Racjonalista - Strona głównaDo treści
Stan wojenny - niebohaterskie wspomnienia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
13-12-2016 22:45Paolo Monstro (6146 punktów)Stan wojenny - niebohaterskie wspomnienia
Ocena 2 na 4
Lektura dzisiejszej, polskiej prasy natchnęła mnie do zapytania o doświadczenia ze stanu wojennego.

Podejrzewam, że na tym forum większość ludzi stanu wojennego nie pamięta i zna go jedynie z opowieści. Ja pamiętam ten okres jako uczeń podstawówki. Nie rozumiałem o co chodzi i nie poświęciłem nigdy czasu na jakieś analizy ale jednak obserwacje i wspomnienia zachowałem. I gdyby to nie były moje własne wspomnienia to w zderzeniu z historiami w prasie zacząłbym wierzyć, że to co pamiętam nie miało miejsca.

Zaznaczam, że nie pochodzę z "rodziny partyjnej" ani z "rodziny solidarnościowej" i przyglądałem się sprawie bez większego zaangażowania ani "ukierunkowania ideologicznego". Nie twierdzę również, że moje wspomnienia są uniwersalne - podejrzewam, że jest ich wiele milionów wśród żyjących świadków.

Jestem ciekaw jakie są inne wspomnienia spoza 1szych stron gazet i jak się one mają do dyskutowanej dziś wizji tego okresu?


To długi i obszerny temat więc podzielę się tylko 2ma obserwacjami.
1) Z grudnia 1981 pamiętam strajki i napięcie w społeczeństwie, puste półki i ciężką zimę (w latach 80tych zimy były niepodobne to tych dzisiejszych). Były problemy z ogrzewaniem i funkcjonowaniem czegokolwiek. Duże zakłady stały. Ojciec mojego kolegi był szeregowym członkiem solidarności (po 89 został radnym) i pamietam, że wraz z kolejnymi strajkami generalnymi stawał się coraz bardziej pewny siebie. Był gotów zwalniać dyrektorów i wsadzać "komunistów do więzienia". Aby to zrozumieć trzeba zrozumieć propagandę PRL wokół chłopa i robotnika. Wtedy robotnik to była "przewodnia siła narodu" i to się (często) czuło mając z robotnikiem do czynienia. Instalator telefonu, facet z kotłowni czy budowlaniec bez litra czy bez suto zakrapianej kolacji nie dało się nic załatwić. Tego samego można było doświadczyć w sklepie, w restauracji czy przysłowiowej szatni z Misia. Robotnicy (wielu) naprawdę wierzyli, że kontrolują ten kraj. I być może dlatego Solidarność była w tym okresie butna. Mimo tej pewności siebie nie miałem zaufania do tego, że po przejęciu przez nich władzy sprawy potoczą się dobrze. Nie analizowałem czy Rosjanie podjęliby interwencję czy nie, chodziło o sam fakt, że Ci ludzie nie prezentowali się w moich oczach jako zdolni do rządzenia czymkolwiek. Panowie z wąsikiem, proste chłopy przekonani, że obalają socjalizm.

Dowiedziałem się o stanie wojennym z TV i szczerze mówiąc (z ww powodów) poczułem ulgę. To jest właśnie moje wspomnienie - ulga. Propaganda pokazywała jak żołnierze przejmują kopalnie wydobywają węgiel itp .... sytuacja wydawała się być "pod kontrolą". Była godzina policyjna wieczorem po ciemnych ulicach chodziły patrole (wydaje mi się, że głównie ZOMO). Były starcia z milicją podczas odbijania zakładów i tłumienia demonstracji ale o tym jedynie słyszałem. Na własne oczy widziałem tylko jedną demonstrację: było tam ZOMO pamiętam charakterystyczne stary ale zwyczajnie bałem się ( i ZOMO i robotników) uciekłem i nie widziałem bijatyki. Nie pamiętam jednak sytuacji, że po ulicach biegało ZOMO/wojsko i strzelało do ludzi. Nie miałem też wśród swoich znajomych nikogo zabitego ani na tyle istotnego by był chociaż internowany więc nawet z opowieści nie poznałem tych sytuacji. Oczywiście wiem, że
było kilkadziesiąt ofiar i były internowania.

2) Mam jednak drugie wspomnienie z demonstracji, które dotyczy mojego kolegi. Wiele lat później pracowałem z chłopakiem, który był w ZOMO. To był prosty chłopak z małej wioski, który, jak wielu innych, poszedł do ZOMO zamiast do wojska. Nigdy nie należał do partii, myślę, że nie bardzo wiedział o co chodzi z partią i solidarnością dlatego opowiadał swoje doświadczenia bez żadnych zabarwień politycznych.
Pacyfikował strajki. Opowiadał mi jak to wyglądało jego oczyma. Postawili go z pałą i tarczą naprzeciw stoczniowców, miał zatrzymać jakiś tłum dostał śrubą, kilku jego kolegów też oberwało śrubami tudzież płytami, bez żadnego rozkazu wypuścili się za kilkoma stoczniowcami i jak kogoś "dorwali" to go "pałowali ile wlezie" jak to opisał. Czy spałował kogoś "na szpital" nie potrafił powiedzieć. Nie miał wyrzutów sumienia, uważał to za normalną reakcję - jak na dyskotece w jego wiosce. Po upadku socjalizmu upadł PGR, w którym pracował i dojeżdżał do fabryki w mieście ( w której go poznałem) klepiąc biedę z 3ką dzieci. Był religijnym, konserwatywnym chłopakiem. W piątek bimber po pracy, w niedzielę do kościoła. Głosował na tego kogo wskazywał ksiądz z ambony.

Nie chcę wysilać się na analizy kto był "dobry" a kto "zły. Zapraszam do dyskusji nt tego okresu, zwł tych, którzy mają własne wspomnienia z tych czasów.

Pozdrawiam
Paolo Monstro
Autor tego wątku akceptuje lub odrzuca nowe wypowiedzi. Przy braku decyzji, wypowiedź pojawi się po 48 godzinach.

Grumman Avenger (227 punktów)
(zablokowany)
W 1981 roku zdałem maturę i egzaminy wstępne na słynny wydział Mechaniki, Energetyki i Lotnictwa (MEiL) Politechniki Warszawskiej. Nie postudiowałem sobie długo, bo zaczęły się strajki studenckie, zajęcia na uczelni zostały zawieszone.
Po wysłuchaniu telewizyjnego wystąpienia gen. Jaruzelskiego spotkałem się z przyjaciółmi z liceum w mieszkaniu jednego z nas, gdzie raczyliśmy się alkoholem i tańczyliśmy z koleżankami przy dźwiękach muzyki z magnetofonu.
Latem 1982 roku nie miałem trudności ze zdobyciem pozwolenia na podróż do mojej babci w innym mieście. Zakończenie stanu wojennego zastało mnie z tymi samymi przyjaciółmi, z którymi uczciłem jego początek, tym razem na Mazurach.
Tak więc stanu wojennego nie wspominam jako osobistej traumy, o wiele bardziej negatywnie doświadczyłem lat po jego zakończeniu. To był taki okropny marazm, utrata nadziei jaka towarzyszyła Polakom w 1980 roku.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Ci ludzie nie prezentowali się w moich oczach jako zdolni do rządzenia czymkolwiek. Panowie z wąsikiem, proste chłopy przekonani, że obalają socjalizm.

