Racjonalista - Strona głównaDo treści
Smakowicie - skalopki z wanilią.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
09-10-2013 19:58Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
Smakowicie - skalopki z wanilią.
Ocena 3 na 3
Udało mi się ostatnio przyrządzić bardzo zacne skalopki. Małże, nie mylić z eskalopkami, w języku polskim znane także pod nazwą przegrzebki.
en.wikiped(*)/File:Opened_scallop_shell.jpg
Dokładniej ich nóżki - na zalinkowanym zdjęciu widoczne jako biały "walec".

Niby nic szczególnego ale zasłyszałem, że są dość trudne do zrobienia tak, aby nie stwardniały do ekwiwalentu zelówki, więc postanowiłem się przepisem podzielić.

Składniki:

- 300 [g] niedużych skalopków (2 [cm] średnicy);
- 100 [ml] białego wytrawnego wina;
- 1/6 kostki masła;
- 2 łyżki stołowe oliwy z oliwek extra vergine;
- 1 duża, zielona, ostra papryka pepperoni, świeża;
- 1 laska wanilii;
- sól, biały pieprz.

Wino białe powinno być wytrawne i "lekkie" - t.j. bez mocnych, dominujących akcentów w bukiecie (n.p. jaśmin, brzoskwinia etc.). Ja wybrałem mozelskie, Riesling - Rivaner (ten ostatni inaczej: Müller-Thurgau), rocznik 2012. To samo wino należy (można) podać do gotowego posiłku.

Przygotowanie:

Paprykę drobno posiekać, wyskrobać rdzeń laski wanilii. Wsypać do wina i rozrobić w nim oliwę. Zalać skalopki, oprószyć solą (bez przesady!) i białym pieprzem do smaku, dobrze rozprowadzić "marynatę" i przyprawy i odstawić do lodówki na półtora godziny.

Po upływie tego czasu na patelni rozpuścić masło, sklarować. Wrzucić skalopki. Skalopki na patelni odwraca się tylko raz, więc nie mieszać! Gdy tylko zaczną nieco żywiej skwierczeć, zacząć liczyć czas. 2 minuty na pierwszej stronie, następnie odwrócić i kolejną minutę na drugiej stronie.

Sposób podania:

Podawać polane odrobiną masła z patelni, jako starter przed rybnym daniem głównym, lub jako przekąskę. W drugim wariancie z lekko czosnkowym pieczywem.

Dlaczego akurat w dziale kultura?

Cóż, jedna fraza: Haute cuisine! Uważam dobrą kuchnię za niepomijalną część kulturalnego dziedzictwa.

Jeśli mogę na koniec prosić:

Chętnie przyjmę forumowe przepisy en retour! Gotuję namiętnie...

Smacznego!
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

liliac (147340 punktów)
>Jeśli mogę na koniec prosić:
>Chętnie przyjmę forumowe przepisy en retour! Gotuję namiętnie...

Bardzo chętnie
Z góry zaznaczam - przepis jest adaptowany z internetowego i nie jestem w stanie przytoczyć źródła pierwotnej wersji.

Cytat:
MUFFINKI PROWANSALSKIE Z OLIWKAMI

180g mąki
1 torebka proszku do pieczenia (16 g)
1 opakowanie ziół prowansalskich (gotowa mieszanka albo własny zestaw)
1 łyżeczka soli
3 jajka
30 ml oliwy
70 ml serka jogurtowego/homogenizowanego/przemielonego twarogu
120 ml mleka
100-150g czarnych i zielonych oliwek wypestkowanych i pokrojonych na ćwiartki
oliwki i świeża bazylia do dekoracji (opcjonalnie)
-w jednej misce wymieszać mąkę z proszkiem do pieczenia, ziołami prowansalskimi i solą
-w drugiej misce roztrzepać jajka, dodać oliwę, serek i mleko, dokładnie wymieszać
-przelać część płynną do miski z mąką i połączyć wszystkie składniki (bez nadmiernej skrupulatności, w cieście mogą pozostać grudki)
-przełożyć ciasto do muffinkowych foremek
-oliwki do dekoracji i bazylię wcisnąć w ciasto
-piec w temperaturze 180°C przez około 20 minut


Formalnie przepis przewiduje muffinki/babeczki, ale równie dobrze można całość wlać do niewielkiej (lub większej - można zdublować ilość składników) keksówki czy dowolnej innej ulubionej formy - ja w ramach wrodzonego lenistwa zwykle piekę właśnie en bloc, chociaż zachowała mi się jeszcze fotografia z debiutu tego przepisu



"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>MUFFINKI PROWANSALSKIE Z OLIWKAMI

A! Są wyborne! Moja narzeczona ma faible (oraz rękę) do muffinów. Z Jej doświadczenia radzę oprócz proszku do pieczenia dodać 1/4 - 1/2 łyżeczki sody kuchennej - jeszcze bardziej wyrastają i są bardziej puszyste. Prowansalskie są wyborne, ze "słonych" fantastyczny był też wariant z boczkiem i cebulą, ze słodkich: z suszonymi węgierkami i brandy albo z jabłkiem i żurawinami. Mamy oboje słabość do muffinów, tzn. ja mam słabość do jedzenia a Ona do pieczenia... "Sprzęt" także: teflonowane foremki w różnych rozmiarach, pasujące papilotki...

