Racjonalista - Strona głównaDo treści
Samochody, komunikacja zbiorowa i środowisko

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
17-07-2018 08:59Selanos (12869 punktów)Samochody, komunikacja zbiorowa i środowisko
Ocena 4 na 4
Ryzykując otrzymanie łątki upierdliwego korwinisty, chciałem publicznie zbuntować się przeciwko pewnym pomysłom dot. problemu zbyt dużej ilości samochodów i zanieczyszczenia środowiska.

Rzecz do której się "przyczepię" to punt widzenia z którego omawia się pewne problemy.

Odnoszę wrażenie, że problem samochodów, spalin, zatłoczenia i bezpieczeństwa na drogach omawia się z perspektywy osób mieszkających w większych miastach, być może o większych zarobkach, wykształceniu itd. Może to kwestia tego, że osoby z większych miast mają z reguły poglądy bardziej lewicowe.

Za przykład weźmy sobie Śląsk.

Kiedy pomieszkiwałem przez jakiś czas w Sosnowcu, to komunikacja miejska była dla mnie świetną opcją. Autobusem mogłem poruszać się po całym Sosnowcu, bez problemu dojechałem do Katowic, Chorzowa, Dąbrowy Górniczej, Bytomia itd., problemem nie było też poruszanie się po tych miastach, jak nie autobusem, to tramwajem. Możliwe jest to dlatego, że mówimy tu o trzystutysięcznym mieście(Katowice), wokół którego są 100-200 tysięczne miasta. Same miasta: na stosunkowo małej powierzchni, mamy stosunkowo dużą gęstość zaludnienia i stosunkowo dużo zakładów pracy. Czyli dużo ludzi na ograniczonej powierzchni musi się jakość poruszać, więc siłą rzeczy musi być dużo autobusów/tramwajów, które muszą dojechać wszędzie.

W takich warunkach, zachęcanie ludzi do komunikacji miejskiej czy to prośbą, czy to groźbą może się sprawdzić, bo komunikacja miejska to jest dla ludzi z tego regionu jakaś opcja, na nowe drogi miejsca w dużym mieście jest mało, a ruch coraz większy. Dlatego pomysły w stylu darmowa komunikacja, coraz to nowe podatki ekologiczne w cenie paliwa i cepiki które wykluczą sporo starszych samochodów z ruchu może im mówiąc kolokwialnie, uratować tyłki.

Teraz przenieśmy się na południe Śląska. Mamy moje Jastrzębie-Zdrój - dość gęsto zaludnione centrum miasta, a wokół tego centrum dzielnice-wsie. Obok jest powiat Wodzisławski -cztery miasta i pięć wsi, powierzchnia prawie taka jak w Katowicach, dwa razy mniejsza liczba ludności. W okolicach jest są też Pawłowice - na nieco ponad dwa razy mniejszej powierzchni niż w Katowicach, mamy szesnaście razy mniej ludzi. Są jeszcze Żory, gdzie też mamy tak jak w Jastrzębiu część bardziej miejską otoczoną przez dzielnice które wyglądają jak wsie. No i Rybnik, znowu powierzchnia niewiele mniejsza niż Katowice, z ponad dwa razy mniejszą liczbą ludności, otoczony przez małe miejscowości.

Teraz do czego zmierzam. Prosto i dosadnie: w mojej okolicy jest więcej zadupi, więc transport publiczny się nie sprawdza. W rejonie Katowic można dość szybko poruszać się transportem publicznym, nawet jadąc z ubocza miasta A, na ubocza miasta B.

Za to jadąc z ubocza Jastrzębia, na ubocza gminy Pawłowice czy powiatu Wodzisławskiego, albo jadę piętnaście minut samochodem, albo przynajmniej godzinę dwoma, albo trzema autobusami, przy czym i tak mam do przejścia ze dwa kilometry. Dojazd na zadupia Rybnika jest praktycznie niemożliwy. Ludzi jeździ tam sporo, ale nie na tyle dużo żeby opłacał się robić połączenie autobusowe.

Mówimy tutaj o Śląsku gdzie i tak jest dużo miast i dużo ludzi, jak spojrzymy na wschód Polski to jest tylko gorzej.