Powielasz opowieść promowaną przez Wałęsę: Solidarność była niegotowa do rządzenia, dlatego trzeba było podzielić się władzą z towarzyszami, co w ostateczności sprowadziło się do tego, że towarzysze wzięli prawdziwą władzę (gospodarkę), zaś Solidarność błyskotki (cyrk polityczny). Jest to teza z gruntu fałszywa. W tym oto tekście www.racjonalista.pl/kk.php/s,9935 - o wygaszeniu przemysłu elektronicznego w Polsce, wykazałem, że to właśnie ci prości robotnicy, czyli substrat Solidarności, mieli stokroć lepsze długofalowe diagnozy gospodarcze, niż najwięksi tytani okrągłostołowi, zarówno ze strony partyjnej, jak i tej drugiej przeflancowanej Solidarności, na czele z syntezą obu stron, Leszkiem Balcerowiczem, wykształconym na najlepszych uczelniach ekonomicznych wschodu i zachodu, głównym specjalistą marksizmu-leninizmu-kapitalizmu. W 1995 prosty wąsaty Janusz z firmy Diora dokładnie przewidział jak będzie wyglądała Polska dekadę później, jeśli kurs transformacyjny będzie kontynuowany. Do dziś najtęższe głowy lewej i prawej strony powtarzają mantrę, że nie dało się tego przewidzieć. Dało się, i przewidywali to właśnie ci pogardzani robotnicy, którzy zresztą wbrew temu, co piszesz nie walczyli o obalenie socjalizmu. Postulaty sierpniowe wskazują wyraźnie, że pierwsza Solidarność walczyła o wzmocnienie socjalizmu. Dopiero druga, przeflancowana Solidarność, wespół z towarzyszami, walczyła o obalenie socjalizmu - na pohybel polskim robotnikom.
Nie twierdzę, że lepszy bieg historii był wówczas możliwy, bo w to nie wierzę, ale nie jest to podstawą, by relatywizować ówczesne gówno. Stan wojenny i jego bękart - transformacja, to były wojny przeciwko narodowi polskiemu. Odpowiedzialność za nie solidarnie ponoszą Jaruzelski, Kiszczak, Wałęsa, Balcerowicz i ich akolici.
Po drugiej stronie stoją ci, którzy nie sprzedali ideałów solidarności: Kornel Morawiecki, Andrzej Gwiazda, Anna Walentynowicz. A także Edward Gierek, który nie zgodził się na strzelanie do robotników.
14-12-2016 04:57 
 Ocena 7 na 7
Celecrin (6386 punktów)
>W tym oto tekście www.racjonalista.pl/kk.php/s,9935 - o wygaszeniu przemysłu elektronicznego w Polsce, wykazałem,
Zostales zaorany w komentarzach.
Infrared napisal:
Nie wierzę. Taki odjechany artykuł na racjonaliście? Przyczyny upadku tego zakładu są jasne dla każdego kto ma choć troszkę pojęcia jak wyglądała jego struktura,produkcja,funkcjonowanie. To czysty przypadek socjalistycznego molocha. Potęga Diory stała na sentymentach, wspomnieniach z głębokiej komuny kiedy mogła produkować sprzęt dla ludzi po dowolnych kosztach bo głównym źródłem utrzymania była produkcja dla wojska. Przykładem "racjonalizmu" działania Diory był słynny magnetowid. Kto miał wie że nadawał się wyłącznie jako ozdoba na telewizor. Kiedy mechanizmy magnetowidów były od dawna wymyślone i dostępne za niewielkie pieniądze, Diora postanowiła wynaleźć wszystko od nowa. Praktycznie każdy jego element był produkowany na miejscu. Sam zakład rozłożony był na wielu hektarach z dziesiątkami budynków niewiadomego przeznaczenia, z socjalem w postaci przychodni, domu kultury, ośrodków wczasowymi, z inwestycją w wielki pięciokondygnacyjny budynek Ośrodka badawczego (dziś jest tam siedziba sądu). Po 1989 Diora była już trupem a dawanie nadziei że da się ożywić
14-12-2016 20:08 
 Ocena 2 na 2
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
> Po 1989 Diora była już trupem a dawanie nadziei że da się ożywić

Stała śpiewka transformatorów balcerowiczowych: upadł, bo był nierentowny i anachroniczny. W ten sposób, z pozycji pseudoeksperckiej retoryki wygasili gros polskiej produkcji i polskich firm. Diora była tak samo nierentowna jak trwale nierentowne były zamykane kopalnie, po które później ustawiali się chętni zza granicy, by w przyszłości w oparciu o nie budować swoją potęgę. Tak się składa, że to prognoza wąsatego Janusza z 1995 dotycząca przyszłości Polski się sprawdziła a nie prognoza Balcerowicza, więc tak samo zapewne to ich oceny możliwości firmy były trafniejsze. Chiny pokazały jak na zapóźnionych molochach socjalistycznych zbudować kapitalistyczną potęgę. Polska gospodarka została wygaszona bo stanowiłaby analogiczną konkurencję produkcyjną i to w samym centrum Europy. Mam tylko nadzieję, że odpowiedzialnych tego stanu będzie się za jakiś czas ścigać tak samo jak się ściga odpowiedzialnych za zbrodnie komunistyczne, gdyż jak wspomniałem stan wojenny i transformacja to jest ten sam ciąg zdarzeń. Jak słusznie zauważył Gwiazda transformacja przyniosła Polsce zniszczenia gorsze niż II wojna. Wyliczałem wiele takich zakładów produkcyjnych z wielkimi tradycjami, istniejących od XIX w., które przetrwały wszystko co było do przetrwania włącznie z pożogą pierwszej i drugiej wojny światowej, lecz masowo popadały w wyniku pożogi Balcerowicza.
14-12-2016 22:37 
 Ocena 5 na 5
Celecrin (6386 punktów)
>> Po 1989 Diora była już trupem a dawanie nadziei że da się ożywić
>Stała śpiewka transformatorów balcerowiczowych: upadł, bo był nierentowny i anachroniczny. W ten sposób, z pozycji pseudoeksperckiej retoryki wygasili gros polskiej produkcji i polskich firm.
Po prostu wybrałeś zły przykład. Wszyscy europejscy producenci elektroniki użytkowej padli.
Grundig zbankrutował w 2003 roku.
Nordmende zostało kupione przez Thompsona i padło w latach 80 tych, do lat 90 Thompson sprzedawał jezcze produkty pod marką Nordmende.
Sam Thompson został najpierw w latach 80-tych znacjonalizowany (to była francuska firma) a potem w 2003 roku sprzedał prawa do produkcji Chińczykom z TCL zachowując prawa do branda.
en.wikipedia.org/wiki/TCL_Corporation
Ciekawy jest los Alcatel
en.wikipedia.org/wiki/Alcatel_(mobile_device_brand)
Siemens skupił się na produkcji elektroniki przemysłowej, która zwykle silnie jest związana z produkcją hardware, a ich Nokia (tak Nokia jest cześcią koncernu) jak wiesz przeżywa olbrzymie problemy i przegrała na rynku telefonów.
Diora nie miała szans, zresztą padła na własne życzenie tak jak większość polskich firm elektronicznych. Jak już pisałem bydgoska Eltra została zabita prze towarzyszy waciaków i każdy to w Bydgoszczy wie, tak jak Ty powinieneś wiedzieć kto załatwił Ursusa
> Wyliczałem wiele takich zakładów produkcyjnych
Ale Diora ze względu na rodzaj produkcji nie miała szans, po pierwsze i najważniejsze nie miała dobrej opinii nawet w kraju. Nie masz własnego rynku , do widzenia.
I na koniec, Polska jest małym rynkiem, to naprawde się liczy. Istnieją firmy chińskie których nie znany, a które mają obroty większe niż koncerny Europejskie

PS
Jestem przeciw Balcerowiczowi i temu co zrobił ale...nie oznacza to , że przestanę stąpać po ziemi.
14-12-2016 23:42 
 Ocena 1 na 1
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Sam Thompson został najpierw w latach 80-tych znacjonalizowany (to była francuska firma) a potem w 2003 roku sprzedał prawa do produkcji Chińczykom

A więc światli i rozwinięci producenci zachodni po latach zaczęli ulegać znanym z bublów komunistycznym Chinom?
Największy producent elektroniki na świecie na początku lat 90 był znacznie bardziej w lesie niż Diora, tyle że Chiny nie miały ruiny transformacyjnej, więc państwo samo zaczęło napędzać popyt (zamówienia od armii).
Całe to gadanie o tym jakoby nasze firmy nie miały szans neguje jeden prosty fakt: jak może przetrwać firma, której właściciel nie chce, by przetrwała. U nas od początku było tylko gadanie o konieczności sprzedaży wszystkiego a nie rozwoju.
Załoga nie jest w stanie utrzymać firmy wbrew woli właściciela. Ten wyczyn udał się tylko nielicznym najbardziej zdeterminowanym górnikom.

>Ale Diora ze względu na rodzaj produkcji nie miała szans, po pierwsze i najważniejsze nie miała dobrej opinii nawet w kraju.

Diora do dziś ma fanów, stąd taki odbiór mojego tekstu. To, że oficjalna propaganda tworzyła klimat zachwytu nad zachodnimi produktami i odrzucenia polskich jest częścią transformacyjnej strategii. Krajowy popyt na polskie produkty a tym samym ich wzmacnianie finansowe w oczywisty sposób utrudniało ich sprzedaż. Diora to był wielki niewykorzystany potencjał. Jeden z wielu.
15-12-2016 00:11 
 Ocena 4 na 4
Paolo Monstro (6146 punktów)
>... To, że oficjalna propaganda tworzyła klimat zachwytu nad zachodnimi produktami i odrzucenia polskich jest częścią transformacyjnej strategii. Krajowy popyt na polskie produkty a tym samym ich wzmacnianie finansowe w oczywisty sposób utrudniało ich sprzedaż. Diora to był wielki niewykorzystany potencjał. Jeden z wielu.

Ile masz lat Mariusz? Jaka oficjalna propaganda? Już głęboko w PRLu posiadacz SABY czy TELEFUNKENA był o niebo większym "kozakiem" niż posiadacz Neptuna czy Jowisza (akurat w tym przypadku jakość i parametry były faktycznie lepsze w niemieckich odbiornikach). Nie mówiąc już o lampowo-tranzystowym Rubinie (CCCP) z łukiem elektrycznym niemal by design skutkującym spaleniem się odbiornika.
Podobnie jak 10 letni Opel był lepszy niż nowy Polonez rdzewiejący po roku. To nie propaganda to sami ludzie - właśnie Ci robotnicy nie wierzyli w jakość własnej pracy. Kupowaliśmy szajs z zachodu niezależnie czy był lepszy czy gorszy od naszych bubli. Polacy mieli kompleksy i wydawało im się, że CIA wsparło Solidarność bo nas kochało i, że nam pomogą. Kompleksy przekładaliśmy na zakupy. Naprawiając szajs z montowni Koreańskich nie mogłem się nadziwić jak nasi rodacy się dają na to nabrać.

Pozdrawiam
Paolo Monstro
15-12-2016 00:27 
 Ocena 2 na 2
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Naprawiając szajs z montowni Koreańskich nie mogłem się nadziwić jak nasi rodacy się dają na to nabrać.

