Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dzieci niedowiarków są gorsze

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
14-04-2004 19:36Joachim PatryasDzieci niedowiarków są gorsze
TAK - poważnie. Okazuje się, że tak jest w Życiu. NIE, nie obawiajcie się - tak w ogóle w życiu to na szczęście to nie, tylko w tym z kropką /"Życie z 13 kwietnia br./
c. d. za chwilę jaśli tekst wejdzie na stronę /2x nie udało się/
J.P.

Joachim Patryas
>TAK - poważnie. Okazuje się, że tak jest w Życiu. NIE,
>nie obawiajcie się - tak w ogóle w życiu to na szczęście
>nie, tylko w tym z kropką /"Życie z 13 kwietnia br./
Ciągnę dalej tekst /cytując siebie, czego nigdy nie robiłem/ - może tym razem uda się zapisać c.d.

Otóż redakcja wspomniwnej gazety ogłosiła rewelacje amerykańskich "naukowców" badajacych mózg. Uważają oni, iż religijne dzieci "pod wieloma względami przewyższają niereligijnych rówieśników."
Po pierwsze; są mniej skłonne do picia i palenia.
Po drugie; nie mają klopotów z jedzeniem /?!/.
Po trzecie; są mniej skłonne do załamania nerwowego i popełniania przestępstw.
UFF!

A wszystko dlatego, że RELIGIA WPŁYWA NA FUNKCJONOWANIE MÓZGU, redukując poziom kortizolu /hormon stresu/.
Ponad to religia spełnia rolę podobną do klubów sportowych i organizacji młodzieżowych /takie dwa w jednym/.
Te "naukowe" brednie jako żywo przypominają mi równie "naukowe" twierdzenia przykościelnych pedagogów, psychologów i socjologów na początku lat 90-tych w Polsce, którzy również z całą powagą twierdzili, że wprowadzenie religii do szkół przyczyni się do zredukowania wszelkiego zła wśród młodzieży to jest: agresji, narkomanii, picia alkoholu i palenia papierosów, wulgarnych zachowań itp.

Co sie zmieniło w postawach młodzieży od tamtego czasu sami wiemy. Jednak nie twierdzę, co podkreślam, że te narastające patologie są wynikiem nauczania religii. Wprost przeciwnie, twierdzę, że wpływ wyuczonej religijności młodzieży na ich zachowanie - delikatnie ujmując sprawę - jest znikomy.

A może "Życie" ma rację i na wszelki wypadek zaapeluję do wyrodnych rodziców niedowiarków?
Zapędzajcie swoje dzieci do kościołów i na religię - nie będziecie mieli kłopotów ze swoimi pociechami.
Apeluję do policji nie rozpraszajcie swoich sił. Skupcie swoją uwagę na dzieciach niedowiarków - będziecie bardziej skuteczni.
Apeluję również do kierownictw więziennictwa. Likwidujcie etaty kapelanów w więzieniach, bo tam głównie siedzą dzieci niedowiarków - szkoda pieniędzy.
Producenci alkoholi i papierosów walczcie z religijnością młodzieży - więcej zarobicie.
Działacze sportowi i młodzieżowi. Likwidujcie swoje kluby i organizacje, na gruncie religijnym nie będzieci płacić podatków.

Właściwie to można tak dalej pokpiwać z tych "naukowuch" teorii, gdyby nie było tego co ludzkości zgotowali rasiści spod znaku narodowo-socjalistycznego, głosząc podobne teorie owej wyższości jednych nad drugimi.
Tu nie chodzi tylko o wspomniane teorie dotyczą wyższości dziecięcych mózgów uprawiających religijność. Problem dotyczy rozpowszechniania RASISTOWSKICH bzdur, które stanowią zaprzeczenie ideii TOLERANCJI i RACJONALNEGO myślenia.

