Racjonalista - Strona głównaDo treści
Proponuję poczytać- Pat Condell

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
22-06-2009 18:08nati (61 punktów)Proponuję poczytać- Pat Condell
Ocena 5 na 5
pozwole sobie przytoczyć fragment z twórczosci Pat'a Condell"a.
facet jest geniuszem.gorąco polecam.
dlaczego mam szanowac religie?
religia chce wymusić uniwersalną moralność,która polega na tym że włazi z butami w prywatne życie innych.a dawanie szacunku dla tego typu mentalności spowodowało cały ten bałagan w którym obecnie jestesmy.daliśmy religii wiele za duzo szacunku,wskutek czego urosła w naszych oczach do tego czym nie jest.wiara jest tylko rozmyślnym zawieszeniem niewiary.to akt woli,nie stan łaski,to stan wyboru....
poniewaz bez dowodu,nie ma zadnego powodu aby wierzyć,chyba że wynika to z indywidualnej woli.wiec dlaczego jest to godne szacunku bardziej niz wola wsadzenia sobie długopisu w oko?
dlaczego wiara jest postrzegana jako cnota?czy dlatego ze sugeruje pewne wątpliwości do rozważenia i pojmowania?
nie sądze.
wiara przez swoja definicje jest nie zbadana,więc musi znajdować sie obok najbardziej płytkich doznań.
gdyby mogła kontrolowałaby każde nasze słowo,mysl kazdego człowieka na swiecie,bo nie zapominajmy ze nawet jedna nieczysta mysl jest grzechem.
sądze że wiara w boga to nieczysta myśl,zanieczyszcza nasze pojmowanie rzeczywistości.
staje na drodze,wyzwala w nas najgorsze uczucia.
jestesmy gotowi upaść tak nisko,że zatruwamy nieukształtowane umysły ludzi,których najbardziej kochamy-naszych dzieci.
gdy przyjdzie czas aby mogły same decydowac,będzie już za pózno.
zostały juz zahipnotyzowane.przykro mi ale nie ma sposobu aby powiedziec to w inny sposób.jezeli pakujecie do umysłu swoich dzieci obrazy szatana i ognia piekielnego,jestescie psychicznie chorzy.
i nie zdajecie sobie nawet sprawy z tego ,bo zbyt długo byliscie szpikowani bzdurami,przez ludzi,instytucje,które sadza że wszystko wiedza lepiej.
prawda jest taka że wasze wierzenia to dziecinada,pismo świete to bajka a bogowie to urojenia.
moge to powiedziec z całym szacunkiem.
jeżeli wymagacie szacunku,juz go macie,bigajac dookoła niego za pieniądze innych.
nie,to na co zasługujecie to pośmiewisko.
jestem rozsadnym człowiekiem i chce wykazać dobra wole,wiec powiem wam co zrobie.
będe szanował waszą wiare tak długo jak długo mi sie uda zachowac powagę.czyli około pół sekundy.ale poza tym sorry,nic nie obiecuje.
......
wiec nie cytujcie w mojej obecności zadnych ustepów z pisma swietego.mam ich dość.
i mam to gdzies co biblia czy tam koran ma do powiedzenia o czymkolwiek.
tak samo jak moglibyscie opowiedziec mi swoje sny,co w zasadzie nie rózni sie od tego co robicie.
potrafie zrozumieć co ciagnie ludzi do religii,do pisma swietego.bo to takie łatwe i wygodne.wszystko jest przygotowane i pomyślane.a wy nie musicie używac nawet jednej szarej komórki.ale musicie wiedziec że nawet bardzo mocna wiara nie uczyni tego realnym...
-----------------------------------------------------------------------------
goraco polecam jego przemyślenia.miłego czytania i oglądania.
nati
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

finerbijk (17282 punktów)Odp: proponuje poczytać- Pat Condell
Fajne. Mam tylko jedno pytanie, jeśli można...

Słyszałaś o czymś takim, jak klawisz "Shift"?
nati (61 punktów)
>Fajne. Mam tylko jedno pytanie, jeśli można...
>Słyszałaś o czymś takim, jak klawisz "Shift"?
>
bo nie zaczynam zdania od duzej litery??? czy obraza cie słowo bóg z małej?

nati
22-06-2009 20:20 
 Ocena 5 na 5
finerbijk (17282 punktów)
>bo nie zaczynam zdania od duzej litery???
W ogóle nie używasz dużych liter, zaciekawiło mnie, czy to tak z lenistwa, kwestie światopoglądowe, czy jakieś inne względy?

>czy obraza cie słowo bóg z małej?
Dla mnie możesz pisać nawet indeksem dolnym, nie jestem Bogiem, więc co mam się obrażać.
nati (61 punktów)
myslałam ze chcesz byc nie miły albo po prostu sie czepiasz.raczej z niewygody.mam rekę w gipsie.i jest mi trudniej.


nati
finerbijk (17282 punktów)
>myslałam ze chcesz byc nie miły albo po prostu sie czepiasz.raczej z niewygody.mam rekę w gipsie.i jest mi trudniej.
Aha, no OK. Po prostu się czepiam. Na pewno nie chcę być niemiły.

Zawsze byłaś taką wojowniczą ateistką, czy dopiero po przeczytaniu tego Condell'a?
22-06-2009 21:36 
 Ocena 1 na 1
Witold Losek (800 punktów)
Czytałeś to:
Proskan:

Nie przejmuj sie tu to normalne ze jak ktos powie cos zlego o bogu albo o religii to cie zaraz ukrzyzuja za liternictwo czy inne bzdury.Czasami sie zastanawiam czy to forum to racjonalisci czy raczej odlam katolikow ktorzy chca zobaczyc co ateisci mowia na ich temat i temat ich reigii...

Zostałeś uznany za przedstawiciela odłamu katolików?
nati (61 punktów)
>Zawsze byłaś taką wojowniczą ateistką, czy dopiero po przeczytaniu tego Condell'a?

pata się raczej oglada.jego video blogi sa dostepne w całym internecie.ksiazki raczej trudno dostac w języku polskim.dlatego posiadam holenderską wersje i angielską,też polecam.
zostałam tak wychowana przez mojego ojca.tak samo wychowuje swoje dziecko.jestesmy nie ochrzczeni itd.pata odkryłam niedawno.z twoich postów sugeruje ze mozesz byc katolikiem który szuka wrazeń na tej stronie.


nati
22-06-2009 21:53 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>zostałam tak wychowana przez mojego ojca.tak samo wychowuje swoje dziecko.jestesmy nie ochrzczeni itd.pata odkryłam niedawno.z twoich postów sugeruje ze mozesz byc katolikiem który szuka wrazeń na tej stronie.

A nie prościej zapytać niż sugerować?
Z Twojego wstępu podejrzewam, że jesteś katoliczką-prowokatorką, nasłaną przez kurię, w celu zdyskredytowania racjonalistów. Na pewno z Opus Dei albo podobnej organizacji. Twoja prymitywna napastliwość jest podejrzana. Ateiści się na ogół zachowują rozsądnie.
22-06-2009 22:06 
 Ocena 1 na 1
Witold Losek (800 punktów)
>Ateiści się na ogół zachowują rozsądnie.
Akurat...
Pozdro.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Z Twojego wstępu podejrzewam, że jesteś katoliczką-prowokatorką, nasłaną przez kurię, w celu zdyskredytowania racjonalistów. Na pewno z Opus Dei albo podobnej organizacji. Twoja prymitywna napastliwość jest podejrzana. Ateiści się na ogół zachowują rozsądnie.

To tez piąta kolumna? Może to prowokatorka Wielkiego Inkwizytora? To czemu ja nic nie wiem?
finerbijk (17282 punktów)
Nie lubię wyzywania się od katolików,
ale zostałem sprowokowany

Już chciałem usunąć tego posta, niestety było za późno.
22-06-2009 23:05 
 Ocena 1 na 1
Witold Losek (800 punktów)

No i daliście oboje pokaz, jak to ateiści zachowują się rozsądnie...
finerbijk (17282 punktów)
>No i daliście oboje pokaz, jak to ateiści zachowują się rozsądnie...

Nie jestem ateistą
Witold Losek (800 punktów)
>>No i daliście oboje pokaz, jak to ateiści zachowują się rozsądnie...
>Nie jestem ateistą
>
W takim razie proszę Cię o wybaczenie. Widocznie odniosłem mylne wrażenie. Jeszcze raz przepraszam.
finerbijk (17282 punktów)
>W takim razie proszę Cię o wybaczenie. Widocznie odniosłem mylne wrażenie. Jeszcze raz przepraszam.
Nic nie szkodzi naprawdę. Mogłeś odnieść takie wrażenie, bo nie jestem sympatykiem KK.
Witold Losek (800 punktów)
Cieszę się, że się nie gniewasz.
Pozdrowienia.
nati (61 punktów)
nie jestem katoliczką ani prowokatorką.nie obrażaj mojej inteligencji!!!

nati
finerbijk (17282 punktów)
>nie jestem katoliczką ani prowokatorką.nie obrażaj mojej inteligencji!!!

Nie jesteś też miłą osobą ani sympatyczną. Lubisz obrażać ludzi. Dopiero co tu przyszłaś i wydaje Ci się, że pozjadałaś wszystkie rozumy, znasz wszystkich i o każdym wszystko wiesz. Jak ktoś ma inne zdanie od Ciebie to jest przynajmniej umysłowo chory.
Nie wiem ile masz lat, ale zachowujesz się jak rozkapryszona gówniara. Chyba, że coś degustujesz teraz i stąd ten styl bycia
nati (61 punktów)
jestes lepsza od kawy.podnosisz adrenaline nie zjadłam wszystkich rozumów i nie uwazam nikogo za umysłowo chorego.pokaż mi moment w którym napisałam że ktoś jest umysłowo chory?

nati
finerbijk (17282 punktów)
>jestes lepsza od kawy.podnosisz adrenaline nie zjadłam wszystkich rozumów i nie uwazam nikogo za umysłowo chorego.pokaż mi moment w którym napisałam że ktoś jest umysłowo chory?
Może nie napisałaś tego w tych słowach, ale podpisałaś się pod słowami Twojego idola "jezeli pakujecie do umysłu swoich dzieci obrazy szatana i ognia piekielnego,jestescie psychicznie chorzy", czyli to prawie to samo.

Nawracać będziesz na ateizm, chcesz pogadać, czy ogłosić jacy to wszyscy wierzący są głupi? Jesteś taką ateistyczną misjonarką? To może idź na Frondę, tam będziesz miała większe pole do popisu, mnóstwo katolickiej owczarni do nawrócenia.
nati (61 punktów)
nie zamierzam nikogo nawracać.jestem na forum dla ateistów.mój idol? tak,mój idol.i ma racje.

nati
22-06-2009 22:41 
 Ocena 1 na 1
nati (61 punktów)
jestem bardzo miła i mam wyjatkowe poczucie humoru.wystarczy zajrzeć na mój profil żeby znać mój wiek.nie ukrywam się też za żadnym awatarem bo nie widze powodów aby kryc sie ze swoimi pogladami.nikogo też nie obraziłam.dyskusja polega na wymianie zdań.jeśli wszyscy mielibysmy podobne zdanie to nie byłoby o czym dyskutować.czym cie obraziłam?swoim podejściem do życia?poza tym nie ma różnicy jak długo tu jestem.ale widze że w twoim wykonaniu to brzmi jak wypowiedz 7 latka:siedze w tej ławce od paru miesięcy i mam prawo pojechać po tobie.ja jeszcze nie zaczęłam rozmowy z tobą!! jeśli chodzi o delektowanie się to owszew.mam super zieloną herbatę.

nati
finerbijk (17282 punktów)
>jestem bardzo miła i
Wypada uwierzyć na słowo

>mam wyjatkowe poczucie humoru
o to na pewno

>wystarczy zajrzeć na mój profil żeby znać mój wiek.
już zajrzałem, no cóż... ładnie wyglądasz, jeśli to Twoje zdjęcie

>czym cie obraziłam?
sugestiami, że może jestem kimś innym, niż twierdzę, że jestem

>poza tym nie ma różnicy jak długo tu jestem
jest, bo poznać kogoś trwa dłużej niż przeczytać parę postów z brzegu

>jeśli chodzi o delektowanie się to owszew.mam super zieloną herbatę.
smacznego.
22-06-2009 23:31 
 Ocena 1 na 1
nati (61 punktów)
zle oceniasz moje sugestie.przejrzałam historie twoich postów.ty poprostu lubisz atakować i mieć odmienne zdanie.no i dobrze.inaczej byłoby tu nudno.
ale poczytaj od początku całą strone.atakujesz mnie i dziwisz się ze odpowiadam.nie jestem myszką która chowa się pod miotłę.mam swoje zdanie,a to nie czyni mnie arogancką ani nie obrażam nikogo.wiem że nie jestes ateistą.sam napisałes gdzieś tam w postach o sobie-były ateista.nie próbuje cię nawrócić bo mnie to nie interesuje.każdy ma swój rozum.nadal proponuje ci Pata Condell'a.może będzieli mieli o czym pogadac,miłego wieczoru.

nati
23-06-2009 07:15 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>zle oceniasz moje sugestie.przejrzałam historie twoich postów.ty poprostu lubisz atakować i mieć odmienne zdanie.no i dobrze.inaczej było by tu nudno.
Nie lubię atakować, tylko często się odzywam jak mam odmienne zdanie. Zamiast potakiwać dam zwykle plusa i tyle.

