Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jaki jest sens zycia wedlug filozofow?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
19-02-2006 10:59NIKT (39 punktów)Jaki jest sens zycia wedlug filozofow?
Jaki jest sens zycia wedlug filozofow?
Chodzi o to gdzie (w czym) widzieli filozofowie sens zycia ludzkiego?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Kontrast (1042 punktów)
Witam!
>Jaki jest sens zycia wedlug filozofow?
>Chodzi o to gdzie (w czym) widzieli filozofowie sens zycia
>ludzkiego?
Jest tu kilka nurtów, ale zasadniczo wszystko sprowadza się do tego, czy uznawano istnienie Boga, Stwórcy i Pana, czy też inną formę sprowadzającą się do panteizmu. Ateizm, który chce być ucieczką od obu form, po głębszej analizie sprowadza się do panteizmu. Pozostaje zatem wybór pomiędzy żywym Bogiem, który jest celem ostatecznym dla ludzkiego życia, albo martwym bogiem panteistycznym. Ten martwy bóg, może być w jakimś sensie celem życia, gdy człowiek chce zlać się z nim w jedność, jednak naturalna skłonność człowieka do wolności i poszukiwania relacji osobowej skłania do poszukiwania innego partnera. W konsekwencji tym partnerem staje się drugi człowiek, albo fascynacja samym sobą. To prowadzi do uznania siebie samego jako boga itd.
Oczywiście można wymyślać tu wiele innych rzeczy, większość zwykłych ludzi, którzy nie zastanawiają się nad głębszymi motywacjami i celem ostatecznym własnego życia, skupia się wokół, celów pośrednich jakimi są środki utrzymania i jakieś inne drugorzędne cele, czy wręcz konkretne obiekty, w których pokładają sens swojej egzystencji.
Wierzący w Boga, Pana i Stwórcę, który jest celem ostatecznym ludzkiego życia, jeśli traktują poważnie swoją wiarę, stawiają Go w centrum życia i wszystkie inne cele uzależniają od tego najważniejszego.

Pozdrawiam!


Bóg jest miłością
Mirosław (58 punktów)
>Ateizm, który chce być ucieczką od obu form, po głębszej analizie sprowadza się do panteizmu.Pozostaje zatem wybór pomiędzy żywym Bogiem, który jest celem ostatecznym dla ludzkiego życia, albo martwym bogiem panteistycznym. <

Szanowny Panie,
żywość boga to jest atrybut, skąd pan wie, że jesli przyjąć go za pierwsza przyczyne swiata, on trwa nadal??? A nawet jak trwa , różny jest od nas bo transcendentny, więc rózny od swiata takze, my bogu nic nie jestesmy dluzni, winni, i do niego jako celu zmierzac nie mozemy, są to raczej wymysły ludzkiego umysłu od tysiecy lat trapionego poczuciem bezsensu, bezradnosci, braku oparcia, niepewnosci...itd.
Wszelkie próby odparcia mych i kolegów o zbliżonym stosunku to religii i Boga, bogów argumentów i tak sprowadzą się do zbicia tych tez bo wszystkie są spekulacją pozbawioną prawomocnosci.

>Ten martwy bóg, może być w jakimś sensie celem życia, gdy człowiek chce zlać się z nim w jedność, jednak naturalna skłonność człowieka do wolności i poszukiwania relacji osobowej skłania do poszukiwania innego partnera.<

Problemy jakie widzę w pana wypowiedzi:
1)nie rozumiem co znaczy martwość boga???Chodzi panu o jego cechy które mozna, porownac np. z bytami takimi jak: krzeslo, dlugopis...Bo nawet rośliny "żyją" Jak wiec moze pan stosować określnik martwości, ktory wyklucza się z pojęciem boga w panteizmie i monizmie. Bowiem nie moze wtedy nastąpić pana "złączenie w jedność" z czymś czego nie ma... Przeczy pan sam sobie. Nie wiem czy jest to celowe z pana strony.
2) Dalej niejasne jest owe "złączenie w jedno" bo zakladaloby to istnienie duszy, co jest argumentem przeciw panteizmowi jak i monizmowi, gdy udowodni się jej nieistnienie, lub inne istnienie niz owe dwie teorie postulują. Mianowicie jej trwanie po śmierci. czysta SPEKULACJA. wyrzućmy to do kosza bo żadnych ważnych informacji nie wnosi, a wręcz przeciwnie jest racją wielu trudnośći.
3) "Sklonność do wolnosci" wcale nie zaklada istnienia wolnosci co wykazac mogą bardzo głębokie teorie determinizmu, materializmu. Owa sklonność jest raczej tylko cechą psychiczną, ułudą, która stwarza pozory panowania nad życiem.
4) "poszukiwanie relacji osobowej" jest nie takie głupie gdy sprowadzi się pana tezę na ziemię. Tj. relacji z drugim jak pan później mówi, lub miłośćią do siebie. To jest tylko dla mnie do przyjęcia. Poza tym można doszukiwać sie nierealnych dążeń od wieków obecnych w kulturze i religii. Toteż zadny to argument, bo np. to ze ciągle chcę byś kochany lub szanowany to nie znaczy ze mogę to osiągnąć będąc jednocześnie indywidualistą. czyli zachowując siebie. To ze czlowiek chce wspomnianej przez pana relacji swiadczy moim zdaniem ciagle o jego niedojrzałość i naiwnośći.

