Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jak nazwać...?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
23-12-2005 14:34Nichyia (45 punktów)Jak nazwać...?
Witam wszystkich,
zastanawiam się jak nazwać pogląd iż Bóg istnieje i ingeruje w nasze życie, a jednocześnie odrzucający wszelkie doktryny religijne, jako coś co służy manipulacji tłumem, a w rzeczywistości z Bogiem nie mającego nic wspólnego? Czy w ogóle istnieje nazwa dla takiego poglądu?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Volrath (3440 punktów)
To wbrew pozorom dosyć popularny pogląd (może nie dokładnie tylko to, ale także pewne otoczenie podobnych lecz często mniej radykalnych poglądów). Ale trudno go nazwać... Ja nazwy nie znam.
Nichyia (45 punktów)
No więc właśnie. Najbliższy chyba tym założeniom jest deizm, tyle, że on wyklucza ingerencję Boga w życie człowieka.
inhet (1073 punktów)
Może panteizm by tu pasował?

Gdzie brak pojęcia o przedmiocie, tam właśnie słowa sa w robocie
Nichyia (45 punktów)
No właśnie też nie. Panteizm jest to utożsamianie Boga ze światem przyrody i wszystkim tym co nas otacza. A więc Bóg nie byłby niczym innym jak wszechświatem. Zdecydowanie bliższy byłby panenteizm, czyli pogląd, że świat jest jedynie częścią Boga.
Zaczynam się zastanawiać czy po prostu nie jest to zlepek różnych poglądów filozoficznych i religijnych. Ale cóż... może się mylę i rzeczywiście ten pogląd ma swoją nazwę.
Patuszkin (2279 punktów)
>No właśnie też nie. Panteizm jest to utożsamianie Boga ze światem przyrody i wszystkim tym co nas otacza. A więc Bóg nie byłby niczym innym jak wszechświatem. Zdecydowanie bliższy byłby panenteizm, czyli pogląd, że świat jest jedynie częścią Boga.
>Zaczynam się zastanawiać czy po prostu nie jest to zlepek różnych poglądów filozoficznych i religijnych. Ale cóż... może się mylę i rzeczywiście ten pogląd ma swoją nazwę.
Od pewnego czasu chodzi za mną, nawet kiedy jestem pod urokiem Voltów, fajny koncept. Że panenteizm to pogląd, który wcale nie oznacza, iż kosmos jest cząstką Boga. Bowiem kosmos jest sumą wszystkich rzeczy, zatem i Bóg musi być jedną z części sumy wszystkich rzeczy.

Piotrek Patucha
Drobner
>Witam wszystkich, zastanawiam się jak nazwać pogląd iż Bóg istnieje i ingeruje w nasze życie, a jednocześnie odrzucający wszelkie doktryny religijne, jako coś co służy manipulacji tłumem, a w rzeczywistości z Bogiem nie mającego nic wspólnego? Czy wogóle istnieje nazwa dla takiego poglądu?
.
Jak najbardziej, istnieje:
>jak nazwać pogląd iż Bóg istnieje?
Bzdura, absurd, nonsens, religia.
.
Wszystkie, wszelkie, wszelakie, jakiekolwiek wnioski wyprowadzane z tego - fałszywego moim zdaniem założenia (że istnieją pozaprzyrodnicze moce)- nie mają żadnego umocowania w rzeczywistości, a więc żadnej wartości. To tylko pozbawione podstaw spekulacje.
Nichyia (45 punktów)
Wybacz Drobner, ale mówienie, że czegoś nie ma bo nie potrafimy tego uzasadnić jest absurdem, nonsensem, bzdurą i wskazuje o wielkich ograniczeniach osoby, która takowy pogląd głosi. To tak samo jakbyś powiedział żyjąc w średniowieczu, że grawitacja to nonsens, bo nie wiadomo skąd się bierze. Przecież wtedy nie było Newtona i gdyby wszyscy myśleli tak jak Ty, to ludzkość by wymarła rzucając się ze skały twierdząc, że i tak nie spadną, bo dla nich przyciąganie ziemskie to coś nadprzyrodzonego, a więc wg Twojego rozumowania nie istnieje.
I nie pytałam się o sens stwierdzenia "Bóg istnieje", a o nazwę tego poglądu (o ile mi wiadomo absurd jakimkolwiek poglądem nie jest, tak samo bzdura i nonsens), więc jakbyś mógł to czytaj na przyszłość uważnie czyjeś wypowiedzi.
krutki (1550 punktów)
>To tak samo jakbyś powiedział żyjąc w średniowieczu, że grawitacja to nonsens, bo nie wiadomo skąd się bierze. Przecież wtedy nie było Newtona i gdyby wszyscy myśleli tak jak Ty, to ludzkość by wymarła rzucając się ze skały twierdząc, że i tak nie spadną, bo dla nich przyciąganie ziemskie to coś nadprzyrodzonego,

