Zanim Adam Bernard Mickiewicz zaczął wieszczyć (a wieszczył niezbicie i niezaprzeczalnie, zwłaszcza w doborowym towarzystwie, przy udziale pierwszorzędnych trunków i dobrego zioła - uwielbiał bowiem fajki i cygara), zdarzyło mu się popełnić dwa dziełka, które stanowią pewną przeszkodę dla tych, którzy chcieliby naszego Poetę oskarżyć o romantyczną impulsywność, tępy mistycyzm a może nawet o bezrozum. Chodzi oczywiście o "Panią Anielę" i "Mieszka, księcia Nowogródka". Oba wspomniane utwory obfitują w cytaty dość interesujące i - jak się zdaje - zawsze na czasie, a ostatnio, wziąwszy pod uwagę niedawne wypadki, jakby szczególnie aktualne. Któż by pomyślał, że Mickiewicz może być klasykiem polskiej literatury antyklerykalnej? Zapraszam do dzielenia się wrażeniami z lektury.
|