>Wierzący w Boga, Pana i Stwórcę, który jest celem ostatecznym ludzkiego życia, stawiają Go w centrum życia i wszystkie inne cele uzależniają od tego najważniejszego.<.

NO tak na tym polega WIARA, szkoda ze dązenie do wiedzy nie jest tak silne w czlowieku jak sklonność do wiary, poddaństwa dogmatom. Cóż: rozkladam ręce...
Kontrast (1042 punktów)
Witam!
Na wstępie powiem, że napisałem pewne ogólniki i uproszczenia, stąd oczywistym jest, że nie są precyzyjne. Zima rozpisał kilka nurtów filozoficznych bardziej szczegółowo i sam opowiedział się za jednym. Ja skróciłem te wywody do najważniejszych moim zdaniem kwestii.

> >Ateizm, który chce być ucieczką od obu form, po głębszej analizie sprowadza się do panteizmu.Pozostaje zatem wybór pomiędzy żywym Bogiem, który jest celem ostatecznym dla ludzkiego życia, albo martwym bogiem panteistycznym. <
>Szanowny Panie,
>żywość boga to jest atrybut, skąd pan wie, że jesli przyjąć go za pierwsza przyczyne swiata, on trwa nadal???
Mamy wiele różnych skrajności na określenie Boga i to samo słowo oznacza czasem różne rzeczy. Nie dziwi mnie zatem inne spojrzenie na sprawę od strony buddyzmu, czy innych nurtów. Użyłem określenia martwy bóg, bo akurat przyjęłem tu ateistyczną formę panteizmu, w której materia przyjmuje atrybuty boskie, ale sami wyznawcy tej filozofii nie nazwą jej bogiem. Można tu kombinować wiele innych form ucieczki od żywego Boga w inne formy panteizmu.
Panteizm wywodzący się z hinduizmu, raczej ma formę pośrednią. Świat jest częścią, niejako emanacją Boga. W chrześcijaństwie, Bóg jest oddzielny od swojego stworzenia i w relacji do niego. Dlatego może być celem ostatecznym dla świadomych i wolnych bytów, do których należą ludzie.

>A nawet jak trwa , różny jest od nas bo transcendentny, więc rózny od swiata takze, my bogu nic nie jestesmy dluzni, winni, i do niego jako celu zmierzac nie mozemy, są to raczej wymysły ludzkiego umysłu od tysiecy lat trapionego poczuciem bezsensu, bezradnosci, braku oparcia, niepewnosci...itd.
Można przyjąć, że Bóg stworzył świat i sobie poszedł jak głosi deizm, ale to byłoby równie bezsensowne jak świat bez Boga. To jak założenie, że Bóg jest psychopatą, czyli posiada jakieś upośledzenie. Różne jednak ludzie wymyślali rzeczy, aby uciec przed relacją z Bogiem i pewnie jeszcze nie jedno wymyślą.

>Wszelkie próby odparcia mych i kolegów o zbliżonym stosunku to religii i Boga, bogów argumentów i tak sprowadzą się do zbicia tych tez bo wszystkie są spekulacją pozbawioną prawomocnosci.
Ich argumenty też są spekulacją. To co logiczne nie zawsze jest prawdziwe, a to co prawdziwe logicznym. Myślę, że dlatego Bóg wybrał formę Objawienia się, aby wiara nie opierała się na domysłach i analizach filozofów, ale na doświadczeniu. Jednak tu trzeba zaufać i zaryzykować.

>>Ten martwy bóg, może być w jakimś sensie celem życia, gdy człowiek chce zlać się z nim w jedność, jednak naturalna skłonność człowieka do wolności i poszukiwania relacji osobowej skłania do poszukiwania innego partnera.<
>Problemy jakie widzę w pana wypowiedzi:

Odpowiedzi:

Ad1. Wspomniałem już o jaką "martwość" chodzi. Może jeszcze inaczej, w panteizmie w zależności od formy Bóg jest albo osobowy albo jest tylko pewną maszynerią, czy świadomością, w której ludzie partycypują, ale ta maszyneria i świadomość może zostać w pewnym sensie opanowana przez człowieka, który świadomie nią będzie kierował. Stąd określenie "martwy". Chyba z braku lepszego słowa.
Ad 2. Skoro człowiek w panteizmie jest częścią jakiegoś tworzywa to i jego dusza stanowi element składowy, dlatego jeśli jest świadomy i wolny może myśleć, że sam jest bogiem. Skoro wszystko jest boskie, to i ja jestem boski itp. Wtedy nie istnieje jednostkowa dusza, ale jedynie świadomość. Można zatem albo chcieć złączyć się z wielką świadomością i rozpłynąć w niej, albo samemu być panem.
Ad 3. Nikt nie powiedział, że chodzi o wolność absolutną, w wielu aspektach jesteśmy zdeterminowani, ale to wcale nie oznacza, że nie posiadamy wolności. Wolni jesteśmy w tym, co świadomie i z premedytacją wybieramy, gdy kierujemy się rozeznaniem a nie popędami. Niektóre nurty psychologii podważają wolność człowieka. Już Z. Freud podważał wolność człowieka i podobnie jego uczniowie. Argumenty psychologii Junga wywodzą się wprost z jego panteistycznej koncepcji. Behawioryści pozornie odrzucający psychoanalizę ale też zwolennicy Freuda i jego uczniów zdominowali tę dziedzinę nauki, co stawia pod znakiem zapytania wiarygodność wielu założeń. Trudno się w tym rozeznać dobrze obeznanym psychologom i tak naprawdę nie ma jakiejś jednej pewnej wykładni.
Ad 4. Pragnienie relacji to nie to samo co pragnienie akceptacji. Chorobliwe poszukiwanie akceptacji to raczej wynik poczucia niskiej wartości jaki człowiek nabrał na skutek nieakceptacji otoczenia, czy warunkowej akceptacji.
Kiedy człowiek próbuje zaspokoić nieugaszone pragnienie relacji z bytem nieskończonym w relacjach z bytami przygodnymi, powoduje to niezaspokojenie i wiele zranień. Pragnienie Boga osobowego będącego Miłością i Pełnią doskonałości jest wpisane w naturę ludzką i jak mówi św. Augustyn "Niespokojna jest dusza człowieka dopóki nie spocznie w Bogu".