Nie wiem czy dobrze rozumiem, ale czy przez to chcesz powiedzieć, że za jakiś czas ktoś nam udowodni istnienie Boga/ów? Moim zdaniem to trochę nieadekwatne porównanie. Czyż nie udowadnia się nam tego już dość długo? A wyniku nie możemy nadal sprawdzić.
Newton odkrył, sprawdził i zapisał prawa, które są sprawdzalne.

>I nie pytałam się o sens stwierdzenia "Bóg istnieje", a o nazwę tego poglądu (o ile mi wiadomo absurd jakimkolwiek poglądem nie jest, tak samo bzdura i nonsens), więc jakbyś mógł to czytaj na przyszłość uważnie czyjeś wypowiedzi.

Na ten temat niestety nie odpowiem. Ale życzę wytrwałości w poszukiwaniach
Pozdrawiam

"For ever we will be what we want to be" *** Ośrodek Trójmiejski
Nichyia (45 punktów)
Nie nie twierdzę, że za jakiś czas ktoś udowodni nam istnienie Boga. Nie lubię tylko idiotycznego tłumaczenia na zasadzie - nie ma czegoś, bo nie potrafimy tego zrozumieć i objąć naszym umysłem. Tak jak średniowieczni nie rozumieli niektórych praw fizyki, a mimo to z nich korzystali. I na czymś podobnym mniej więcej polega wiara.
Nie mam nic przeciwko ateizmowi. Szanuję ateistów, mimo, że moje poglądy są zupełnie inne. Nikomu też moich poglądów nie narzucam, i nie uważam ich za jedyne i prawdziwe. Dla mnie są one oczywiste i wynikające same przez się, ale nie znaczy to, że dla kogoś innego muszą one być tak samo oczywiste.
Innymi słowy nie akceptuję tego typu postawy jaką prezentuje sobą Drobner. Zachowuje się jak dziecko, które nagle zobaczyło (albo i nie - ah, ta dziecinna naiwność), że świat nie jest czarno-biały, ale uparcie stoi przy swoim.
krutki (1550 punktów)
>I na czymś podobnym mniej więcej polega wiara.

Czyli wiara w Boga polega na wierze intuicyjnej? Takiej naukowo bym to określił a priori?

>Nie mam nic przeciwko ateizmowi. Szanuję ateistów, mimo, że moje poglądy są zupełnie inne.

I chwała Ci za to! Ja również jestem za wzajemnym dialogiem i szacunkiem.

>Nikomu też moich poglądów nie narzucam, i nie uważam ich za jedyne i prawdziwe.
Dla mnie są one oczywiste i wynikające same przez się, ale nie znaczy to, że dla kogoś innego muszą one być tak samo oczywiste.

Jeżeli Twoja wiara wynika z rzeczywistych Twoich potrzeb to nie mam nic przeciwko. Najgorsza jest ta płytkość, bałwochwalstwo...Nie mam słów...
Pozdrawiam
ps. a czy ten pogląd może łączyć się z indyferentyzmem religijnym?


