Racjonalista - Strona głównaDo treści
Młodzi Polacy czują sens

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
22-09-2019 21:12Mariusz Agnosiewicz (moderator)Młodzi Polacy czują sens
Ocena 5 na 5
Ciekawe dane Eurostatu:


Młodzi Francuzi, Brytyjczycy i Bułgarzy nie widzą sensu w swoim życiu. Młodzi Polacy i Skandynawowie czują sens. Generalnie widać, że poczucie sensu mają młodzi w państwach bałtyckich, generalnie nie mają go młodzi państw śródziemnomorskich. Ciekawie koresponduje to z mapą skutków zmian klimatycznych, które dla państw bałtyckich mogą być generalnie neutralne lub pozytywne (dla Polski), lecz negatywne dla państw śródziemnomorskich:


Istotne są także różnice światopoglądowe młodych. Większość młodych Niemców wyznaje dziś ekoreligię (system antyhumanistyczny i apokaliptyczny), która wśród młodych Europejczyków sukcesywnie zastępuje religie tradycyjne (wbrew pozorom nie istnieje powszechna areligijność, masowa laicyzacja w Europie jest jedynie symptomem transformacji religijnej: www.racjonalista.pl/kk.php/s,10116 ). Młodzi Polacy nie są natomiast zieloni. Pani ze Strajku Klimatycznego żaliła się na antenie TVN24, że - według badań socjologicznych - największe skłonności ekoreligijne wykazują nie młodzi, lecz 30-40-latkowie, czyli tzw. stracone pokolenie - pokolenie zniszczone przez transformację ustrojową, zmuszone w dużej mierze do emigracji. Młodzi Polacy są natomiast bardziej zdroworozsądkowi i wierzący w przyszłość.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Paolo Monstro (6146 punktów)
>Generalnie widać, że poczucie sensu mają młodzi w państwach bałtyckich, generalnie nie
>mają go młodzi państw śródziemnomorskich. Ciekawie koresponduje to z mapą skutków zmian
>klimatycznych, które dla państw bałtyckich mogą być generalnie neutralne lub pozytywne (dla Polski),
>lecz negatywne dla państw śródziemnomorskich....

Jeśli szacunki naukowców się sprawdzą to zmiany klimatyczne będą negatywne dla każdego - nawet jeśli Gdynia będzie dzisiejszą Malagą. Skurczy się liczba miejsc, w których da się żyć a to doprowadzi do wojny o przetrwanie. Pytanie oczywiście na ile interesuje to młodych Polaków.

Wątpię w powiązanie geograficzne: Krajami, w których temat zmian klimatycznych dominuje debatę są właśnie państwa skandynawskie (Unijna prezydencja fińska, jako pierwsza w historii, zamiast prezentów sadzi drzewa by zrekompensować CO2 produkowane przez samoloty do Brukseli) i Niemcy (których problem dotknie mniej) a mimo tego poczucie sensu życia jest u nich wyższe co obalałoby istnienie korelacji.

Nawet gdyby istniała korelacja, nie dowodziłaby związku przyczynowo skutkowego. Jest wiele faktów, które taki związek podważa: belgijskie społeczeństwo miało najwyższy odsetek leków psychotropowych na głowę w Europie na długo zanim zmiany klimatyczne zdominowały debatę społeczną na zachodzie Europy. Wielu młodych Niemców nie czuje sensu życia bo coraz bardziej o ich życiu decyduje głównie fakt, w jakiej rodzinie się urodzili: www.youtube.com/watch?v=4Y1lZQsyuSQ . Podobnie sytuacja wygląda we Francji. W Hiszpanii (najwyższe bezrobocie wśród młodych osób), Portugalii, Włoszech i Grecji problemem może być beznadzieja ekonomiczna, dzisiejsi 20-30 latkowie będą spłacali długi zaciągnięte przez ich ojców i dziadków i nadziei na poprawę nie widać. Problemy dnia codziennego, niedostosowanie do życia (inwestowanie w niepotrzebną nikomu edukację, oczekiwania bazujące na poprzednich pokoleniach dobrobytu), załamanie wiary w system polityczny, podważenie solidarności pokoleń mogą być istotniejszym czynnikiem niż zmiany klimatyczne, choć też jest to pewnie temat bardzo istotny.