Rozmawiałem ostatnio z kuzynostwem, mieszkają właśnie w rejonie który pod tym względem wygląda gorzej niż moja część Śląska. Kuzynka lat 18 narzekała na to, że młodzi ludzie mają u nich przerąbane. Żeby dojechać kilkanaście kilometrów do pracy, trzeba mieć samochód. Na jaki samochód stać osiemnastoletniego synka czy córcię którzy właśnie skończyli szkołę, zaczynają dopiero pracę czyli mają umowę na góra dwa lata i żadnej historii kredytowej, a na powiedzmy produkcji, zarobią w porywach trochę ponad dwa tysiące złotych na rękę? Otóż stać ich na starszy samochód za kilka tysięcy złotych, najlepiej w dieslu, bo diesel tańszy. Tutaj zaczynają się problemy. Starszy samochód w dieslu może nie przejść przeglądu ze względu na cepiki i wyśrubowane eko-normy spalin. Eko-podatki na paliwie to kolejna dziura w budżecie osiemnastolatka, już nie mówiąc o tym, że starszy samochód będzie się psuł.

Eko-podatki na paliwie, inwestowanie w komunikacje publiczną i wyśrubowane normy na przeglądach mogą ratować transport w dużych miastach. Są jednak w Polszy miejsca, gdzie bardziej potrzeba tańszego paliwa, tańszych samochodów i kilku obwodnic. Dajcie młodemu synkowi ze starym samochodem trochę czasu bez drogiego paliwa i nie każcie mu zmieniać niespełniającego norm starego samochodu, na stary samochód który ledwo je spełnia, a za kilka lat zaoszczędzi sobie na coś nowszego i lepszego.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

vifix (2315 punktów)
Chodzi tutaj raczej o dobro większości, szkoda, że jakaś część społeczeństwa nie jest w stanie kupić lepszego samochodu, ale lepiej poświęcić ich brak problemów niż zatruwanie wszystkich.
17-07-2018 10:27 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>Chodzi tutaj raczej o dobro większości, szkoda, że jakaś część społeczeństwa nie jest w stanie kupić lepszego samochodu, ale lepiej poświęcić ich brak problemów niż zatruwanie wszystkich.

Tylko kto jest większością? Mieszkańcy tych kilku największych aglomeracjach i miastach Polski, czy mieszkający w mniejszych miastach i na wsiach? Komu najbardziej służy parcie na komunikacje miejską i podnoszenie cen paliwa, a komu szkodzi, kto jest tutaj większością?
vifix (2315 punktów)
Podejrzewam, że ludzie mieszkający na obszarze narażonym na skażenie.
Selanos (12869 punktów)
>Podejrzewam, że ludzie mieszkający na obszarze narażonym na skażenie.

W takim razie uczepię się i będę dalej drążył: co jest bardziej szkodliwe dla środowiska, śmieszny, mały, ale jakże ekologiczny silnik 1.0 z którego wyciśnięto 120 koni, który po kilku latach nadaje się tylko na złom, czy może jednak stary, mercedesowski dymiący diesel o pojemności 2.0 i mocy 60 KM który c prawda dymił, ale bez remontu przejechał przynajmniej 500 000 km?
vifix (2315 punktów)
Nie wiem, nie znam się na tym
Rozumiem, że zakładasz tutaj jakiś spisek władz?
Selanos (12869 punktów)
>Nie wiem, nie znam się na tym
>Rozumiem, że zakładasz tutaj jakiś spisek władz?

Nie, jestem tylko bardzo podejrzliwy. :> Samochody to jednorazówki, gadki o komunikacji publicznej są słuszne, ale nie wszędzie i nie zawsze, a sprzedaje się to wszystkim, a szaraczki płacą coraz więcej.
vifix (2315 punktów)
To jakbyś rozwiązał problem, o którym napisałeś?
17-07-2018 19:57 
 Ocena 2 na 2
Matix (5786 punktów)
>To jakbyś rozwiązał problem, o którym napisałeś?

Na moje to zmierza tylko do jednego, czyli kolejnego skomplikowanego systemu oceny "komu na ile jest potrzebne auto, bardziej lub mniej". Problem w tym, że to jest potrzeba zatrudniania kolejnych urzędasów, generowanie kolejnych stosów administracji i całego tego syfu. Ludzie zwyczajnie sami muszą dorosnąć. Znam ludzi, którzy do pracy dojeżdżają autem z odległości 2,5km - mądre to? Nie lepiej ruszyć dupę i dzięki temu schudnąć? Ludzie musieliby zwyczajnie zrozumieć jakie oszczędności i jakie korzyści może im przynieść ograniczenie używania samochodów.

