Racjonalista - Strona głównaDo treści
Sir Elton John został ojcem

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
10-01-2011 13:06prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Sir Elton John został ojcem
Ocena 13 na 13
W dzisiejszym "Wproście" przeczytałam, że w okresie świąt sir Elton John został szczęśliwym tatusiem. Opinie na ten temat są różne. Od entuzjastycznych po pełne zgrozy. U nas oczywiście zawył Jarosław, na razie, Gowin. "Ten moralny koszmar pokazuje ,dokąd prowadzą postulaty o legalizacji związków partnerskich" - stwierdził. A dalej powiedział: "Dopóki Polacy będą głosowali na takich polityków jak ja , w Polsce nie będzie dochodziło do podobnych potworności". Dlatego wołam wraz z wami wszystkimi NIE GŁOSUJMY NA GOWINA!
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>W dzisiejszym "Wproście" przeczytałam, że w okresie świąt sir Elton John został szczęśliwym
>tatusiem. Opinie na ten temat są różne. Od entuzjastycznych po pełne zgrozy. U nas oczywiście zawył
>Jarosław, na razie, Gowin. "Ten moralny koszmar pokazuje ,dokąd prowadzą postulaty o legalizacji
>związków partnerskich" - stwierdził.

Znamienne, że jest to koszmar "moralny". Wszak bez przykładania moralności katolickiej (niekoniecznie chrześcijańskiej, są denominacje protestanckie które dają gejom śluby) do całego zdarzenia, żadnego koszmaru nie widać. Nawet Gowin to widzi.

> A dalej powiedział: "Dopóki Polacy będą głosowali na takich
>polityków jak ja , w Polsce nie będzie dochodziło do podobnych potworności". Dlatego wołam wraz z
>wami wszystkimi NIE GŁOSUJMY NA GOWINA!

Popieram, popieram!

Problem z Gowinem jest taki, że sporo osób nastawionych antyklerykalnie a nawet niewierzących uważa go za umiarkowanego katolika, za mniejsze zło. Bo jak skalę wyznacza nam o. Rydzyk, to potem mamy takie neutrum jak widać.


"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
PiotrB (2937 punktów)
A jakie są te entuzjastyczne opinie?
10-01-2011 14:54 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>A jakie są te entuzjastyczne opinie?
Aktorka Liz Hurley (nie znam) : "Gratulacje! Nie mogę się doczekać, aż przytulę tego dzidziusia." Komentatorka gazety "The Daily Telegraph" pyta, "czy w świecie , gdzie tak wiele dzieci rodzi się niechcianych, przyjście na świat Zachariasza ( to imię dziecka)nie powinno być odbierane jak błogosławieństwo. Jej zdaniem sir Elton i David Furnish są bardziej konwencjonalni od niejednej pary heteroseksualnej , bo są w stałym związku od 17 lat." A Boy George powiedział: "Czy to ważne, gej czy hetero, jeśli są kochającymi rodzicami?"
10-01-2011 15:08 
 Ocena 1 na 3
PiotrB (2937 punktów)
>Jej zdaniem sir Elton i David Furnish są bardziej konwencjonalni od niejednej pary heteroseksualnej , bo są w stałym związku od 17 lat.

Zawsze mnie ciekawiło, jak to jest, że w sporze o to, czy pary homoseksualne powinny mieć możliwość adopcji, jako alternatywę wskazuje się na patologie w tradycyjnych rodzinach. Czyżby chodziło o zohydzenie ludziom klasycznych rodziców?
10-01-2011 15:27 
 Ocena 4 na 4
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> jako alternatywę wskazuje się na patologie w tradycyjnych rodzinach
Jest to poniekąd niemądre. W tej argumentacji chodzi chyba o to, że lepiej aby dziecko trafiło do porządnej, normalnej i kochającej pary homoseksualnej niż wychowywało się w domu dziecka lub właśnie w patologicznej rodzinie hetero. Dziecko powinno być kochane, a dziecka naprawdę nie obchodzi czy ma dwie mamusie czy dwóch tatusiów, oczywiście dopóki jakiś "życzliwy" mu tego nie wytknie.
10-01-2011 15:35 
 Ocena-2 na 2
PiotrB (2937 punktów)
>> jako alternatywę wskazuje się na patologie w tradycyjnych rodzinach
>Jest to poniekąd niemądre. W tej argumentacji chodzi chyba o to, że lepiej aby dziecko trafiło do porządnej, normalnej i kochającej pary homoseksualnej niż wychowywało się w domu dziecka lub właśnie w patologicznej rodzinie hetero.

A to porządnych par heteroseksualnych nie ma, tylko same patologie na horyzoncie, gdy dwóch gejów szuka dziecka do adopcji?

>Dziecko powinno być kochane, a dziecka naprawdę nie obchodzi czy ma dwie mamusie czy dwóch tatusiów, oczywiście dopóki jakiś "życzliwy" mu tego nie wytknie.

