Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy to rozumiemy?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
02-02-2019 16:26Dragan Dargomier (5636 punktów)
(zablokowany)
Czy to rozumiemy?
Ocena 1 na 1
Czy rozumiemy tragizm położenia tych, którym nie możemy zapewnić godnej śmierci eutanatycznej?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Kulmin (4007 punktów)
>Czy rozumiemy tragizm położenia tych, którym nie możemy zapewnić godnej śmierci eutanatycznej?

Niektórzy rozumieją, niektórzy nie.

Niektórzy w imię różnych ksiąg, książek i książeczek chcą by ludzie umierali naturalnie, zgodnie z wolą boga. Bo życie to jakoby boski dar. I to jest jakiś barbarzyński nonsens.

Ale jest sporo ludzi co rozumie.

Z tym, że z eutanazją wiąże się pewne zagadnienie etyczne:
czy człowiek jest 100%-owym posiadaczem praw do swojego życia?

Okazuje się, że nie. Żaden z nas nie ma 100% praw do swojego życia.
Każda powinność którą posiadamy wobec instytucji, np banku, szkoły, pracy, państwa, wobec rodziców, rodzeństwa, przyjaciół, żony, dzieci, odbiera nam część praw do rozporządzania swoim życiem wedle woli.
Jak ktoś myśli, że ma pełne prawo do swojego życia to niech spróbuje nie płacić rat za kredyt. Albo nie chodzić do szkoły, nie stawiać się na wezwania sądowe, lub olać pobór do wojska. Albo olewać rodzinę w potrzebie. Wnet się okaże, że nie miał racji.

I teraz w sytuacji, gdy nie mamy pełni prawa do swojego życia, decyzja o jego końcu nie powinna leżeć w naszej gestii. Brzmi to nienormalnie, ale człowiek nie ma zazwyczaj prawa do podjęcia decyzji o samobójstwie/eutanazji, tylko nie dlatego, że tam jakiś bóg, biblia, jednorożec i tęcza, tylko dlatego, że skrzywdziłby mnóstwo ludzi i instytucji wobec których miał powinności.

W niektórych stanach Ameryki, samobójca który podjął próbę, ale mu nie wyszło, a gdy okazywało się, że miał długi, kredyty - jest traktowany jak oszust. Jak przestępca który przed problemami życia, które sam sobie nawarzył, chciał uciec w objęcia śmierci. Takim ludziom wytacza się procesy sądowe.

Jednak czy z tego wynika, że Ci którzy popełniają eutanazje, w sytuacji gdy wciąż mają powinności wobec różnych podmiotów, postępują moralnie nagannie?
Niekoniecznie.
Wszak stan takich ludzi jest zazwyczaj już tak zły, że aż uniemożliwiający wypełnianie jakiejkolwiek powinności wobec czegokolwiek.
I w takich i tylko w takich sytuacjach, gdy człowiek jest już na skraju i cierpi, wykonanie procedury eutanazji jest uzasadnione.
03-02-2019 04:50 
 Ocena 1 na 1
Dragan Dargomier (5636 punktów)
(zablokowany)

Cywilizacja życia jest cywilizacją niewolnictwa, a cywilizcja śmierci - cywilizacją wolności. Cywilizacja życia pielęgnuje to, co było i jest, a cywilizacja śmierci - to, co będzie. Cywilizacja życia pielęgnuje trwanie, a cywilizacja śmierci pielęgnuje zanikanie.