No właśnie. Gdyby publiczna tv pokazywała to, otwierając rynek tak, by dać szansę krajowym na rozwój, to nie doszłoby do pogromu. Zrobili pogrom, bo taki był układ. W 1985 w Nowym Jorku Jaruzelski więcej uwagi poświęcił Rockefelerowi aniżeli ONZowi.
Gdyby mówiono, że bezrobocie bierze się z tego, że kupują zachodnie a nie polskie, to ludzie myśleliby inaczej. Ale mówiono, że bezrobocie bierze się z zapóźnienia i że tak ma być.
15-12-2016 11:28 
 Ocena 3 na 3
Celecrin (6386 punktów)
>>Sam Thompson został najpierw w latach 80-tych znacjonalizowany (to była francuska firma) a potem w 2003 roku sprzedał prawa do produkcji Chińczykom
>A więc światli i rozwinięci producenci zachodni po latach zaczęli ulegać znanym z bublów komunistycznym Chinom?
Przecież gierkowska Polska to właśnie robiła. Produkowała dla Zachodu. Diora rónież.Chińczycy zrobili to samo co Gierek.
Chiny nie produkowały na początku WŁASNEGO sprzętu tylko licencjonowany z brandem. Do dzisiaj tak robią, nawet dla polskich firm.
pl.wikipedia.org/wiki/LPP
pl.wikipedia.org/wiki/Zortrax

>Największy producent elektroniki na świecie na początku lat 90 był znacznie bardziej w lesie niż Diora, tyle że Chiny nie miały ruiny transformacyjnej, więc państwo samo zaczęło napędzać popyt (zamówienia od armii).
Nie rozumiem co napisałeś.

>Załoga nie jest w stanie utrzymać firmy wbrew woli właściciela. Ten wyczyn udał się tylko nielicznym najbardziej zdeterminowanym górnikom.
Aha. Wyczyn pochłaniający czasem 2 % budżetu państwa.

>Diora do dziś ma fanów, stąd taki odbiór mojego tekstu.
Nie wiem jaki jest odbiór Twojego tekstu. Natomiast widziałem komentarze na Wykopie czy nawet tutaj na Racjo i powiem Ci Mariusz...albo lepiej nie nie powiem
>To, że oficjalna propaganda tworzyła klimat zachwytu nad zachodnimi produktami i odrzucenia polskich jest częścią transformacyjnej strategii.
Jesteśmy małym rynkiem, nie byliśmy w stanie oprzeć rozwoju elektroniki użytkowej na własnym rynku. Model Chiński nie był po 1990 roku w Polsce możliwy. Jeśli tego nie rozumiesz dalsza dyskusja nie ma naprawdę żadnego sensu. Tym bardziej, że nie przedstawiłeś dosłownie ani jednego argumentu nad którym możnaby się było pochylić.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Jesteśmy małym rynkiem, nie byliśmy w stanie oprzeć rozwoju elektroniki użytkowej na własnym rynku.

Nonsens. Na własnym rynku nie mogliśmy oczywiście zbudować potęgi drugich Chin, lecz mogliśmy rozwijać własną branżę elektroniczną.
I to nie tyle na własnym rynku, lecz na eksporcie tanich w stosunku do zachodnich produktów.
15-12-2016 21:51 
 Ocena 1 na 1
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>Jesteśmy małym rynkiem, nie byliśmy w stanie oprzeć rozwoju elektroniki użytkowej na własnym rynku.
>Nonsens. Na własnym rynku nie mogliśmy oczywiście zbudować potęgi drugich Chin, lecz mogliśmy rozwijać własną branżę elektroniczną.
>I to nie tyle na własnym rynku, lecz na eksporcie tanich w stosunku do zachodnich produktów.

Mariusz nie brnij w ten zaułek....

W 1989 roku firmy "zachodnie" miały 5 przewag nad firmami Polskimi:
1) już były globalne - więc jednostkowy koszt produkcji był niższy, części i tak były robione w Tajwanie/Korei/Chinach - Polska musiałaby również sprowadzać części z tym miejsc tyle, że po wyższych cenach - więc produkcja nie byłaby tańsza tylko droższa
2) były nowocześniejsze - tańsza produkcja/lepsze parametry/więcej funckjonalności
3) miały wyższą jakość (mniej usterek) - znów niższy koszt
4) miały rozwinięty model biznesowy (sprzedaz, przedstawicielstwa, marketing)
5) miały znacznie silniejsze marki - Polska marka w 1989 była anty-reklamą. Pracowałem w 1994 roku u podwykonawcy, który eksportował towar do Holandii a tam przebrandowany towar szedł na rynek Zachodni. Groziło nam wyrzucenie z pracy gdyby w towarze była jakakolwiek metka z Polski, towar był sprzedawany made in NL.

Wskaż mi jakąś metodę analityczną, która da Ci odpowiedź pozytywną dla jakiegokolwiek produktu elektroniki masowej na takim rynku z takimi parametrami?

Polska elektronika nie upadła. Robimy to co Polska może robić przy swojej wielkości - uderzamy w nisze wymagające dużych nakładów intelektualnych ale rynek jest zbyt mały by był interesujący dla gigantów.
Np. TEMPEST (bezpieczeństwo elektromagnetyczne). Polska firma Siltec jest największym producentem urządzeń TEMPEST w Europie: www.siltec.com.pl/

Lepiej to jeszcze wygląda w IT:
ASSECO jest największym producentem oprogramowania w Europie Środkowej i ogólnie Polskie IT jest konkurencyjne.

Pozdrawiam
Paolo Monstro
15-12-2016 22:03 
 Ocena 2 na 2
Celecrin (6386 punktów)
>Nonsens. Na własnym rynku nie mogliśmy oczywiście zbudować potęgi drugich Chin, lecz mogliśmy rozwijać własną branżę elektroniczną.
>I to nie tyle na własnym rynku, lecz na eksporcie tanich w stosunku do zachodnich produktów.
W jaki sposób? Polskie zakłady sprzedawały pod własną nazwą produkty w Polsce, a na Zachód robili brandowane. Dziś można uruchomić markę Diora czy Unitra nie ma problemu podzespoły musisz wytwarzać jednak w Chinach.
natemat.pl(*)gra-na-konsumenckiej-nostalgii
Nie zdobędą te produkty jednak klienta na Zachodzie.
Robią tak wszyscy.

Jedynym wyjściem było zostać nadal za żelazną kurtyną i płacić Polakom 50 dolarów miesięcznie ale niestety Chiny były tańsze. Tam zarabiali 5 dolarów miesięcznie. No i Chiny pozwalały budować Zachodowi własne fabryki z chińskimi pracownikami ale z Zachodnia kadrą i KJ. Dziś to się poprawioło na naszą korzyść. Robol w Chinach zarabia nawet 500 dolarów
15-12-2016 21:26 
 Ocena 2 na 2
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>Sam Thompson został najpierw w latach 80-tych znacjonalizowany (to była francuska firma) a potem w 2003 roku sprzedał prawa do produkcji Chińczykom
>A więc światli i rozwinięci producenci zachodni po latach zaczęli ulegać znanym z bublów komunistycznym Chinom?
>Największy producent elektroniki na świecie na początku lat 90 był znacznie bardziej w lesie niż Diora, tyle że Chiny nie miały ruiny transformacyjnej, więc państwo samo zaczęło napędzać popyt (zamówienia od armii).
Zgadzam się z wypowiedzią Celecrina:
Cytat:
Jesteśmy małym rynkiem, nie byliśmy w stanie oprzeć rozwoju elektroniki użytkowej na własnym rynku. Model Chiński nie był po 1990 roku w Polsce możliwy. Jeśli tego nie rozumiesz dalsza dyskusja nie ma naprawdę żadnego sensu.


Inną strategię stosuje niedźwiedź a inną mrówka. Porównanie Polski do Chin jest nieadekwatnym przykładem.

Aby obronić swój rynek trzeba albo dotować produkcję albo blokować napływ zza granicy cłami. W obydwu przypadkach odpowiedzią na to jest natychmiast cło w innych państwach. Taka strategia ma sens gdy wielkość rynku jest dostatecznie duża by uzyskać efekt skali (a więc odpowiednio niski udział kosztów stałych) by stać się konkurencyjym na rynku globalnym. Po osiągnięciu odpowiednio dużej produkcji można już otworzyć rynek i wspierana gałąź przemysłu jest konkurencyjna, i może przetrwać a nawet zwyciężać konkurencję z innych krajów.
Polska nie spełnia tych kryteriów a Chiny tak.

Przykład jak działają Chiny:
Chiny ustalają jakie gałęzie są strategiczne i je chronią - np. motoryzacja i panele słoneczne są dotowane przez Chiński rząd. Oczywiście UE i USA natychmiast wprowadziła cła na te produkty i nie opłaca się sprowadzać Chińskich samochodów. Na rynku motoryzacyjnym, by przetrwać, trzeba sprzedawać min 100tys pojazdów rocznie. Gdy Chińczycy to osiągną (wystarczy, że 1na rodzina na 4tys rodzin rocznie kupi samochód w Chinach/krajach ościennych) otworzą rynek i to VW, Fiat czy Opel będzie walczył o przetrwanie. By sprzedawać 100tys samochodów w Polsce musiałbyś sprzedać 1 rodzinie na 100 polski samochód rocznie - to jest nierealne a tym bardziej było nierealne w 1989 roku. Chińczycy z samochodami, o ile pamiętam, chcą osiągnąć cel do 2020 a z panelami chyba już znieśli dotacje.

