Racjonalista - Strona głównaDo treści
Moja mała metamorfoza

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
25-09-2009 15:31marson (366 punktów)Moja mała metamorfoza
Ocena 25 na 27
Witam wszystkich bardzo serdecznie!
To mój debiut tutaj
Jeszcze parę lat temu byłem zagorzałym katolikiem (kiedy w szkole podstawowej byłem ministrantem a potem lektorem myślałem nawet o wstąpieniu do seminarium, PORAŻKA, z czasem te zaangażowanie słabło.
Będąc młodym człowiekiem (26l) z wyższym wykształceniem, spełniającym się zawodowo myślałem że kieruję się w swoim życiu rozumem. Ale zdałem sobie sprawę że w kwestii religii górę wzięła indoktrynacja i irracjonalne myślenie!!
Próbowałem z tym "walczyć".Bałem się wejść na " ciemną stronę mocy". Szukałem pomocy u np.: 1.księdza i .... zadając mu nurtujące mnie pytania odpowiadał;"oto wielka tajemnica wiary" lub " nie mam czasu,bo to dłuższa rozmowa" itp. 2.Świadkowie Jehowy odpowiadali: "pytania Twoje dotyczące Biblii są wyrwane z kontekstu, trzeba pismo święte traktować jako całość" po czym przytaczali wybrane przez siebie fragmenty z tegoż pisma ( ale ich nie uważali za wyrwane z kontekstu, ŻENADA
Ale wreszcie znalazłem odpowiedź!!
W WIELKIM skrócie to cytując Dawkinsa: " Nauka jest poezją rzeczywistości..."
Choć wpojone religijne zabobony nadal dają o sobie znać np. przerażająca wizja piekła. Jednocześnie zdałem sobie sprawę jak wielką krzywdę w tym wypadku wyrządzamy dzieciom wpajając im takie okropieństwa!!!!!To jedno Wielkie pranie Mózgu!!!
Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

25-09-2009 15:47
 Ocena 22 na 24
stilgar (7322 punktów)Odp: moja mała metamorfoza
Witamy na Ciemnej Stronie Mocy. ( Aczkolwiek to może być troche mylące, bo ci co mówią, że są po Jasnej Stronie ubierają sie na czarno... )
25-09-2009 18:31 
 Ocena 5 na 5
Kowalska (14008 punktów)
>Witamy na Ciemnej Stronie Mocy. ( Aczkolwiek to może być troche mylące, bo ci co mówią, że są po Jasnej Stronie ubierają sie na czarno... )

   Mogą się ubierać na czarno, gdyż są z Jasnej Góry. To chyba logiczne, nie?

   A wracając do tematu. Twoja metamorfoza Marson bardzo mi się podoba. Takie metamorfozy, przez wieki, uratowały ludzkość przed kompletnym zdebileniem.

EDIT: Bo mi to nie daje spokoju. Czy to zdanie "Takie metamorfozy, przez wieki, uratowały ludzkość przed kompletnym zdebileniem." jest poprawne stylistycznie? Nie mam na myśli zdebilenia. Tylko to "przez wieki".
25-09-2009 18:57 
 Ocena 2 na 2
stilgar (7322 punktów)

>EDIT: Bo mi to nie daje spokoju. Czy to zdanie "Takie metamorfozy, przez wieki, uratowały ludzkość przed kompletnym zdebileniem." jest poprawne stylistycznie? Nie mam na myśli zdebilenia. Tylko to "przez wieki".

Tak, ale oba przecinki można wyrzucić, bo nie są potrzebne
25-09-2009 21:01 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>>EDIT: Bo mi to nie daje spokoju. Czy to zdanie "Takie metamorfozy, przez wieki, uratowały ludzkość przed kompletnym zdebileniem." jest poprawne stylistycznie? Nie mam na myśli zdebilenia. Tylko to "przez wieki".
>Tak, ale oba przecinki można wyrzucić, bo nie są potrzebne

   Hmmm... To ja poproszę moda o poprawienie. Sama już nie mogę.

