Z paroma sformułowaniami fundamentalnie się nie zgadzam, albo nie wiem o co chodzi. Po pierwsze co to znaczy "biblijny kult bycia ofiarą". Jeśli chodzi o Stary Testament to plemienną agresję wobec wszystkich, których zastały plemiona Judy na terytorium Palestyny, po ucieczce z Babilonii, według jednej wersji historycznej, a według innej zubożałe grupy kannanejczyków, które w ramach rewolucji społecznej brutalnie upominały się o swoje prawa, trudno nazwać bycie ofiarą. Proszę sobie przypomnieć mordowanie przez wyznawców Jahwe, zresztą za namową tego Boga, całych narodów w Jerycho, czy Filistynów, łącznie z kobietami, dziećmi i zwierzętami. Jeśli chodzi o Nowy Testament to Jezus ze swoim miejskim altruizmem uznawany jest raczej za moralnego rewolucjonistę. Chyba że altruizm uznaje się za głupią poprawność polityczną, a to już kwalifikuje się do uznania Pana poglądów za ultra konserwatywne. Zresztą po sformułowaniu "nazbyt dosłowna Interpretacja słów Jezusa" można przypisać Panu takie poglądy z całą pewnością. No cóż konserwatysta nie zrozumie o co chodzi w altruizmie. Dla jednostki ukształtowanej w brutalnym, hierarchicznym patriarchalizmie takie wyższe uczucia są raczej niedostępne mentalnie. A szkoda bo cała zachodnia liberalna-demokracja, o której tak wiele narodów marzy, właśnie opiera się na tej "dosłownej interpretacji słów Jezusa" które są jedynie wynikiem przemian społecznych, które pojawiły się na styku przejścia z agraryzmu do industrializmu (powstanie miast), który w tamtych czasach zaowocował trzema, wielkimi religiami altruistycznymi: buddyzmem, chrześcijaństwem i religią muzułmańską. Nie wiem jakie środowiska w Polsce uznaje Pan za prawicę laicką, bo do tej pory uważałem, że polska prawica musi być katolicka. Według mnie wynika to z typowo średniowieczno-feudalnej prowieniencji polskiej prawicy, która za Platonem musi być Idealistyczna, irracjonalistyczna, a co za tym idzie uduchowiona. Powiedziałem, że "do tej pory uważałem" bo ostatnio wpadła mi w rękę książka polskiego stowarzyszenia Zadruga, założonego przez niejakiego Stachniuka, jeszcze w okresie międzywojennym, które okazało się rzeczywiście prawicą laicką. Nacjonaliści bez Boga, to dopiero kuriozum. Jest to jednak stowarzyszenie tak marginalne, że wątpię, aby Pan wcześniej o nim słyszał. Nie rozumiem też co oznacza sformułowanie "lewicowy kult papierka". Tu moja wyobraźnia nie jest w stanie wytworzyć absolutnie żadnych skojarzeń z rzeczywistością polityczną. Nie rozumiem również co jakakolwiek lewica może mieć wspólnego z dylematem pójścia do lasu czy do kościoła I jaki to ma związek z epidemią? Chętnie się od Pana dowiem. Stwierdza Pan, jak rozumiem, że epidemia spowodowała odwrócenie się katolickiego, polskiego społeczeństwa od kościoła. Daleko posunięta konstatacja i według mnie całkowicie nieuprawniona. Religijność to głęboko zakorzeniona struktura mentalna, której nie da się, ot tak, od pstryknięcia palcem, wyrugować z ludzkiej psychiki. Umysłowość irracjonalna jest tworzona przez pokolenia, poprzez autorytarne wychowanie, które narzuca dogmaty, zamyka umysły i wytwarza potrzebę podporządkowania się autorytetowi, kiedyś władcy i księdza, a obecnie wodza (np. Hitler, Kaczyński) i księdza. Strach przed epidemią nie może zmienić tych przyzwyczajeń, tak jak nie zmieniał ich u ortodoksyjnych Żydów idących do gazu, czy setek tysięcy innowierców, jak u katarów czy waldensów, palonych na stosach całej Europy. Raczej uznaje się takie tragiczne wydarzenia jako karę za grzechy. Tak jak polscy biskupi uważają obecną pandemię jako karę za laicyzację Europy. Zresztą prawdziwy chrześcijanin, podobnie jak ostatnio stwierdził p. Terlikowski, czeka na życie wieczne u boku swego Boga, powinien wiec cieszyć się, że bóg wzywa go do siebie. Widzę to często na wsiach, gdzie ludzie nie chodzą do lekarza, nie biorą lekarstw, uznają swój żywot za kierowany z góry i nie widzą potrzeby sprzeciwiania się tym odgórnym decyzjom.
|