"For ever we will be what we want to be" *** Ośrodek Trójmiejski
Nichyia (45 punktów)
>Czyli wiara w Boga polega na wierze intuicyjnej? Takiej naukowo bym to określił a priori?

Dokładnie. Przynajmniej takie jest moje zdanie.

>ps. a czy ten pogląd może łączyć się z indyferentyzmem religijnym?

Hmmm... chyba jednak nie do końca. Oczywiście przedstawiony tu pogląd jest dość ogólnikowy i z początku mogło to tak zabrzmieć. Jednak miałam na myśli fakt iż odrzucenie wszelkich doktryn religijnych nie wynika z obojętności i ich nieznajomości, a z ich wnikliwej analizy. I nie służy to kompletnemu zaniedbaniu sfery religijnej człowieka, a wrecz przeciwnie.. odrzucenie ogólniepowszechnych rytuałów religijnych, ma na celu ustalenie swojej własnej drogi do odkrycia tego co boskie. I nie wyklucza pewnego stopnia podobieństwa co do motywu szukania tej boskości w już istniejących doktrynach religijnych.
Może pasowałoby to nazwać indywidualizmem religijnym?
Celecrin (11895 punktów)
Cześć
>Nie lubię tylko idiotycznego tłumaczenia na zasadzie - nie ma >czegoś, bo nie potrafimy tego zrozumieć i objąć naszym umysłem.
Drobner niczego takiego nie powiedział.
>Tak jak średniowieczni nie rozumieli niektórych praw fizyki, a >mimo to z nich korzystali. I na czymś podobnym mniej więcej >polega wiara.
Nie rozumiem na czym polega w przypadku wiary "korzystanie"
Według mnie wiara to coś czego nie znoszisz. Idiotyczne tłumaczenie czegoś na zasadzie: Jest coś, ponieważ dzieją się rzeczy, których nie potrafimy wytłumaczyć. Prawda, że pasuje?
>Innymi słowy nie akceptuję tego typu postawy jaką prezentuje >sobą Drobner. Zachowuje się jak dziecko, które nagle zobaczyło >(albo i nie - ah, ta dziecinna naiwność), że świat nie jest >czarno-biały, ale uparcie stoi przy swoim.
Nie wiem gdzie Ty to widzisz. Traktuj CAŁĄ wypowiedź Drobnera w sposób jaki piszesz. To jego prywatna opinia i koniec.
PAX
Wszystkiego dobrego.


Lacho calad, drego morn
Nichyia (45 punktów)
>Nie lubię tylko idiotycznego tłumaczenia na zasadzie - nie ma >czegoś, bo nie potrafimy tego zrozumieć i objąć naszym umysłem.
>Drobner niczego takiego nie powiedział.

>jak nazwać pogląd iż Bóg istnieje?
Bzdura, absurd, nonsens, religia.
>Wszystkie, wszelkie, wszelakie, jakiekolwiek wnioski wyprowadzane z tego (...) założenia, (że istnieją pozaprzyrodnicze moce) nie mają żadnego umocowania w rzeczywistości, a więc żadnej wartości. To tylko pozbawione podstaw spekulacje.

Nie powiedział w tego wprost, aczkolwiek jego wypowiedź miała właśnie tego typu wydźwięk. Pozaprzyrodnicze moce to nic innego jak coś czego nie rozumiemy, aczkolwiek nie mamy pewności czy one istnieją, czy są tylko wynikiem naszej błędnej interpretacji zdarzeń. Więc nie można powiedzieć, że spekulacje na ich temat są pozbawione podstaw.

>Nie rozumiem na czym polega w przypadku wiary "korzystanie"
>Według mnie wiara to coś czego nie znoszisz. Idiotyczne tłumaczenie czegoś na zasadzie: Jest coś, ponieważ dzieją się rzeczy, których nie potrafimy wytłumaczyć. Prawda, że pasuje?