Fabricati Diem, Pvnc!
09-10-2013 22:54 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>jeszcze bardziej wyrastają i są bardziej puszyste

Muszę spróbować - moje wychodzą raczej wilgotne.

>Prowansalskie są wyborne, ze "słonych" fantastyczny był też wariant z boczkiem i cebulą

To polecam jeszcze moje ostatnie odkrycie (testowane w zeszły weekend) - klasyczne połączenie, ale z dodatkiem "mąki" migdałowej - gruszkowe z gorgonzolą, znakomite.

>ze słodkich: z suszonymi węgierkami i brandy albo z jabłkiem i żurawinami.

Ze słodkich tylko kokosowe z cytrynami robiłam - zazwyczaj wolę wytrawne wypieki, ale te węgierkowe brzmią kusząco.

>"Sprzęt" także: teflonowane foremki w różnych rozmiarach, pasujące papilotki...

My postawiliśmy na silikon.

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>To polecam jeszcze moje ostatnie odkrycie (testowane w zeszły weekend) - klasyczne połączenie, ale z dodatkiem "mąki" migdałowej z gorgonzolą, znakomite.

Brzmią kusząco, mamy oboje słabość do gorgonzolli szczególnie a do serów pleśniowych serwowanych z gruszką w ogóle.

>Ze słodkich tylko kokosowe z cytrynami robiłam - zazwyczaj wolę wytrawne wypieki, ale te węgierkowe brzmią kusząco.

Kobieta mi właśnie dyktuje:

Przepis na 6 sztuk

Składniki:

Ciasto:

- 60 [g] suszonych śliwek
- 3 łyżki gorącej wody;
- 1-2 łyżki brandy;
- 150 [g] mąki pszennej;
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia;
- 60 [g] masła;
- 50 [g] brązowego cukru;
- 1 jajko.

Lukier:

- 1 i 2/3 szklanki cukru pudru;
- 2 łyżki soku z cytryny;
- po pół śliwki do dekoracji.

Przygotowanie:

Śliwki zmiksować z gorącą wodą (blender), dodać brandy. Wymieszać mąkę z proszkiem do pieczenia a masło utrzeć z cukrem na puszystą masę. Dodać jajko a następnie mąkę i zmiksowane śliwki. Szybko wymieszać ale tak, żeby tylko połączyć składniki, grudki mają pozostać. Formę wyłożyć papilotkami. Wypełnić foremki ciastem do 3/4 wysokości. Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni i piec ok. 20 minut.

Wsypać cukier puder do rondla, dodać sok z cytryny, wymieszać i ostrożnie podgrzać aż cukier się rozpuści. Polać wystudzone muffinyi udekorować śliwką.

Wedle życzenia możemy też podać przepis na muffiny z bananem i krówkami...

>My postawiliśmy na silikon.

Prowokujące pytanie: ale tak medycznie?

Fabricati Diem, Pvnc!
09-10-2013 23:14 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>mamy oboje słabość do gorgonzolli szczególnie a do serów pleśniowych serwowanych z gruszką w ogóle.

Mamy podobną słabość. A propos serów pleśniowych - na weekend planowana potrawka z kury z winogronami, tymiankiem i serem pleśniowym.

>Kobieta mi właśnie dyktuje:
(...)

Dodane do planów na najbliższe ciasto.

>>My postawiliśmy na silikon.
>Prowokujące pytanie: ale tak medycznie?

Medycznie zdecydowanie nie było takiej potrzeby

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Mamy podobną słabość. A propos serów pleśniowych - na weekend planowana potrawka z kury z winogronami, tymiankiem i serem pleśniowym.

Jeśli się uda - poproszę o przepis. Odwdzięczę się autorskim sosem do makaronu (szczególnie lubię z farfalle) z gorgonzollą i szpinakiem oraz duszonymi w białym winie pieczarkami.

>Medycznie zdecydowanie nie było takiej potrzeby

Miło, że nie zostało przyjęte jako obraza. Chapeau bas, przed poczuciem humoru!


