ani nie mniej) niż noszenie krawata. Krawat też miał kiedyś bardzo praktyczne zastosowanie, gdyż pochodzi historycznie od marynarskiej chusty, którą spoceni, niemyci żeglarze ocierali sobie twarze albo czerwone od grogu nosy. To również trochę się zmieniło. Czy noszenie krawata w XXI wieku ma sens? To zależy. Jeśli ktoś stara się o posadę dyrektora w banku, to może mu się przydać. Jak wybiera się do cioci na imieniny, to niekoniecznie, ale też szkidy nie poniesie. Ale jeśli chce podrywać laski na plaży, to lepiej zainwestowałby w siłownię. Mówiąc ogólnie, racjonalne postępowanie to taiie, które przybliża nas do celu, a cele wszak bywają różne. Jeśli ktoś chce aktywnie uczestniczyć w tradycyjnym życiu rodzinnym i w ogóle w konserwatywnym społeczeństwie jako szanowany ojciec rodziny, to małżeństwo może uznać za przydatne.Czyli podsumowując: nie ma powodu żeby tworzyć dodatkowo małżeństwa dla homoseksualistów. Prędzej upadnie instytucja normalnego małżeństwa. A homoseksualiści raczej nie uczestniczą w tradycyjnym życiu rodzinnym w roli homosiów, tylko np wujków, kuzynów, braci. > A jeśli ktoś, dajmy na to, na skutek narcystycznych zaburzeń osobowości musi wciąż podtrzymywać niepewne poczucie tożsamości i odrębności poprzez izolację od środowiska za pomocą pogardliwego poczucia wyższości, no to wtedy małżeństwo byłoby dla niego wyborem skrajnie irracjonalnym.Skisłem po tej racjonalizacji. Aż muszę zakropić oczy, bo od czytania takich rzeczy można zachorować. Czyli jak ktoś nie chce małżeństwa to jest narcyzem izolującym się od społeczeństwa, choć małżeństwo to tylko irracjonalna tradycja?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | ZaKotem (8733 punktów) |
> >Obecnie, w społeczeństwie zachodnim XXI wieku główną funkcją małżeństw jedt podtrzymywanie pewnej odwiecznej tradycji i zaspokojenie potrzeby normalności i życia "jak wypada".> Czyli uważasz, że to przejaw głupoty, a mimo to tego bronisz? I co niby ta odwieczna tradycja zakłada? Bo jakoś nie ma w niej małżeństw homoseksualnych, więc chyba sam sobie właśnie zaprzeczyłeś.Owszem, jest tu pewna sprzeczność, ale nie w moim myśleniu, lecz w naturze "konserwatywnych" homoseksualistów, którzy chcieliby żyć według zasad heteroseksualnej większości, nie zaprzeczajac przy tym własnej seksualności. > A to drugie to coś budzącego moją odrazę. Żałosne.To twoja ocena, ale my nie dyskutujemy o tym, czy małżeństwo jedt mądre, czy głupie, ale czy powinno być legalne i dla kogo. > >>No to wiem, ale to niepoważny powód dla bydła, na które działa śpiewana reklama pasty do zębów.> >Mylisz się poważnie. Bydło, czyli udomowione ssaki z rodziny krętorogich w ogóle nie myje zębów, dlatego reklamy pasty nie działają na nie w najmniejszym nawet stopniu.> A Ty masz autyzm, że nie rozumiesz kontekstu używanych słów? Wiadomo, że pisałem o plebejstwie.Przyznaję, że miałem takie podejrzenie. Nie chciałem jednak, żebyś oskarżył mnie (a oskarżenie byłoby słuszne - takie boli najbardziej) że odnoszę się do własnych wyobrażeń na temat twej wypowiedzi, zamiast do jej realnej treści. Jak mógłbym świadomie popełnić grzech, który sam potępiam? > > Czyli podsumowując: nie ma powodu żeby tworzyć dodatkowo małżeństwa dla homoseksualistów. Prędzej upadnie instytucja normalnego małżeństwa.Możliwe, ale tego raczej nie dozyjemy. Na razie jednak wciąż jest w modzie. Moda z natury rzeczy nie ma sensu, ale to nie powód, aby komuś zabraniać być modnym. Nie trzeba nic tworzyć DODATKOWO, tylko przeciwnie, usunąć pewne ograniczenie. > >A jeśli ktoś, dajmy na to, na skutek narcystycznych zaburzeń osobowości musi wciąż podtrzymywać niepewne poczucie tożsamości i odrębności poprzez izolację od środowiska za pomocą pogardliwego poczucia wyższości, no to wtedy małżeństwo byłoby dla niego wyborem skrajnie irracjonalnym.> Skisłem po tej racjonalizacji. Aż muszę zakropić oczy, bo od czytania takich rzeczy można zachorować.> Czyli jak ktoś nie chce małżeństwa to jest narcyzem izolującym się od społeczeństwa, choć małżeństwo to tylko irracjonalna tradycja?  Oczywiście że nie, podałem tylko PRZYKŁAD kogoś, dla kogo małżeństwo jest bez sensu, przykład, który tak akurat mi przyszedł na myśl, sam nie wiem, czemu. Oczywiście można mieć wiele innych powodów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Owszem, jest tu pewna sprzeczność, ale nie w moim myśleniu, lecz w naturze "konserwatywnych" homoseksualistów, którzy chcieliby żyć według zasad heteroseksualnej większości, nie zaprzeczajac przy tym własnej seksualności.No i tu tkwi sedno tzw "dyskryminacji" i "tolerancji". Analogicznie robią feministki, którym wydaje się, że są gorsze od mężczyzn, a głoszą, że są im równe. Homoseksualista czuje się gorszy i chce mieć takie same prawa jak ci "lepsi". Jednocześnie neguje ich wartości i wychodzi z tego rozdwojenie jaźni. Uważam, że gdy ktoś jest nietolerowany przez otoczenie to ma 2 wyjścia: - uznać, że to słuszne i się zmienić - uznać, że to niesłuszne i walczyć z tamtymi ludźmi i ich wartościami Ci, którzy chcieliby mieć ciastko i zjeść ciastko, będą zawsze rozczarowani. > >A to drugie to coś budzącego moją odrazę. Żałosne.> To twoja ocena, ale my nie dyskutujemy o tym, czy małżeństwo jedt mądre, czy głupie, ale czy powinno być legalne i dla kogo.Jeśli jest głupie to nie powinno być legalne, a jeśli jest mądre to powinno. Racjonalne uzasadnienie małżeństwa to polityka prorodzinna, a irracjonalne to powoływanie się na konwenanse społeczne, w dodatku będące przeciwieństwem tego co chce lgbt. > Przyznaję, że miałem takie podejrzenie. Nie chciałem jednak, żebyś oskarżył mnie (a oskarżenie byłoby słuszne - takie boli najbardziej) że odnoszę się do własnych wyobrażeń na temat twej wypowiedzi, zamiast do jej realnej treści. Jak mógłbym świadomie popełnić grzech, który sam potępiam?Właśnie go popełniłeś. Odniosłeś się do wyobrażeń ignorując kontekst  > >Czyli podsumowując: nie ma powodu żeby tworzyć dodatkowo małżeństwa dla homoseksualistów. Prędzej upadnie instytucja normalnego małżeństwa.> Możliwe, ale tego raczej nie dozyjemy. Na razie jednak wciąż jest w modzie. Moda z natury rzeczy nie ma sensu, ale to nie powód, aby komuś zabraniać być modnym. Nie trzeba nic tworzyć DODATKOWO, tylko przeciwnie, usunąć pewne ograniczenie.No właśnie dodatkowo tworzyć, w dodatku uzasadniając to głupią modą. I to ma by temat polityczny, podczas gdy nie ma eutanazji, są niesprawiedliwe podatki i bezsensowna biurokracja, zła edukacja, państwo wyznaniowe, zła służba zdrowia, rosnące wskaźniki zaburzeń psychicznych, uzależnień, depresji? Jestem niewzruszony na "cierpienie" tych homosiów, bo ludzie mają gorzej i nie podnoszą tych problemów do rangi sprawy publicznej. > >>A jeśli ktoś, dajmy na to, na skutek narcystycznych zaburzeń osobowości musi wciąż podtrzymywać niepewne poczucie tożsamości i odrębności poprzez izolację od środowiska za pomocą pogardliwego poczucia wyższości, no to wtedy małżeństwo byłoby dla niego wyborem skrajnie irracjonalnym.> >Skisłem po tej racjonalizacji. Aż muszę zakropić oczy, bo od czytania takich rzeczy można zachorować.> >Czyli jak ktoś nie chce małżeństwa to jest narcyzem izolującym się od społeczeństwa, choć małżeństwo to tylko irracjonalna tradycja?  > Oczywiście że nie, podałem tylko PRZYKŁAD kogoś, dla kogo małżeństwo jest bez sensu, przykład, który tak akurat mi przyszedł na myśl, sam nie wiem, czemu. Oczywiście można mieć wiele innych powodów.> Wg mnie przykład bezsensowny, bo narcyzi wchodzą w związki małżeńskie. Oczywiście z partnerami 10/10  Dla mnie małżeństwo jest bez sensu, bo wymusza wierność i spełnianie obietnic, jest więc takim batem nad człowiekiem, który psuje miłość i robi z niej zbiór reguł, których trzeba przestrzegać. Daje też sztuczne poczucie posiadania drugiej osoby na własność. Ktoś nie planuje dzieci to małżeństwo tym bardziej nie jest mu potrzebne. Ja uważam, że płodzenie dzieci jest z reguły niemoralne i trzeba spełnić szereg warunków żeby było inaczej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > jeśli ktoś, dajmy na to, na skutek narcystycznych zaburzeń osobowości > musi wciąż podtrzymywać niepewne poczucie tożsamości i odrębności > poprzez izolację od środowiska za pomocą pogardliwego poczucia > wyższości, no to wtedy małżeństwo byłoby dla niego wyborem skrajnie irracjonalnym.
I tak i nie. Irracjonalność to zbiór postaw, zachowań i schematów myślowych cechujących się pozarozumowym podejściem do wyjaśniania problemów, tak praktyczno-życiowych, jak i np. naukowych i filozoficznych. W ujęciu potocznym irracjonalność odmawia rozumowi grania głównej roli w kształtowaniu przekonań na podstawie których podejmowane są decyzje.
Sądzę, że mając rozumową świadomość swojej niepewność w kwestii tożsamości płciowej, nawet zdrowotnej - taki człowiek bardziej uczepi się instytucji małżenstwa.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > wtedy małżeństwo byłoby dla niego wyborem skrajnie irracjonalnymPrzy okazji - niekiedy zastanawia mnie, czy takim wyborem nie jest czasem stan duchowny? Czy może jednak przerażająco racjonalnym.. www.se.pl/(*)cji-homoseksualnej_281026.html
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | romaro (25211 punktów) | >A po co formalizować związek, z którego nie będzie dzieci? Jak widać nie trzeba być wierzącym by mieć przykościółkowo-różańcową mentalność.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | ZaKotem (8733 punktów) | >>A po co formalizować związek, z którego nie będzie dzieci? >Jak widać nie trzeba być wierzącym by mieć przykościółkowo-różańcową mentalność.
Moim zdaniem dowodzi to tego, że bynajmniej nie KK jest przyczyną takiej mentalności Polaków, ale raczej mentalność sprawia, że KK u nas jest, jaki jest.
|
|
| | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | No macie taką mentalność "ja wiem lepiej", a jak ktoś się nie zgadza to szufladkuje go np tak jak w powyższym poście Romaro. Nie ma argumentu, to trzeba napisać "masz przykościółkowo-różańcową mentalność".
A ja tylko napisałem, że ślub ma sens tylko gdy są dzieci lub się je planuje.
|
|
| | | | | |  | | SomoHapiens (44 punktów) | >Ale te się akurat nie zmieniły i nie mają powodu zmienić
Też nie do konca jestem za zmianą definicji ale Twój argument to "bo nie"
>A po co formalizować związek, z którego nie będzie dzieci
Bez komentarza.
|
|
| | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Ale te się akurat nie zmieniły i nie mają powodu zmienić >Też nie do konca jestem za zmianą definicji ale Twój argument to "bo nie"
To nie mój argument. Zauważyłem brak Twoich argumentów, więc nie widzę powodu, dla którego miałbym zmieniać zdanie. W tym przypadku gdybyś chciał zmienić definicję małżeństwa to trzeba by wymyślić nową nazwę dla tego co obecnie kryje się pod tym słowem.