"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
Duch Prawdy (14790 punktów)
>Cywilizacja życia jest cywilizacją niewolnictwa, a cywilizcja śmierci - cywilizacją wolności. Cywilizacja życia pielęgnuje to, co było i jest, a cywilizacja śmierci - to, co będzie. Cywilizacja życia pielęgnuje trwanie, a cywilizacja śmierci pielęgnuje zanikanie.
"414 tys. Polaków zmarło w 2018 roku - to o około 3 proc. więcej niż w 2017. "Od zakończenia II wojny światowej nie było roku, w którym rozstało się z życiem tak wielu Polaków"":
wiadomosci(*)polakow.html#s=amtpc_FB_Gazeta

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
04-02-2019 11:29 
 Ocena 1 na 1
j23a (1186 punktów)
>Każda powinność którą posiadamy wobec instytucji, np banku, szkoły, pracy, państwa, wobec rodziców, rodzeństwa, przyjaciół, żony, dzieci, odbiera nam część praw do rozporządzania swoim życiem wedle woli.

>Jak ktoś myśli, że ma pełne prawo do swojego życia to niech spróbuje nie płacić rat za kredyt. Albo nie chodzić do szkoły, nie stawiać się na wezwania sądowe, lub olać pobór do wojska. Albo olewać rodzinę w potrzebie. Wnet się okaże, że nie miał racji.

Kredyt musisz mieć (ew wartość nieruchomości jest znacząco większa niż kredyt albo masz jakieś ubezpieczenie), wezwanie sądowe to zależy jakie (nie wiem jak jest ze świadkiem), wojsko powinno być tylko i wyłącznie zawodowe, państwo to wpis w bazie danych i związane z tym prawa i zobowiązania, nic więcej. Takie średnie te przykłady (zalatują KHK

Eutanazja to nie jest wtedy jak zabijasz się sam (z ewentualnie jakąś pomocą - tu byłbym ostrożny co do poziomu pomagania, może też tworzyć się jakiś swoisty nacisk czy coś takiego) tylko jak ktoś ciebie ukatrupi. Tak to przynajmniej ja rozumiem to pojęcie. Są przypadki graniczne typu goście z praktycznie zniszczonym mózgiem czy podobnie oraz zaniechanie jakiś procedur medycznych i to jest do dyskusji chyba bardziej.
04-02-2019 12:06 
 Ocena 1 na 1
Kulmin (4007 punktów)
>Kredyt musisz mieć (ew wartość nieruchomości jest znacząco większa niż kredyt albo masz jakieś ubezpieczenie), wezwanie sądowe to zależy jakie (nie wiem jak jest ze świadkiem), wojsko powinno być tylko i wyłącznie zawodowe, państwo to wpis w bazie danych i związane z tym prawa i zobowiązania, nic więcej. Takie średnie te przykłady (zalatują KHK

Nie zmienia to faktu, że zobowiązania te odbierają nam 100%-owe prawo do własnego życia, a więc pełnie prawa do decydowania o jego losie. Ludzie którzy myślą inaczej, zazwyczaj lądują w pudle, lub na ulicy. Każde zobowiązanie odbiera nam mniejszą, lub większą cząstkę tych praw. Rzuciłem przykładami oczywistymi i pierwszymi lepszymi

>Eutanazja to nie jest wtedy jak zabijasz się sam (z ewentualnie jakąś pomocą - tu byłbym ostrożny co do poziomu pomagania, może też tworzyć się jakiś swoisty nacisk czy coś takiego) tylko jak ktoś ciebie ukatrupi. Tak to przynajmniej ja rozumiem to pojęcie. Są przypadki graniczne typu goście z praktycznie zniszczonym mózgiem czy podobnie oraz zaniechanie jakiś procedur medycznych i to jest do dyskusji chyba bardziej.

Eutanazja i samobójstwo to mocno związane ze sobą na poziomie etycznym zagadnienia. Stąd moje ich zestawienie.
12-02-2019 22:13 
 Ocena 2 na 2
leda16 (119 punktów)
>>Czy rozumiemy tragizm położenia tych, którym nie możemy zapewnić godnej śmierci eutanatycznej?
>Niektórzy rozumieją, niektórzy nie.