>ale poczytaj od początku całą strone.atakujesz mnie i dziwisz się ze odpowiadam.nie jestem myszką która chowa się pod miotłę.mam swoje zdanie,a to nie czyni mnie arogancką ani nie obrażam nikogo.wiem
Nie będę się sprzeczał, kto zaczął. Po prostu nie lubię skrajności i pogardy dla innych tylko z powodu ich przekonań.

>że nie jestes ateistą.sam napisałes gdzieś tam w postach o sobie-były ateista.
Nie jestem też katolikiem.

>nie próbuje cię nawrócić bo mnie to nie interesuje.każdy ma swój rozum.
Cały Twój wątek wskazuje na to, że myślisz, że tylko Ty masz monopol na rozum.

>nadal proponuje ci Pata Condell'a.
Znam tego Pata, sprawdziłem na YT, tylko nie pamiętałem, że tak się nazywa. Nie wnosi nic nowego do Dawkinsa, czy jemu podobnych. Może jest bardziej agresywny i prześmiewczy. Zresztą w większości się zgadzam, bo on atakuje religie. Pomimo, że nie jestem ateistą też jestem przeciwko religii.
Miłego dnia
nati (61 punktów)
ps:to moje zdjęcie.dziękuje.


nati
23-06-2009 19:38 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>raczej z niewygody.mam rekę w gipsie.i jest mi trudniej.

   Życzę pomyślnego zrostu w nadziei, że wtedy nie będziesz miała problemów z klawiaturą. A spację po kropce pisze się równie łatwo jak na końcu wyrazu. Jednym palcem.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>bo nie zaczynam zdania od duzej litery??? czy obraza cie słowo bóg z małej?

Na dole masz klawisz "podgląd", który jednocześnie jest edytorem tekstu. Korzystaj.
proskan (87 punktów)
Nie przejmuj sie tu to normalne ze jak ktos powie cos zlego o bogu albo o religii to cie zaraz ukrzyzuja za liternictwo czy inne bzdury.Czasami sie zastanawiam czy to forum to racjonalisci czy raczej odlam katolikow ktorzy chca zobaczyc co ateisci mowia na ich temat i temat ich reigii
A co do cytatu to zgadzam sie z gosciem w stu prcentach ktos kto jest silny umyslowo nie musi wierzy w bajki o bogach.Pozdrawiam
22-06-2009 21:34 
 Ocena 8 na 8
Autografka (10638 punktów)
>Nie przejmuj sie tu to normalne ze jak ktos powie cos zlego o bogu albo o religii to cie zaraz ukrzyzuja za liternictwo czy inne bzdury.Czasami sie zastanawiam czy to forum to racjonalisci czy raczej odlam katolikow ktorzy chca zobaczyc co ateisci mowia na ich temat i temat ich reigii

Tu nas masz! Faktycznie, robimy tu za piątą kolumnę Opus Dei.
Przeczytaj regulamin forum, zanim następnym razem zaczniesz narzekać na czepianie się pisowni.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
22-06-2009 21:37 
 Ocena 3 na 3
Witold Losek (800 punktów)
Ci katolicy to niezłe dranie, jednak, nie??
proskan (87 punktów)
Są od cholery hahahaha
22-06-2009 21:55 
 Ocena 1 na 1
Witold Losek (800 punktów)
hahahaha
No, uśmiałem się do łez, po prostu...
22-06-2009 22:10 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Są od cholery hahahaha

Czego? Leczenia?
22-06-2009 21:47 
 Ocena 3 na 3
Autografka (10638 punktów)
>Ci katolicy to niezłe dranie, jednak, nie??
>

Sprytni są, nie zawaham się użyć tego słowa - diabelnie.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
22-06-2009 22:03 
 Ocena 3 na 3
Witold Losek (800 punktów)

>Sprytni są, nie zawaham się użyć tego słowa - diabelnie.

A czytałaś TO ?????
To jest dopiero rewelacja. Zostałem przedwcześnie uznany za ateistyczny rodzynek, wśród bandy katolickich księży na misjach!! I to tylko ze względu na "technikę dialogu"! Biedaczka nie przeczytała wcale tego co napisałem....
Aż mi jej trochę żal... Ależ się rozczaruje...A mogliśmy razem sprowadzać te czarne owce na dobrą stronę.
Ależ ze mnie podstępne rzymskokatolickie prosię.... Na misjach

Autografka (10638 punktów)
>>Sprytni są, nie zawaham się użyć tego słowa - diabelnie.
>A czytałaś TO ?????
>To jest dopiero rewelacja. Zostałem przedwcześnie uznany za ateistyczny rodzynek, wśród bandy katolickich księży na misjach!! I to tylko ze względu na "technikę dialogu"! Biedaczka nie przeczytała wcale tego co napisałem....
>Aż mi jej trochę żal... Ależ się rozczaruje...A mogliśmy razem sprowadzać te czarne owce na dobrą stronę.
>Ależ ze mnie podstępne rzymskokatolickie prosię.... Na misjach
>
>

Owszem, czytałam to. I muszę Ci powiedzieć, że wnioski nati nie są bezpodstawne. Wszak sugerujesz tam biologiczne pochodzenie wiary. Jeśli ograniczyła się do przeczytania, tylko tego jednego Twojego postu, mogła Cię wziąć za ateistę. Mówię Ci po raz wtóry - uważaj


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
Witold Losek (800 punktów)
Ależ wiara ma z całą pewnością biologiczne podstawy. Dlatego też, jak już tam napisałem, walka z wiarą, to strzał we własną stopę, bo jednolity, spójny system etyczny, jakim jest w naszym rejonie świata chrześcijaństwo, zastąpi - nie, jak sądzą naiwnie, walczący z wiarą ateiści - powszechny racjonalizm, tylko jakaś inna wiara, jakaś inna religia, jakieś inne gusła, inne zabobony itp. Ja wierzę w Boga, który stworzył świat, stworzył też ewolucję, biologię, genetykę, itp. Z tej cytowanej tam przeze mnie książki, wynika, że nawet u zwierząt można znaleźć pewne zachowania, które wskazują na postępowanie zgodne z rytuałem, co jest charakterystyczne dla wiary. Ja wierzę w Boga, który cały czas stwarza świat i jeśli taka będzie jego Wola, to może rzeczywiście kiedyś, ludzie nie będą potrzebowali żadnej religii, i tak jak w toku ewolucji religie powstały, tak i w toku tej samej rewolucji - zanikną. Czy Ty myślisz, że jeśli On jest, to zależy mu na naszych modlitwach? Bo ja myślę, że raczej zależy mu na tym, byśmy byli szczęśliwi i o ile, póki co, do przetrwania, do współżycia potrzebujemy religii, to to się może w dowolnej chwili zmienić i w żadnym razie, nie spowoduje to "zniknięcia" Boga.
22-06-2009 23:56 
 Ocena 3 na 3
Autografka (10638 punktów)
>Ależ wiara ma z całą pewnością biologiczne podstawy. Dlatego też, jak już tam napisałem, walka z wiarą, to strzał we własną stopę, bo jednolity, spójny system etyczny, jakim jest w naszym rejonie świata chrześcijaństwo, zastąpi - nie, jak sądzą naiwnie, walczący z wiarą ateiści - powszechny racjonalizm, tylko jakaś inna wiara, jakaś inna religia, jakieś inne gusła, inne zabobony itp. Ja wierzę w Boga, który stworzył świat, stworzył też ewolucję, biologię, genetykę, itp. Z tej cytowanej tam przeze mnie książki, wynika, że nawet u zwierząt można znaleźć pewne zachowania, które wskazują na postępowanie zgodne z rytuałem, co jest charakterystyczne dla wiary.

Owszem, ludzka potrzeba transcendencji cały czas jest silna, ale słabnie. Być może masz rację, twierdząc, że pustkę po religii w zlaicyzowanych społeczeństwach przejmą inne, bardziej ekspansywne nurty religijne. Ale być może rację ma PanTau, wskazując na ogólne przyśpieszenie rozprzestrzeniania się informacji, a wraz z nimi - idei (również laickich, najsilniej reprezentowanych w rozwiniętych społeczeństwach, a więc w większym zakresie korzystających ze zdobyczy techniki niż religijna światowa większość), jako drogę do osłabienia potrzeby wiary. Pamiętajmy o tym, że fundamentalizmy karmią się niewiedzą swoich wyznawców, na tym opiera się ich sukces. Ale, jeżeli tych ludzi, uda się włączyć w nurt nowoczesnego światowego społeczeństwa informacyjnego, to również te idee laickie będą przejmować. I być może, zapowiadana przez Ciebie substytucja jednej religii w drugą, nie nastąpi.

>Ja wierzę w Boga, który cały czas stwarza świat i jeśli taka będzie jego Wola, to może rzeczywiście kiedyś, ludzie nie będą potrzebowali żadnej religii, i tak jak w toku ewolucji religie powstały, tak i w toku tej samej rewolucji - zanikną. Czy Ty myślisz, że jeśli On jest, to zależy mu na naszych modlitwach? Bo ja myślę, że raczej zależy mu na tym, byśmy byli szczęśliwi i o ile, póki co, do przetrwania, do współżycia potrzebujemy religii, to to się może w dowolnej chwili zmienić i w żadnym razie, nie spowoduje to "zniknięcia" Boga.

Co ja sądzę na ten temat, wiesz. Nie zamierzam dyskutować z wiarą.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
Witold Losek (800 punktów)
>Co ja sądzę na ten temat, wiesz. Nie zamierzam dyskutować z wiarą.
Ja też nie zamierzam Cię nawracać, ale skoro już drugi raz wyraziłaś swoje zatroskanie moją wiarą i jej przyszłością, poczułem się w prawie nieco mój do niej stosunek objaśnić...
Po prostu myślę, że Bóg dał nam religię i jej zasady nie dla własnej przyjemności, tylko dla naszego dobra, ale już o tym sza, bo zaraz tu na mnie wsiądą...
Pozdrowienia
23-06-2009 00:24 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>ale już o tym sza, bo zaraz tu na mnie wsiądą...

A któż mógłby tu, na tym forum (pełnym katolickich misjonarzy)?


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
Witold Losek (800 punktów)
>>ale już o tym sza, bo zaraz tu na mnie wsiądą...
>A któż mógłby tu, na tym forum (pełnym katolickich misjonarzy)?
Przeczytaj to co jest napisane tu poniżej, ile trzeba było czasu, żeby znalazł się ktoś, kto próbuje zaprzeczyć dobroci Boga, przywołując przykład ludzkiej nienawiści...
Jarosław Ziółkowski (972 punktów)
(zablokowany)
>próbuje zaprzeczyć dobroci Boga, przywołując przykład ludzkiej nienawiści...
Wj 7,3:
Lecz ja znieczulę serce faraona i uczynię wiele znaków moich i cudów moich w ziemi egipskiej

Wj 10:
1Potem rzekł Pan do Mojżesza: Idź do faraona, gdyż to Ja sam przywiodłem do zatwardziałości serce jego i serce sług jego, aby czynić te moje znaki wśród nich 2I abyś ty opowiadał dzieciom swoim i wnukom swoim, jak obszedłem się z Egipcjanami, i jakie znaki czyniłem wśród nich, byście poznali, żem Ja Pan.
[...]
20Lecz Pan przywiódł do zatwardziałości serce faraona, tak iż nie wypuścił synów izraelskich.
[...]
27Lecz Pan doprowadził do zatwardziałości serce faraona, tak iż nie chciał ich wypuścić.
   Pomijam szczegóły okrucieństwa, z jakim dobrotliwy potraktował Egipcjan. Wystarczy, że tego chciał. Ku własnej chwale.
Wj 11:
9Ale Pan rzekł do Mojżesza: Faraon was nie usłucha, aby cudów moich było jeszcze więcej w ziemi egipskiej. 10A Mojżesz i Aaron dokonali wszystkich tych cudów przed faraonem. Lecz Pan przywiódł do zatwardziałości serce faraona, tak iż nie wypuścił synów izraelskich ze swego kraju.