>>A po co formalizować związek, z którego nie będzie dzieci >Bez komentarza.
Czyli brak argumentów, standard.
|
|
|  | 1 na 1 | JarekS (695 punktów) | >Budzą twoje obrzydzenie bo domagają się akceptacji w społeczeństwie? Brak prawa do dziedziczenie po osobie, którą się kochało, z którą wspólnie spędziło się kawał życia, z która dzieliło się i wspólnie zarządzało pieniędzmi to coś o co nie powinno się walczyć?
W testamencie odręcznym nie można tego wpisać? I co ma do dziedziczenia orientacja seksualna ? I niby czym LGBT różnią się od dwóch facetów co mieszkają razem i też prowadzą gospodarstwo domowe?
>Brak możliwości dowiedzenia się jaki jest stan zdrowia osoby, z którą mieszkasz i kochasz np. po wypadku, też?
Jak zapisujesz się na leczenie to podajesz kogo upoważniasz. Przynajmniej ja tak miałem. Rozszerzcie to po prostu jakoś i już.
>Jasne, jeżeli nie akceptuje cię grupka kolegów to się nie narzucasz jak idiota tylko ją zmieniasz ale tu jest mowa o SPOŁECZEŃSTWIE.
Jak stwierdzę że nie ogarniam jak dwóch facetów może tworzyć rodzinę (a nie wspólnotę) to jestem nietolerancyjny czy jak?
>Zmieniłbyś tę "grupę" poprzez przeprowadzkę do innego kraju, czy co?
Ale o co chodzi dokładnie z ta nietolerancją?
|
|
| |  | 2 na 2 | SomoHapiens (44 punktów) | >W testamencie odręcznym nie można tego wpisać?
Każdy ma swój odręcznie napisany testament?
>I co ma do dziedziczenia orientacja seksualna ?
No właśnie, co ?
>I niby czym LGBT różnią się od dwóch facetów co mieszkają razem i też prowadzą gospodarstwo domowe?
A czym różni się kobieta i mężczyzna prowadzący gospodarstwo domowe od małżeństwa?
>Jak stwierdzę że nie ogarniam jak dwóch facetów może tworzyć rodzinę (a nie wspólnotę) to jestem nietolerancyjny czy jak?
Masz prawo twierdzić sobie co chcesz i to jest Twój pogląd, a nie nietolerancja. Gorzej jak na podstawie tych przekonań chcesz komuś odbierać jakieś prawa tylko dlatego, że jest homoseksualny.
|
|
| | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Każdy ma swój odręcznie napisany testament?
A ktoś Ci broni go napisać?
>Gorzej jak na podstawie tych przekonań chcesz komuś odbierać jakieś prawa tylko dlatego, że jest homoseksualny. >
Jakie prawa ktoś chce komuś odbierać?
|
|
| | | |  | | SomoHapiens (44 punktów) | >A ktoś Ci broni go napisać?
Czyli jeżeli osoba homoseksualna będąca w związku w wieku np. 25 lat (wskaż mi osobę, która w tym wieku ma napisany testament) będzie miała śmiertelny wypadek to "sorry, nie napisała żadnego testamentu, nic Ci nie przysługuje"
>Jakie prawa ktoś chce komuś odbierać?
Źle ująłem. To jeszcze gorzej bo nie chce przyznać podstawowych praw.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | romaro (25211 punktów) | > Źle ująłem. To jeszcze gorzej bo nie chce przyznać podstawowych praw.Myślę, że nadal źle to ujmujesz. "Stop dewiacji" - Nie sądzę aby ta akcja podyktowana była miłością i poczuciem troski o bliźniego. Raczej ma na celu "ostrzec" opinię, że homoseksualizm jest zakaźną chorobą. To już zaczyna się ten moment, kiedy jawnie zwalcza się tych ludzi.
|
|
| | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Czyli jeżeli osoba homoseksualna będąca w związku w wieku np. 25 lat (wskaż mi osobę, która w tym wieku ma napisany testament) będzie miała śmiertelny wypadek to "sorry, nie napisała żadnego testamentu, nic Ci nie przysługuje"No i mając dziewczynę w wieku 25 lat też mogę mieć wypadek i też jej nic nie będzie przysługiwało. I co teraz?  > >Jakie prawa ktoś chce komuś odbierać?> Źle ująłem. To jeszcze gorzej bo nie chce przyznać podstawowych praw.> Jakich praw nie chce przyznać akurat gejom? Żyjąc w związku hetero, ale nie w małżeństwie też nie będę miał takich praw.
|
|
| | | | | |  | | romaro (25211 punktów) | >Jakich praw nie chce przyznać akurat gejom? Żyjąc w związku hetero, ale nie w małżeństwie też nie będę miał takich praw. A wiesz, że możesz nie mieć. Warto przeczytać ostatnie wiadomości z sejmu, by zrozumieć, że rodzina, to związek kobiety z mężczyzną formalnie zawarty. Związek partnerski już rodziną nie jest, choćby nawet w tym związku były dzieci.
|
|
| | | | | |  | | SomoHapiens (44 punktów) | > No i mając dziewczynę w wieku 25 lat też mogę mieć wypadek i też jej nic nie będzie przysługiwało. I co teraz?   przecież chodzi mi o małżeństwo. Jeżeli masz sformalizowany związek to będzie Ci przysługiwało, a osoby homoseksualne nie mogą zawrzeć takiego związku
|
|
| | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Mogą, ale w przypadku osób homoseksualnych to bez sensu, tak jak dla wegetarianina bez sensu jest wizyta w sklepie mięsnym.
Homoseksualiści nie mogą zawrzeć małżeństwa z tego samego powodu, z którego koleś 1,60m nie może zostać koszykarzem.
Jak pisałem, walcz o to żeby każdy bez małżeństwa mógł dowolnie ustalić dziedziczenie i dostępność danych gdy leży w szpitalu.
|
|
| | | | | | | |  | | SomoHapiens (44 punktów) | >Mogą, ale w przypadku osób homoseksualnych to bez sensu, tak jak dla wegetarianina bez sensu jest wizyta w sklepie mięsnym.
??? Polska NIE UZNAJE formalnych związków partnerskich. I co to za porównanie, zawarcie związku przez homoseksualistę jest jak wizyta wegetarianina w sklepie mięsnym?
>Homoseksualiści nie mogą zawrzeć małżeństwa z tego samego powodu, z którego koleś 1,60m nie może zostać koszykarzem.
O definicjach już pisałem ale tu jest mowa o SFORMALIZOWANYM ZWIĄZKU
|
|
| | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >??? Polska NIE UZNAJE formalnych związków partnerskich.
Mogą wziąć ślub z osobą płci przeciwnej, ale to ma taki sam sens jak wegetarianin w sklepie mięsnym.
>I co to za porównanie, zawarcie związku przez homoseksualistę jest jak wizyta wegetarianina w sklepie mięsnym?
Nie związku, tylko małżeństwa. "Związek partnerski" brzmi jak wyrób seropodobny, albo czekoladopodobny.
>>Homoseksualiści nie mogą zawrzeć małżeństwa z tego samego powodu, z którego koleś 1,60m nie może zostać koszykarzem. >O definicjach już pisałem ale tu jest mowa o SFORMALIZOWANYM ZWIĄZKU >
Ja też nie mogę zawrzeć sformalizowanego związku innego niż małżeństwo, więc nadal nie wiem gdzie ta dyskryminacja.
|
|
| | | | | | | | | |  | | SomoHapiens (44 punktów) | > Mogą wziąć ślub z osobą płci przeciwnej, ale to ma taki sam sens jak wegetarianin w sklepie mięsnymNo właśnie, nie ma sensu. Argumentujesz przeciwko sobie. > Nie związku, tylko małżeństwa. "Związek partnerski" brzmi jak wyrób seropodobny, albo czekoladopodobny.Dlatego, że Tobie jakoś dziwnie brzmi ma go nie być? > Ja też nie mogę zawrzeć sformalizowanego związku innego niż małżeństwo, więc nadal nie wiem gdzie ta dyskryminacja.Ale Ty nie musisz go zawierać bo masz orientacje heteroseksualną (tak zakładam). Natomiast dla homoseksualisty to jest jak "wizyta wegetarianina w sklepie mìęsnym"
|
|
| | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>Ja też nie mogę zawrzeć sformalizowanego związku innego niż małżeństwo, więc nadal nie wiem gdzie ta dyskryminacja. >Ale Ty nie musisz go zawierać Nikt nie musi, a dyskryminacja byłaby właśnie wtedy, gdyby homoseksualiści musieli coś, czego inni nie muszą.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | SomoHapiens (44 punktów) |
>Nikt nie musi, a dyskryminacja byłaby właśnie wtedy, gdyby homoseksualiści musieli coś, czego inni nie muszą. Nie musi i NIE MOŻE, dyskryminacja jest wtedy gdy homoseksualiści nie mogą czegoś, co inni mogą. Nie wiem co w tym jest takiego trudnego do zrozumienia.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >Nikt nie musi, a dyskryminacja byłaby właśnie wtedy, gdyby homoseksualiści musieli coś, czego inni nie muszą.> Nie musi i NIE MOŻE, dyskryminacja jest wtedy gdy homoseksualiści nie mogą czegoś, co inni mogą.Przecież każdy homoseksualista MOŻE wstąpić w związek małżeński. > Nie wiem co w tym jest takiego trudnego do zrozumienia.Nie możesz zrozumieć co tu jest trudnego do zrozumienia? 
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | SomoHapiens (44 punktów) | >Przecież każdy homoseksualista MOŻE wstąpić w związek małżeński.