Polska jest aktualnie w podobnej sytuacji, w jakiej państwa śródziemnomorskie znajdowały się 20 lat temu: rośnie nam gospodarka, zadłużamy się (ale oddanie długu jest nadal odległe) problemy demograficzne rozłożą system dopiero za 1-2 dekady, możemy studiować dowolny kierunek bo będzie praca dla każdego i TVP mówi, że jest super a będzie jeszcze lepiej, nie ma żadnego długu - jest nadwyżka budżetowa (nikt ustawy budżetowej wszak nie czyta)!

Pozdrawiam
Paolo Monstro
Dragan Dargomier (5636 punktów)
(zablokowany)

   Mieszkańcy krajów południowych mają jaśniejsze myślenie i trzeźwiejszy ogląd sytuacji. Mieszkańcy krajów północnych to schizofrenicy pod wpływem sezonowych zaburzeń nastroju. Stąd różnice w głęboko zasadzonej filozofii życiowej. Południowcy mają jaśniejszy umysł i stabilniejsze nastroje dzięki równiejszemu słońcu.

"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
Arminius (25555 punktów)antyhumanizm czy anty...niemieckość???
>Większość młodych Niemców wyznaje dziś ekoreligię (system antyhumanistyczny i apokaliptyczny)...

Czy autor tego wpisu potrafi wyjaśnić, na czym polega antyhumanizm ekoreligii większości młodych Niemców??? Bo moim zdaniem jak ktoś się martwi o klimat i przyrodę - to prezentuje raczej postawę prohumanistyczną.
23-09-2019 22:49 
 Ocena 1 na 1
klaio (1068 punktów)Odp: antyhumanizm czy anty...niemieckość???
>Czy autor tego wpisu potrafi wyjaśnić, na czym polega antyhumanizm ekoreligii większości młodych Niemców??? Bo moim zdaniem jak ktoś się martwi o klimat i przyrodę - to prezentuje raczej postawę prohumanistyczną.

Co Autor to nie wiem, ja natomiast widzę to tak, że jeżeli ktoś głosi konieczność ograniczenia gatunku ludzkiego na rzecz przyrody, to nie jest to postawa humanistyczna. Dopuszczam ewentualność samoograniczenia gatunku ludzkiego w jego ekspansji, ale z uwagi na niego samego, bo przyroda służy jego rozwojowi. Pierwsze podejście jest "religijne", drugie instrumentalne, "ego-humanistyczne", ale tylko z pozoru. Doskonalenie rozumu jest jednym z najważniejszych celów, a jego "nośnikiem" póki co jest człowiek. Dlatego powinien mieć bardziej centralne miejsce niż przyroda pamiętając jednak, że i człowiek (gatunek ludzki) ma cel, który go przerasta, ale to dyskusja na inny wpis. Dlatego Może kiedyś z naszego gatunku wyewoluuje inny gatunek, nie wiem, ale będzie on mam nadzieję rozumny. Przeciwstawianie się temu byłoby nie humanistyczne.
24-09-2019 07:58 
 Ocena 2 na 2
Arminius (25555 punktów)w interesie...
>Co Autor to nie wiem, ja natomiast widzę to tak, że jeżeli ktoś głosi konieczność ograniczenia >gatunku ludzkiego na rzecz przyrody, to nie jest to postawa humanistyczna.

Pomijając już kwestię ogromnych wątpliwości jakie nasuwa koncept nadrzędności człowieka nad przyrodą (znana formuła "czyńcie sobie Ziemię poddaną" - która w praktyce prowadzi do zniszczenia tej planety) - postulat ograniczania liczebności gatunku ludzkiego jest w interesie tegoż gatunku. Bo jak zniszczy się środowisko, które jest niezbędne do funkcjonowania gatunku ludzkiego - nastąpi zapaść samego gatunku - i żadne "dobry boże nie pomoże".
24-09-2019 13:57 
 Ocena 1 na 1
klaio (1068 punktów)Odp: w interesie...
>>Co Autor to nie wiem, ja natomiast widzę to tak, że jeżeli ktoś głosi konieczność ograniczenia >gatunku ludzkiego na rzecz przyrody, to nie jest to postawa humanistyczna.
>Pomijając już kwestię ogromnych wątpliwości jakie nasuwa koncept nadrzędności człowieka nad przyrodą (znana formuła "czyńcie sobie Ziemię poddaną" - która w praktyce prowadzi do zniszczenia tej planety) - postulat ograniczania liczebności gatunku ludzkiego jest w interesie tegoż gatunku. Bo jak zniszczy się środowisko, które jest niezbędne do funkcjonowania gatunku ludzkiego - nastąpi zapaść samego gatunku - i żadne "dobry boże nie pomoże".