Jasne, tak samo jak dziecka nie obchodzi czy wychowuje się w katolickiej czy muzułmańskiej rodzinie - stąd postulaty, żeby dziecko wychowywać w duchu neutralności światopoglądowej. Z jednej strony więc wskazuje się na łatwość manipulacji dzieckiem, a z drugiej, gdy to w dyskusji wygodne, odwołujemy się nagle do jego wolnej woli. Ciekawe.
10-01-2011 17:16 
 Ocena 4 na 4
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> A to porządnych par heteroseksualnych nie ma
Ależ są i daj im Bóg, aby jak najwięcej dzieci adoptowały, jak Pani Krzywonos, czy zakładały rodzinne domy dziecka. Cały jednak problem w tym, że nadal więcej jest dzieci opuszczonych niż chętnych do zaopiekowania się nimi. Z drugiej strony dlaczego odmawiać parze homoseksualnej prawa do adopcji? W imię czego? Uprzedzeń wobec homoseksualizmu?
> czy wychowuje się w katolickiej czy muzułmańskiej rodzinie
Dziecko powinno wychowywać się w atmosferze miłości i akceptacji oraz wolności. Powinny być zaspokajane jego potrzeby tak fizyczne jak i psychiczne ,oraz "duchowe" jeśli takie istnieją. Sprawa religii w jakiej jest wychowywane jest kwestią drugorzędną. Dziecko rodziców nie wybiera. Tych naturalnych czy tych adopcyjnych. Natomiast nie widzę przeszkód, aby nie miało wybrać czy chce być chrześcijaninem czy muzułmaninem , czy ateistą. Indoktrynowanie go od małego różnymi ideologiami, poglądami politycznymi,czy religiami nie jest dobre. Ale do tego jeszcze nie dorośliśmy, jak do homoadopcji.
10-01-2011 15:30 
 Ocena 3 na 3
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Jej zdaniem sir Elton i David Furnish są bardziej konwencjonalni od niejednej pary heteroseksualnej , bo są w stałym związku od 17 lat.
>Zawsze mnie ciekawiło, jak to jest, że w sporze o to, czy pary homoseksualne powinny mieć możliwość adopcji, jako alternatywę wskazuje się na patologie w tradycyjnych rodzinach. Czyżby chodziło o zohydzenie ludziom klasycznych rodziców?

Że przepraszam o co? Że jak? Zohydzimy ludziom rodziców hetero i będą sobie wybierać homo?
A może pary hetero przestaną płodzić dzieci, zohydzone same sobą?

Jaki ma niby być cel tego zohydzania?
I czy to działa? Czujesz odrazę do swoich rodziców? Boisz się założyć tradycyjną rodzinę a sąsiad z dołu nagle zyskał na atrakcyjności?

"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
10-01-2011 15:38 
 Ocena-1 na 1
PiotrB (2937 punktów)
>Jaki ma niby być cel tego zohydzania?

Celem mogłoby być wmówienie społeczeństwu, że klasyczne rodziny to siedlisko patologii, a pary gejowskie to raj na ziemi.
10-01-2011 16:06 
 Ocena 5 na 5
jankw (453 punktów)
Związki homoseksualne zostały już dawno zohydzone przez różnych śmiechu wartych strażników moralności, nie widzę zatem problemu w dołożeniu pewnej przeciwwagi. Co innego automatyczne uciekanie się do przykładów skrajnych patologii - tu jednak sądzę, że jest to objaw myślowego lenistwa i powielania wyrazistych, lecz słabych schematów. Po części także jest to kwestia wyczucia

Podejrzewam natomiast, że nawet Ty sam masz świadomość tego, że przeginasz, pisząc o próbie całkowitego odwrócenia proporcji. To czysty absurd.
10-01-2011 18:02 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>Celem mogłoby być wmówienie społeczeństwu, że klasyczne rodziny to siedlisko patologii, a pary gejowskie to raj na ziemi.
Jaki miałby być cel owego wmawiania? Tylko proszę mi tu nie popadać w paranoję i nie opowiadać o spiskach lobby homoseksualnego, co to chce świat zawojować. Liczbę homoseksualistów na świecie ocenia się na 5% (średnio - różne badania mają rozrzut od 2% do 10%), co oznacza, że jeden homoseksualista nie jest w stanie wygrać z 19 heteroseksualistami ani niczego im wmówić. Bo i w jakim celu?

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
14-01-2011 19:56 
 Ocena 3 na 3
Rafaela (2059 punktów)
>Zawsze mnie ciekawiło, jak to jest, że w sporze o to, czy pary homoseksualne powinny mieć możliwość adopcji, jako alternatywę wskazuje się na patologie w tradycyjnych rodzinach. Czyżby chodziło o zohydzenie ludziom klasycznych rodziców?
Nie, nie sadzę, by chodziło o zohydzenie tradycyjnej rodziny, raczej o to, że w rodzinie pary homoseksualnej dziecku może być o wiele lepiej, niż w niejednej rodzinie tradycyjnej. Bez wątpienia w większości tych ostatnich rodzin dzieci są szczęśliwe i nie ma potrzeby niczego zohydzać.


*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
Guzik (2020 punktów)
>W dzisiejszym "Wproście" przeczytałam, że w okresie świąt sir Elton John został szczęśliwym>tatusiem.[...]U nas oczywiście zawył Jarosław, na razie, Gowin. "Ten moralny koszmar pokazuje ,dokąd prowadzą postulaty o legalizacji związków partnerskich" - stwierdził. A dalej powiedział: "Dopóki Polacy będą głosowali na takich polityków jak ja , w Polsce nie będzie dochodziło do podobnych potworności". Dlatego wołam wraz z wami wszystkimi NIE GŁOSUJMY NA GOWINA!

Nie rozumiem tego oburzenia obydwu panów. Preferują oni zakłamanie. Pewnie według nich lepiej jest jak homoseksualista weźmie ślub z kobietą, oszukując ją tym samym. Spłodzi taka para dziecko i ojciec szybko je porzuci, bo taki związek nie ma przyszłości. Dziecko będzie wychowywać tylko matka. Lub odwrotnie - lesbijka wyjdzie za mąż, urodzi dziecko, po czym pod byle pretekstem odejdzie od męża i zabierze dziecko.
Czy to jest lepsze, niż wychowanie go w kochającej się rodzinie, chociażby to byli dwaj mężczyźni?
10-01-2011 15:51 
 Ocena 2 na 2
PiotrB (2937 punktów)
>Nie rozumiem tego oburzenia obydwu panów. Preferują oni zakłamanie.
>Czy to jest lepsze, niż wychowanie go w kochającej się rodzinie, chociażby to byli dwaj mężczyźni?