Jaki związek małżeński? Napisze to ostatni raz, a jak nie rozumiesz to trudno: Homoseksualista nie może wstąpić w formalny związek zgodny ze swoją orientacją. I na tym polega dyskryminacja, o której tu mowa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Czyli niski człowiek chcący zostać koszykarzem jest wg Twojej "logiki" dyskryminowany, podobnie jak wegetarianin w sklepie mięsnym i kobieta chcąca grać w męskiej drużynie ligowej
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | SomoHapiens (44 punktów) | > Czyli niski człowiek chcący zostać koszykarzem jest wg Twojej "logiki" dyskryminowany, podobnie jak wegetarianin w sklepie mięsnym i kobieta chcąca grać w męskiej drużynie ligowejCzepiasz się moich porównań tymczasem popatrz na swoje  Wegetarianin ma prawo kupować w sklepie mięsnym, a kobiety mają własną ligę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Czepiasz się moich porównań tymczasem popatrz na swoje  No i one były dobre, w przeciwieństwie do Twoich. Widać dodatkowo, że nie zrozumiałeś, co jeszcze gorzej o Tobie świadczy. > Wegetarianin ma prawo kupować w sklepie mięsnymA homoseksualista ma prawo wziąć ślub z osobą przeciwnej płci. Szach mat "logiku"  > a kobiety mają własną ligę.Ale co jak chcą grać w męskiej? Analogia do tego, że homoseksualista ma własną "ligę" (związek bez małżeństwa), a chce grać w innej, jak niski koszykarz. To dokładnie tak jakby wegetarianin zgłaszał dyskryminację, bo sklepy mięsne nie sprzedają "smalcu" z pietruszki, czy soi. Co jest Twoim zdaniem nie tak z tymi analogiami? Bo to co jest nie tak w Twoich wytknąłem, ale się nawet nie raczyłeś odnieść. Kogo chcesz w ten sposób oszukać?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | SomoHapiens (44 punktów) | > >że ktoś rodzi się z niskim wzrostem i nie może zostać koszykarzem, albo ktoś rodzi się homoseksualistą i chce wziąć ślub.> A homoseksualista ma prawo wziąć ślub z osobą przeciwnej płci. Szach mat "logiku"Raz: Zaprzeczasz sam sobie. Potwierdzasz, że poprzednio się myliłeś albo że nie rozumiesz co piszesz. Dwa: Ktoś kto jest niskiego wzrostu może zostać koszykarzem (Muggsy Bogues miał 158 cm  ) i tak, homoseksualista też może wziąć ślub - nigdzie temu nie zaprzeczyłem. Mata postawiłeś sobie sam nieumiejętnością czytania ze zrozumieniem. > Analogia do tego, że homoseksualista ma własną "ligę" (związek bez małżeństwa), a chce grać w innej, jak niski koszykarz.> Co jest Twoim zdaniem nie tak z tymi analogiami?Znowu zła analogia. Homoseksualista nie ma własnej "ligi" - nie może zawrzeć formalnego związku nie będącego małżeństwem. To jest właśnie nie tak.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>że ktoś rodzi się z niskim wzrostem i nie może zostać koszykarzem, albo ktoś rodzi się homoseksualistą i chce wziąć ślub.> >A homoseksualista ma prawo wziąć ślub z osobą przeciwnej płci. Szach mat "logiku"> Raz: Zaprzeczasz sam sobie. Potwierdzasz, że poprzednio się myliłeś albo że nie rozumiesz co piszesz.To dowód na to, że nie umiesz czytać. Pisałem o tym samym co i teraz, więc pokaż mi gdzie niby sobie zaprzeczam, albo gdzie się myliłem. > Dwa: Ktoś kto jest niskiego wzrostu może zostać koszykarzem (Muggsy Bogues miał 158 cm )Jeden wyjątek nie czyni reguły, ale ok - homoseksualista może pojechać tam gdzie udzielają takich ślubów i sobie wziąć jak mu tak zależy. > i tak, homoseksualista też może wziąć ślub - nigdzie temu nie zaprzeczyłem. Mata postawiłeś sobie sam nieumiejętnością czytania ze zrozumieniem.No chyba nie bardzo, skoro to Ty dopiero teraz zrozumiałeś to co pisałem już wcześniej. > >Analogia do tego, że homoseksualista ma własną "ligę" (związek bez małżeństwa), a chce grać w innej, jak niski koszykarz.> >Co jest Twoim zdaniem nie tak z tymi analogiami?> Znowu zła analogia. Homoseksualista nie ma własnej "ligi"Ma - związek bez małżeństwa. Logika i umiejętność czytania u Ciebie nomen omen leżą, bo bierzesz je jak zwykle od dupy strony, tudzież masz je w dupie. Może stąd te kiepskie analogie. > - nie może zawrzeć formalnego związku nie będącego małżeństwem. To jest właśnie nie tak.To jest właśnie nie ta liga. Musi jechać za granicę jak Krychowiak
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | SomoHapiens (44 punktów) | > Pisałem o tym samym co i teraz, więc pokaż mi gdzie niby sobie zaprzeczam, albo gdzie się myliłem.Naprawdę? Mam pisać na Caps Locku żebyś to widział? > ktoś rodzi się z niskim wzrostem i nie może zostać koszykarzem,1. Mylisz się. Może zostać koszykarzem, a Muggsy Bogues nie jest jedynym wyjątkiem, jest ich znacznie więcej i to tylko w NBA, tak prestiżowej lidze. 2. Zaprzeczasz sam sobie. Stwierdzasz: > >>To tak jakby wegetarianin domagał się praw kupowania w mięsnym,Potem kontynuujesz moje zdanie: > >Wegetarianin ma prawo kupować w sklepie mięsnympisząc: > A homoseksualista ma prawo wziąć ślub z osobą przeciwnej płci.Kontynuując moje poprzednie zdanie zgadzasz się z nim + na końcu piszesz: > Szach mat "logiku"używając go jako swojego argumentu. Szach i mat
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Pisałem o tym samym co i teraz, więc pokaż mi gdzie niby sobie zaprzeczam, albo gdzie się myliłem.> Naprawdę? Mam pisać na Caps Lockcu żebyś to widział?Tak, bardzo o to proszę. > >ktoś rodzi się z niskim wzrostem i nie może zostać koszykarzem,> 1. Mylisz się. Może zostać koszykarzem, a Muggsy Bogues nie jest jedynym wyjątkiem, jest ich znacznie więcej i to tylko w NBA, tak prestiżowej lidze.Ok, niech Ci będzie. W takim razie ten przykład był kiepski, więc zamiast tego wstawmy tu kobietę, która chce grać w męskiej sekcji Legii Warszawa. Wyjdzie na to samo co miałem wcześniej przekazać przykładem o karłach i koszykówce, choć nawet dla kogoś mało rozgarniętego powinno być wiadomo o co chodziło. > 2. Zaprzeczasz sam sobie.> Stwierdzasz:> >>>To tak jakby wegetarianin domagał się praw kupowania w mięsnym,> Potem kontynuujesz moje zdanie:> >>Wegetarianin ma prawo kupować w sklepie mięsnym> pisząc:> >A homoseksualista ma prawo wziąć ślub z osobą przeciwnej płci.> Kontynuując moje poprzednie zdanie zgadzasz się z nim + na końcu piszesz >Szach mat "logiku"> używając go jako swojego argumentu.> Szach i mat  > No szach i mat, więc przeczytaj jeszcze raz, ale tym razem ze zrozumieniem i może do Ciebie w końcu dotrze. Nie ma tu żadnego zaprzeczania sobie tylko logicznie kontynuuję retorykę, a Ty się kompromitujesz zarzucając mi tu jakieś sprzeczności, których nie ma.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | SomoHapiens (44 punktów) | >Tak, bardzo o to proszę.
Wedle życzenia.
>>>To tak jakby wegetarianin domagał się praw kupowania w mięsnym,
STWIERDZASZ, że wegetarianin NIE MA PRAWA do kupowania w sklepie mięsnym.
Teraz spójrzmy na "logicznie kontynuowaną retorykę".
Moje zdanie: >>Wegetarianin ma prawo kupować w sklepie mięsnym
Stwierdzam, że wegetarianin MA PRAWO do kupowania w sklepie mięsnym.
Twoje zdanie: >A homoseksualista ma prawo wziąć ślub z osobą przeciwnej płci.
Spójnikiem "a" KONTYNUUJESZ MOJE ZDANIE gdzie stwierdzam, że MAJĄ PRAWO (wcześniej pisałeś, że nie mają), co oznacza, że się z nim ZGADZASZ o czym świadczy też zakończenie gdzie napisałeś: >>Szach mat "logiku"
Stworzyłeś więc zdanie: "Wegetarianin ma prawo kupować w sklepie mięsnym, a homoseksualista ma prawo wziąć ślub z osobą płci przeciwnej" i użyłeś go jako swojego argumentu.
NIE MA PRAWA i MA PRAWO są sprzeczne
KONIEC
Jeśli tego nie zrozumiałeś, to trudno.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Tak, bardzo o to proszę. >Wedle życzenia. >>>>To tak jakby wegetarianin domagał się praw kupowania w mięsnym, >STWIERDZASZ, że wegetarianin NIE MA PRAWA do kupowania w sklepie mięsnym.
Wyciąłeś z kontekstu, a cała wypowiedź brzmiała tak:
"Kolejne żałosne porównanie. Obrona kobiet, czy czarnoskórych przed dyskryminacją to co innego niż to, że ktoś rodzi się z niskim wzrostem i nie może zostać koszykarzem, albo ktoś rodzi się homoseksualistą i chce wziąć ślub. Tworzenie para-zawodów dla mikrych koszykarzy, albo śluby gejów to jak wybory miss brzydoty albo szachy dla debili. To tak jakby wegetarianin domagał się praw kupowania w mięsnym, np chciałby żeby w każdym mięsnym obowiązkowo sprzedawano "kotlety" sojowe i "pasztet" z warzyw."
W taką erystykę to Ty się nie baw, bo to z logiką nie ma za wiele wspólnego.
>Teraz spójrzmy na "logicznie kontynuowaną retorykę". >Moje zdanie: >>>Wegetarianin ma prawo kupować w sklepie mięsnym >Stwierdzam, że wegetarianin MA PRAWO do kupowania w sklepie mięsnym.
No i na tej samej zasadzie homoseksualista ma prawo do zawarcia małżeństwa z osobą płci przeciwnej. Dokładnie tak jak wegetarianin ma prawo do kupowania w mięsnym. Nadal nie rozumiesz tak prostej analogii?
>Twoje zdanie: >>A homoseksualista ma prawo wziąć ślub z osobą przeciwnej płci. >Spójnikiem "a" KONTYNUUJESZ MOJE ZDANIE gdzie stwierdzam, że MAJĄ PRAWO (wcześniej pisałeś, że nie mają), co oznacza, że się z nim ZGADZASZ o czym świadczy też zakończenie gdzie napisałeś:
Nie pisałem, że nie mają i cała Twoja misterna konstrukcja właśnie runęła.
>>>Szach mat "logiku" >Stworzyłeś więc zdanie: "Wegetarianin ma prawo kupować w sklepie mięsnym, a homoseksualista ma prawo wziąć ślub z osobą płci przeciwnej" i użyłeś go jako swojego argumentu. >NIE MA PRAWA i MA PRAWO są sprzeczne >KONIEC >Jeśli tego nie zrozumiałeś, to trudno. >
A na drugi raz pomyśl zamiast wymyślać racjonalizację dla swoich nieopanowanych emocji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | SomoHapiens (44 punktów) | >W taką erystykę to Ty się nie baw, bo to z logiką nie ma za wiele wspólnego.
Tworzysz zdanie gdzie według Ciebie "prawo kupowania w mięsnym" = "obowiązkowe sprzedawanie kotletów sojowych" i gdy cytuje jego część oskarżasz mnie o erystykę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Nie tworzę takiego zdania. Przeczytaj to ze zrozumieniem, bo nie będę wyjaśniał po milion razy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | SomoHapiens (44 punktów) | Ja również nie mam takiego zamiaru
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Żałosnej kompromitacji ciąg dalszy. I nadal nie dostrzegłeś tego, że ta analogia była dokładna i jej po prostu nie zrozumiałeś, więc postanowiłeś przekręcić sens poprzez wycięcie z kontekstu, a teraz brniesz w zaparte.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | SomoHapiens (44 punktów) | Żałosną kompromitacją są Twoje wypowiedzi. To Ty nie zrozumiałeś własnych analogii i nie brnę w zaparte tylko po prostu zwracam na to uwagę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Poprzez przeinaczanie mojej wypowiedzi? Ładne mi zwracanie uwagi.
Nie dość, że nie umiesz myśleć logicznie, to jeszcze brakuje Ci umiejętności przyznania się do błędu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | SomoHapiens (44 punktów) | >Nie dość, że nie umiesz myśleć logicznie, to jeszcze brakuje Ci umiejętności przyznania się do błędu.
Bardzo celnie wymieniłeś swoje cechy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Mierny trolling. Równie dobrze mógłbyś powiedzieć "no chyba twoja stara". Widzę, że właśnie taki jest Twój poziom, ale opanuj emocje, weź kilka głębokich oddechów i przeczytaj jeszcze raz, ze zrozumieniem. Najgorsza jest nieumiejętność przyznania się do błędu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | SomoHapiens (44 punktów) | Jak wcześniej przynajmniej próbowałeś coś tam argumentować tak teraz Twoje wypowiedzi to po prostu personalne ataki, a na takie nie mam ochoty tracić czasu i na pewno nie tak powinna się kończyć dyskusja. Proponuję żebyś położył się spać, Twój mózg się rozluźni i negatywne emocje powinny dać się opanować.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | O i teraz powtórzyłeś to co ja Ci napisałem. Piękny mechanizm, dzięki czemu można odczytać Twoje rozkrzyczane emocje i próbę ich ukrycia. Strasznie żałosne. Widzisz wyimaginowany atak personalny na siebie, bo nie potrafisz przyznać się do błędu. Mam inne zdanie więc pewnie masz mnie już za wroga, w emocjach przeramowałeś moje wypowiedzi po prostu zwyczajnie chamsko nimi manipulując, aby zmienić sens. Wytknąłem Ci to, a Ty nadal brniesz w zaparte bez podania żadnego argumentu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54907 punktów) | >Czyli niski człowiek chcący zostać koszykarzem jest wg Twojej "logiki" dyskryminowany,
Pięściarz ważący 48 kg zostałby rozniesiony przez Tysona. Dlatego wymyślono wagowe kategorie. To tak samo jak koszykówka dla karłów
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Pięściarz ważący 48 kg zostałby rozniesiony przez Tysona. Dlatego wymyślono wagowe kategorie. To tak samo jak koszykówka dla karłów
I tak samo jak małżeństwo dla homoseksualistów, którzy nie są w stanie mieć z tego dzieci.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54907 punktów) | >>Pięściarz ważący 48 kg zostałby rozniesiony przez Tysona. Dlatego wymyślono wagowe kategorie. To tak samo jak koszykówka dla karłów >I tak samo jak małżeństwo dla homoseksualistów, którzy nie są w stanie mieć z tego dzieci.
