 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-03-2006 18:32 | Nowacki (12 punktów) | Czas | Czy według was Wszechświat będzie miał swój kres, czy kiedykolwiek skończy się czas? Jak myślicie; jest to dla mnie ważne pytanie i chciałbym się zapoznać z waszymi opiniami na ten temat. A może uważacie, że nie da się odpowiedzieć na to pytanie, z braku informacji? Piszcie jak wam się wydaje. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Oless (982 punktów) | To ciekawe pytanie. ( Ostatnio nawet Wiedza i Życie wydało numer specjalny pod tytułem Czas )
Dla mnie naturalną odpowiedzią jest że czas skoro miał swój początek będzie miał też swój koniec. Przecież obecnie traktuje się go jako czwarty wymiar naszej rzeczywistości. Nieubłagana entropia rozkładająca nasz wszechświat przypomina mi że nawet jeśli niewiadomo jakie będą losy czasu to ten nasz czas ludzkości i cywilizacji z całą pewnością jest ograniczony.
|
|
 | | outsider (2469 punktów) | Sądzisz, że dożyjemy końca świata jako gatunek? Toś optymista...
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
| Andrzej Bonifacy (526 punktów) | >Czy według was Wszechświat będzie miał swój kres, czy kiedykolwiek skończy się czas? Jeszcze nie ma na to pewnej odpowiedzi. Potrzebna jest do tego "teoria wszystkiego" - najbliższą niej jest rozwijająca się teoria strun. Niestety piekielnie trudna. Poza tym rozważamy o czasie będąc jednocześnie w nim zanurzeni. Doprowadza to to do takich dziwolągów pojęciowych jak "prędkość upływu czasu" lub "cofanie się w czasie" czyli poruszanie się z "ujemną prędkością upływu czasu". Niby względem czego mamy mierzyć ową "prędkość"? Hę..?? To są po prostu kompletne brednie. Wygląda na to, że równie "rozumne", ale w sposób znacznie mniej oczywisty, jest pytanie o początek lub koniec czasu. Powstający wszechświat był osobliwością (to termin kosmologiczny) gdzie czas "był" czymś tak radykalnie odmiennym od dostępnych nam obecnie doświadczeń, że niemożliwym do wyobrażenia. W związku z tym mógł nie mieć żadnego "początku". Podobnie ma się sprawa z końcem świata. Nieredukowalną i nieusuwalną podwaliną takich pojęć jak początek, koniec, prędkość jest właśnie czas. Są one dla nas intuicyjnie zrozumiałe i łatwo, odruchowo stosujemy je gdzie tylko to możliwe. W żaden jednak sposób nie mogą być użyte w odniesieniu do czasu właśnie. To błąd logiczny doprowadzający do paradoksów.
im więcej poznaję tym więcej widzę niepoznanego
|
|
| Deltec (215 punktów) | Moze ktos zna sie na historii fizyki wspolczesnej , dlatego do takich osob mam pytanie. Czy jakas grupa teoretykow fizykow sugerowala juz, jakoby czwarty wymiar mialby byc malym wymiarem kolowym, w ktorym nie tyle istotne jest polozenie, co predkosc i przyspieszenie przemieszczajacego sie zaburzenia? Czy sugerowano, jakoby nasze postrzeganie czasu oraz doswiadczenia zwiazane z efektem relatywistycznym byly wlasnie bezposrednio zwiazane z przyspieszeniem i predkoscia przemieszczania sie w kolowym wymiarze t, a nie bezposrednio z polozeniem? Czy moze zastanawiano sie, czy oddzialywania miedzy dwoma obiektami sa byc moze nastepstwem rozciaglosci procesu i iluskrotnego "owiniecia" wokol wymiaru?
xx
|
|
 | | Andrzej Bonifacy (526 punktów) | Błędy: 1 - czas jest czwartym wymiarem, gdyby był kołowy nie polemizowalibyśmy tu - nie byłoby nas, 2 - przyspieszenie, prędkość i efekt relatywistyczny są pojęciami dla określenia których niezbędne jest pojęcie czasu, więc w żaden sposób nie mogą tłumaczyć tego czym on jest, 3 - nie określiłeś co rozumiesz pod pojęciem rozciągliwość procesu, choć nie ma to znaczenia przy błedach nr. 1 i 2, 4 - z tego co wiem to zwinięcia wymiarów rozważa się wtedy gdy jest ich co najmniej jedenaście (wymiarów), 5 - zwinięcia tłumaczą raczej nieoznaczoność, a nie oddziaływania, 6 - nie ma czegoś takiego jak "owiniecia wokol wymiaru", rozpatruje się za to zwinięcia wymiaru.