"Głupi jak Niemiec"
vifix (2315 punktów)
>Ludzie zwyczajnie sami muszą dorosnąć.
Problem w tym, że jak dorosną to urosną z rakiem płuc, a jeśli chodzi o następne pokolenia to historia uczy nas, ze jeszcze nikogo niczego nie nauczyła.
Selanos (12869 punktów)
>To jakbyś rozwiązał problem, o którym napisałeś?

Nie wiem. Czasem chyba lepiej, jak pewnych problemów się nie rozwiązuje, bo wystarczy trochę czasu i rozwiążą się same.
17-07-2018 22:11 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
>>Podejrzewam, że ludzie mieszkający na obszarze narażonym na skażenie.
>W takim razie uczepię się i będę dalej drążył: co jest bardziej szkodliwe dla środowiska, śmieszny, mały, ale jakże ekologiczny silnik 1.0 z którego wyciśnięto 120 koni, który po kilku latach nadaje się tylko na złom, czy może jednak stary, mercedesowski dymiący diesel o pojemności 2.0 i mocy 60 KM który c prawda dymił, ale bez remontu przejechał przynajmniej 500 000 km?
>

Niby tak....ale co dalej? Mechanicy części fabryki ludzie? Masz alternatywę?
17-07-2018 22:14 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>Niby tak....ale co dalej? Mechanicy części fabryki ludzie? Masz alternatywę?

Budujmy autostrady.

Na poważnie: nie mam alternatywy. Chciałbym tylko, żebyśmy spojrzeli szerzej na pewne problemy, może wtedy dojdziemy do mądrzejszych wniosków i znajdziemy alternatywę.
17-07-2018 22:53 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
>>Niby tak....ale co dalej? Mechanicy części fabryki ludzie? Masz alternatywę?
>Budujmy autostrady.
>Na poważnie: nie mam alternatywy. Chciałbym tylko, żebyśmy spojrzeli szerzej na pewne problemy, może wtedy dojdziemy do mądrzejszych wniosków i znajdziemy alternatywę.

Jako fan starych gratów ( bo sam mam 40 letniego boksera) rozumiem że kiedyś to było...ale tu masz kwestie gospodarczo społeczne.

Zobacz że Europa wciąż nie może pozbyć się taniej siły roboczej.
18-07-2018 00:01 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
>Zobacz że Europa wciąż nie może pozbyć się taniej siły roboczej.

Europa się starzeje, bezrobocie ostatnio maleje, a mówi się nawet o tym, że brakuje rąk do pracy. Może czas ukrócić celowe postarzanie produktów i skupić się bardziej na tym, żeby jak najmniej było do utylizacji.
18-07-2018 00:12 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
>>Zobacz że Europa wciąż nie może pozbyć się taniej siły roboczej.
>Europa się starzeje, bezrobocie ostatnio maleje, a mówi się nawet o tym, że brakuje rąk do pracy. Może czas ukrócić celowe postarzanie produktów i skupić się bardziej na tym, żeby jak najmniej było do utylizacji.

Będzie ciężko.

Waszyngton próbował zablokować rezolucję Światowej Organizacji Zdrowia zachęcającą do karmienia piersią, bo bardziej niż o zdrowie dzieci dba o rodzimych producentów mleka modyfikowanego - wykazało śledztwo "New York Timesa"
wyborcza.p(*)zeby-wspierac-producentow.html

Na chwilę obecną nie potrafię wskazać konsensusu.

Tak jeszcze...
Historia KODAKA since1881... uparli się na klasyki a dziś
Selanos (12869 punktów)
>Historia KODAKA since1881... uparli się na klasyki a dziś

Przegapili moment, w którym aparaty cyfrowe zaczęły wypierać analogowe. Tak samo jak NOKIA przegapiła smartfony.

Co takiego mają współczesne auta, czego nie miały auta z lat 60-tych i 70-tych? Poduszki powietrzne były, wspomaganie kierownicy było, strefy zgniotu były, elektrycznie (albo hydraulicznie bądź pneumatycznie) lusterka, szyby itd. też były. Klimatyzacja była, automatyczna skrzynia biegów była.