Fabricati Diem, Pvnc!
17-10-2013 21:49 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>>Mamy podobną słabość. A propos serów pleśniowych - na weekend planowana potrawka z kury z winogronami, tymiankiem i serem pleśniowym.
>Jeśli się uda - poproszę o przepis.

Nieco spóźniony kurczak, służę uprzejmie:

Cytat:
-ok. 1kg piersi z kurczaka/kury
-po 40dag winogron ciemnych i jasnych
-15-20dag sera pleśniowego (pierwotny przepis sugerował coś lazuropodobnego, może być jakiś lepszy, oczywiście)
-3/4 szklanki bulionu (warzywny bądź z kury)
-1/2 szklanki śmietany
-2 łyżki masła
-4 łyżki oliwy
-1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
-1 opakowanie tymianku suszonego
-gałka muszkatołowa (spora szczypta)
-sól, pieprz


Mięso pokroić (ja preferuję kostkę "gulaszową", ale kawałki mogą być większe), natrzeć pieprzem i tymiankiem, odstawić w chłodne miejsce/do lodówki na min. pół godziny. Podsmażyć kurczęcą kostkę na maśle z oliwą. Przełożyć do garnka, podlać bulionem, dusić około kwadransa. Część winogron pokroić na połówki, część pozostawić w całości - wszystkie dorzucić do kurczaka. Dusić przez kolejny kwadrans (przekrojone winogrona powinny zacząć się nieco rozpadać). Pokroić ser i dorzucić do potrawki. Ma się rozpuścić. Dodać gałkę muszkatołową. Śmietanę wymieszać z łyżeczką mąki, wlać do potrawki, ponownie zagotować. Ewentualnie dosolić.
Podawać z białym, delikatnym pieczywem lub z ryżem. Wyboru wina nie podejmuję się
Podejrzewam, że kurczak nie jest jedyną opcją, ale mięso powinno być delikatne - myślę, że nadałby się też np. królik. Ostrzegam, że sos wychodzi dość słodki, nie każdy lubi takie połączenia smakowe.

>Odwdzięczę się autorskim sosem do makaronu (szczególnie lubię z farfalle) z gorgonzollą i szpinakiem oraz duszonymi w białym winie pieczarkami.

Poproszę. Pieczarki duszone w winie brzmią zachęcająco.

>>Medycznie zdecydowanie nie było takiej potrzeby
>Miło, że nie zostało przyjęte jako obraza. Chapeau bas, przed poczuciem humoru!

Ach, nie takie konwersacje już się na tym forum odbywały

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
18-10-2013 08:02 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
Znakomite Zastanowię się tylko, czym zastąpić ser pleśniowy, którym się brzydzę chyba bardziej jeszcze niż owocami morza i wykonam
18-10-2013 10:43 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>Zastanowię się tylko, czym zastąpić ser pleśniowy, którym się brzydzę chyba bardziej jeszcze niż owocami morza i wykonam

To trochę profanacja, ale może jakiś serek topiony o ostrym, wyrazistym smaku? Zamiennik winien się dobrze rozpuszczać i mieć na tyle intensywny smak, by złamać trochę słodycz winogron.

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Zastanowię się tylko, czym zastąpić ser pleśniowy, którym się brzydzę chyba bardziej jeszcze niż owocami morza (..).

Jaka szkoda... Ja życia sobie bez wyśmienitych serów nie wyobrażam: Comté, gorgonzolla picante, Roquefort, camembert, brie, Appenzeller...

A tak trochę na boku: odświeżyłem sobie właśnie lekturę "Nie zawsze musi być kawior" (J.M.Simmel). Wyśmienita powieść szpiegowska, z ironicznym humorem, barwą jak spod znaku płaszcza i szpady i przepisami kulinarnymi w każdym rozdziale! Gorąco polecam!


Fabricati Diem, Pvnc!
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
Przepis na kuraka z winogronami ma zdecydowanie potencjał, obiecuję, że spróbuję - choć może to i owo zrobię ciut inaczej. N.p. zrezygnuję jednak z oliwy a sos swoim zwyczajem zagęszczę pewnie roux blond na maśle zamiast śmietany z mąką ziemniaczaną. Słodycz i gorgonzolla brzmią interesująco. Tak gwoli precyzji: gorgonzolla dulce, czy jednak lepsza picante?