Pozdrawiam.
im więcej poznaję tym więcej widzę niepoznanego
|
|
|  | | Deltec (215 punktów) | >Błędy: >1 - czas jest czwartym wymiarem, gdyby był kołowy nie polemizowalibyśmy tu - nie byłoby nas,
Dlaczego Pan tak uwaza?
xx
|
|
|  | | Deltec (215 punktów) | Moze ja sie zle wyrazilem. Pytanie brzmi: czy sposob w jaki opisujemy czwarty wymiar nie jest przypadkiem bledny i czy nie wynika z naszych subiektywnych doznan zwiazanych z posiadaniem swiadomosci? Indukuje to rozne fantastyczne pomysly na temat podrozy wstecz itp. Jednakze z punktu widzenia czastki, powiedzmy elementarnej, pozbawionej swiadomosci, czas nie gra roli i czwarty wymiar moglby byc malym kolowym wymiarem w ktorym istotne nie byloby polozenie, ale wektor predkosci i jego pochodna, co mogloby sie wiazac z produkowaniem efektow typu pola odzialywan roznej masci w pozostalych trzech wymiarach ( przy zalozeniu, ze wymiarow mamy cztery). Zakladajac bowiem, ze wymiar czasowy jest maly, a czastka ma w nim pewną rozciaglosc , ktorej wartosc jest np odwrotnie proporcjonalna do do jakiegos wyrazenia uwzgledniajacego modul przestrzennego wektora predkosci, to przy pewnej wartosci rozciaglosci i predkosci w wymiarze czasu mogloby dojsc do tego, ze owijalaby sie wokol t i nachodzila sama na siebie. Mogloby to wyjasnic np istnienie oddzialywania miedzy czastkami roznego typu, a o ile dobrze sie orientuje, sama istota istnienia pola nie jest jasna, tzn istnieje jedynie model do opisu jakosciowego, nie odpowiadajacy jednak na pytanie, dlaczego samo pole istnieje. Hybrydyzujac standardowe, liniowe postrzeganie czasu z ideą wymiaru kołowego możnaby dostrzec, ze czastka nie jest punktowa, ale np prawdopodobienstwo jej wystepowania w odleglosci delta_t od chwili biezacej jest powiazane z efektami modelu kolowego i jest odwrotnie proporcjonalne do np. szescianu odleglosci, co, jesli mialoby miejsce, jak wiemy swietnie by sie zgadzalo z doswiadczeniem.
Jestem swiadomy, ze to, o czym tu pisze jest malo precyzyjne, a to z tego wzgledu, ze idea jeszcze nie wykrystalizowala do konca. Jednak jestem przekonany, ze takie rozwazania juz ktos przedemna prowadzil, dlatego jesli finalnie jest bledne, to chcialbym sie z owocam tych przemyslen zapoznac. Dlatego jesli wiecie cos na ten temat, to prosze o komentarz ,jednoczesnie wioskuje o zaniechanie dyskusji o "napuszonym" i "nieuprzejmym" charakterze. Wszak jestem tu glownie z tego wzgledu, aby rowniez sie czegos nauczyc. Dyskusja na poziomie oraz argumenty nasycone wzajemnym zrozumieniem mogą razem sprawić, ze finalnie wszyscy na tym zyskamy, czego wszystkim zycze.
xx
|
|
| outsider (2469 punktów) | No, dla mnie nie ma to najmniejszego znaczenia. Ma co innego, i tu opieram się na przypuszczeniu (co to jest przypuszczenie - to już insza inszość): przypuszczam mianowicie, że za mojego życia (innego niż ziemskie nie spodziewam się ze sporym poczuciem pewności) parametry fizyczne świata nie ulegną zauważalnej dla mnie zmianie.