Wj 12:
29O północy zabił Pan wszystkich pierworodnych w ziemi egipskiej, od pierworodnego syna faraona, który miał zasiąść na jego tronie, aż do pierworodnego syna więźnia, który był w więzieniu, i wszelkie pierworodne bydła.
[...]
35I synowie izraelscy uczynili tak, jak kazał Mojżesz, i pożyczyli od Egipcjan srebrne i złote przedmioty oraz szaty. 36A Pan usposobił Egipcjan życzliwie do ludu, tak że im pożyczyli; i tak złupili Egipcjan.

   Oprócz tego: kochanej osoby nie wystawia się na próbę, ludobójstwa z polecenia boga, zakład o Hioba (bóg zabił całą jego rodzinę), zapowiedź wojen z Jeruzalem.


Czyż śmierć boga nie jest lepsza, niż bóg śmierci?
Witold Losek (800 punktów)
Panu już dziękuję...
Jarosław Ziółkowski (972 punktów)
(zablokowany)
>Panu już dziękuję...
   Nie jesteś pępkiem świata. Odnosząc się do Twoich wypowiedzi, niekoniecznie kieruję komentarze do Ciebie.

Czyż śmierć boga nie jest lepsza, niż bóg śmierci?
23-06-2009 00:00 
 Ocena 4 na 4
Scorp (5381 punktów)
>Ależ wiara ma z całą pewnością biologiczne podstawy. Dlatego też, jak już tam napisałem, walka z wiarą, to strzał we własną stopę,

Dziwne stwierdzenie u wierzącego w Boga. Czyż wiara nie pochodzi z Bożej łaski, a Ty właśnie sobie strzeliłeś w stopę?

>bo jednolity, spójny system etyczny, jakim jest w naszym rejonie świata chrześcijaństwo, zastąpi - nie, jak sądzą naiwnie, walczący z wiarą ateiści - powszechny racjonalizm, tylko jakaś inna wiara, jakaś inna religia, jakieś inne gusła, inne zabobony itp.

Nie ma podstaw do takich przewidywań. Przeciwnie: jest ciągły postęp nauki a nie ma postępu w wierze i jej dogmatach. Dogmaty zesztywniały na amen i nie widać powodu, dlaczego trend laicyzacji napędzany m. in. postępem nauki, miałby się zatrzymać albo odwrócić.

>Ja wierzę w Boga, który stworzył świat, stworzył też ewolucję, biologię, genetykę, itp.

Biologię i genetykę stworzyli naukowcy. Jeżeli Bóg stworzył też racjonalne myślenie, to strzelił sobie w stopę (że posłużę się Twoją stylistyką), bo to go wykończy.

>Ja wierzę w Boga, który cały czas stwarza świat i jeśli taka będzie jego Wola, to może rzeczywiście kiedyś, ludzie nie będą potrzebowali żadnej religii, i tak jak w toku ewolucji religie powstały, tak i w toku tej samej rewolucji - zanikną.

Skomentuję to tak: wierzyć można we wszystko i żadna tego rodzaju wiara nie jest lepsza od innej. A Wola (z dużej litery) to dzielnica Warszawy.

>Czy Ty myślisz, że jeśli On jest, to zależy mu na naszych modlitwach? Bo ja myślę, że raczej zależy mu na tym, byśmy byli szczęśliwi

Chyba mylisz Boga z tatusiem, ale jeżeli z nim rozmawiasz, to zapytaj go o Bełżec.

> i o ile, póki co, do przetrwania, do współżycia potrzebujemy religii, to to się może w dowolnej chwili zmienić i w żadnym razie, nie spowoduje to "zniknięcia" Boga.

Więc Bóg nie zniknie nawet wtedy, gdy zniknie religia? W co Ty do licha wierzysz?
-
Witold Losek (800 punktów)
>Dziwne stwierdzenie u wierzącego w Boga. Czyż wiara nie pochodzi z Bożej łaski, a Ty właśnie sobie strzeliłeś w stopę?
Wiara w Boga pochodzi z Bożej łaski, wiara w ogóle, jest niewątpliwie wewnętrzna cechą człowieka, i tak jak wszystko, jak cały świat, stworzona została przez Niego. Nie mniej ludzie wierzyli i wierzą w różne rzeczy...
>Nie ma podstaw do takich przewidywań. Przeciwnie: jest ciągły postęp nauki a nie ma postępu w wierze i jej dogmatach. Dogmaty zesztywniały na amen i nie widać powodu, dlaczego trend laicyzacji napędzany m. in. postępem nauki, miałby się zatrzymać albo odwrócić.
Jak to nie ma postępu w wierze? Nie zauważyłeś, jak zmieniła się wiara na przestrzeni dziejów. Człowiek ma ok. 250 tyś lat. O lie naukowcy sie nie mylą, jakiś rodzaj wierzeń towarzyszy człowiekowi od samego początku jego istnienia. Od ok. 100 tyś lat obserwujemy wyraźne kopalne dowody na religijne obrzędy, związane np. z grzebaniem zmarłych. Od czasów Abrahama, wyznawcy judaizmu nie mogą składać ofiar z ludzi, a składają ze zwierząt. ( W starożytnym Rzymie i w Kartaginie, u Olmeków i Azteków składano ofiary z ludzi, a nawet z dzieci i to czasem z własnych. ) Od czasów Chrystusa, nie składamy ofiar ze zwierząt, ofiara ta została zamieniona na bezkrwawą ofiarę Eucharystii. I Ty piszesz, że nie ma postępu w wierze? Prawda Wiary : "Syn Boży stał się człowiekiem i umarł na krzyżu dla naszego zbawienia." jest Prawdą od jakichś 2000 lat, wcześniej nią nie była. ( mam nadzieję, że Prawda - pisana z dużej litery, nie jest dzielnicą Warszawy i nie będziesz się znów czepiał...) I Ty piszesz, że dogmaty zesztywniały na (nomen omen) amen?
Możesz wskazać choć jedno osiągnięcie naukowe, które przeczy istnieniu Boga? Które udowadnia jego nieistnienie?
>Biologię i genetykę stworzyli naukowcy.
Bardzo ciekawe stwierdzenie. Bardzo ciekawe. A zanim powstali w drodze ewolucji naukowcy, to nie było genetyki, jej zasad, nie było DNA i RNA? Równie dobrze mógłbyś powiedzieć, że np. "promieniowanie tła" stworzyli astrofizycy, ale - zapewniam Cię, "promieniowanie tła", podobnie jak biologia i genetyka, istniało znacznie wcześniej i zupełnie niezależnie od istnienia, baź nieistnienia naukowców. Oni tylko odkrywają je i ich zasady!
>Skomentuję to tak: wierzyć można we wszystko i żadna tego rodzaju wiara nie jest lepsza od innej. A Wola (z dużej litery) to dzielnica Warszawy.
Zgadzam się. Można też wierzyć w naukę, i w ortografię...
>Chyba mylisz Boga z tatusiem, ale jeżeli z nim rozmawiasz, to zapytaj go o Bełżec.
Wyjaśnij mi co chcesz osiągnąć przez przywołanie Bełżca?
>Więc Bóg nie zniknie nawet wtedy, gdy zniknie religia? W co Ty do licha wierzysz?
W Boga. NIe w religię, w Boga.
23-06-2009 08:26 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)
>W starożytnym Rzymie i w Kartaginie, u Olmeków i Azteków składano ofiary z ludzi, a nawet z dzieci i to czasem z własnych.
Proszę, tylko nie o Molochu...
Owszem, składano. Aztekowie wyrywali na żywca serca jeńcom wojennym, Majowie wrzucali dziewice do studni (forma zaślubin z bogiem deszczu - zresztą same chciały, to był zaszczyt), Sumerowie wraz ze zmarłym królem wysyłali w zaświaty armię sług (Egipcjanie po to wymyślili uszebti, żeby nie zabijać ludzi), dzieci raczej w ofierze nie składano, to były naprawdę wyjątkowe sytuacje, dzieci to przyszłość plemienia, narodu, państwa i nawet już neandertalczyk sobie zdawał z tego sprawę. Co kraj, to obyczaj, Żydzi zaniechali ofiar, Aztekowie je składali 3000 lat później, bo takich sobie bogów stworzyli.
>Wyjaśnij mi co chcesz osiągnąć przez przywołanie Bełżca?
Pewnie chodziło o obojętność na cierpienie i zagładę. Faktycznie, ta obojętność jest zastanawiająca i sugeruje (nie dowodzi, tylko sugeruje) nieistnienie bóstwa opiekuńczego, przejmującego się losem swojego narodu wybranego... Ja się tam nie znam, ale to jakaś przedziwna boska logika - stworzyć, troskliwie hodować, pielęgnować, wybrać, a potem patrzeć obojętnie na komory gazowe.
No, ale to kwestia wiary.
Pozdrawiam
23-06-2009 09:55 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
> Majowie wrzucali dziewice do studni (forma zaślubin z bogiem deszczu - zresztą same chciały, to był zaszczyt),

Jestem ciekaw skąd wiadomo, że same chciały dostąpić tego zaszczytu.


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
23-06-2009 10:05 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
>> Majowie wrzucali dziewice do studni (forma zaślubin z bogiem deszczu - zresztą same chciały, to był zaszczyt),
>Jestem ciekaw skąd wiadomo, że same chciały dostąpić tego zaszczytu.
Brak relacji bezpośrednich. Ale podobne obrzędy odbywały się w innych rejonach Ameryki w momencie przybycia konkwistadorów. To z ich zapisków wiadomo, że to był zaszczyt i panny bynajmniej nie protestowały. Nb konkwistadorzy byli tym śmiertelnie zdumieni, co z kolei mnie zdumiewa, bo wszak Chrystus też poszedł na ofiarę dobrowolnie, tak napisano w ewangeliach.
Pozdrawiam
23-06-2009 10:13 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)

Właściwie nie dziwi mnie to aż tak bardzo. Nie od dziś wiadomo, że głupota nie zna granic.
Pozdrawiam.


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
23-06-2009 19:07 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>> Majowie wrzucali dziewice do studni (forma zaślubin z bogiem deszczu - zresztą same chciały, to był zaszczyt),
>>Jestem ciekaw skąd wiadomo, że same chciały dostąpić tego zaszczytu.
>Brak relacji bezpośrednich. Ale podobne obrzędy odbywały się w innych rejonach Ameryki w momencie przybycia konkwistadorów. To z ich zapisków wiadomo, że to był zaszczyt i panny bynajmniej nie protestowały. Nb konkwistadorzy byli tym śmiertelnie zdumieni, co z kolei mnie zdumiewa,