Pozdrawiam
Paolo Monstro
16-12-2016 21:26 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (6386 punktów)Dlaczego nie chinska droga.
Chiny (czesciowo i Korea Poludniowa) spelniaja kilka kryteriow.
1. Chiny sa odciete kompletnie od swiata
W tym przypadku nawet cel nie musza wprowadzac. Korea wprowadzila drakonskie cla.
2. Chiny sa niezalezne.
To co Chiny zrobily inaczej to pozwolily amerykanskim firmom otwierac ich wlasne fabryki. Gierek kupowal licencje oraz skladalismy rzeczy z podzespolow z Zachodu. Chiny byly eksporterem produktow za ktorych jakosc odpowiadaly firmy amerykanskie.
3. Chiny posiadaja wlasny rynek zbytu. Produkty wytwarzane z ukradzinych patentow sprzedawano na swoj rynek.

Jak dziala chinska gospodarka mozna zobaczyc na podstawie samochodow. Otoz rzad planuje ze do okreslonego roku ma wzrosnac ilosc samochodow przyjmujac na przyklad plan 10 letni.
Mix komuny z kapitalizmem polega na tym, ze na przyklad uruchamiane sa okresowo rzadowe doplaty i dotacje do zakupu nowego samochodu, przy pozbywaniu sie starego.

60 % samochodow jakie kupuja Chinczycy sa zagraniczne ALE budowane sa one w Chinach na zasadach jont venture. Najwiekszym sprzedawca jest Volskwagen. Te samochody nie sa ekportowane, lokalny chinski rynek to 30mln samochodow ROCZNIE. Chinczycy eksportuja swoje samochody glownie do biednych krajow (Afryka, Azja) w ilosci 800tys.

Na koniec kilka chinskich marek samochodow:
Jiangling, Beijing Jeep, Lifan, Xinkai
Slyszeliscie o nich? One sprzedaja 12 mln samochodow rocznie

W Polsce to jest 300 tysiecy aut, w Europie 14 mln.
Wszystko jasne?
14-12-2016 20:16 
 Ocena 2 na 2
Paolo Monstro (6146 punktów)Odp: Stan wojenny - niebohaterskie wspomnienia
>>Ci ludzie nie prezentowali się w moich oczach jako zdolni do rządzenia czymkolwiek. Panowie z wąsikiem, proste chłopy przekonani, że obalają socjalizm.
>Powielasz opowieść promowaną przez Wałęsę: Solidarność była niegotowa do rządzenia...
>
Eh a nie miała być to ideologiczna przepychanka....

Nie napisałem jaką mam opinię dzisiaj tyko jak na to patrzyłem 35 lat temu. To są wspomnienia z tego okresu. Być może masz inne ale ja mam takie jak napisałem.
Akceptuję, że Ci się moje wspomnienia nie podobają/masz inne wspomnienia ale cóż mam począć - przeczytać Twój wpis i zmienić wspomnienia?

Byłem uczniem podstawówki ale wielu dorosłych Polaków również nie "ruszyło na barykady". Prawda jest taka, że niektórzy nie chcieli przewrotu i "wywieszania komunistów na drzewach zamiast liści". Może to była inna wizja Polski czy inna wizja jej zmiany ale każdy ma prawo do własnej oceny. Każdy ma inny apetyt na ryzyko. Jeden nie ma problemu z potencjanym konfliktem z ZSRR lub wewnętrzym inny woli tego uniknąć.

Dzisiaj natomiast, za wyjątkowo sprzeczne z interesem Polski uważam szczucie władzy i kościoła na tych, którzy uważali w 1981 roku, że nie powinno być rewolucji, podobnie zresztą jak w 1989 roku. Nie każdy marzył powtórce praskiej wiosny czy o Bałkanach w 1989 roku. Dzielenie Polaków na patriotów i zdrajców powoduje utratę energii i osłabienie więzi między Polakami.
Podejrzewam, że większość żołnierzy LWP, pracowników MSW (milicja, SB itd) i innych urzędników państwowych było przeciwnych rewolucji. Podobnie członkowie PZPR (ok 4mln członków) - przede wszystkim bo to oni by wisieli , wielu nauczycieli i innych ludzi też nie chciało rewolucji.
Nie wiem jaka to liczba ale załóżmy nawet, że wraz z rodzinami 16mln? Załóżmy, że dziś z tych ludzi żyje 10mln dorosłych - uderzenie w tak liczną grupę ludzi, która ma prawo do innej wizji zmian w Polsce niż rządząca większość jest osłabaniem Polski.

Pozdrawiam
Paolo Monstro
14-12-2016 21:23 
 Ocena 2 na 2
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Dzisiaj natomiast, za wyjątkowo sprzeczne z interesem Polski uważam szczucie władzy i kościoła na tych, którzy uważali w 1981 roku, że nie powinno być rewolucji, podobnie zresztą jak w 1989 roku.

Jest to alternatywa fałszywa. Solidarność była dzieckiem dekady Gierka. Prawdziwą rewolucję to zrobili towarzysze Jaruzelskiego, którzy zamknęli Gierka i jego ministrów oraz rozmontowali Solidarność. Gwiazda nie wierzy dziś, że cały ten przewrót zrobiła Solidarność. Zrobili to esbecy i ich kooperanci, którzy prowokowali strajki i radykalne posunięcia, by dać podstawę do wzięcia za pysk i poukładania nieuchronnej zmiany po swojemu.
Gdyby nie ta robota to Solidarność kwitłaby sobie przez kolejne lata szachując władzę, zmuszając ją do pozytywnych zmian, aż w końcu okazałoby się, że ZSRR jest już trupem, że przegrał w latach 80. wyścig i można już dokonać normalnej zmiany bez obawy ingerencji ze wschodu. To esbecja i wojskowe służby przyspieszyły bieg zdarzeń, bo znacznie szybciej wiedzieli już, że ZSRR zdycha. Człowiek z dawnej elity opowiadał mi, że już od stanu wojennego wywożono ich na zachód, by przekonywać do nieuchronnej zmiany. I zmiana została dokonana, ale znów ponad głowami społeczeństwa.

>Nie każdy marzył powtórce praskiej wiosny czy o Bałkanach w 1989 roku.

To już nie były lata 60., kiedy zachód grzązł w Wietnamie, a wschód mógł robić brutalne porządki w swoich satelitach. To były lata 80, kiedy wschód ugrzązł w Afganistanie i został odstawiony technologicznie przez zachód. Groźba interwencji była iluzoryczna.

>Dzielenie Polaków na patriotów i zdrajców powoduje utratę energii i osłabienie więzi między Polakami.

Więzi zostały dawno zrujnowane przez utkanie Solidarności konfidentami a następnie przez barbarzyńską transformację, która zniszczyła więzi na poziomie ogólnospołecznym. Dziś w grę może wchodzić jedynie odbudowa więzi społecznych przez rozliczenie tego, co je zniszczyło.

>Nie wiem jaka to liczba ale załóżmy nawet, że wraz z rodzinami 16mln? Załóżmy, że dziś z tych ludzi żyje 10mln dorosłych

Mówisz teraz o emeryturach dla esbeków i żołnierzy? Aż tylu ich nie ma. Przecież nikt im środków do życia nie zabiera, nikt im emerytur nie zabiera, a jedynie likwiduje przywileje i sprowadza do średniej na która wielu zwykłych Polaków, którzy ciężko przepracowali życie w komunie nie ma szans. Nikt im nie zabiera środków do życia tak jak transformacja zabrała milionom.
Wojsku i esbekom się należy i nie trzeba do tego żadnego antykomunizmu. Szczery postkomunista przyzna bowiem, że Jaruzelski i Kiszczak powinni zostać ukarani za internowanie Gierka. A wojsko i milicja za to, że stanęły po stronie rewolucji Jaruzelskiego a nie ewolucji Gierka.
14-12-2016 22:37 
 Ocena 4 na 4
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>Dzisiaj natomiast, za wyjątkowo sprzeczne z interesem Polski uważam szczucie władzy i kościoła na tych, którzy uważali w 1981 roku, że nie powinno być rewolucji, podobnie zresztą jak w 1989 roku.
>Jest to alternatywa fałszywa.
Co uważasz za fałszywe? Twierdzenie, że dzielenie Polaków nie służy interesowi Polski?

>Solidarność była dzieckiem dekady Gierka.
Myślę, że podobnie jak Diorę, przeceniasz Gierka. Nie tylko w tym wpisie ale i w pozostałych. Stan wojenny był po części jego zasługą - strajki w 1980 były spowodowane problemami gospodarczymi. Gierek był I sekretarzem partii i nie wiem dlaczego wszelkie represje (za jego przywódctwa) przypisujesz LWP, MO czy SB, które podlegały tej partii? Co więcej Gierek zaciągnął długi, których PRL nie był w stanie spłacić (dług Gierka spłaciliśmy dopiero w 2009 roku!) a jego inwestycje w przemysł ciężki (kóry w Europie Zachodniej upadał) nie przynosił zysków. Jeśli pamiętasz te czasy to przypominisz sobie jak desperacko próbowano ściągnąć od Polaków dewizy by spłacać długi. W Trójmieście wszystkie "lepsze" mieszkania były dostępne za dewizy, powstał Pewex i Baltona ale to nie pomagało i gospodarka centralnie sterowana, której Gierek nie zmienił się waliła. To są fakty a nie opinie- zwyczajnie nie było pieniędzy. Niska jakość, niska wydajność pracy, kradzieże, "olewanie" dokończyły dzieła.