>>Wierzący w Boga, Pana i Stwórcę, który jest celem ostatecznym ludzkiego życia, stawiają Go w centrum życia i wszystkie inne cele uzależniają od tego najważniejszego.<.
>NO tak na tym polega WIARA, szkoda ze dązenie do wiedzy nie jest tak silne w czlowieku jak sklonność do wiary, poddaństwa dogmatom. Cóż: rozkladam ręce...
Wiedza jest elementem wiary, a dogmaty to prawdy wynikające z Objawienia. Bezrozumne poddanie się dogmatom, to niedojrzałe podejście. Jednak są dogmaty, które trudno zrozumieć, ale to już inny temat.

Próbowałem tu tak na szybko odpowiedzieć, ale chyba na każdy z tych tematów warto by porozmawiać bardziej szczegółowo, pewnie powstanie wiecej pytań niż poprzednio. Ja dochodziłem do tych konkluzji przez lata, ale nie wnikałem w każdy szczegół. Gdy znalazłem Cel ostateczny odczułem wyraźnie, że jestem w domu a wcześniej w żadnym innym miejscu tego nie zaznałem, choć byłem w wielu.

Pozdrawiam!


Bóg jest miłością
Totus (1201 punktów)
Witam!
>Gdy znalazłem Cel ostateczny odczułem wyraźnie, że jestem w domu a wcześniej w żadnym innym miejscu tego nie zaznałem, choć byłem w wielu.
A może świat jest naszym domem?
>Bóg jest miłością
Czyż nie? Byłbym zobowiązany gdybyś obok moich prób czynionych w pewnym wątku zawarł swój sposób rozumienia największego przykazania..
Zapraszam.
Kontrast (1042 punktów)
Witam!

>A może świat jest naszym domem?
Zależy od kontekstu, ale tego tu ateiści i agnostycy nie pojmą, dlatego pozostawię (...).

>>Bóg jest miłością
>Czyż nie? Byłbym zobowiązany gdybyś obok moich prób czynionych w pewnym wątku zawarł swój sposób rozumienia największego przykazania..
Przegadany temat, dam szansę Doktorkowi, całkiem nieźle sobie radzi.
Pozdrawiam!

Bóg jest miłością
zima (560 punktów)
>Jaki jest sens zycia wedlug filozofow?
>Chodzi o to gdzie (w czym) widzieli filozofowie sens zycia
>ludzkiego?
Trudne pytanie.
Jeśli pozwolisz odpowiadając na nie wprowadzę kilka umownych kategorii określających prądy myślowe (robie to dla swojej wygody [choć przez to spłycam odpowiedź]).
Po pierwsze jest kilka poglądów na tą sprawę (a i w wymienionych przeze mnie można jeszcze rozróżniać cienie i odcienie):
-nihiliści mówią, że nie ma sensu
-witaliści, że sensem jest korzystanie z niego (ale strasznie dużo tu kłótni na temat tego, jak najlepiej z niego korzystać)
-ewolucjoniści piszą, że życie się doskonali i taka jego rola
-religianci, że trza wlać w siebie absolut, albo na odwrót
~~zdaje się, że z głównych linii została jeszcze jedna, cała reszta to poboczne typu: życie to ta czwarta z lewej. Pójdzie Pan prosto i skręci za pomnikiem. Napewno Pan trafi.
-tacy, co mówią: Nie wiem.
Pewnie chcesz wiedzieć, na której odpowiedzi można polegać. Cóż, najlepiej polegaj na swoim rozeznaniu. Albo na moim. W końcu przydałby mi się ktoś, kto by mnie słuchał i z tego powodu skosił mi trawnik przed domem. Daję Ci trochę czasu do namysłu, ale tylko do wiosny, gdy pojawi się trwa, którą trzeba będzie kosić.
Pozdrawiam
Maciek (50 punktów)
Zima świetny post, szczególnie końcówka

Nie wiem czy o to chodziło autorowi wątku, ale ja powiem tak... Filozofow było wielu, każdy coś mówił, twierdził tworzył, a najważniejsze, żeby mieć swój cel w życiu, dla siebie samego najważniejszy. Nie trzeba się określać, podporządkowywać jakimś nurtom itd to jest bez znaczenia, ważne czy masz poczucie swojego celu

Pozdrawiam ;P
Kontrast (1042 punktów)
Witam!
>a najważniejsze, żeby mieć swój cel w życiu, dla siebie samego najważniejszy (...) ważne czy masz poczucie swojego celu

Lepszy głupi cel, ale własny niż żaden jak to ktoś powiedział. Nawet wybór Celu ostatecznego powinien być własnym celem, jeżeli nie jest własnym, to nie bedzie prawdziwy.

