Racjonalista - Strona głównaDo treści
Banki skartelizowane przez państwo

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
29-08-2013 13:44konserwatysta2 (954 punktów)Banki skartelizowane przez państwo
Ocena 7 na 7
Pojawił się dzisiaj ciekawy artykuł prof. Rybińskiego:
forsal.pl/(*)i-jak-kartele-narkotykowe.html
który wg mnie dość zwięźle i trafnie przedstawia istotę przyczyn obecnego kryzysu patrząc przynajmniej od strony makroekonomii.
Myślę, że wśród różnych dyskusji o wyższości "kapitalizmu" nad "socjalizmem" i odwrotnie, warto zadać sobie pytanie, dla jakiego ustroju te rozwiązania stosowane w większości państw rozwiniętych są bliższe?
Niewątpliwie w świecie finansów powszechnie panuje dzisiaj centralne sterowanie, gdzie centralni planiści pociągają za odpowiednią wajchę stóp procentowych i innych parametrów. Z wolną grą rynkową nie ma to jednak nic wspólnego. Niestety.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

astrotaurus (12445 punktów)
>Z wolną grą rynkową nie ma to jednak nic wspólnego. Niestety.
Spłakałem się jak norka nad nieszczęsnym sektorem finansowym co to nie może, biedaczyna, grać jak sam zechce. Notuje wzrosty wielokroć wyższe, niż reszta gospodarki; zgarnia prawie połowę wszystkich zysków przedsiębiorstw.... ach, gdyby dać mu swobodę miałby już wszystko co tylko jest na świecie.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
29-08-2013 23:45 
 Ocena 8 na 8
Maldoror XXIII (2480 punktów)
>>Z wolną grą rynkową nie ma to jednak nic wspólnego. Niestety.
>Spłakałem się jak norka nad nieszczęsnym sektorem finansowym co to nie może, biedaczyna, grać jak sam zechce. Notuje wzrosty wielokroć wyższe, niż reszta gospodarki; zgarnia prawie połowę wszystkich zysków przedsiębiorstw.... ach, gdyby dać mu swobodę miałby już wszystko co tylko jest na świecie.
>
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.


Można by np. założyć jakąś organizację charytatywną, która zbierałaby pieniądze dla banków. Warto by z Owsiakiem pogadać. Skoro zrobił już w ramach WOŚP kwestę dla zagrożonych wcześniaków, dla osób po wypadkach, dla starych schorowanych ludzi to może w 2014 zrobi kwestę na banki? Warto by także namawiać szeregowych pracowników banków, by pracowali w ramach wolontariatu a nie na umowę o dzieło, czy nie daj boże umowę o pracę. Skoro na Euro 2012 znalazła się cała obsada wolontariuszy, która pracowała także dla niezwykle ubogiej UEFA to czemu banki nie miałyby korzystać z wolontariatu? Byłoby tak wolnorynkowo, że hej!

br
31-08-2013 20:05 
 Ocena 3 na 3
Satyr (4285 punktów)
Banki mają takie a nie inne zyski właśnie dzięki temu, że są wspierane przez państwo. Gdyby obowiązywała je dyscyplina w gospodarowaniu środkami, taka, jak wszystkich innych przedsiębiorców, nie mogłyby pozwolić sobie na nonsensowne decyzje. Teraz robią to lekką ręką, bo sprzedawany przez nie "towar" jest dostarczany przez państwo, w dowolnych ilościach.
janszczepan (7 punktów)
>>Z wolną grą rynkową nie ma to jednak nic wspólnego. Niestety.
>Spłakałem się jak norka nad nieszczęsnym sektorem finansowym co to nie może, biedaczyna, grać jak sam zechce. Notuje wzrosty wielokroć wyższe, niż reszta gospodarki; zgarnia prawie połowę wszystkich zysków przedsiębiorstw.... ach, gdyby dać mu swobodę miałby już wszystko co tylko jest na świecie.
>
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

Dokładnie - nagle narzekania jak to sektor w kryzysie, a że i tak brali ogromnie dużo to już nikt nie patrzy. Narzekanie gdy przykładowa wycena przedsiębiorstwa musi zostać zmniejszona o połowę przez ich dochody zakrawa o kpinę.
bohandas (842 punktów)
>Pojawił się dzisiaj ciekawy artykuł prof. Rybińskiego:
>forsal.pl/(*)i-jak-kartele-narkotykowe.html
>który wg mnie dość zwięźle i trafnie przedstawia istotę przyczyn obecnego kryzysu patrząc
>przynajmniej od strony makroekonomii.

To chyba oczywiste, że do kryzysu doprowadziło długotrwałe utrzymywanie stóp na niskim poziomie i co za tym idzie pusty wzrost gospodarczy i pompowane kredytem bańki na różnych rynkach. Nie dałoby się przecież tak łatwo pompować cen przy umiarkowanie drogim kredycie.

Jednak winne są nie tyle banki centralne, lecz głównie rządy beztrosko zadłużające podatników i to one zachowują się jak narkoman - żeby funkcjonować potrzebują kolejne dawki taniego długu. Zadłużenie większości państw z każdym rokiem wzrasta o wielkość deficytu. Wskaźniki długu są sprytnie liczone w relacji do PKB. Skutkiem tego jest jednak to, że każdy spadek tegoż PKB staje się problemem, pogarsza się bowiem wskaźnik zadłużenia. Każdy wzrost jest natomiast dobrodziejstwem, bo można spokojnie dobrać kredytów i zachować stałą relację do PKB. Stąd też ta histeryczna walka o rosnące PKB.