>Prawdziwą rewolucję to zrobili towarzysze Jaruzelskiego, którzy zamknęli Gierka i jego ministrów oraz rozmontowali Solidarność.
Nie zamierzam tutaj bronić Jaruzelskiego. Jednak demonizujesz go na korzyść Gierka. Gierek to nie był jakiś koleś spoza klubu.

>Gwiazda nie wierzy dziś, że cały ten przewrót zrobiła Solidarność. Zrobili to esbecy i ich kooperanci, którzy prowokowali strajki i radykalne posunięcia...
To jest opinia Pana Gwiazdy, a masz jakieś argumenty potwierdzające tę opinię?
Rozmowa o nie popartych argumentami opiniach jest tak owocna jak rozmowa o gustach - wg mnie lody waniliowe są najlepsze!

>>Nie każdy marzył powtórce praskiej wiosny czy o Bałkanach w 1989 roku.
>To już nie były lata 60...Groźba interwencji była iluzoryczna.

To jest Twoja opinia, miałem do czynienia z żołnierzami NATO z tego okresu i ocena ich wywiadu była inna niż Twoja. Możesz nawet w wikipedii o tym przeczytać:
Cytat:
częściowo odtajniony raport wywiadu USA z 3 kwietnia 1981 podaje, że przywódcy ZSRR przychylali się wtedy do interwencji w Polsce, ponieważ uznali, że polscy komuniści stracili już możliwość utrzymania władzy. W tym celu na przełomie marca i kwietnia poczyniono ogromną liczbę przygotowań do wkroczenia i utrzymywano w tym celu od 12 do 20 dywizji radzieckich w gotowości bojowej[14]

Faktem jest również, że NATO przeprowadziło mobilizację w Europię na wypadek interwencji ZSRR.
Na ten temat intencji Jaruzelskiego jest wiele opinii, Jaruzelski zabrał prawdę do grobu. Nie posądzam go o szlachetność ale zwyczajnie armia radziecka była w Polsce i nie musiała znikąd przychodzić w 1981 zwiększyli swoją obecność i przerzucili dużo broni przeznaczonej wyłącznie do ataku (np. czołgi). Więc twierdzenie o "iluzoryczności" jest naiwne. Jeśli brakuje Ci wyobraźni to popatrz na Ukrainę, w sytuacji gdy Rosja jest krajem znacznie słabszym niż ZSRR w 1981 roku i ma przeciwko sobie znacznie silniejsze NATO. Wystarczyło obalenie pro-rosyjskiego prezydenta by rozpocząć agresję. Gdyby na Ukrainie pojawił się choć 1 żołnierz NATO to jak wg Ciebie zachowałaby się osłabiona i iluzorycznie silna Rosja? Na wikipedii jakiś autor Cię popiera twierdząc, że USA nie pozwoliłoby na wejście do Polski. Tezę obalają sami Amerykanie. Prawdopodobieństwo, że Niemcy i Amerykanie ruszyliby na mocarstwo atomowe z powodu Polaków możesz sam ocenić na przykładzie Ukrainy.

>>Dzielenie Polaków na patriotów i zdrajców powoduje utratę energii i osłabienie więzi między Polakami.
>Więzi zostały dawno zrujnowane przez utkanie Solidarności konfidentami a następnie przez barbarzyńską transformację, która zniszczyła więzi na poziomie ogólnospołecznym.
To znów opinia. Dalsze dzielenie Polaków pogłebia problem - to jest moja opinia. A jakość tranformacji była taka jaka była wiedza i zrozumienie świata rządzących Polską ludzi z obozu S oraz PZPRowców którym udało się utrzymać.

>>Nie wiem jaka to liczba ale załóżmy nawet, że wraz z rodzinami 16mln? Załóżmy, że dziś z tych ludzi żyje 10mln dorosłych
>Mówisz teraz o emeryturach dla esbeków i żołnierzy? Aż tylu ich nie ma.
Nie o tym mówie ale o potencjalnych ludziach, którzy nie chcieli w 1981 roku rewolucji. Samych członków PZPR było 4mln może jeszcze 1mln był w LWP, MO, SB, urzędach itd, nie będąc jednocześnie w partii. Biorąc pod uwagę, że w tamtych czasach typowa rodzina to było 2+2 można szacować ich na 16mln bardzo ostrożnie.

> Przecież nikt im środków do życia nie zabiera, nikt im emerytur nie zabiera, a jedynie likwiduje przywileje i sprowadza do średniej na która wielu zwykłych
To nie jest temat mojej wypowiedzi ale w tym przypadku uważam, że zmniejszanie komukolwiek emerytury bez wyroku sądowego jest skandalem. Być może dziś ludzie się cieszą ale jutro ... możesz zdrajcą okazać się Ty!
Nie jestem na emeryturze, nie jestem mudurowym ani nie obejmuje mnie ta ustawa. Jednak miałem większość życia przyjemną, interesującą pracę, musiałem się dużo napracować na starcie ale potem miałem wysokie dochody i posiadam system generujący dochód - wg Ciebie to sprawiedliwe, że się mniej napracowałem a będę miał wysoką emeryturę (wielokrotność średniej pensji)? Mi też powinni zmniejszyć do średniej? A może do minimalnej?

>...Polaków, którzy ciężko przepracowali życie w komunie nie ma szans. Nikt im nie zabiera środków do życia tak jak transformacja zabrała milionom.
Uważam, że Polski nie stać na emerytury mudurowe i jestem za zmianą systemu ale zabieranie przyznanych emerytur to skandal. Wole państwo w którym "wola ludu" i "sprawiedliwość społeczna" nie jest silniejsza niż prawo.

Pozdrawiam
Paolo Monstro
15-12-2016 00:15 
 Ocena 3 na 3
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Uważam, że Polski nie stać na emerytury mudurowe i jestem za zmianą systemu ale zabieranie przyznanych emerytur to skandal.

Dla mnie skandalem jest grabież majątku wypracowanego przez powojenne pokolenie Polaków albo to, że do więzień zamyka się drobnych złodziejaszków, podczas kiedy grube ryby chodzą sobie swobodnie. To są miary skandalów III RP, a nie to, że ćwierć wieku po upadku Prl symbolicznie zrównuje się uprzywilejowanych funkcjonariuszy tego systemu z całym społeczeństwem. Może dzięki temu niektórzy wreszcie bardziej wczują się w problemy i realia społeczeństwa od których dotąd byli izolowani. Wydaje mi się, że zmiana ta dotknie bardziej tych co się najęli do służby w najgorszych dla Polski latach 80., kiedy reszta społeczeństwa jawnie się przeciw temu systemowi buntowała.

>Wole państwo w którym "wola ludu" i "sprawiedliwość społeczna" nie jest silniejsza niż prawo.

Tylko w dobrze funkcjonujących systemach ludzie szanują prawo. III RP należy do krajów niesuwerennych, neokolonialnych, wrogich społecznie, których prawodawstwa mają na celu stabilizowanie wyzysku, i społeczeństwo takich prawodawstw nie szanuje. Apartheid również był zgodny z prawem a bunt przeciwko niemu - odwoływaniem się do sprawiedliwości społecznej, która z czasem wygrywa. Cała grabież polskiego majątku, tego dorobku prl, dokonana została w świetle prawa.

Ja chcę żyć w systemie sprawiedliwym, gdzie docenia się talenty i umiejętności, gdzie wydobywa się a nie tłamsi społeczny potencjał, gdzie przedsiębiorczy nie muszą wyjeżdżać z kraju. Prawo może być tylko instrumentem dla tego celu a nie celem samym w sobie.
15-12-2016 00:35 
 Ocena 5 na 5
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>Uważam, że Polski nie stać na emerytury mudurowe i jestem za zmianą systemu ale zabieranie przyznanych emerytur to skandal.
>Dla mnie skandalem była grabież majątku wypracowanego przez powojenne pokolenie Polaków albo to, że do więzień zamyka się drobnych złodziejaszków, podczas kiedy ryby chodzą sobie swobodnie.
To nie głosuj na partie, które do tego doprowadziły i potępiaj polityków którzy przejęli władzę po 1989 roku oraz rodaków, którzy na nich nadal głosują...

>To są miary skandalów III RP, a nie to, że ćwierć wieku po upadku Prl symbolicznie zrównuje się uprzywilejowanych funkcjonariuszy tego systemu z całym społeczeństwem.
Uderzenie grupowo w jakąkolwiek grupę dlatego, że niepodoba Ci się efekt transformacji nie rozwiązuje problemu a jedynie go pogłębia - bo kiedyś trzeba zacząć być państwem prawa.
Łamiących prawo wojskowych, pracowników MO i SB, prokuratury, sądów, i przede wszystkim polityków PZPR powinni osądzić. Ci którzy popełnili przestępstwa powinni siedzieć i tyle. Tak działa państwo prawa i tego bym oczekiwał po rozsądnych politykach. Tymczasem mamy kolejną akcje rodem z republiki bananowej ...