To są dwie sprawy.
1. Geje mogą się wiązać w pary i nic nikomu do tego.
2. Gdy geje zabierają się za adopcję, robi się z tego jakiś dziwny eksperyment, w którym króliczkami doświadczalnymi są dzieci. Niektórzy uważają, że to nie jest w porządku.
10-01-2011 16:01 
 Ocena 6 na 6
Alicja Duda (25557 punktów)
>2. Gdy geje zabierają się za adopcję, robi się z tego jakiś dziwny eksperyment, w którym króliczkami doświadczalnymi są dzieci. Niektórzy uważają, że to nie jest w porządku.
Ja uważam, że nie w porządku jest gdy płodzi dzieci w rodzinach alkoholików, narkomanów itd
Czy można im tego zakazać? Przecież to już nie eksperyment to zbrodnia.

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
10-01-2011 16:12 
 Ocena 3 na 3
PiotrB (2937 punktów)
>>2. Gdy geje zabierają się za adopcję, robi się z tego jakiś dziwny eksperyment, w którym króliczkami doświadczalnymi są dzieci. Niektórzy uważają, że to nie jest w porządku.
>Ja uważam, że nie w porządku jest gdy płodzi dzieci w rodzinach alkoholików, narkomanów itd Czy można im tego zakazać? Przecież to już nie eksperyment to zbrodnia.

Ej, po pierwsze to zmiana tematu w stylu: a u was biją murzynów! Po drugie z faktu, że istnieją patologiczne rodziny nie można wnioskować, że dzieciom będzie lepiej u gejów. No dajcie spokój.
10-01-2011 16:25 
 Ocena 8 na 8
Alicja Duda (25557 punktów)

>Ej, po pierwsze to zmiana tematu w stylu: a u was biją murzynów! Po drugie z faktu, że istnieją patologiczne rodziny nie można wnioskować, że dzieciom będzie lepiej u gejów. No dajcie spokój.
Ale też nie ma żadnych podstaw by wnioskować, że dzieciom w rodzinach homo będzie źle.
Dlatego nie widzę powodu by im tego zakazać.
A tak na marginesie w Polsce jest takich rodzin parę tysięcy. Wychowują dzieci swoje lub partnera. Wychowują dzieci czasem bo chcą a czasem z obowiązku. Żyją w strachu, bo co będzie gdyby przypadkiem jednemu z nich (naturalnemu ojcu)coś się stało, albo dowie się jakaś nawiedzona katoliczka z Pomocy Społecznej i zabiorą dzieci na poniewierkę po domach dziecka.


Zmień politykę, głosuj na kobiety.
10-01-2011 20:41 
 Ocena 5 na 5
Grzegorz Staniak (2145 punktów)
>2. Gdy geje zabierają się za adopcję, robi się z tego jakiś dziwny eksperyment, w którym króliczkami doświadczalnymi są dzieci

Wbrew temu co ci mówiono na lekcjach religii, rozwód to jest normalna, ludzka rzecz. Bez żadnego "prawa do adopcji dla gejów", od wielu lat dziesiątki tysięcy dzieci w USA i Europie Zachodniej są wychowywane przez pary homoseksualne, kobiece i męskie, w których jeden z partnerów ma dziecko lub dzieci z poprzedniego związku. Obserwując te dzieci od kilkudziesięciu lat nie stwierdzono negatywnych skutków takiego wychowania. Tak że wiesz, fazę "eksperymentu" to mamy dawno za sobą. Teraz chodzi tylko o uznanie rzeczywistości przez ludków którym religijne zwidy każą potępiać bez względu na fakty.
Jurek (430 punktów)
> "Ten moralny koszmar pokazuje ,dokąd prowadzą postulaty o legalizacji
>związków partnerskich" - stwierdził.
> Dlatego wołam wraz z
>wami wszystkimi NIE GŁOSUJMY NA GOWINA!

Myślę,że młody człowiek rozwijający się pod opieką pary homoseksualnej zapewniającej mu wszechstronny dostęp do kultury,edukacji,sztuki itp...jest bezsprzecznie w lepszej sytuacji niż np. córka z patologicznej rodziny systematycznie gwałcona przez własnego ojca.
Co do Gowina: to wielki pozer robiący się na moralne guru społeczne, paskudny typ.
10-01-2011 15:44 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>Co do Gowina: to wielki pozer robiący się na moralne guru społeczne, paskudny typ.

Cytat:
Polityk musi odnaleźć w sobie miłość do ludzi, którym służy. W moim przypadku, odkąd zająłem się in vitro, to miłość do zamrożonych w azocie embrionów. Wiem! Myśli pan, że przesadzam, ale czasami naprawdę czuję się, jakbym był ich przybranym ojcem.

pl.wikiquote.org/wiki/Jarosław_Gowin


Są wariaci z mokrą głową. Gowin umoczył coś w ciekłym azocie.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
10-01-2011 15:54 
 Ocena-2 na 4
PiotrB (2937 punktów)
>Myślę,że młody człowiek rozwijający się pod opieką pary homoseksualnej zapewniającej mu wszechstronny dostęp do kultury,edukacji,sztuki itp...jest bezsprzecznie w lepszej sytuacji niż np. córka z patologicznej rodziny systematycznie gwałcona przez własnego ojca.

A ja myślę, że młody człowiek rozwijający się pod opieką rodziny heteroseksualnej zapewniającej mu wszechstronny dostęp do kultury,edukacji,sztuki itp...jest bezsprzecznie w lepszej sytuacji niż np. syn pary gejowskiej systematycznie gwałcony przez własnych dwóch ojców.