a to już wymaga jakiegoś dowodu. Np badań statystycznych jak często rozwodzą się małżeństwa bezdzietne i mające dzieci
Niemniej wymyśliłeś "koszykówkę dla karłów" mości arystokrato i odpisałem Ci, że wagowe kategorie w pięściarstwie, zapasach czy judo, są dokładnie takim samym daniem szans tym, którzy bez tych kategorii szan by nie mieli
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>Pięściarz ważący 48 kg zostałby rozniesiony przez Tysona. Dlatego wymyślono wagowe kategorie. To tak samo jak koszykówka dla karłów> >I tak samo jak małżeństwo dla homoseksualistów, którzy nie są w stanie mieć z tego dzieci.> a to już wymaga jakiegoś dowodu. Np badań statystycznych jak często rozwodzą się małżeństwa bezdzietne i mające dzieciNie wstawiaj tu innej, nieistotnej kwestii. Małżeństwa homoseksualne nie są w stanie mieć dzieci, więc żadnych badań nie trzeba przeprowadzać. > Niemniej wymyśliłeś "koszykówkę dla karłów" mości arystokrato i odpisałem Ci, że wagowe kategorie w pięściarstwie, zapasach czy judo, są dokładnie takim samym daniem szans tym, którzy bez tych kategorii szan by nie mieliNo ale geje nie są przecież gorszymi ludźmi, więc dlaczego miałaby ich spotykać taka dyskryminacja jak stworzenie dla nich para-ligi?  Koszykówka to z definicji zazwyczaj sport dla wysokich, podobnie jak małżeństwo z definicji jest związkiem dwóch osób przeciwnej płci. Karła nie dotyczy basket, a homosia małżeństwo. Prosta analogia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54907 punktów) | > >>>Pięściarz ważący 48 kg zostałby rozniesiony przez Tysona. Dlatego wymyślono wagowe kategorie. To tak samo jak koszykówka dla karłów> >>I tak samo jak małżeństwo dla homoseksualistów, którzy nie są w stanie mieć z tego dzieci.> >a to już wymaga jakiegoś dowodu. Np badań statystycznych jak często rozwodzą się małżeństwa bezdzietne i mające dzieci> Nie wstawiaj tu innej, nieistotnej kwestii. Małżeństwa homoseksualne nie są w stanie mieć dzieci, więc żadnych badań nie trzeba przeprowadzać.Powtórzę, skoro nie zrozumiałeś > I tak samo jak małżeństwo dla homoseksualistów, którzy nie są w stanie mieć z tego dzieci.A to już wymaga jakiegoś dowodu. Np badań statystycznych jak często rozwodzą się małżeństwa bezdzietne i mające dzieci > >Niemniej wymyśliłeś "koszykówkę dla karłów" mości arystokrato i odpisałem Ci, że wagowe kategorie w pięściarstwie, zapasach czy judo, są dokładnie takim samym daniem szans tym, którzy bez tych kategorii szan by nie mieli> No ale geje nie są przecież gorszymi ludźmi, więc dlaczego miałaby ich spotykać taka dyskryminacja jak stworzenie dla nich para-ligi?  Nie są, dlatego powinni mieć prawo do zawierania małżeństw z kochanymi osobami > Koszykówka to z definicji zazwyczaj sport dla wysokich, podobnie jak małżeństwo z definicji jest związkiem dwóch osób przeciwnej płci. Karła nie dotyczy basket, a homosia małżeństwo. Prosta analogia.a 48 - kilogramowego faceta box. (to do analogii do koszykówki) Skoro przeszkadza Ci homoseksualne małżeństwa, to bądź konsekwentny i żądaj prawa do ślubu tylko dla płodnych par (a o mnie piszą, że jestem nietolerancyjny bo katolik....)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Powtórzę, skoro nie zrozumiałeśTo Ty nie zrozumiałeś - nie chodzi o częstotliwość rozwodów, tylko o rolę małżeństw. Jeśli nie chodzi o dzieci to o co? > >No ale geje nie są przecież gorszymi ludźmi, więc dlaczego miałaby ich spotykać taka dyskryminacja jak stworzenie dla nich para-ligi?  > Nie są, dlatego powinni mieć prawo do zawierania małżeństw z kochanymi osobamiZ rodzicami i rodzeństwem też? A z kotem nie? Czemu? Przecież nie chodzi o dzieci, pewnie okaże się też, że nie o seks, więc o co? > >Koszykówka to z definicji zazwyczaj sport dla wysokich, podobnie jak małżeństwo z definicji jest związkiem dwóch osób przeciwnej płci. Karła nie dotyczy basket, a homosia małżeństwo. Prosta analogia.> a 48 - kilogramowego faceta box. (to do analogii do koszykówki)Box dotyczy, ale nie waga ciężka. > Skoro przeszkadza Ci homoseksualne małżeństwa, to bądź konsekwentny i żądaj prawa do ślubu tylko dla płodnych par> (a o mnie piszą, że jestem nietolerancyjny bo katolik....)Ale mi nie przeszkadzają, tylko pytam się o ich cel. Tak naprawdę chodzi o dzieci, więc dyskusja powinna być na temat tego czy powinni mieć prawo do adopcji, czy nie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>Przecież każdy homoseksualista MOŻE wstąpić w związek małżeński. >Jaki związek małżeński? Normalny związek małżeński.
>Homoseksualista nie może wstąpić w formalny związek zgodny ze swoją orientacją. No a heteroseksualista nie może wstąpić w związek ze swoją orientacją sprzeczny.
>I na tym polega dyskryminacja, o której tu mowa. Każdy czegoś nie może, czyli równouprawnienie jest.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > każdy homoseksualista MOŻE wstąpić w związek małżeńskiW Polsce ze wszelkimi skutkami prawnymi?  Gru ghm.. mieszkasz w Polsce, czy gdzieś indziej?
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> > każdy homoseksualista MOŻE wstąpić w związek małżeński> W Polsce ze wszelkimi skutkami prawnymi? > Gru ghm.. mieszkasz w Polsce, czy gdzieś indziej?A gdzie masz w Polsce zakaz matrymonialny wobec homoseksualistów? Chcą, to się mogą wydać: lesbijka za jakiegoś pana, gej za jakąś panią. A nawet może się pobrać gej z lesbijką, wtedy będzie to małżeństwo pary homoseksualistów. 
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > A gdzie masz w Polsce zakaz matrymonialny wobec homoseksualistów?Cytat:USTAWA z dnia 25 lutego 1964 r. Kodeks rodzinny i opiekuńczy Tytuł I MAŁŻEŃSTWO DZIAŁ I Zawarcie małżeństwa Art. 1. [Przesłanki zawarcia małżeństwa] § 1. Małżeństwo zostaje zawarte, gdy mężczyzna i kobieta jednocześnie obecni złożą przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego oświadczenia, że wstępują ze sobą w związek małżeński. § 2. Małżeństwo zostaje również zawarte, gdy mężczyzna i kobieta zawierający związek małżeński podlegający prawu wewnętrznemu kościoła albo innego związku wyznaniowego w obecności duchownego oświadczą wolę jednoczesnego zawarcia małżeństwa podlegającego prawu polskiemu i kierownik urzędu stanu cywilnego następnie sporządzi akt małżeństwa. Gdy zostaną spełnione powyższe przesłanki, małżeństwo uważa się za zawarte w chwili złożenia oświadczenia woli w obecności duchownego. > Chcą, to się mogą wydać: lesbijka za jakiegoś pana, gej za jakąś paniąA jak chetnie racjonalistka chce, to również może wydać się w zastępstwie ukochanego za jakiegos przypadkowego pana.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> A jak chetnie racjonalistka chce, to również może wydać się w zastępstwie ukochanego za jakiegos przypadkowego pana.A Ty za przypadkową panią, więc już mi tak nie zazdrość. 
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Hm. Aż się boję zapytać co by było, gdybyś chciała wyjść za umiłowaną przyjaciółkę.. 
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> co by było, gdybyś chciała wyjść za umiłowaną przyjaciółkę..  Czemu miałabym tego chcieć?
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > > co by było, gdybyś chciała wyjść za umiłowaną przyjaciółkę..  > Czemu miałabym tego chcieć?"Człowiek szuka miłości, bo w głębi serca wie, że tylko miłość może uczynić go szczęśliwym" Jan Paweł II
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >> co by było, gdybyś chciała wyjść za umiłowaną przyjaciółkę..  > > Czemu miałabym tego chcieć?> "Człowiek szuka miłości...Pytałam o małżeństwo.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> > czemu?> www.racjonalista.pl/forum.php/s,726167#w726686> Miłość = koleżanka (w oczach zakochanej/zakochanego). Czaisz.Nie czaję co ma do miłości małżeństwo. Bez małżeństwa nie ma miłości?
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > co ma do miłości małżeństwo
Wyraża ją w rytuale, zachęca i prowokuje do cieszenia się nią razem z tobą innych, wreszcie ułatwia wspólne powszednie życie w którym ta miłość może się rozwijać i dojrzewać. Bez małżeństwa jest to trudniejsze, choć nie mówię że to niemożliwie. Mówić do faceta "mój kochany mężu" to nie to samo, co "mój konkubencie" czy "mój kochany chłopaku".
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>> co ma do miłości małżeństwo >Wyraża ją w rytuale, zachęca i prowokuje do cieszenia się nią razem z tobą innych To obłuda, przecież miłość jako wyróżnienie jednego/jednej jest odrzuceniem innych, więc niby z czego mieliby się owi inni - tak naprawdę - cieszyć?
>ułatwia wspólne powszednie życie w którym ta miłość może się rozwijać i dojrzewać. Powszedniość to niejako odwrotność miłości, więc w małżeństwach miłość nie rozkwita.
>Mówić do faceta "mój kochany mężu"... Urzędowy tytuł "mąż" wraz z zaimkiem dzierżawczym "mój" odnosi się do wskazanej zależności, a nie do miłości.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > To obłuda, przecież miłość jako wyróżnienie jednego/jednej jest> odrzuceniem innych, więc niby z czego mieliby się owi inni> - tak naprawdę - cieszyć?Hm, pomyślmy. Sugerujesz, że spółkowanie z jak największą liczbą owych innych, miłość do nich wszystkich to większa radość? > >ułatwia wspólne powszednie życie w którym ta miłość może się rozwijać i dojrzewać.> Powszedniość to niejako odwrotność miłości, więc w małżeństwach miłość nie rozkwita.Fakt, w jakim stanie cywilnym jest pisząca te słowa, może troszkę naświetlić ich stopień realizmu...  > > Mówić do faceta "mój kochany mężu"...> Urzędowy tytuł "mąż" wraz z zaimkiem dzierżawczym "mój" odnosi> się do wskazanej zależności, a nie do miłości.Wyraża miłość, choć oczywiście nie zawsze i nie musi.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Sugerujesz, że spółkowanie z jak największą liczbą owych innych, miłość do nich wszystkich to większa radość?Sugeruję, że radością jest akceptacja, a tej w akcie ostatecznego wykluczenia z grona potencjalnych partnerów nie ma. > w jakim stanie cywilnym jest pisząca te słowaZaprawdę powiadam Ci: nie szukaj autorytetów.  > > Urzędowy tytuł "mąż" wraz z zaimkiem dzierżawczym "mój" odnosi się do wskazanej zależności, a nie do miłości.> Wyraża miłość, choć oczywiście nie zawsze i nie musi.Społeczna zależność umniejsza wiarygodność niezobowiązujących deklaracyj: skąd ma być wiadomo czy kocha ten, kto czynem ma obowiązek taki stan rzeczy potwierdzić? Dlatego w małżeństwie to już tylko braku miłości da się dowieść, pytanie jaki interes mają geje i lesbijki, by do takiego nieszczęścia swoje związki doprowadzać.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Sugeruję, że radością jest akceptacja> a tej w akcie ostatecznego wykluczenia z grona potencjalnych> partnerów nie ma.Zależy co ma się bezpośredno przed sobą. Jeśli dzieci (a są one często konsekwencją miłosci), to sprawa 'nieco' się komplikuje. > >w jakim stanie cywilnym jest pisząca te słowa> Zaprawdę powiadam Ci: nie szukaj autorytetów.  Jestem od tego daleki. Nieśmiało i publicznie zastanawiam się jedynie nad Twoimi kwalifikacjami, ale już nie będę  > skąd ma być wiadomo czy kocha ten, kto czynem ma obowiązek> taki stan rzeczy potwierdzić?A gdzie taki obowiazek w owym małzeństwie znalazłaś? Ktoś cię do tego zmusza?  > Dlatego w małżeństwie to już tylko braku miłości da się dowieśćNie widzę tych dowodów (pewnie nie patrzę w 'odpowiednią' stronę  ) choć brak miłosci rzeczywiście w małżeństwach się zdarza. > pytanie jaki interes mają geje i lesbijki, by do takiego> nieszczęścia swoje związki doprowadzaćPytanie jaki interes mają geje i lesbijki w tym, by obecny stan rzeczy zwiazany z brakiem możliwości zawarcia małżeństwa tolerować.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Zależy co ma się bezpośredno przed sobą.Odniosłam się do działania ogólnej zasady. > >Zaprawdę powiadam Ci: nie szukaj autorytetów.  > ...zastanawiam się jedynie nad Twoimi kwalifikacjami...Tylko po co? > A gdzie taki obowiazek w owym małzeństwie znalazłaś?W każdym unikaniu prokurowania przesłanek rozwodowych. > > Dlatego w małżeństwie to już tylko braku miłości da się dowieść> Nie widzę tych dowodówKażde uchybienie oczekiwaniom drugiej strony ma ona prawo zinterpretować jako dowodzące niekochania; tak jest zresztą nie tylko w małżeństwie. > Pytanie jaki interes mają geje i lesbijki w tym, by obecny stan rzeczy zwiazany z brakiem możliwości zawarcia małżeństwa tolerować.Tolerując stan obecny nie marnują siłsilą się na rzecz pozornego przywileju.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >...zastanawiam się jedynie nad Twoimi kwalifikacjami...> Tylko po co?Aby ocenić ich przydatność w danej materii. Inni przy okazji skorzystają. Nie bądź żyła  > >A gdzie taki obowiazek w owym małzeństwie znalazłaś?> W każdym unikaniu prokurowania przesłanek rozwodowychSąd żyje własnym życiem, a rozwód to nie małżeńska miłość. No cóż, obowiazku nadal jak nie widać, tak nie ma. > Każde uchybienie oczekiwaniom drugiej strony ma ona prawo> zinterpretować jako dowodzące niekochaniaWchodzi pijany facet do domu, w drzwiach wita go żona nago, na stole wyśmienity obiad a na jej ustach zalotny uśmiech. Facet mówi do niej: F: Wódka jest? Ż: Nie ma, ale zaraz pojdę do sklepu i kupię najlepszą. Idzie i po 10 min przynosi karton wódki. F: Ogórki masz? - pyta wściekły facet nie mogąc się na niej wyżyć. Żona biegnie do kuchni sprawdzić i okazuje się, że wszystko ma i jest ok. Facet zdenerwowany po obiedzie myśli, za co by ją tu sprowadzić do parteru, w końcu tak za darmo to nie wypada. Myśli myśli i mówi: F: Wskakuj pod stół i szczekaj. Żona ze zdziwieniem, ale robi to o co ja poprosił, zaczyna szczękać jak pies. Facet przyskakuje do stołu i kopie ją po głowie / brzuchu. F: Co, na swojego szczekasz??!! > Tolerując stan obecny nie marnują siłsilą się na> rzecz pozornego przywilejuWidzę martwisz się o nich.. 