>... Może dzięki temu niektórzy wreszcie bardziej wczują się w problemu społeczeństwa od których dotąd byli izolowani.
To samo mówił Bierut po wojnie o Panach

>Wydaje mi się, że zmiana ta dotknie bardziej tych co się najęli do służby w najgorszych dla Polski latach 80., kiedy reszta społeczeństwa jawnie się przeciw temu systemowi buntowała.

Nie wiem kogo dotknie nie ma to dla mnie znaczenia kto ich lubi a kto nie. Nie chcę, żeby w imię ustalonej przez posłów "sprawiedliwości" jakaś grupa ludzi była karana bez wyroku. To nie jest państwo, w którym chcę mieszkać.

>>Wole państwo w którym "wola ludu" i "sprawiedliwość społeczna" nie jest silniejsza niż prawo.
>Tylko w dobrze funkcjonujących systemach ludzie szanują prawo. III RP należy do krajów niesuwerennych, neokolonialnych, wrogich społecznie, których prawodawstwa mają na celu stabilizowanie wyzysku, i społeczeństwo takich prawodawstw nie szanuje.

Niestety państwo prawa jest słabe - bo musi sądzić a nie może słuchać "głosu ludu" czy odczuć tłumu by karać. Ale gdy się tej zasady wyrzekniesz to .... nie będziesz miał państwa prawa.

>Cała grabież polskiego majątku, tego dorobku prl, dokonana została w świetle prawa.
Promujesz spiskowe teorie. Nie przyszło Ci jednak do głowy, że Polacy byli po prostu naiwni i nie rozumieli jak działa świat i gosp. wolno rynkowa? Że chcieliśmy nadal popijać wódeczkę w pracy, wychodzić po zakupy i na pocztę ale żyć jak na zachodzie? Że jak dziecko z brzytwą załatwiliśmy się sami?

Pozdrawiam
Paolo Monstro
14-12-2016 22:50 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)
>A wojsko i milicja za to, że stanęły po stronie rewolucji Jaruzelskiego a nie ewolucji Gierka.
Jeżeli ma Pan na myśli postęp technologiczny w elektronice to faktycznie za Gierka on nastąpił ale można go porównać do dziecka, które dorasta i cierpi z głodu. Myślę, że zajmuje się Pan okresem Gierka jako jego pasjonat, nie historyk.
Co do Diory, bzdury Pan opowiada. Upadła bo produkowała sprzęt który już wtedy nie mógł konkurować z tym sprowadzanym z zachodu.
Zresztą równie dobrze może Pan się upierać w przypadku Odry (zlikwidowana w 1993).
Podobnie Unimor. Produkował telewizory i...komputery (te ostatnie w kooperacji z firmą polonijną) Unipolbrit Komputer 2086 - polski komputer domowy wzorowany na Timex 2068, Raczej nie słyszał Pan o nim.
14-12-2016 20:22 
 Ocena 4 na 4
Paolo Monstro (6146 punktów)
>... W 1995 prosty wąsaty Janusz z firmy Diora dokładnie przewidział jak będzie wyglądała Polska dekadę później, jeśli kurs transformacyjny będzie kontynuowany. Do dziś najtęższe głowy lewej i prawej strony powtarzają mantrę, że nie dało się tego przewidzieć. Dało się, i przewidywali to właśnie ci pogardzani robotnicy, którzy zresztą wbrew temu, co piszesz nie walczyli o obalenie socjalizmu. Postulaty sierpniowe wskazują wyraźnie, że pierwsza Solidarność walczyła o wzmocnienie socjalizmu. Dopiero druga, przeflancowana Solidarność, wespół z towarzyszami, walczyła o obalenie socjalizmu - na pohybel polskim robotnikom.

Co do Diory to jak ktoś wyżej napisał masz mocno wyidelizowany, żeby nie powiedzieć naiwny pogląd na ten temat. Przykład przestarzałego, awaryjnego, wielkich rozmiarów i niekonkurencyjnego na rynku magnetowidu ktoś już podał. Tak się składa, że naprawiałem produkty tej firmy i innych naszych przedsiębiorstw.

Dobrym przykładem działania polskiego przemysłu elektronicznego jest CEMI (producent układów scalonych). Za czasów Gierka kupiliśmy licencje na produkcję układu uA723 (wzmacniacz operacyjny wykorzystywany do dziś). Niestety nasze produkty nie działały. Skarga do producenta odkryła powód - nie działały z prozaiczengo powodu BYŁO ZBYT BRUDNO by produkować takie układy. Polska elektronika, zwł. z lat 80tych (gdy byliśmy pozbawieni komponentów z zachodu) była fatalnej jakości i przestarzała - taka jest prawda. Do początku lat 80tych bazowaliśmy na układach tranzystorowo-lampowych. Kupowałeś magnetofon diory (np. słynną szufladę) i miałeś 30% usterek. Byliśmy daleko za zachodem i to nie tylko z powodu myśli technologicznej ale również z powodu kadry robotniczej i jej postawy.

Nie twierdzę, że mam pełen obraz polskiego robotnika z lat 70/80-tych. Jednak szczerze mówiąc nie spotkałem nikogo, kto pamiętałby te czasy i nie potwierdził moich obserwacji - pijaństwo, kradzież, kombinowanie i buta były bardzo częste. Porozmawiaj sobie z kimś kto był np. kierownikiem budowy w PRL to dowiesz się jak się domy stawiało i ile było cementu w betonie a ile piasku.

Pozdrawiam
Paolo Monstro
14-12-2016 20:46 
 Ocena 1 na 1
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Jakiż sens mają rozważania o tym, że produkowaliśmy dużo bubla. Czyż w oparciu o takie tanie buble Chiny nie wyrosły na gospodarkę nr 1 wyprzedzając już każdy kraj dawnego kapitalizmu? W oparciu o systematycznie rozwijane buble można było zdziałać bardzo wiele, tylko od początku nikt z transformatorów absolutnie nie brał tego pod uwagę. Poza bublami mieliśmy też w tych likwidowanych fabrykach dużo rodzynków, które mogły się stawać hitami. W programie Jaworowicz robotnicy powołują się na opinię niemieckiej prasy fachowej z lat 90., która porównywała pewne produkty Diory jako lepsze niż analogiczne zachodnie. I do dziś to samo mówią ich użytkownicy, którzy masowo w całym internecie ten tekst komentowali, bo tak się składa, że jest to najczęściej lajkowany i polecany mój tekst w Racjonaliście.
14-12-2016 23:21 
 Ocena 5 na 5
Eliath (1441 punktów)
>Jakiż sens mają rozważania o tym, że produkowaliśmy dużo bubla.

Większy niż snucie bajek o tym jak to lepiej by było gdyby to ja/my/nasi rządzili.

>Czyż w oparciu o takie tanie buble Chiny nie wyrosły na gospodarkę nr 1 wyprzedzając już każdy kraj dawnego kapitalizmu?

NIE!

W oparciu o liczbę ludności, zważ też że Chinom łatwiej bo niższy pułap startowy.
GDP per capita w tyś $
nominalne: RP - 12, ChRL - 8
PPP: RP- 26, ChRL - 14

Ludność (Miliardy) Kraj GDP (Biliony$)
1,3 ChRL 21
0,5 UE 19
0,3 USA 18

>W oparciu

Opowiem Ci bajkę, może nawet ma morał: Kiedyś będąc żakiem pewien profesor wyjaśniał nam jak to pewien Braca, Hannibal popełnił błąd nie atakując Rzymu po Cannae.

>I do dziś to samo mówią ich użytkownicy,

Wiesz nic tak nie smakowało dobrze jak prawdziwa oranżada z młodości... och wait. To o niczym nie świadczy... no może o tym iż psychologia poprawnie opisuje mechanizmy działania ludzkiej pamięci!

>bo tak się składa, że jest to najczęściej lajkowany i polecany mój tekst w Racjonaliście.

Co świadczy o czym? No tylko o tym, iż jest to najczęściej lajkowany i polecany tekst.
Może jeszcze o gustach czytelników.
Natomiast dokładnie nic nie mówi o samym tekście, jego wartości, poprawności merytorycznej, czy długości ani nawet użytej czcionce!

Jak rozumiem na "fejsie" takie argumenty są łykane? Pewnie dlatego mnie tam nie ma


Rzeczywistość jest kłamstwem
14-12-2016 23:31 
 Ocena 1 na 1
romaro (25211 punktów)
>Czyż w oparciu o takie tanie buble Chiny nie wyrosły na gospodarkę nr 1 wyprzedzając już każdy kraj dawnego kapitalizmu?

Dobre sobie. Tak jakby mowa była o kopaniu rowów. Z jednej strony olbrzymie pieniądze włozyli w budowę fabryk, a z drugiej... mowa o technologiach?
Chiny nawet oprogramowanie do cenzurowania internetu ukradli.
14-12-2016 23:52 
 Ocena 3 na 3
Paolo Monstro (6146 punktów)
>Jakiż sens mają rozważania o tym, że produkowaliśmy dużo bubla.
Ten wątek nie miał na celu analiz makroekonomicznych scenariuszy. Pociągnąłem wątek bubli bo niska jakość wynikała, między innymi, z postawy robotników w PRLu. Ich mentalność (jako masy) w 1981 miała istotne znaczenie na postrzeganie przeze mnie Solidarności. W okresie transformacji również. Pracowałem z robotnikami niemal dekadę później i ta mentalność nadal funkcjonowała.