Joachim Patryas www.kkwitolerancji.com

Mariusz Agnosiewicz
Istotnie są to groteskowe informacje, choć ja raczej nie nazwałbym tego szerzeniem rasizmu, wszak niewątpliwie jedne dzieci są lepsze od innych (choćby pod jakimś względem), ale czy można mówić, iż dzieci wierzące są w czymś lepsze, to wydaje mi się mało poważne jak na naukowców.
Nie twoerdzę, że owe badania są kompletnie bzdurne, bo tak być nie musi i w jakimś sensie nie jest. Robienie z tego szumu i jakiejś rewelacji jest jednak niepoważne dlatego, że równie dobrze można napisać artykuł o zbawiennym wpływie hobby i posiadania jakichś zainteresowań na społeczeństwo, bowiem i to wpływa na zmniejszenie poziomu kortyzolu. Z drugiej strony można powiedzieć, że niewiara i sporty ekstremalne są niezdrowe, bo zwiększają poziom kortyzolu (niewiara bardziej w tym sensie, że jej brak może pozbawiać czynnika redukującego kortyzol). Notabene, w naszym bogoboojnym państwie uprawianie niewiary jest często niczym sport ekstremalny, więc na jedno wychodzi
Jednak to wszystko nie ma większego sensu, jeśli chcemy na tej podstawie wysnuwać jakieś ogólniejsze wnioski - jestem przekonany, że ja posiadając kilka życiowych pasji oraz organizując sobie inne formy rozładowywania stresu będę mniej narażony na stres niż nawet największy bigot. Bardzo wiele czynników wpływa na zwiększenie wydzielania hormonu kortyzolu. Jeśli ktoś w żaden inny sposób jak wiarą w boga nie potrafi walczyć ze stresem to w takich przypadkach prawda Życia może mieć sens. Jednak ja informację o tym, że dla wielu ludzi wiara w boga działa pozytywnie na poziom tego hormonu, mogę potraktować co najwyżej jako ciekawostkę. I nigdy nie przyszło by mi do głowy, by akurat ten styl życia i myślenia polecać jako walkę z nadmiarem kortyzolu. Osoby w tego typu problemami, mogą np. pić herbatkę z melisy, żeń-szenia, brać melatoninę (oprócz działania odmładzającego, antykoncepcyjnego, uodporniającego i antymiażdżycowego jest pomocna w łagodzeniu objawów stresu) - zapewniam, że wyjdzie i taniej i z zachowaniem intelektualnej higieny.
Teraz coraz nastąpił swoisty boom na propagandę leczniczego wpływu religii i wiary (lepsza niż wiara w boga jest tutaj medytacja) i nie neguję tego, że taki wpływ może zachodzić. Neguję jednak przedstawianie tego jako nieomal panaceum, czegoś doskonalszego nad inne niefarmakologiczne sposoby walki z chorobami. Widać usiłuje się uchronić religię w nowoczesnych społeczeństwach wyoblbrzymiając jej czysto pragmatyczne skutki, jednak nie jest to zupełnie zgodne z prawdą. Pozytywne myślenie, optymizm też wpływają na obniżenie wydzielania kortyzolu. Nie raz pisałem już, że podobne działanie na psychikę (zwłaszcza w starszym wieku) i ogólnie na zdrowie ma posiadanie własnego hobby, pasji, zainteresowań - to jest co najmniej tak dobre jak opisywana w Życiu wiara w boga, a sądzę, że lepsze, bo jeśli jest odpowiednio intensywne i głebokie, zawsze działa, natomiast w przypadku religii jest to w dużym zakresie subiektywne i zróżnicowane. Należy zdawać sobie sprawę, że wiara w boga sama przez się nie jest tutaj panaceum, lecz jej oddziaływanie na mózg łączyć się musi z "odpowiednią" wiarą w boga - taką ...która zwiększa pozytywne myślenie, jest opoką psychiczną. Natomiast gdybyśmy naprawdę poważnie myśleli i traktowali chrześcijaństwo, to uważam, że byłoby niezbyt korzystne na poziom koryzolu w naszych organizmach
Propaganda religii jako środka "uzdrawiającego" jest o tyle usprawiedliwione, że wśród ogółu, wśró mas, znacznie łatwiej o wiarę w jehowy, allahy i inne byty supernaturalne niż o życiowe pasje...
Dla postawienia kroki nad "i", powinniśmy jeszcze dodać, iż o ile jedni amerykańscy naukowcy zajmowali się religijnym obniżaniem kortyzolu, to inni opracowali różnorakie syntetyki, działające w sposób nie tylko "obiektywnie skuteczny", ale i niezależnie od przekonań delikwenta
Na kortyzol - CortiDrene, CortiSlim i inne.