Teraz sos szpinakowy z gorgonzollą:

Składniki:

- 1 duża cebula;
- 1/5 kostki masła;
- 8 dużych pieczarek;
- pół kubeczka rzadkiej, słodkiej śmietanki;
- 100 [ml] półwytrawnego białego wina (ja preferuję Erben Kabinett - powinno być z bogatym, owocowym bukietem);
- 100 [g] gorgonzolla picante;
- 300 [g] mrożonego, siekanego szpinaku;
- dla leniwych/niecierpliwych - dwa małe serki topione, śmietankowe;
- pieprz, sól, brązowy cukier, gałka muszkatołowa, świeże oregano i bazylia, ząbek czosnku;
- makaron (preferuję farfalle lub tagliatelle).

Przygotowanie:

Makaron ugotować al dente. Nie dodawać oleju! To zbrodnia! Aby makaron się nie sklejał, przy odcedzaniu obficie przepłukać zimną wodą. Tuż przed podaniem można odgrzać go w mikrofalówce, ew. na przykrytych talerzach wygrzać w piekarniku do temp. 40-50 stopni (wariant "jestem kucharzem w ekskluzywnej restauracji").

Cebulę pokroić w dość grubą kostkę, odciąć "skórkę" gorgonzolli (jeśli jest) i pokroić w grubą kostkę, czosnek drobno posiekać ew. rozmiażdżyć. Pieczarki obetrzeć lnianą ściereczką z brudu (nie myć, gdyż naciągną wodą!), odciąć spód nóżki i pokroić w plasterki. Zioła posiekać.

Masło sklarować i zeszklić na nim cebulę, dodać jedną-dwie łyżeczki cukru i pieczarki. Podsmażyć odrobinę, wciąż mieszając i posolić oraz przyprawić pieprzem do smaku. Następnie odgasić winem i poddusić 10 minut. Dodać szpinak, czosnek i posiekane zioła, dalej dusić pod przykryciem. Gdy szpinak całkowicie się rozmrozi zalać smietaną, dodając gorgonzollę. Zmniejszyć ogień i mieszać, aż ser się rozpuści.
Aby sos zgęstniał zredukować lub (dla niecierpliwych) dodać serek topiony i rozpuścić.

Sposób podania:

Polać sosem makaron na wygrzanych talerzach, które można udekorować dwoma zwiniętymi w rulon plasterkami szynki szwarcwaldzkiej lub parmeńskiej i liśćmi bazylii. Namiętni wielbiciele serów mogą uwieńczyć paroma grubszymi wiórkami parmigiano-reggiano. Serwować z dobrze schłodzonym, białym winem.

Jako aperitif sprawdzi się parę drodbnych kostek sera Comté.

Fabricati Diem, Pvnc!
astrotaurus (12445 punktów)
>nie mylić z eskalopkami,
>Wrzucić eskalopki.


>Chętnie przyjmę forumowe przepisy en retour! Gotuję namiętnie...
A ja najchętniej żywiłbym się przez rurkę w czasie snu.
Że jednakże za wcześnie na to jako najczęściej pitraszący w domu opracowałem system samograj:
gotuję "bazę" posiłku (różne kasze, fasole, soczewice, ryż, kluski itp.), a na patelni smażę "smak" (cukinię, bakłażan, dynię, cebulę, paprykę, marchew, czyli jakąkolwiek zieleninę pojedynczo lub w dowolnych zestawach i proporcjach, nierzadko dodaję jakieś mięso z wody, kurnika czy chlewika, czasem jajka). Takie cuda jak ziemniaki czy kukurydza w różnych daniach pełnią rolę "bazy" lub "smaku" wedle uznania.
Sól i pieprz to moi wrogowie (nawet do zup nie używam), za to różne zioła czy przyprawy sypię bez specjalnych zahamowań, na oślep. Często szczyptami, ale i bywa - garściami.
Prawie zawsze na patelni lub dopiero na gotowym daniu ląduje posiekany koperek, szczypiorek, natka pietruszki czy inna rukola. Kiedy "smak" już dojrzewa dorzucam na trochę na patelnię ugotowana "bazę" i mieszam to do kupy lub podaję w dwóch kupkach osobnych .
Bywa dla wygody że wszystko gotuję razem dokładając sukcesywnie do garnka z minimum wody tak że "baza" dojrzewa ledwo wilgotna, a "smak" gotuje się na parze i to coś podaję takie ugotowane, albo wrzucam na chwilę na patelnię albo lekko niedogotowane zapiekam w piekarniku przelawszy obficie sosem ze śmietany i startego sera.
Ale ciągle marzę o czasach kiedy będą w ścianie rurki do podłączenia się...