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>>...zastanawiam się jedynie nad Twoimi kwalifikacjami... >>Tylko po co? >Aby ocenić ich przydatność w danej materii. Przystąpieniem do dyskusji ze mną uznałeś je za wystarczające.
>rozwód to nie małżeńska miłość Ale chcąc rozwodu uniknąć małżonkowie podejmują wobec siebie takie działania, jakich wobec niekochanej obcej osoby z zasady nie podjęliby: uprawiają ze sobą seks, uwspólniają majątek, wspólnie spędzają czas i planują wspólną przyszłość.
>> Każde uchybienie oczekiwaniom drugiej strony ma ona prawo zinterpretować jako dowodzące niekochania >Wchodzi pijany facet do domu... Tu bardziej widać, że miłości się za Chiny nie udowodni.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Przystąpieniem do dyskusji ze mną uznałeś je za wystarczająceNic bardziej błędnego. > Ale chcąc rozwodu uniknąć małżonkowie podejmują wobec> siebie takie działaniaUprawiasz negatywną retorykę nic nie mającą wspólnego z praktyką. > uprawiają ze sobą seks> uwspólniają majątek, wspólnie spędzają czas i planują> wspólną przyszłość.W sumie podobny argument: je się, by defekować. > Tu bardziej widać, że miłości się za Chiny nie udowodni.Zgadzam się  Ani nie zaprzeczy, do niej nie zniechęci itd.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>> Przystąpieniem do dyskusji ze mną uznałeś je za wystarczające >Nic bardziej błędnego. Twierdząc powyższe deklarujesz, że nie da się ze mną rozmawiać, co jest twierdzeniem zaprzeczającym faktom, bo przecież rozmawiasz. Wobec tej alogiczności ja Ciebie weryfikuję negatywnie i z dalszej dyskusji rezygnuję.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > deklarujesz, że nie da się ze mną rozmawiaćZnów błędny domysł. Nie we wszystkim zapewne się mylisz i to po pierwsze (ale chojny jestem!  ) > co jest twierdzeniem zaprzeczającym faktom, bo przecież rozmawiaszPoza tym, po drugie uwazam że nawet z błędnie lub na opak rozsądkowi myślącym warto rozmawiać, choć niekoniecznie się kłócić. Znasz mnie nie od dziś na tym forum.. > Wobec tej alogiczności ja Ciebie weryfikuję negatywnie i z dalszej dyskusji rezygnujęW porządku, już się nie narzucam. Udanego popołudnia.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) | > Hm. Aż się boję zapytać co by było, gdybyś chciała wyjść za umiłowaną przyjaciółkę..  Wstaw wodę na herbatę. Już wstawiłam...na kawę. Odkręć kran. Puść film. Zapal światło. Ściągnij internet z kabla. Choć na drugą stronę. Przecież jestem po drugiej stronie.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Nie musi i NIE MOŻE, dyskryminacja jest wtedy gdy homoseksualiści nie mogą czegoś, co inni mogą. Nie wiem co w tym jest takiego trudnego do zrozumienia. > No to złóż pozew do natury, bo to ona dyskryminuje homoseksualistów dając im taką orientację.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | SomoHapiens (44 punktów) | > No to złóż pozew do natury, bo to ona dyskryminuje homoseksualistów dając im taką orientację.Nie wiem czy to troll czy po prostu jesteś tak głupi. Kiedy kobiety nie mialy praw wyborczych to też trzeba bylo założyć pozew do natury bo nie urodziły sie mężczyznami? Najpierw myśl potem pisz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Nie wiem czy to troll czy po prostu jesteś tak głupi.Piszesz do siebie? Żałosny mechanizm "skoro nie mam argumentów to napiszę rozmówcy, że jest głupi". Tym samym potwierdzasz moje słowa. > Kiedy kobiety nie mialy praw wyborczych to też trzeba bylo założyć pozew do natury bo nie urodziły sie mężczyznami?Kolejne żałosne porównanie. Obrona kobiet, czy czarnoskórych przed dyskryminacją to co innego niż to, że ktoś rodzi się z niskim wzrostem i nie może zostać koszykarzem, albo ktoś rodzi się homoseksualistą i chce wziąć ślub. Tworzenie para-zawodów dla mikrych koszykarzy, albo śluby gejów to jak wybory miss brzydoty albo szachy dla debili. To tak jakby wegetarianin domagał się praw kupowania w mięsnym, np chciałby żeby w każdym mięsnym obowiązkowo sprzedawano "kotlety" sojowe i "pasztet" z warzyw. > Najpierw myśl potem pisz.  Jakbyś tak sam się do tego stosował to by było fajnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | ZaKotem (8733 punktów) |
>Kolejne żałosne porównanie Obrona kobiet, czy czarnoskórych przed dyskryminacją to co co innego niż to, że ktoś rodzi się z niskim wzrostem i nie może zostać koszykarzem, albo ktoś rodzi się homoseksualistą i chce wziąć ślub.
A jakieś PRAWO nie pozwala niskim grać w koszykówkę? Do pierwszej ligi może się nie dostaną, ale to kwestia praktyczna.
>Tworzenie para-zawodów dla mikrych kTo tak jakby wegetarianin domagał się praw kupowania w mięsnym, np chciałby żeby w każdym mięsnym obowiązkowo sprzedawano "kotlety" sojowe i "pasztet" z warzyw.
I znowu: czy jakieś PRAWO zakazuje wegetarianom (albo i innym) kupować kotlety sojowe w sklepie mięsnym? Sklepy nie należą do państwa, a właściciel sklepu może sprzedawać jedno i drugie albo nie, zależnie od tego, co mu się opłaca.
Istnieją także "prywatne urzędy cywilne" w postaci kościołów i w ich przypadku mówienie o dyskryminacji matrymonualnej jest głupotą. Jak komuś się nie podobają ichniejsze zasady, to sam może sobie założyć kościół gejoprzyjazny. Natomiast swojego państwa założyć się nie da i to jest podstawowa różnica, a twoje przykłady są nieadekwatne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Kolejne żałosne porównanie Obrona kobiet, czy czarnoskórych przed dyskryminacją to co co innego niż to, że ktoś rodzi się z niskim wzrostem i nie może zostać koszykarzem, albo ktoś rodzi się homoseksualistą i chce wziąć ślub.> A jakieś PRAWO nie pozwala niskim grać w koszykówkę? Do pierwszej ligi może się nie dostaną, ale to kwestia praktyczna.A kto mówił, że prawo? No właśnie, kwestia praktyczna i ktoś mając 1,60m nie zostanie koszykarzem, a homoseksualista z powodów praktycznych nie weźmie ślubu, bo to dotyczy osób heteroseksualnych i nie jest to wcale żaden wielki przywilej. > I znowu: czy jakieś PRAWO zakazuje wegetarianom (albo i innym) kupować kotlety sojowe w sklepie mięsnym? Sklepy nie należą do państwa, a właściciel sklepu może sprzedawać jedno i drugie albo nie, zależnie od tego, co mu się opłaca.No więc właśnie. A tu lgbt krzyczą o jakiejś dyskryminacji, choć nie mają ku temu podstaw. > Istnieją także "prywatne urzędy cywilne" w postaci kościołów i w ich przypadku mówienie o dyskryminacji matrymonualnej jest głupotą. Jak komuś się nie podobają ichniejsze zasady, to sam może sobie założyć kościół gejoprzyjazny. Natomiast swojego państwa założyć się nie da i to jest podstawowa różnica, a twoje przykłady są nieadekwatne.Ale co ma do tego państwo? Może niedługo powstaną stowarzyszenia niskich koszykarzy, którzy będą chcieli domagać się od państwa prawa do gry w NBA?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) |
>Ale co ma do tego państwo?
To samo co do każdej umowy. Skoro związek sankcjonujesz ślubem to chyba po to żeby nie wymyślać za każdym razem nowej umowy. A skoro zawierasz umowę i zwie się ona małżeństwo za którym stoi cały zestaw praw to chyba wygodniej zawrzeć taką umowę którą respektuje państwo i społeczeństwo niż "deal" na pierścionki z odpustu. To jest jak z zaliczką i zadatkiem gdzie "prawie" robi różnicę. To samo z ślubem i inną umową. Chyba że wychodzisz z założenia Krystkona że nie ma co egzekwować umów. I niech się ludzie bujają.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Zestaw praw to element polityki prorodzinnej. Jak się mają do tego homoseksualiści?
W tym momencie to kwestia tego czy należy im się prawo do adopcji czy nie. Sam nie wiem, więc nie zajmowałbym w niej stanowiska.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >Zestaw praw to element polityki prorodzinnej. Jak się mają do tego homoseksualiści?
Umowa to umowa. Coś się w niej znajduje i po coś zawiera. Dżentelmeńskie umowy z jakiegoś powodu nie są popularne.
>W tym momencie to kwestia tego czy należy im się prawo do adopcji czy nie. Sam nie wiem, więc nie zajmowałbym w niej stanowiska.
Chyba coś przeoczyłem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Zestaw praw to element polityki prorodzinnej. Jak się mają do tego homoseksualiści? >Umowa to umowa. Coś się w niej znajduje i po coś zawiera. Dżentelmeńskie umowy z jakiegoś powodu nie są popularne.
No więc po co małżeństwom przywileje? Chodzi o dzieci i politykę prorodzinną. Homoseksualistom nie mogą się więc należeć te przywileje. Jeśli są one jednak oczywiste, jak np prawo do informacji w szpitalu o stanie zdrowia, to nie powinny to być przywileje małżeństwa, tylko prawo dla wszystkich ludzi.