Pozdrawiam

Bóg jest miłością
Maciek (50 punktów)

>Lepszy głupi cel, ale własny niż żaden jak to ktoś powiedział. Nawet wybór Celu ostatecznego powinien być własnym celem, jeżeli nie jest własnym, to nie bedzie prawdziwy.

Dokładnie o to mi chodziło Filozofia dla mnie jest zbyt złożonym tematem na taką rozmowę, chciałoby się napisać w skrócie, ale jak widać, nie wszystkich to zadowala, a i sama filozofia czasem zbyt mętną się staje ( to tak a propos postów Zimy i Miroslawa bodajże )

Ja rownież pozdrawiam
NIKT (39 punktów)
Jeszcze dorzuce,ze najbardziej interesuja mnie koncepcje "nie angazujace w sens zycia Boga".
pozdrawiam
Mortharm
najpierw rozróżnijmy sens życia istnienia na ziemi i sens istnienia człowieka w ogóle, sens takiego a nie innego życia na tej ziemi to pytanie czysto religijne, bóg jest albo go nie ma, ja osobiście jestem przeświadczony o tym, że jest bo doświadczam jego stworzenia, które samo nie mogło powstać, wszystko co jest opiera się na prawie , a tylko wszechmoc może powołać coś takiego tj. materia, czas , przestrzeń, świadomośći i ..samą siebie...sensem istnienia tu i teraz jest wyrażenie siebie, cały ten świat jest na to przygotowany...natomiast sensem istnienia człowieka jest tylko i wyłącznie satysfakcja, jest to sens nadrzędny wobec wszystkiego, pytaniem jest tylko co może tą satysfakcję dać, a odpowiedź musi być obiektywna , wbrew pozorom...bo wszyscy jesteśmy tym samym, jedynie sterowani jesteśmy innymi bodźcami...
zima (560 punktów)
Ależ z Ciebie filozof.
glouver (9 punktów)
Bóg jest formą życia, a żadna forma życia nie zaczyna istnieć w nicości i jako jednostka, bowiem aby była zdolna do tworzenia musi posiadać energię, którą rozwija do momentu kluczowego, jak również sama musi się z czegoś rozwinąć. Więc jeśli by Bóg był pierwszy, to by tak samo przestał istnieć, jak szybko powstał z braku energii do podtrzymania własnego istnienia i przestrzeni.
enfant (64444 punktów)
>Bug jest formą życia, a żadna forma życia nie zaczyna istnieć w nicości i jako jednostka, bowiem aby była zdolna do tworzenia musi posiadać energie którą rozwija do momentu kluczowego jak również sama musi się z czegoś rozwinąć. Więc jesli by bug był pierwszy to by tak samo przestał istnieć jak szybko powstał z braku energi do podczymania własnego istnienia i przestrzeni.

Bój się Buga, glouver. Jak ty piszesz? Jakbyś się postarał, nie popełniałbyś tylu błędów.

dryń, dryń
glouver (9 punktów)
>Bój się Buga, glouver. Jak ty piszesz? Jakbyś się postarał, nie popełniałbyś tylu błędów.
>
dryń, dryń

Ok. To był ostatni blond.
enfant (64444 punktów)
Jeżeli takie blondy wciąż będą się nagminnie pojawiać, Twoje posty będą usuwane i tyle.

dryń, dryń
glouver (9 punktów)
>Jeżeli takie blondy wciąż będą się nagminnie pojawiać, Twoje posty będą usuwane i tyle.
>
dryń, dryń

To nie moja wina bo jestem dyslektyk.
Bede pisał przez worda i sprawdzał gramatyke. OK?
enfant (64444 punktów)
>To nie moja wina bo jestem dyslektyk.

Gdybyś napisał tylko to, to bym Ci zasugerował to:
>pisał przez worda i sprawdzał gramatyke. OK?

Dysleksja nie jest usprawiedliwieniem dla kogoś, kto nie pisze w Wordzie. Cieszę się, że ty będziesz to robił. Nikt nie będzie wyrzucany za jakieś małe błędy. Często jednak widać, że delikwent nie robi nic, by pracę moderatora nieco ułatwić.

dryń, dryń
Kontrast (1042 punktów)
>Więc jeśli by Bóg był pierwszy, to by tak samo przestał istnieć, jak szybko powstał z braku energii do podtrzymania własnego istnienia i przestrzeni.
Ale najwyraźniej teologowie byli sprytniejsi, bo uznali, że Bóg istnieje odwiecznie, więc szukanie początku istnienia Boga i Jego końca, to jak szukanie końca okręgu.