Teraz jest za to jest wyciskanie ze śmiesznie małych silników śmiesznie dużych mocy.

Niemniej ja też nie potrafię wskazać konsensusu.
18-07-2018 19:34 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>>Historia KODAKA since1881... uparli się na klasyki a dziś
>Przegapili moment, w którym aparaty cyfrowe zaczęły wypierać analogowe. Tak samo jak NOKIA przegapiła smartfony.

Co śmieszniejsze to inżynierowie Kodaka opracowali pierwszą cyfrówkę...ale zarząd....

>Co takiego mają współczesne auta, czego nie miały auta z lat 60-tych i 70-tych? Poduszki powietrzne były, wspomaganie kierownicy było, strefy zgniotu były, elektrycznie (albo hydraulicznie bądź pneumatycznie) lusterka, szyby itd. też były. Klimatyzacja była, automatyczna skrzynia biegów była.

50 lat Dacii - poznajemy historyczne modele rumuńskiego giganta

www.poznaj(*)ne-modele-rumunskiego-giganta/
Polecam. Nie szablonowo. A na jego stronie masa gratów z tamtych lat

I ten wiesz klasyk na Twoje pytanie
www.youtube.com/watch?v=7fK0CQxWwGQ
Dacia zmiennicy

>Teraz jest za to jest wyciskanie ze śmiesznie małych silników śmiesznie dużych mocy.
>Niemniej ja też nie potrafię wskazać konsensusu.
Idą elektryki no ale to jeszcze poczekamy aż ropa wyschnie tu itam
szarley (54911 punktów)
>Odnoszę wrażenie, że problem samochodów, spalin, zatłoczenia i bezpieczeństwa na drogach omawia się z perspektywy osób mieszkających w większych miastach, być może o większych zarobkach, wykształceniu itd.

Tak. Podobnie jak wiele innych tematów.
Prognozy pogody (!!) są przedstawiane z perspektywy mieszkających w większych miastach. "Cudowna słoneczna pogoda" jest nawet wtedy kiedy zboże już wysycha na polu po miesięcznej suszy.
Smog? Klientela o większych dochodach ma proste rozwiązanie: zakazać ogrzewać domów biedocie.
Sadownik dostaje 50 gr za kg malin? Super! Taniej kupię.
Frank idzie w górę? źle, cwaniaczkowie stracą
Złoty idzie w górę? Dobrze! biedota straci pracę, ale wakacje w Hiszpanii będą tańsze
Praca w niedziele? Niech prole zad.piają. Ja mam wolne.

*****

W transporcie problemem w Polsce nie jest masowy ruch osobowy, ale likwidacja kolei, jako przewoźnika towarów. Spróbuj ciężarówką przewieźć przez Szwajcarię kwas siarkowy. Zapłacisz myto wyższe niż wartość towaru.


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
kolo (42 punktów)
Do komunikacji publicznej zachęcają ludzie bez wyobraźni.
Przyczyną tego, że ludzie wybierają samochody jest ich aktywność.
Proszę zauważyć, że autobusem nie przewieziemy kilku segregatorów z papierami, nie zaopatrzymy kiosku w papierosy, nie zrobimy zakupów w sklepie ogrodniczym, ani w castoramie.
Komunikacją publiczną może udać się uczeń do szkoły lub pracownik biurowy do miejsca pracy.
A problemem nie jest fakt, że uczniowie i pracownicy biurowi jeżdzą samochodami ale to, że tych którzy faktycznie tego samochodu potrzebują jest znacznie więcej niż tych, którzy mogą komunikacją publiczna pojechać.
szarley (54911 punktów)
>Do komunikacji publicznej zachęcają ludzie bez wyobraźni.
... albo rozsądnie myślący w horyzoncie dalszym niż koniec nosa

>Przyczyną tego, że ludzie wybierają samochody jest ich aktywność.
i kilka innych przyczyn, o których Selanos napisał
Niemniej ludzie aktywni wolą nie marnować czas. Jeśli mam jechać z Katowic do Warszawy samochodem, to tracę czas na prowadzenie samochodu, szukanie parkingu, korki, przemieszczanie się po mieście. Jeśli korzystam z pociągu, tramwaju i metra, podróżuję szybciej i lepiej wykorzystuję czas. W wielkich miastach, to nie aktywność jest przyczyną odpalania silnika samochodu

>Proszę zauważyć, że autobusem nie przewieziemy kilku segregatorów z papierami,
???? Ktoś jeszcze nie używa skanera i e-maila? ???