Mnie też by zdumiało. Każdy pirat mórz karaibskich wie, że branki składa się w ofierze rekinom, ale po ich poprzednim, należytym użyciu. Bardziej mądre i racjonalne, z punktu natury i przetrwania własnych genów, byłoby wrzucanie do studni starych bab.
No tak, ale bóg deszczu pewnie by ani jednej łzy nie uronił.
Witold Losek (800 punktów)
W Kartaginie złożono kiedyś kilkaset dzieci w ofierze bogom, dla przebłagania ich i oddalenia niebezpieczeństwa, bo jakaś wroga armia napadła kraj ( oglądałem kiedyś program w N.Geografic. )
A'propos obojętności Boga.
To nie jest kwestia wiary. To znaczy w pewnym sensie jest, ale nie tylko.
Jak wynika ze Starego Testamentu, ludzie świadomie i dobrowolnie wybrali samodzielność i poznawszy czym jest dobro i zło, zdecydowali się na opuszczenie raju i życie na własną rękę, z wszystkimi tego konsekwencjami. Opowieść o Adamie i Ewie, pokazuje tę decyzję pod postacią zjedzenia jabłka. Współczesna teologia jest zdania, że tych ludzi mogło być więcej niż dwoje, że oczywiście i jabłko i drzewo są symbolami, i tak jak całą opowieść, trzeba je rozumieć symbolicznie. W każdym razie Bóg zawarł z ludźmi umowę. Oni sami ( też mieli pomysł...) zdecydowali się żyć na własną rękę. W związku z tym Bóg nie ingeruje w bezpośrednio w czyny ludzi, czy mu się te czyny podobają czy nie. Zresztą odpowiedz sobie na proste pytanie. W jaki sposób Bóg miał zareagować w sprawie obozów koncentracyjnych? Co konkretnie miał zrobić. Co on ma robić i dziś? Co ma zrobić jak nastolatek dla dwustu złotych zabija staruszkę? Ma spuścić z nieba nogę i nakopać mu do tyłka? Pamiętaj, że dał człowiekowi Wolną Wolę i umówił się, że nie będzie bezpośrednio interweniował i ingerował w jego życie. Ten bandyta i ci esesmani w Bełżcu, to też są jego dzieci. To też są dzieci boże i jakkolwiek dziwnie by to nie zabrzmiało, on zapewne ich też kocha, im zapewne też obiecał Wolną Wolę, więc jak teraz ma ich powstrzymać?? Miał ich strzelić piorunem w glace??Człowiek współczesny robi co może, by się pozbyć zewsząd Boga, jego symboli, jego (niektórych, tych mniej dla siebie wygodnych ) norm moralnych, a jednocześnie od czasu do czasu pyta się: "Boże gdzie byłeś...". Jakże często zwala się winę na Boga, za zło czynione przez Człowieka, jednocześnie uparcie podważając jego ( Boga ) istnienie, odbierając mu prawo nie tyko do wskazywania człowiekowi drogi (człowiek przecież wie lepiej; nauka wszystko rozwiąże; stworzymy sobie dwa embriony, a sto dwa zabijemy, ale co tam; ciąża mi przeszkadza - to wyskrobać płód...), ale w ogóle prawo do istnienia.
Co Ty byś zrobiła na jego miejscu?
Bardzo gorąco Cię namawiam do przeczytania książki "Tabletki z krzyżykiem" Szymona Hołowni. Koniecznie powinnaś ją przeczytać, bo ona prezentuje aktualne stanowisko teologii w tych kwestiach, które często są przedmiotem takich dyskusji, a w dodatku jest dobrze napisana.
Hej.
23-06-2009 19:09 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>W Kartaginie złożono kiedyś kilkaset dzieci w ofierze bogom, dla przebłagania ich i oddalenia niebezpieczeństwa, bo jakaś wroga armia napadła kraj ( oglądałem kiedyś program w N.Geografic. )
A twórcy programu nie korzystali przypadkiem z rzymskich źródeł? Rzymianie różne rzeczy o wrogach pisali...
>Co Ty byś zrobiła na jego miejscu?
Hm... nigdy nie stawiałam się na miejscu żadnego boga. Nie uważam tego ani za potrzebne, ani za właściwe. Ja i tak wiem, że zło, jakie ludzie wyrządzają ludziom pochodzi od nich, bo i niby skąd miałoby pochodzić. Podobnie dobro - też człowiek jest jego źródłem. Ale to dlatego, że w ogóle pomijam koncepcję boga/Boga. Ale teologicznie patrząc taka idea Boga obojętnego, który nie ingeruje w ludzkie sprawy, bo człowiek sam sobie wybrał niezależność jest bardzo pomysłowa. Popatrz tylko, jak to chrześcijaństwo ewoluuje, a jeszcze kilkaset lat temu wszelkie zarazy i inne plagi nazywane były karą boską i nawet procesje organizowano, żeby Boga przebłagać, żeby odwrócił od ludzi karzącą rękę. Teologia to ciekawa dyscyplina, chyba się nią dokładniej zajmę. Przypuszczam, że na emeryturze, bo na razie doba ma tylko 24 godziny i jakoś nie chce się rozciągnąć.
>Bardzo gorąco Cię namawiam do przeczytania książki "Tabletki z krzyżykiem" Szymona Hołowni. Koniecznie powinnaś ją przeczytać, bo ona prezentuje aktualne stanowisko teologii w tych kwestiach, które często są przedmiotem takich dyskusji, a w dodatku jest dobrze napisana.
Dzięki, akurat w połowie lipca wybieram się na urlop, będę miała trochę czasu, to poczytam.
>Hej.
Hej
Witold Losek (800 punktów)
>Dzięki, akurat w połowie lipca wybieram się na urlop, będę miała trochę czasu, to poczytam.
>>Hej.
>Hej
No, to ja mam lepiej, bo jadę już za tydzieć, na dwa tygodnie urlopu...
Pozdrowienia.
23-06-2009 19:16 
 Ocena 3 na 3
xarion (917 punktów)
> Co on ma robić i dziś?
    A...wcześniej..?
Widzisz, jakieś dwa miesiące wstecz rozmawiam z jednym facetem..."fachowcem" - glazurnikiem...rozmowa zeszła na temat - facet twierdzi, że on sobie w czasie pracy rozmawia z bogiem (bo on tylko z tymi płytkami, sam)...
Więc ja się pytam: z którym..? bo na jednej księdze wyrosło ich pięciu (z tego "3 w jednym")...zaczyna się zastanawiać... ...
Potem go pytam: słuchaj, jeśli żle położysz te płytki, to masz pretensje do płytek..?
A on na to: nieee - do siebie..!

   Oczywiście rozumiesz analogię...
Pytanie: jak się zapatrujesz na koncepcję tzw. "grzechu pierworodnego"..?

"jeśli oddasz swoje prawa w ręce sędziów..." G.B.Shaw
24-06-2009 20:12 
 Ocena 1 na 1
SloniSko (1109 punktów)
   Na wstępie odpowiedzi przyznam, że ciekawie to wszystko wymyśliłeś Teraz parę pytań:
>(...)zdecydowali się na opuszczenie raju i życie na własną rękę, z wszystkimi tego konsekwencjami.
   Czy zatem teraz celowe są modły do Boga? Czy stosowne są próby wykupienia się mamoną w formie datków, tacy?
>W związku z tym Bóg nie ingeruje w bezpośrednio w czyny ludzi(...)
   O już mi odpowiedziałeś

>W jaki sposób Bóg miał zareagować w sprawie obozów koncentracyjnych?
   Jest wszechmogący, nieprawdaż? Zatem mógłby wpłynąć na decyzje ludzi odpowiedzialnych za te czyny, jeśli owi nie byliby wstanie sprzeciwić się rozkazom (o czym by wiedział z powodu swojej wszechwiedzy), to mógłby 'sięgnąć wyżej' do głów tych z większą ilością belek na ramionach.

>To też są dzieci boże i jakkolwiek dziwnie by to nie zabrzmiało, on zapewne ich też kocha (...)
   Co nie oznacza, że kochający, miłosierny ojciec nie może nieposłusznym dzieciom dać klapsa.
>Miał ich strzelić piorunem w glace??
   Chociażby

>Jakże często zwala się winę na Boga, za zło czynione przez Człowieka
   A skąd wzięło się to zło na naszym ziemskim padole, jeśli nie od Boga, albo za jego przyzwoleniem? Patrząc na opisy zbrodni dokonanych przez Owego śmiem twierdzić, że ludzie swoimi czynami jeszcze nie osiągnęli najwyższego poziomu. Niby są na wzór i podobieństwo, jednak w tej kwestii trochę im brakuje...

>jednocześnie uparcie podważając jego ( Boga ) istnienie, odbierając mu prawo nie tyko do wskazywania człowiekowi drogi (człowiek przecież wie lepiej; nauka wszystko rozwiąże;
   Już wskazał drogę człowiekowi, dość dawno temu, dość dokładnie. Zmienił zdanie, że potrzebujemy nowych wskazówek? Pomylił się odnośnie tych danych wcześniej?

>stworzymy sobie dwa embriony, a sto dwa zabijemy, ale co tam; ciąża mi przeszkadza - to wyskrobać płód...), ale w ogóle prawo do istnienia.
   Skoro pozwalał na takie rzeczy, chociażby w tym wspomnianym Bełżcu, to czym wobec tego jest setka embrionów...

>Hej.
   Hej

"Never assume anything" - A. Milne
24-06-2009 20:59 
 0 na 2
Witold Losek (800 punktów)
Zanim odpowiem na Twoje wątpliwości, musisz wiedzieć jedno - ja niczego nie wymyśliłem!! Nie jestem ani w połowie taki mądry, żeby wymyślać nawet w połowie tak mądre rzeczy! Takie jest stanowisko współczesnej teologii katolickiej, a ja je znam z książek, głównie, bo nie mam wykształcenia teologicznego, ani filozoficznego.
I musisz się ze mną w jednej kwestii zgodzić. Jeśli się nie zgodzisz, to dalsza rozmowa nie ma sensu.
My, katolicy, nie rozumiemy Starego Testamentu dosłownie! Więc nie możesz w rozmowie ze mną używać argumentów typu:
SłoniSko:

Patrząc na opisy zbrodni dokonanych przez Owego śmiem twierdzić, że...

My, katolicy, a właściwie współczesna teologia katolicka, uważa Stary Testament, za księgi święte, pisane przez ludzi, którzy albo byli świadkami, tamtych zdarzeń albo zapisali przekazy ustne i robili to - ze swojej perspektywy! Starego Testamentu nie należy rozumieć literalnie, nie należy go traktować jako źródła wiedzy historycznej ani o Bogu, ani o tamtych czasach.
Wiemy np. ze Starego Testamentu, że Bóg stworzył świat, ale nie sądzimy, by stało się to w siedem dni. Wiemy ze Starego Testamentu, że ludzie poznali dobro i zło, ale nie sądzimy, żeby stało się to za przyczyną zjedzenia jakiegoś "magicznego " jabłka. Więc jeśli zamierzasz, tak jak niektórzy "magicy od Biblii" używać takich argumentów, które opierają się na dosłownym rozumieniu Starego Testamentu, to szkoda czasu...
I jak będzie?
Hej.
24-06-2009 21:09 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
Taką definicję znalazłem na portalu katolickim:
"Biblia (grec. biblos=książka, biblia=książki), albo inaczej Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu (Przymierza), jest to zbiór ksiąg religijnych judaizmu i chrześcijaństwa. Testament (łac. testamentum=przymierze) oznacza w Biblii układ, na mocy którego Bóg zobowiązuje się, pod pewnymi warunkami, obdarzyć szczególnymi dobrami tych, którzy stają się Jego ludem. Stary Testament zawiera dzieje przymierza Boga z ludźmi zawartego z Noem, Abrahamem, Mojżeszem i Dawidem. Nowy Testament nie unieważnia Starego Przymierza, lecz je ostatecznie wypełnia: życiem i działalnością Jezusa Chrystusa, Boga i Człowieka.

Kanon katolicki, czyli wykaz ksiąg Pisma Świętego, został ostatecznie ustalony na soborze trydenckim w XVI wieku. Obejmuje 46 ksiąg Starego i 27 Nowego Testamentu. Wszystkie księgi Starego i Nowego Testamentu można podzielić na trzy grupy: historyczne, dydaktyczne i prorocze."

Proszę podaj mi dokument, encyklikę, czy bullę, gdzie kościół wyraźnie stwierdza, że Starego Testamentu nie należy odczytywać dosłownie. Bo nie mogę nic znaleźć.
24-06-2009 21:37 
 Ocena-1 na 1
Witold Losek (800 punktów)
Ja nie znam nazw takich dokumentów, bo jak powiedziałem, nie mam żadnego wykształcenia teologicznego, a w swej opinii na ten temat opieram się na tym co słyszę na co dzień w moim kościele, co czytałem w książkach, np. "Tabletki z krzyżykiem: Pierwsza pomoc w lękach związanych z Bogiem, końcem świata, czyśćcem i duchami", Szymon Hołownia, Znak 2007 , "Religie Świata Chrześcijaństwo", Monika i Udo Tworuschka, Agora 2009, oraz znalazłem w sieci, np TU Nie mam w tej chwili przed sobą książki Szymona Hołowni, bo ją pożyczyłem, ale w tejże książce autor opiera się na konkretnej bibliografii oraz na rozmowach z teologami i trzeba by tam sprawdzić, żeby odpowiedzieć Ci na Twoje pytanie. Z kolei bibliografia do książki Chrześcijaństwo, niemieckich autorów, którą mam w tej chwili przed sobą, jest w całości w języku niemieckim, więc też nie mogę nic sensownego odpowiedzieć.
Jak mi oddzadzą "Tabletki" to sprawdzę.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Ja nie znam nazw takich dokumentów,

Natknąłem się kilka dni temu w Wiki na dokument, chyba encyklika, ale nie pamiętam przy jakiej okazji, Nie mogę odszukać
25-06-2009 21:30 
 0 na 2
Witold Losek (800 punktów)
P.S.
Kolega keymak, się znów obudził, albo wrócił z urlopu i zgodnie ze swoją obietnicą patrz tutaj , znów po dłuższej przerwie raczył obdarzyć mnie minusami, m.in. za tę wypowiedź.
Pozdrowienia dla wiernego czytelnika keymaka...
24-06-2009 23:03 
 Ocena 4 na 4
SloniSko (1109 punktów)
   Jesteś mądry, może właśnie jesteś zbyt mądry aby wymyślać takie rzeczy.