Bóg jest miłością
glouver (9 punktów)
>>Więc jeśli by Bóg był pierwszy, to by tak samo przestał istnieć, jak szybko powstał z braku energii do podtrzymania własnego istnienia i przestrzeni.
>Ale najwyraźniej teologowie byli sprytniejsi, bo uznali, że Bóg istnieje odwiecznie, więc szukanie początku istnienia Boga i Jego końca, to jak szukanie końca okręgu.
>
Bóg jest miłością


Do tego porównania świetnie pasuje teoria, że bogiem jest czas.
Istnieje i świetnie się zazębia ze swoim początkiem i końcem i z każdym punktem, przez który przebiega jednocześnie wykorzystując własną strefę czasu.
Ale trzeba sobie zadać pytanie, co było pierwsze: materia czy forma życia (jajko czy kura).
A jak odnosisz się do teorii kurczenia wszechświata.
Wracając do sprawy odwieczności łącząc czas i spekulacji czysto teoretycznej to bóg na pewno nie mógł od razu powstać tak potężny, musiał się rozwijać aż doszedł do tego punktu i żeby nie tracić czasu odwrócił go wstawiając się w nicość zanim sam powstał i zaczął tworzyć według swojego planu. Opanowując tą umiejętność stawia siebie w każdym punkcie linii czasu, co powoduje złudzenie wieczności.
Kontrast (1042 punktów)
Oryginalny pomysł
To taka koncepcja Boga oszusta. Już myślałem, że trudno coś nowego wymyślić, aby uciec od relacji z Bogiem. Tak naprawdę, to ateizm, agnostycyzm, panteizm i choćby taka koncepcja Boga oszusta, wszystkie sprowadzają się do ucieczki od relacji albo usprawiedliwiania (samousprawiedliwienia) innej wizji świata.


Bóg jest miłością
glouver (9 punktów)
życie jest wynikiem czasu i przypadku, bowiem przy najmniejszej nieprawdopodobnej
bliskiej ujemnej nieskończoności z wartością czasu zmierzającą do +nieskończoności
ta nieprawdopodobna zmierza do jedności obierając pewnik zaistniena.
czyli zaistnienie czegokolwiek przy relatywnie długim czasie pozwala na zbieg warunków sprzyjających co jest pewnikiem istnienia, dlatego powstało coś, a nie istnieje nicość
MOrtharm
>życie jest wynikiem czasu i przypadku, bowiem przy najmniejszej nieprawdopodobnej
>bliskiej ujemnej nieskończoności z wartością czasu zmierzającą do +nieskończoności
>ta nieprawdopodobna zmierza do jedności obierając pewnik zaistniena.
>czyli zaistnienie czegokolwiek przy relatywnie długim czasie pozwala na zbieg warunków sprzyjających co jest pewnikiem istnienia, dlatego powstało coś, a nie istnieje nicość
>
jeżeli już coś zaistniało to logicznie jest zapytać się po co ma nadal istnieć
glouver (9 punktów)
>>jeżeli już coś zaistniało to logicznie jest zapytać się po co ma nadal istnieć
Jezeli już coś zaistniało to raczej trzeba zapytać się jak długo dana wartość przyjmuje wartość istnienia. Zależy to od warunków sprzyjających i ośrodka w którym się znajduje.
Czyli zależy od warunków wewnętrznych i zewnętrznych, tzn:
---zewnętrznych (ośrodka, np szklanka) - woda przyjmuje forme szklanki czyli ośrodka w którym się znajduje i wartość jej istnienia zależy od budowy i trałości szklanki (ośrodka).
---wewnętrzne (istnienie, np woda) - istnienie wody zależy od właściwości fizycznych (praw opisólących jej zachowanie)
---warunki sprzyjające - określają sposób i zachowanie powstającego istnienia, czyli decydują o wartościach jakie może przyjąć dane istnienie.
Kontrast (1042 punktów)
Kombinuj dalej. Biorąc pod uwagę wiele możliwości powinieneś metodą losową odkryć istnienie Boga, ale czy starczy na to trwałości tkanek Twojego mózgu zanim jego percepcja wygaśnie to już inna sprawa

Bóg jest miłością
glouver (9 punktów)
>Kombinuj dalej. Biorąc pod uwagę wiele możliwości powinieneś metodą losową odkryć istnienie Boga, ale czy starczy na to trwałości tkanek Twojego mózgu zanim jego percepcja wygaśnie to już inna sprawa
>
Bóg jest miłością


Nie wziąłeś pod uwagę ewolucji i rozwoju techniki.
Nie twierdze, że bóg nie istnieje, a wręcz przeciwnie twierdze, że istnieje najwyższa forma życia wśród wielu, tak jak zawsze jest ktoś pierwszy, ale kto by się bawił w skalowanie.

Jeśli wymyślimy możliwość transportu świadomości za mojego życia to, kto wie?
Kontrast (1042 punktów)
>>Kombinuj dalej...

>Nie wziąłeś pod uwagę ewolucji i rozwoju techniki.
Jakoś mi się nie chce czekać...

>Nie twierdze, że bóg nie istnieje, a wręcz przeciwnie twierdze, że istnieje najwyższa forma życia w śród wielu, tak jak zawsze jest ktoś pierwszy, ale kto by się bawił w skalowanie.
W skalowanie bawią się ci, co chcą się sami przekonać i sprawdzić pewne założenia.
Twój obraz Boga (nie wiem jaka wielkość liter jest tu właściwa) jest jakiś dziwny. Prawdziwy Bóg nie jest materialny, dlatego takie kategorie nie pasują do Niego. Może dlatego jest niepojęty, bo my nie potrafimy wyobrazić sobie rzeczywistości, która egzystuje bez jakiegoś nośnika. Życie bez ciała wydaje sie być iluzją. Podobnie jak program bez komputera. Jednak ten sam program może działać na innym komputerze i to nas nie dziwi.