A i nie zapomnijcie też o herbatce z melisy
Joachim Patryas
>Istotnie są to groteskowe informacje, choć ja raczej nie nazwałbym tego szerzeniem rasizmu, wszak niewątpliwie jedne dzieci są lepsze od innych (choćby pod jakimś względem), ale czy można mówić, iż dzieci wierzące są w czymś lepsze, to wydaje mi się mało poważne jak na naukowców.
Tak rzeczywiście dzieci są lepsze, zdolniejsze, mniej zdolne, skłonne do zachowań oczekiwanych przez dorosłych i odwrotnie. Te postawy - także pozytywne - oczywiście są stymulowane wieloma czynnikami oddziaływania na człowieka w tym oddziaływaniem poprzez religię, ale także uprawianie jakiegoś hobby.
Skutki tych działan badają psycholodzy, pedagodzy i socjolodzy. Z ich ocenami badań naukowych mogę się zgodzić, lub nie. Jednak nie będę negować informacji, że społeczne oddziaływanie na dzieci, w tym religijne, wpływa na ich rozwój intelektualny i emocjonalny.
Jednak do dzieła poznania człowieka zabrali się "naukowcy" BADAJĄCY MÓZG. A to kojarzy mi się z badaniami antropologicznymi wielkości i kształtu czaszki człowieka, także wielkości mózgu itp. Zabranie się do autentycznego problemu badania przyczyn różnorodności postaw i zachowań młodych ludzi od tej strony i dochodzenie do wniosków, że to właśnie religijność dzieci różnicuje ich mózgi jest, niestety, jakąś formą - mam nadzieję, że niezamierzoną - nawiązywania do metodologii badań człowieka mni. przez "naukowców" popierających rasizm. Jak można zbadać w ten sposób oddziaływanie religii na mózg młodego człowieka? Jak precyzyjnie oddzielić i wyliczyć oddziaływanie innych wielowarstwowych czynników?

To prawda Panie Mariuszu dzisiaj u nas w kraju staje się "modne" podkreślanie zbawiennych skutków religii na młodzież i szukanie w tejże raligijności jedynego sposobu rozwiązania wszelkich problemów. W moim przekonaniu każde działanie - w tym religijne - jaśli zmniejszają patologiczne zachowania młodzieży jest dobre. Jednak nie możemy ulegać presji, iż to tylko religijność nas dowartościuje i przyczyni się do samorealizacji człowieka, także realizowanie swojego hobby /o czym Pan pisał/ podniesie jakośc naszego życia i przyczyni się do zwiększeni kortizolu w naszy organiźmie.
Na marginesie chciałbym dodać, że o tym co zamieściło "Życie" dowiedziałem się z publicznego radia /program I PR/, w którym bezkrytycznie z całą powagą dyżyrna dziennikarka przeczytała cytowany artykuł. I z tego faktu - głównie - wynika mój emocjonalny stosunek do omawianego problemu. Bo jeśli takie bzdury pisze niskonakładowe "Życie" to nie jast to aż taki problem. Źle się jednak dzieje, gdy za nasze pieniądze radio publiczne rozpowszechnia dyskryminujące niewierzących informacje.
Pozdrawiam
Joachim Patryas www.kkwitolerancji.com
Mariusz Agnosiewicz
Panie Joachimie,
Pańskie uwagi i opinie podzielam w pełni więc tutaj pozwolę sobie na tym zakończyć, dziękuję jednocześnie za tę informację. Choć z dużymi zastrzeżeniami przyjmuję ten cały szum wokół uzdrawiających właściwości religii, jednak bardzo mnie to interesuje (zawsze odkrywając pozytywne "przyziemnie" skutki religii poznajemy lepiej ten fenomen). Jest jednak pewna kwestia w Pańskiej wypowiedzi co do której zupełnie nie mogę się zgodzić:

