Dyrektor jednego z krakowskich liceów zamieścił na facebooku wpis następującej treści:
"Młodzi Żydzi powinni się wreszcie dowiedzieć, gdzie są nasze polskie niezabliźnione rany. Polskiego wielkiego bohatera gen. Augusta Emila Fieldorfa, ps. Nil sądzili na śmierć przez powieszenie, nie przez rozstrzelanie, jak nakazuje status oficera, następujący sędziowie: prokurator wojskowy Helena Wolińska-Brus, polska działaczka komunistyczna pochodzenia żydowskiego, Beniamin Wajsblech prokurator pochodzenia żydowskiego, Paulina Kern sędzina pochodzenia żydowskiego, Maria Gurowska vel Sand sędzina pochodzenia żydowskiego, adwokat Emil Merz pochodzenia żydowskiego, Gustaw Auscaler polski adwokat pochodzenia żydowskiego i Igor Andrejew.
Drodzy moi Żydzi, co to się w polskich sądach po »waszym" Holocauście działo, że w nich zasiadali prawie sami Żydzi. Wszystkich Polaków Niemcy wymordowali? Taka drobna zagadka. Taka nasza polska wrażliwość. Będziemy się do waszych zatwardziałych sumień dobijać. Puk! Puk!".
Część środowisk krakowskich uznała owa wypowiedź za oburzającą czy też kontrowersyjną.
Info dotyczące skazania gen. Fieldorfa jest zgodne z prawdą, komentarz do niego utrzymany jak najbardziej w granicach kultury i prawa do ostrej krytyki, wpis został zamieszczony na prywatnej stronie dyrektora, żyjemy w państwie, którego konstytucja gwarantuje każdemu wolność słowa i prawo do ekspresji poglądów.
W czym więc jest problem? Na czym polega "kontrowersyjność" wpisu dyrektora?
Pozostaje mieć nadzieje, iż w szkole dyrektora na lekcjach historii uczą o okolicznościach w jakich doszło do skazania gen. Fieldorfa.
Warto nadmienić, iż Helena Wolińska - Brus - to filmowa Ida, przy czym, w przeciwieństwie do filmowej bohaterki - nigdy nie wyraziła wyrzutów sumienia z powodu tego co zrobiła.
www.gazeta(*)kiej-kurator-oswiaty,12981332/