>>W tym momencie to kwestia tego czy należy im się prawo do adopcji czy nie. Sam nie wiem, więc nie zajmowałbym w niej stanowiska. >Chyba coś przeoczyłem.
No a po co im małżeństwa?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >>>Zestaw praw to element polityki prorodzinnej. Jak się mają do tego homoseksualiści? >>Umowa to umowa. Coś się w niej znajduje i po coś zawiera. Dżentelmeńskie umowy z jakiegoś powodu nie są popularne. >No więc po co małżeństwom przywileje? Chodzi o dzieci i politykę prorodzinną. Homoseksualistom nie mogą się więc należeć te przywileje. Jeśli są one jednak oczywiste, jak np prawo do informacji w szpitalu o stanie zdrowia, to nie powinny to być przywileje małżeństwa, tylko prawo dla wszystkich ludzi.
Co znaczy dla wszystkich ludzi bo nie rozumiem. Odebranie paczki z poczty dla żony jest wygodną funkcją dla mnie.
>>>W tym momencie to kwestia tego czy należy im się prawo do adopcji czy nie. Sam nie wiem, więc nie zajmowałbym w niej stanowiska. >>Chyba coś przeoczyłem. >No a po co im małżeństwa?
Chcą zawrzeć umowę. Czy dziś mogą zawrzeć umowę o podobnej lub zbliżonej charakterystyce?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Co znaczy dla wszystkich ludzi bo nie rozumiem. Odebranie paczki z poczty dla żony jest wygodną funkcją dla mnie.
No a co takiego mają małżeństwa, czego nie mogą mieć homoseksualiści?
>>No a po co im małżeństwa? >Chcą zawrzeć umowę. Czy dziś mogą zawrzeć umowę o podobnej lub zbliżonej charakterystyce?
A czy 48 kilogramowy bokser może zawrzeć umowę na walki w wadze ciężkiej?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) | >>Co znaczy dla wszystkich ludzi bo nie rozumiem. Odebranie paczki z poczty dla żony jest wygodną funkcją dla mnie. >No a co takiego mają małżeństwa, czego nie mogą mieć homoseksualiści?
Pewnie to samo co dzieci gdy mówią sobie to moja żona.
>>>No a po co im małżeństwa? >>Chcą zawrzeć umowę. Czy dziś mogą zawrzeć umowę o podobnej lub zbliżonej charakterystyce? >A czy 48 kilogramowy bokser może zawrzeć umowę na walki w wadze ciężkiej?
Pytasz czy da się taką umowę stworzyć? W F1 "mówią" że nie ma takiej umowy której nie dałoby się złamać. Ale to świat biznesu.
|
|
| | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Mogą wziąć ślub z osobą płci przeciwnej, ale to ma taki sam sens jak wegetarianin w sklepie mięsnym> No właśnie, nie ma sensu. Argumentujesz przeciwko sobie.Nie ma sensu, więc argumentuję przeciwko homoseksualistom, którzy chcą małżeństwa. Po co, skoro nie ma to sensu? Nie wiem gdzie tu argumentacja przeciwko sobie, ale chyba kolejny raz bredzisz. > >Nie związku, tylko małżeństwa. "Związek partnerski" brzmi jak wyrób seropodobny, albo czekoladopodobny.> Dlatego, że Tobie jakoś dziwnie brzmi ma go nie być?Nie bo dziwnie brzmi, tylko bo nie ma sensu, podobnie jak koszykówka dla karłów. > >Ja też nie mogę zawrzeć sformalizowanego związku innego niż małżeństwo, więc nadal nie wiem gdzie ta dyskryminacja.> Ale Ty nie musisz go zawierać bo masz orientacje heteroseksualną (tak zakładam). Natomiast dla homoseksualisty to jest jak "wizyta wegetarianina w sklepie mìęsnym" > No więc homoseksualisty z definicji nie interesuje małżeństwo. I kłam dalej, że chodzi Ci o dziedziczenie i informację w szpitalu.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | SomoHapiens (44 punktów) | > Nie bo dziwnie brzmi, tylko bo nie ma sensu, podobnie jak koszykówka dla karłów.Widzisz dla ciebie może i nie ma ale dla innych ma sens. > No więc homoseksualisty z definicji nie interesuje małżeństwoHomoseksualistę interesuje formalny związek ale ty mimo tylu postów nie potrafisz tego pojąć, trudno  > I kłam dalej, że chodzi Ci o dziedziczenie i informację w szpitalu.Co? xD A po jaką cholerę miałbym tu kłamać?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Nie bo dziwnie brzmi, tylko bo nie ma sensu, podobnie jak koszykówka dla karłów.> Widzisz dla ciebie może i nie ma ale dla innych ma sens.Niech to uzasadnią w sposób intersubiektywnie zrozumiały. Nie da się, bo nie o to chodzi, tylko o "tolerancję" i poczucie niższości. > >No więc homoseksualisty z definicji nie interesuje małżeństwo> Homoseksualistę interesuje formalny związek ale ty mimo tylu postów nie potrafisz tego pojąć, trudno  I po co mu formalny związek? > >I kłam dalej, że chodzi Ci o dziedziczenie i informację w szpitalu.> Co? xD A po jaką cholerę miałbym tu kłamać?Po taką, że naprawdę chodzi Ci o coś innego, a jako wymówki (racjonalizacje) używasz argumentów o dziedziczeniu i informacji w szpitalu. A gdyby Ci o to chodziło to byś o to walczył, a nie o związki formalne dla homoseksualistów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | SomoHapiens (44 punktów) | >Niech to uzasadnią w sposób intersubiektywnie zrozumiały. Nie da się, bo nie o to chodzi, tylko o "tolerancję" i poczucie niższości.
No tak, przecież Ty wiesz lepiej o co im chodzi, zapomniałem. Według mnie np. ludziom protestującym przeciwko CETA chodzi o zalegalizowanie marihuany ale to przecież oczywiste nie?
>I po co mu formalny związek?
Wpadłeś w błędne koło. Na początku zadałeś to samo pytanie, padły odpowiedzi i argumenty, które, według Ciebie, obaliłeś mówiąc o sumo-anorektykach, teraz napisałem, że homoseksualistę interesuje formalny związek, a Ty znowu pytasz o to samo.
>Po taką, że naprawdę chodzi Ci o coś innego, a jako wymówki (racjonalizacje) używasz argumentów o dziedziczeniu i informacji w szpitalu. A gdyby Ci o to chodziło to byś o to walczył, a nie o związki formalne dla homoseksualistów.
Aha, to mnie oświeć i powiedz o co mi chodzi bo nie wiem
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Niech to uzasadnią w sposób intersubiektywnie zrozumiały. Nie da się, bo nie o to chodzi, tylko o "tolerancję" i poczucie niższości. >No tak, przecież Ty wiesz lepiej o co im chodzi, zapomniałem. Według mnie np. ludziom protestującym przeciwko CETA chodzi o zalegalizowanie marihuany ale to przecież oczywiste nie?
Kolejny raz dajesz przykład swoich braków w retoryce. Podałeś zupełnie nieadekwatne (po raz kolejny) porównanie, a sprawa jest prosta. Gdyby to nie była racjonalizacja to byście się domagali zmian dotyczących dziedziczenia i informacji w szpitalu. Skoro tego nie robicie i domagacie się związków partnerskich to wiadomo, że to tylko przykrywka i chodzi o te związki, żeby poczuć się jak prawicowe konserwatywne małżeństwo.
>>I po co mu formalny związek? >Wpadłeś w błędne koło. Na początku zadałeś to samo pytanie, padły odpowiedzi i argumenty, które, według Ciebie, obaliłeś mówiąc o sumo-anorektykach, teraz napisałem, że homoseksualistę interesuje formalny związek, a Ty znowu pytasz o to samo.
No bo nie padły odpowiedzi. Na początku wspomniałeś o dziedziczeniu i szpitalach, a teraz jak widzę już nie masz co odpisać, bo zabrano Ci wymówki z ręki.
>>Po taką, że naprawdę chodzi Ci o coś innego, a jako wymówki (racjonalizacje) używasz argumentów o dziedziczeniu i informacji w szpitalu. A gdyby Ci o to chodziło to byś o to walczył, a nie o związki formalne dla homoseksualistów. >Aha, to mnie oświeć i powiedz o co mi chodzi bo nie wiem
To już nie będziesz wiedział.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | SomoHapiens (44 punktów) | >Kolejny raz dajesz przykład swoich braków w retoryce. Podałeś zupełnie nieadekwatne (po raz kolejny) porównanie, a sprawa jest prosta.
Porównania są bardzo adekwatne i punktują brak logiki w Twoim myśleniu, natomiast Ty mówiąc o nich "nieadekwatne" nie podajesz żadnych argumentów (po raz kolejny)
>Gdyby to nie była racjonalizacja to byście się domagali zmian dotyczących dziedziczenia i informacji w szpitalu.
Nie widzisz, że jedno idzie z drugim? Jak chcesz się dowiedzieć, że ktoś ma prawo do informacji w szpitalu skoro nie może być z tą drugą osobą w żaden formalny sposób związany? Może powinni zakładać wspólne firmy? To samo tyczy się dziedziczenia.
>No bo nie padły odpowiedzi. Na początku wspomniałeś o dziedziczeniu i szpitalach, a teraz jak widzę już nie masz co odpisać, bo zabrano Ci wymówki z ręki.
"Wymówkami" są wszystkie korzyści m.in psychiczne, wynikające z formalnego związku, oprócz tych, które tyczą się prokreacji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | JarekS (695 punktów) | >Nie widzisz, że jedno idzie z drugim? Jak chcesz się dowiedzieć, że ktoś ma prawo do informacji w szpitalu skoro nie może być z tą drugą osobą w żaden formalny sposób związany?
Informacje o leczeniu samotny podaje na karcie. Tobie chyba chodzi o sytuacje konfliktowe - że rodzice będą mieli priorytet w takich okolicznościach ( w przypadku np. pełnoletniego syna). Ale to inny temat zupełnie nie związany z seksualnością jest.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Kolejny raz dajesz przykład swoich braków w retoryce. Podałeś zupełnie nieadekwatne (po raz kolejny) porównanie, a sprawa jest prosta.> Porównania są bardzo adekwatne i punktują brak logiki w Twoim myśleniuW Twoim tak, w moim nie. CETA nie ma nic wspólnego z marihuaną, więc trafiłeś kolejny raz ale kulą w płot. Twój brak logiki wytknąłem tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,726167#w726550więc nie powinieneś się wychylać z takimi zarzutami. Lepiej poszukaj racjonalizacji dla założenia, że każdy ma prawo do braku logiki, bo nie każdy jest Einsteinem i irracjonalistów też trzeba tolerować. > natomiast Ty mówiąc o nich "nieadekwatne" nie podajesz żadnych argumentów (po raz kolejny)Wypowiedź pozbawioną argumentów kasuję w ten sposób, bo to Ty powinieneś udowodnić, że masz rację. Nie wiem jak się ma CETA do marihuany, ale pewnie tak jak Twoje posty do logiki, czyli nijak. > >Gdyby to nie była racjonalizacja to byście się domagali zmian dotyczących dziedziczenia i informacji w szpitalu.> Nie widzisz, że jedno idzie z drugim?Nie. Widzę natomiast mechanizm typu "Jasiu chce zostać w domu i grać na komputerze, a mama chce go zabrać żeby się uczył, więc Jasiu mówi mamie, że potrzebuje kompa do nauki fizyki. Mama proponuje lepsze rozwiązanie w postaci przyjścia dziadka Staszka, który jest wybitnym fizykiem na emeryturze, ale Jasiowi to nie odpowiada, bo przecież chodzi o grę na komputerze". > Jak chcesz się dowiedzieć, że ktoś ma prawo do informacji w szpitalu skoro nie może być z tą drugą osobą w żaden formalny sposób związany?Przy przyjęciu do szpitala upoważnia się kogoś z rodziny do wglądu do informacji. Wystarczy zmienić żeby można było wpisać tam dowolną osobę. Można by też dodać stałe info o bliskich osobach, żeby informowali ich w przypadku nagłych wypadków, np w systemie gdzie sprawdza się ubezpieczenie. > To samo tyczy się dziedziczenia.No więc kto komu broni napisać testament? Jeśli są złe przepisy to trzeba zmienić je ogólnie, zamiast tworzyć bezsensowną furtkę tylko dlatego, że prawo jest skopane w innym miejscu. > "Wymówkami" są wszystkie korzyści m.in psychiczne, wynikające z formalnego związku, oprócz tych, które tyczą się prokreacji.Czyli efekt placebo jest aż tak ważny, że państwo ma zmieniać w tym celu prawo z powodu widzimisię garstki homoseksualistów?
|
|
| | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> przecież chodzi mi o małżeństwo. Jeżeli masz sformalizowany związek to będzie Ci przysługiwało, a osoby homoseksualne nie mogą zawrzeć takiego związkuDowolne dwie osoby mogą założyć spółkę cywilną i przepisać na nią majątek, aby nie było problemów spadkowych. Statut spółki proponuję spisać tak, aby wszedł w życie w momencie wymiany obrączek. .