Właśnie w imię najwyższych wartości etycznych, należy przede wszystkim zapewnić im godne warunki leczenia.
Odnośnie dalszych Twoich stwierdzeń uważam, że prawo do życia jest naczelną zasadą naszej cywilizacji. Pisząc o życiu niegodnym życia, zagłębiamy się w mroki hitleryzmu i eugeniki. Natomiast 100% wolności dla istoty ludzkiej = 100% absolutu. Nasza wolność może być realizowana jedynie w granicach nakreślonych przez etykę i prawo. Żyjąc w społeczeństwie mamy duży margines wolnej woli. Przecież nikt nas nie przymusza do brania kredytu, kontynuowania nauki ponad obowiązujące minimum (podstawówka), popełniania przestępstw, generowania długów, itp. Są to po prostu konsekwencje naszych wolnych i świadomych decyzji, do których mamy prawo.
Odnośnie samobójstwa, w różnych epokach i kulturach Państwo było w tej mierze bardziej lub mniej restrykcyjne. Na terenie Polski próba samobójcza stanowi bezwzględne wskazanie do hospitalizacji psychiatrycznej, ale na szczęście przymusu też nie ma. Jednak abstrahując od przesłanek religijnych samobójstwo zabronione nie jest a uchylanie się od powinności penalizowane. Np. część tych powinności kredytowych, ojcowskich, przejmuje dobrowolnie rodzina.
Niedawno spotkałam się z określeniem, iż wolność jest prawem do realizacji swoich marzeń i jest w tym _ moim zdaniem - jakiś głębszy sens.

>I w takich i tylko w takich sytuacjach, gdy człowiek jest już na skraju i cierpi, wykonanie procedury eutanazji jest uzasadnione.

Nie za bardzo zrozumiałam...To znaczy co? Nieproduktywni do gazu?! Ech, pewnie jestem przewrażliwiona.
Wenancjusz (16441 punktów)
>>>Czy rozumiemy tragizm położenia tych, którym nie możemy zapewnić godnej śmierci eutanatycznej?
>>Niektórzy rozumieją, niektórzy nie.
>Właśnie w imię najwyższych wartości etycznych, należy przede wszystkim zapewnić im godne warunki leczenia.
>Odnośnie dalszych Twoich stwierdzeń uważam, że prawo do życia jest naczelną zasadą naszej cywilizacji. Pisząc o życiu niegodnym życia, zagłębiamy się w mroki hitleryzmu i eugeniki. Natomiast 100% wolności dla istoty ludzkiej = 100% absolutu. Nasza wolność może być realizowana jedynie w granicach nakreślonych przez etykę i prawo. Żyjąc w społeczeństwie mamy duży margines wolnej woli. Przecież nikt nas nie przymusza do brania kredytu, kontynuowania nauki ponad obowiązujące minimum (podstawówka), popełniania przestępstw, generowania długów, itp. Są to po prostu konsekwencje naszych wolnych i świadomych decyzji, do których mamy prawo.
>Odnośnie samobójstwa, w różnych epokach i kulturach Państwo było w tej mierze bardziej lub mniej restrykcyjne. Na terenie Polski próba samobójcza stanowi bezwzględne wskazanie do hospitalizacji psychiatrycznej, ale na szczęście przymusu też nie ma. Jednak abstrahując od przesłanek religijnych samobójstwo zabronione nie jest a uchylanie się od powinności penalizowane. Np. część tych powinności kredytowych, ojcowskich, przejmuje dobrowolnie rodzina.
>Niedawno spotkałam się z określeniem, iż wolność jest prawem do realizacji swoich marzeń i jest w tym _ moim zdaniem - jakiś głębszy sens.
>>I w takich i tylko w takich sytuacjach, gdy człowiek jest już na skraju i cierpi, wykonanie procedury eutanazji jest uzasadnione.
>Nie za bardzo zrozumiałam...To znaczy co? Nieproduktywni do gazu?! Ech, pewnie jestem przewrażliwiona.
>