Takie przykładziki mają taaaaką moc argumentacyjną, że hej.
Jurek (430 punktów)
>>Myślę,że młody człowiek rozwijający się pod opieką pary homoseksualnej zapewniającej mu wszechstronny dostęp do kultury,edukacji,sztuki itp...jest bezsprzecznie w lepszej sytuacji niż np. córka z patologicznej rodziny systematycznie gwałcona przez własnego ojca.
>A ja myślę, że młody człowiek rozwijający się pod opieką rodziny heteroseksualnej zapewniającej mu wszechstronny dostęp do kultury,edukacji,sztuki itp...jest bezsprzecznie w lepszej sytuacji niż np. syn pary gejowskiej systematycznie gwałcony przez własnych dwóch ojców.
>Takie przykładziki mają taaaaką moc argumentacyjną, że hej.

1.CZYTAJ ZE ZROZUMIENIEM!
2."Czy tobie też ,jak pani Wolańskiej,wszystko się z jednym kojarzy"? (cyt. z filmu "Kogel-mogel")
spellbinder (8577 punktów)
Logika tu jest prosta - skoro w rodzinie hetero wyrastają ludzie homo, to w rodzinie homo wyrosną hetero
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>Logika tu jest prosta - skoro w rodzinie hetero wyrastają ludzie homo, to w rodzinie homo wyrosną hetero
To takie proste nie jest, albowiem orientacja seksualna nie zależy od wychowania w takiej czy innej rodzinie. Wszelkie znaki na niebie i ziemi zdają się wskazywać, że podłoże wszelakich orientacyj jest genetyczne.
10-01-2011 15:19 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>To takie proste nie jest, albowiem orientacja seksualna nie zależy od wychowania w takiej czy innej rodzinie. Wszelkie znaki na niebie i ziemi zdają się wskazywać, że podłoże wszelakich orientacyj jest genetyczne.

Wziąwszy pod uwagę, że nie znaleziono genu homoseksualizmu, nie można wyciągnąć takich wniosków. Tak samo jak nie wyróżniono genu fetyszysty brudnych majtek, stóp, BDSM czy CFNM

Jest cała masa badań dotyczących tej kwestii, w jednych wychodzą, że homoseksualiści podniecają się na widok mężczyzn, ale biseksualiści już nie - czytałem kiedyś badanie, którego wnioski zaprzeczały istnieniu czegoś takiego jak biseksualizm (poszukam, może znajdę). Jakiś rok temu trafiłem też na badanie, które potwierdzało, że kobiety podniecają się widząc jakikolwiek seks - nawet dwa gżące się szympansy.

Problem w tym, że to pobudzenie różnie jest mierzone i też do końca nie można pokazać paluchem i powiedzieć "o! własnie się podniecił".
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Wziąwszy pod uwagę, że nie znaleziono genu homoseksualizmu
Genu heteroseksualizmu chyba też nie znaleziono, a co może być przyczyną tej dewiacji jak nie jakieś czynniki dziedziczne?
> BDSM czy CFNM
A co to z kolei za zboczenia?
> nie wyróżniono genu fetyszysty
Fetyszyzm jest pewną preferencją seksualną zaliczaną jeszcze dzisiaj do tzw. parafilii.
Ktoś lubi grzybki w occie, a ktoś , jak mu się nogi pocą. W każdym razie preferencje raczej podłoża genetycznego nie mają w przeciwieństwie do orientacji.
> homoseksualiści podniecają się na widok mężczyzn, ale biseksualiści już nie
Tutaj się chyba kłania skala Kinsey`a? Traktująca orientację seksualną jako pewną cechę o zmiennym nasileniu.
> kobiety podniecają się widząc jakikolwiek seks - nawet dwa gżące się szympansy.
Orientacja seksualna nie polega na podniecaniu się szympansami tylko na preferowaniu osób określonej płci jako partnerów życiowych. Bo przecież nie głównie o seks chodzi a o związek emocjonalny.
10-01-2011 17:10 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Genu heteroseksualizmu chyba też nie znaleziono, a co może być przyczyną tej dewiacji jak nie jakieś czynniki dziedziczne?

O ile w ogóle jest coś takiego Może właśnie każdy człowiek może zażywać seksu dla przyjemności z każdą osobą.

We względzie seksualności zaszły już na tyle duże zmiany dyktowane kulturą, że nie można pozwolić sobie na powiedzenie "kultura nie ma wpływu na zachowania seksualne człowieka".

>> BDSM czy CFNM
>A co to z kolei za zboczenia?

No to rozmawia Pani o różnych zachowaniach seksualnych, a nie zna Pani tych rzeczy? Toż to nie są żadne tajemnice

>Fetyszyzm jest pewną preferencją seksualną zaliczaną jeszcze dzisiaj do tzw. parafilii.

Już niedługo

>Ktoś lubi grzybki w occie, a ktoś , jak mu się nogi pocą. W każdym razie preferencje raczej podłoża genetycznego nie mają w przeciwieństwie do orientacji.

>Orientacja seksualna nie polega na podniecaniu się szympansami tylko na preferowaniu osób określonej płci jako partnerów życiowych. Bo przecież nie głównie o seks chodzi a o związek emocjonalny.

Ciekawe, ciekawe... więc ci ludzie, którzy nie chcą się wiązać, a sypiają z setkami kobiet... to oni NIE MAJĄ orientacji seksualnej?
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> No to rozmawia Pani o różnych zachowaniach seksualnych, a nie zna Pani tych rzeczy?
Nie jestem Bogiem wszechwiedzącym i tego akurat nie wiem dlatego się grzecznie pytam.
> ci ludzie, którzy nie chcą się wiązać, a sypiają z setkami kobiet... to oni NIE MAJĄ orientacji seksualnej?
Nie, no mają. Oczywiście, że mają. Ale cierpią na satyriasis.
10-01-2011 17:43 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Nie jestem Bogiem wszechwiedzącym i tego akurat nie wiem dlatego się grzecznie pytam.

No faktycznie trudno być czymś, czego nie ma

>Nie, no mają. Oczywiście, że mają.