>Komunikacją publiczną może udać się uczeń do szkoły lub pracownik biurowy do miejsca pracy.
a także pracownik fizyczny do fabryki, przedsiębiorca na rozmowy w Warszawie, widz do kina.
Większość (!!!) budowlańców pracuje z daleka od domu i ilekroć widzę dojeżdżające do pracy budowlane brygady, to niemal zawsze dojeżdżają zbiorowym transportem, zorganizowanym przez firmę.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
22-07-2018 11:45 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)

>Niemniej ludzie aktywni wolą nie marnować czas. Jeśli mam jechać z Katowic do Warszawy samochodem, to tracę czas na prowadzenie samochodu, szukanie parkingu, korki, przemieszczanie się po mieście. Jeśli korzystam z pociągu, tramwaju i metra, podróżuję szybciej i lepiej wykorzystuję czas. W wielkich miastach, to nie aktywność jest przyczyną odpalania silnika samochodu

Myślę, że tu nie trzeba nikogo do niczego namawiać, bo ludzie sami umieją kalkulować korzyści. U mnie komunikacja miejska leży więc jeżdżę samochodem. W Pradze, Amsterdamie, Monachium zdecydowanie wolałem metro choć czasem byłem zmuszony jechać samochodem. Zależy od sytuacji. W Wiedniu wiecznie tkwiłem w korkach, bo miałem zwrot za paliwo a za bilety nie :/

>Większość (!!!) budowlańców pracuje z daleka od domu i ilekroć widzę dojeżdżające do pracy budowlane brygady, to niemal zawsze dojeżdżają zbiorowym transportem, zorganizowanym przez firmę.

Dokładnie. Maszyny i tak trzeba przewieźć autem a paliwo dla 5 osób wyjdzie taniej niż 5 biletów. Zresztą nie dostaniesz się ze wsi do centrum miasta miejską komunikacją.


lp.2o@1daj
Wera (1540 punktów)
Jak kogoś nie stać na samochód, to niech sobie kupi rower albo znajdzie pracę bliżej. Proste, tylko ludzie są leniwi i chciwi i wolą ponarzekać, że im się wszystko należy, tylko państwo nie chce dać.

Miała matka syna, a chciała mieć córkę
Poszła więc zrobiła sobie córkę z wujkiem
20-07-2018 11:47 
 Ocena 4 na 4
Selanos (12869 punktów)
>Jak kogoś nie stać na samochód, to niech sobie kupi rower albo znajdzie pracę bliżej. Proste, tylko ludzie są leniwi i chciwi i wolą ponarzekać, że im się wszystko należy, tylko państwo nie chce dać.

Właśnie to jest patrzenie z punktu widzenia dużego miasta o którym pisałem. Są miejsca, bardzo dużo miejsc, gdzie nie ma pracy w pobliżu, nie opłaca się komunikacja publiczna, więc samochód to mus. Jak ktoś ma dziesięć kilometrów do sklepu, piętnaście do lekarza i dwadzieścia do pracy to po prostu samochód mieć musi.

Nie jesteśmy ciepłymi Włochami czy południem Francji, gdzie cały rok można jeździć skuterem.

Za to państwo nie musi nic dawać. Mogłoby za to przestać zabierać.
-jad- (18783 punktów)

>Za to państwo nie musi nic dawać. Mogłoby za to przestać zabierać.

Właśnie. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem sztucznego windowania cen tylko po to żeby ludzi do czegoś nakłonić. Pozornie. Bo w rzeczywistości chodzi przecież o coś innego.

lp.2o@1daj
bartech (554 punktów)
>Rozmawiałem ostatnio z kuzynostwem, mieszkają właśnie w rejonie który pod tym względem wygląda gorzej niż moja część Śląska. Kuzynka lat 18 narzekała na to, że młodzi ludzie mają u nich przerąbane. Żeby dojechać kilkanaście kilometrów do pracy, trzeba mieć samochód. Na jaki samochód stać osiemnastoletniego synka czy córcię którzy właśnie skończyli szkołę, zaczynają dopiero pracę czyli mają umowę na góra dwa lata i żadnej historii kredytowej, a na powiedzmy produkcji, zarobią w porywach trochę ponad dwa tysiące złotych na rękę?

