 |
Sposób na pogłębioną rozmowę o homoseksualizmie Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 28-07-2019 17:49 | dajmonion (3663 punktów) | Sposób na pogłębioną rozmowę o homoseksualizmie
1 na 1 | Obrona środowisk LGBT często sprowadza się do ciągnącej się w nieskończoność dyskusji o tym, czy homoseksualizm jest zaburzeniem, czy też nie. Czy jednak rozstrzygnięcie tej kwestii jest sprawą podstawową? Twierdzę, że nie. Bo niby dla kogo? Jeśli się bowiem na chwilę założy, że z wszelką nieheteroseksualną orientacją jest coś nie tak, to przecież dla osoby homoseksualnej nie musi to być problem. Wystarczy wspomnieć o psychoterapeutce Katarzynie Miller, która akceptuje swoją tuszę, mimo, że pewnie wie, co na ten temat sądzą lekarze. Zresztą nie trzeba sięgać aż tak wysoko, by stwierdzić na bazie własnych obserwacji, że ludzie potrafią godzić się z różnymi swoimi cechami. Cechami, które kiedyś chcieli zmienić, ale w pewnym momencie stwierdzili, że w sumie dobrze jest jak jest. Skoro nie dla gejów i lesbijek, to czy jest to w takim razie kwestia podstawowa dla strony atakującej LGBT? Też nie musi być, choć pewnie im się tak wydaje. Dyskusje o takich sprawach nie mają bowiem charakteru czysto akademickiego i nie chodzi w nich głównie o satysfakcję poznawczą na poziomie kory mózgowej. W grę wchodzą raczej starsze części mózgu sterujące emocjami. Ktoś się czegoś boi i najważniejsze jest tu sięgniecie do tych sprężyn kształtujących postawy i zobaczenie na ile obawy są uzasadnione. Może w tym pomóc pewna technika stosowana w terapii poznawczej zwana strzałką w dół. Na górze kartki zapisujesz myśl, następnie wynikające z niej implikacje zaczynające się za każdym razem od słów 'to by oznaczało, że'. Na przykład: Myśl: Jeśli się do niej odezwę, to się jej nie spodobam. To by oznaczało, że Jeśli się jej nie spodobam, to oznacza, że jestem nudny. To by oznaczało, że nikomu nigdy się nie spodobam. To by oznaczało, że zawsze będę sam. To by oznaczało, że sam nigdy nie będę szczęśliwy. Ta znakomita metoda ma na celu wydobycie na światło dzienne całego tego odpowiedzialnego za hejt balastu, który prawie zawsze jest zniekształcony poprzez skrzywienia poznawcze typu: Uogólnianie, katastrofizacja, czytanie innym w myślach, myślenie dychotomiczne. A także indywidualne pochodzące z przeszłości negatywne skojarzenia, nierzadko powstałe w sposób losowy. To to jest ważne. Temu się trzeba przyjrzeć. Może się wtedy okazać, że po wyjaśnieniu sobie tych ukrytych treści temat zostaje rozładowany i dana osoba traci wręcz ochotę by się nim dalej zajmować i wymyślać wciąć nowe argumenty. (Niektóre skrajnie abstrakcyjne, jak te Benedykta XVI, który niedawno stwierdził, że za pedofilię w Kościele odpowiedzialna jest rewolta kulturowa lat 60-tych). Ktoś taki zaczyna bowiem traktować ludzi indywidualnie, a nie przez pryzmat propagandowych haseł. Dopiero wtedy powstają optymalne warunki, by zająć się ważniejszą kwestią niż jakieś medyczne dywagacje, a mianowicie: Czy wolno ludziom robić coś, co może nam się wydawać dziwne i niezrozumiałe, a co nie przynosi szkody innym? Ludzie przeważnie dają innym takie prawo, chyba, że ich myślenie jest skrzywione przez katastrofizację każącą im doszukiwać się wciąż nowych zagrożeń. Tak więc wdawanie się w dyskusje medyczne o orientacji seksualnej jest przeważnie bardzo powierzchowne i przez to mało skuteczne. W tym sensie, że nie sięga ukrytych przekonań, skojarzeń i uczuć danej osoby. Chciałbym jednak jeszcze raz podkreślić, że obie strony mogą mieć tu problem. Strona broniąca LGBT może bowiem akceptować ukryte założenie, że od rozstrzygnięcia takiej dyskusji zależy to, co komu wolno robić. Tymczasem można sobie dyskutować o homoseksualizmie czy otyłości z perspektywy medycznej, jeśli ktoś nie ma nic ciekawszego do roboty, a i tak jeśli dana osoba chce być tłusta, nie szkodzi innym, to jej wolno. Choć pewnie znajdą się tacy, którzy powiedzą, że samo istnienie danej osoby jest już szkodzeniem. Bo przecież społeczeństwo się o tym dowiaduje i co poniektórzy mogą chcieć naśladować. Tacy ludzie maja jednak olbrzymi problem z określeniem jaki poziom różnorodności byłby do zaakceptowania. Nie przekona się ich jednak argumentami, bo ich na wpół świadomy lub całkiem nieświadomy mentalny balast im na to nie pozwoli. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| finerbijk (17282 punktów) | >Obrona środowisk LGBT często sprowadza się do ciągnącej się w nieskończoność dyskusji o tym, czy homoseksualizm jest zaburzeniem, czy też nie. Czy jednak rozstrzygnięcie tej kwestii jest sprawą podstawową? Twierdzę, że nie. Bo niby dla kogo? Nie jest i nie o to chodzi. Chodzi raz o konkretne zapisy legislacyjne - związki, adopcje. Dwa czy promowanie ideologii LGBT jest wskazane i potrzebne, czy może szkodliwe i dla kogo lub czego. Kwestie estetyczne czy medyczne to sprawa w sumie poboczna, katol jest dla przeciętnego elgebetowca równie wstrętny i chory, jak elgebetowiec dla katola.