>Jeśli wymyślimy możliwość transportu świadomości za mojego życia to, kto wie?

To możesz śmiało włożyć między bajki, choć ciekaw jestem, czy byłoby możliwe w dalekiej przyszłości przeniesienie świadomości z mózgu biologicznego, do sztucznego mózgu. Gdyby to stało się możliwe byłoby to dla teologów pole do dalszych rozważań. Może sam pomyślę nad tym. Fantastyka daje też pole popisu dla teologii, ale póki co to tylko zabawa.

Bóg jest miłością
glouver (9 punktów)
>Kombinuj dalej. Biorąc pod uwagę wiele możliwości powinieneś metodą losową odkryć istnienie Boga, ale czy starczy na to trwałości tkanek Twojego mózgu zanim jego percepcja wygaśnie to już inna sprawa
>
Bóg jest miłością


Dla czego ludzie z góry zakładają, że wszystko, co istnieje musi do kogoś należeć i musi mu być podległe, a wykluczają wolność istnienia, czyli istnieje coś, bo samo powstało.

Czy nie wynika to z systemu wartości, jaki stworzyliśmy? - Tzn. skoro w naszym życiu ciągle ktoś nad nami stoi (najpierw rodzice, potem nauczyciele, na końcu szef) to przypisujemy to samo do innych spraw, także do ogólnego istnienia.

Przytaczając inny przykład teoretyczny porównujący np. wiele istnień to niektóre z istnień nie stawiałyby nikogo nad sobą, w porównaniu z naszym istnieniem wiecznie o coś proszącym tak jakbyśmy nie mogli sami o siebie zadbać.

Czyli wyglądamy jak maminsynek.
Kontrast (1042 punktów)

>Dla czego ludzie z góry zakładają, że wszystko, co istnieje musi do kogoś należeć i musi mu być podległe, a wykluczają wolność istnienia, czyli istnieje coś, bo samo powstało.
Tu przekładasz na rzeczywistość jakąś filozofię wolności. Przypomina to bunt nastolatka. To tak jakbyś miał pretensje, że całym światem rządzą wewnętrzne prawa. Wszystko co powstało "jest wynikiem (implikacją)" czegoś. Jedynym bytem, niestworzonym może być Byt odwieczny. Świat ma strukturę dynamiczną a odwieczność jest czymś niezmiennym. Choć Bóg może być jaki chce.

>Czy nie wynika to z systemu wartości, jaki stworzyliśmy? - Tzn. skoro w naszym życiu ciągle ktoś nad nami stoi (najpierw rodzice, potem nauczyciele, na końcu szef) to przypisujemy to samo do innych spraw, także do ogólnego istnienia.
Podobieństwo jest, jednak takie zależności istnieją w całej przyrodzie, a my ludzie do niej należymy. Gdybyśmy się rodzili z wlaną wiedzą i od razu dorośli i doskonali, to może nie odnosilibyśmy do siebie zależności w przyrodzie, ale sądzę, że zależności nadal byłyby takie same.

>Przytaczając inny przykład teoretyczny porównujący np. wiele istnień to niektóre z istnień nie stawiałyby nikogo nad sobą, w porównaniu z naszym istnieniem wiecznie o coś proszącym tak jakbyśmy nie mogli sami o siebie zadbać.
Taka jest nasza ludzka natura. Nawet ci którzy myślą, że są super zaradni, tworzą sobie iluzję, bo przecież musimy jeść, potrzebujemy ciepła itd. Jesteśmy zależni.

>Czyli wyglądamy jak maminsynek.
Jak by nie patrzeć jesteśmy. Możemy i powinniśmy w pewnym wieku uniezależnić się od rodziców, ale to tylko w niewielkim stopniu zmienia nasze położenie zależności. Nawet będąc szefem i prezesem wielkiej korporacji, zawsze mamy kogoś nad sobą, choćby fiskus, policję itd. Zresztą im mamy mniej zależności z góry tym więcej odpowiedzialności za tych na dole.

Ludziom bezdomnym czasami zdaje się, że są wolni i niezależni, ale to też iluzja.

Bóg jest miłością
Mortharm
myślę , ze tworzycie tu niezły bełkot na poziomie przedszkola...istota i sens życia opiera się na zależności, dlatego człowiek w niej funkcjonuje i poszukuje jej, dlatego bóg stworzył to życie takim a nie innym
Kontrast (1042 punktów)
Witam!
>myślę, że tworzycie tu niezły bełkot na poziomie przedszkola...
Ale takie stwierdzenia, bez jakiegokolwiek odwołania i uzasadnienia niczego nie wnoszą do dyskusji. Sama forma zresztą w jakiej napisałeś bardzo dezorientuje, bo nie wiem czy krytykujesz, czy to poniżej jest wnioskiem.

>istota i sens życia opiera się na zależności, dlatego człowiek w niej funkcjonuje i poszukuje jej, dlatego bóg stworzył to życie takim a nie innym
Może rozwiń kwestię skoro już zabrałeś głos. Gdy się rzuca puste ogólniki to rzeczywiście wygląda to jak dyskusja dzieciaków w piaskownicy na temat kształtu piaskowych babek.