>Skutki tych działan badają psycholodzy, pedagodzy i socjolodzy. Z ich ocenami badań naukowych mogę się zgodzić, lub nie.
>Jednak do dzieła poznania człowieka zabrali się "naukowcy" BADAJĄCY MÓZG. A to kojarzy mi się z badaniami antropologicznymi wielkości i kształtu czaszki człowieka, także wielkości mózgu itp. Zabranie się do autentycznego problemu badania przyczyn różnorodności postaw i zachowań młodych ludzi od tej strony i dochodzenie do wniosków, że to właśnie religijność dzieci różnicuje ich mózgi jest, niestety, jakąś formą - mam nadzieję, że niezamierzoną - nawiązywania do metodologii badań człowieka mni. przez "naukowców" popierających rasizm.

Oceniam to diamatralnie różnie i za znacznie bardziej cenne poznawczo uważam badania naukowców (w pełny tego słowa znaczeniu, bez żadnych cudzysłowów, choćby badali wpływ religijności) zajmujących się badaniem mózgu niż psychologów, socjologów i pedagogów. Cała ta kontrowersja sprowadza się do uznania bądź nie doniosłości biologicznego paradygmatu w naukach antropologicznych. Dla mnie uznanie tego paradygmatu znamionuje postęp (choć raczej nie lubię tego słowa), natomiast te pierwsze dziedziny często postrzegam jako bardzo anachroniczne i zideologizowane. W szczególności socjologię i różne nauki kulturoznawcze. TE nauki są siedliskiem największych biofobii, same przy tym często hołdują wielu przestarzałym teoriom i teoretykom, jak np. różne wcielenia freudyzmu, eksponowanie przesadnego wpływu kultury na człowieka przy niedowartościowaniu aspektu biologicznego, ewolucjonistycznego. Wśród socjologów dużą popularnością cieszy się postmodernizm i niechęć do science.
Pedagogika wciąż wierzy, że resocjalizacja jest skuteczna w jakimś większym zakresie.
Generalnie mogę powiedzieć, że jeśli miałbym być nieufny do jakichś naukowców to znacznie łatwiej przychodzi mi to w odniesieniu do socjologów i pedagogów niż naukowców zajmujących się neuroscience, m.in. dlatego, że te pierwsze dziedziny były i są znacznie bardziej podatne na wpływy ideologii.
Neuronauki rozwiają się względnie od niedawna i to one są dziś - obok genetyki - najwartościowszymi naukami o człowieku, to one odkrywają prawdziwą naturę człowieka. Z tej strony szykuje się w najbliższych latach i dekadach najwięcej rewelacji i rewolucji w naszym postrzeganiu samych siebie i niewarto tego przespać trzymając się kuroczowo jedynie socjologów i kulturoznawców.