No więc orientacja to nie jest "preferowanie osób określonej płci jako partnerów życiowych".

>Ale cierpią na satyriasis.

A to z powodu zmieniania kobiet np. raz na miesiąc?
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> No więc orientacja to nie jest "preferowanie osób określonej płci jako partnerów życiowych".
Orientacja jest to to na kogo jesteśmy zorientowani. A już od innych czynników zależy czy jesteśmy zorientowani chwilowo czy na dłużej.
> A to z powodu zmieniania kobiet np. raz na miesiąc?
"Nadmierny popęd seksualny połączony z poszukiwaniem nowych partnerów i podejmowanie współżycia w każdej, nawet nie sprzyjającej temu okoliczności, bywa wyrazem zakłócenia kontroli impulsów." pl.wikipedia.org/wiki/Nimfomania
10-01-2011 18:10 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>"Nadmierny popęd seksualny połączony z poszukiwaniem nowych partnerów i podejmowanie współżycia w każdej, nawet nie sprzyjającej temu okoliczności, bywa wyrazem zakłócenia kontroli impulsów." pl.wikipedia.org/wiki/Nimfomania

No a o takiej sytuacji pisałem? Nie. Seks raz na miesiąc to nie jest w żadnym razie "nadmierny popęd".
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> No a o takiej (jakiej) sytuacji pisałem?
Pisałeś o zmienianiu kobiety raz na miesiąc. Pomijam już fakt, że kobieta to nie skarpetki, które się raz na miesiąc zmienia, ale przecież z kobietą obstalowaną na miesiąc nie masz jednego stosunku. W miesiącu owym.
A poza tym doszukiwanie się powodów czy przyczyn homoseksualizmu w mózgu czy w genach uważam za głupie i nikomu do niczego niepotrzebne. Sądzę, że odpowiedź na takie pytanie jest jedna. Przyczyny homoseksualizmu są takie same jak przyczyny heteroseksualizmu. Kuniec i kropka. Czy ktoś normalny poświęca czas i uwagę na szukanie przyczyn heteroseksualizmu????
10-01-2011 18:39 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>Pisałeś o zmienianiu kobiety raz na miesiąc. Pomijam już fakt, że kobieta to nie skarpetki, które się raz na miesiąc zmienia, ale przecież z kobietą obstalowaną na miesiąc nie masz jednego stosunku. W miesiącu owym.

Czyli znowu błędne założenia... bo miałem na myśli 3 randki i na czwartej seks:P

>A poza tym doszukiwanie się powodów czy przyczyn homoseksualizmu w mózgu czy w genach uważam za głupie i nikomu do niczego niepotrzebne.

Wziąwszy pod uwagę od kogo wyszedł temat... podziwiam samokrytykę.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Wziąwszy pod uwagę od kogo wyszedł temat...
Temat jest o ojcostwie Eltona Johna. A nie o pochodzeniu homoseksualizmu. Rozumiem, że temat wyszedł od Eltona Johna???
10-01-2011 18:57 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>Temat jest o ojcostwie Eltona Johna. A nie o pochodzeniu homoseksualizmu. Rozumiem, że temat wyszedł od Eltona Johna???

Temat wyszedł od Grabowskiej niejakiej...
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>>Temat jest o ojcostwie Eltona Johna. A nie o pochodzeniu homoseksualizmu. Rozumiem, że temat wyszedł od Eltona Johna???
>Temat wyszedł od Grabowskiej niejakiej...
Lecz na temat ojcostwa Eltona Johna. Tak jak o Kolbergerze zamieniło się to potem w dyskusję o literaturze dziecięcej.
10-01-2011 20:18 
 Ocena 3 na 3
spellbinder (8577 punktów)
>Lecz na temat ojcostwa Eltona Johna.

Sama zaczęłaś Grabowska temat, że aż zacytuję: "Wszelkie znaki na niebie i ziemi zdają się wskazywać, że podłoże wszelakich orientacyj jest genetyczne.", właśnie w sprawie ojcostwa Eltona Johna.

a potem sama dochodzisz do (że aż zacytuję): "A poza tym doszukiwanie się powodów czy przyczyn homoseksualizmu w mózgu czy w genach uważam za głupie i nikomu do niczego niepotrzebne."

>Tak jak o Kolbergerze zamieniło się to potem w dyskusję o literaturze dziecięcej.

Tam też to Ty zaczepiasz Tuwimem, nie ja. Że aż zacytuję: "Z tego wynika , że wiersz Juliana Tuwima "Lokomotywa" jest dzisiaj dla współczesnych dzieci całkowicie niezrozumiały", a następnie strzelasz dziecięcymi rymowankami.

Zauważ, że obydwa offtopy wyszły od Ciebie.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Sama zaczęłaś Grabowska temat, : "Wszelkie znaki na niebie i ziemi zdają się wskazywać
No bo niby tak jest, ale co z tego? I co to ma wspólnego z ojcostwem EJ. Ale te wątki już tak się rozłażą. Któś cóś napisze. Ten i ów mu odpowie. Coś się komuś z czymś skojarzy i klops gotowy. Albo i nie klops, tylko dyskusja jakaś mądra lub mniej mądra się kleci. Jak to u staruszka Platona.
> Tam też to Ty zaczepiasz Tuwimem
No zaczepiam, bo mi się jakoś tam z czymś skojarzył. Chociaż o Kolbergerze chciałam i zamierzałam szczerze. Ale to znowu Ty wyjechałeś z krytyką Tuwima, którego ogólnie lubię, nie tylko za Lokomotywę, i tak to poszło.
> Zauważ, że obydwa offtopy wyszły od Ciebie.
No dobrze. Zauważam. Błagam wytłumacz mi te skróty. Płonę z ciekawości.
spellbinder (8577 punktów)
>wytłumacz mi te skróty. Płonę z ciekawości.