Pozdrawiam!

Bóg jest miłością
mortharm
>Witam!
>>myślę, że tworzycie tu niezły bełkot na poziomie przedszkola...
>Ale takie stwierdzenia, bez jakiegokolwiek odwołania i uzasadnienia niczego nie wnoszą do dyskusji. Sama forma zresztą w jakiej napisałeś bardzo dezorientuje, bo nie wiem czy krytykujesz, czy to poniżej jest wnioskiem.
>>istota i sens życia opiera się na zależności, dlatego człowiek w niej funkcjonuje i poszukuje jej, dlatego bóg stworzył to życie takim a nie innym
>Może rozwiń kwestię skoro już zabrałeś głos. Gdy się rzuca puste ogólniki to rzeczywiście wygląda to jak dyskusja dzieciaków w piaskownicy na temat kształtu piaskowych babek.
>Pozdrawiam!
>
Bóg jest miłością


cóż cały ten wątek można zamknąć w stwierdzeniu : człowiek jest zależny, taki został stworzony bo jego sens życia tego potrzebuje....koniec, reszta to bełkot
Kontrast (1042 punktów)
Witam!

>cóż cały ten wątek można zamknąć w stwierdzeniu : człowiek jest zależny, taki został stworzony bo jego sens życia tego potrzebuje....koniec, reszta to bełkot

Akurat tu się zgodzę, tylko co poradzić jak niektórzy potrzebują wyjaśnień rzeczy oczywistych? A może tylko chcą sobie pogadać, bo potrzebują, nieważne na jaki temat?


Bóg jest miłością
Chris (8 punktów)
Ja jak zawsze nie przeczytam tego co było wyzęj - znów brak czasu;/

ale mi sie wydaje że brak sensu "wyżeszego" jest daleko idącą wolnością!! Możemi sami wybrać sens swego życia nie patrząc czy to że pije herbate 5 minut później będzie w sprzeczności z tym do czego zostałęm z góry stworzony:D

Sami wybieramy sens:D Wyberiajmy godnie...:D

jakby co to moją wypowiedź zaczerpnąłem z seri "Bóg nie istnieje"

www.racjonalista.pl/kk.php/s,4446
kontrast
Witam!
Popełniłeś mnóstwo błędów i literówek, ale mam nadzieję, że jesteś dyslektykiem i nie zważam na formę, ale na treść. Pozwoliłem sobie poprawić nieco kilka wyrazów, aby treść była bardziej czytelna. Mam nadzieję, że nie zniekształciłem pierwotnego sensu.
>Ja jak zawsze nie przeczytam tego, co było wyżej - znów brak czasu;/
Jednak odpowiedziałeś i na temat.

>ale mi się wydaje, że brak sensu "wyższego" jest daleko idącą wolnością!!
Sformułowanie "ale mi się wydaje", bardzo wiele tu mówi i można by napisać cały traktat na ten temat.
Brak sensu "wyższego" jako najwyższa wolność, to jeszcze jedno hasełko, które bardzo kusząco brzmi, jednak gdy brak odniesienia do sensu wyższego, to cóż znaczą wtedy inne sensy? Czy nie staną się tylko sensem pozornym, zapychaczem czasu? Jeśli człowiek realizuje tylko jakieś byle jakie cele, sztukę dla sztuki, buduje dom, płodzi syna i sadzi drzewo, to czy to rzeczywiście zaspokaja jego głód? Jeżeli robi się coś tylko dlatego, że ma się na to ochotę itd...
>Możemy sami wybrać sens swego życia
Każdy sens jest naszym wyborem. Czy własny "bo mi się wydaje", czy ten "wyższy", "bo warto, należy" itp. A potrafisz wybrać?
>nie patrząc czy to, że pije herbatę 5 minut dłużej sprawi, iż będę w sprzeczności z tym, do czego zostałem z góry stworzony:D
A jeśli zostałeś stworzony do rzeczy wielkich, a marnujesz czas, bo właśnie od tych pięciu minut zależy czyjeś życie, czy coś bardzo ważnego?
>Sami wybieramy sens:D
Możemy wybrać, tylko co jest dla nas najlepsze?
>Wybierajmy godnie...:D
Co jest naprawdę godne i z czego możemy być szczerze dumni?
>jakby co to moją wypowiedź zaczerpnąłem z serii "Bóg nie istnieje"
Mnie nie przekonali, a sądząc po zdjęciach i mowie ciała, to kiepsko na tym wyszli. Te same rzeczy mogą być równie dobrze dowodem na istnienie Boga. Wszystko zależy od tego, kto interpretuje.

Pozdrawiam!