A co do skalopek (nie mylić!) czy raczej ich morskich pobratymców - bardzo lubię owoce morza w każdej postaci. Kiedyś za komuny (chyba w czasach późnego Gierka czy nawet stanu wojennego) przeżywaliśmy zalew kalmarów, nawet w jakichś paczkach z zakładu pracy. A że większości znajomych toto nie smakowało i wychodziło najczęściej mocno podeszwowate miałem sporo darmowej wyżerki Lukullusa.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>>nie mylić z eskalopkami,
>>Wrzucić eskalopki.
>

Zgadza się, wyjątkowo głupi lapsus. Spostrzegłem niestety już po utracie możliwości edycji, składam niniejszym prośbę do moderacji o interwencję.

>A ja najchętniej żywiłbym się przez rurkę w czasie snu.

Jeśli potrzeba coś na szybko zjeść - nie gardzę prostą zapiekanką, nie chcę być tu zrozumiany jako snobistyczny fanatyk slow-food. Po prostu w wolnym czasie celebruję gotowanie jako uspokajające, angażujące hobby. Przy odrobinie "nosa do promocji" również nieszczególnie drogie, czyli generalnie odpowiednie dla studenta/pary na dorobku.

>A co do skalopek (nie mylić!) czy raczej ich morskich pobratymców - bardzo lubię owoce morza w każdej postaci. Kiedyś za komuny (chyba w czasach późnego Gierka czy nawet stanu wojennego) przeżywaliśmy zalew kalmarów, nawet w jakichś paczkach z zakładu pracy. A że większości znajomych toto nie smakowało i wychodziło najczęściej mocno podeszwowate miałem sporo darmowej wyżerki Lukullusa.

Aby kalmary nie były zelówkowate, są (przynajmniej znam) dwa sposoby:

1. Kalmary należy przed gotowaniem moczyć całą noc w pocukrzonym mleku (rada Filipińczyka, gdzie kalmary są żywieniowym odpowiednikiem schabowego w Polsce).

Albo:

2.
Kalmary zrobić w potrawce z warzywami w bardzo ostrym (papryczki piri-piri) sosie pomidorowym. Następnie na dzień-dwa odstawić w tym sosie, by skruszały od naturalnego kwasku pomidorów. Nie wiem czemu, ale ostra papryka (acz musi być piekielnie ostra) działa jako katalizator i poprawia efekty.


Fabricati Diem, Pvnc!
eipi (774 punktów)
>Aby kalmary nie były zelówkowate, są (przynajmniej znam) dwa sposoby:
>1. Kalmary należy przed gotowaniem moczyć całą noc w pocukrzonym mleku (rada Filipińczyka, gdzie kalmary są żywieniowym odpowiednikiem schabowego w Polsce).
>Albo:

O mleku też słyszałem. Druga zasadnicza sprawa, to czas: kalmary trzeba obrabiać terminicznie albo b. krótko, albo b. długo. Podobnie jak wątroba, smażony, czy duszony zbyt długo - twardnieje.
W tej chwili przyszło mi do głowy, że można by wypróbować też "sól zmiękczającą mięso" (Kotanyi albo Kamis). Zawiera ona enzym - papainę - która wstępnie trawi białka i rozluźnia strukturę mięsa. Wydaje mi się, że powinno zadziałać, ale nie próbowałem.
10-10-2013 22:18 
 Ocena-1 na 1
eipi (774 punktów)
>Bywa dla wygody że wszystko gotuję razem dokładając sukcesywnie do garnka z minimum wody tak że "baza" dojrzewa ledwo wilgotna, a "smak" gotuje się na parze i to coś podaję takie ugotowane,

Ja robiłbym tak nawet nie dla wygody, ale dla smaku. Połączyć składniki i dać im się podusić razem, żeby się smaki "przegryzły". Najlepiej jak najdłużej, na wolnym ogniu, pod pierzynką, czy całą noc w "szabaśniku" (ten wynalazek, to jeden z ewidentnych przykładów korzyści z religii ). Przykładem udanego zastosowania takiej technologii jest czulent.

Rozumiem, że to nie to samo, co rurka, ale jeśli potrawa sama gotuje się całą noc (chociaż nie konsumuje), to zawsze to jakiś krok w dobrym kierunku
Meretseger (61860 punktów)
Bardzo smakowity temat i bardzo mi się podoba, ale chyba się nie udzielę... Po pierwsze, podłoga w kuchni mnie gryzie w pięty, więc jak tylko mogę unikam przebywania w tym pomieszczeniu. Po drugie, talentu ani nabożeństwa do gotowania nie posiadam wcale. Raz jeden mi się tylko udało chili con carne z czekoladą i naprawdę dobrze smakowało. Pewnie dlatego, że robiłam je pod kierunkiem mojej córki i ona korygowała moje potknięcia Najlepiej wychodzi mi przyrządzanie mrożonych "warzyw na patelnię" oraz sałatek na winie*, a także zsiadłego mleka z ziemniakami. Nauczyłam się też nie przypalać wody na herbatę
A po trzecie - od owoców morza trzymam się tak daleko, jak tylko zdołam. Dotyczy wszelkich małży, krewetek, homarów i tym podobnych robali, a także kalmarów i ośmiornic. Głowonogi uwielbiam, ale żywe (i wymarłe). Za to ryby lubię, także jeść