No i znowu offtop będzie

BDSM - Bondage and Discipline / Dominance and Submission / Sadism and Masochism

CFNM - prostsze, choć niekiedy się łączy z tym wyżej - Clothed Female Naked Male - często związane z poniżaniem, wyśmiewaniem...
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> No i znowu offtop będzie
To trudno. Jakaś moderacja wyrozumiała jest. Na przykład połknęłam y w moim wątku o Krzysztofie K. I nie wiem jak to naprawić? A to taki wstyd.
> Clothed Female Naked Male
Że niby co? Jak znam słabo angielski to ubrana kobieta i nagi mężczyzna? Nie wiem co tu poniżać, a co wyśmiewać. Chociażem już stara i na Imielińskim śp. wychowana tak jak na Tuwimie.
10-01-2011 15:44 
 Ocena 5 na 5
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Logika tu jest prosta - skoro w rodzinie hetero wyrastają ludzie homo, to w rodzinie homo wyrosną hetero
>To takie proste nie jest, albowiem orientacja seksualna nie zależy od wychowania w takiej czy innej rodzinie. Wszelkie znaki na niebie i ziemi zdają się wskazywać, że podłoże wszelakich orientacyj jest genetyczne.

Raczej mówi się o wrodzonym, a nie genetycznym. A to nie to samo.
"Kształt" mózgu (a to mózg "ma" orientację seksualną) nie zależy tylko do genów ale także od dość delikatnej równowagi hormonalnej w organizmie matki. Drobne zaburzenia mogą trwale zmienić budowę mózgu, wielkość różnych obszarów, gęstość połączeń między półkulami itp.

Genu homoseksualizmu nie znaleziono, ale są geny dopowiadające za taką a nie inna budowę mózgu.
Przyczyny są jak zawsze złożone, ale dziś już nikt poza nawiedzonymi religiantami nie twierdzi, z orientacja seksualna (orientacja, nie zachowania seksualne) to kwestia wolnego wyboru albo "mody".


"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Raczej mówi się o wrodzonym, a nie genetycznym. A to nie to samo
Tak , tak. Masz rację. Np. badania Simona LeVay`a nad różnicą w budowie mózgów homo i hetero.
10-01-2011 17:49 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Tak , tak. Masz rację. Np. badania Simona LeVay`a nad różnicą w budowie mózgów homo i hetero.

Które tak naprawdę nie pokazały niczego innego ponad to, że struktury w mózgu geja i mężczyzny heteroseksualnego różnią się wielkością.

Nie badał noworodków, tylko osoby dorosłe. To tak jakby powiedzieć, że mięśnie pakerów różnią się wielkością od mięśni niepakerów i dlatego pakerzy mogą pakować.

Równie dobrze te różnice mogły być spowodowane przez homoseksualizm, jak i go powodować
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Równie dobrze te różnice mogły być spowodowane przez homoseksualizm
A jak homoseksualizm wpływa na budowę mózgu? Bo wódka to wiem jak.
10-01-2011 18:04 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>A jak homoseksualizm wpływa na budowę mózgu? Bo wódka to wiem jak.

Błędem jest założenie, że nie wpływa. W badaniu o którym mowa została sprawdzona jedynie jakaś niewielka liczba mężczyzn. Gdyby badali dwa razy - raz w niemowlęctwie, drugi raz w dorosłości - można by wyciągać wnioski. Ale to badane nie było.
bafiozo (717 punktów)
Jestem oczywiście tolerancyjny dla osób homoseksualnych, lecz bulwersuje mnie fakt, że matka ta urodziła dziecko tylko po to, by oddać/sprzedać je obcym ludziom, w tym wypadku parze homoseksualnej. Sprowadziła swoją rolę do surogatki, by zaspokoić potrzebę/kaprys dwóch gejów. Wszyscy są zadowoleni: matka, sir Elton John, jego partner, ale czy dziecko, kiedy podrośnie i zacznie się rozwijać emocjonalnie, nie poczuje się skrzywdzone, wykorzystane? Moim skromnym zdaniem ta "transakcja" jest nieetyczna, gdyż instrumentalizuje tego młodego człowieka. Nie chcę urazić osób homoseksualnych, ale dla mnie granice stanowi właśnie możliwość adopcji. Popieram w stu procentach legalizację związków partnerskich, jak w wielu krajach UE, jednakże jestem sceptyczny wobec tak dalece posuniętego równouprawnienia, które powoli przechodzi w groteskowe skrajności.
10-01-2011 14:52 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>przechodzi w groteskowe skrajności.

Ale co właściwie widzisz skrajnego w koncepcji matki surogatki? Pary heteroseksualne również niekiedy z tej "instytucji" korzystają i głównym problemem z tym związanym IMHO bywają nie do końca (bądź wcale) uregulowane rozwiązania prawne.
Problemy w odbiorze sytuacji przez dziecko zależne są głównie od sposobu, w jaki mu się daną sytuację przedstawi- dyskomfort może w nim wzbudzać także kwestia adopcji, sztucznego zapłodnienia, koloru skóry rodziców, a nawet własnego koloru włosów czy wady wzroku.
bafiozo (717 punktów)
>Ale co właściwie widzisz skrajnego w koncepcji matki surogatki?
Teoretycznie nic, wiadomo że każdy kieruje się w życiu swoją własną etyką, lecz "skrajność" pojawia się, gdy dziecko po latach uświadamia sobie, że jego biologiczna matka oddała/sprzedała je obcym ludziom. Oczywiście może się ono wychować dobrze w takiej rodzinie, tego nie neguję, problem stanowi ewentualny szok emocjonalny, związany z odkryciem prawdy i powodów, dla których to dziecko zostało spłodzone i adoptowane. Trzeba przecież podkreślić, że adopcja ta nie wynikła z chęci pomocy pokrzywdzonemu przez los malcowi, lecz jest konsekwencją kaprysu/potrzeby pary homoseksualnej. Młody człowiek w tym wypadku staje się przedmiotem, nie zaś podmiotem. To jest tylko moja prywatna opinia, proszę tego nie brać do siebie, pozdrawiam.
10-01-2011 15:25 
 Ocena 7 na 7
liliac (147340 punktów)
>"skrajność" pojawia się, gdy dziecko po latach uświadamia sobie, że jego biologiczna matka oddała/sprzedała je obcym ludziom.