A jak zapewnić wzrost PKB? To "proste" - wystarczy więcej taniego kredytu konsumpcyjnego. Wzrośnie konsumpcja, wzrośnie PKB, zwiększymy zadłużenie zachowując stałą relację do PKB i jest dobrze. Oczywiście za rok trzeba będzie trochę więcej taniego kredytu i tak co rok...
Paweł Rek (rexus) (2343 punktów)
Pieniądz będzie drukowany, póki drzew starczy, choć to już stare porzekadło, bo są już plastikowe banknoty i elektroniczny impuls. Koniunktury, inflacje, kryzysy, hossy to tylko określenia dla danego etapu zarządzania zasobami ludzkimi (wyrobnikami). To ile jest długu, w jakim tempie rośnie nie ma większego znaczenia, dopóty lud czoła nie unosi i haruje na spłacenie rat. Gorzej, gdy lud od łopaty odejdzie i strajkować zacznie. CIA w latach 70/80 gdy finansowało solidarność i korumpowało kacyków, dobrze wiedziało, że zniszczyć gospodarkę wroga najłatwiej jest poprzez odciągnięcie ich od roboty. A odciągali bajkami o American dream, filmy z Hollywood, super fury, dużo żarcia.
Póki osioł widzi marchew, to idzie. Przewrotność kryzysów to wydłużanie kija z marchwią, i osioł przyspiesza. Gdyby stanął, dać mu kęsa. A dalej pójdzie. Gdyby się zbuntował i iść nie chciał, to go batem, i pokazać sianko. A ruszy.
marrecki345 (3 punktów)
>Pojawił się dzisiaj ciekawy artykuł prof. Rybińskiego:
>forsal.pl/(*)i-jak-kartele-narkotykowe.html
>który wg mnie dość zwięźle i trafnie przedstawia istotę przyczyn obecnego kryzysu patrząc
>przynajmniej od strony makroekonomii.
>Myślę, że wśród różnych dyskusji o wyższości "kapitalizmu" nad "socjalizmem" i odwrotnie, warto
>zadać sobie pytanie, dla jakiego ustroju te rozwiązania stosowane w większości państw rozwiniętych
>są bliższe?
>Niewątpliwie w świecie finansów powszechnie panuje dzisiaj centralne sterowanie, gdzie centralni
>planiści pociągają za odpowiednią wajchę stóp procentowych i innych parametrów. Z wolną grą rynkową
>nie ma to jednak nic wspólnego. Niestety.
>

kryzys w Polsce jest i to bardzo duży, jest widoczny w ekonomii w innych dziedzinach aż nadto.. trzeba tylko teraz podjąć próbę jak z niego wyjść..
04-09-2013 20:00 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>kryzys w Polsce jest...

Całe szczęście, że kryzys nie dotknął racjonalizmu.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
05-09-2013 07:32 
 Ocena 2 na 2
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)

>>
>kryzys w Polsce jest i to bardzo duży, jest widoczny w ekonomii w innych dziedzinach aż nadto.. trzeba tylko teraz podjąć próbę jak z niego wyjść..

Zwłaszcza kryzys poprawnego językowo, formułowania myśli w zdania.
Jan Rylew (3965 punktów)
>Pojawił się dzisiaj ciekawy artykuł prof. Rybińskiego:
>forsal.pl/(*)i-jak-kartele-narkotykowe.html
>który wg mnie dość zwięźle i trafnie przedstawia istotę przyczyn obecnego kryzysu >patrząc przynajmniej od strony makroekonomii.

Mam inne zdanie. Prof Rybiński pisze:
"Po pierwsze, banki centralne znowu wierzą, że przez podniesienie inflacji można zmniejszyć bezrobocie. Po drugie, znowu uważają, że jeśli dodrukują dużo pieniędzy, inflacja wzrośnie."

To jednak chyba nie tak. Na pewno nie wierzą (wierzył kiedyś być może Balcerowicz, ale to na szczęście już przeszłość). Z pewnością nie wierzą także w automatyczną inflację po zalaniu banków płynnością, w sytuacji gdy w gospodarkach świata widać wyraźnie względne nasycenie pieniądzem dłużnym. Dodruk pieniędzy miał zupełnie inne intencje niż domniemywane tutaj przez Rybińskiego.
Na przykład poprzednie "poluzowanie monetarne" związane było z ratowaniem systemu finansowego (banków) po 2008 kiedy to w ciągu 2 lat wpompowano w Europie w system ponad 4,5 biliona euro. Ostatnie zaś związane było z kryzysem zadłużenia (Grecja) i rzekomym ratowaniem Euro. To, właśnie razem ze skupywaniem niepewnych obligacji greckich przez EBC spowodowało spadek lichwiarskich oprocentowań państwowych obligacji. Załapał się na to także min Rostowski sprzedając obligacje skarbu państwa z rekordowo niskimi oprocentowaniami.
Banki także nie po to kreują bańki spekulacyjne aby poprawić koniunkturę, tylko w celu pomnożenia swoich kapitałów choć to ryzykowna gra.
Dla ambitnego ekonomisty przydatna może być refleksja, że jeśli polityka pieniężna jest jaka jest i "prawdopodobnie doprowadzi do katastrofy" to może cały system finansowy trzeba już zasadniczo zreformować. Wszak polityka monetarna jest układem sterowania całym systemem i należy do niego.
09-10-2013 20:40 
 Ocena 1 na 1
grzegorz (36 punktów)

>Dla ambitnego ekonomisty przydatna może być refleksja, że jeśli polityka pieniężna jest jaka jest i "prawdopodobnie doprowadzi do katastrofy" to może cały system finansowy trzeba już >>.zasadniczo zreformować. Wszak polityka monetarna jest układem sterowania całym systemem i należy do niego.
>

Obecny system monetarny jest niereformowalny, dlatego że jego kształt ściśle jest zależny od systemu gospdoarczego państwa. Dopóki państwa bedą prowadzić politykę zadłużania (poprzez państwo opiekuńcze i inne antyludzkie pierdoły), dopóty system monetarny będzie podtrzymywał monetarne status quo, które zapewnia najlepszą płynność bankom w finansowaniu długu.
Naszczęscie zgodnie z zasadmi cybernetyki wszytsko zmierza do równowagi i tak też będzie z obecnymi gospodarkami, które najzwyczajniej w świecie zbankrutują. Póki daje się jeszcze utrzymywać jako taki wzrost gospodarczy dopóty daje się ten system moentarno-gospdoarczy utrzymać na garbach coraz bardziej ciemiezonych podatników. Jednak z każdym kolejnym cyklem kryzysowym gospdoarka coraz cieżej będzie się podnosić ze względu na silną tendencje do coraz wiekszego spowalniania PKB (a z czegoś te dołki kryzysowe trzeba finansowac). W pewnym momencie nastąpi wielkie bum, jak najwieksze gospodarki świata poupadają w jednym cyklu kryzysowym (mam tu na mysli szczególnie gospodarki: UE, USA i Japonii) i nie bedzie nikogo, żeby rekę podać. Efekt domina powinien być spektakularnym widowiskiem w dziejach gospodarczo-ekonomicznych jakie do tej pory miały miejsce.
Oczywiscie nie bedzie to dotyczyc Chin i niektórych nowoczesnych gospodarek krajów arabskich, które naturalnie przejdą z fazy eksportu do fazy importu, który jest wyrazem bogactwa kapitałowego gospdoarki.