>Czyż w oparciu o takie tanie buble Chiny nie wyrosły na gospodarkę nr 1 wyprzedzając już każdy kraj dawnego kapitalizmu?
To nie jest na temat wspomnień ze stanu woj., dziś nie mam już czasu ale przemyśl następujące punkty:
1) W przeciwieństwie do PRL i III oraz IV RP Chiny mają cel strategiczny i strategię. Celem jest niezależność i dominacja a produkowanie bubli było sposobem na przejęcie technologii i zastrzyk kapitału
2) Chiny mają inny potencjał niż RP - mrówka nie będzie miała tych samych celów i strategii ich ościągnięcia co niedźwiedź
3) Chińczycy mają inną mentalność niż Polacy
4) Chińczycy mimo sukcesu państwa żyją znacznie gorzej niż Polacy w stanie wojennym

>W oparciu o systematycznie rozwijane buble można było zdziałać bardzo wiele, tylko od początku nikt z transformatorów absolutnie nie brał tego pod uwagę.
... można bardzo wiele tyle, że w Chinach ....i produkowanie bubli nie może być celem ani przypadkowym zjawiskiem wywołanym przez popijąjących wódkę robotników.

>W programie Jaworowicz robotnicy powołują się na opinię niemieckiej prasy fachowej z lat 90., która porównywała pewne produkty Diory jako lepsze niż analogiczne zachodnie. I do dziś to samo mówią ich użytkownicy, którzy masowo w całym internecie ten tekst komentowali, bo tak się składa, że jest to najczęściej lajkowany i polecany mój tekst w Racjonaliście.

To już kompletnie nie na temat ale podam Ci argumenty:
Otwierałeś kiedyś te produkty? Sam mam sentyment i sprzęt z tych lat i działa dobrze. Trzeba było trafić na dobry model (nie ten z usterkami) i wymieniać w latach 90tych PRLowskie elementy (wysychające kondensatory, potencjometry, słabe trafo-powielacze, paski w magnetofonach). To był sprzęt prosty w naprawie i prosty w budowie i w tym sensie DOBRY. Niektóre produkty mogłyby parametrami konkurować z prostymi odpowiednikami z zachodu. Problem był z jakością - tego pewnie w prasie niemieckiej nie przeczytałeś?
Problem był również z zawansowanymi konstrukcjami - np. nie udało się nam zbudować magnetowidu sensownego. O ile pamiętam, do końca PRLu nie udało się nam rozwiązać problemu ... zdalnego sterowania. W czasie gdy IBM publikował swoją architekturę PC (początek lat 80tych) rozpoczynając informatyzację świata, my walczyliśmy z ODRAMI itd ...

Czy polska myśle elektroniczna była na niskim poziomie? Myślę, że mogliśmy coś zdziałać, choć naukowo byliśmy jednak odcięci od świata, ale głównym problemem był:
1) efekt skali (za mało produkowaliśmy),
2) sami Polacy - klienci- którzy woleli kupić OTAKE czy SHIVAKI,
3) jakość (mentalność robotnika z PRLu) i
4) brak podejścia biznesowego - produkcja w gospodarce rynkowej to nie to samo co w centralnie sterowanej.

Najlepszym polskim produktem był, wg mnie, telewizor Elemis, konkurencyjny wobec większości TV zachodnich. Niestety upadł w latach 90-tych. Środek Elemisa niestety nie był polski. Za plajtę odpowiadają sami Polacy - po prostu nie chcieli kupować tego TV, woleli ROYALA, który miał gorsze parametry, wyższą cene ale był Zachodni, tj w zasadzie wschodni - montowany gdzieś pod palmą w Korei. Sąsiedzi Elemisa by nie zazdrościli a Royal był symbolem zmiany systemu.

Pozdrawiam
Paolo Monstro
15-12-2016 01:00 
 Ocena 1 na 1
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>1) W przeciwieństwie do PRL i III oraz IV RP Chiny mają cel strategiczny i strategię. Celem jest niezależność i dominacja a produkowanie bubli było sposobem na przejęcie technologii i zastrzyk kapitału

Dokładnie o tym mówię. W Polsce zapanowali ci, co głosili, że najlepszą polityką gospodarczą jest brak polityki gospodarczej. W efekcie przemiany w Polsce zostały przejęte przez działających od zaplecza esbeków, którzy robili za kelnerów zachodnich koncernów, donosząc im kolejne kąski polskiego tortu, w zamian napchano im luksemburskie konta.
Polska mogła iść drogą Chin: zalewać zachód polską taniochą, skupować i kopiować zachodnie technologie, następnie je rozwijać i sprzedawać jako własne. Gdyby władzę przejęli ludzie tacy jak Gwiazda - ideowy inżynier elektronik. Ale Gwiazdę zgasił Kiszczak wespół z Wałęsą, którzy do władzy dali zupełnie niekumatych humanistów typu Mazowieckiego, Kuronia czy Geremka. I dlatego zostaliśmy podbici. Przeszliśmy z jednej niewoli do drugiej. I trzeba znów walczyć o suwerenność Polski.

>4) Chińczycy mimo sukcesu państwa żyją znacznie gorzej niż Polacy w stanie wojennym

Tylko w tej chwili. To się zmienia bardzo dynamicznie. Ich silne państwo musi ich hamować, by nie wykoleili głównego celu. Gdyby w Polsce nic nie uległo zmianie to już rychło Chińczycy by nas przegonili tak jak przegonili nas Rosjanie z gdp na głowę (przed sankcjami)

>Problem był również z zawansowanymi konstrukcjami - np. nie udało się nam zbudować magnetowidu sensownego. O ile pamiętam, do końca PRLu nie udało się nam rozwiązać problemu ... zdalnego sterowania. W czasie gdy IBM publikował swoją architekturę PC (początek lat 80tych) rozpoczynając informatyzację świata, my walczyliśmy z ODRAMI itd ...

Jedyne z czym w Polsce walczono to z rozrostem polskiej produkcji w tym elektroniki czy komputerów, np. kazus Optimusa.
Na początku lat dziewięćdziesiątych wrócił do Polski inżynier Jacek Karpiński (twórca legendarnego mikrokomputera K-202). Nie przybył z pustymi rękami - przywiózł nowatorską koncepcję ręcznego mini-skanera, którego produkcję chciał wdrożyć w swoim kraju. Niestety znów został udupiony, tym razem ostatecznie.
Gdyby rządziły Gwiazdy to by Karpińskiego wzięto do działu R&D w Diorze i korzystano by z jego inwencji i doświadczenia zdobytego na zachodzie. Ale przecież to by utrudniło prywatyzację na której to kręcono główne lody.
15-12-2016 02:14 
 Ocena 4 na 4
Eliath (1441 punktów)
Moment moment może jakieś fakty byś podał nie tylko hasła.

>W efekcie przemiany w Polsce zostały przejęte przez działających od zaplecza esbeków, którzy robili za kelnerów zachodnich koncernów, donosząc im kolejne kąski polskiego tortu, w zamian napchano im luksemburskie konta.

Nie twierdzę że nie było takich przypadków, jednocześnie twierdzenie że tylko tak było to zwykła propaganda!
Tak długo jak nie podasz jakichś faktów, to nie ma co mówić o skali zjawiska, co najwyżej możesz twierdzić iż bywało różnie - czyli normalnie życie
Bo są przykłady gdzie działa to w drugą stronę, gdzie polska spółka się rozwija, jest notowana na GPW, wykupuje np. niemiecką firmę zamyka linię produkcją i przenosi ja do nas.
Być może istnieją dysproporcje, jednocześnie mogą być one wynikiem różnicy potencjału: cały świat vs. RP

>Polska mogła iść drogą Chin: zalewać zachód polską taniochą, skupować i kopiować zachodnie technologie, następnie je rozwijać i sprzedawać jako własne.

> Gdyby władzę przejęli ludzie tacy jak Gwiazda - ideowy inżynier elektronik.

> Gdyby rządziły Gwiazdy to by Karpińskiego wzięto do działu R&D

Gdyby rządziły Gwiazdy to nasza baza na księżycu produkowała by statki kolonizujące Marsa!

Płyń okręcie romantyzmu, zdobywaj świata oceany... O skórka rekina! Rafa!

Puki nie wykażesz, że na miejscu Hannibala zdobył byś Rzym nie gdybaj...

Z Gwiazdy akurat znam fajny cytat o Wolnych Związkach Zawodowych: "Wszyscy bardziej aktywni zostali wyrzuceni z pracy... no ja jestem wyjątkiem".
Co nic nie znaczy, ale skoro Cię tak teorie spiskowe wciągają.

>Przeszliśmy z jednej niewoli do drugiej. I trzeba znów walczyć o suwerenność Polski.

Czyżbyś nawoływał do walki z obecnym rządem?
Jest to bowiem niezależność władzy od innych aktorów tak wewnętrznych jak i zewnętrznych. Obaj wiemy, iż "Człowiek Podpis" i "Kobieta Broszka" suwerenni nie są.
Czy to spod ich jarzma mamy się wyzwolić?

