Racjonalista - Strona głównaDo treści
Racjonalność

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
21-07-2009 09:13aninakcilyb (259 punktów)Racjonalność
Ocena 12 na 12
Na kanwie kilku dyskusji zaobserwowałam, że osoby wierzące często mocno walczą z ateistami, aby udowodnić, że są racjonalne. Boli ich to, że odbiera się im tytuł - racjonalnych, próbują udowodnić jak bardzo racjonalna jest ich wiara, co oczywiście mija się z celem. Problem polega na tym, że czym innym jest bycie racjonalnym w sensie potocznym, a czym innym bycie racjonalistą w sensie tłumaczenia prawdy za pomocą rozumu zamiast wiary czy emocji.
Zatem nie chodzi o to, że ateiści zawsze i wszędzie postępują racjonalnie. Starają się racjonalnie argumentować, racjonalnie podchodzić do życia, ale nie oznacza to, że nigdy w życiu nie zrobili czegoś irracjonalnego. Chociażby można się zakochać i nie działać zupełnie racjonalnie, albo kochać się z kimś na wakacjach bez zabezpieczenia etc. W tym znaczeniu, w życiu codziennym nie odbierałabym możliwości bycia racjonalnymi osobom wierzącym.
Co o tym myślicie?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Fizyk (17637 punktów)Odp: racjonalność
> Co o tym myślicie?

Wiara jest irracjonalna.
21-07-2009 10:13
 Ocena 11 na 11
-jad- (18783 punktów)Odp: Racjonalność
>Chociażby można się zakochać i nie działać zupełnie racjonalnie

Rzecz w tym, że gdybym zakochał się w kobiecie to nie próbowałbym przekonywać do swej miłości używając racjonalnych argumentów.

>W tym znaczeniu, w życiu codziennym nie odbierałabym
>możliwości bycia racjonalnymi osobom wierzącym.

W tym znaczeniu nikomu nie można odebrać możliwości bycia racjonalnym

Nie ma ludzi postępujących w stu procentach racjonalnie ani postępujących w stu procentach nieracjonalnie.

Pozdrawiam.


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
dstr (1474 punktów)
Polecam artykulik, który może trochę naświetli zjawisko (wersja EN wyjątkowo mniej rozbudowana od PL).

Chciałbym zaznaczyć, że nie uważam, aby brać ateistyczna skąpiła słabych argumentów a teiści sypali samymi bzdurami... Chociaż... Dla drobnej rozrywki i poprawienia samopoczucia zawsze można wejść na www.fronda.pl
Slayerized (691 punktów)
>Co o tym myślicie?

Religie, przesądy, numerologia, astrologia, homeopatia, refleksologia, kreacjonizm, duchy, klątwy, "miejskie mity" itp/itd

Ludzie wierzą w wiele rzeczy całkowici irracjonalnych, i szczerze mówiąc religia nie jest chyba nawet na pierwszy miejscu tej listy, a co najwyżej na drugim po przesądach.

Co ciekawe niektórzy zachowują się podwójnie irracjonalnie, będąc członkami jakiejś religii, która jasno sprzeciwia się przesądom (katolicyzm) a mimo to wierzą w magiczną moc liczby 13 czy czarnego kota.

Nie wiem szczerze mówiąc co na ten temat mówi neurologia/neurobiologia ale mam wrażenie, że w ludzkim mózgu jest jakiś specjalny ośrodek odpowiedzialny za podatność na ściemę i u niektórych ludzi ten ośrodek zaburza pracę całej reszty mózgu.