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
13-02-2019 18:13 
 Ocena 3 na 3
bartech (554 punktów)
Krzysztof, lat 54. Wychowywał się w domu dziecka, biologicznych rodziców nigdy nie poznał. 5 lat temu wraz z żoną i dwójką dorosłych dzieci podczas powrotu samochodem z obiadu, na którym świętowali obronę pracy magisterskiej syna, ulegli tragicznemu wypadkowi. Jadący z naprzeciwka dostawczak nie zdążył zakończyć manewru wyprzedzania i doszło do zderzenia czołowego. Tylko Krzysztof przeżył. Życie w ogromnym stresie spowodowanym takim traumatycznym przeżyciem doprowadziło 2 lata później do rozległego zawału serca, w wyniku którego doszło do niedotlenienia mózgu i bardzo poważnych uszkodzeń.

Obecnie Krzysztof znajduje się w zakładzie opiekuńczym. Nie rusza się (nawet przy zmianie ułożenia głowy na poduszce potrzebna jest pomoc pielęgniarki), nie mówi. W pierwszym roku po wypadku kilkukrotnie wielkim wysiłkiem udało mu się wypowiedzieć w kierunku pielęgniarki jego jedyną prośbę i największe marzenie: "Chcę umrzeć.". W wyniku kolejnych komplikacji zdrowotnych w następnych miesiącach kompletnie stracił zdolność mówienia.

Krzysztofa nikt nie odwiedza. Może Ty chciałabyś go odwiedzić i patrząc w jego oczy pełne bólu, cierpienia i przerażenia koszmarem, w którym żyje, powiedzieć jakieś słowa otuchy? Że życie jest najważniejsze; że każde życie jest piękne; że trzeba przyjmować na klatę przeciwności losu i mimo ich doceniać każdą chwilę, którą można spędzić na tym pięknym świecie itd. Krzysztofowi może faktycznie właśnie tego brakuje i na koniec Twojej motywacyjno-pocieszającej przemowy w jakiś cudowny sposób wyciągnie rękę ku górze z zaciśniętą pięścią i z pełną werwą wykrzyknie: "Racja, trzeba w końcu wstać z wyra i zacząć żyć pełnią życia!".
Celtyk (3337 punktów)
>Czy rozumiemy tragizm położenia tych, którym nie możemy zapewnić godnej śmierci eutanatycznej?
Wypowiadasz się w swoim czy cudzym imieniu?
I do kogo odnosisz tragizm sytuacji?
Pytam, bo Kulmin na początek dał tak samo ogólnikową odpowiedź jak treść pytania: Cytat:
Niektórzy rozumieją, niektórzy nie.

Odpowiedź jest zasadniczo twierdzą, bo wynika z niej, że część rozumie tragizm sytuacji z powodu braku możliwości zapewnienia godnej śmierci a część nie, ale nie bardzo wiadomo KOMU? To komu to dopiero wynika ze słowa Eutanazja
Ale... słowo Eutanazja jest słowem WIELOZNACZNYM!
Między innymi jest to "dobra śmierć", czy śmierć na życzenie własne lub bliskich. W tej ostatnie wersji jest to śmierć jednej osoby na życzenie innej - dla mnie to już zabójstwo na zlecenie rękami lekarza usankcjonowane prawnie!?!
Jedną z sytuacji życia publicznego, który osobiście uważam, za eutanazję był jakiś czas temu wypadek Ojca z dzieckiem ze skutkiem śmiertelnym dla obojga! Powód - rozwód. Ojciec zadecydował jedno osobowo, że jeśli dziecko nie będzie z nim to nie będzie z nikim i oboje zabił z premedytacją powodując czołowe zderzenie z TIR'em!!
To dla mnie też EUTANAZJA NA WŁASNE ŻYCZENIE i samodzielnie wykonana...
DOBIJAJĄ MNIE przekonania innych, że wiedzą lepiej co ja chcę! Prawodawca, Kościół, Lekarze, Nauczyciele i wiele innych grup społecznych!! (nie chodzi mi o funkcjonujące zasady życia społecznego).
Sytuacja jest SILNIE subiektywna i indywidualna. Etyka dla mnie występuje bardziej bo stronie środowiska medycznego niż jednostki. Mieszanie w to wiary to jak stawanie po drugiej stronie tej samej barykady tego samego celu, tylko inną drogą - ŚMIERCI.
/-----------/
Osobiście nie widzę tu żadnego tragizmu. Widzę fakt braku godnej śmierci dla wszystkich, jak i godnego życia, pracy i wielu innych rzeczy, czy uczuć.
Wynika to z niedoskonałości systemu prawnego, etycznego, posiadanej wiedzy oraz umiejętności w medycynie przez nasz gatunek.
Kiedyś pokolenie naszych pradziadków mówiło "kara boża", potem słyszałem "niesprawiedliwość społeczna", a w moje prywatne spostrzeżenie to "teoria chaosu"...

