 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-01-2006 23:00 | gnothi (46 punktów) | Lodowa pustynia. | Czytam to forum od kilku miesięcy, dotychczas nie wypowiadając się. Nie jestem młodym człowiekem. Mam prawo powiedzieć, że z niejednego pieca jadłem chleb - ten powszedni - związany z koniecznością utrzymania rodziny i - ten niepowszedni - związany z duchowym głodem poznania. Nie będę opisywał drogi, którą przebyłem, zanim trafiłem tutaj. Jest zapewne podobna do drogi tych wszystkich spośród Was, którzy stwierdzili, że Bóg w swoim doskonałym wizerunku może być co najwyżej Ideą Człowieka i człowieczeństwa. Jeszcze nie tak dawno, na zadane mi pytanie, czym jest dla mnie wiara, odpowiedziałbym: "Kocham swój kościół, jego powszechność, liturgię, obrzędowość, sakramenty, jego wielowiekowy dorobek twórczy, myśl humanistyczną i naukową. Kocham muzykę sakralną, ciszę starych murów kościelnych, swoją samotność i Jego obecność w Najświętszym Sakramencie. Cierpię, gdy nie mogę przystąpić do Komunii świętej. A mam różne okresy związane ze swoją słabością i grzesznością. Każdorazowe przystąpienie do tego Sakramentu jest dla mnie w mniejszym lub większym stopniu mistycznym doświadczeniem. Dzieje się tak od wielu lat". I tak wyglądała duchowa strona mojego chrześcijańskiego katolicyzmu. Jako chrześciajnin czułem się wolny właśnie w tym kościele. Dostrzegałem jednakże, w perspektywie historycznej, przyczyny, które spowodowały, że "nowotestamentowy" (w cudzysłowie) kościół zbudował swój gmach jedynie na "okruchach" Ewangelii. I tu pojawiała się inna strona mojego stosunku do religii. Religii, nie wiary. Ta druga strona to bycie chrześcijaninem heretykiem. Nie pozwoliłem sobie na wypranie mózgu, na ostateczne definiowanie jakiejkolwiek kwestii teologicznej, na przyjmowanie bez zastrzeżeń narzuconych schematów myślowych. Za Jerzym Prokopiukiem zarzucałem protestantom ślepą wiarę w literę Pisma św., katolikom zniewolenie przez martwiejącą tradycję i podporządkowanie się wiernych kaście kapłanów oraz monarchiczną, jedynowładczą hierarchię administracyjną, która w sferze religijnej w dużej mierze karmi się źle przetrawionymi okruchami Ewangelii, a prawosławiu bizantyjską skamielinę cezaropapistyczną . Swój stosunek do świata ująłem w kilku punktach: 1. Nasza niewiedza jest bez wątpienia większa od naszej wiedzy. 2. Jeśli jesteśmy zdolni przyjąć do swojej świadomości tę prawdę, to znaczy, że potrafimy właściwie usytuować swoje Ja w świecie, którego jesteśmy cząstką. 3. Jesteśmy w stanie wówczas stwierdzić, że nasze dzisiejsze przekonanie nie jest niczym innym jak tylko skutkiem dotychczasowego poznania. I jako taki, skutek ten, staje się przyczyną do tego poznania, które nastąpi jutro. Dziś nie znamy go. 4. Poznaliśmy coś, co na dzień dzisiejszy jest tylko przesłanką kształtu jutrzejszego, lecz jakże często jedynie na tej przesłance tworzymy ogromne konstrukcje. 5. Poznanie nie karmi się zjadliwą krytyką ani napastliwością. Poznanie jest Miłością (Pokojem, Prawdą). .................................................................................................................................... Z obrzydzeniem obserwuję sceną polityczną, nacjonalistyczne tendencje, antysemityzm, zajadłość, rodzący się faszyzm. Zdumiewam się i cierpię. Czuję się jak na lodowej pustyni. Jest mi bardzo zimno. Bardzo samotnie. Zawalił mi się świat, w którym żyłem ponad 40 lat. Nie chcę wracać. A tu jest zimno. Zwracam się do wszystkich, którzy wyszli z pustyni osamotnienia, z prośbą o podzielenie się swoimi doświadczeniami. Pozdrawiam serdecznie.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Andro (1185 punktów) | Mam podobne doświadczenie. Bardzo się cieszę, że nie jestem jedynym w tym kraju człowiekiem, który postanowił mówić o tym, że droga którą idzie Kościół katolicki w Polsce jest drogą nie do przyjęcia dla ludzi, którzy potrafią myśleć krytycznie i odróżnić fakty od mitów. Świadomie i jawnie głoszę teraz w moim środowisku moje świadectwo i mam nadzieję, że takich głosicieli jest więcej i że w końcu ziarno, które rzucamy zacznie kiełkować w ludzkich sercach i otworzy ich oczy. Tak naprawdę nie mam nic przeciwko kościołowi pod warunkiem, że nie narzuca mi stylu bycia i stylu myślenia przy pomocy państwa, a właśnie czyni to z coraz większą mocą. Mówię NIE. Nie zgadzam się z angażowaniem państwa, którego jestem obywatelem na rzecz kościoła, którego nie jestem już członkiem, na rzecz kościoła, którego nawet wierni nie tolerują, ale boją się o tym mówić głośno. Pozdrawiam
Bądź zimny albo gorący letniego wypluję z ust moich
|
|
 | | jarekland (142470 punktów) | Gnothi i Andro. Nie jesteście osamotnieni. Jest nas już trochę. A może być jeszcze więcej. Może się ktoś zapytać po co? Ano po to żeby nam, naszym dzieciom czy wnukom było lepiej. Po to żeby wolnomyśliciele nie byli spychani do podziemia. A zresztą w grupie rażniej i bezpieczniej. Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów czeka także na Was.