Osoby religijne przypisują sobie racjonalizm tak samo jak kreacjoniści młodej ziemi przypisują sobie naukowość. Słusznie zauważyłaś różnicę pomiędzy racjonalizmem, a racjonalnością, mało kto lubi jak się go nazywa oszołomem i osoby religijne nie są wyjątkiem. Większość osób wierzących zachowuje się racjonalnie w tak zwanym normalnych życiu, przynajmniej do pewnego stopnia, a jedynie od czasu do czasu mają ataki religijności. Natomiast racjonalistą albo się jest albo nie, nie można być czasami racjonalistą, przynajmniej moim zdaniem.
finerbijk (17282 punktów)
> W tym znaczeniu, w życiu codziennym nie odbierałabym
>możliwości bycia racjonalnymi osobom wierzącym.
>Co o tym myślicie?
Gdyby się nie zachowywali racjonalnie w życiu codziennym to dawno by wyginęli.
Niektórzy nawet zachowują się bardzo racjonalnie w swoim interesie, jak niektórzy nosi duchowni-biznesmeni.

Cokolwiek by nie powiedzieć o zaletach religii, czy ateizmu to nie ustrzegają czasem przed szaleństwem, żeby
>kochać się z kimś na wakacjach bez zabezpieczenia
dydymus (431 punktów)
>Co o tym myślicie?
Myślę, że nawet najbardziej skrępowany przez ciemnotę umysł ludzki równie chętnie odwoła się do racjonalnych argumunentów co światły do irracjonalnych. Celowo stawiam między tymi dwoma sprzecznościami znak równości by sprowokować analizę. Jednocześnie proszę zauważyć, że jeśli zechcielibyśmy zbudować tu uniwersalny model służący takiej analizie bezwzględnie i każdorazowo posłużymy się narzędziami świata nauki. Będą to jeśli nie złożone tabele i wykresy to proste liczby i działania matematyczne.
(1.)Do czego zmierzam. Otóż pani babcia systematycznie celebrująca niedzielę nie stroni od posługiwania się współczesnym kalendarzem.
Pan dziadek, który w tym czasie gra w szachy na miejskim skwerze być może uwierzy, że przegrana partia to efekt ciążącego nad nim fatum.
(2.)W moim przekonaniu psikusa płata nam nasz własny system immunologiczny, którego zadaniem jest bronić nas przed infekcją, a tym samym dbać o nasze samopoczucie. W tym przypadku psychiczne. Krótko mówiąc dla naszego w danym momencie zdezorientowanego rozumu właściwym okazać się może najbardziej absurdalne wytłumaczenie, jeśli tylko poprawi nam doraźnie samopoczucie.

Reasumując:

(ad.1) Wiara czyni cuda
(ad.2) Cudowne (niestety w dużych dawkach zgubne) właściwości ludzkiego mózgu

Dla wnikliwych:
pl.wikipedia.org/wiki/Scholastyka_(filozofia)
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>Na kanwie kilku dyskusji zaobserwowałam, że osoby wierzące często mocno walczą z ateistami, aby
>udowodnić, że są racjonalne. Boli ich to, że odbiera się im tytuł - racjonalnych,

Wierzą w niewidzialnego przyjaciela, rozmawiają z nim i uwarunkowują swe życie podłóg jego woli ( sensie woli facetów w czerni, oczywiście) i dziwią się, że nie traktujemy ich poważnie? Proszę Cię...

>Problem polega na tym, że czym
>innym jest bycie racjonalnym w sensie potocznym, a czym innym bycie racjonalistą w sensie
>tłumaczenia prawdy za pomocą rozumu zamiast wiary czy emocji.

Czym w takim razie jest bycie racjonalnym w potocznym sensie? Ze ręki do otwartego ognia nie włożę? To nie jest racjonalne. To naturalna obrona organizmu. Racjonalnym nie jest również wiele innych zachowań, które są po prostu wymuszone na człowieku z racji otoczenia (np. rozglądanie się przed wejściem na jezdnię). Łatwo nazwać to czynnością racjonalną i... popełnić błąd Są to nie tyle racjonalne czynności, co zachowania wymuszone na nas, aby przetrwać. Na dowód przykład: jak nazwiesz osobę, która mimo wielokrotnych poparzeń i ogromnego bólu raz za razem opieka sobie rękę w ognisku? Człowiekiem nieracjonalnym, czy zwykłym głupkiem?