A poza tym, skojarzenia z badaniami czaszki mają bardzo luźny związek. Badania czaszek było to otwarte zaprzęgnięcie nauki w służbę ideologii, tego zaś nie można powiedzieć o współczesnych neuronaukach. Z drugiej strony nie można bezkrytycznie przekreślać tego rodzaju pomyłek w rozwoju nauki i poznania człowieka. Wiele początkowo błędnych hipotez tego rodzaju było wartościowe w tym względzie, że zapoczątkowywało nowe paradygmaty i postrzeganie problemu. Np. frenologia, zupełnie błędna nauka zapoczątkowała jednak poszukiwanie wielu funkcji umysłowych, w tym duchowo-religijnych i moralnych, w strukturach mózgu (badali kształt czaszki). Dziś pisząc o genezie i historii neuroteologii często zaczyna się od frenologii - tego błedu XIX w.
Podobnie jest w rozsupływaniu "biologii przemocy", czyli (neuro)biologicznych uwarunkowaniach zachowań przestępczych. Dziś pisząc o rozwoju tej dziedziny zaczyna się od pracy Cesare Lombroso, który też wychodził od badania czaszek kryminalistów we wnioskowaniu o "urodzonych mordercach". Jego badania zostały z czasem podważone, lecz pomimo, iż Lombroso się mylił zainicjował nowy paradygmat w postrzeganiu zjawiska przestępczości (odrzucany przez marksistów, którzy zupełnie przewartościowywali znaczenie otoczenia socjalnego w tym kim jest człowiek - dziś nie do utrzymania). Lombroso zainicjował też nową szkołę w nauce prawa karnego - szkołę antropologiczną, która z czasem została zarzucona na rzecz innych szkół, m.in. socjologicznej (moim zamiarem jest wskazywanie, iż szkoła antropologiczna musi odżyć w jakiejś współczesnej postaci, mniej radykalnej, ale powinna ona stanowić teoretyczne uzupełnienie nauki prawa karnego w obliczu rozwoju współczesnej wiedzy o "biologii przestępczości"). Jednak znów: pomimo, iż Lombroso i jego szkoła antropologiczna okazały się błędami, jednak nawiązuje się do nich. Oto fragment z jednego artykułu na ten temat zamieszczonego w naszym serwisie: "Zanim rozwinęły się współczesne gałęzie neoronauk (neurosciences) istniały już koncepcje, które upatrywały przyczyn agresji w pewnych charakterystykach funkcjonowania organizmu. Na początek należy wspomnieć o pracy Cezare Lombrozo, w której autor przedstawił swoją tezę na temat "moralnego imbecylizmu", który charakteryzuje "urodzonego kryminalistę" jako jednostkę wyróżniającą się swego rodzaju "stigmata degenerationis". Jest to dziś koncepcja czysto historyczna, ale zapoczątkowała ona (obok niektórych hipotez frenologii) biologiczny paradygmat w myśleniu o przemocy." ( www.racjonalista.pl/kk.php/s,2234 )
Mariusz Agnosiewicz
Podsumowując:
1. Porównywanie współczesnych badań nad mózgiem do badań rasistowskich uważam za całkowite nieporozumienie.
2. Neuronauki, genetykę, socjobiologię (psychologię ewolucyjną) należy uznać za bardziej wiarygodne źródło poznania natury człowieka i źródeł naszych zachowań niż takie nauki jak socjologia, kulturoznawstwo, pedagogika, także część psychologii. Oczywiście w tych ostatnich można już spotkać przebijanie się nowych koncepcji, nie całe sa anachroniczne i zamknięte na siebie. W najmniejszym zakresie zastrzeżenia te dotyczą psychologii, także w pedagogice obecny jest nowy paradygmat (nie wiem jednak w jakim zakresie)

W zakresie neuronauk polecam zapoznanie się z naszym działem Neuroperspektywa: www.racjonalista.pl/kk.php/d,147
Poza tym polecam w tym zakresie również poddział Antropologia: www.racjonalista.pl/kk.php/d,152
Jeśli chodzi o problem konfliktu między dwoma paradygmatami w nauce o człowieku (starym i nowym), to pisaliśmy o tym więcej w takich tekstach jak:
1. Płeć socjobiologia i gender studies www.racjonalista.pl/kk.php/s,2548
2. Płeć mózgu www.racjonalista.pl/kk.php/s,3142
3. De(koń)strukcja Postmodernizmu www.racjonalista.pl/kk.php/s,2551
i in.

Pozdrawiam

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365