To kwestia hierarchii. Analizowanie dowolnego mechanizmu w jego pełnej złożoności jest nieefektywne - aby było choć trochę skuteczne należy ustalić większość jego parametrów i dalej się nimi nie przejmować. Wtedy możemy rozważać (czy badać) możliwą reakcję na parametry które pozostawiliśmy sobie jako swobodne. Reszta to sprawa fantazji - samej w sobie sympatycznej, byleby jednak nie nadawać jej pozorów czegokolwiek więcej, niż właśnie fantazja: a przecież właśnie fantazjowanie jest procesem podobnym - odrzuceniem wiekszości rzeczy zwykle uważanych za istotne na rzecz tej jednej, fantastycznej myśli.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
| michiko (596 punktów) |
Czas jaki znamy,nie istnieje niezaleznie od materii. Jest też względny,co wykazał Einstein.Zależy od przyspieszenia a także równoważnie od grawitacji.Im większa prędkość, tym czas wolniej płynie(paradoks bliźniąt). Im mniejsza grawitacja tym czas płynie szybciej. Te efekty są odczuwane przez ziemskie satelity. Są to efekty relatywistyczne, które muszą być korygowane.Wszechświat wszedł ponownie w fazę inflacji(gwałtownej ekspansji).Byc może będzie się rozszerzał ciągle, ciemny i zimny.To zwiększające się przyspieszenie rozerwie w końcu galaktyki, planety, atomy.Taka jest jedna z teorii.Co będzie dalej?Może badacze mają już jakąś koncepcję.Ale nie ma się co przejmować-ludzi już dawno wtedy nie będzie, ani naszego układu planetarnego, a nasze Słońce, jeśli będzie istnieć, to jako wypalony karzeł.Nie było nas przy kreacji, nie będzie nas przy anihilacji.
|
|
| Abadon (73 punktów) | > Czy według was Wszechświat będzie miał swój kres, czy> kiedykolwiek skończy się czas? Jak myślicie; jest to dla> mnie ważne pytanie i chciałbym się zapoznać z waszymi> opiniami na ten temat. A może uważacie, że nie da się> odpowiedzieć na to pytanie, z braku informacji? Piszcie jak> wam się wydaje.Wydaje mi się ,że jest to niemożliwe. Dlaczego? Z punktu widzenia nauki. Jeśli "coś" jest to w konsekwencji nie znika bezśladu... To coś jak obieg pierwiastków w przyrodzie. One są, krążą, łączą się , budują zorganizowane organizmy po czym organizm ten umiera, rozkłada się a one znowu uchodzą co zamyka obieg. Sądze,że podobnie jest z Wszechswiatem. Masa energi, atomów w ciągłym ruchu i reakcji. NIe można mówić o jego "końcu". Jak miałby on wyglądać?? Coś w stylu "wielkiej probówki" do której zagląda z ciekawością Bóg??  Czas natomiast jest bezpośrednio z tym związany. Wszystko co się dzieje ma swój czas. Niemoża tego rozdzielić lub zatrzymać czasu.
|
|
Kalikles (268 punktów) (zablokowany) | >Czy według was Wszechświat będzie miał swój kres, czy >kiedykolwiek skończy się czas? Jak myślicie; jest to dla >mnie ważne pytanie i chciałbym się zapoznać z waszymi >opiniami na ten temat. A może uważacie, że nie da się >odpowiedzieć na to pytanie, z braku informacji? Piszcie jak >wam się wydaje. Przepraszam ale nie ma czasu aby pisać - zapoznaj się z teorią " śmierci cieplnej wszechświata " - to teoria Clausiusa. Jeżeli czeka nas śmierć cieplna wszechśąwiata tzn. że świat nie mógł istnieć odwiecznie. to skolei implikuje - wszechświat miał początek ( entropia wynosiła 0 ), musi istnieć twórca wszechświata tak samo jak "nakręcony zegar" musi mieć początek swego nakręcenia, kogoś kto go nakręci. Wg tej teorii świat istnieje dlatego, że entropia nie jest maksymalna, jeżeli sie wyrówna" świat umrze".
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|