Ja mam tylko nadzieje, że po wielkim bum (które moze nastpić dopiero za kilkadziesiąt lat niestety) przejdziemy do gospodarek o całkowicie uwolnionym pieniądzu (to co proponował chociażby noblista Hayek). Żadne tam standardy złota i inne centralnie zawiadywane monety - nie sa receptą na globalne kryzysy monetarne. Tylko wolne waluty i szereg innych wolnych środków wymiennych jakie wymysliła i będzie wymyslac ludzkość.
Jan Rylew (3965 punktów)
>>Dla ambitnego ekonomisty przydatna może być refleksja, że jeśli polityka pieniężna jest jaka jest i "prawdopodobnie doprowadzi do katastrofy" to może cały system finansowy trzeba już >>.zasadniczo zreformować. Wszak polityka monetarna jest układem sterowania całym systemem i należy do niego.
>Obecny system monetarny jest niereformowalny, dlatego że jego kształt ściśle jest zależny od systemu gospdoarczego państwa.
System gospodarczy jest odzwierciedleniem warunków jakie dyktuje system finansowy. Ten ostatni natomiast jest trudny do zreformowania gdyż za nim stoją za nią silne grupy interesów z amerykańskim interesem hegemonii na czele.

>Dopóki państwa bedą prowadzić politykę zadłużania (poprzez państwo opiekuńcze i inne antyludzkie pierdoły), dopóty system monetarny będzie podtrzymywał monetarne status quo, które zapewnia najlepszą płynność bankom w finansowaniu długu.
Państwa nie mogą prowadzić polityki niezadłużania, bo taka polityka w tym systemie finansowym (pieniądz jako dług) prowadzi do stagnacji i recesji. Jest to na korzyść samego systemu który zdołał wykreować się na niezależną organizację, mającą wpływ na politykę państw.
Natomiast ci co narzekają na "państwo opiekuńcze"i opowiadają inne "antyludzkie pierdoły" z panami JKM i Michalkiewiczem w Polsce na czele służą systemowi jako pożyteczni idioci .

>Naszczęscie zgodnie z zasadmi cybernetyki wszytsko zmierza do równowagi i tak też będzie z obecnymi gospodarkami, które najzwyczajniej w świecie zbankrutują.
Nazywasz równowagą stan gdy państwa bankrutują ?

>Póki daje się jeszcze utrzymywać jako taki wzrost gospodarczy dopóty daje się ten system moentarno-gospdoarczy utrzymać na garbach coraz bardziej ciemiezonych podatników.
Ten wzrost kupowany jest na kredyt, a owoce tego wzrostu trzeba oddać kartelowi. Pozostaje coraz większy dług, i oddawać trzeba coraz więcej.

>Jednak z każdym kolejnym cyklem kryzysowym gospdoarka coraz cieżej będzie się podnosić ze względu na silną tendencje do coraz wiekszego spowalniania PKB (a z czegoś te dołki kryzysowe trzeba finansowac).
No właśnie Kartel wymógł na państwach uspołecznianie swoich strat.

>W pewnym momencie nastąpi wielkie bum, jak najwieksze gospodarki świata poupadają w jednym cyklu kryzysowym
Nie sądzę, zawsze można wytworzyć odpowiednią ilość pieniędzy, upadek dużych gospodarek świata nie jest w interesie kartelu, w jego interesie jest korzystanie z pracy ludzkiej jak największej ilości państw. Hierarchowie Kartelu muszą tylko uważać, żeby jarzmo zadłużenia nie gniotło za bardzo, bo nastąpi bunt i odmowa płacenia haraczu jak i spłaty długu, co może się spotegować efektem domina i w konsekwencji rozerwaniem systemu, którego są beneficjentem. Najlepszym przykładem takiej taktyki było wychodzenie z kryzysu zadłużenia państw europejskich, nazywanego dla zmylenia ludzi kryzysem Euro.
Zastanawiam się tylko czy zadłużanie się państw i obywateli może iść w nieskończoność, w końcu przecież właściciele miliardowych i bilonowych kont zechcą coś z tym zrobić i przestaną się zadowalać kolejnymi zerami na kontach i zabawą w kasynie gry (kasynokapitał).

>Oczywiscie nie bedzie to dotyczyc Chin i niektórych nowoczesnych gospodarek krajów arabskich, które naturalnie przejdą z fazy eksportu do fazy importu, który jest wyrazem bogactwa kapitałowego gospdoarki.
Niektórzy ekonomiści czekają właśnie na przejście Niemiec "z fazy eksportu do fazy importu" co urealniłoby szanse np. Polski na wyrównanie bilansu płatniczego , ale widocznie jeszcze jest tam zbyt małe "bogactwo kapitałowe gospodarki" .

>Ja mam tylko nadzieje, że po wielkim bum (które moze nastpić dopiero za kilkadziesiąt lat niestety) przejdziemy do gospodarek o całkowicie uwolnionym pieniądzu (to co proponował chociażby noblista Hayek).
Nie przepadam za Hayekiem (z ekonomistów noblistów bardziej podoba mi się Gunnar Myrdal) i nie wiem co znaczy "całkowicie uwolniony pieniądz" mógłbyś to jakoś w skrócie wyjaśnić ?
11-10-2013 22:34 
 Ocena 1 na 1
grzegorz (36 punktów)
>>>
System gospodarczy jest odzwierciedleniem warunków jakie dyktuje system finansowy. Ten ostatni natomiast jest trudny do zreformowania gdyż za nim stoją za nią silne grupy interesów z amerykańskim interesem hegemonii na czele
>>