P.S. Pierwotnie napisałem dłuższy post, ale komputer mi się zawiesił i wcięło go. Jednak na bazie tych zdań można podjąć bardzo długie rozważanie.
Chris (8 punktów)
ehh nie pozostaje mi nic nad rozwinięciem mojego posta

i propo sorki za literówki i thx że się nie czepiałeś

No cóż napisałem, że brak wyższego sensu jest naszą wolnością. Otóż cała zabawa polega na tym by wybrać sobie taki sens jaki będzie dla nas korzystny:D Wszystko polega na tym czy jesteśmy świadomi tego kim jesteśmy i tego co jest naszą wolą. Jedni wybiorą "pierdoły" a inni będą chcieli zrobić coś wielkiego:D Ja (mam nadzieje) jestem człowiekiem świadomym tego kim jestem - zwierzęciem który potafi (choćby i nieudolnie ale zawsze) myśleć. Z faktu że jestem związany z tą ziemią ( a nie żadnym przeniesieniem wszytkiego w "zaświaty") podlegam prawom natury ( i tu odzywa się sie wyższy sens który przypomniałem sobie pływając:D) a mianowicie wola przetrwania... Jako istota organiczna miałbym problem z popełnieniem samobójstwa (chociaż nawet nie wiem czemu miałbym to robić...) Dlaczego?? - Instynkt mi nie pozwala:D Poza tym myśląc racjonalnie to po co miałbym się zabijać?? Przecież jak nie będe żył nic mi po tym:D Całość polega na tym aby uświęcić swoje "JA" i dążyć do własnego rozwoju (ewentualnie pomagać w rozwoju innym) aby żyło nam się lepiej:d

wracając do tematu: jaki jest ten godny sens?? ależ oczywiście taki który pozwoli mi się rozwijać ( bądź rozwijać się innym ale taka pomoc jest przywilejem a nie koniecznościa) i wydaje mi się to logiczne...

czy pijąc herbate naprawde musze się zastanawiać nad tym czy ktos umrze - no cóż codziennie ktos umiera - jakoś przeciętnemu człowiekowi nie przeszkadza że giną miliony gdzieś na peryferiach, ale nagle odzywa sie "wielkie ubolewanie" gdy ginie ktoś obok...

co do "ale mi się wydaje" otóż drogi kolego: twierdze że całkowita racjonalność czy irracjonalność,fanatyzm religijny czy nie wiara, są nieracjonalne jeśli patrzećby głębiej. Racjonalnie rzecz biorąc każdy środek który mnie nie zabije a co ważniejsze moze mnie wzmocnić jest środkiem fundamentalnie racjonalnym w stosunku do mojego życia. Wystarczy to wzmocnić o czysto egoistyczny stosunek do społeczeńswa, a więc oni i ich rozwój jest potrzebny także i mojemu "JA" i mojemu rozwojowi i już mamy racjonalny humanitaryzm:D Jeżeli ktos nie chce mnie zabić to po co ja mam go zabijać? Jeżeli ktoś chce mnie zabić to ja się będe bronił gdyż mimo wszystko "JA" albo osoba którą kocham( a jest ona zagrożona) jest ważniejsza od osoby atakującej.

Już kiedyś napisałem:
Bądźmy ponad wiare, racjonalność i wiedze - wybierajmy to co pomoże nam przetrwać i dążyć do naszych szczytów:D

ktoś powie mi że to zakrawa o idealizm ale na mocy mej woli (Yo) mówie wam że ideały w jednej epoce są takie a w innej siakie i ciągle się to zmienia, ale jedno sie nie zmienia: nasza wola przetrwania i nasza wola mocy - to co w nas wzbudza wole mocy jest dobre, i godne. Szacunek dla Nietzschego - nie wiem czy korzystając z niego realizuje jego myśl ale jedno jest pewne: ide swoja drogą juz prawie 17 lat i staje się osobą niezależnie poglądowo - i mysle że chłopak byłby ze mnie dumny

Co jest wartością?? To co ja sam uświęce i to czemu ja stworze nową wartość... A że mi zależy na rozwoju czy ta wartość w odniesieniu do życia moze być zła, czytaj słaba??

a propos początkowo "wyższym sensem życia" nazwałem wole przetrwania ale ona nie jest do końca sensem tego co robimy ( bo możemy zrobić coś co będzie w sprzeczności z tym instynktem - czyż to nie wolność od nieuniknionego sensu??) - ona jest podstawą do tego co chcemy robić:D

i jeszcze raz powtarzam sami nadajmy sobie ten "godny" a więc rozwijający nas sens.

patrząc globalnie ktoś powie że że w takim razie jesteśmy więźniami woli mocy - kto jest więźniem, ten jest więźniem....
bo ilu ludzi cały czas siedzi na kanapie i nic nie robi??

zasadniczo wydzielmy 2 typy ludzi : którzy chcą sie rozwijac i którym jest to obojętne. Tym którym jest to obojętne powiem jedno: lenistwo nie boli, ale czy napewno?
a jeżeli komuś życie jest zbyt ciężkie w obecnej postaci niech powita swego "Boga" - ja osobiście jestem osobą niecierpliwą i nie chce mi się czekać na niebo - zbuduje sobie swoje niebo na ziemi. Taka jest moja wola i moja wartość:D

ps. wiedze czerpie w części od mojego kota domowego - dużo moge sie od niego nauczyć jeżeli chodzi o sens życia...

--------------------------------------------------------------
posta pisałem późno mam nadzieje że gdy jutro na niego spojrze nie będzie mnie zbytnio raził jego nieudolnością:D
tajemnica (4 punktów)
Umiłowanie mądrości mówi chyba wszystko i samo za się.:>
Sodoma i gomora
>Jaki jest sens zycia wedlug filozofow?

Może to być matematyka. Picie Martini. Żarcie. Nawet pisanie.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365