Wiara jest sprawą intuicyjną. Ja nie powiedziałam, że fakt, iż coś itnieje, bierze się stąd, że nie potrafimy czegoś wytłumaczyć. Tylko, że jeśli nie umiemy czegoś wytłumaczyć, to nie znaczy, że to coś nie istnieje.

>To jego prywatna opinia i koniec.

Owszem opinia prywatna. Jeśli jest on ateistą - nie mam nic przeciwko. Jednak nazywanie innych poglądów od ateistycznych bzdurą, nonsensem i absurdem, oznacza iż Drobner kieruje się w życiu skrajnym subiektywizmem, przez co ogranicza sobie pole spostrzegania świata do zaledwie jego niewielkiego fragmentu.
Itachi-san (468 punktów)
>Wybacz Drobner, ale mówienie, że czegoś nie ma bo nie potrafimy >tego uzasadnić jest absurdem, nonsensem, bzdurą i wskazuje o >wielkich ograniczeniach osoby, która takowy pogląd głosi.

Eh ciężko tu o porozumienie z 'praktykującym ateistą'
Jeśli mówisz, że coś istnieje, ale nie potrafimy tego uzasadnić z powodu ograniczoności naszego poznania to ja moge ci namnożyć tysiące bytów (bogów, buddów, duchów, krasnali, wilkołaków itd.).
W nauce przyjmuje się tylko wytłumaczenia proste, a nie mów mi że wytłumaczenie świata bytem-absolutem-Bogiem jest proste. Zapewne na zdrowy rozsądek tak, jednak jest to pojecie abstrakcyjne, mętne, nie odnoszące się do przyrody. Większość z nas osób wyznaje światopogląd racjonalistyczy, z którego wynika ateizm, dodatkowo wielu jest zainteresowanych żywo nauką, więc trudno tu o porozumienie. W dobie fizyki kwantowej, teorii Einsteina, filozofii nauki, ewolucji chemicznej i biologicznej stoisz w opozycji, więc nie dziw się, trudno tu o porozumienie.

>To tak samo jakbyś powiedział żyjąc w średniowieczu, że grawitacja to nonsens, bo nie wiadomo skąd się bierze. Przecież wtedy nie było Newtona i gdyby wszyscy myśleli tak jak Ty, to ludzkość by wymarła rzucając się ze skały twierdząc, że i tak nie spadną, bo dla nich przyciąganie ziemskie to coś nadprzyrodzonego, a więc wg Twojego rozumowania nie istnieje.

Żeby dojść do tego, że się spadnie ze skały nie trzeba wchodzić na Mount Everest. Każdy od dziecka upadł wiele razy i lęk przed upadkiem jest sam powstanie, jest to jeden z lęków z którym także człowiek się rodzi i który może być wzmacniany kolejnymi upadkami podczas dorastania. Nie pamiętam już jak Newton, doszedł do grawitacji, część założeń w nauce jest a priori, potem się je udowadnia. Załóżmy, że naukowiec przypuszczał istnienie jakiegoś zjawiska , zbadał, więc ono zachodzi (i zachodziło wcześniej). Jeśli załóżymy istnienie Boga (a priori) musimy zacząć badać zagadnienie i udowodnić istnienie tego Pana, a to się jeszcze nikomu nie udało... Polecam też zapoznanie się z Davidem Hume'm

>I nie pytałam się o sens stwierdzenia "Bóg istnieje", a o nazwę tego poglądu (o ile mi wiadomo absurd jakimkolwiek poglądem nie jest, tak samo bzdura i nonsens), więc jakbyś mógł to czytaj na przyszłość uważnie czyjeś wypowiedzi.