   Niezależnie czy to wielki wybuch, czy stworzenie świata, wiele wydarzeń jest zupełnie przypadkowa (losowa). My rozwijając się naukowo staramy się to pojąć i nad tym zapanować.
Jednak jak przeglądam nowinki medyczne to zdecydowana większość skupia się na WYELIMINOWANIU ŚMIERCI z życia człowieka a nie na godnej śmierci!

Słowa mogą być jak promienie Roentgena; jeśli używać ich właściwie, przenikną wszystko. Czytasz i słowa cię przeszywają. #--# Aldous Huxley #--#
12-02-2019 22:22 
 Ocena 2 na 2
leda16 (119 punktów)

>Jedną z sytuacji życia publicznego, który osobiście uważam, za eutanazję był jakiś czas temu wypadek Ojca z dzieckiem ze skutkiem śmiertelnym dla obojga! Powód - rozwód. Ojciec zadecydował jedno osobowo, że jeśli dziecko nie będzie z nim to nie będzie z nikim i oboje zabił z premedytacją powodując czołowe zderzenie z TIR'em!!
>To dla mnie też EUTANAZJA NA WŁASNE ŻYCZENIE i samodzielnie wykonana...

To nie jest eutanazja. W psychiatrii i psychologii takie działanie, obejmujące siebie i członków rodziny nazywa się samobójstwem rozszerzonym. Nie można mówić o eutanazji również z innej przyczyny - dziecko nie wyraziło zgody na śmierć.

>Jednak jak przeglądam nowinki medyczne to zdecydowana większość skupia się na WYELIMINOWANIU ŚMIERCI z życia człowieka a nie na godnej śmierci!


Nie uważam, aby taka tendencja była czymś nagannym. W końcu wynika ona z przysięgi Hipokratesa. Primum non nocere... Jeśli lekarz skupia się na zadawaniu śmierci zamiast maksymalnym jej oddaleniu od chorego, to szkodzi.
13-02-2019 02:01 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Jedną z sytuacji życia publicznego, który osobiście uważam, za eutanazję był jakiś czas temu wypadek Ojca z dzieckiem ze skutkiem śmiertelnym dla obojga! Powód - rozwód. Ojciec zadecydował jedno osobowo, że jeśli dziecko nie będzie z nim to nie będzie z nikim i oboje zabił z premedytacją powodując czołowe zderzenie z TIR'em!!
>>To dla mnie też EUTANAZJA NA WŁASNE ŻYCZENIE i samodzielnie wykonana...
>To nie jest eutanazja. W psychiatrii i psychologii takie działanie, obejmujące siebie i członków rodziny nazywa się samobójstwem rozszerzonym. Nie można mówić o eutanazji również z innej przyczyny - dziecko nie wyraziło zgody na śmierć.
>>Jednak jak przeglądam nowinki medyczne to zdecydowana większość skupia się na WYELIMINOWANIU ŚMIERCI z życia człowieka a nie na godnej śmierci!
>Nie uważam, aby taka tendencja była czymś nagannym. W końcu wynika ona z przysięgi Hipokratesa. Primum non nocere... Jeśli lekarz skupia się na zadawaniu śmierci zamiast maksymalnym jej oddaleniu od chorego, to szkodzi.
>