Nie musi byc żadnym odzwierciedleniem, podobnie jak giełda nie jest odzierciedleniem gospodarki tylko jest odzielnym segmentem rynku i korelacje są tylko pośrednie. To co piszesz to powszechne mity, które się wmawia w popularno naukowych magazynach ekonomicznych, głównie nie ścisłym umysłom podatnym na łatwe i proste formułki. W ten sposób próbuje się całe zło przenieś na bogu ducha winnych spekulantów i finansjere. Problem w tym, że nie jest to zgodne ani z empirią ani z prakseologiczną analizą zjawisk ekonomicznych.
Kto grał na giełdzie to doskonale wie, że giełda to odzielna gałąż rynku i nijak nie widać pełnej korelacji pomiędzy wzrostem PKB a ogólnym wzrostem cen akcji na giełdzie. Dlaczego tak się dzieje? Ano polecam poczytać choćby Skousena, który nie tylko jest dobrym teoretykiem ekonomii, ale również wybitnym graczem na giełdzie.
Jeśli chodzi o poziom wzrostu produktu krajowego a tym co dzieje się z systemem monetarnym - to negatywne odzwierciedlenie dopiero wtedy ma miejsce, gdy państwo monopolizuje pieniądz i niedopuszcza innych alternatywnych środków wymiany. Wystarczy przyjżeć się co działo się z wolną waluta bitcoin, która początkowo była bardzo podatna na spekulacje, ale nie przeszkadzało to w ogóle rosnąc w siłe rynkowi silk roada, który się na niej opierał. Ba, później mieliśmy bezprecednsową deflację BTC, która wedle tych neoklasycznych cudaków powinna zahamować rozwój rynku i byc synonimem stagnacji, na ich nieszczscie to tylko ich cudaczne teoryjki tak mowia, bo nijak to się miało do empirii i teorii prakseologicznej.
Stany Zjednoczone budowały swoją potege na deflacyjnej monecie i był to rozwój bezprecednsowy w tamtym okresie. Żadne stymulowanie rynku inflacjami nie miało miejsca, dlatego rynek amerykański rozwijał się w zrównowazony sposob, bo wszytskie nietrafione inwestycje szybko były koordynowane i nie uderzały w globalną gospodarkę Ameryki do czasu sławetnych baniek kredytowych, które nastapiły na początku XX wieku.
Oczywiście środek wymienny jakim jest teraz pieniadz fiducjarny przyczynia się do cykli koniunkturalnych, jednakże w gospdoarce gdzie nie monopolizowałoby się pieniądza, kryzys nigdy nie byłby czymś globalnym ale jedynie zjawiskiem lokalnym, bo kapitał inwestycyjny byłby gromadzony poprzez szereg wymiennych walut. Banki kredytowe na skale globalną w ogole nie miałyby miejsca. Pianiadz głównie opierałby się o standard jakiegoś kruszcu, który szczyci się duża stabilnością np. złoto.

>>>Państwa nie mogą prowadzić polityki niezadłużania, bo taka polityka w tym systemie finansowym (pieniądz jako dług) prowadzi do stagnacji i recesji. Jest to na korzyść samego systemu który zdołał wykreować się na niezależną organizację, mającą wpływ na politykę państw.
>>>>

Jak wyżej- są to bajki propagandowe, aby wine z nieodpowiedzialnie prowadzonej polityki gospodarczej państw - przerzucic na finansjera. Problem w tym, że to banki bankrutują a spekulanci nie rzadko traca całe majątki, a państwa i urzędnicy państwowi mają się w najlepsze. Jednak rządowy pijar musi jakoś obronić swój wizerunek, a wiec szuka kozła ofiarnego, którego łatwo zidentyfikować z tymi co mają pieniądze czyli finansjerą.
Pisał o tym Hayek w ,,Zgubnej pysze rozumu", pokazujac jak sprzedaje się płytkie quazi-ekonomiczne formułki pożerane przez umysły humanistyczne, które cały czas zyją jakąś walką klas i kompletnie nie myślą w sposób ścisły, stad z taką łatwością jest ich łatwo zarazic kilkoma ekonomicznymi sloganami.

Poza tym, twierdzenie, że brak pieniądza inflacyjnego wywoła stagnacje to stare keynisowskie popłuczyny już dawno samoobalone przez zjawisko stagflacji, które w pierwotnej teorii nie mogły mieć miejsca. Dzisiaj próbuie się to zamglić kolejnymi ekometrycznymi modelami, bo w jakiś sposób tą absurdalną politykę zadłużania sie na potege państw - trzeba jakos usprawiedliwić.

>>>>>Nazywasz równowagą stan gdy państwa bankrutują >>

Oczywiście, że bankructwa są synonimem zmierzania gospodarki do równowagi. W sytuacji, gdy bańka kredytowa generuje w sztuczny sposób mnogośc inwestycji - częśc z nich siłą rzeczy musi okazać się nietrafionych w momencie, gdy kurek kredytowy został przykrecony, ązeby nie spowodować katastrofy hiper inflacji.
Bankrutowanie firm w takim przypadku koordynuje rynek do rzeczywistych zapotrzebowań i tym samym gospodarka wchodzi w faze równowagi. Jednak nigdy jej nie osiąga, bo inaczej nie byłby możliwy zysk. Świat ekonomii w tym przypadku upodobnia się do całej przyrody, która również ma w sobie wbudowany mechanizm równowagi, np. różnica potencjałów w elektryce dzięki której płynie prąd.
grzegorz (36 punktów)
>>>
Niektórzy ekonomiści czekają właśnie na przejście Niemiec "z fazy eksportu do fazy importu" co urealniłoby szanse np. Polski na wyrównanie bilansu płatniczego , ale widocznie jeszcze jest tam zbyt małe "bogactwo kapitałowe gospodarki" .>>>>

Kolejne mity o bilansie płatniczym! Te mity już dawno obalił w XiX wieku Bastiat, sprowadzjąc cała teorie do absurdu. Nie jest istotny aktualny bilans płatniczy o ile po dwóch stronach tranzakcji istnieją potencjalne czynniki zajścia takowej wymiany w spsób zwrotny oraz sama wymiana zachodzi w sposób niezakłocony przez mechanizmy państwowe (cła, embarga itp.). Jeśli dwie strony decydują się na wymiane to znaczy, że obaj odnoszą korzyść, bo inaczej by się na taką wymiane nie zdecydowali. Zmieniająca się cena reguluje tutaj wszytsko i ona równowarzy całe zjawisko bilansu płatniczego!

A co, poza teorią mówi empiria? Empiria mówi, że taka Japonia jest silna tylko dzięki importowi a włąściwie owy masowy import umożliwia jej przyzowoity eksport, który nie miałby miejsca w takiej skali gdyby jakiś urzędnik zabronił tam importować ponizej określonego bilansu płatniczego.

