W reakcji na Rezolucję RB ONZ potępiającą politykę Izraela względem Palestyny, politycy izraelscy najwyższej rangi pozwolili sobie na komentarze przepełnione wyzywającym agresywnym, wręcz militarnym tonem. Jeden z nich w rozmowie z premierem Nowej Zelandii – jedno z państw – inicjatorów Rezolucji jak wyżej – oświadczył, iż uchwalenie jej jest „aktem wypowiedzenia wojny”. (link). Takie dziarskie i buńczuczne wypowiedzi, którym towarzyszyło prowerbialne wymachiwanie szablą koło nosa – natychmiast przypomniały mi o złowieszczej – tak zwanej „Opcji Samsona”, stanowiącej istotny element izraelskiej geopolityki i strategii militarnej – o którym praktycznie się nie mówi, a któremu, zwłaszcza w kontekście ostatnich wypadków, warto stanowczo poświęcić ździebko uwagi. Kim był Samson, wiadomo. To taki judejski heros. Herkules starotestamentowy, który wzięty do niewoli przez Amalekitów i więziony w ich świątyni – korzystając z nadarzającej się okazji – wyrwał z posadzki filary świątynne, skutkiem czego cała budowla z hukiem runęła – grzebiąc w gruzach tak Samsona jak i Amalekitów. I właśnie opcja jak wyżej nawiązuje do tego biblijnego zdarzenia. Rozumie się pod tym pojęciem nuklearne uderzenie Izraela na swoich wrogów – celem ich anihilacji w sytuacji gdy byt Izraela zostanie przesądzony. Innymi słowy, w takim scenariuszu, Izrael zostaje zniszczony ale pociąga za sobą na dno swoich prześladowców. Jednym ze współautorów owej strategii był Mosze Dajan – izraelski generał, który stwierdził, iż „Izrael powinien być jak wściekły pies, po to aby wszyscy obawiali się z nim zaczynać” – właśnie – między innymi – w obawie przed wcieleniem w życie scenariusza opcji jak wyżej. Istotę owej opcji wyśmienicie ukazują opinii dwóch żydowskich geostrategów, których tłumaczenie podaję poniżej – odsyłając zarazem zainteresowanych do podlinkowanego materiału weryfikacyjnego.
"Izrael buduje swój nuklearny arsenał od od 30 lat. Żydzi zrozumieli co w przeszłości oznaczała pasywna i bezsilna postawa - i postanowili to zmienić. Masada nie jest przykładem do naśladowania - zbiorowe samobójstwo nie zaszkodziło Rzymianom w jakikolwiek sposób - ale czyn Samsona to całkiem inna sytuacja. Cóż należy się światu nienawidzącemu Żydów jak nie nuklearna zima - odwet za tysiące lat prześladowań. Albo zaprosić tych wszystkich wymuskanych europejskich mężów stanu i pokojowych aktywistów do wspólnego pieca z nami? Po raz pierwszy w dziejach lud stojący w obliczy zagłady - przy obojątności świata, ma możliwość zniszczyć świat - której to szansy nie mieli Ormianie, Tybetańczycy, Żydzi z czasów II wojny. Akt dziejowej sprawiedliwości".
"Posiadamy kilkaset głowic atomowych i możemy je wystrzelić we wszystkich kierunkach, być może nawet sięgając Rzymu ( sic!!!!! - Arminius). Większość stolic europejskich to skalkulowane cele dla naszego lotnictwa. Niech zacytuję generała Mosze Dajana: "Izrael musi być jak wściekły pies, zbyt niebezpieczny żeby z nim zaczynać". Powinniśmy unikać tego scenariusza, jeżeli tylko jest to możliwe. Ale nasze siły zbrojne nie są na 30 - tym miejscu w skali światowej, jeżeli chodzi o ich wielkośc, są na miejscu drugim, trzecim. Mamy realną możliwość pociągnąć świat na dno razem z nami. I zapewniam was, że to się stanie, nim Izrael zostanie starty z powierzchni globu."
Doza arogancji, agresji i nienawiści zawarta w przytoczonych passusach po prostu zwala z nóg i jest – jako taka – wybornym exemplum talmudyczno – starotestamentowej etyki, której kanwą jest teza o wyjątkowości i ekskluzywizmie „narodu wybranego”. Nie robię Żydom zarzutu, iż mają plan pogrążenie swojego przeciwnika w sytuacji krytycznej. Problem jednakże jest w tym, co się pod takim pojęciem rozumie i kto będzie decydował, że sytuacja jest krytyczna.
I tu wracamy do początku wątku – czyli do agresywnych i nienawistnych enuncjacji polityków izraelskich. Bo przecież nie można wykluczyć takiej sytuacji, w której wcale nie będzie obiektywnej sytuacji krytycznej, a jacyś „rozwścieczeni” syjoniści w swym partykularnym syjonistycznym subiektywizmie, dojdą do wniosku że ona wystąpiła i…. zrzucą bombę atomową na Rzym, miasto otwarte i szereg innych miast europejskich, usiłując zainicjować /sprowokować wymianę nuklearnych ciosów między – na przykład - NATO a Rosją. Nota bene, jak można z wyrachowaniem, upubliczniać plany spuszczenia bomby atomowej na papieża? To się w głowie po prostu nie mieści. To jest właśnie esencja owej „złości żydowskiej”, o której piszę, w swej najczystszej, wyrafinowanej postaci.
Tak więc niestety, „Houston, mamy problem na pokładzie” i co gorsza, w chwili obecnej – szczególnie mając w perspektywie prezydenturę Trumpa – niewiele z tym złowrogim fantem można zrobić. Ale jeżeli w dalszej perspektywie ( będzie to zapewne daleka perspektywa) do władzy w USA dojdzie prezydent, który złamie kręgosłup syjonistycznemu lobby – wskazanym wielce byłoby zajęcie się problemem przez rozsądniejsze mocarstw atomowe (głównie USA i Rosja), które winny opracować jakiś scenariusz „neutralizacji” Opcji Samsona (izraelskiego arsenału nuklearnego) na wypadek próby jej „aktywizacji” w sytuacji tego nie usprawiedliwiającej. Bo w przeciwnym wypadku występuje ryzyko, że wściekły pies, może bardzo boleśnie pokąsać, także całkowicie postronnych i bogu ducha winnych ludzi - na przyklad w słonecznej Italii.
en.wikipedia.org/wiki/Samson_Option