|
|
 | | Bogdan (24 punktów) | > Mam podobne doświadczenie.  Witam.Proponuję wspólne rozwiązanie . Spotkajmy się w wątku "Nowa religia" .Będzie nas wielu , bo potrzebujemy wszyscy - tego samego: oparcia naszego życia duchowego na płaszczyźnie religii wolnej od zakłamania,spójnej i niesprzecznej z racjonalną Nauką. To jest możliwe !!! Pozdrawiam .
|
|
| Scorp (5381 punktów) | Witaj, Przyłączam się do Ciebie i innych, którzy doświadczyli, i czują, że utrata złudzeń to nie tylko gorzkie wyswobodzenie i samotność bycia wolnym, ale i realna strata korzyści jakie daje wyznawanie wiary w grupie. Bezpieczeństwo we wspólnocie, przyjemność naśladowania, potwierdzenie sensu całego życia i każdego dnia. Wielka jest oferta religii, lodowa pustynia poza nią. Zgadzam się tu z Tobą. Oferowano nam nawet wieczną szczęśliwość w niebie, gdzie chwalić będziemy Tego, kto nas stworzył.
Ale kiedy już wylądowałeś na tej pustyni, to już wiesz, że byłeś mamiony korzyściami które nigdy nie istniały, oszukiwany słowami tak dobieranymi aby właśnie przy nich drgało Twoje serce. Organy grały muzykę, która przenikała ciało a kapłan wykonywał gesty, przy których zginały się kolana. Byłeś przedmiotem manipulacji doskonałej.
Kiedy jednak wyrwałeś się z tej manipulacji to wiesz, że ceną za ucieczkę nie jest utrata nieśmiertelności, bo to nigdy nie była uczciwa nagroda. Ci, którzy ją oferują, nie mieli jej w swojej dyspozycji. Zapłaciłeś tylko utratą korzyści wspólnotowych i możliwością udziału w ogromnym teatrze, którego przejmujące spektakle potrafią poruszyć do głębi. Niczego więcej nie straciłeś. Zapłaciłeś i wyszedłeś. Jesteś na zewnątrz.
A co do osamotnienia: jest tak w naszym gatunku, że to uczucie znika, gdy człowiek przestaje myśleć o własnym tyłku i kieruje swoją aktywność na innych ludzi, poświęca im swój czas i pracę. Obojętne, co to będzie, czy będziesz pisał książki czy zajmował się bliźnimi wymagającymi opieki, w ten sposób możesz odzyskać wspólnotę, już bez mamideł. Scorp Ps. Nie pisz tu takich rzeczy, że: Poznanie jest Miłością (Pokojem, Prawdą). Nie to forum.
|
|
| zima (560 punktów) | Jak mawiają Starrkowie z Winterfell: Nadchodzi zima.
|
|
| Bogdan (24 punktów) |
> Zdumiewam się i cierpię.> Czuję się jak na lodowej pustyni. Jest mi bardzo zimno.> Bardzo samotnie. Zawalił mi się świat, w którym żyłem ponad> 40 lat. Nie chcę wracać. A tu jest zimno.> Zwracam się do wszystkich, którzy wyszli z pustyni> osamotnienia, z prośbą o podzielenie się swoimi> doświadczeniami. Witam Cię .Proponuję , zajrzyj do wątku "Nowa religia " - może tam znajdziemy wspólnie miejsce w cieple kominka . Wielu jest takich jak Ty i ja . Pozdrawiam .