>Takie jest stanowisko współczesnej teologii katolickiej (...)
   Współczesne tak, jednak przez lata wszystko było brane dosłownie, wraz z wyliczeniem do konkretnej daty powstania świata, dnia, a nawet godziny. Ciekawe ile czasu zajmie teologom przejście tej ścieżki do końca. Na początku z dosłownego traktowania pisma, później przez mniej dosłowne (odrzucenie fragmentów, które nie są do końca po myśli, które nie do końca pasują do obrazu, który się głosi), aż do całkowitego potraktowanie tego jako dzieła literackiego.

>I musisz się ze mną w jednej kwestii zgodzić. Jeśli się nie zgodzisz, to dalsza rozmowa nie ma sensu.
   W jakiej kwestii? Na prawdę muszę? Nie dajesz mi wyboru? A co z moją wolną wolą?

> My, katolicy, nie rozumiemy Starego Testamentu dosłownie! Więc nie możesz w rozmowie ze mną używać argumentów typu:
>SłoniSko:
>Patrząc na opisy zbrodni dokonanych przez Owego śmiem twierdzić, że...

   "My" ? Ty i kto jeszcze? Wszyscy katolicy? Czy to jest oficjalne stanowisko wyznawców tej odmiany chrześcijaństwa? Czy jest gdzieś potwierdzone? Chciałbym taką deklarację przeczytać. Na jakiejś podstawie kategorycznie to stwierdzasz (z pogrubieniem, wykrzyknikiem), zatem wnioskuję, że to jest najprawdziwsza prawda, niemalże równa z dogmatem. Liczę na źródła potwierdzające.
   Nie mogę argumentów tego typu? A jeśli ja zabronię Ci używania argumentów opartych na Piśmie? Sam napisałeś, że nie bierzesz tej księgi dosłownie...

>My, katolicy, a właściwie współczesna teologia katolicka, uważa Stary Testament, za księgi święte, pisane przez ludzi, którzy albo byli świadkami, tamtych zdarzeń albo zapisali przekazy ustne i robili to - ze swojej perspektywy!
   Współczesna tak, jak pisałem wyżej. Księgi święte, ale pisane przez ludzi, no i jak wspomniałeś wyżej, nie bierzemy dosłownie. Bo takie w nich święte słowo, że patrzymy na nie z przymrużeniem oka
   Czyli Ci ludzie mogli coś przekręcić? Każdy zna zasadę działania głuchego telefonu. Jeśli są poważne zniekształcenia informacji po 6-ciu osobach w łańcuchu, to jakie mogą powstać po 60-ciu latach, lub więcej? Rzeczywiście nie traktujmy tych tekstów zbyt dosłownie...

>Starego Testamentu nie należy rozumieć literalnie, nie należy go traktować jako źródła wiedzy historycznej ani o Bogu, ani o tamtych czasach.
   Skoro Stary Testament nie jest źródłem wiedzy o Bogu, ani o tamtych czasach to o czym my tu w ogóle rozmawiamy...

>Wiemy np. ze Starego Testamentu, że Bóg stworzył świat (...)
   Ale Witold Losek:
Starego Testamentu nie należy rozumieć literalnie, nie należy go traktować jako źródła wiedzy historycznej ani o Bogu, ani o tamtych czasach.
(pogrubienie moje). Czyli wcale tego nie wiemy.

>Wiemy ze Starego Testamentu, że ludzie poznali dobro i zło, ale nie sądzimy, żeby stało się to za przyczyną zjedzenia jakiegoś "magicznego " jabłka.
   To za jaką przyczyną to się stało? Bóg sam ich oświecił? Czy powiedzieli: "Chcemy to wiedzieć, chcemy być tacy jak Ty" i im po prostu powiedział? Jak to było? Geneza zdobycia tej wiedzy jest istotna. Ma znaczenie, w jaki sposób i od kogo się tego dowiedzieli.

>Więc jeśli zamierzasz, tak jak niektórzy "magicy od Biblii" używać takich argumentów, które opierają się na dosłownym rozumieniu Starego Testamentu, to szkoda czasu...
>I jak będzie?
   Więc nie zamierzam, ale Ty też nie używaj treści z tej księgi jako argumentów, ok?
   Jak będzie?


"Never assume anything" - A. Milne
24-06-2009 23:34 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
Ten plus nie był efektem mojej wolnej woli.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
25-06-2009 21:55 
 0 na 2
Witold Losek (800 punktów)
>Ten plus nie był efektem mojej wolnej woli.
A czego był efektem??
25-06-2009 22:19 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>>Ten plus nie był efektem mojej wolnej woli.
>A czego był efektem??

To chyba zadziałała... Siła Wyższa


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
25-06-2009 21:32 
 0 na 2
Witold Losek (800 punktów)
P.S.
Kolega keymak, się znów obudził, albo wrócił z urlopu i zgodnie ze swoją obietnicą patrz tutaj , znów po dłuższej przerwie raczył obdarzyć mnie minusami. Między innymi ta wypowiedź bardzo mu się nie podobała.
Pozdrowienia dla wiernego czytelnika keymaka...
25-06-2009 19:01 
 Ocena 2 na 4
Witold Losek (800 punktów)
Dobrze, wobec tego spróbuję.
>   Czy zatem teraz celowe są modły do Boga? Czy stosowne są próby wykupienia się mamoną w formie datków, tacy?
Daję pieniądze na tacę regularnie, ale nie jest to forma wykupienia się mamoną. Taca ma zawsze jakiś konkretny cel, remont witraży, zakup paliwa do ogrzewania, KUL, pomoc powodzianom, itp. Tak więc, ja się nie "wykupuję". Daję pieniądze ludziom, a nie Bogu. Jemu nie są potrzebne.
>>W jaki sposób Bóg miał zareagować w sprawie obozów koncentracyjnych?
>   Jest wszechmogący, nieprawdaż? Zatem mógłby wpłynąć na decyzje ludzi odpowiedzialnych za te czyny, jeśli owi nie byliby wstanie sprzeciwić się rozkazom (o czym by wiedział z powodu swojej wszechwiedzy), to mógłby 'sięgnąć wyżej' do głów tych z większą ilością belek na ramionach.
Być może by mógł, ale zapewne przestrzega swego porozumienia z ludźmi, i nie odbiera im wolnej woli. A tych ludzi, którzy odwracają się i nie słuchają Boga, zapewne nie jest w stanie powstrzymać perswazją...
>   Co nie oznacza, że kochający, miłosierny ojciec nie może nieposłusznym dzieciom dać klapsa.
>>Miał ich strzelić piorunem w glace??
>   Chociażby
Patrz wyżej...
>   A skąd wzięło się to zło na naszym ziemskim padole, jeśli nie od Boga, albo za jego przyzwoleniem? Patrząc na opisy zbrodni dokonanych przez Owego śmiem twierdzić, że ludzie swoimi czynami jeszcze nie osiągnęli najwyższego poziomu. Niby są na wzór i podobieństwo, jednak w tej kwestii trochę im brakuje...
Ja nie wiem skąd się wzięło zło, ani dlaczego, ale jeszcze raz powtarzam, jeśli ludzie zdecydowali się żyć na własną rękę, to wzięli na siebie odpowiedzialność za swe czyny. Całkowitą odpowiedzialność. I za złe i za dobre.
>   Już wskazał drogę człowiekowi, dość dawno temu, dość dokładnie. Zmienił zdanie, że potrzebujemy nowych wskazówek? Pomylił się odnośnie tych danych wcześniej?
A myślisz, że nie potrzebujemy? A zmieniający się ciągle świat? Jeszcze kilkaset lat temu, dla człowieka nie istniał np. problem "in vitro". Bóg dał nam rozum, byśmy poznawali świat i "czynili sobie ziemię poddaną" czego skutkiem są istotne zmiany. Człowiek 100, 200, 1000 lat temu niekoniecznie mógłby wszystko zrozumieć. I tak to co wiemy od dawna, czyli Dekalog i przykazania miłości, dość dobrze pasują na każde czasy.
>   Skoro pozwalał na takie rzeczy, chociażby w tym wspomnianym Bełżcu, to czym wobec tego jest setka embrionów...
Patrz wyżej...
Na koniec zostawiłem najtrudniejsze dla mnie pytanie. Czy jest sens modlitwy?
No, myślę że jednak jest. Sensu modlitwy upatrywałbym przede wszystkim w ciągłym, codziennym przypominaniu sobie, czym jestem, komu winien jestem wdzięczność za szczęście jakie mam w życiu.
Ale Ty zapewne pytasz czy jest sens "o coś się modlić"? Tego nie jestem pewien. Ale może łatwiej mi powiedzieć, o co moim zdaniem nie ma sensu się modlić .
Sami Swoi:
"A na sąsiadów naszych Kargulów, racz Dobry Boże spuścić wszystkie plagi egipskie, ale się nie pomyl, i nas Pawlaków przy tym nie doświadczaj..."

Tak to jakoś leciało i to jest przykład modlitwy bezsensownej. Nie można się modlić chyba o żadne konkrety doczesne, pieniądze, samochód itp. Gdybyś spytał o co ja się modlę, to najczęściej o zdrowie dla żony i dzieci i dla mnie, o siłę na co dzień, o łatwą ( byle nie szybką) śmierć dla taty...
Hej.
P.S.
Kolega keymak, się znów obudził, albo wrócił z urlopu i zgodnie ze swoją obietnicą ( patrz tutaj ), znów po dłuższej przerwie raczył obdarzyć mnie minusami.
Pozdrowienia dla wiernego czytelnika keymaka...
26-06-2009 00:38 
 Ocena 2 na 2
SloniSko (1109 punktów)
>Dobrze, wobec tego spróbuję.
   Praktyka czyni mistrza

>Taca ma zawsze jakiś konkretny cel, remont witraży, zakup paliwa do ogrzewania(...)
   U Ciebie każda taca jest na taki 'szczytny cel'? U mnie tak nie było. O ile dobrze pamiętam to na pomoc powodzianom były oddzielne zbiórki. Taca tacą, a po mszy zbiórka na powodzian.
   Jak taca była na KUL to nigdy nie dawałem, pomimo, że byłem przygotowany dać. Ale jakoś tak mnie to zawsze irytowało. Inne uczelnie sobie radziły bez zbiórek, datków, wykorzystując te fundusze jakie miały. KUL pomimo umowy z państwem na dofinansowanie dodatkowo jeszcze musiał szukać pieniędzy w kieszeniach wiernych. Dobra, jak ktoś nie chce, to nie musi dawać. Ale ile osób poszło z tymi złotówkami do kościoła, żeby dać na tace, i dowiedziawszy się, że to na KUL nie dało?

>Daję pieniądze ludziom, a nie Bogu. Jemu nie są potrzebne.
   Nie nam o tym decydować. Może akurat potrzebuje, żeby jego armia zgromadziła ich jak najwięcej... któż to wie. Z drugiej strony swoją wszechmocą, może sobie zrobić własne

>A tych ludzi, którzy odwracają się i nie słuchają Boga, zapewne nie jest w stanie powstrzymać perswazją...
   Czyli jednak nie jest wszechmocny... Zatem jeśli potrzebuje tych pieniędzy to jednak trzeba dawać...

>Ja nie wiem skąd się wzięło zło, ani dlaczego, ale jeszcze raz powtarzam, jeśli ludzie zdecydowali się żyć na własną rękę, to wzięli na siebie odpowiedzialność za swe czyny. Całkowitą odpowiedzialność. I za złe i za dobre.
   Sami wzięli na siebie tą odpowiedzialność, czy przypadkiem została im narzucona? O ile dobrze kojarzę, sprawa rozbijała się o poznanie dobra i zła. Z samego poznania nie wynika przypisanie odpowiedzialności.

>A myślisz, że nie potrzebujemy? A zmieniający się ciągle świat? Jeszcze kilkaset lat temu, dla człowieka nie istniał np. problem "in vitro". Bóg dał nam rozum, byśmy poznawali świat i "czynili sobie ziemię poddaną" czego skutkiem są istotne zmiany. Człowiek 100, 200, 1000 lat temu niekoniecznie mógłby wszystko zrozumieć. I tak to co wiemy od dawna, czyli Dekalog i przykazania miłości, dość dobrze pasują na każde czasy.
   Jak by nie patrzeć to podstawowe zasady zachowania są ciągle aktualne. Poza tym uważam, że przykazanie miłości jest w zupełności wystarczające. 10 można skompresować, przebrać.
   W jaki sposób wyobrażasz sobie, żeby teraz Bóg dawał nam wskazówki? Jeśli nie może ingerować w nasze życie, nie może wpływać na nasze myśli? Nie widzę sposobu na przekazanie nam informacji.