Zgadzam się, że praktyka zasady "czyńcie sobie Ziemię poddaną" prowadzi planetę do zniszczenia, ale tę praktykę można zmienić, a nie wylewać dziecka z kąpielą i znosić zasadę. W interesie rozwoju rozumu (co też nie jest celem wyłącznym), którego człowiek bywa najlepszym póki co nośnikiem, jest by Ziemia pozostała niezniszczona. Liczebność gatunku ludzkiego powinna się zwiększać, ale w sposób kontrolowany, czyli przystaję, że okresowo należy rozważać hamowanie jej wzrostu. Ale co do zasady, powinna rosnąć. Dlaczego? Nie pamiętam nazwiska, ale jeden z uczonych argumentował to, w uproszczeniu, zwiększaniem szans na nowych Einsteinów, którzy pociągną ludzkość/rozum dalej, wyprowadzą ją z problemów (i stworzą nowe). W skali mikro mam takie doświadczenie, że mądrość mojej grupy modlitewnej, do której należę w Kościele przekracza sumę rozumków jej członków (chociaż wiemy z historii, że suma ta może być ujemna). I tak jest z ludzkością - im nas więcej, tym jesteśmy jako wspólnota ludzka mądrzejsi (i w ten sposób dochodzę do argumentu z pierwszego wpisu, że jednym z celów ludzkości jest doskonalenie rozumu). Oczywiście, Pan może zwrócić mi uwagę, że nie każda nowa istota ludzka dokłada się do zbiorowej mądrości w taki sam sposób, a więc może by tak pomanipulować, kto i gdzie w jakich warunkach może mieć dzieci, ergo niektóre z nich, które poczynają się w warunkach niesprzyjających są niepotrzebne, a może nawet stanowią obciążenie, więc lepiej je abortować. I tu wchodzi do gry rozum ludzkości, który wymyka się rozumowi indywidualnemu - nie należy tego robić, bo prawo naturalne. Przywołam tu na pomoc tzw. eko-feministki z USA (w Polsce ten nurt jeszcze nie zdążył się wykształcić) które są przeciw sztucznej ingerencji człowieka w reprodukcję.
Tak więc humanizm nie musi mieć ostrza skierowanego przeciw przyrodzie.

Na marginesie argument pomocniczy, bo jego ciężar jest raczej lekki, ale co by Pan powiedział, gdyby w XV w. ktoś zaczął narzekać na przeludnienie w Europie i wprowadzenia kontroli urodzeń? A tu tymczasem rozwiązanie spadło "z nieba", rozum go nie przewidział w postaci obu Ameryk do kolonizacji (weźmy w nawias spory o kolonializm). Mam wiarę, że w sytuacji beznadziejnej pojawi się rozwiązanie trudne do przewidzenia. Np. odkryto gigantyczne ilości wody pod Saharą. Do zaludnienia pozostaje oprócz Sahary Syberia, Azja Środkowa, w tym zachodnie Chiny, Antarktyda, Grenlandia itp. a dalej inne planety z ich księżycami, jeszcze później w innych układach planetarnych. Wiem, ze bez zmian klimatycznych i wojen te nowe obszary dla ludzkości się nie otworzą, no ale nie jedną zmianę ludzkość już przeszła. Zaznaczam, by argumentacje z niniejszego akapitu traktował Pan jako lekką.
24-09-2019 15:46 
 Ocena 1 na 1
quick (6851 punktów)
>Pomijając już kwestię ogromnych wątpliwości jakie nasuwa koncept nadrzędności człowieka nad przyrodą (znana formuła "czyńcie sobie Ziemię poddaną" - która w praktyce prowadzi do zniszczenia tej planety)...

Tu nie chodzi o nadrzędność człowieka nad przyrodą. "Czyń sobie ziemię poddaną" rozumieć można jako głos, który nakazuje uczynić ziemię miejscem nadającym się do życia wedle naszego uznania. I tak o to mamy tych uznań tak wiele, jak wiele narodów zamieszkuje te ziemię.