Dlaczego Chiny i niektore kraje arabskie przejda na import? Ano dlatego, że zdychającej europy nie będzie stać na kupowanie, coraz drozszych produktów rozwijających sie Chin. Europa jako bankrut po kryzysie będzie wracać do równowagi poprzez gwałtowny spadek cen wywołany radykalnym zmniejszeniem sie popytu wewnętrznego. Chiny natomiast w miedzy czasie zgromadzą oszczedności i dla czystego zysku zaczną wykupować od nas tansze towary dopoki dopoty europa znowu nie stanie na nogi. Ot tak, w wielkim uproszczeniu....
konserwatysta2 (954 punktów)
>Europa jako bankrut po kryzysie będzie wracać do równowagi poprzez gwałtowny spadek cen wywołany radykalnym zmniejszeniem się popytu wewnętrznego.
W tym powrocie do równowagi jest u mnie jednak wiele sceptycyzmu. Europę (USA też, ale UE w szczególności) trawi rak bezproduktywności, nie tylko biurokracji państwowej, ale też bezproduktywnej pracy w sektorze prywatnym, co jest związane z przeregulowaniem rynku (nadmiar księgowych, kancelarii prawnych, speców od kasy unijnej itp.).
O ile z tych ostatnich patologii gospodarka może się oczyścić, to kasta urzędniczo-polityczna wraz ze skorumpowanym biznesem będzie się kurczowo trzymać zdobytych pozycji.
Wszystkie dobra tworzone przez gospodarkę trzeba jakoś podzielić między ludzi. Odbywa się to za pomocą pieniądza. Problem w tym, że te pieniądze (a więc i dobra) w coraz większym otrzymują ludzie bezproduktywni, którzy w żadnym stopniu nie przyczynili się do powstania tych dóbr.

Inna kwestia to uzależnienie społeczeństwa od państwa i pomocy socjalnej, co tworzy kolejnych biorców dóbr, a nie dawców.
grzegorz (36 punktów)
>>Europa jako bankrut po kryzysie będzie wracać do równowagi poprzez gwałtowny spadek cen wywołany radykalnym zmniejszeniem się popytu wewnętrznego.
>W tym powrocie do równowagi jest u mnie jednak wiele sceptycyzmu. Europę (USA też, ale UE w szczególności) trawi rak bezproduktywności, nie tylko biurokracji państwowej, ale też bezproduktywnej pracy w sektorze prywatnym, co jest związane z przeregulowaniem rynku (nadmiar księgowych, kancelarii prawnych, speców od kasy unijnej itp.).
>O ile z tych ostatnich patologii gospodarka może się oczyścić, to kasta urzędniczo-polityczna wraz ze skorumpowanym biznesem będzie się kurczowo trzymać zdobytych pozycji.
>Wszystkie dobra tworzone przez gospodarkę trzeba jakoś podzielić między ludzi. Odbywa się to za pomocą pieniądza. Problem w tym, że te pieniądze (a więc i dobra) w coraz większym otrzymują ludzie bezproduktywni, którzy w żadnym stopniu nie przyczynili się do powstania tych dóbr.
>Inna kwestia to uzależnienie społeczeństwa od państwa i pomocy socjalnej, co tworzy kolejnych biorców dóbr, a nie dawców.
>

W sumie się zgadzam, a wiec doszło co najwyżej do lekkiego nieporozumiena.
Pod pojeciem kryzys miałem na myśli sytuacje, w której banki tracą zaufanie do państwa i przestają zasilać państwa europejskie pozyczkami. W takiej sytuacji sa dwa rozwiazania a własciwie trzy - tyle, że to ostatnie jest kompletnie nie realne w warunkach dzisiejszej polityki geopolitycznej:
1. Państwa UE ogłaszają bankructwo i z konieczności muszą tworzyć budżet o wydatkach niedeficytowych. (w praktyce będzie się to wiązać z likwidacją pasożytniczej biurokracji, która skupia swe urzedy na różnych stanowiskach regulujących rynek oraz likwidacji państwa opiekuńczego, który poza zbrojeniami jest najbarddziej deficytowym tworem, bo jego rozwijajace się struktury to samo nakrecajaca się spirala)
2. Państwa zoobowiązują się do spłaty bankom kolejnych zaciąganych pozyczek, aby utrzymać kaste urzędniczą, która będzie zapewniać im protekcje tak jak kiedyś szlachta królowi. Oczywiście będzie to możliwe po wprowdzeniu oficjalnie ustroju niewolniczo-kastowego i taki ustrój raczej nie zdobył by popracia w warunkach obecnej dmeokracji a więc musiał by przemianowac sie na rzady qazi-arystokratyczne.
3. zagranica przzychodzi na pomoc, tak jak Grecji rzucono koło ratunkowe.

Gdy pisałem o zdolności rynku zmierzania ku równwadze, to miałem na myśli pewne zjawiska rynkowe, ktre pojawiają się naturalnie i nie są zakłocone poprzez interwnecje rządowych środków przymusu. Rynek traci zdolności samoregulajace proporcjonalnie do siły interwencji państwa w gospodarke np. gdy nie pozwala zbankrutować nierentownym przedsiębiorstwom subsydiując je nieustannie.
konserwatysta2 (954 punktów)
Zobaczymy. Trudno powiedzieć, co zaakceptują wyborcy. Trudno będzie wytłumaczyć np. emerytom, że nie ma pieniędzy, czyli, że nie ma chętnych do tworzenia dóbr dla kogoś innego, gdy w zamian otrzymuje się dużo mniejszy ekwiwalent dóbr.

Co do tych wariantów, to obstawiam 2 i 3. Przy czym pomoc zagraniczna pochodzić będzie bardziej z takich państw jak Chiny (przypadkiem trafiłem dzisiaj na taki artykuł: finanse.wp(*)iat,galeria.html?ticaid=1117a4).
Długi spłacać można na różne sposoby, najlepiej aktywami. Można sprzedawać ziemię (np. wyspy greckie), przemysł, czy mieszkania emerytów w ramach tzw. odwrotnej hipoteki. Emeryci zgodzą się na wszystko, byleby mieć bezpieczniejszą starość.

Wariant 1 byłby oczywiście najlepszy, czyli bankructwo państw i obecnego ustroju. Takie ogólne oczyszczenie. Wielu ludzie straci swój majątek, ale przy normalnej gospodarce wolnorynkowej bez problemu nadrobimy zaległości z nawiązką. Wystarczy, że wszyscy będziemy pracować produktywnie. Zobaczymy wtedy to, czego obecnie nie widzimy.