>Patrz wyżej...
   U mnie na suficie nic nie ma, masz coś u siebie?

>Na koniec zostawiłem najtrudniejsze dla mnie pytanie. Czy jest sens modlitwy?
>No, myślę że jednak jest. (pogrubienie moje)
   Wahanie? A ja przeciwnie. Skoro, jak sam napisałeś wyżej, Bóg nie może ingerować w nasze życie bo naruszyłby naszą wolną wolę, nie jest w stanie powstrzymać złych ludzi, wpływać na nich, to ja osobiście nie widzę sposobu na Jego wkład w nasze obecne życie. Nie może pomóc, nie może powstrzymać, w zasadzie wychodzi na to, że niewiele może. Zatem o co i po co się modlić?
>Sensu modlitwy upatrywałbym przede wszystkim w ciągłym, codziennym przypominaniu sobie(...)
   Przypominanie to coś innego niż modlitwa. Chcesz sobie przypominać, to ustaw sobie w telefonie przypomnienie

>Ale Ty zapewne pytasz czy jest sens "o coś się modlić"?
   Również poza ogólnym sensem tej czynności.
>Tego nie jestem pewien. Ale może łatwiej mi powiedzieć, o co moim zdaniem nie ma sensu się modlić .
   Moim zdaniem o nic. Często słyszy się o 'planie bożym', o tym, że każdy ma swoje powołanie etc. Modlitwa niewiele tu może zdziałać. O tym ciekawie opowiada przywołany już przeze mnie George Carlin.

>Nie można się modlić chyba o żadne konkrety doczesne, pieniądze, samochód itp. Gdybyś spytał o co ja się modlę, to najczęściej o zdrowie dla żony i dzieci i dla mnie, o siłę na co dzień, o łatwą ( byle nie szybką) śmierć dla taty... (pogrubienia moje)
   To żeś sobie strzelił w stopę Zdrowie, siła, nawet szybka śmierć, to wszystko jest jeszcze po tej jej stronie. To są właśnie rzeczy doczesne, o które nie ma sensu się modlić. Bo nawet wg. Ciebie Bóg w to nie ingeruje.

>Kolega keymak, się znów obudził(...)
   Czym wcześniej zaczniesz go ignorować, tym prędzej on się tym znudzi

Tak sobie czytam Twoje wypowiedzi... Nachodzą mnie 2 refleksje.
Albo je trochę naciągasz pod profil portalu, żeby nie być takim jak Miłujący.
Albo jeśli jest to szczere, to patrzysz na część rzeczy rozsądniej niż większość wyznawców. Jeśli tak, to możliwym jest, że się powoli oddalasz i z czasem ją porzucisz. A jeśli nie chcesz, ze względu na wiarę, przywiązanie, przyzwyczajenie, warunki, czy jakiegokolwiek innego. To mam taką małą propozycję, (której w ogóle nie musisz brać pod uwagę): może rozpatrz możliwość zmiana wyznania na jedną z odmian np protestantyzmu?

Pozdrawiam


"Never assume anything" - A. Milne
26-06-2009 15:41 
 0 na 2
Witold Losek (800 punktów)
Może, jeśli pozwolisz, pozostanę jednak członkiem kościoła rzymsko-katolickiego, bo, raz, że przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka, a po drugie, do kościoła parafii rzymsko-katolickiej mam zdecydowanie bliżej niż do każdego innego, co się będę męczył...
Ile osób daje na tacę a ile nie, ile poszło żeby dać a nie dało, to mi jest doskonale obojętne, zacząłeś od "wykupiania" się pieniędzmi na tacę, no to Ci odpowiedziałem...
Pisząc:
SłoNisko:
Czyli jednak nie jest wszechmocny... Zatem jeśli potrzebuje tych pieniędzy to jednak trzeba dawać...

powtarzasz jak jakąś mantrę, wielokrotnie tu już cytowany, i oklepany gorzej niż gęba Andrzeja Gołoty argument, który opiera sie na zupełnie nielogicznych podstawach. Czy jeśli wszechmocna istota, nie robi czegoś, bo nie chce, albo obiecała, że nie będzie, albo uważa, że "nierobienie tego czy tamtego" jest z jakichś jej znanych powodów korzystne, to czy to odbiera jej wszechmoc?
Ja na przykład mogę dać minusa komuś, np. keymakowi, ale nie daję, bo uważam to za bezcelowe. Czy to znaczy, że nie mam władzy nad moją klawiaturą i nie mogę dać mu minusa??
Nawiasem mówiąc, odpowiadając na Twoje słowa, ja go (keymaka) od samego początku ignoruję, tzn, nie zamieniłem z nim bezpośrednio ani słowa, a jego minusy piętnuję w ten sposób dlatego, że uważam je za tak nieuzasadnione, że aż warte wykazania.
SłoNisko napisał::
Sami wzięli na siebie tą odpowiedzialność, czy przypadkiem została im narzucona? O ile dobrze kojarzę, sprawa rozbijała się o poznanie dobra i zła. Z samego poznania nie wynika przypisanie odpowiedzialności.

Nie wiem skąd te skojarzenia, o ile ja dobrze kojarzę to sprawa nie tyczyła tylko poznania dobra i zła, ale właśnie życia na własną rękę. Nie da się tego problemu rozstrzygnąc definitywnie, myślę, że musimy po prostu pozostać przy swoich zdaniach.
SłoNisko napisał::
W jaki sposób wyobrażasz sobie, żeby teraz Bóg dawał nam wskazówki? Jeśli nie może ingerować w nasze życie, nie może wpływać na nasze myśli? Nie widzę sposobu na przekazanie nam informacji.

SłoNisko napisał::
ja osobiście nie widzę sposobu na Jego wkład w nasze obecne życie. Nie może pomóc, nie może powstrzymać, w zasadzie wychodzi na to, że niewiele może. Zatem o co i po co się modlić?

Ależ on może ingerować w nasze życie, tylko, że nie chce tego robić wbrew naszej woli. a może z jakichś powodów wcale nie chce tego robić. Nie wiem. Zdania w tej kwestii są podzielone. Są wśród katolików tacy, którzy wcale nie wierzą w cuda, nawet te uznawane przez kościół. Inni z kolei je uznają.
Ja osobiście myślę że On może wchodzić i pomagać wszędzie tam, gdzie jest dobrowolnie zaproszony. Jeśli w modlitwie powiem mu: "Panie. dzięki Ci za wszystko co mam, jestem Ci wdzięczny, jest super. Gdybyś zechciał dalej dawać mi zdrowie do pracy, siłę do poświęcenia dla mojej rodziny i dla chorych których leczę, było by świetnie...", to sądzę, że jeśli On spełni moją prośbę, to nie będzie to bezpośrednia ingerencja w świat, tylko ingerencja za moim pośrednictwem.
Stając przy stole operacyjnym , szczególnie jak mam jakiś trudniejszy zabieg do zrobienia, proszę Go , by mi pomagał. Żeby wszystko poszło OK. I chyba mi pomaga... A może moja wiara w Jego pomoc działa jak placebo. Dla chorego na jedno wychodzi.
Jak powiedziałem, to jest moja prywatna opinia, nie wiem, na ile jest "kanoniczna"
SłoNisko napisał::
Przypominanie to coś innego niż modlitwa. Chcesz sobie przypominać, to ustaw sobie w telefonie przypomnienie

Chcesz, to nastawiaj sobie budzik, ja wolę "Ojcze nasz".
Hej.
26-06-2009 22:10 
 Ocena 1 na 1
SloniSko (1109 punktów)
>Może, jeśli pozwolisz, pozostanę jednak członkiem kościoła rzymsko-katolickiego, bo, raz, że przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka, a po drugie, do kościoła parafii rzymsko-katolickiej mam zdecydowanie bliżej niż do każdego innego, co się będę męczył...
   Nie mów, że zostajesz z powodu przyzwyczajenia i odległości kościoła...
Nie mi decydować o Twoim wyznaniu, to jest jak najbardziej Twoja osobista sprawa, i nie zamierzam Ci niczego narzucać, dyktować, kazać.

>Czy jeśli wszechmocna istota, nie robi czegoś, bo nie chce, albo obiecała, że nie będzie, albo uważa, że "nierobienie tego czy tamtego" jest z jakichś jej znanych powodów korzystne, to czy to odbiera jej wszechmoc?
   Pisałem to w odpowiedzi na Twoje słowa: Witold Losek:
nie jest w stanie powstrzymać perswazją...
, z których wynika, że nie jest w stanie, a nie, że nie chce. Jak dla mnie narzucanie sobie takich ograniczeń, lub tłumaczenie takimi ograniczeniami braku czyjejś reakcji jest wybiegiem, próbą usprawiedliwienia.

> Nie da się tego problemu rozstrzygnąc definitywnie, myślę, że musimy po prostu pozostać przy swoich zdaniach.
   Pozostańmy. Nie mamy innych źródeł poznania, poza tym, z którego umówiliśmy się nie korzystać.

>Ależ on może ingerować w nasze życie, (...)
   No i już nie do końca rozumiem. Parę wypowiedzi wyżej pisałeś, że Bóg nie ingeruje bezpośrednio, teraz że może, ale tego nie robi, ze względu na porozumienie z ludźmi, które mówi, że nie będzie się wtrącał. Jednak, gdy ludzie poproszą, wtedy jest okej i już może ingerować. Dobrze zrozumiałem?
   Może wyjdzie banalnie, ale co z modlitwami, które są ze sobą sprzeczne? T

>to sądzę, że jeśli On spełni moją prośbę, to nie będzie to bezpośrednia ingerencja w świat, tylko ingerencja za moim pośrednictwem.
   Za Twoim pośrednictwem, ale bezpośrednio w świat, którego jesteś częścią. I może wpływać na każdy jego element. Zatem Twoje zezwolenie może wpływać na innych, nawet tych, którzy są wierni tej 'umowie' o nieingerencji.

>A może moja wiara w Jego pomoc działa jak placebo. Dla chorego na jedno wychodzi.
   Dobrze, że dobrze. A może po prostu jesteś w tym dobry?

   Jeszcze na zakończenie chciałbym się podzielić refleksją. Staram się raczej nie brać udziału w wątkach silniej religijnych. Rozpoczynając rozmowę tu z Tobą przejrzałem Twoje wcześniejsze wypowiedzi i stwierdziłem, że jesteś inteligentnym człowiekiem, jednym z niewielu katolików, z którymi można sensownie porozmawiać na takie tematy. Pomimo, że jesteś na tym forum w mniejszości, na trudniejszej pozycji bo jednak stoisz po stronie religii, wiary, którą większość z tu obecnych odrzuciła, a jak wiadomo, nie wchodzi się do tej samej rzeki. Nikogo tu raczej nie przekonasz, ale jesteś chociaż w stanie w jakiś sposób obronić swoje stanowisko.
   Zaskoczyłeś mnie w tej krótkiej wymianie zdań kilkoma wypowiedziami, przyznam, że pozytywnie. M.in: tym, że potrafiłeś podjąć dyskusję nie opierając się w niej bezpośrednio na piśmie; potrafiłeś przyznać, że po prostu czegoś nie wiesz (co się nie często zdarza, bo zwykle religia ma odp na wszystkie pytania); odniosłeś się do trudniejszych pytań (często w dyskusji, w której poruszonych jest więcej kwestii ludzie po prostu ignorują te trudne. Przypomniał mi się fragment z rozmowy Dawkinsa z Coyne, którą dzisiaj ktoś nawet wrzucił na racjolinki, kiedy to Coyne poprosił o inne pytanie, dy go Dawkins przyparł do muru); Oczywiście były też mniej pozytywne aspekty, ale przemilczę je, gdyż ustosunkowałem się do nich na bieżąco w wypowiedziach. Pomimo różnic w poglądach stwierdzam, że dyskusja z Tobą może być ciekawa i na swój sposób wartościowa.