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
okragly (21676 punktów)
>Czy rozumiemy tragizm położenia tych, którym nie możemy zapewnić godnej śmierci eutanatycznej?
czy można umrzeć śmiercią głodową? może przymusowo będą karmić,
12-02-2019 22:27 
 Ocena 1 na 1
leda16 (119 punktów)
>>Czy rozumiemy tragizm położenia tych, którym nie możemy zapewnić godnej śmierci eutanatycznej?
>czy można umrzeć śmiercią głodową? może przymusowo będą karmić,
>

Ależ oczywiście. Chorego psychicznie odmawiającego jedzenia karmi się przymusowo, przez sondę żołądkową. To samo robi się z aresztantami i więźniami podejmującymi świadomie głodówkę aby coś wymusić na personelu. Jeszcze raz powtórzę - lekarz ma obowiązek zapewnić nam życie, nie śmierć.
Wenancjusz (16441 punktów)
>>>Czy rozumiemy tragizm położenia tych, którym nie możemy zapewnić godnej śmierci eutanatycznej?
>>czy można umrzeć śmiercią głodową? może przymusowo będą karmić,
>>
>Ależ oczywiście. Chorego psychicznie odmawiającego jedzenia karmi się przymusowo, przez sondę żołądkową. To samo robi się z aresztantami i więźniami podejmującymi świadomie głodówkę aby coś wymusić na personelu. Jeszcze raz powtórzę - lekarz ma obowiązek zapewnić nam życie, nie śmierć.



Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
13-02-2019 10:07 
 Ocena 1 na 1
leda16 (119 punktów)
Skoro już jesteśmy przy arcyciekawym temacie samobójstwa, chciałabym zapytać, jak ważne dla pozostałych przy życiu są reperkusje moralne wiążące się ze sposobem jego popełnienia, lub choćby samą próbą samobójczą? Czy w imię swoich prywatnych rozrachunków z życiem należy odejść cicho i dyskretnie, czy stworzyć egoistyczną okazję do zgotowania traumy przypadkowym ludziom? Prosty przykład z życia - kobieta skacze z III pietra. Sama ginie ma miejscu, natomiast człowiek na którego upadła ma złamany kręgosłup szyjny i trwałe porażenie czterokończynowe. Pomijając już kwestię straszliwej krzywdy, jaką samobójca bezmyślnie wyrządza najbliższym, w moim rozumieniu czyn taki zasługuje na potępienie. Samobójca myśli tylko o sobie, nad nikim się nie rozczula, próba samobójcza często bywa szantażem emocjonalnym. Dlaczego więc otoczenie ma się rozczulać nad nim, zwłaszcza gdy motywy takiej próby są błahe?
13-02-2019 11:16 
 Ocena 2 na 2
Arminius (25555 punktów)modus operandi?
>Skoro już jesteśmy przy arcyciekawym temacie samobójstwa, chciałabym zapytać, jak ważne dla pozostałych przy życiu są reperkusje moralne wiążące się ze sposobem jego popełnienia, lub choćby samą próbą samobójczą? Czy w imię swoich prywatnych rozrachunków z życiem należy odejść cicho i dyskretnie, czy stworzyć egoistyczną okazję do zgotowania traumy przypadkowym ludziom? Prosty przykład z życia - kobieta skacze z III pietra. Sama ginie ma miejscu, natomiast człowiek na którego upadła ma złamany kręgosłup szyjny i trwałe porażenie czterokończynowe. Pomijając już kwestię straszliwej krzywdy, jaką samobójca bezmyślnie wyrządza najbliższym, w moim rozumieniu czyn taki zasługuje na potępienie. Samobójca myśli tylko o sobie, nad nikim się nie rozczula, próba samobójcza często bywa szantażem emocjonalnym. Dlaczego więc otoczenie ma się rozczulać nad nim, zwłaszcza gdy motywy takiej próby są błahe?