>Zatem nie chodzi o to, że ateiści zawsze i wszędzie postępują racjonalnie. Starają się racjonalnie
>argumentować, racjonalnie podchodzić do życia, ale nie oznacza to, że nigdy w życiu nie zrobili
>czegoś irracjonalnego.

Nie da się inaczej przejść przez życie Na szczęście

>W tym znaczeniu, w życiu codziennym nie odbierałabym
>możliwości bycia racjonalnymi osobom wierzącym.

Ależ nikt im nie odbiera takiej możliwości Sami sobie na to nie pozwalają.

>Co o tym myślicie?

Właśnie to

Pozdrawiam serdecznie.


Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
22-07-2009 18:16 
 Ocena 4 na 4
milczewski (2335 punktów)

> Wieżą w niewidzialnego przyjaciela,
co ma wspólnego wieża z niewidzialnym przyjacielem?

pozdrawiam
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
O ja nikczemny! Taki błąd! Płonę ze wstydu...

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
17-08-2009 06:05 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>> Wieżą w niewidzialnego przyjaciela,
>co ma wspólnego wieża z niewidzialnym przyjacielem?

Normalnie: wieżą z a8 w Niewidzialnego Przyjaciela na a4. Zresztą Checkmate lepiej Ci wytłumaczy.
Kuri23 (183 punktów)
Wiele pytań w jednym wątku zacznijmy od religijności? Wiara jest irracjonalna bo nie da się uznawać za fakt czegoś co nie zostało udowodnione, to jest trochę hazard czy bóg istnieje czy nie słyszeliście o zakładzie Pascala? Pascal założył ze bóg istnieje i opłaca sie Wierzyc bo uzyska się szczęśliwa wieczność, a jeśli nie istnieje to nie traci sie nic, otóż moim zdaniem ten myśliciel był w błędzie przecież, wyrzeczenia, posty, ofiary na tacę, wsparcie dla instytucji kościelnych, to wszystko są koszty prawda? Ale ci ludzie liczą że kiedyś będzie im lepiej nie myśląc ile stracą jeśli to kiedyś nie nastąpi, kochanie się z dziewczyna bez zabezpieczenia? Jeśli to przygodny kontakt, to irracjonalne, ale jeśli to stała i ,,pewna" partnerka, do której mam zaufanie to czemu nie.
Rimayev (7 punktów)
Dużo zależy od definicji racjonalności. Nie nazwałbym się "katolickim racjonalistą" (bo "racjonalizm" to także pewien nurt ideowy), ale "racjonalnym chrześcijaninem" - tak. Słusznie się w tej kwestii wierzący irytują, że im się odmawia racjonalności i w pewien sposób ją zawłaszcza. I to nie od dziś. Patrz J.H. Newman.
15-08-2009 17:42 
 Ocena 8 na 8
placownik (17853 punktów)

>Słusznie się w tej kwestii wierzący irytują, że im się odmawia racjonalności i w pewien sposób ją zawłaszcza. I to nie od dziś.

   W ciągu 2 tysięcy lat swej historii Kościół wychował na swym łonie liczne rzesze myślicieli głoszących prymat wiary nad rozumem. W tym czasie świat się zmieniał. Początkowo decydujący udział w tych zmianach mieli ci, którym "wewnętrzne przekonanie" (czytaj- wiara) wystarczało do rozbrajania rzeczywistości. Z czasem ich udział zaczął maleć i górę wzięli ci, którym "wewnętrzne przekonanie" przestało wystarczać. Zaczęli stosować do tego celu bardziej efektywne narzędzie - "metodologiczny sceptycyzm" (czytaj - rozum).

   W cywilizacji zachodu wiara już dawno przestała służyć zmienianiu świata. Dzisiaj służy już głównie konserwacji stanu istniejącego. W szczególności pomaga zaakceptować wszelkie jego niedogodności. Rolę czynnika sprawczego, generującego zmiany, przejął rozum, z czym Kościół nie jest w stanie się pogodzić. Ale to już problem Kościoła, przy czym Kościoła rozumianego jako organizacja, bo samych wiernych dotyczy to w znacznie mniejszym stopniu. Wierni bowiem, nie mają z tym na ogół większych problemów. Rozumu używają na co dzień, a wiary od święta.