Powracając do poprzedniego mojego postu, kolejnym przykładem bezproduktywności jest obecna edukacja. Zobaczmy np. ile jest w Polsce aktualnie niepotrzebnych uczelni wyższych. Ile młodzieży "uczy się" niepotrzebnej wiedzy i bezproduktywnie traci swój czas, gdy mogliby uczyć się na stolarza, budowlańca itp. Żyjemy przecież w gospodarce wymiennej. Ile mogłoby powstać dóbr, którymi byśmy się mogli wymieniać. Niestety nie widzimy tych dóbr.
14-10-2013 14:33 
 Ocena 1 na 1
Jan Rylew (3965 punktów)
>>>>System gospodarczy jest odzwierciedleniem warunków jakie dyktuje system finansowy. Ten ostatni natomiast jest trudny do zreformowania gdyż za nim stoją za nią silne grupy interesów z amerykańskim interesem hegemonii na czele>>>
>To co piszesz to powszechne mity, które się wmawia w popularno naukowych magazynach ekonomicznych, głównie nie ścisłym umysłom podatnym na łatwe i proste formułki.
A to co właśnie napisałeś to prawda objawiona, podawana jako karma na portalach typu mises, "ścisłym umysłom" do wierzenia i powtarzania innym .
Traktuję to jako znamienne wyznanie wiary.

>W ten sposób próbuje się całe zło przenieś na bogu ducha winnych spekulantów i finansjere.
Rzeczywiście, spekulanci i finansjera są bogu ducha winni, a bańki spekulacyjne nadmuchuje i cichcem przekłuwa Szatan do spółki z Belzebubem .
Podręcznymi winnymi są natomiast politycy wszystkich krajów (nota bene posłuszni Kartelowi), bo wszystkie kraje są już zadłużone bez możliwości spłacenia długów. Jak zwykle w ekonomii "ścisłych umysłów" wszystko się zgadza oprócz kasy .

>Problem w tym, że nie jest to zgodne ani z empirią ani z prakseologiczną analizą zjawisk ekonomicznych.
Jest dokładnie odwrotnie, trzeba tylko zdjąć klapki z oczu i zacząć myśleć krytycznie, najlepiej własnym rozumem, zeby to zobaczyć. A empirię lepiej poznawać od Stiglitza który był praktykiem i opisuje teraźniejszość niż od zideologizowanego teoretyka Hayeka.

>Kto grał na giełdzie to doskonale wie, że giełda to odzielna gałąż rynku i nijak nie widać pełnej korelacji pomiędzy wzrostem PKB a ogólnym wzrostem cen akcji na giełdzie.
Gdybyś czytał noblisty Stiglitza "Szalone lata dziewięćdziesiąte" to wiedziałbyś jakie głupstwo palnąłeś pisząc o braku korelacji.

>>>>Państwa nie mogą prowadzić polityki niezadłużania, bo taka polityka w tym systemie finansowym (pieniądz jako dług) prowadzi do stagnacji i recesji. Jest to na korzyść samego systemu który zdołał wykreować się na niezależną organizację, mającą wpływ na politykę państw.>>>>>
>Jak wyżej- są to bajki propagandowe, aby wine z nieodpowiedzialnie prowadzonej polityki gospodarczej państw - przerzucic na finansjera. Problem w tym, że to banki bankrutują a spekulanci nie rzadko traca całe majątki, a państwa i urzędnicy państwowi mają się w najlepsze.
Bankrutują banki które się "przespekulowały" w bańkach, zresztą tylko mniejsze banki lub parabanki, duże banki "too big to fail" są ratowane na koszt społeczeństwa co wymusza Kartel.
W przypadku bankructwa jednak menadżerowie i główni właściciele zwykle zachowują swoje łupy. Co do indywidualnych spekulantów to sami są sobie winni nikt ich nie zmuszał. Samobójstwo w takim przypadku (ostatnio spektakularne w Niemczech) uważam za zbyt wielką karę za chciwość i głupotę (może właśnie za wyraz głupoty), ale jeśli delikwent uważał, że życie z milonami euro, ale bez miliardów jest nic nie warte to jego wybór. Niech mu ziemia lekką będzie.

>Jednak rządowy pijar musi jakoś obronić swój wizerunek, a wiec szuka kozła ofiarnego, którego łatwo zidentyfikować z tymi co mają pieniądze czyli finansjerą.
>Pisał o tym Hayek w ,,Zgubnej pysze rozumu", pokazujac jak sprzedaje się płytkie quazi-ekonomiczne formułki pożerane przez umysły humanistyczne, które cały czas zyją jakąś walką klas i kompletnie nie myślą w sposób ścisły, stad z taką łatwością jest ich łatwo zarazic kilkoma ekonomicznymi sloganami.
Nie wiem co pisał Hayek, ale Ty piszesz bzdury.
Demaskacja i protest przeciwko władzy "finansjery" pochodzi nie od rządów, bo one są jej całkowicie podporządkowane, uzależnione i nie śmią nic pisnąć. Ostatnio "pisnął" coś Orban, ale szybko został zresetowany i przynajmniej gada teraz dosyć poprawnie.
Demaskacja i protest pochodzi od ludzi niezależnych od systemu, którym nie podoba się taki rozwój sytuacji jaki narzuca społeczeństwom międzynarodowy kartel finansowy.
Są to na ogół emerytowani profesorowie także ekonomii, działacze lewicowi także z ekonomicznym wykształceniem, aktywiści ruchów prospołecznych, ekologicznych i inni oburzeni.

>Poza tym, twierdzenie, że brak pieniądza inflacyjnego wywoła stagnacje to stare keynisowskie popłuczyny już dawno samoobalone przez zjawisko stagflacji, które w pierwotnej teorii nie mogły mieć miejsca. Dzisiaj próbuie się to zamglić kolejnymi ekometrycznymi modelami, bo w jakiś sposób tą absurdalną politykę zadłużania sie na potege państw - trzeba jakos usprawiedliwić.
Ja twierdzę tylko, że w dzisiejszej sytuacji państwa nie mogą sobie pozwolić na zmniejszanie długów publicznych i muszą się dalej zadłużać. Znamienne jest to, że nowy dług budżetowy wynosi zwykle tyle ile kwota obsługi istniejącego długu publicznego. Sam dług rośnie wykładniczo i podwaja się co kilkanaście lat w zalezności od oprocentowania długów automatycznie.
Stagflacja jest zjawiskiem specyficznym, ma swoje określone specyficzne przyczyny i żadnych "popłuczyn" nie obala.

