Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kolędnicy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
12-01-2011 22:19KarolG (2892 punktów)Kolędnicy
Ocena 4 na 4
Odwiedził mnie wczoraj ksiądz. Nie to żebym chciał się nawrócić, bo rozmowa zakończyła się w drzwiach, ale jednak pozytywnie zaskoczyła mnie pewna rzecz.
Otóż gdy otworzyłem drzwi, ujrzałem księdza w sutannie i w tym białym fartuszku, który zawsze ubierają na kolędę (niestety nie pamiętam nazwy). Następnie usłyszałem ni mniej, ni więcej tylko "Dzień dobry". Spodziewałem się "Niech będzie pochwalony" albo od razu "przybieżeli do Betlejem", więc zamurowało mnie.
Ksiądz zapytał grzecznie czy przyjmujemy kolędę, odpowiedziałem, że nie (uprzednio potwierdziwszy, że żona też nie) i usłyszałem "W porządku. Do widzenia".
Dodam, że przeprowadziłem się ostatnio i na terenie poprzedniej parafii wyglądało to zupełnie inaczej, więc zastanawiam się czy to jakiś nowy standard, czy tylko lokalne ekstremum? Jakie są Wasze doświadczenia w tej materii?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Ghul (175 punktów)
> i usłyszałem "W porządku. Do widzenia".

Bardzo miły ksiądz. Zastanawiam się tylko, o co chodzi z tym "do widzenia". Chyba nie odpuści tak łatwo...
Meretseger (61860 punktów)
Przeprowadzałam się kilka razy, więc mam pewne doświadczenia. Zazwyczaj pozytywne, księża nigdy się specjalnie nie narzucali.
W poprzedniej parafii dzień wcześniej chodzili ministranci i oznajmiali, że jutro będzie kolęda i czy przyjmuję. Mówiłam, że nie i ksiądz się nie pojawiał. Powtórzyło się to ze trzy razy, potem już do moich drzwi nie dzwonili, pewnie w końcu ktoś sobie zapisał, że nie ma po co przychodzić. Kilka lat temu znów się przeprowadziłam, to jest parafia prowadzona przez zakonników. Oni z kolei nie zapowiadają wizyt osobiście, tylko ogłaszają w kościele na mszy, że tego i tego dnia na tej i na tej ulicy (numery od-do) będzie kolęda. W pierwszym roku przyszedł sam proboszcz, powiedział "niech będzie pochwalony", ja na to "dobry wieczór", wyjaśniłam, że kolędy nie przyjmuję, ale zaprosiłam go na herbatę, bo mróz akurat był, a godzina późna. Podziękował, herbatę wypił, pogadaliśmy luźno, głównie o kwiatach doniczkowych, bo mam tego w domu cały las, więc temat sam się narzucił, powiedział "dobranoc" i poszedł. Przez następne cztery lata nikt nie przychodził.
Od mamy wiem, że kolęda ma być w najbliższy poniedziałek. Też się pewnie nikt nie pojawi.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
zachaj (5239 punktów)
U mojej cioci u której ostatnio się zatrzymałem był ksiądz prawdziwy egzorcysta. Nie miałem okazji żeby z nim porozmawiać ale za rok to specjalnie pojadę żeby posłuchać trochę o opętaniach...
12-01-2011 23:37 
 Ocena 1 na 1
KarolG (2892 punktów)
Mam nadzieję, że zrobisz notatki i opowiesz na forum


Thank God, I'm an atheist
13-01-2011 00:00 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
>Mam nadzieję, że zrobisz notatki i opowiesz na forum

Z przyjemnością.
13-01-2011 08:22 
 Ocena 1 na 1
Scorp (5381 punktów)
> Podziękował, herbatę wypił, pogadaliśmy luźno, głównie o kwiatach doniczkowych,
>
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.


A koty? Czy brały udział w rozmowie? To ważne!
-
13-01-2011 08:29 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>A koty? Czy brały udział w rozmowie? To ważne!
Kot (jeden) siedział na szafie i patrzył stamtąd na księdza takim wzrokiem, jakby go oceniał pod kątem przydatności do spożycia.
Chyba ocenił negatywnie.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
13-01-2011 01:11
 Ocena 11 na 11
spray (5875 punktów)
>Odwiedził mnie wczoraj ksiądz.

Mnie też kiedyś raz odwiedził.
Byłam nowa w parafii, dopiero co chałupę wyremontowałam na tyle, żeby dało się mieszkać bez narażania życia, pierwsze miesiące na nowych śmieciach.

Że kolęda będzie, to widziałam. Bo sąsiedzi ( w większości "wierzący niepraktykujący", hehe...) już kombinowali, jak ocaleć. Ale jakoś śmiałości nie mieli...
Pomyślałam, że ja kombinować nie muszę, bo się nigdzie o posługę kapłańską nie prosiłam, więc powinnam być dla służb naziemnych Pana B. przezroczysta.
I kombinować nie chcę, bo po co?

Aż tu nagle zimową nocą, jak mi w drzwi nie załomocą!