   Pozdrawiam serdecznie

p.s. Czy cytując mnie specjalnie przeinaczałeś mój nick na SłoNisko ?
Tak dla uściślenia prawidłową formą jest SloniSko

"Never assume anything" - A. Milne
Witold Losek (800 punktów)
>p.s. Czy cytując mnie specjalnie przeinaczałeś mój nick na SłoNisko ?
Ależ skąd! Ja piszę dość szybko na komputerze, i mi się shift wcisnął w nieodpowiednim momencie... A seria błędów powstała stąd, że dla ułatwienia sobie życia wklejałem odpowiednie kawałki kilka razy.
Może by tak moderator, na moją prośbę poprawił...? Co, Moderatorze szanowny? Mógłbyś?
27-06-2009 14:22 
 0 na 2
Witold Losek (800 punktów)
Dziękuję za słowa uznania ( w każdym razie tak je zrozumiałem ), nie wiem na ile zasłużone, ale jedno chciałbym by było jasne: takie jest moje zdanie, słuszne czy nie, ale w każdym razie moje, szczere i nie udawane.
Przemyślałem jeszcze raz kilka problemów, o których pisaliśmy, żeby je nieco uporządkować i teraz spróbuję te myśli, nie wiem czy mądre, czy nie, jeszcze raz napisać. (Minus od keymaka, za "nawracanie" mam jak w banku... )
To, co uważam za w miarę pewne i w miarę uznane powszechnie w KrK, to to, że:
1. Bóg stworzył człowieka i obdarzył go Wolną Wolą. Z tego, że dał Człowiekowi wolną wolę wynika bezpośrednio:
2. Bóg podjął z własnej dobrej woli decyzję, że nie ingeruje bezpośrednio ( jeszcze wrócę do rozumienia słowa bezpośrednio ) w życie ludzi. (Gdyby ingerował np. karząc ludzi od razu za ich grzechy, to stało by to w sprzeczności w Wolną Wolą Człowieka.) Decyzja Boga, o ograniczaniu swego wpływu na ludzi, jest efektem negocjacji między pierwszymi ludźmi a Stwórcą. Nie ogranicza w żadnym wypadku jego wszechmocy.
Dalsze punkty nie są już - moim zdaniem tak pewne.
Wymieniony przez Ciebie Coyne w rozmowie z Dawkinsem, twierdzi np. że ma bardzo sceptyczne podejście do wszelkiego rodzaju "cudów", ponieważ w/g niego one właśnie stoją w sprzeczności z zasadą nieingerencji w życie ludzi. Ja mam nieco inne zdanie ( może dlatego, że moja córka, jak już tu pisałem, bezpośrednio po mszy na gliwickim lotnisku, z Janem Pawłem II, wyzdrowiała z poważnej alergii { od razu powtarzam to, co też już pisałem, że nie jest wykluczone, że stało się to przypadkiem, dzieci czasem zdrowieją z alergii same...}).
Mnie się zdaje, że kluczowe znaczenie ma zasada nieingerencji w Wolną Wolę człowieka. Ale zwróć proszę uwagę, że tak jak rezygnacja z bezpośredniego wpływu Boga na człowieka nie zmienia faktu boskiej wszechmocy, tak i moje dobrowolne poddanie się pod wolę Boga, nie zmienia faktu, że mam Wolną Wolę! Bóg mógł samoograniczyć swą wszechmoc, by dać mi prawo do decydowania o moim życiu, a ja mogę znów poddać się jego Woli, jeśli taka będzie moja autonomiczna decyzja! Czyli, być może jest tak, że jeśli ja poproszę Boga w modlitwie o coś, co nie ogranicza Wolnej Woli nikogo innego, względnie ten ktoś też jest skłonny poddać się pod wolę Boga, to On, jeśli chce, może takie coś mi dać (np. zdrowie, siłę do pracy itp.) Jeśli poproszę go o zdrowie dla mojej żony, to on może jej to zdrowie dać, pod warunkiem że i ona tego chce, tzn, np. nie szkodzi sobie sama paląc papierosy, albo wręcz pod warunkiem, że ona sama wyrazi taką wolę również w rozmowie z Bogiem ( zwanej też modlitwą ).
Coyne jest zdania, o ile go dobrze zrozumiałem, że Bóg stworzył i ciągle stwarza świat, ale ten świat jest stworzony tak, że obecnie żadna ingerencja Boga nie jest niezbędna i nie ma miejsca, a ja ( gdzie mi tam, do takiego kogoś jak Coyne ) prywatnie uważam, że on jednak - przestrzegając nadrzędnej zasady nieingerencji w wolę człowieka, może być obecny i jakoś tam działać, wszędzie tam, gdzie zostanie wezwany.
Uff.

Jeszcze krótka uwaga a'propos tego:
>>Czy jeśli wszechmocna istota, nie robi czegoś, bo nie chce, albo obiecała, że nie będzie, albo uważa, że "nierobienie tego czy tamtego" jest z jakichś jej znanych powodów korzystne, to czy to odbiera jej wszechmoc?
>   Pisałem to w odpowiedzi na Twoje słowa: Witold Losek:
nie jest w stanie powstrzymać perswazją...
, z których wynika, że nie jest w stanie, a nie, że nie chce. Jak dla mnie narzucanie sobie takich ograniczeń, lub tłumaczenie takimi ograniczeniami braku czyjejś reakcji jest wybiegiem, próbą usprawiedliwienia.


Bardzo źle tu dobrałem słowo "perswazja"! On nie może nic nikomu perswadować, bo jego "perswazja" jest ostateczna. Jakby On np. Tobie spróbował coś jasno powiedzieć, gdyby, że tak powiem, wyłożył kawę na ławę, dał Ci w sposób nie budzący wątpliwości do zrozumienia, że chce od Ciebie czegoś, tego, lub tamtego, to ani Ty, ani zapewne nikt na ziemi, nie odważyłby się z Nim dyskutować. Byłaby to więc, ingerencja w Twoją Wolną Wolę, a tego Bóg nie robi ( bo nie chce, choć może!). On nie może dać żadnego, nawet najmniejszego, pośredniego dowodu na swe istnienie, bo wtedy też wpłynąłby na nasze wybory. W związku z tym, wszelkie boskie interwencje, poza tymi które są na wyraźną prośbę ludzi i nie gwałcą wolnej woli innych ludzi, a także nie dają najmniejszych poszlak, ani dowodów na Jego istnienie, są wykluczone. Stąd zapewne ten "brak reakcji".

Jeszcze raz przepraszam za przekręcenie Twego nicka, na drugi raz będę bardziej uważał, szkoda, że moderator się nie odzywa.
Hej.
SloniSko (1109 punktów)
>Decyzja Boga, o ograniczaniu swego wpływu na ludzi, jest efektem negocjacji między pierwszymi ludźmi a Stwórcą. Nie ogranicza w żadnym wypadku jego wszechmocy.
   W takim rozumieniu, ok. Możemy założyć wszechmoc, która po prostu nie jest wykorzystywana.

>Mnie się zdaje, że kluczowe znaczenie ma zasada nieingerencji w Wolną Wolę człowieka. (...)
   Troszkę to tłumaczenie zagmatwane, ale jeśli na prawdę w to wierzysz, Twoja wola.
>Coyne jest zdania, o ile go dobrze zrozumiałem, że Bóg stworzył i ciągle stwarza świat, ale ten świat jest stworzony tak, że obecnie żadna ingerencja Boga nie jest niezbędna i nie ma miejsca, a ja ( gdzie mi tam, do takiego kogoś jak Coyne ) prywatnie uważam, że on jednak - przestrzegając nadrzędnej zasady nieingerencji w wolę człowieka, może być obecny i jakoś tam działać, wszędzie tam, gdzie zostanie wezwany.
   Wg mnie, jeśli Bóg stwarza ten świat, to robi to jak programista. Zajmuje mu trochę czasu napisanie programu, uruchamia go i później już tylko przegląda logi

>Bardzo źle tu dobrałem słowo "perswazja"! On nie może nic nikomu perswadować, bo jego "perswazja" jest ostateczna (...)
   W zasadzie mogłaby to być propozycja z kategorii tych, których się nie odrzuca. Przykładowo: "jeśli nie, to po wieczność będziesz się smażył w piekle, ale masz wolną wolę i rób jak chcesz" Będzie wpływ, pośrednio, i formalnie nie zakłóci wolnej woli. A znając ludzi, w obliczu takiego ultimatum, pewnie by się znalazło wielu, którzy by powiedzieli nie. W zasadzie w dzisiejszych czasach, gdyby ktoś usłyszał głos z nieba, ba nawet spotkał się z Bogiem twarzą w twarz to by nie uwierzył. Bardzo prawdopodobne, że skończyłby w przytulnym fartuszku w pokoju bez klamek.

>W związku z tym, wszelkie boskie interwencje, poza tymi które są na wyraźną prośbę ludzi i nie gwałcą wolnej woli innych ludzi, a także nie dają najmniejszych poszlak, ani dowodów na Jego istnienie, są wykluczone. Stąd zapewne ten "brak reakcji".
   Czyli idąc tym tropem, jedyna szansa na jakikolwiek wpływ, to w sprawach czysto osobistych, wręcz intymnych. Niby ok, jednak zawsze w takich sytuacjach przychodzi mi na myśl efekt motyla...

>Jeszcze raz przepraszam za przekręcenie Twego nicka, na drugi raz będę bardziej uważał, szkoda, że moderator się nie odzywa.
   Nic się nie stało, po prostu nie wiedziałem, czy mam się w tym doszukiwać ukrytej treści, czy to po prostu pomyłka. Na prawdę nie szkodzi.

   Pozdrawiam


"Never assume anything" - A. Milne
nati (61 punktów)
czytałam.ale wkurza mnie twoje podejście.nie trzeba byc super inteligentnym,omnibusem i wiedzieć wszystko na kazdy temat ,zeby miec odrobine zdrowego rozsadku i zeby być ateistą.


nati
22-06-2009 22:47 
 Ocena 3 na 3
Witold Losek (800 punktów)
Czy ja gdzieś napisałem, że: "trzeba byc super inteligentnym,omnibusem i wiedzieć wszystko na każdy temat"?
Uważam wręcz, że nie można wiedzieć wszystkiego na każdy temat. A już na pewno nie uważam, żebym to ja wiedział wszystko na każdy temat!
Ale staram się widzieć cokolwiek, na temat na który piszę.
Dlatego też zaproponowałem Ci przeczytanie mojego postu i zawartych w nich tez, oraz cytatu z książki, która mówi o roli religii w społeczeństwie i jest dziełem naukowca, a poza tym, jest wydana pod patronatem racjonalisty, a ty zamiast wypowiedzieć się jakoś na ten temat, piszesz jakieś androny o księżach na misjach. Ech..., a podobno racjonaliści są rozsądni...
proskan (87 punktów)
Wiedziałem ze znajde tu gdzieś Sylasa
22-06-2009 21:51 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>Wiedziałem ze znajde tu gdzieś Sylasa

Jam ci on.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
nati (61 punktów)
>Wiedziałem ze znajde tu gdzieś Sylasa
ciekawe gdzie podział się nauczyciel


nati
22-06-2009 21:58 
 Ocena 4 na 4
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Nie przejmuj sie tu to normalne ze jak ktos powie cos zlego o bogu albo o religii to cie zaraz ukrzyzuja za liternictwo czy inne bzdury.Czasami sie zastanawiam czy to forum to racjonalisci czy raczej odlam katolikow ktorzy chca zobaczyc co ateisci mowia na ich temat i temat ich reigii
>Tu nas masz! Faktycznie, robimy tu za piątą kolumnę Opus Dei.