Nie jest wykluczone, iż modus operandi samobójstwa jak wyżej narodził się pod wpływem impulsu - a wtedy oczywiście występują okoliczności łagodzące, które należy wziąć przy ocenie zdarzenia. Rzecz jasna jeżeli ktoś nosi się z zamiarem pozbawienia się życia - winien całą sprawę gruntownie i spokojnie przemyśleć i jeżeli podejmie decyzję o zakończeniu życia - winien to zrobić w sposób nie wyrządzający krzywdy osobom postronnym.
mancziz (1830 punktów)Odp: Czy to rozumiemy?
>czy stworzyć egoistyczną okazję do zgotowania traumy przypadkowym ludziom?

Jeśli tylko tak przy okazji to musiałby być wyjątkowo złym człowiekiem ale to nie byłby akt egoizmu. Egoizm to dążenie do własnego dobra, tutaj jest w pewnym sensie coś odwrotnego.

>Pomijając już kwestię straszliwej krzywdy, jaką samobójca bezmyślnie wyrządza najbliższym

To już jest przedkładanie czyichś odczuć nad prawo do decydowania o własnym życiu. Jeśli ktoś chce żyć tylko dlatego, żeby nie ranić innych to trochę tak jakby być z kimś w związku tylko dlatego żeby go nie ranić (pomimo, że się nie kocha).

>próba samobójcza często bywa szantażem emocjonalnym. Dlaczego więc otoczenie ma się rozczulać nad nim, zwłaszcza gdy motywy takiej próby są błahe?

Myślę, że nie powinno się rozczulać. Chyba, że ten ktoś stanowi dla kogoś innego jakąś wartość.
leda16 (119 punktów)
Nie? Więc czego, bezmyślności, egocentryzmu, brakiem zdolności do refleksji nad skutkami swojego postępowania?


>To już jest przedkładanie czyichś odczuć nad prawo do decydowania o własnym życiu. Jeśli ktoś chce żyć tylko dlatego, żeby nie ranić innych to trochę tak jakby być z kimś w związku tylko dlatego żeby go nie ranić (pomimo, że się nie kocha).

Nie czyichś, najbliższych. Zresztą samobójca decyduje o własnej śmierci. Czyli, skoro przestało się kochać, możemy zignorować swoje zobowiązania i powinności?


>Myślę, że nie powinno się rozczulać. Chyba, że ten ktoś stanowi dla kogoś innego jakąś wartość.

Wówczas szantażowany musi ulec szantażyście? W ogóle ma jakieś inne wyjście?
mancziz (1830 punktów)
>Więc czego, bezmyślności, egocentryzmu, brakiem zdolności do refleksji nad skutkami swojego postępowania?

Zależy od sytuacji. Może być, że zwykłej desperacji, poczucia braku sensu życia, cierpienia itd.

>Nie czyichś, najbliższych.

To żadna różnica, powinniśmy żyć głównie dla siebie a nie dla innych.

>Czyli, skoro przestało się kochać, możemy zignorować swoje zobowiązania i powinności?

Skoro przestało się kochać to przestało się mieć jakiekolwiek zobowiązania wynikające z bycia w związku. O ile w ogóle można mówić o jakichś zobowiązaniach w tym sensie. Chyba, że wierzysz w tą jedną, jedyną "miłość" do jednego człowieka na całej Ziemi choćby nie wiem co i jak nie on to nikt. Lub boską karę za złamanie przysięgi "I będę Cię kochał(a) aż do śmierci". Tylko czym wtedy jest dla Ciebie w ogóle miłość?

>Wówczas szantażowany musi ulec szantażyście? W ogóle ma jakieś inne wyjście?

Nie ulec tylko próbować o niego walczyć - próbować przekonać aby tego nie robił itp. Ale nie zgadzać się np. na bycie z nim na siłę w związku czy coś podobnego tylko dlatego, że on/ona tak chce albo inaczej się zabije.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365