>>>>>>Nazywasz równowagą stan gdy państwa bankrutują >>
>Oczywiście, że bankructwa są synonimem zmierzania gospodarki do równowagi.
To dość kosztowny sposób uzyskiwania "równowagi", równowagi "w dalszej perspektywie", nieprawdaż? "W dalszej perspektywie wszyscy będziemy martwi", powiedział pewien klasyk i miał rację .
Pozdrawiam
15-10-2013 14:59 
 Ocena 1 na 1
grzegorz (36 punktów)

>>>>Rzeczywiście, spekulanci i finansjera są bogu ducha winni, a bańki spekulacyjne nadmuchuje i cichcem.>>

Spekulanci nie rzadko odgrywają niezastąpioną rolą w przewidywaniu ,,niewidzialnych" zjawisk rynkowych będących destrukcyjne dla rynku np. dodruk pieniądza przez FED, co natychmiast spotyka się z oddźwiękiem rynków spekulacyjnych. Drugą zaleta działań spekulacyjnych polega na harmonizowaniu stosunków produkcji i konsumpcji np. redukując skutki niedoborów ( gdy było widmo wojny z Irakiem ceny ropy dzięki spekulantom gwałtownie wzrosły, co było naturalną formą gromadzenia zasobów ropy na wypadek radykalnych ograniczeń produkcji wydobycia ropy w czasie wojny. Niewidzialna reką rynku w najlepszy możliwy sposób racjonalizuje tego typu sytuacje i żaden centralny planista nigdy nie sprosta efektywności tego co robią spekulanci, bo nie ma mechanizmu naturalnej weryfikacji. Zle przewidujący spekulant bankrutuje lub traci przynajmniej znaczną cześc majątku, niestety tego mechanizmu racjonalizacji nie ma w przypadku centralnych planistów).
Jeśli chodzi o wady rynku spekulacyjnego to po pierwsze dotyczą spekulantów ścisle powiazanych z rzadem jak Golden Sachs czy Soros, po drugie jałowa spekulacja to może 10% rynku spekulacyjnego, która nie ma wcale aż tak destrukcyjnego znaczenia dla zwykłych konsumentów, bo owe gwałtowne wyskoki cen to krótkotrwały efekt i szybko wraca do stanu początkowego jeśli spekulacja była tylko zwykła dzwignią spekulacyjną; po trzecie ich negatywne skutki nie odbijałyby się na konsumentach, jeśli mielibysmy do czynienia z wolnymi walutami. Daczego? Ano, całe clue polega na tym, że normalni ludzie muszą mieć jak największy dostęp do środków wymiennych, aby zwiększyć bezpieczeństwo oszczedzania. W sytuacji, gdy środki wymienne są regulowane np. rezerwą cząstkową lub monopolizowane - wszyscy zwykli ludzie są mieszani w globalne interesy rynków spekulacyjnych lub rządowych dodruków, pomimo że nie wyrażają na to najmniejszej ochoty i praktycznie nie ma żadnego sposobu, żeby legalnie się przed tym obronić(bo jest rządowy zakaz używania innych środków wymiennych). Uwolniony pieniądz to uwolnienie zwykłych ludzi od przymusowych relacji ze zmonopolizwanym rynkiem monetarnym. Wzrost gospodarczy zależy ściśle od poziomu realnych oszczedności, jeśli obecny system monetarny robi codzienny zamach na te oszczedności poprzez rezerwe cząstkową i rządowo wywołaną inflacją to mamy co mamy czyli regularną tendencje do spowolnienia gospodarki i gwałtowne, globalne kryzysy. Oczywiście dlaczego rządy akceptują taki system bankowy to już pisałem, że zapewnia to im wysoka płynność na finansowanie swoich dziur budżetowych.
I nie zgadzam się wcale z wieloma "austriakami", że rozwiązaniem jest 100 % rezerwa. Oczywiście w dużym stopniu wyelimonowałoby to wady obecnego systemu monetarnego (przede wszytskim bankructwo najwiekszej zmory cywilizacji białego człowieka czyli państwa opiekunczego), ale w dalszym ciągu monopol na pieniądz sprawiałby, że wszelkie kryzysy monetarne odbijały się na gospodarce globalnie a nie lokalnie. Dlatego Hayek moim zdaniem miał niezwykle wnikliwe i przyszłosciowe spojrzenie, aby zaradzić wyzwaniom jakie stawia dzisiejszy system monetarny.
Niejako stworzenie waluty Bitcoin przywraca na nowo idee Hayeka to łask, a więc nazywanie buńczucznie Hayeka ,,teoretykiem" jest kpiną z faktów. BTC poraz wtóry obalil szereg neokeynisowskich mitów i to w nokautujący sposob. A Twoim Stiglitzem zajme się w dalszej częsci watku.

>>Gdybyś czytał noblisty Stiglitza "Szalone lata dziewięćdziesiąte" to wiedziałbyś jakie głupstwo palnąłeś pisząc o braku korelacji.>>

Fakty mowią same za siebie. Gdyby sytuacja była taka banalna, że giełda ściśle koreluje z tym co dzieje się wsród przedsiebiorstw to wystarczyłoby np. obstawić pewniaka WIG 20 w Polsce gdy była faza wzrostu PKB. Z racji tego, iż spadek PKB nie jest gwałtowny możnaby mieć sporo czasu na wycoafnie akcji w przypadku minusowej fazy PKB. Oczywiście takie sytuacji nie mają miejsca i nigdy mieć nie bedą, gdyż rynek akcji opiera się na zupełnie innych oczekiwaniach.
Giełda nie rzadko rodzi zyski wirtualne, gdy szereg spekulantów podziela te same oczekiwania i tylko na oczekiwanich potrafi opierać się ten zysk wyprzedzając niejako realne efekty jakie osiąga dane przedsiebiostwo, natomiast zyski przedsiebiorstw ściśle są zależne od ich realnych wyników sprzedarzy, produkcji i kosztów.
Często na giełdzie zachodza sytuacje kiedy przedsiębiorstwo np. wydobywające złoża kopalniane, nie przynosi żadnych zysków cały czas ponosząc tylko koszty a jakimś dziwnym trafem akcje tej społki rosną gwałtownie w góre. I zachodzą również odwrotne sytuacje jak np. spólka przynosi duże zyski a akcje tej spólki gwałtownie spadają. Humanistyczny umysł całe to zjawisko oceni w kategriach albo magii albo spisku a jak na ironie powodem tego są w pełni racjonalne zjawiska i wrecz prostackie w mechanizmie swojego działania.
15-10-2013 15:00 
 Ocena 1 na 1
grzegorz (36 punktów)
>>Bankrutują banki które się "przespekulowały" w bańkach, zresztą tylko mniejsze banki lub parabanki, duże banki "too big to fail" są ratowane na koszt społeczeństwa co wymusza Kartel.>>