>...postulat ograniczania liczebności gatunku ludzkiego jest w interesie tegoż gatunku.

Kto rości sobie prawo do takiego postulatu? Czym jest interes gatunku? Dlaczego tak łatwo przychodzi niektórym mówienie i pisanie o ziemi w imieniu ludzkości? Kto daje prawo Amerykanom czy Francuzom, bądź Anglikom, do tego by autorytarnie wypowiadali się za Hindusa Persa czy Polaka, to samo dotyczy Rosjan, czy Chińczyków, wobec reszty za którą autorytarnie zabierają głos. Ograniczyć liczebność gatunku brzmi trochę tak, jakby ktoś zapomniał o tym, że jest człowiekiem, i głosi głupotę skrajną, a uzasadnia ją potrzebami planety.

Można bodaj z całą słusznością powiedzieć, że nigdzie nie ma tylu co u nas nieinteligentnych intelektualistów i tylu estetów bez smaku.- Roman Dmowski.
24-09-2019 22:29 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)na ekologiczno - humanistyczną nutę
>Kto rości sobie prawo do takiego postulatu?

Przedstawiciele gatunku, którzy mają trochę oleju w głowie i obawiają się o jego przyszłosć. Widzą bowiem jak szybko dewastacji ulega środowisko przyrodnicze Ziemi, bez którego homo sapiens nie jest w stanie nas tej planecie funkcjonować. Jest to postulat w swej istocie hiperhumanistyczny - co nota bene nie wyłącza jego innych aspektów.

>Czym jest interes gatunku?

Przetrwać i trwać w jak najlepszej kondycji psycho - fizycznej. Czego nie bedzie można zapewnić gdy szlag trafi przyrodę Ziemi.

>Dlaczego tak łatwo przychodzi niektórym mówienie i pisanie o ziemi w imieniu >ludzkości?

Może dlatego że są oni częścią tej ludzkosci i jako tacy mają do tego naturalne prawo???

>Kto daje prawo Amerykanom czy Francuzom, bądź Anglikom, do tego by autorytarnie >wypowiadali się za Hindusa Persa czy Polaka, to samo dotyczy Rosjan, czy >Chińczyków, wobec reszty za którą autorytarnie zabierają głos.

Nie "kto" tylko prędzej "co". Wsród wszystkich nacji są ludzie którzy głoszą taki "postulat". Fakt ów czyni z nich w jakims sensie członków społeczności ponadnarodowej. A to co, to wiedza i troska o ....przyszłosć gatunku ludzkiego na Ziemi.

>Ograniczyć liczebność gatunku brzmi trochę tak, jakby ktoś zapomniał o tym, że jest >człowiekiem, i głosi głupotę skrajną, a uzasadnia ją potrzebami planety.

Planety też, ale przede wszystkim potrzebami człowieka. Jak na ograniczonej przestrzeni jest za dużo szczurów, zaczynają się zagryzać. Pan myśli, że z ludźmi jest inaczej - szczególnie gdy kończą się zasoby???
25-09-2019 13:52 
 Ocena 1 na 1
quick (6851 punktów)Odp: na ekologiczno - humanistyczną nutę
>>Kto rości sobie prawo do takiego postulatu?
>Przedstawiciele gatunku, którzy mają trochę oleju w głowie i obawiają się o jego przyszłość.

Więc mogą postulować ograniczenie liczebności gatunku. Daje teoretyczne "tak", dla takiego postulatu, co dzieje się dalej, jak to w praktyce wygląda?

>>Czym jest interes gatunku?
>Przetrwać i trwać w jak najlepszej kondycji psycho - fizycznej.

Od kiedy przetrwanie gatunku jest związane z ograniczeniem jego liczebności?

>>Dlaczego tak łatwo przychodzi niektórym mówienie i pisanie o ziemi w imieniu ludzkości?
>Może dlatego że są oni częścią tej ludzkości i jako tacy mają do tego naturalne prawo?

Tak, i wyrośli w tym prawie i tej swobodzie do tego stopnia, że głosić zaczęli potrzebę fizycznego ograniczenia liczebności gatunku ludzkiego.