Jesteś zwyczajnie bezwyznaniowcem wierzącym w Boga, trudno znaleźć odpowiednie pojęcie, a przejrzałem już dwie encyklopedie, pewnie pomógłby religioznawca. Wesołych Świąt
Drobner
Dobra: teraz na poważnie:
Koncepcja 'boga' jest wytworem ludzkiego umysłu, próbującego wyjaśnić nierozumiane kwestie rzeczywistości.
Wymyślono (bezkrytycznie) przyczynę - 'bóg'.
Jeśli jeszcze masz ochotę rozmawiać ze mną dalej, to najpierw ZDEFINIUJ pojęcie 'bóg', żebym mógł wiedzieć, o czym rozmawiamy. Dla mnie ten 'rzeczownik' nie ma desygnatu.
.
"Absurd, nonsens, bzdura": zawsze tak powiem o KAŻDYM niezdefiniowanym podmiocie jakiejkolwiek dyskusji.
Na przykład: 'krasnoludki', 'mugole', 'kstrewy'.
Nichyia (45 punktów)
>Jeśli jeszcze masz ochotę rozmawiać ze mną dalej...

Gdybym miała ochotę dyskutować z ateistą o poglądach religijnych to założyłabym inny dyskusję, a tymczasem pytanie było proste - Jak nazwać dany pogląd? A nie... co o nim sądzicie.

>... to najpierw ZDEFINIUJ pojęcie 'bóg'.

Boga nie da się zdefiniować. Każdy odczuwa go inaczej, bądź nie odczuwa go wcale. Jeśli czujesz się dobrze nie wierząc w Niego - świetnie. Ale nie narzucaj innym swoich poglądów.

Wszystko jest względne.
Janusz
>>... to najpierw ZDEFINIUJ pojęcie 'bóg'.
>Boga nie da się zdefiniować. Każdy odczuwa go inaczej, bądź nie odczuwa go wcale. Jeśli czujesz się dobrze nie wierząc w Niego - świetnie. Ale nie narzucaj innym swoich poglądów.
>Wszystko jest względne.

Bog moze byc zdefiniowany:
Bog jest to unikalny, nieskonczony i swiety duch, sprawiedliwy, madry i bezgranicznie kochajacy, ktory sworzyl istniejacy wszechswiat i ktory przygotowuje nasze dusze do wiecznego z nim przebywania poprzez`dusz tych nieprzymuszona odpowiedz na wszelkie wyzwania i trudnosci mentalne oraz alternatywy przez Niego wyznaczone.
Nichyia (45 punktów)
Myliłam się. Bóg może być zdefiniowany. Jednak z racji tego, że dla każdego człowieka Bóg jest czymś innym nie można Twojej definicji nazywać uniwersalną.
Świetnie opisał ją Szczypiorski w "Mszy za miasto Arras":

"Bóg zawsze jest taki, jakim jest człowiek, który w Niego wierzy. Bo Bóg, jak wiecie, to tęsknota do prawdy, do miłości, do wzniosłości. Bóg jest naszą lepszością, a wiara w Niego stanowi drogę ku doskonałości. Lecz inna jest moja lepszość, a inna jest lepszość drugiego człowieka. Każdy ma swoje miary..."

Ale wracając do wątku, co sądzicie o nazwaniu tego indywidualizmem religijnym?
Itachi-san (468 punktów)
>Ale wracając do wątku, co sądzicie o nazwaniu tego indywidualizmem religijnym?
>

Twój Bóg jest chyba raczej filozoficzny, a nie religijny...

Artykuł Bóg religii i Bóg filozofii:
www.staff.(*)insfil/mlodziez/drozdowicz.htm

Pozdrawiam
diogenes (38 punktów)
>Dobra: teraz na poważnie:
>Koncepcja 'boga' jest wytworem ludzkiego umysłu, próbującego wyjaśnić nierozumiane kwestie rzeczywistości.
>Wymyślono (bezkrytycznie) przyczynę - 'bóg'.
>Jeśli jeszcze masz ochotę rozmawiać ze mną dalej, to najpierw ZDEFINIUJ pojęcie 'bóg', żebym mógł wiedzieć, o czym rozmawiamy. Dla mnie ten 'rzeczownik' nie ma desygnatu.
>.
>"Absurd, nonsens, bzdura": zawsze tak powiem o KAŻDYM niezdefiniowanym podmiocie jakiejkolwiek dyskusji.
>Na przykład: 'krasnoludki', 'mugole', 'kstrewy'.