Dziękuję Stilgar
placownik (17853 punktów)

>>Tak, ale oba przecinki można wyrzucić, bo nie są potrzebne
>    Hmmm... To ja poproszę moda o poprawienie. Sama już nie mogę.

   A ja jeszcze bym się zastanowił.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
25-09-2009 21:14 
 Ocena 9 na 9
Adamiak (36436 punktów)
>Czy to zdanie "Takie metamorfozy, przez wieki, uratowały ludzkość przed kompletnym zdebileniem." jest poprawne stylistycznie? Nie mam na myśli zdebilenia. Tylko to "przez wieki".
   Całkiem walnięty stylista mógłby się- prócz przecinków- uczepić zbędnego "u" ratującego ludzkość, ale to ludzkości i tak nie uratuje, a ja nie jestem...
   Stylistą.
25-09-2009 21:47 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
>>Czy to zdanie "Takie metamorfozy, przez wieki, uratowały ludzkość przed kompletnym zdebileniem." jest poprawne stylistycznie? Nie mam na myśli zdebilenia. Tylko to "przez wieki".
>   Całkiem walnięty stylista mógłby się- prócz przecinków- uczepić zbędnego "u" ratującego ludzkość, ale to ludzkości i tak nie uratuje, a ja nie jestem...
>   Stylistą.

   Ale to "u" mnie uratuje. Masz rację Adamiak.

Kurka wodna, jedno zdanie, a tyle mądrości.
04-10-2009 13:17 
 Ocena 1 na 1
Przemysław Biegański (845 punktów)
Cytat:
Mogą się ubierać na czarno, gdyż są z Jasnej Góry. To chyba logiczne, nie?


Paulini akurat mają białe habity
04-10-2009 14:54 
 Ocena 3 na 3
Gosia (9452 punktów)
> Cytat:
Mogą się ubierać na czarno, gdyż są z Jasnej Góry. To chyba logiczne, nie?

>Paulini akurat mają białe habity

Próbujesz nam wmówić że białe jest białe a czarne jest czarne ?!
04-10-2009 15:15 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
> Cytat:
Mogą się ubierać na czarno, gdyż są z Jasnej Góry. To chyba logiczne, nie?

>Paulini akurat mają białe habity

   Ale mają czarne serca
30-09-2009 21:07 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)
>Witamy na Ciemnej Stronie Mocy. ( Aczkolwiek to może być troche mylące, bo ci co mówią, że są po Jasnej Stronie ubierają sie na czarno... )
Jasna Anielka...... bardzo Cię przepraszam, to miał być PLUS.
Ale nadrobię


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
25-09-2009 18:10
 Ocena 12 na 12
Adamiak (36436 punktów)
>... dają o sobie znać np. przerażająca wizja piekła.
   Rozumiem Cię, byłem żonaty.

>To jedno Wielkie pranie Mózgu!!!
   Bywa też, że rodziców jest dwoje.

>Pozdrawiam
   Cześć.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
Odp: Moja mała metamorfoza
>wielką krzywdę w tym wypadku wyrządzamy dzieciom

Co robimy, że chronić dzieci przed złem?

doku
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Czy potrafisz określić, co Ci się w religii nie podoba, albo co Cię ubodło?
Przemiany bywają odwraclane, chyba, że strony różni więcej niż kolor.
Pozdrawiam
26-09-2009 23:42 
 Ocena 3 na 3
Autografka (10638 punktów)

>Przemiany bywają odwraclane

Nie strasz mnie.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
27-09-2009 10:26 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Przemiany bywają odwracalne
>Nie strasz mnie.
Chyba jestem za mało romantykiem, skoro wypowiadam straszne słowa.
Pozdrawiam
Ubik (181 punktów)
Teraz kolej na moją wzruszającą historię.
W wieku 10-12 lat też byłem ministrantem. Potem, (w wieku 13-15 lat) im bardziej się nad tym (tym-wiara, religia itp.) zastanawiałem tym mniej sensu to miało. Przeczytanie "Boga Urojonego" nie przekonało mnie bardziej do ateizmu niż moje własne przemyślenia. Ale przekonało mnie do jednego - ateizm to nie powód do wstydu.