>>Kto daje prawo Amerykanom czy Francuzom, bądź Anglikom, do tego by autorytarnie wypowiadali się za Hindusa Persa czy Polaka, to samo dotyczy Rosjan, czy Chińczyków, wobec reszty za którą autorytarnie zabierają głos.
>Nie "kto" tylko prędzej "co". Wśród wszystkich nacji są ludzie którzy głoszą taki "postulat". Fakt ów czyni z nich w jakimś sensie członków społeczności ponadnarodowej. A to co, to wiedza i troska o ....przyszłość gatunku ludzkiego na Ziemi.

Z jakiej wiedzy taka mądrość płynie, że ograniczenie liczebności gatunku ludzkiego, jest w interesie jego przetrwania, i trwania w dobrej jego kondycji? Kto, a nie co, daje prawo do uznawania takiego rozumowania za wiedzę?
Nacje wymienione przeze mnie, nie są przypadkowe, ponieważ z racji historyczno-politycznych, one właśnie często zabierają głos w sposób autorytarny, często będąc kreatorem narracji, bądź wspierają określoną narrację, w taki sposób, iż ma to oddźwięk globalny, a zgadza się z interesem politycznym. Co przykre, ekologia nie jest od tego wolna. Czym różni się platforma wiertnicza rosyjska od amerykańskiej? Ta społeczność ponadnarodowa ma ograniczone możliwości działania, z wiadomych powodów, a sama, po przekroczeniu pewnego pułapu, staje się również przedmiotem polityki międzynarodowej, staje się narzędziem (w które pompuje się ideologie) za pomocą którego uzyskuje się określone cele polityczne.

>>Ograniczyć liczebność gatunku brzmi trochę tak, jakby ktoś zapomniał o tym, że jest człowiekiem, i głosi głupotę skrajną, a uzasadnia ją potrzebami planety.
>Planety też, ale przede wszystkim potrzebami człowieka. Jak na ograniczonej przestrzeni jest za dużo szczurów, zaczynają się zagryzać. Pan myśli, że z ludźmi jest inaczej - szczególnie gdy kończą się zasoby?

Tak, myślę, że jest inaczej z ludźmi niż ze szczurami. Kto panu powiedział, że kończą się zasoby? Jakie zasoby się kończą? Jaka przestrzeń staje się ograniczona?

Można bodaj z całą słusznością powiedzieć, że nigdzie nie ma tylu co u nas nieinteligentnych intelektualistów i tylu estetów bez smaku.- Roman Dmowski.
Sttark (6 punktów)Odp: Młodzi Polacy czują sens
>Ciekawe dane Eurostatu:
>Młodzi Francuzi, Brytyjczycy i Bułgarzy nie widzą sensu w swoim życiu.

Cześć! Zalogowałem się tutaj z dwóch powodów:

Po pierwsze, chciałbym by Agnosiewicz przestał posługiwać się danymi z dupy i szerzyć fejk newsy. Bo ta tabelka jest w istocie, fejk newsem. Żadne takie badana nie miały miejsca w 2017 roku, a jak widać źródło jest na tyle ogólne( samo napisanie Eurostat to nie źródło...), że tym bardziej potwierdza to wątpliwą jakoś informacji w tej ikono-grafice.

Oczywiście mogę się mylić, i ta ikono grafika może przedstawiać prawdziwe dane. W takim wypadku jednak prosiłbym o konkretne źródło tego. Jeżeli go nie ma, no to widać ile jest wart ta zmanipulowana grafika.

Po drugie, proszę nie szerzyć kłamstw, o wyznaniach Niemców. One przedstawiają się następująco:

www.pewfor(*)line-FINAL-FOR-PUBLICATION.pdf

Nie ma tutaj żadnej wiary w eko-religię. Więc polecam na przyszłość przestań pisać kłamstwa tylko, skupić się na faktach, z czym ostatnio Agnosiewcz ma dość wielki problem.