   Są racjonalni. Na swój sposób.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
15-08-2009 23:08 
 Ocena 1 na 1
Rimayev (7 punktów)
>   Są racjonalni. Na swój sposób.

Nie mam na myśli jakiejś szczególnej racjonalności wierzących, ale zwyczajną. Jeżeli ktoś mi mówi, że Supraśl istnieje, bo on tam był, to nie muszę tego osobiście sprawdzać, wystarczy że uznam, że rozmówca jest wiarygodny a i inne rzeczy przemawiają za istnieniem tego miasteczka (np. Wikipedia). Racjonalnie decyduję się uwierzyć i dalej żyję biorąc pod uwagę istnienie Supraśla.

Podobnie z wiarą religijną , człowiek uznaje, że świadkowie zdarzeń z historii są wiarygodni a i inne rzeczy przemawiają na korzyść prawdziwości chrześcijaństwa. Racjonalnie decyduje się uwierzyć i dalej żyje biorąc pod uwagę informacje, które uznał za prawdziwe.

Różnica polega m.in. na tym, że istnienie Supraśla można sprawdzić w sposób oczywisty już teraz a istnienie Boga - dopiero po śmierci. Druga istotna różnica to fakt, że z "wiarą w Supraśl" nie wiążą się zwykle żadne szczególne przeżycia, a wiara religijna może prowadzić (i zwykle prowadzi) do pewnego doświadczenia wewnętrznego.
15-08-2009 23:32 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>a wiara religijna może prowadzić (i zwykle prowadzi) do pewnego doświadczenia wewnętrznego.

   Według mnie, wiara religijna jest pewnym doświadczeniem wewnętrznym. I niczym więcej, choć to i tak niemało.

   Nie musisz udawać się do Supraśla w każdą niedzielę. Nie musisz, choć możesz, po raz kolejny upewniać się, że Jezus zmartwychwstał. Możesz za to, jeśli jesteś katolikiem, udać się na mszę i być świadkiem przeistoczenia. Tu i teraz. Czy to racjonalne, zważywszy choćby to, że protestantom wiara w transsubstancjację nie jest do niczego potrzebna? Doskonale dają sobie radę, uznając to jedynie za symbol.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
17-08-2009 13:17 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
>Jeżeli ktoś mi mówi, że Supraśl istnieje, bo on tam był, to nie muszę tego osobiście sprawdzać, wystarczy że uznam, że rozmówca jest wiarygodny a i inne rzeczy przemawiają za istnieniem tego miasteczka (np. Wikipedia). Racjonalnie decyduję się uwierzyć i dalej żyję biorąc pod uwagę istnienie Supraśla.
>Podobnie z wiarą religijną , człowiek uznaje, że świadkowie zdarzeń z historii są wiarygodni a i inne rzeczy przemawiają na korzyść prawdziwości chrześcijaństwa. Racjonalnie decyduje się uwierzyć i dalej żyje biorąc pod uwagę informacje, które uznał za prawdziwe.
Bóg = Supraśl. Wiara w Boga = wiara w Supraśl. Szczyt racjonalizmu.
Jakie "inne rzeczy"? Poza wątpliwymi źródłami pisanymi (ewangelie) nie ma "innych rzeczy". I czy "świadkowie zdarzeń (?)" na pewno są wiarygodni? Bo ja mam niejakie wątpliwości, czy nawet są świadkami...
>Różnica polega m.in. na tym, że istnienie Supraśla można sprawdzić w sposób oczywisty już teraz a istnienie Boga - dopiero po śmierci.
Jeśli rzecz jest niesprawdzalna, nie ma racjonalnego powodu, by w nią wierzyć. Można, owszem, ale po co?
>Druga istotna różnica to fakt, że z "wiarą w Supraśl" nie wiążą się zwykle żadne szczególne przeżycia, a wiara religijna może prowadzić (i zwykle prowadzi) do pewnego doświadczenia wewnętrznego.
Ponieważ wiara jest wyłącznie wewnętrznym przeżyciem (czy raczej - przeżywaniem), prowadzić może tylko do doświadczenia wewnętrznego.
17-08-2009 13:32 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Ponieważ wiara jest wyłącznie wewnętrznym przeżyciem (czy raczej - przeżywaniem), prowadzić może tylko do doświadczenia wewnętrznego.