Bystrzacha z gościa. Napisał kilka postów i w trakcie rozszyfrował forum. Niektórzy przez lata nie mogą dojść, o co tutaj chodzi. Też ma chyba rękę w gipsie, albo dwie. Może co jeszcze?
Witold Losek (800 punktów)
A ja, żeby się nie powtarzać, zapraszam Ciebie do przeczytania TEGO mojego komentarza, który jak ulał psuje jako odpowiedź na Twój.
Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
nati (61 punktów)
dziękuje.przyznam szczerze że od czasu przystapienia do tego portalu stwierdzam:ateiści to rodzynki na tej stronie.reszta swoimi technikami dialogu,pisania kojarzą mi się z bandą katolickich księży na misji:sprowadzmy te czarne owce na dobra strone".ha ha

nati
23-06-2009 09:02 
 Ocena 4 na 6
Meretseger (61860 punktów)
>reszta swoimi technikami dialogu,pisania kojarzą mi się z bandą katolickich księży na misji:sprowadzmy te czarne owce na dobra strone".ha ha
A mnie się raczej kojarzą z osobami zrównoważonymi, nieagresywnymi, nienawiedzonymi, szukającymi porozumienia, używającymi w dyskusji argumentów zamiast uderzeń pięścią w stół. Ateista niekoniecznie musi być wojującym ateistą.
Pozdrawiam
PS. Używaj, proszę, spacji. To można zrobić jedną ręką, w przeciwieństwie do wielkich liter, a tekst bez spacji jest słabo czytelny.
nati (61 punktów)
a mi się wydaje ze chodzi o treść wypowiedzi a nie o spacje.ktoś kto potrafi czytać nie znajduje problemu.natomiast jeśli szukasz problemów to je sobie sam znajdujesz.

nati
23-06-2009 18:52 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>a mi się wydaje ze chodzi o treść wypowiedzi a nie o spacje.ktoś kto potrafi czytać nie znajduje problemu.natomiast jeśli szukasz problemów to je sobie sam znajdujesz.
>
nati

Jakoś mi się tak wydaje, że jesteś agresywna. Nie odnosisz się do meritum, tylko do uprzejmej prośby o spacje. Umiem czytać ze zrozumieniem, skarbie, ale mam swoje lata i słaby wzrok, dlatego proszę o ułatwienie mi czytania. Tak od strony technicznej. No, ale skoro to dla Ciebie za trudne, to przepraszam, wycofuję prośbę.
nati (61 punktów)
ja też prosiłam o zrozumienie z powodu mojego gipsu.ciężko jest pisać lewą ręką.


nati
24-06-2009 20:19 
 Ocena 1 na 1
SloniSko (1109 punktów)
>ja też prosiłam o zrozumienie z powodu mojego gipsu.ciężko jest pisać lewą ręką.
   Wybacz wtrącenie, ale jakoś udaje Ci się z gipsem, lewą ręką pisać z polskimi znakami (co jest moim zdaniem o wiele trudniejsze). Spacja jest największym klawiszem, to ją nawet tym gipsem możesz traktować
Poza tym spację pomiędzy wyrazami też potrafisz wstawić, to czemu się tak upierasz o jej brak po kropce? Tego nie rozumiem...

"Never assume anything" - A. Milne
Scorp (5381 punktów)

>i mam to gdzies co biblia czy tam koran ma do powiedzenia o czymkolwiek.

Na moje oko, facet jest raczej dupek niż geniusz.

>goraco polecam jego przemyślenia.miłego czytania i oglądania.

Dziękuję, ale na forum Racjonalisty bywają jeszcze bardziej zawzięte typki. Kto potrzebuje trochę żółci, nie musi daleko sięgać.
-
23-06-2009 00:33 
 Ocena 1 na 1
Witold Losek (800 punktów)
>>i mam to gdzies co biblia czy tam koran ma do powiedzenia o czymkolwiek.
>Na moje oko, facet jest raczej dupek niż geniusz.
>>goraco polecam jego przemyślenia.miłego czytania i oglądania.
>Dziękuję, ale na forum Racjonalisty bywają jeszcze bardziej zawzięte typki. Kto potrzebuje trochę żółci, nie musi daleko sięgać.
>-
No i muszę nagrodzić Cię plusem...
nati (61 punktów)
a ja mam swoje zdanie i mi to pasuje.wolno mi,prawda
dobranoc

www.youtube.com/watch?v=HPZgROpfNDU

nati
Fizyk (17637 punktów)Proponuję obejrzeć - Pat Condell
W ostatnim video "Dzieci głupiego boga" Pat Condell przeszedł sam siebie - nie tylko pod względem ilości epitetów przyklejonych bogu, ale także głębszej wymowy: w sumie to nie jest o bogu ale o ludziach. Dostępne niestety, chyba tylko w oryginale.
nati (61 punktów)Odp: Proponuję obejrzeć - Pat Condell
tak,przeszedł samego siebie,w pewnym momencie aż go poniosło.przeprosił.ale facet ma racje.czasami jego wypowiedzi są ostre ale to chyba jedyny sposób aby dotrzeć do ludzi.

nati
Mariusz Pracki (436 punktów)Odp: proponuje poczytać- Pat Condell
I znów mamy do czynienia z naszą polskością, temat zaczął się ciekawie, Pat jest genialny w swojej bezkompromisowości, a Wy tu sobie o wielkich literach i obrażaniu dyskutujecie. Od tego jest forum onetu.

A tak dla jasności, nazwanie kogoś katolikiem może być uznane w niektórych kręgach za obraźliwe...


www.moherowo.pl
finerbijk (17282 punktów)
> Pat jest genialny w swojej bezkompromisowości, a Wy tu sobie o wielkich literach i obrażaniu dyskutujecie. Od tego jest forum onetu.
Jasne, Pat to ateistyczny święty, że przy nim o literach nie można.

>A tak dla jasności, nazwanie kogoś katolikiem może być uznane w niektórych kręgach za obraźliwe...
Tego tu nie musisz mówić akurat.
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
hej,
Pozwalam sobie na dodanie swoich własnych refleksji ( bardzo szanuje pata ! ) :

Biblia i jej wyznawcy

Ludzie , którzy wierzą w biblie lub biblii nie muszą dosłownie potwierdzać swej wiary w duchy , demony , anioły , objawienia , wizje , przepowiednie , ofiary , krew , posłuszeństwo , zbawienie , potępienie , niebo , piekło , wieczność , łaskę cierpienia i bólu , cel , który uświęca środki , cuda , tajemnice i sekrety , boga , który jest władcą i królem i właścicielem , kimś lub czymś co ma w stosunku do ludzi nieograniczone prawo do wszystkiego - podobnie jak człowiek , który twierdzi , że czarnoskórzy ludzie są gorszym gatunkiem człowieka nie musi dopowiadać , że jest rasistą .

Biblia przepełniona jest zbrodniami , ludobójstwem , gwałtem , przemocą , agresją , ten kto się na nią powołuje jako na szlachetny , mądry , wartościowy dokument jest albo cynikiem albo niedoinformowanym , niedojrzałym , lekkomyślnym człowiekiem .

Lekceważenie , obojętność , ignorancja tych archaicznych , brutalnych , bestialskich tekstów zawsze prowadziła i nadal prowadzi do najokrutniejszych zbrodni : kamienowanie , topienie , palenie na stosach , łamanie kołem , wyrywanie paznokci ,ćwiartowanie , tortury psychiczne , akceptacja dla uświęcania środków , akceptacja dla niewolniczego stanu człowieczeństwa , akceptacja dla totalitarnej , dyktatorskiej władzy króla i pana i jedynego właściciela swych niewolniczych stworzeń .
Tylko poważna analiza , poważne potraktowanie biblii jako zbioru niebezpiecznych i groźnych tekstów dla współżycia i współistnienia ludzi w społeczeństwach różnorodnych i pod wieloma względami zróżnicowanych , pozwoli nam wreszcie zdystansować się i uniezależnić od tych zatruwających naszą wrażliwość i rozumność dokumentów .

Jedyne przesłanie Biblii to takie , że bóg stworzył świat po to aby ten świat był mu absolutnie i bezwarunkowo posłuszny . ( Stworzył świat i całkowicie go , wyłącznie od siebie samego uzależnił ) Za posłuszeństwo jest nagroda a za brak posłuszeństwa jest kara !
Reszta to wariacje na temat szczegółów tego posłuszeństwa lub jego braku i konsekwencji z nich wynikających .
Nie ma innego przesłania !!!
Biblia niczego nie tłumaczy ani niczego nie wyjaśnia ani niczego nie uzasadnia .
Biblia wszystko sprowadza do woli boga - stworzyciela , przed którą należy się ze względu na konsekwencje ukorzyć !

Biblia jako obiekt wiary jest czymś niezwykle niebezpiecznym i groźnym .
Wiara ta zmusza człowieka do przyjmowania absurdów i aberracji za rozsądne i mądre jak na przykład wymordowanie noworodków w Egipcie czy grzech pierworodny .
Człowiek akceptujący cały ten ogrom zbrodni przedstawiany w biblii jako wola bóstwa , bierze sam na siebie moralną i intelektualną odpowiedzialność za nie . Podobnie jak ludzie , którzy uważają , że Stalin czy Hitler zrobili tak dużo dobrego , że zbrodnie popełniane w imieniu tych ideologii są raczej nieistotne a już w ogóle nie można nazwać zbrodniczymi idee , które im przyświecały !
Natomiast Biblia jako obiekt zainteresowania badaczy kultury i nauki jest jak najbardziej inspirująca i ciekawa .

Czy Biblia jest jako jedyna odpowiedzialna za całe zło na świecie ?
Oczywiście , że NIE !!!
Natomiast jest jednoznacznie współodpowiedzialna za podsycanie nienawiści , nietolerancji , przemocy uświęconej boską wolą , boskim planem i boskim zamierzeniem . Jest współodpowiedzialna za utrzymywanie człowieczej wrażliwości , empatii , współczucia na poziomie archaicznym i prymitywnym , a ludzkiego intelektu na poziomie jaskiniowca wierzącego w to , że słońce jest duchem o którego przychylność należy zabiegać przez składanie mu ofiar , choćby z własnego lub cudzego cierpienia .

Bez Boga , życie ludzkie nie miałoby i nie ma sensu ... to zdanie jest mentalną zbrodnią na ludzkości .
Oznacza ono kompletną niezdolność ludzi wierzących do samodzielności .
Ludzie wierzący chcą tą swoją niezdolność do podejmowania świadomych , niezależnych , suwerennych przemyśleń , refleksji i decyzji narzucić całemu światu a tym samym spętać go wiecznymi kajdanami uzależnienia od absurdalnych wiar w istnienie duchów w jakichś zaświatach czy podświatach czy nadświatach .
Duchów , które permanentnie kierują naszym życiem poprzez nieustanną reinterpretacje świętych tekstów a nawet poprzez bezczelne wpływanie na to kogo i w jakich sytuacjach spotkamy a kogo nie lub kiedy spróchnieją nam zęby lub swędzieć nas będą hemoroidy .

Przyznaje , że definitywną inspiracją do napisania tego tekstu jest lektura książeczki Hansa Kunga ( czyli jednego z najbardziej liberalnych i modernistycznie nastawionych ludzi kościoła - więc moje przerażenie sięga zenitu !!! ) Bóg a cierpienie .

" Jeżeli bowiem żyjemy , żyjemy dla Pana ; jeżeli zaś umieramy , umieramy dla Pana . I w życiu więc , i w śmierci należymy do Pana " ( Rz 14, 8 )
!!! PRZYPOMINAM : W Biblii nie chodzi o nic innego !!!
Tak więc bezwarunkowe zwycięstwo Boga nad życiem i śmiercią
( Jak można wypisywać takie brednie ??? Czy Bóg jest przez cokolwiek zagrożony aby musiał bezwarunkowo zwyciężać ??? Tym bardziej , że to tylko on stworzył tak śmierć jak i życie - czyli odniósł bezwarunkowe zwycięstwo nad tym co stworzył ??? nad sobą samym ??? )
zwycięstwo zapowiedziane w śmierci i nowym życiu Chrystusa i przyznane nam na pewno - ziszczane już w teraźniejszości - realizuje się w człowieku wierzącym .
Śmierć straciła dla niego swój oścień , a cierpienie stało się narzędziem łaski
( ohyda , obrzydliwość , perwersja i degeneracja )
Oczywiście , cierpienie pozostaje złem ale nie jest już złem bezwarunkowym , które należałoby - jak w buddyzmie - usunąć przez zaprzeczenie woli życia ( ??? )
Bezwarunkowym złem jest jedynie oddzielenie od Boga i Jego miłości .
( Za które odpowiedzialny jest tylko i wyłącznie sam Bóg poprzez realizowanie swej woli i swego planu !!! ) ( Poza tym , jaka pycha i próżność może podsuwać człowiekowi takie pomysły ? )

pozdrawiam serdecznie
makuś
lontri (16088 punktów)Odp: Proponuję poczytać- Pat Condell
Wiara wraz z nadzieją i miłością weszły do kanonu cnót dopiero w chrześcijaństwie.
Wcześniejszy kanon cnót był bardziej zdroworozsądkowy i obejmował siłę fizyczną, odwagę, spryt i przyjaźn. Cztery cnoty główne Tomasz z Akwinu zapożyczył wprost od Seneki.
Sądzę, że dla osoby, która prowadzi stale aktywny dialog z kulturą tzw. odkrycia Pata Condella nie niosą w sobie nic oryginalnego.
Od czasów Feuerbacha istnieje w myśli zachodu ujęcie wiary religijnej rozumianej jako rodzaj fałszywej świadomości. Znana jest krytyka wiary ze strony psychoanalizy czy egzystencjalistów, zwłaszcza Sartre'a, przedstawiona w formie bardziej przemyślanej i konsekwentnej.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365