Kompletne nie zrozumienie zjawiska. Kartel nic nie byłby w stanie wymusić, gdyby państwa nie miały w tym interesu. Przewracasz logike do góry nogami. Środki przymusu ma państwo i jakby chciało zmiotłoby kartele z powierzchni ziemi w ciągu jednego dnia, jednakże byłoby to samobójstwo dla samych deficytowych budżetów państw. To co ty oceniasz, jak na ironie, negatywnie to własnie tylko tam leży nadzieja uzdrowienia systemu bankowego. Cały problem z bankami polega na tym, że państwo nie pozwala im w wiekszosci przypadków zbankrutowac podtrzymując status quo wszystkich nieodpowiedzialnych graczy bankowych. Państwo ubezpiecza bankowe depozyty oraz zapewnia im nieustanną protekcje prawną, tylko dlatego, że dzieki temu ministerstwo finansów może ratować walący się budżet. Każdy już doskonale wie, że w pełni państwowy bank byłby mniej efektywny, dlatego banki się komercjalizuje, gdyż mechanizmy konkurencji sprawiają, że sa w stanie działać bardziej efektywnie. Niestety komercjalizacji banków nie należy mylić par excellence z prywtyzacją, gdyż banki nie mają pełnej rynkowej samodzielnośći w sytuacji, gdy państwo rzuca im koło ratunkowe za każdym razem, gdy coś niewłąsciwe "przespekulują" lub gdy zaciąga się u nich pożyczke państwową poprzez obligacje, które sa dla banków najbepieczniejsza formą zysków, bo polegającą na wykorzystaniu środków przymusu podatkowego. Czy można sobie wyobrazic bezpieczniejszy zysk, jak za pomocą tego flirtu obupólnego państwo/banki?

Poza tym póki istnieją "spólki z nieograniczoną nieodpowiedzialnością" (sp z o.o.) dopóty zarząd będzie miał się w najlepsze w przypadku bankructw. Tego typu spólki nie miałyby prawa zaistnieć w takiej ilości jak obecnie na całkowcie wolnym rynku a jakby nawet istniały to w bardzo ograniczonym segemencie rynku wysokiego ryzyka.
Zapamiętaj sobie raz na zawsze, że bankructwo spowodowane wolnymi czynnikami rynkowymi jest czymś zbawiennym dla gospodarki. Nieefektywność PRL polegała głównie na tym, że państwowe firmy nie bankrutowały, dopiero cały system PRL musiał zacząc bankrutować, żeby podjeto decyzje o prywatyzowaniu przedsiębiorstw państwowych.

>>Stagflacja jest zjawiskiem specyficznym, ma swoje określone specyficzne przyczyny i żadnych "popłuczyn" nie obala.>>

haha, bardzo dyplomatyczny komentarz.
Pragnę Cię uświaodmić, że stagflacja wedle samego Keynsa nie miała prawa zaistnieć, dlatego keynisiści byli tak wniebozięci - że ich teoria ma namacalne dowody w momencie gdy wybuchła II wojna światowa i zgodnie z teorią Keynsa przyśpieszjąca inflacja znacznie redukowała bezrobocie - co miało byc ostatecznym werfikatorem rzekomej słuszności teorii Keynsa. Na ich nieszczeście trwało to bardzo krótko, do momentu , gdy w szeregu państw zaistniało zjawisko stagflacji. Keynisci - włacznie z twoim Stiglitzem - musieli zmienić modele, żeby w rozpaczliwy sposób obronić status quo "nowej ekonomii" jaką rozpoczał Keynes.
Wracając do Stiglitza to jego modele już dzisiaj można uznać za sfalsyfikowane, dzięki materiałom empirycznym jakie dostarczył inny noblista Vernon Smith. Otóz paradygmat Stiglitza odnoszacy sie do niedoskonałej informacji mający wykluczyć m.in prawo popytu i podazy okazał się niezgodny z eksperymentem Vernona, który pokazał, że w przypadku zmniejszenia liczby sprzedajacych i kupujacych to cena krancowa mimo wszytsko pozoztsała taka sama, co przy wiekszej ilości stron wymiany. Tym sposobem założenia Stiglitza legły w gruzach, bo wykłuczały tego typu zjawiska.
Poza tym, co Hayek ocenił jako zaletę rynku tj. asymetrycznośc informacji rynkowej- to Stiglitz jak na ironie związał z wadą m.in. tworząc powyższy model który w dużej cześci został obalony eksperymentem Vernona. Ta rozpaczliwa próba tworzenia kolejnych modeli neokeynisowskich to szukanie ratunku dla uzasadnienia stus quo systemów gospodarczych dzisiejszych państw, które swój coraz bardziej rozrastający się interwencjonizm państwowy muszą jakoś usprawiedliwić. Na szczescie wszystkie próby z czasem kończa się załosną kleską tych modeli.
janszczepan (7 punktów)
Nie ma co dziwić się takiej sytuacji, gdy banki mają tak mocne znaczenie. Uczestniczą w obrocie gotówki, sprzedaż długów nie tylko osób indywidualnych, ale również firm, ogromnych koncernów i w końcu samych państw. Rybiński dobrze to uchwycił.

>Pojawił się dzisiaj ciekawy artykuł prof. Rybińskiego:
>forsal.pl/(*)i-jak-kartele-narkotykowe.html
>który wg mnie dość zwięźle i trafnie przedstawia istotę przyczyn obecnego kryzysu patrząc
>przynajmniej od strony makroekonomii.
>Myślę, że wśród różnych dyskusji o wyższości "kapitalizmu" nad "socjalizmem" i odwrotnie, warto
>zadać sobie pytanie, dla jakiego ustroju te rozwiązania stosowane w większości państw rozwiniętych
>są bliższe?
>Niewątpliwie w świecie finansów powszechnie panuje dzisiaj centralne sterowanie, gdzie centralni
>planiści pociągają za odpowiednią wajchę stóp procentowych i innych parametrów. Z wolną grą rynkową
>nie ma to jednak nic wspólnego. Niestety.
>

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365