|
|
 | | gnothi (46 punktów) | Proponuję , zajrzyj do wątku "Nowa religia " - może tam znajdziemy wspólnie miejsce w cieple kominka. Zajrzałem. Fenomenu religii nie chcą uznać materialiści, co być może wynika z ich radykalizmu i (lub) osobistych negatywnych doświadczeń religijnych.Faktu istnienia religii nie nazwałbym fenomenem. Nie jest to zjawisko unikatowe, ale powszechne. Zgodnie ze światopoglądem materialistycznym rzeczywistość (materialna) istnieje niezależnie od świadomości. Ludzka świadomość jest ewolucyjnym "produktem" tejże materii. Światopogląd materialistyczny odrzuca idealizm. Materialiści (w rozumieniu zwolenników filozofii materialistycznej) nie tyle "nie chcą uznać religii", której istnienie jest niezaprzeczalnym faktem, ile w swojej metodologii poznawania dziejów nie korzystają z metod właściwych religiom, tj. quasi "filozofiom" opartych na idealistycznych (fantastycznych) założeniach. Racjonalizm jest bliski światopoglądowi materialistycznemu, ale, rzekłbym, nie ograniczający źródeł, z których może płynąć rozumowe poznanie. Racjonalista, w przeciwieństwie do "materialisty", przyzna rację każdemu rozumowo wyjaśnionemu zjawisku, o ile zjawisko to nie było uprzednio sfabrykowanym oszustwem. Tak przynajmniej ja rozumiem racjonalizm. Posłużę się grubo ciosanym przykładem. Jeśli na drzewie ukazałaby się bogini Wenus, materialista zignorowałby informację o tym zdarzeniu. Racjonalista - zanim odrzuciłby autentyczność zjawiska - oparłby wnioskowanie na racjach - za i przeciw. Jeśli nie byłoby przekonywującego dowodu (dostępnego rozumowemu poznaniu), szukałby przyczyn "cudu" gdzie indziej. Być może odkryłby ukrytego w krzakach kapłana z projektorem filmowym. A przecież jest dostrzegalnym od paru tysięcy lat faktem, zapotrzebowanie człowieka na uprawianie jakiejś religii.Z pewnością większość racjonalnie myślących osób zgodzi się z tym, że religia wyrasta z natury człowieka. Poprzez naturę, w tym przypadku, rozumiem organiczną właściwość osobników należących do świata zwierzęcego na reagowanie na bodźce płynące ze świata zewnętrznego lub z wewnątrz organizmu osobnika. Reakcją na głód jest konieczność jego zaspokojenia, na ból i strach - ucieczka lub atak, na popęd seksualny - jego rozładowanie. Zaspokajanie podstawowych potrzeb odbywało się w społecznościach, dzięki czemu ludzki gatunek przetrwał do dziś. Zawdzięcza to wspólnotowemu współżyciu, konieczności wymiany informacji o źródłach pożywienia, a tym samym konieczności organizowania odpowiednich działań - rzekłbym racjonalnych. Powstanie mowy, koniecznego warunku wymiany informacji, uruchomiło proces kulturotwórczy. Personifikacja zjawisk naturalnych dała początek przeróżnym panteonom bóstw, którym składano ofiarę przebłagalną lub dziękczynną, by pozyskać ich przychylność - po to, by przetrwać. Z potrzebą przetrwania ściśle wiąże się poczucie bezpieczeństwa. Geneza religii zawiera się w instynktownej i naturalnej potrzebie przetrwania i uzależnienia tej potrzeby od sił nadprzyrodzonych. Mózg człowieka jaskiniowego niczym nie różnił się od naszego mózgu. Nasze podstawowe reakcje na bodźce są identyczne. Głód, strach, ból, popęd seksualny, mają taką samą potrzebę zaspokajania, różni się tylko sposób. Religie są głęboko osadzone w naturze człowieka, w jego doświadczeniach zmysłowych. Mistycyzm, fanatyzm, okultyzm itd. to tylko wysublimowane oblicza naturalnych wrażeń zmysłowych. Być może ludzkość sięgnęłaby już dawno najwyższej gwiazdy nieba, gdyby racjonalnie myślący przywódcy dawnych plemion (w zakresie zapewniania podstawowych potrzeb swoich poddanych) nie marnotrawili energii życiowej (talentów) na oddawanie bezowocnej czci bogom i wycięli w pień troszczących się o własne interesy oszustów-kapłanów. Jeśli jest Bóg (Ojciec Niebieski) to nie może ukazać swego Oblicza. Niechaj ukazałby się tylko przez chwilę i- nie daj Boże  - zapewnił wszystkim zbawienie, człowiek nie dokonałby już żadnego postępu. Oddawałby Mu tylko cześć i prosił o mannę.  Nowa religia powstaje pod nazwą New Age... I zadziwiać może fakt, iż oczywiste osiągnięcia na polu nauki, znajomość historii, odkrycia archeologiczne, itd. itp. wydają się być mniej realistyczne od magii, okultyzmu i różnych trans.. Przepraszam za nienaukowy charakter swojej wypowiedzi. Pozdrawiam serdecznie
|
|
|  | | Bogdan (24 punktów) | Dyskusję kontynuowałem w wątku NOWA RELIGIA. POZDRAWIAM .
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|