"bóg" to spowodowana strachem,niewiedzą,poczuciem bezsilności i własnej nicości potrzeba poddania się pod opiekę.W naszym mniemaniu i nadziei,opiekę pewną,sprawieliwą i nieskończoną.
outsider (2469 punktów)
Ingeruje w nasze życie - i zarazem rozbudowuje się stosownie do eksplozji demograficznej? Toż albo musiałby ingerować w zycie jednostki coraz niestaranniej - albo owe ingerencje musiałby się dokonywac na poziomie sił przyrody (kataklizmy), po co zatem je od przyrody oddzielać - albo musiałby (Bóg obserwujący i działający indywidualnie) rosnąć, rosnąć, rosnąć...

I dawno już zostałby spętany przez prawo Parkinsona.


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
diogenes (38 punktów)
>Witam wszystkich,
>zastanawiam się jak nazwać pogląd iż Bóg istnieje i
>ingeruje w nasze życie, a jednocześnie odrzucający wszelkie
>doktryny religijne, jako coś co służy manipulacji tłumem, a
>w rzeczywistości z Bogiem nie mającego nic wspólnego? Czy
>wogóle istnieje nazwa dla takiego poglądu?
NATURA !!!!Instnkt stadny,popędy czyste zwierzęce (nie w negatywnym tego słowa znaczeniu)odruchy.
DarkSide
>Witam wszystkich,
>zastanawiam się jak nazwać pogląd iż Bóg istnieje i
>ingeruje w nasze życie, a jednocześnie odrzucający wszelkie
>doktryny religijne, jako coś co służy manipulacji tłumem, a
>w rzeczywistości z Bogiem nie mającego nic wspólnego? Czy
>wogóle istnieje nazwa dla takiego poglądu?
Wiesz ja często zastanawiam się nad pojęciem przez człowieka religii.Według moich krótkowzrocznych s[postrzeżeń świat jest pełen podziałów i różnic .Może tym co nazywamy różnicą w Bycie Absolutnym jest całośćią.Taka koncepcja równoległego świata w osobie Boga.A opieram ten pogląd na słowach dobrze znanych nam "wszechmocny" itp.Pozostając poza sfęrą dociekań czysto teologicznych ,zarezerwowanych dla piśmiennych Starego i Nowego Zakonu jak i wszyskich święconych Bóg pozostaje w naszej i tylko naszej kwestii rozumowania i Jego obrazu.Dziwię się serialowi Plebania ,superbii księży i tej "profesjonalności " dzisiejszego Kościoła.A pytań pozostaje coraz więcej .Kto na nie odpowie jak nie my?
Zachęcam Cię do własnej intepretacji Słowa Bożego i dyskusji ze mną w niezobowiązującym i pseudointeligenckim tonie.Pozdrawiam.


= nowa linia
kotekk
>>Witam wszystkich,
>>zastanawiam się jak nazwać pogląd iż Bóg istnieje i
>>ingeruje w nasze życie, a jednocześnie odrzucający wszelkie
>>doktryny religijne, jako coś co służy manipulacji tłumem, a
>>w rzeczywistości z Bogiem nie mającego nic wspólnego? Czy
>>wogóle istnieje nazwa dla takiego poglądu?
>Wiesz ja często zastanawiam się nad pojęciem przez człowieka religii.Według moich krótkowzrocznych s[postrzeżeń świat jest pełen podziałów i różnic .Może tym co nazywamy różnicą w Bycie Absolutnym jest całośćią.Taka koncepcja równoległego świata w osobie Boga.A opieram ten pogląd na słowach dobrze znanych nam "wszechmocny" itp.Pozostając poza sfęrą dociekań czysto teologicznych ,zarezerwowanych dla piśmiennych Starego i Nowego Zakonu jak i wszyskich święconych Bóg pozostaje w naszej i tylko naszej kwestii rozumowania i Jego obrazu.Dziwię się serialowi Plebania ,superbii księży i tej "profesjonalności " dzisiejszego Kościoła.A pytań pozostaje coraz więcej .Kto na nie odpowie jak nie my?
>Zachęcam Cię do własnej intepretacji Słowa Bożego i dyskusji ze mną w niezobowiązującym i pseudointeligenckim tonie.Pozdrawiam.
>