Czy nie można by w takiej sytuacji porozumieć się z innymi ludźmi potrzebującymi transportu i jeździć do pracy np. w trójkę jednym zamiast w pojedynkę trzema samochodami? Obniżają się wtedy koszty podróży i wszelkie emisje.
20-07-2018 21:47 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)

>Czy nie można by w takiej sytuacji porozumieć się z innymi ludźmi potrzebującymi transportu i jeździć do pracy np. w trójkę jednym zamiast w pojedynkę trzema samochodami? Obniżają się wtedy koszty podróży i wszelkie emisje.
>

Łomatkobosko!!! Odkrył Hamerykę!
1. Bardzo dużo ludzi dojeżdża w taki sposób do pracy. Ot trzech ludzi z tej samej wsi pracuje na tej samej kopalni na tej samej zmianie. Zapewniam Cię że w takiej sytuacji jeżdżą samotrzeć.
2. Nie zawsze jest to możliwe. Po prostu. Jeden w Wodzisławiu, drugi w Rybniku trzeci w Jastrzębiu....

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
bartech (554 punktów)
Oczywiście, że to żadna Ameryka. Jest to jednak realna propozycja rozwiązania podanego przez Selanosa problemu. Proszę podać swoją.
22-07-2018 17:09 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
To jest dobre i szeroko praktykowane rozwiązanie. Jeśli się opłaca. A jeśli bilet na tramwaj wychodzi mniej niż trzeba dać kumplowi na paliwo a dojazd nie jest kłopotliwy, to jadę tramwajem. Sęk w tym, że raz lepiej tramwajem a innym razem samemu samochodem. Różne są sytuacje.

lp.2o@1daj
Selanos (12869 punktów)
>Czy nie można by w takiej sytuacji porozumieć się z innymi ludźmi potrzebującymi transportu i jeździć do pracy np. w trójkę jednym zamiast w pojedynkę trzema samochodami? Obniżają się wtedy koszty podróży i wszelkie emisje.

To oczywiście ma miejsce jeżeli pozwala na to sytuacja. Nikt nie chce płacić za dużo za paliwo.
bartech (554 punktów)
>To oczywiście ma miejsce jeżeli pozwala na to sytuacja. Nikt nie chce płacić za dużo za paliwo.

Czy obserwujesz w swoim otoczeniu sytuacje, w których możliwe byłyby wspólne dojazdy, ale nie ma to miejsca, bo wielu ludzi wybiera jednak 100% wygodę i podróżuje w pojedynkę? Ja tego widzę dużo i myślę, że tutaj leży spory potencjał do poprawy efektywności transportu osobowego. W dobie bardzo rozbudowanych mediów społecznościowych poszukiwań współtowarzyszy podróży nie trzeba ograniczać do grona rodziny i najbliższych znajomych. Można publikować ogłoszenia o chęci dzielenia kosztów podróży np. na istniejących grupach fb, zrzeszających mieszkańców danego miasta, lub tworzyć nowe strony z takimi ogłoszeniami.
21-07-2018 07:35 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>To oczywiście ma miejsce jeżeli pozwala na to sytuacja. Nikt nie chce płacić za dużo za paliwo.
>Czy obserwujesz w swoim otoczeniu sytuacje, w których możliwe byłyby wspólne dojazdy, ale nie ma to miejsca, bo wielu ludzi wybiera jednak 100% wygodę i podróżuje w pojedynkę?
Ja tak. Obserwuję, ale o wiele częściej obserwuję sytuacje, kiedy pracownicy dojeżdżają do pracy wspólnie.

Selanos pisze o opisywaiu problemu z punktu widzenia "osób mieszkających w większych miastach, być może o większych zarobkach, wykształceniu itd." i Ty chyba wpisujesz się w tę narrację.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
21-07-2018 15:31 
 Ocena 1 na 1
bartech (554 punktów)
stat.gov.p(*)w_2010_r_na_podstawie_BAEL.pdf

W 2010 r. na 6 samochodów z kierowcą przypadał 1 pasażer.