Ja, z zupełnie innej zadumy podnosząc skoroń, stanęłam u drzwi.
A tam dwa aniołki-ministrołki w koronkach ledwie kryjących gacie od dresów, kwadrofonicznie uśmiechnięte, radośnie do mnie zakrzykują:
- Kolęda! Przyjmie pani?

Widać pytanie było retoryczne. Ponieważ, gdy odpowiedziałam grzecznie :
-Nie, dziękuję! - aniołki chciały spadać ze schodów stylem grzbietowym. Do czego nie mogłam dopuścić, z powodów licznych. Ale jak?!

Toteż stałam, jak głupia, obserwując ich rozpaczliwe próby zachowania równowagi na stromych schodach.
A mogli stanąć na antresoli...
Może jednak aż takiej śmiałosci nie mieli?

Pozwu o nieprzyjecie koledy nie otrzymałam.
O narażenie życia i zdrowia też nie.
O straty moralne - nie!
Nawet o narażenie na straty finansowe - nie, zapewne ze względu na małą szkodliwość mojego wybryku..

Ale - co z przyjemnością odnotowuje na korzyść parafii: wiecej propozycji nie było.
13-01-2011 15:28 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>Aż tu nagle zimową nocą, jak mi w drzwi nie załomocą!
>Ja, z zupełnie innej zadumy podnosząc skoroń, stanęłam u drzwi.
Bagnet na broń.

Nie wiem dlaczego, ale od razu skojarzyło mi się z tym fragmentem wiersza.

Pozdrawiam

W końcu wypoczęty
13-01-2011 16:08 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>W końcu wypoczęty
Zazdroszczę

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
13-01-2011 16:51 
 Ocena 3 na 3
spray (5875 punktów)

>Bagnet na broń.
>Nie wiem dlaczego, ale od razu skojarzyło mi się z tym fragmentem wiersza.

A ja wiem: bo tak miało być
13-01-2011 13:50
 Ocena 10 na 10
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Wasze doświadczenia w tej materii?

Ja też się niedawno przeprowadziłam. W poprzednich mieszkaniach nie miałam doświadczeń, bo często nie było mnie w domu i jakoś mnie omijało. Jeszcze u rodziców wychodziłam sobie do drugiego pokoju poczytać. Parę razy rodzina namówiła mnie na uczestniczenie, ale odpuścili sobie po tym, jak im prawie ksiądz zasłabł po jednej wizycie. ("A czemu Ty się, dziecko, nie modliłaś?" "Ja, proszę pana, nie jestem już dzieckiem. A nie modlę się, bo jestem ateistką.")

Teraz jest też dobrze - w tej parafii rozwieszają ogłoszenia z numerem telefonu, pod którym zamawia się kolędę. Uważam to za świetny pomysł. Swoją drogą, ciekawe jaką mają frekwencję


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
KarolG (2892 punktów)
>Teraz jest też dobrze - w tej parafii rozwieszają ogłoszenia z numerem telefonu, pod którym zamawia się kolędę. Uważam to za świetny pomysł. Swoją drogą, ciekawe jaką mają frekwencję
Albo mała parafia, albo dużo niewiernych. U mnie musieli by chyba przez tydzień siedzieć przy telefonie. Nie wiem jak w "mojej" nowej parafii, ale w poprzedniej wieszają nr telefonu dla tych, którym kolęda przepadła (jak zawsze z powodów obiektywnych) i chcą się umówić na kolędę w innym terminie.


Thank God, I'm an atheist
14-01-2011 11:54 
 Ocena 2 na 2
Guzik (2020 punktów)
[...]Teraz jest też dobrze - w tej parafii rozwieszają ogłoszenia z numerem telefonu, pod którym zamawia się kolędę. Uważam to za świetny pomysł. Swoją drogą, ciekawe jaką mają frekwencję[...]


Nie możliwe...
A ja myślałam, że Polska to kraj, gdzie się księdza nie zaprasza, tylko wyprasza.
marcin1902 (3438 punktów)

>Wasze doświadczenia w tej materii?

U mnie już był (a raczej u rodziców), a ja w tym czasie grzecznie siedziałem u siebie i czytałem "Racjonalistę"
14-01-2011 09:52 
 Ocena 1 na 1
piotao (913 punktów)
>>Wasze doświadczenia w tej materii?

Mnie w zaplanowany sposób nie było. Jedynie rodzina się obraziła, gdy dostała wiadomość, że nie mam ochoty oglądać facetów w sukienkach. Po powrocie nie chcieli niczego opowiadać, widać jakieś bezeceństwa się działy. W domu na szczęście nie trzeba było wietrzyć. Natomiast z żoną do późnej nocy dyskutowaliśmy temat racjonalizm kontra wiara, i było tyleż zabawnie, co emocjonalnie. W ten sposób kolędę odebrałem pozytywnie, nie biorąc w niej udziału.

I dobrze, bo jeszcze by się okazało, że pulchny facet w kiecce szuka mojego starego zeszytu od religii...



-pio-

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365