Otóż to. Witam po urlopie
17-08-2009 13:48 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
>>Ponieważ wiara jest wyłącznie wewnętrznym przeżyciem (czy raczej - przeżywaniem), prowadzić może tylko do doświadczenia wewnętrznego.
>Otóż to. Witam po urlopie
>
I ja witam
Oj, działo się tu, widzę, sporo. Nie wiem, kiedy nadrobię zaległości.
17-08-2009 13:52 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Oj, działo się tu, widzę, sporo. Nie wiem, kiedy nadrobię zaległości.

Daj spokój, jedź o chwili obecnej. Te zaległości to same duperele. Szkoda czasu
Rimayev (7 punktów)
>Ponieważ wiara jest wyłącznie wewnętrznym przeżyciem (czy raczej - przeżywaniem), prowadzić może tylko do doświadczenia wewnętrznego.

Staram się właśnie pokazać, że między "wiarą naturalną" a "wiarą religijną" istnieje zasadnicze podobieństwo, oraz że ani jedna ani druga nie sprowadza się do "wewnętrznego przeżycia" (chyba że w tym sensie, w jakim każda ludzka myśl jest "wewnętrznym przeżyciem). Obie mają również "komponent racjonalny".

W życiu codziennym człowiek często działa na zasadzie wiary albo zaufania. Ktoś mi mówi o jakimś fakcie lub miejscowości (nasza Supraśl ) a ja mu mogę uwierzyć lub nie. Czasem mogę to sprawdzić od razu, czasem z trudem, czasem wcale. Tak jak wtedy, kiedy ktoś przyjeżdża z terenu dotkniętego klęską żywiołową i mówi mi, że moi mieszkający tam krewni żyją. On nie może mi przedstawić na to dowodu, ja nie mam z nimi kontaktu. Mogę mu uwierzyć lub nie. Otóż nie jest to po prostu "wewnętrzne przeżycie", ale pewna decyzja poprzedzona oceną sytuacji i wiarygodności świadka.

Podobnie jest z wiarą religijną. Mogę próbować ocenić prawdopodobieństwo i zdecydować się na to, że uwierzę przekazywane mi informacje lub nie.

Psychologicznie w obu wypadkach można by mówić o akcie a potem o " postawie" wiary. W skład każdej postawy wchodzą elementy poznawcze, działanie (związane z wolą) oraz elementy emocjonalne. Nie można powiedzieć, że kiedy wierzę komuś / w coś to jest to "samo przeżycie".

Co ciekawe Kościół w podobny sposób rozumie akt wiary jako pewien akt rozumu związany z decyzją (KKK 155). Oczywiście widzi w wierze również działanie "łaski Bożej", czyli pewnej "pomocy" podjęciu decyzji wiary.

Podsumowując - odmawianie elementu racjonalnego wierze lub redukowanie jej do "wewnętrznego przeżycia" nie jest całkiem rzetelne i może wyglądać na "ustawianie chłopca do bicia".

Oczywiście - "racjonalny" nie zawsze musi oznaczać "prawdziwy", ale to jest osobna dyskusja. Racjonalność nie jest czystą matematyką.
Kowalska (14008 punktów)
> Rolę czynnika sprawczego, generującego zmiany, przejął rozum, z czym Kościół nie jest w stanie się pogodzić. Ale to już problem Kościoła, przy czym Kościoła rozumianego jako organizacja, bo samych wiernych dotyczy to w znacznie mniejszym stopniu. Wierni bowiem, nie mają z tym na ogół większych problemów. Rozumu używają na co dzień, a wiary od święta.
>   Są racjonalni. Na swój sposób.