To może lepiej tego nie ukrywać, tylko od początku umiejętnie dziecko oswajać z faktem, że jest adoptowane? Niektóre rodziny (bip bip bip dane anegdotyczne- zasłyszane) pozostają wręcz w kontaktach z surogatkami. Może i adopcja to trauma, ludzie jednak z nią sobie radzą.

>ewentualny szok emocjonalny, związany z odkryciem prawdy i powodów, dla których to dziecko zostało spłodzone i adoptowane.

No jak to z jakich powodów? Bo rodzicom zależało na potomku- to dość powszechna przyczyna płodzenia dzieci

>Trzeba przecież podkreślić, że adopcja ta nie wynikła z chęci pomocy pokrzywdzonemu przez los malcowi, lecz jest konsekwencją kaprysu/potrzeby pary homoseksualnej.

Jasne- wszak potrzebę/chęć posiadania dziecka powszechnie nazywamy w społeczeństwie kaprysem, prawda? Niezależnie od płci kapryśnych osobników Logiczne. Mam kilka koleżanek, które ostatnio takie kaprysy postanowiły sobie porealizować. Upierają się, co prawda, że to nie kaprys, ale jakieś głębsze odczucia, ale nazywajmy rzeczy po imieniu

>Młody człowiek w tym wypadku staje się przedmiotem, nie zaś podmiotem. To jest tylko moja prywatna opinia, proszę tego nie brać do siebie, pozdrawiam.

Jeśli to tylko twoja prywatna opinia, to OK, jakkolwiek moja jest inna, a większość opinii, które tu wymieniamy ma charakter prywatnych
spellbinder (8577 punktów)
>Jeśli to tylko twoja prywatna opinia, to OK, jakkolwiek moja jest inna, a większość opinii, które tu wymieniamy ma charakter prywatnych

Tak się zastanowiłem, czy w ogóle istnieje coś takiego jak opinia "nieprywatna"? Bo jeśli wygłasza opinię osoba publiczna, to przecież nie upublicznia opinii, bo ta osoba publiczna jest również osobą prywatną. Z kolei opinia powstała w wyniku wykonywania zawodu (jak raport policjanta opisującego okoliczności wypadku) nie jest już opinią, a faktem... tudzież błędem
10-01-2011 16:32 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>Tak się zastanowiłem, czy w ogóle istnieje coś takiego jak opinia "nieprywatna"? Bo jeśli wygłasza opinię osoba publiczna, to przecież nie upublicznia opinii, bo ta osoba publiczna jest również osobą prywatną. Z kolei opinia powstała w wyniku wykonywania zawodu (jak raport policjanta opisującego okoliczności wypadku) nie jest już opinią, a faktem... tudzież błędem

W większości się zgadzam, z tym że dodałabym do tych rozważań koncepcję "oficjalnego stanowiska", która po części również moze być powiązana z wykonywaniem zawodu tudzież funkcji, a i częściowo rozwiązuje kwestię wypowiedzi "osób publicznych" niekiedy zobowiązanych do upubliczniania opinii niekoniecznie swoich.
spellbinder (8577 punktów)
>W większości się zgadzam, z tym że dodałabym do tych rozważań koncepcję "oficjalnego stanowiska", która po części również moze być powiązana z wykonywaniem zawodu tudzież funkcji, a i częściowo rozwiązuje kwestię wypowiedzi "osób publicznych" niekiedy zobowiązanych do upubliczniania opinii niekoniecznie swoich.

Oficjalne stanowisko kojarzy mi się z opinią rzeczy, która swoich sądów wygłaszać nie może, bo jest rzeczą - a zatem nie istnieje
10-01-2011 15:26 
 Ocena 4 na 4
lukaszewicz (5674 punktów)
> lecz "skrajność" pojawia się, gdy dziecko po latach uświadamia sobie, że jego biologiczna matka oddała/sprzedała je obcym ludziom.

Zdaje się, że któryś z nich jest ojcem biologicznym tego dziecka.A to chyba nie "obcy".

>Oczywiście może się ono wychować dobrze w takiej rodzinie, tego nie neguję, problem stanowi ewentualny szok emocjonalny, związany z odkryciem prawdy i powodów, dla których to dziecko zostało spłodzone i adoptowane.
Jeżeli będzie dobrze chowane to nie przeżyje żadnego szoku.

> Trzeba przecież podkreślić, że adopcja ta nie wynikła z chęci pomocy pokrzywdzonemu przez los malcowi, lecz jest konsekwencją kaprysu/potrzeby pary homoseksualnej.

Większość dzieci to konsekwencja kaprysu/potrzeby.

> Młody człowiek w tym wypadku staje się przedmiotem, nie zaś podmiotem.

Nie staje się, lecz co najwyżej jest traktowany jak przedmiot.
10-01-2011 15:29 
 Ocena 4 na 4
spellbinder (8577 punktów)
>Teoretycznie nic, wiadomo że każdy kieruje się w życiu swoją własną etyką, lecz "skrajność" pojawia się, gdy dziecko po latach uświadamia sobie, że jego biologiczna matka oddała/sprzedała je obcym ludziom. Oczywiście może się ono wychować dobrze w takiej rodzinie, tego nie neguję, problem stanowi ewentualny szok emocjonalny, związany z odkryciem prawdy i powodów, dla których to dziecko zostało spłodzone i adoptowane.