Generalnie pomija się milczeniem suwerenność wewnętrzną bo komplikuje sprawę i bredzi o zewnętrznej bo dobrze brzmi jako hasełko! Zakres suwerenności zewnętrznej zaś to tylko wypadkowa suwerenności wszystkich aktorów, z którymi masz kontakty.
Jeśli chcesz mieć wpływ na innych to musisz albo pozwolić im wpływać na siebie, albo użyć przemocy... tak jak w życiu prywatnym - bo i państwa, jaki i wszelkie inne przejawy działalności człowieka rządzą się tymi samymi prawami.

Rzeczywistość jest kłamstwem
15-12-2016 21:23 
 Ocena 2 na 2
Celecrin (6386 punktów)
>Polska mogła iść drogą Chin: zalewać zachód polską taniochą, skupować i kopiować zachodnie technologie, następnie je rozwijać i sprzedawać jako własne.
Nie mogła. Tyle można Ci napisać. Dlaczego nie mogła? Sam odpowiedz sobie na to pytanie.
15-12-2016 23:15 
 Ocena 4 na 4
Paolo Monstro (6146 punktów)
>..W efekcie przemiany w Polsce zostały przejęte przez działających od zaplecza esbeków, którzy robili za kelnerów zachodnich koncernów, donosząc im kolejne kąski polskiego tortu, w zamian napchano im luksemburskie konta.

Masz jakieś przykłady takiego działania? Decyzje o prywatyzacji, tolerowanie korupcji były domeną polityków. To były często decyzje na poziomie rządu/sejmu. Jakie były rządy po 1989 łatwo sprawdzić, rządziła Solidarność i PZPR. Skład sejmu też można sprawdzić - sprawdź kto tam siedział. Nie badałem nigdy życiorysów polityków ale b. wątpie żeby Ci ludzie mieli w życiorysie karierę w SB. Z prozaicznych powodów:

1) Zdecydowana większość pracowników SB przeszło do UOP ale nie rządzili UOPem - więc ich zaangażowanie musiałoby być sterowane przez szefostwo z nadania politycznego (tutaj również Solidarność i PZPR/SLD byłaby winna), wątpie też żeby kandydowali do sejmu

2) Ci co nie przeszli weryfikacji prawdopodobnie zajmowali się zwalczaniem opozycji więc są małe szanse, że Solidarność ich (własnych wrogów) zatrudniłaby do podejmowania decyzji tudzież, że ludzie wybiorą ich do sejmu

Jakiś czas temu czytałem książkę "Zawód Szpieg" autorstwa byłego oficera SB (nie przeszedł weryfikacji). Polecam Ci. Opisuje ona czasy PRL ale również tranformacji. Nawet jeśli ten facet konfabuluje to pewne fakty łatwo sprawdzić. Aby pracować w SB trzeba było mieć wyższe wykształecenie, co w PRL dotyczyło znikomego procenta populacji. Jest możliwe, że Ci panowie/panie poradzili sobie lepiej z tranformacją niż przeciętny stoczniowiec. Przykładem tego jest autor tej książki. Było wśród SBków prawdopodobnie więcej inteligentnych osób niż wśród robotników i tyle. To, że sobie poradzili lepiej nie uwiarygania jednak teorii spiskowej jakoby SB sterowała tym krajem z zaplecza i go topiła "bo to źli ludzie byli". PRLem rządziło PZPR, którego członkowie byli/są dziś w wielu innych partiach w sejmie. III RP rządziła solidarość i pozostałości po PZPR w barwach kościelnych. MO, LWP, SB itd ... to były tylko narzędzia a nie ośrodki strategicznych decyzji.

Obawiam się, że jak z Diorą idealizujesz sprawy i starasz się wytłumaczyć spiskiem naszą polską nieudolność. Naiwność tego narodu, który dał się nabrać Solidarności i Wałęsie na 2gą Japonię. Ten sam sposób myślenia prezentujemy przy Smoleńsku i innych porażkach.

Prawda jest, wg mnie, taka: minęło ponad 27 lat od zmiany systemu a my ciągle użalamy się jak to jakieś magiczne siły nas ciągną ku ziemi. Dostaliśmy potężne fundusze z UE, tyraliśmy w latach 90tych na 2 etaty, dziś nadal pracujemy dużo. Mimo tego ciągle przeciętna pracownica sklepu w małym miasteczku musi oszczędzać na jedzeniu. Nie udało się nam też zainwestować w nic co nas utrzyma. Nie działa służba zdrowia, jeden rząd cofa reformy poprzedniego. Do tego straciliśmy 2mln młodych podatników, sprzedaliśmy wszystko co mielismy w 1989 wartościowego i mamy wielokrotnie większy dług niż zafundował nam Gierek, i ciągle się zadłużamy. W zamian za to mamy supermarkety, które dernują rynek z pieniędzy płacąc podatki za granicą, stacje benzynowe i parę inwestycji w infrastrukturę (głównie z pieniędzy UE). I co my w tej sytuacji robimy - KŁÓCIMY SIĘ O TO CZYJA WIZJA POLSKI BYŁA 35 LAT TEMU LEPSZA. Doprawdy zachowujemy się niczym Indianie w Ameryce Północnej.

Winą za tranformację obarczam Polaków - cały naród ale głównie robotników, którzy butnie przejęli władzę z Solidarnościa. Wałęsów, Wachowiczów i innych tego typu koleżków, którzy ślepo burzyli socjalizm nie mając żadnej działającej kontr-propozycji. Również ludzi typu Kaczyński i innych pseudo-intelektualistów, którzy nie mieli pojęcia o rządzeniu państwem ani o gospodarce rynkowej ale mimo tego pchali się do decydowania. Partyjniaków, którzy zapisali się do kościoła po upadku PRL i nadal podejmowali decyzje.

Nie zwalaj na SB, Niemców, Rosjan, Żydów, Marsjan ... to Polacy są temu winni. Jak długo będziemy szukali krwiożerczych potworów, które nam przeszkadzają zamiast skupić się na analizie błędów i współpracy w celu ich naprawy - tak długo będziesz miał coraz więcej powodów by na tym forum obarczać SB czy Żydów odpowiedzialnością za nasze porażki...

W 1989 roku byliśmy naiwni, wierzyliśmy w USA, że nas kocha i nam pomoże. W rzeczywistości nie rozumieliśmy świata. Nie rozumieliśmy, że celem USA nie była pomoc Polsce tylko obalenie ZSRR. Gdy ten cel został zrealizowany byliśmy rynkiem zbytu. Potem jak dzieci pchaliśmy się na nieswoje wojny i walczyliśmy niczym pod Monte Casino o nieswój interes. Wierzyliśmy, że nas Wojtyła ocali - kościół również po osiągnięciu swoich celów olał ten naród - ziemię odzyskali, władze odzyskali - resztę mają gdzieś. Wolą utrzymać stan posiadania bo jak naród pójdzie do przodu może się upomnieć o kasę ...
Dobrze to ujął ex minister spraw zagranicznych. Choć typa nie lubię, to zgadzam się z Radkiem Sikorskim i jego metaforą z seksem oralnym RP i USA.

Obserwując działania Polaków - młodym ludziom radzę wyjeżdżać i doczekać do śmierci pokolenia, które poparło wizję ostatnich 27 lat kierowania Polską. A potem przed powrotem sprawdziłbym stan budżetu/zadłużenia - czy aby nie przyjdzie im spłacać 500+, Wojsk Ochrony Terytorialnej, emerytur/KRUS i innych długów zaciąganych przez to pokolenie które wybrało PiS, PO, AWS, SLD i PSL.Niestety sprzedać się już nic nie da -więc to Wy to musicie spłacić!

Pozdrawiam
Paolo Monstro
15-12-2016 21:43 
 Ocena 2 na 2
Celecrin (6386 punktów)
>Jakiż sens mają rozważania o tym, że produkowaliśmy dużo bubla. Czyż w oparciu o takie tanie buble Chiny nie wyrosły na gospodarkę nr 1 wyprzedzając już każdy kraj dawnego kapitalizmu?
Chińskich bubli nikt nie kupuje poza nimi. Chiny produkują brandy dla niemalże wszystkich producentów na świecie. Od torebek, ubrań po elektronikę użytkową. To co robiła gierkowska Polska.
Czy znasz takich producentów smartfonów jak:Meizu, Zapo, Xiaomi, JiaYu?
A tych: LG, Samsung, Apple?

Oni wszyscy produkują swoje produkty w Chinach

www.koreat(*)s/tech/2015/10/133_189601.html
www.wsj.com/articles/SB125119041039356313
www.chicag(*)ne-factory-20160426-story.html
Degre (752 punktów)
Wątek bardzo ciekawy. Dobrze jest poczytać dyskusję na poziomie, jak czytałem je tu kilka lat temu.
Wymiana poglądów, różnice zdań i kulturalny poziom. Oby nie był to tylko ostatni majak przedśmiertny chorego

Cóż mogę o prl i stanie wojennym powiedzieć, poza tym iż nie byłem wtedy jeszcze w planach?
Z opowiadań rodziców to wiem, że mama miała kilka lat i bała się iż będzie wojna. Ojciec miał przepustki by chodzić w nocy, bo był bardzo ważną personą - piekarzem na nocne zmiany...

Mam nadzieję drogi autorze, że pamiętasz jakie rady mi dałeś w innym, starszym wątku. Odezwę się mailowo

Pozdrawiam
Degre

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365