   Nic dodać, nic ująć.


witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>> Rolę czynnika sprawczego, generującego zmiany, przejął rozum, z czym Kościół nie jest w stanie się pogodzić. Ale to już problem Kościoła, przy czym Kościoła rozumianego jako organizacja, bo samych wiernych dotyczy to w znacznie mniejszym stopniu. Wierni bowiem, nie mają z tym na ogół większych problemów. Rozumu używają na co dzień, a wiary od święta.
>>   Są racjonalni. Na swój sposób.
>    Nic dodać, nic ująć.

Rozumiem, że jest to sąd zgodny, z Twoim osobistym, duchowym doświadczeniem.
>
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
Rozumu używają na co dzień, a wiary od święta.
>   Są racjonalni. Na swój sposób.

Czy sąd ten opierasz na własnym doświadczeniu? Bo jeżeli nie, to jest mało wart. Chyba nie wypowiedziałeś tego na podstawie mojego doświadczenia?
17-08-2009 15:31 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)
>Rozumu używają na co dzień, a wiary od święta.
>>   Są racjonalni. Na swój sposób.
>Czy sąd ten opierasz na własnym doświadczeniu?

   Pytanie retoryczne numer jeden.

>Bo jeżeli nie, to jest mało wart.

   Byłeś osobiście w Supraślu?

>Chyba nie wypowiedziałeś tego na podstawie mojego doświadczenia?

   Pytanie retoryczne numer dwa.

   I tyle złośliwostek.

   W konfliktach pomiędzy rozumem a wiarą, wiara przegrywa coraz częściej. Konflikty te nie są rzeczą nową. Stosunkowo nowa jest za to reakcja Kościoła. Nie stara się za wszelką cenę forsować racji wiary jako drzewiej bywało. Woli twierdzić, że konflikt jest pozorny, a właściwie to w ogóle go nie ma. Prostą drogą prowadzi to do wiary odświętnej.

   Teraz ty serwujesz.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
17-08-2009 16:19 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>   W konfliktach pomiędzy rozumem a wiarą, wiara przegrywa coraz częściej. Konflikty te nie są rzeczą nową. Stosunkowo nowa jest za to reakcja Kościoła. Nie stara się za wszelką cenę forsować racji wiary jako drzewiej bywało. Woli twierdzić, że konflikt jest pozorny, a właściwie to w ogóle go nie ma. Prostą drogą prowadzi to do wiary odświętnej.
>   Teraz ty serwujesz.

Nie ma do kogo. Wprowadzasz jednym tchem wiarę i Kościół. Stwierdziłeś, że wiara jest od święta. Nie jest tak, że wiarę zwycięża rozum, nie zawsze. Nie zawsze jest na szczególne okazje. Pytam wiec, skąd Twoje poglądy? Bo nie pochodzą z mojego doświadczenia. Jeżeli doświadczenia nie posiadasz, to snujesz domysły, a twierdzenia na nich budowane, maja wartość dla Ciebie, dla mnie żadnej.
Ja mam wiarę, nie jest ona od święta. Mogę więc przez jej pryzmat, oceniać postawy innych. Ty wiary nie nosisz, możesz wysłuchać mnie.

Niestety muszę przyznać Ci rację. Lecz to nie rozum zwycięża wiarę, ale pragmatyzm i egoizm. Zanikaj podstawowe wartości etyczne, budowane przez tysiąclecia cywilizacji łacińskiej. Pojawił się totalny oportunizm, widzę go i tu. Jest tak, że coraz częściej, wierni idą do Kościoła, aby "odpękać" niedzielną mszę, a od poniedziałku do soboty, być dalej zwykłym s*******nem.
Jeżeli nie znasz odpowiedzi, lub nie chcesz odpowiedzieć na pytanie, nie nazywaj ich retorycznymi.

Pozdrawiam.
placownik (17853 punktów)

>>   Teraz ty serwujesz.
>Nie ma do kogo.

   Aaa, to przepraszam.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>   Teraz ty serwujesz.
>>Nie ma do kogo.
>   Aaa, to przepraszam.