* co się nawinie pod rękę.
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
> Raz jeden mi się tylko udało chili con carne z czekoladą i naprawdę dobrze smakowało. Pewnie dlatego, że robiłam je pod kierunkiem mojej córki i ona korygowała moje potknięcia

Zgadza się, powinno dodać się kakao. Też odkryłem to stosunkowo późno i byłem zachwycony efektem. Miałem też ostatnio szczęście mieszkać dwa miesiące z Meksykaninem, robiliśmy pospołu m.in. tacos dorados oraz mole i pozbierałem parę nowych porad. N.p. w kuchni meksykańskiej paprykę chilli a także pomidory przed gotowaniem praży się w skórce na suchej patelni. Mogą się śmiało lekko miejscami przywęglić. Efekt smakowy jest zaiste bardzo meksykański i fenomenalny.

>Najlepiej wychodzi mi przyrządzanie mrożonych "warzyw na patelnię" oraz sałatek na winie*

Na winie... świetne, świetne! Generalnie też nie gardzę radosną improwizacją.

>A po trzecie - od owoców morza trzymam się tak daleko, jak tylko zdołam.

Szkoda. Ale mogę chociaż liczyć na przepis na -wspomniany już kiedyś - forszmak (co to jest?)?


Fabricati Diem, Pvnc!
10-10-2013 12:41 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>forszmak (co to jest?)?
To jest taka potrawa regionalna, podejrzana o pochodzenie od lubelskich Żydów. To jest, niekoniecznie lubelskich, bo coś podobnego jest znane w (prawie) całej Europie, między innymi w Rosji i Niemczech, ale na pewno od Żydów. Nazwa jest w jidysz, a pochodzi z języka niemieckiego (vor + schmackhaft). Zmodyfikowana na potrzeby gojów , przyrządzana jest obecnie głównie z wieprzowiny, w oryginale było to najczęściej mięso koźle lub jagnięce. Od czulentu różni się tym, że nie zawiera fasoli ani kaszy, za to dodaje się do niego ogórki kiszone. Można też zrobić forszmak z drobiu.

pół kg wieprzowiny (schab, szynka, karkówka)
150 g wędzonej kiełbasy
plaster chudego boczku wędzonego
łyżka mąki
cebula
papryka czerwona
2-3 ogórki kiszone
łyżka słodkiej papryki
liść laurowy
3 kulki ziela angielskiego
2-3 łyżki koncentratu pomidorowego
sól, pieprz
ew. 2 łyżki śmietany
ok 500 ml wody
olej do smażenia

Pokrojone na małe kawałki mięso, kiełbasę obtoczoną w mące, boczek, cebulę obsmaż na oleju i przełóż do dużego garnka. Smaży się każdy składnik osobno! Na patelnię wlej trochę wody, zamieszaj i przelej do garnka. Dodaj do garnka pozostałą wodę, liść laurowy, ziele angielskie, pieprz, paprykę słodką i paprykę świeżą, pokrojoną w paski. Duś około 1 godziny. Dodaj ogórki kiszone pokrojone w paski, koncentrat pomidorowy, sól i pieprz i podduszaj jeszcze ok. 10 minut. Jeśli chcesz, dodaj również śmietanę, ale to nie jest konieczne.


Parę razy w życiu to przyrządzałam, ale jak dla mnie, to za dużo roboty Podaje się albo w kokilkach, albo - żeby było efektowniej - w specjalnych koszyczkach z ciasta naleśnikowego lub w wydrążonym chlebie.
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>To jest taka potrawa regionalna, podejrzana o pochodzenie od lubelskich Żydów.

Pf, zaraz że podejrzana! Idąc za pewną, rodzinną plotką jestem podejrzany o 1/4 żydowskiego pochodzenia. Coś jest na rzeczy: lubię klezmerską muzykę i żydowską kuchnię...

Żart, rzecz jasna - choć niebezpodstawny. Dziękuję za przepis, kiedyś na pewno się do niego odwołam...

>pół kg wieprzowiny (schab, szynka, karkówka)
>150 g wędzonej kiełbasy
>plaster chudego boczku wędzonego

... aj, aj, cholera! Ale raczej nie teraz, jestem - mówiąc łagodnie - akurat na diecie... Niemniej, dziękuję serdecznie!