To może dobrze by było porzucone dzieci zabijać, żeby się w przyszłości nie poczuły skrzywdzone tym, że matka je porzuciła

Umówmy się, że dziecko jednak będzie miało lepsze życie u Sir Eltona, niż u kobiety, która je oddała dla kasy

>Trzeba przecież podkreślić, że adopcja ta nie wynikła z chęci pomocy pokrzywdzonemu przez los malcowi, lecz jest konsekwencją kaprysu/potrzeby pary homoseksualnej.

A co za różnica, czy dziecko jest efektem kaprysu pary homoseksualnej, czy heteroseksualnej? Dzieci powstają w różny sposób - jedne planowane, drugie nieplanowane, trzecie planowane tylko przez matkę, żeby sprytnie sobie mężusia zaklepać...

Dużo gorszą ewentualnością jest pojawienie się nieplanowanego dziecka w "rodzinie" alkoholików, niż kaprys Sir Eltona.

>Młody człowiek w tym wypadku staje się przedmiotem, nie zaś podmiotem. To jest tylko moja prywatna opinia, proszę tego nie brać do siebie, pozdrawiam.

Dokładnie takim samym przedmiotem jest w przypadku wielu rodzin, gdzie kobieta postanawia, że musi mieć dziecko. Bo ma potrzebę.
10-01-2011 15:21 
 Ocena 2 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Sir Elton John próbował adoptować chłopca z ukraińskiego sierocińca zarażonego wirusem HIV, ale mu odmówiono.
> czy dziecko, kiedy podrośnie i zacznie się rozwijać emocjonalnie, nie poczuje się skrzywdzone, wykorzystane?
A czym ma się poczuć skrzywdzone i wykorzystane? A jak się poczuje córka Alicji Tysiąc kiedy się dowie, że mamusia chciała się jej pozbyć kiedy była embrionem? I tylko przypadkiem jej się to nie udało.
> instrumentalizuje tego młodego człowieka.
W jaki sposób?
10-01-2011 15:30 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>W jaki sposób?

No w taki sam sposób, w jaki pary heteroseksualne je instrumentalizują. Chcą dziecka. Jeszcze nie wiedzą jakie to dziecko będzie, jeszcze go nie znają... co więcej - tego dziecka jeszcze nie ma, ale oni je CHCĄ. Czysty instrumentalizm.
10-01-2011 15:33 
 Ocena 10 na 10
diogenes (42753 punktów)
>czy dziecko, kiedy podrośnie i zacznie się rozwijać emocjonalnie...

Jeden warunek szczęścia dziecka został spełniony: jego ojcem nie jest Gowin.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
rhotax7 (3947 punktów)
>Jeden warunek szczęścia dziecka został spełniony: jego ojcem nie jest Gowin.

Genialny txt napiszę do Gowina.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>>Jeden warunek szczęścia dziecka został spełniony: jego ojcem nie jest Gowin.
>Genialny txt napiszę do Gowina.
Chcesz, aby Gowin padł na serce?! Do tego nie nawołuję!!!!
Marek222 (511 punktów)
>W dzisiejszym "Wproście" przeczytałam, że w okresie świąt sir Elton John został szczęśliwym tatusiem.

Ciekawe jak ma się wola dziecka do umowy z matką, czy jak dorośnie będzie mógł żądać odszkodowania od Eltona lub gościa z którym żyje ? Ciekawe czy będzie wiedział kto jest jego matką i czy ma jakieś inne rodzeństwo od tej matki ?

W UK (czy gdzieś indziej) podobno jest takie prawo że dziecko urodzone w wyniku sztucznej inseminacji ma prawo po uzyskaniu pełnioletności (czy 13 lat?) dowiedzieć się kim jest i gdzie żyje jego ojciec.
10-01-2011 18:14 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Ciekawe jak ma się wola dziecka do umowy z matką
Dzieci nie wybierają swoich rodziców ani tych naturalnych, ani adopcyjnych.
> czy jak dorośnie będzie mógł żądać odszkodowania od Eltona
Odszkodowanie za co? Zawsze może się znaleźć jakiś pazerny prawnik albo terapeuta, który wmówi Zachariaszowi, że został skrzywdzony i że należy mu się np. 5 milionów funtów szterlingów. Z czego oczywiście dla prawnika połowa. Jak Zachariasz będzie w potrzebie to oczywiście zażąda odszkodowania. Ale to i naturalne dzieci lubią czasem oskubać rodziców z kasy.
Marek222 (511 punktów)
>Dzieci nie wybierają swoich rodziców ani tych naturalnych, ani adopcyjnych.

No dobrze, ale poruszyłem ten argument bo mam taki dysonans tutaj:

To można urabiać dziecko w rodziców bez jego woli ale nie można urabiać dziecko w religię i ganiać go do na spowiedź i komunii ?
10-01-2011 18:46 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>To można urabiać dziecko w rodziców bez jego woli
Można. Większość dzieci tak zostało "urobionych". Zaryzykowałabym twierdzenie, że prawie wszystkie.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
10-01-2011 19:03 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>To można urabiać dziecko w rodziców bez jego woli ale nie można urabiać dziecko w religię i ganiać go do na spowiedź i komunii ?
Nie rozumiem tego zdania. Co to znaczy "urabiać dziecko w rodziców"? Albo "urabiać dziecko w religię"? Rodzice rodzą, albo adoptują dziecko. Zakładam, że robią to z miłości do siebie i do dziecka, a nie z innych powodów. Miłość domaga się odpowiedzialności, ale też i wolności. Pewnych rzeczy rodzice powinni wymagać od dziecka, albo ,inaczej, nauczyć go ich, a inne rzeczy powinni zostawić do jego decyzji. Sprawy religii, wyznania, poglądów politycznych, gustów, upodobań, orientacji seksualnej do takich kwestii , moim zdaniem, należeć powinny.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365