Nie ma za co. Nie ty określasz, czy moje pytania moją charakter retoryczny. Określa ten kto pyta. Ty możesz odpowiedzieć lub nie. Zszedłeś z boiska.

Pozdrawiam.
17-08-2009 20:20 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Zszedłeś z boiska.

   Kopnięta kostka zaczęła mi puchnąć.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Zszedłeś z boiska.
>   Kopnięta kostka zaczęła mi puchnąć.

Mówiłem, że trzeba uważać.
mirka (403 punktów)
Na racjonalizm wpływa też stan naszej wiedzy. W mrocznym średniowieczu lekarz który zażądał by higieny np. dokładnej kąpieli pacjeta uznany by został za wariata, dziś niedopuszczalny jest jej brak.
Byc może racjonalne postępowanie w życiu codziennym ludzi wierzących nie jest taki dziwne. Przecież swiat zmienił się i trudno oczekiwac że religijni będą barbarzyńcami w cywilizowanych krajach. Co do wiary w "pana na chmurce" zawsze odpowiadają: bo w cos trzeba wierzyc - chocby tylko z przyzwyczajenia wynikającego z wychowania w religii.
spray (5875 punktów)
>Na kanwie kilku dyskusji zaobserwowałam, że osoby wierzące często mocno walczą z ateistami, aby
>udowodnić, że są racjonalne. Boli ich to, że odbiera się im tytuł - racjonalnych, próbują udowodnić
>jak bardzo racjonalna jest ich wiara, co oczywiście mija się z celem.
Nie wiem, jakie masz na myśli argumenty, z którymi Cie konfrontowano.
Mnie sie zdarzało nie raz z teistami dyskutować i większość z nich próbowała mi wykazać, ze to ja jestem nieracjonalna, a właściwie głupia. Dokładnie z tego samego powodu, dla którego nie przyjmują argumentacji Dawkinsa w "Slepym zegarmistrzu".
Sprawa nie jest az tak oczywista, jak na pierwszy rzut oka wygląda, bo jednak wielu wierzacych poza sprawami wiary jest w istocie racjonalistami. I z racjonalizmu wywodza podstawe wiary : ze mechanizm tak cudownie logiczny i skomplikowany , jak Wszechswiat, a zwlaszcza zycie, po prostu musza miec cos za pierwsza przyczyne , a dalej idac - przyczyna musi byc bytem swiadomym, zeby zaprojektowac taki mechanizm. Stosownie do stopnia komplikacji i ogromu Stworzenia, przyczyna musi byc odpowiednio silna" pod wzgledem sprawczym , jak i intelektualnym. Co w takim razie bedzie przyczyna ? Odpowiedz jest prosta.

Mnie bardziej zastanawia, dlaczego niektorzy bardzo inteligentni ludzie , a i o ogromnej wiedzy, lacza racjonalizm z wiara. Ponoc musi to prowadzic do jakiegos rozszepienia schizofrenicznego w ich swiatopogladzie. Ale zeby mimo tego nie popasc w schizofrenie, albo zwatpienie, ktore moze do niewiary doprowadzic, umysl stosuje rozne sztuczki obronne, z ktorych najprostsza jest ucieczka w uznanie Tajemnicy.

Na pierwszy rzut oka - politowania godny wybieg, ale gdy sie tak uczciwiej zastanowic : dlaczego ateista racjonalny pewnych pytan nie zadaje ? Gdy np. przyjmuje teorie BB, a juz o przyczyne BB nie pyta, bo to pytanie nieuprawnione, gdyz na razie wszelkie odpowiedzi sa nieweryfikowalne, a byc moze na zawsze takimi pozostana.
W sumie : dosc podobny wybieg do nazwanego wyzej "Tajemnica".
A przeciez ludzki mozg dziala za posrednictwem ciala, ktorym steruje w srodowisku skutecznie wlasnie dlatego, ze dostrzega zwiazki przyczynowo-skutkowe. Jest wiec z natury predystynowany do tego, zeby zawsze pytac o przyczyne. Nawet gdy zalozy, ze zwiazek przyczynowo-skutkowy jawi mu sie jako nastepstwo czasowe i potrafi sobie wyobrazic, ze to tylko zludzenie wynikajace z ewolucyjnego przystosowania mozgu do pojmowania zewnetrznego swiata, bo takie okazalo sie z dostenych najbardziej skuteczne.
Przeciez nawet wtedy zawsze zapyta : dlaczego raczej cos jest, niz niczego nie ma?
Bo bedac konsekwentnym ateista racjonalnym powinien uznac, ze niezaleznie od tego, jaka naprawde jest natura swiata, to gdyby nawet byl skrajnym solipsyta, powinien pytac, skad jest jego swiadomosc. Jesli myśli, jest. Skad ?