Fabricati Diem, Pvnc!
10-10-2013 13:19 
 Ocena 1 na 1
kika (1657 punktów)
> forszmak (co to jest?)>

Bardzo dobrze, że zapytałeś. Ja nie zapytałam i to się źle skończyło. Myślałam,że to tzw. drugie danie, sądząc po przepisie. A okazało się daniem jednogarnkowym lub czymś w rodzaju zupy gulaszowej. W ten sposób miałam kiedyś na obiad 2 zupy
.
Podaję przepis:
* 0.5 kg wieprzowiny (karkówka, schab, łopatka)
* 0.15 kg wędzonej kiełbasy
* plaster chudego boczku
* łyżka mąki
* cebula
* papryka czerwona
* 2-3 ogórki kiszone
* 2 łyżki koncentratu pomidorowego
* ok. 0.5 l wody
* ew. 2 łyżki śmietany
* liść laurowy, ziele angielskie, łyżka słodkiej papryki, pieprz
* olej

Mięso pokrój w paski, cebulę w kostkę, boczek w kostkę, kiełbasę w plasterki.
Najpierw obsmaż mięso, dodaj do niego przesmażoną cebulę, potem przesmażony boczek.
Plasterki kiełbasy obtocz w mące, przesmaż, dodaj do reszty.
Na patelnię po smażeniu nalej trochę wody, zamieszaj i wlej do garnka.
Dodaj przyprawy i paprykę świeżą, pokrojoną w paski.
Duś 1.5 godz., podlewając wodą.
Dodaj pokrojone w paski ogórki, koncentrat pomidorowy, sól i pieprz. Podawaj z chlebem.
10-10-2013 13:31 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>Myślałam,że to tzw. drugie danie, sądząc po przepisie. A okazało się daniem jednogarnkowym lub czymś w rodzaju zupy gulaszowej.
No patrz, identyczne przepisy
Forszmak to w zasadzie nie jest ani zupa, ani drugie danie. Można go traktować jako przystawkę.
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Forszmak to w zasadzie nie jest ani zupa, ani drugie danie. Można go traktować jako przystawkę.

Z tego co widzę faktycznie ma wszystkie cechy dania kultowego - przede wszystkim można go zrobić dokonując rajdu na lodówkowe, mięsne resztki.

Fabricati Diem, Pvnc!
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Bardzo dobrze, że zapytałeś. Ja nie zapytałam i to się źle skończyło. Myślałam,że to tzw. drugie danie, sądząc po przepisie. A okazało się daniem jednogarnkowym lub czymś w rodzaju zupy gulaszowej.

Eintopf znaczy się!

Fabricati Diem, Pvnc!
eipi (774 punktów)
>> N.p. w kuchni meksykańskiej paprykę chilli a także pomidory przed gotowaniem praży się w skórce na suchej patelni. Mogą się śmiało lekko miejscami przywęglić. Efekt smakowy jest zaiste bardzo meksykański i fenomenalny.

Nie tylko meksykański - warzywa grillowane, ideolgicznie bardzo podobne, są też w kuchni śródziemnomorskie. Tak czy owak, bardzo smaczne, zwłaszcza z oliwą

A propos prażenia: jest to dobry sposób na obranie papryki ze skórki, jeśli istnieje taka potrzeba (np. do gazpacho). O ile pomidory wystarczy na chwilę zanurzyć we wrzątku, papryka jest bardziej oporna. Ten sam efekt daje jednak krótkie opalenie jej nad ogniem.
Matix (5786 punktów)
>Po drugie, talentu ani nabożeństwa do gotowania nie posiadam wcale.

Zrób sobie zapiekany ryż z jabłkami. Banalne i dobre, zazwyczaj nie mogę przestać jeść i muszę się zmusić. Pierwszy lepszy opis z google, a i tak nie ma prawa nie wyjść, wystarczy trzymać się dwóch zasad: nie żałować mleka i stosować cukier puder zamiast zwykłego, musi być dobre.
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Zrób sobie zapiekany ryż z jabłkami. Banalne i dobre, zazwyczaj nie mogę przestać jeść i muszę się zmusić.

Też przepadam.

>(...) Wystarczy trzymać się dwóch zasad: nie żałować mleka i stosować cukier puder zamiast zwykłego, musi być dobre.

Również nie stosuję zwykłego cukru - wolę stanowczo substytuować go ciemnym, trzcinowym. Ponadto dodaję trzecią zasadę: nie żałować cynamonu!