> = nowa linia
Taki Pogląd to agnostyzm. Sam jestem przekonany o takim stanie rzeczy. Jestem agnostykiem.
placownik (17853 punktów)

> Taki Pogląd to agnostyzm. Sam jestem przekonany o takim stanie rzeczy. Jestem agnostykiem.

    Agnostycyzm

   Warto wiedzieć kim się jest. Proponuję poczytać i nie wprowadzać w błąd tych, którzy jeszcze nie czytali.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Nichyia (45 punktów)
Jeśli ktoś jest zainteresowany agnostycyzmem, to odsyłam

www.racjonalista.pl/kk.php/s,2148

Wydaje mi się, że na początku niechybnie założyłam istnienie Boga, gdyż w kolejnych postach sama temu zaprzeczam, mówiąc, że Bóg jest tym, kim jest człowiek w Niego wierzący (a więc nie wiadomo czy Bóg istnieje czy nie).
Jak na razie agnostycyzm wydaje mi się najbliższy temu poglądowi.
Niedźwiecki (58 punktów)
>Witam wszystkich,
>zastanawiam się jak nazwać pogląd iż Bóg istnieje i
>ingeruje w nasze życie, a jednocześnie odrzucający wszelkie
>doktryny religijne, jako coś co służy manipulacji tłumem, a
>w rzeczywistości z Bogiem nie mającego nic wspólnego? Czy
>wogóle istnieje nazwa dla takiego poglądu?

Ja niegdyś słyszałem określenie agnostyk, a jednak że nie zagłebiałem się w genezę i znaczenie tego słowa. Po przeczytaniu wszych postów zaczeło mnie to interesować. Czy zna ktoś odpowiedź na te pytanie?
Nichyia (45 punktów)
Zapraszam także na stronę, którą znalazłam szukając odpowiedzi na moje własne pytanie.

wlasnowierca.friko.pl
Dawid
>zastanawiam się jak nazwać pogląd iż Bóg istnieje i
>ingeruje w nasze życie, a jednocześnie odrzucający wszelkie
>doktryny religijne, jako coś co służy manipulacji tłumem, a
>w rzeczywistości z Bogiem nie mającego nic wspólnego? Czy
>wogóle istnieje nazwa dla takiego poglądu?

Pomyśl o tym jak Pan Bóg patrzy na nas i nasze rozważania intelektualne o Nim, i jak się z tego śmieje. Z Jego perspektywy to musi być bardzo zabawne. Robimy z siebie głupków myśląc, że możemy Go jakoś mądrze opisać. Zadufani w swoim rozumie "racjonaliści" zbytnio polegają na sobie. Bóg wykracza poza nasze intelektualne ograniczenia. Myślę, że istnienie rozmaitych doktryn religijnych jest skutkiem bezradności umysłu wobec żywego Boga, który oddziałuje na nasze życie w sposób dla nas niezrozumiały. To, że my Go nie rozumiemy nie znaczy, że jego działania nie mają sensu. To jest Majestat, którego nie zgłębimy, ale możemy troszeczkę zrozumieć jeśli zwrócimy się do źródła mądrości, czyli do tego co powiedział sam Bóg, a więc do Słowa Bożego. Jeśli idzie o nazwanie Twojego poglądu, bardzo mi bliskiego,to uważam, że będzie to dobry krok w kierunku stworzenia nowej doktryny.

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365