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Statut spółki proponuję spisać tak, aby wszedł w życie w momencie wymiany obrączek. A można też termin wymiany obrączek dopasować do daty wejścia w życie statutu spółki.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54907 punktów) | > > przecież chodzi mi o małżeństwo. Jeżeli masz sformalizowany związek to będzie Ci przysługiwało, a osoby homoseksualne nie mogą zawrzeć takiego związku> Dowolne dwie osoby mogą założyć spółkę cywilną i przepisać na nią majątek, aby nie było problemów spadkowych.I, tak jak w małżeństwie, nie zapłacą podatku od spadku? Tak tylko pytam....
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Tak tylko pytam....
Ludzie, ale o co ta cała dyskusja ? Przecież homoseksualiści mogą prawilnie zawierać związki małżeńskie i nikt nie chce im tego prawa odbierać !
"Granice mojego języka są granicami mojego świata" (Wittgenstein <- prawicowiec semiotyczny)
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54907 punktów) | >>Tak tylko pytam.... >Ludzie, ale o co ta cała dyskusja ? Przecież homoseksualiści mogą prawilnie zawierać związki małżeńskie i nikt nie chce im tego prawa odbierać !
Z osobami tej samej płci? GDZIE???????
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | >>Ludzie, ale o co ta cała dyskusja ? Przecież homoseksualiści mogą prawilnie zawierać związki małżeńskie i nikt nie chce im tego prawa odbierać ! >Z osobami tej samej płci? GDZIE???????
Co ??? Twoje pytanie ma taki sam sens, jakbym zapytał "Gdzie środa jest czerwona ?". Nie potrafię dyskutować z osobami, które łamią reguły języka.
A jeśli chodzi o spółki cywilne to prawdziwi prawacy są przeciwnikami wszelkich podatków od wzbogacenia. Proszę sprawdzić jak było to zorganizowane np. w Ameryce w XIX w. - najbardziej cywilizowanych czasach w historii ludzkości.
"Granice mojego języka są granicami mojego świata" (Wittgenstein <- prawicowiec semiotyczny)
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54907 punktów) | > >>Ludzie, ale o co ta cała dyskusja ? Przecież homoseksualiści mogą prawilnie zawierać związki małżeńskie i nikt nie chce im tego prawa odbierać !> >Z osobami tej samej płci? GDZIE???????> Co ??? Twoje pytanie ma taki sam sens, jakbym zapytał "Gdzie środa jest czerwona ?". Nie potrafię dyskutować z osobami, które łamią reguły języka.Przypominasz pewnego działacza KSČ ( cs.wikiped(*)Ą_strana_Äeskoslovenska)który twierdził, że istnieje pełna wolność głoszenia swoich politycznych poglądów. I była! Wolno było głosić poglądy zgodne z linią KSČ Pytałem, gdzie osoby homoseksualne mają prawo zawierać małżeństwa, a Ty odpowiadasz, że to łamanie praw języka... Cóż.... Powtórzę pytanie wielkimi literami GDZIE OSOBY HOMOSEKSUALNE MOGĄ ZAWRZEĆ MAŁŻEŃSKI ZWIĄZEK?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>GDZIE OSOBY HOMOSEKSUALNE MOGĄ ZAWRZEĆ MAŁŻEŃSKI ZWIĄZEK?
W URZĘDZIE STANU CYWILNEGO
"Granice mojego języka są granicami mojego świata" (Wittgenstein <- prawicowiec semiotyczny)
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >>GDZIE OSOBY HOMOSEKSUALNE MOGĄ ZAWRZEĆ MAŁŻEŃSKI ZWIĄZEK? >W URZĘDZIE STANU CYWILNEGO
Jakiś przykład z kraju nad Wisłą?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Jakiś przykład z kraju nad Wisłą?
Nie będę wyszukiwał przykładów skoro wiem, że prawo na to pozwala. Nawet gdyby żaden homoseksualista nie skorzystał z tej możliwości to i tak nie zmieniłoby to faktu, że może zawrzeć małżeństwo. Nie tylko cywilne. Można również w kościele jeśli jest się osobą wierzącą.
"Granice mojego języka są granicami mojego świata" (Wittgenstein <- prawicowiec semiotyczny)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >>Jakiś przykład z kraju nad Wisłą? >Nie będę wyszukiwał przykładów skoro wiem, że prawo na to pozwala. Nawet gdyby żaden homoseksualista nie skorzystał z tej możliwości to i tak nie zmieniłoby to faktu, że może zawrzeć małżeństwo. Nie tylko cywilne. Można również w kościele jeśli jest się osobą wierzącą.
A ja sprawdziłem tak na szybko. I nic takiego nie wystąpiło w URZĘDZIE STANU CYWILNEGO a bynajmniej nie zostało zarejestrowane jako ŚLUB a co za tym idzie w POLSCE prawo na to nie zezwala a nie jest też skore do ułatwiania brania go za granicą.
Jeśli wiesz że prawo zezwala w POLSCE na ślub par homoseksualnych to podaj paragraf.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>A ja sprawdziłem tak na szybko. I nic takiego nie wystąpiło w URZĘDZIE STANU CYWILNEGO a bynajmniej nie zostało zarejestrowane jako ŚLUB a co za tym idzie w POLSCE prawo na to nie zezwala a nie jest też skore do ułatwiania brania go za granicą.
Nie pisałem, że coś takiego wystąpiło. Napisałem tylko, że jest taka możliwość. Poza tym jak mogłeś to sprawdzić ? Przecież nikt nie wymaga od homoseksualisty czy daltonisty aby wypisywał sobie na czole, że nim jest. Byłoby to nawet niewskazane.
>Jeśli wiesz że prawo zezwala w POLSCE na ślub par homoseksualnych to podaj paragraf.
Tak, homoseksualista jeśli znajdzie sobie parę albo przez swata, to może się ożenić na mocy tych samych paragrafów co każdy inny obywatel RP.
"Granice mojego języka są granicami mojego świata" (Wittgenstein <- prawicowiec semiotyczny)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) | >>A ja sprawdziłem tak na szybko. I nic takiego nie wystąpiło w URZĘDZIE STANU CYWILNEGO a bynajmniej nie zostało zarejestrowane jako ŚLUB a co za tym idzie w POLSCE prawo na to nie zezwala a nie jest też skore do ułatwiania brania go za granicą. >Nie pisałem, że coś takiego wystąpiło. Napisałem tylko, że jest taka możliwość. Poza tym jak mogłeś to sprawdzić ? Przecież nikt nie wymaga od homoseksualisty czy daltonisty aby wypisywał sobie na czole, że nim jest. Byłoby to nawet niewskazane.
Well....a to już rozumiem. Reptilianie pewnie też biorą śluby.
>>Jeśli wiesz że prawo zezwala w POLSCE na ślub par homoseksualnych to podaj paragraf. >Tak, homoseksualista jeśli znajdzie sobie parę albo przez swata, to może się ożenić na mocy tego samego paragrafu co każdy inny obywatel RP.
PAR......par homoseksualnych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Nie pisałem, że coś takiego wystąpiło. Napisałem tylko, że jest taka> możliwośćMałżeństwo homoseksualistów tej samej płci ze sobą? Hm, ciekawe.  > homoseksualista jeśli znajdzie sobie parę albo przez swata,> to może się ożenić na mocy tych samych paragrafów co każdy inny obywatel RP.Nie może, jeśli znajdzie sobie parę w postaci drugiego homoseksualisty.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54907 punktów) | >>GDZIE OSOBY HOMOSEKSUALNE MOGĄ ZAWRZEĆ MAŁŻEŃSKI ZWIĄZEK? >W URZĘDZIE STANU CYWILNEGO
"Każdy ma prawo do własnych przekonań, ale nie do własnych faktów"
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) | >>>GDZIE OSOBY HOMOSEKSUALNE MOGĄ ZAWRZEĆ MAŁŻEŃSKI ZWIĄZEK? >>W URZĘDZIE STANU CYWILNEGO >"Każdy ma prawo do własnych przekonań, ale nie do własnych faktów"
Niezaprzeczalnym faktem jest, że obecnie w Polsce każdy homoseksualista może wstąpić w związek małżeński i naprawdę nie zanosi się, aby to prawo miało zostać komuś odebrane ! Jeśli tak się stanie to sam się zbulwersuję.
Zupełnie nie obchodzą mnie sprawy etyki seksualnej, ale język (potoczny lub medyczny) jest umową publiczną, więc niezbędne jest używanie słów zgodnie z ich znaczeniem, jeśli chcemy być zrozumiani. To właśnie różne ideologie samowolnie podmieniając znaczenie słów powodują, że "fakty" stają się "płynne". Również fakty naukowe okazały się być "płynne", dlatego tak łatwo je wykpić.
"Granice mojego języka są granicami mojego świata" (Wittgenstein <- prawicowiec semiotyczny)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54907 punktów) | >>>>GDZIE OSOBY HOMOSEKSUALNE MOGĄ ZAWRZEĆ MAŁŻEŃSKI ZWIĄZEK? >>>W URZĘDZIE STANU CYWILNEGO >>"Każdy ma prawo do własnych przekonań, ale nie do własnych faktów" >Niezaprzeczalnym faktem jest, że obecnie w Polsce każdy homoseksualista może wstąpić w związek małżeński i naprawdę nie zanosi się, aby to prawo miało zostać komuś odebrane Z kimś kogo kocha?
Ty masz takie prawo.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Z kimś kogo kocha?Jan Bednarski raczył udzielić błogosławieństwa i zezwolenia, ale zawsze z kimś innym 
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Ty masz takie prawo
Niekoniecznie. Nic pewnego nie wiemy przecież o orientacji Jana.
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jan Bednarski (1879 punktów) | >>>>>GDZIE OSOBY HOMOSEKSUALNE MOGĄ ZAWRZEĆ MAŁŻEŃSKI ZWIĄZEK? >>>>W URZĘDZIE STANU CYWILNEGO >>>"Każdy ma prawo do własnych przekonań, ale nie do własnych faktów" >>Niezaprzeczalnym faktem jest, że obecnie w Polsce każdy homoseksualista może wstąpić w związek małżeński i naprawdę nie zanosi się, aby to prawo miało zostać komuś odebrane
>Z kimś kogo kocha?
Czy tym pytaniem chcesz sprowadzić racjonalizm do absurdu ? Z obiektywnego punktu widzenia coś takiego jak miłość nie istnieje:
"Love becomes impossible for people who insist on "objectivity" that is, who live entirely in accordance with the spirit of science. The sciences encourage objectivity, even demand it; they thereby severely reduce our ability to love, except in a very intellectual way, which means that a person who wants to disseminate love cannot forget the sciences - (s)he must deal with them and fight certain tendencies inherent in them."(Farewell to Reason, str. 263)
Są oczywiście opowieści, że ktoś zaznał miłości, ale w chłodnej, obiektywnej argumentacji mają taką samą wartość co doświadczenia mistyków i świętych.
>Ty masz takie prawo.
Nie mam. Nauka udowodniła, że miłości nie ma. Socjobiologiczne modele ludzkich zachowań nie pozostawiają alternatywy, ale ty oszukuj się dalej. To co spaja pary małżeńskie nie jest miłością. Inaczej szybko by się rozpadły.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) |
> Nauka udowodniła, że miłości nie ma.
Koniowi zamelduj żeby oxytocyna Ci się nie wydzielała albo jej.
Działa? Działa? Jak chcesz to mów "swojej" że mózg zalała Ci OXYTOCYNA. Ludzie ocipieli od tego racjonalizmu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Nie ocipieli, tylko wręcz przeciwnie. Po co się okłamywać i wymyślać na szybko emocjonalne racjonalizacje, jak można poznać realne mechanizmy?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >Nie ocipieli, tylko wręcz przeciwnie. Po co się okłamywać i wymyślać na szybko emocjonalne racjonalizacje, jak można poznać realne mechanizmy?
Zarwałem noc...do której to pisałem do 4rano? . Może wrócę do tej rozmowy. Siedzę codziennie prawie 12h przy kompie a dziś jeszcze dzień w aucie. Mózg mi paruje.