Fabricati Diem, Pvnc!
10-10-2013 20:45 
 Ocena 1 na 1
eipi (774 punktów)
>podłoga w kuchni mnie gryzie w pięty, więc jak tylko mogę unikam przebywania w tym pomieszczeniu. Po drugie, talentu ani nabożeństwa do gotowania nie posiadam wcale.
(...)
> Za to ryby lubię, także jeść

W takim razie proponuję coś bardzo prostego, szybkiego i rybnego
Dokładnych proporcji nie podam, bo zwykle improwizuję, ale nie są takie ważne, bardziej idea.

Zatem:
- tuńczyka w puszce otworzyć i roznieść widelcem. Tuńczyk może być sałatkowy, w wodzie lub w sosie własnym, raczej nie w oleju ani w pomidorach
- 1 cebulę pokroić w miarę drobno i przyrumienić na oliwie
- ok. 25 dag czerwonej soczewicy (=1/2 standardowej paczki) przepłukać parę razy.
Soczewica może być również brązowa, czy zielona, ale wtedy gotuje się dłużej i wymaga wcześniejszego moczenia. Można także (dla super leniwych użyć soczewicy w puszce, już ugotowanej - wówczas wlać odpowiednio mniej wody
- zalać ok. 1 l wody (lepiej mniej i ew. w trakcie gotowania uzupełniać - efekt ma być stosunkowo gęsty)
- dorzucić zrumienioną cebulkę i gotować 10-15 min. aż soczewica częściowo się rozgotuje
- parę minut wcześniej wrzucić rozgniecionego tuńczyka i zioła
- zioła = tymianek i oregano, świeże lub suszone, daję na oko, suszonych pewnie ok. 1/2 łyżeczki, żeby nie przeszarżować, ale żeby były mocno wyczuwalne
- jeśli ktoś lubi (ja tak), dodać również ostrej papryki (najlepiej pasty paprykowej, ale sproszkowana też ujdzie)
- tuż przed końcem gotowania wcisnąć ząbek czosnku
- dosolić do smaku
Podawać udekorowane natką pietruszki i/lub plasterkiem cytryny (ze skórką).

Możliwe są oczywiście różne wariacje na temat. Np. można dać nieco więcej wody i makaronu "gwiazdki" czy innego drobnego. Można dodać ze 2 rozgniecione pomidory pelatti. Można plasterek cytryny wrzucić wręcz w trakcie gotowania. Itd...
Jan Res (4015 punktów)
Tak łatwe, że aż trudno uwierzyć. Pyszne i zaskakujące.
Na 4 osoby. 1/2 godziny do 40 minut na wszystko.

1. Przystawka: PASTA SARDYNKOWA
Puszka sardynek w oliwie
1 posiekana cebula
garstka posiekanej pietruszki
sok z 1/4 do 1/2 cytryny
Pieczywo białe (może być toastowane)

2. Danie główne: ŁOSOŚ NA SZPINAKU Z FETĄ. ZIEMNIAKI. WINO RETSINA
4 filety z łososia
1/2 kg mrożonego szpinaku (najlepiej całe liście)
2 ząbki posiekanego czosnku
1/2 do 2/3 paczki sera feta
biały pieprz
0,8 kg ziemniaków, koperek, łyżka topionego masła
2 butelki Retsiny

3. Deser: SORBET CYTRYNOWY
Sorbet
kandyzowany kumquat lub kandyzowana skórka pomarańczowa
12 do 16 listków mięty
***********

Realizacja

PRZYSTAWKA
Rozgnieść sardynki widelcem, dodać siekaną cebulę i pietruszkę, skropić sokiem z cytryny, wymieszać
Pokroić bułki na plasterki. Zapiec. Można dodać masło do smarowania.

DANIE GŁÓWNE

1. Wstawić 2 butelki Retsiny do lodówki,
2. rozmrozić szpinak (w ciepłej wodzie w opakowaniu lub w mikrofalówce)
3. obrać, pokroić, gotować posolone ziemniaki
4. posiekać czosnek
5. rozgnieść fetę widelcem
6. wymieszać ser ze szpinakiem i czosnkiem, lekko popieprzyć
7. ułożyć na nich dzwonka łososia
8. wstawić do mikrofalówki (lub piecyka) na 10 do 15 minut
9. stopić masło
10. odcedzić ziemniaki, polać masłem, posypać koperkiem
11. otworzyć butelkę Retsiny

DESER

Nałożyć sorbet do pucharków, przybrać kumquatem lub skórką pomarańczową i listkami mięty.

***************
Na zakończenie można podać zieloną herbatę z imbirem i sokiem z cytryny.
Pokroić imbir na 6 cieniutkich plasterków, zalać wrzątkiem. Odczekać 10 minut (musi mieć tylko 72'C), dodać herbatę i sok z cytryny. Można lekko posłodzić.

Smacznego !

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365