Gdybym chciał się wpisywać w jakąś narrację, o której piszesz, jako argument przytoczyłbym artykuł:
gazetaprac(*),A_moze_pojedziemy_razem_.html
którego autor błędnie przetworzył dane z BAELu i poinformował, że co 11 osoba będąca kierowcą zabiera pasażera.
22-07-2018 17:14 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
Nie trzeba niczego tworzyć. Nie słyszałeś o BlaBlaCar?

lp.2o@1daj
22-07-2018 20:26 
 Ocena 1 na 1
bartech (554 punktów)
>Nie trzeba niczego tworzyć. Nie słyszałeś o BlaBlaCar?

Pewnie, że słyszałem. Mało tego, sam już w 2009 r. podrzuciłem kolegom szukającym pomysłu na biznes związany z programowaniem ideę stworzenia platformy kojarzenia kierowców samochodów i pasażerów, którzy chcieliby wspólnie odbywać podróże międzymiastowe (studiowałem wówczas w mieście oddalonym o 120 km od domu rodzinnego). Nie wywołało to u nich entuzjazmu. Gdyby stało się inaczej, zainteresowali się głębiej tematem i wykonali solidną robotę, może w 2012 r. francuski BlaBlaCar nie wszedłby na polski rynek jak król do salonu, tylko musiałby walczyć o użytkowników z dobrze funkcjonującym już, polskim serwisem

Odnosząc się do zaprezentowanego przez Selanosa przykładu, nie przywoływałem jednak tej platformy, gdyż wydawało mi się - na podstawie pobieżnego przejrzenia jej w przeszłości - że zaprojektowana jest ona z myślą o planowaniu wspólnych podróży na większe odległości. Nie używam jednak BlaBlaCaru, więc po Twoim poście pomyślałem, że może w ostatnim czasie rozwinął się również w kierunku ułatwienia wspólnego podróżowania na małe odległości i w sposób powtarzalny. Postanowiłem to sprawdzić. Nie musiałem nawet rozglądać się po tej platformie, bo okazuje się, że już w FAQ potencjalni użytkownicy są informowani, że do takich celów BlaBlaCar się nie nadaje.

www.blabla(*)blacar-do-codziennych-dojazdow
-jad- (18783 punktów)
>Nie używam jednak BlaBlaCaru, więc po Twoim poście pomyślałem, że może w ostatnim czasie rozwinął się również w kierunku ułatwienia wspólnego podróżowania na małe odległości i w sposób powtarzalny. Postanowiłem to sprawdzić. Nie musiałem nawet rozglądać się po tej platformie, bo okazuje się, że już w FAQ potencjalni użytkownicy są informowani, że do takich celów BlaBlaCar się nie nadaje.
>www.blabla(*)blacar-do-codziennych-dojazdow

Miło z ich strony, że tak piszą.
Wydaje mi się, że im krótszy odcinek masz do pokonania tym mniej opłaca się kombinować. Tzn. podejść gdzieś dalej czy wyjeżdżać dużo wcześniej dlatego rzeczywiście łatwiej dogadać się z kolegą z pracy czy z sąsiadem niż z kimś kto musi nadłożyć więcej niż przejechałby bezpośrednio 😉

lp.2o@1daj
Kornowski (835 punktów)
Masz rację mówiąc że w aglomeracjach sprawdza się transport zbiorowy a na peryferiach indywidualny. Masz też rację zauważając polarność (albo czarne albo białe nic po środku ani tym bardziej w paski) poglądów większości ludzi. Jednak w eko "represji" (podatki zakazy wjazdu dla diesli itd.) czyste powietrze to argumemt a nie cel. Celem jest, wymuszenie czestszej zmiany aut, najlepiej na kredyt/leasing bo banki też chcą zarobić. Przy okazji pozbyto się części konkurencji. Problem w tym, że w pogoni za niższą emisją CO2 uczyniono spaliny w dieslach dużo bardziej toksyczne a nawet gigantom motoryzacyjnym nie udało się spełnić normy euro5. Gdyby nie "życzliwość" tracących rynki amerykańskich koncernów samochodowych nie byłoby afery spalinowej.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365