Po banie dla Curtisa prawie się podłożyłem ale się nie "udało" więc robię sobie przerwę sam. Robota stoi, jak się odkopię to wpadnę. Pozdrawiam. Resztę "załogi" też.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | romaro (25211 punktów) | > Nie mam. Nauka udowodniła, że miłości nie ma. Socjobiologiczne modele ludzkich zachowań nie pozostawiają alternatywy, ale ty oszukuj się dalej. To co spaja pary małżeńskie nie jest miłością. Inaczej szybko by się rozpadły.Popatrz popatrz - jakiż jesteś ograniczony skoro nawet takiej miłości nie zaznałeś:  Ale i naukowo Bednarski Ci odpowiem: Pij, nie p***dol.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Ale i naukowo Bednarski Ci odpowiem: >Pij, nie p***dol.
Parafrazując George Bernarda Shawa: "Twierdzenie, że zakochany czuje się szczęśliwszy od niezakochanego, nie znaczy nic więcej jak to, że pijany jest szczęśliwszy od trzeźwego."
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | romaro (25211 punktów) | >"Twierdzenie, że zakochany czuje się szczęśliwszy od niezakochanego, nie znaczy nic więcej jak to, że pijany jest szczęśliwszy od trzeźwego.". Ale co to ma do rzeczy? Nowy rodzaj kohabitacji wymyśliłeś? Tylko ja tu "związku" nie dostrzegam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) | >>"Twierdzenie, że zakochany czuje się szczęśliwszy od niezakochanego, nie znaczy nic więcej jak to, że pijany jest szczęśliwszy od trzeźwego.". >Ale co to ma do rzeczy? Nowy rodzaj kohabitacji wymyśliłeś? Tylko ja tu "związku" nie dostrzegam. >
Rzeczowość swoich wypowiedzi zwykle dostosowuję do rozmówcy. Mi nie musisz nic wyjaśniać. Sam możesz sobie zdać sprawę, że Twój światopogląd redukuję do absurdu w dokładnie ten sam sposób co poglądy z innych ideologii. Miłość jest takim samym wymysłem społecznym jak "Bóg", "krasnoludki", "dusza", "kwarki" itp. Takie idee bez realnie istniejących desygnatów pomagają radzić sobie z otoczeniem, więc żyj dalej w swych urojeniach. To nie ja pierwszy zacząłem pisać od rzeczy, pisaliśmy przecież o małżeństwie, ale ten temat wydaje mi się interesujący.
Zdefiniuj i napisz jakieś racjonalne argumenty na obronę miłości to pogadamy. Inaczej nawet nie będę nadwyrężał sobie paluchów.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) |
>Rzeczowość swoich wypowiedzi zwykle dostosowuję do rozmówcy
:Meter" jest w Sèvres. Dopasuj sobie co chcesz. Dziś i tak wyjdziesz przez drzwi. Twoje dopasowanie jest tyle warte co teleportacja przez zegar z kukułką. Jesteś konsumentem wiedzy. Jedyne co możesz to ją strawić lub z komentować. Tyle że to nie czasy uczonych w piśmie. Zamykasz laptopa i tyle z Twojego dopasowania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>:Meter" jest w Sèvres. Dopasuj sobie co chcesz. Dziś i tak wyjdziesz przez drzwi. Twoje dopasowanie jest tyle warte co teleportacja przez zegar z kukułką.
Oczywiście, zamiast zabrać się za argumentacje i definiowanie "miłości" to rozpoczyna jakaś watę słowną. Czekam na argumenty i wyjaśnienie czym jest ten produkt współczesnej fantazji.
>Jesteś konsumentem wiedzy. Jedyne co możesz to ją strawić lub z komentować. Tyle że to nie czasy uczonych w piśmie. Zamykasz laptopa i tyle z Twojego dopasowania.
Ja przecież nie robię tego bezinteresownie. Wyśmiewać waszą hipokryzję to sama przyjemność.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) | >>:Meter" jest w Sèvres. Dopasuj sobie co chcesz. Dziś i tak wyjdziesz przez drzwi. Twoje dopasowanie jest tyle warte co teleportacja przez zegar z kukułką. >Oczywiście, zamiast zabrać się za argumentacje i definiowanie "miłości" to rozpoczyna jakaś watę słowną. Czekam na argumenty i wyjaśnienie czym jest ten produkt współczesnej fantazji.
Ale czego Ty chcesz semantyki czy konwersji na Twoje? Bo ja nie rozumiem. Semantyka to pisz do Chętniej.... przeora Cię tak myślę...ale z nią to jest akurat łatwo ale nie w tym rzecz.
>>Jesteś konsumentem wiedzy. Jedyne co możesz to ją strawić lub z komentować. Tyle że to nie czasy uczonych w piśmie. Zamykasz laptopa i tyle z Twojego dopasowania. >Ja przecież nie robię tego bezinteresownie. Wyśmiewać waszą hipokryzję to sama przyjemność.
Sprejem pisać po murze to łatwo. Jak napiszesz ty głupi chuju to metr się skróci do 70 cm? Bo ja znów nie rozumiem co z tego śmiechu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | romaro (25211 punktów) | >Inaczej nawet nie będę nadwyrężał sobie paluchów. Myślę, że jeszcze masz siłę obstawać przy swoim, więc nie będę Ci burzył wyimaginowanego świata. Prędzej czy później życie Ci je zburzy. Przeżyj to sam - póki jeszcze czas - i nie przejmuj się badaniami socjologicznymi. Dzisiaj są takie, jutro będą inne. No chyba, że twój stan emocjonalny nie pozwala na to. Wtedy nie wróżę Ci szczęśliwej starości. A uwierz mi - odwiedzałem hospicja. To co ludziom tam doskwiera to umieranie w samotności. Wiara schodzi na plan dalszy. A co do waty słownej - czy na codzień podobną wciskasz każdej/każdemu? Bo jeżeli nie, to co warte "dowody naukowe" których się wstydzisz. O uczciwości nie wspomnę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Nie no wypowiedź typowa dla starego zgreda, który myśli, że jest mądry, bo przez kilkadziesiąt lat żył tą samą rutyną i przysługuje mu prawo do stwierdzenia "życie ci jeszcze pokaże" gdy nie ma argumentów żeby uzasadnić swoje zdanie. A to typowa emocjonalna nawet nie racjonalizacja, tylko hmm nieudolna próba.
To co nazywa się mylnie miłością to stan zakochania, hormony. Mowa oczywiście o narkotyku, a mechanizm jest prosty: narkotyk -> przyjemność -> racjonalizacja żeby było, że ten narkotyk to nie narkotyk tylko wartość. Potem bodziec się wypala i można wyrzucić drugą osobę na śmieci jak zużytą lufkę lub strzykawkę. Gdy był haj to okłamywało się ją żeby zdobywać jej zaufanie i uczucia i mieć zapalnik do narkotycznego mechanizmu u niej. Ona ma taki zapalnik do Twojego.
Jest za to plus takich związków - w przeciwieństwie do wielu innych narkotyków poprawia to zdrowie, generuje motywację, która przecież nie wynika i tak nigdy z racjonalnego myślenia. Najgorszy jest jednak brak tego narkotyku.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | romaro (25211 punktów) | >To co nazywa się mylnie miłością to stan zakochania, hormony. Mowa oczywiście o narkotyku, a mechanizm jest prosty: narkotyk -> przyjemność -> racjonalizacja żeby było, że ten narkotyk to nie narkotyk tylko wartość. Potem bodziec się wypala i można wyrzucić drugą osobę na śmieci jak zużytą lufkę lub strzykawkę. Czytając twoje wpisy nie wydaje mi się abyś "zużytą lufkę" odstawił. Powiedziałbym, że to Ciebie odstawiono. Ja rozumiem dlaczego jesteś taki...dziwny. Cierpisz chłopie, ale z takim podejściem do życia zawsze będziesz cierpiał. Recepty na życie nie znajdziesz, tym bardziej, że jesteś...dziwny. Piszesz tak przecież - używając innych słów - o sobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Czytając twoje wpisy nie wydaje mi się abyś "zużytą lufkę" odstawił. Powiedziałbym, że to Ciebie odstawiono.
To źle byś powiedział.
>Ja rozumiem dlaczego jesteś taki...dziwny.
No nie wiem czy rozumiesz.
>Cierpisz chłopie, ale z takim podejściem do życia zawsze będziesz cierpiał. Recepty na życie nie znajdziesz, tym bardziej, że jesteś...dziwny. Piszesz tak przecież - używając innych słów - o sobie.
Pewnych rzeczy się nie przeskoczy i tyle.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | >>Ale i naukowo Bednarski Ci odpowiem: >>Pij, nie p***dol. >Parafrazując George Bernarda Shawa: >"Twierdzenie, że zakochany czuje się szczęśliwszy od niezakochanego, nie znaczy nic więcej jak to, że pijany jest szczęśliwszy od trzeźwego.".
Pij,
Drobner, lakoniczny
|
|
| | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >I, tak jak w małżeństwie, nie zapłacą podatku od spadku?
Cóż to za "moralność" dopuszczająca podatek od spadku? To powinno być zlikwidowane.
|
|
| | | | | | | | | |  | | szarley (54907 punktów) | >>I, tak jak w małżeństwie, nie zapłacą podatku od spadku? >Cóż to za "moralność" dopuszczająca podatek od spadku? To powinno być zlikwidowane.
Pytałem o to czy ten podatek zapłacą, nie o jego moralne podstawy. Wg Ciebie wiele podatków jest niemoralnych, ale to nie jest temat rozmowy
|
|
| | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Ten jest wybitnie niemoralny, więc gdyby podatki miały być argumentem to nie za wprowadzeniem ślubów dla homoseksualistów, tylko za zmianą podatków.
|
|
| | |  | 1 na 1 | JarekS (695 punktów) | >>W testamencie odręcznym nie można tego wpisać? >Każdy ma swój odręcznie napisany testament?
Testament odręczny sporządza się w obecności dwóch świadków (chodzi o stwierdzenie stany poczytalności piszącego) i deponuje. Wpiszesz do dziedziczenia (przynajmniej samotny jedynak) kogo chcesz. Nie wiem jak dziedziczenie niecałkowite (są jakieś komplikacje) ale w całości to masz bez problemów. Podobnie jest w ubezpieczeniu na wypadek zgonu.
>>I co ma do dziedziczenia orientacja seksualna ? >No właśnie, co ?
Przyjęło się w kulturze że małżeństwem jest facet z babką i do tego dodano regulacje prawne. Na inne okoliczności są testamenty bądź inne regulacje specjalistyczne, wystarczy się lekko sprężyć.
>>I niby czym LGBT różnią się od dwóch facetów co mieszkają razem i też prowadzą gospodarstwo domowe? >A czym różni się kobieta i mężczyzna prowadzący gospodarstwo domowe od małżeństwa?
Tym że nie mają ślubu więc i wszystkich związanych z tym regulacji i zabezpieczeń prawnych. Ślub można wykonać w parze różnopłciowej (i w tym wypadku wykonają jak zechcą) a inne kombinacje nie mają po prostu narzuconej i standardowej prawnej regulacji. Osobiście nie rozumiem zupełnie problemu małżeństw równopłciowych i pozostałych (za przeproszeniem) jęków i rozpaczy. Zakładając że wszyscy mają po 18 lat i sa dobrowolnie to możesz sobie kwaterować babkę, faceta, trójkąt, czworokąt, facetów, facetki i robić co tam tylko chcesz. Nie żyjemy w kalifacie żeby się bać własnego cienia (na razie przynajmniej).
>>Jak stwierdzę że nie ogarniam jak dwóch facetów może tworzyć rodzinę (a nie wspólnotę) to jestem nietolerancyjny czy jak? >Masz prawo twierdzić sobie co chcesz i to jest Twój pogląd, a nie nietolerancja.
No nie wiem bo widzę zakusy żeby ograniczyć swobodę wypowiedzi w tym zakresie.
>Gorzej jak na podstawie tych przekonań chcesz komuś odbierać jakieś prawa tylko dlatego, że jest homoseksualny.
Jakie prawa? Dwóch (czy więcej) ludzi ze sobą mieszka to mieszka i już. Chcą czegokolwiek prawnie to musi to być dostępne dla każdego chętnego niezależnie od płci i preferencji seksualnej (jeżeli poza małżeństwem w klasycznym sensie) a nie zróżnicowane oświadczeniem o seksualności.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|