>wbrew pozorom nie istnieje powszechna areligijność, masowa laicyzacja w Europie jest jedynie symptomem transformacji religijnej:

Istnieje, istnieje owszem. Widać to dobrze na przykładzie Niemiec, Czech, Szwajcarii i wielu innych krajów Europy i nie tylko. To że ktoś postanowi prywatnie stworzyć chochoła w postaci eko religii nie jest żadnym dowodem na istnienie wyżej wymienionego tworu. Polecam, ponownie, na przyszłość zważać na słowa, dla racjonalisty to powinno być ważne, zamiast wprowadzać ludzi w błąd i pisać nie naukowe bzdury.
24-09-2019 20:40 
 Ocena 1 na 1
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Sprawdziłem tylko dwa kraje: lidera tabeli i Polskę.

Według badań brytyjskich z 2019 roku 89% Brytyjczyków w wieku 18-29 lat twierdzi, że ich życie jest "meaningless and without purpose".
summit.new(*)y-their-lives-are-meaningless/

Według badań polskich z 2011 roku 80% młodych Polaków uważa, że ich życie ma sens i dużą wartość.
www.oil.or(*)numery/n2011/n201105/n20110504

Biorąc pod uwagę lata, można powiedzieć, że całkowicie się to zgadza z danymi, jakie wkleiłem wyżej.
24-09-2019 22:17 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)rośnie liczba prób samobójczych

>Biorąc pod uwagę lata, można powiedzieć, że całkowicie się to zgadza z danymi, jakie >wkleiłem wyżej.

A jak się owa teza (optymizm polskiej młodzieży) ma do faktu rekordowo wysokiej liczby samobójstw wśród polskiej młodzieży?

"Polska jest na drugim miejscu w Europie pod względem samobójstw nieletnich. Ostatni raport Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę prezentuje alarmującą statystykę, a my pytamy - z czego ona wynika.
Zestawienie opublikowane w "Dzieci się liczą 2017 - Raporcie o zagrożeniach bezpieczeństwa i rozwoju dzieci w Polsce" na pierwszym miejscu wymienia Niemcy. W 2014 roku doszło do 224 prób samobójczych osób poniżej 19 roku życia zakończonych śmiercią (statystyka nie obejmuje osób odratowanych). W tym samym czasie w Polsce zanotowano 209 takich przypadków. Trzecie miejsce niechlubnej listy zajmuje Francja (171), kolejne są: Wielka Brytania (134), Włochy (87) oraz Hiszpania (69). Ostatnie trzy miejsca, a zarazem najniższe statystyki mają: Norwegia (10), Serbia (8) oraz Słowenia (6). Źródłem danych prezentowanych w raporcie jest Eurostat oraz Komenda Główna Policji w Polsce.
Pracująca w organizacji Joanna Włodarczyk tłumaczy, że trudno jednoznacznie ocenić te dane. Na decyzję o próbie samobójczej wpływa wiele czynników. Często także ta dramatyczna decyzja wcale nie jest nastawiona na śmierć, tylko dramatyczne wołanie o pomoc.
Zaburzenia zdrowia psychicznego stają się jednym z największych problemów dzieci i młodzieży - mówi Włodarczyk".

www.focus.(*)ka-na-drugim-miejscu-w-europie
25-09-2019 16:07 
 Ocena 1 na 1
Sttark (6 punktów)Odp: Młodzi Polacy czują sens
>Sprawdziłem tylko dwa kraje: lidera tabeli i Polskę.
>Według badań brytyjskich z 2019 roku 89% Brytyjczyków w wieku 18-29 lat twierdzi, że ich życie

Tylko nadal ta tabela to fejk news wprowadzający w błąd i to że sprawdziłeś 2 kraje, nie oznacza, że jest ona wiarygodna. Na przyszłość można wrzucić tylko te badania zamiast posługiwać się danymi z tyłka co nie?
TyDraniu (6569 punktów)
Poniżej wklejam obrazek naprawdę pochodzący z Eurostatu:



Adres URL: ec.europa.(*)ction_by_income_and_age_groups
vifix (2315 punktów)
Zawsze mnie bawi fascynacja wynikami takich badań. Pracowałem kiedyś w firmie, która zajmuje się badaniami opinii, i podejrzewam, że znaczna część nie znała definicji poszczególnych słów zawartych w pytaniu, ponadto, nie wiadomo co kto rozumiał odpowiadając na pytanie. Ja bym odpowiedział, że obiektywnie moje życie nie ma sensu, ale sam mu nadaje taki i taki sens, więc zaliczono by mnie do osób nie widzących sensu w swoim życiu, mimo, że widzę sens.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365