W Polsce coraz powszechniejszą staje się praktyka spopielania zwłok. Liczba krematoriów systematycznie przyrasta - pomimo oporu ze strony niektórych środowisk. Istnieje jednakże inny problem - wynikający z przestarzałej, pochodzącej z 1959 r. ustawy o cemntarzach i chowaniu zmarłych - która w swej istocie była replikacją regulacji przedwojennych. Krótko mówiąc, nie ma należytego uregulowania sposobu dysponowania prochami jak wyżej. Prze zjakiś okres czasu, gdy upowszechniło się spalanie zwłok - zaczeły jak grzyby po deszczu pojawiać się na cemnatrzach tzw. łąki czy ogrody pamięci, na których można było rozsiewać prochy zmarłych osób. Jednakże okres ów trwał krótko - wkrótce bowiem zdelegalizowano ową praktykę. Obecnie rozsiewanie prochów nadal jest praktykowane - tyle że nielegalnie w różnych uroczych zakątkach przyrody.
Przeciwko ogrodom pamięci występuje kościół - z obawy przed panteizmem, nihilizmem i naturalizmem - oraz branża funeralna. Ta ostatnia powołuje się na chrześcijańską tradycję - ale chyba chodzi tutaj bardziej o pecunia który non olet.
Wśród zwykłych śmiertelników forma pochówku poprzez rozsianie popiołów także niejednokrotnie budzi kontrowersje. Podnoszony bywa - o dziwo - bywa aspekt ekologiczno - epidemiologiczny. A przecież prowerbialna garść aspeptycznych, spopielonych w wysokiej temperaturze popiołów i wysypanych na trawnik - w żadnym wypadku nie stanowi większego zagrożenia w kontekście jak wyżej, niż zwłoki rozkładające się wraz z trumną nafaszerowaną chemikaliami, które zostają -na przykład - umieszczone w zboczu ( lokalizacja cmentarza), z którego woda spływa do pobliskiego cieku wodnego.
Należy sobie uzmysłowić, iż ziemia po której stąpamy to - dosłownie - prochy naszych przodków. Na naszej planecie żyło - podobno - do tej pory 108 mld ludzi. Materia, z której byli zbudowani - jest teraz w glebie, skałach, roślinach.
"Ogrody pamięci zaczęły powstawać około dziesięciu lat temu. Jest ich kilka, m.in. na Cmentarzu Komunalnym Południowym w podwarszawskim Antoninowie. Pochówki praktykowano w takich miejscach przez kilkanaście miesięcy, zanim media nagłośniły, że to niezgodne z prawem.
Takich ceremonii obecnie już się nie odprawia, bo nie dopuszcza ich ustawa. Jednak łąki pamięci są zaplanowane na innych cmentarzach komunalnych w stolicy - mówi Anna Obuchowicz z Zarządu Cmentarzy Komunalnych w Warszawie.To nie wszystkie alternatywne formy postępowania ze zwłokami. Na naszym rynku działają już firmy oferujące przetwarzanie prochów w syntetyczne diamenty. Ta forma pochówku jest popularna w USA, podobnie jak ługowanie, czyli rozpuszczanie ciała za pomocą zasadowej cieczy, ciepła i wysokiego ciśnienia.
Jan Bondar mówi, że te formy nie staną się legalne. Dodaje, że umożliwienie pochówku w ogrodzie pamięci też nie jest jeszcze przesądzone. - To są dopiero wstępne propozycje, które muszą zyskać akceptację Ministerstwa Zdrowia i przejść przez konsultacje społeczne - mówi. Negatywną ocenę z pewnością wystawi Kościół katolicki. "Aby uniknąć wszelkiego rodzaju dwuznaczności o charakterze panteistycznym, naturalistycznym czy nihilistycznym, nie należy zezwalać na rozrzucanie prochów w powietrzu, na ziemi lub w wodzie" - brzmi fragment instrukcji ogłoszonej przed rokiem przez Kongregację Nauki Wiary.Negatywną opinię może wystawić też branża pogrzebowa. Protestowała przeciw każdej propozycji zalegalizowania nowych form pochówku, np. wtedy, gdy nowelizację ustawy o cmentarzach zgłosił w ubiegłej kadencji SLD. Posłowie chcieli nie tylko zalegalizować rozsypywanie prochów, ale także dopuścić przechowywanie urn poza cmentarzami, np. w domach.Nasze stanowisko jest niezmienne. Jesteśmy krajem o korzeniach chrześcijańskich, w którym większość mieszkańców praktykuje tę religię. W naszym przekonaniu nie ma kulturowego przyzwolenia na rozsypywanie prochów - mówi Dariusz Dutkiewicz z Polskiej Izby Branży Pogrzebowej."
www.rp.pl/(*)89882-Ogrod-zamiast-grobu.html