Dla wyjaśnienia dodam, że RP to oczywiście Rzeczpospolita Polska, a PR to public relations. Politycy to nasi reprezentanci, których wybieramy w wolnych wyborach. Często jednak, lepiej niż troska o sprawy państwa, wychodzi im dobra prezencja w mediach. W tv widzimy dobrze ubranych, elokwentnych i pewnych swoich wypowiedzi posłów. Do tego właśnie służy PR. Mechanizm jest prosty i polega na ciągłym mówieniu o rzeczach przyjemnych i podkreślaniu ich znaczenia, nawet jeśli ich faktyczna przydatność dla obywateli w rzeczywistości nie jest tak duża. Analogicznie do powyższego zdania, zaniża się rangę, tego co złe i ciągle potwierdza, że wszystko jest pod kontrolą. Świetnym przykładem i dowodem na powyższe słowa są wypowiedzi naszego rządu dotyczące PKB i podwyżki podatku VAT. W pierwszym przypadku, na każdym kroku słyszeliśmy, że jesteśmy zieloną wyspą na mapie Europy i jako jedyni z krajów wspólnoty będziemy kończyć rok z dodatnim wskaźnikiem PKB. Fakty są jednak takie, że przeciętny obywatel nie odczuje tego. Co do podwyżki VAT-u to sprawa jest taka, że nie zostanie on podniesiony o 1%, tylko o 1 punkt procentowy, a to jednak robi różnicę. Ponadto, większość towarów zdrożeje o ok 4%. Z ust partii rządzącej, rzadko słychać by mówili o całej prawdzie w tej kwestii. Losy kraju coraz częściej spadają na dalszy kraj, a na wierzch wychodzi właśnie walka o wizerunek. Albo się polepsza swój, albo próbuje pogorszyć rywala, co w ostateczności ma przynieść korzyść dla siebie. Niestety Polska jako naród traci na tym całym politycznym marketingu. Zasada jest taka, że nieważnie jak jest, ważne jak się to przedstawi i jak to będzie wyglądać w mediach. No cóż, takie czasy, w których: "jak Cię widzą, tak Cię piszą". Z tego powodu PR to dziś najlepsza metoda na pozyskanie poparcia. Zauważyłem, że PR ma tym większe oddziaływanie, im większa stawka. O ile w walce o wyborców na poziomie lokalnym decydują zasługi dla regionu czy miasta, to w wyścigu o najwyższe posady nie może obejść się bez speców od marketingu. |