Tego pytania nauka nie porusza z uczciwosci. Ale umysl ludzki ma gdzies te uczciwosc i jak dziecko - musi wiedziec : dlaczego ? I tu jest dosc niezwykly pies pogrzebany !
Podejrzewam otoz, ze naprawde to nie jest sprawa naszego wolnego wyboru, czy potrafimy to pytanie porzucic , czy nie i co z tym zrobimy. Nasz wybor bedzie uwarunkowany najpierw przez srodowisko rodzinne, a potem spoleczne, przez mechanizmy, ktore czesciowo narzuci nam srodowisko, czesciowo odziedziczymy, a dopiero na koncu bedziemy sami decydowac. Czy mozna w tej sytuacji mowic o wolnym wyborze? Jestesmy, jak tramwaje, ktorym sie wydaje, ze jada jak chca, ale przeciez nie pojada, gdzie szyn nie ma, ze nie wspomne o woli motorniczego.

Ja sama pochodze z rodziny ortodoksyjnie katolickiej, z licznymi przypadkami dewocji, ale to ze jestem ateistka, wcale nie wynika z mojej szczegolnej blyskoliwosci. Stad pochodzi, ze szereg przypadkow tak zmienil przewidziany dla mnie system wychowania, ze musialam wybierac inne odpowiedzi, niz te, ktore mi przygotowano, jako wytrychy na gladkie przebrniecie tego lez padolu.
Gdyby nie te nieprzewidziane okolicznosci, zapewne "wirus" rozwinalby sie u mnie przecudnie i przekazalabym go progeniturze. O ile nie zaszlyby znowu jakies niezwykle okolicznosci.
Chwalic Boga - syn ateista

>Problem polega na tym, że czym
>innym jest bycie racjonalnym w sensie potocznym, a czym innym bycie racjonalistą w sensie tłumaczenia prawdy za pomocą rozumu zamiast wiary czy emocji.(...)
Uwazam, ze takiego problemu wcale nie ma. I mam nadzieje, ze z powyszego to wynika ?

P.S. Zaczelam robic korekte znakow za pomoca tutejszego korektora. Przy dluszym tekscie mozna fiola dostac. Postaram sie przy krotszych nie zapominac.
ister (80 punktów)
Wydaje mi się, że istotne jest nie to, czy w danej chwili zachowujesz się racjonalnie, czy nie, lecz to, czy zdajesz sobie sprawę z irracjonalności swojego zachowania. Może niekoniecznie w tej konkretnej chwili (czasem emocje nie pozwalają myśleć), ale czy po fakcie potrafisz przyznać się, chociażby przed samym sobą, "tak, to było nieracjonalne". Nieistotne jest też to, czy potępiasz tę irracjonalność, niektórzy np lubią być obłędnie zakochani. Czasami zdarza się, że wiesz, że to co robisz jest nieracjonalne, ale i tak masz zamiar tak postąpić, ot, przewrotna natura ludzka. Najważniejsze, to żeby nie wmawiać sobie, że takie zachowanie jest racjonalne (wmawianie tego otoczeniu pominę, różne są stosunki międzyludzkie).

Patrząc pod tym kątem - żaden wierzący nie będzie racjonalistą. Oni sobie wmawiają, że bicie pokłonów kawałkowi drewna z trupem na nim jest racjonalne.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365