|
|
 | 1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | Światopogląd przeważnie wykracza poza naukę, więc ideologie są normą, a nie wyjątkiem w społeczeństwie. Jednak tylko geje i lesbijki mają milczeć? Fakt, że wokół są ideologie jest ceną jaką płaci się za różnorodność. Przy czym nie twierdzę, że LGBT to ideologia. Twierdzę tylko, że sam fakt występowania w danym ruchu elementów ideologii bynajmniej nie wyróżnia LGBT na tle innych. I bynajmniej nie oznacza, że każdy homik by się pod danym hasłem podpisał. W kwestii adopcji zawsze można zastosować indywidualne podejście i zobaczyć czy dziecko jest zadowolone i czy chce zostać u danej pary. Znajoma singielka dostała dziecko do adopcji i jakoś nikt nie krzyczał, że rodzina niepełna itp. www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
|
|
Dragan Dargomier (5636 punktów) (zablokowany) |
Pogłębionej rozmowie służy przede wszystkim skupienie i opanowanie, a nie roztrzęsione obnażanie się na ulicach.
"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
|
|
 | 3 na 3 | dajmonion (3663 punktów) | > Pogłębionej rozmowie służy przede wszystkim skupienie i opanowanie, a nie roztrzęsione obnażanie >się na ulicach.Kiedy policja kogoś aresztowała, że się rozbierał podczas marszu? Chyba coś wymyślasz. Każdy ma prawo do demonstracji. To w takim razie niech nikt nie paraduje, tylko siedzi i dyskutuje. www.youtube.com/watch?v=Yo30sWzoy80
|
|
|  | -3 na 3 Dragan Dargomier (5636 punktów) (zablokowany) |
Zastanawiam się, czego oczekujesz? Bo jeśli pogłębionego zainteresowania, to możesz srogo się zawieść. Jeżeli wyrażasz stanowisko, że środowiska LGBTQ oczekują, by ktoś bezinteresownie się nad nimi pochylił, to trudno zareagować na to czymś innym niż konsternacją. Chyba pomyliły Ci się światy. Ja czegoś takiego jak bezinteresowna troska czy pogłębiony namysł nad czyimkolwiek losem jeszcze na tym świecie nie widziałem. Nawet sieroty idą do adopcji tylko dlatego, że ktoś chce sobie zrobić dobrze ich kosztem (bo po prostu chce mieć dziecko). Kto tam ma się nad tymi LGBTQ pochylać z głębokim zrozumieniem poza nimi samymi?
"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
|
|
| |  | 2 na 2 | Wera (1540 punktów) | >Nawet sieroty idą do adopcji tylko dlatego, że ktoś chce sobie zrobić dobrze ich kosztem (bo po prostu chce mieć dziecko).
Rzeczywiście, już lepiej je zostawić w bidulu, tam mają zapewnione idealne warunki do rozwoju i kochających opiekunów.
|
|
| | |  | Dragan Dargomier (5636 punktów) (zablokowany) |
>Rzeczywiście, już lepiej je zostawić w bidulu, tam mają zapewnione idealne warunki do rozwoju i kochających opiekunów.
A już najlepiej to się bulwersować z zamkniętymi oczami z powodu brzydkiego widoku.
"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
|
|
| |  | 2 na 2 | Krzysztof Wacławek (2319 punktów) |
>Nawet sieroty idą do adopcji tylko dlatego, że ktoś chce sobie zrobić dobrze ich kosztem (bo po prostu chce mieć dziecko).
Ciekawe spostrzeżenie.Co do moich własnych refleksji na ten temat widzę to trochę inaczej. Tak więc, w wieku 10 lat adoptowała mnie ciocia która tak naprawdę nie była moją ciocią . Przez siedem lat walczyła w sądach o opiekę nade mną.Przez tę siedem lat zdążyła osiwieć od ciągłej szarpaniny po sądach. Pieniędzy na tym żadnych nie zarobiła,raczej dokładała ze swoich ,dzieląc je mnie a swoją trójką własnych dzieci .Gdy osiągnąłem pełnoletność ,niewielką rentę którą otrzymywała po mojej matce ,przekazała mnie. O alimentach od mojego ojca nawet nie wspomnę żeby nie budzić wesołości na forum tak żenująca była to kwota . Jakby pan wobec tego wyjaśnił to o czym napisałem w świetle tego co pan twierdzi powyżej ?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|