P.R.Wieczorek DSM (207 punktów)
Piękne zdjęcie. Pozdrawiam wszystkich Poszukujących.
Marta T. (436 punktów)
Kolejna osoba wyrwana z Matrixa W takich ludziach jest przyszłość
atreYOU (971 punktów)
>Ale wreszcie znalazłem odpowiedź!!
>W WIELKIM skrócie to cytując Dawkinsa: " Nauka jest poezją rzeczywistości..."

I tutaj trzeba ci przyznać rację: w wykonaniu Dawkinsa nauka jest niczym więcej jak tylko poezją. Ta poezja przyciąga laików, gdyż sprowadza naukę do poziomu im dostępnego. Tacy autorzy jak Dawkins szafują nauką, a nie ją uprawiają. Szafuje się nauką również i na tym portalu, na którym właśnie zadebiutowałeś. Po paru miesiącach, albo nawet tygodniach przekonasz się iż ten portal jedynie metkuje się nauką, podczas gdy w praktyce sieje jedynie mity na temat nauki. 99% publikacji tego portalu nie ma nic wspólnego z nauką i naukowym poglądem na świat. Ten 1% to nieliczne i w dodatku idiotyczne artykuły poruszające jakieś zagadnienia naukowe, mijające się jednak już nie tyle z nauką (bo w tej również wiele jest idiotycznych teorii), co będące przykładem zwykłego laicyzmu i nieumiejętności wniknięcia w podstawowe zagadnienia naukowe. To takie dyletanckie podwórko na którym już na pewno nikt nie znajdzie czasu na tyle aby gruntownie odpowiedzieć ci na jakiekolwiek pytanie, czy będzie ono dotyczyć nauki, czy religii. Każdy oczywiście ma swoją utartą regułkę, czy też definicję pojęć, choćby takich jak ateizm, wciągnięty jednak w dyskusję wyjawia zupełne niezrozumienie poglądu, na który rzekomo się powołuje, zaczyna nawet przyciśnięty do muru zaprzeczać temu, na co się przed chwilą powoływał. Bynajmniej, on sam nie będzie twierdził iż czemuś ostatecznie zaprzeczył,powołując się jednak nadal na to pojęcie, jak np. ateizm, nie będzie potrafił ci już nawet wyjaśnić cóż to takiego ten ateizm. Zapytany po raz kolejny o to, odpowie ci już tylko iż ateizm to niewiara w Boga, czy też w "bogów". Czemu więc ateista powołuje się najczęściej (jeśli już) na naukę, twierdząc iż tylko on może się na to jako ateista powoływać? Cóż to takiego nauka twierdzi, a co jest sprzeczne np. z twierdzeniem iż świat został stworzony? Czy ty byś się z tym zgodził, jako ateista, czy też nie wierzący... że świat został stworzony? A może chcesz się przekonać jakiej odpowiedzi na to pytanie udzielają sami ateiści?

pozdrawiam
28-09-2009 04:22 
 Ocena 11 na 11
pavvel (8272 punktów)
> Ta poezja przyciąga laików, gdyż sprowadza naukę do poziomu im dostępnego.

A na jaki poziom trzeba ją sprowadzić byś i ty zrozumiał?

> Po paru miesiącach, albo nawet tygodniach przekonasz się iż ten portal jedynie metkuje się nauką,

Może nie cały, ale jest taki jeden autor, który lubi zakładać nowe wątki w dziale nauka
> podczas gdy w praktyce sieje jedynie mity na temat nauki.

Niestety

> Każdy oczywiście ma swoją utartą regułkę, czy też definicję pojęć, choćby takich jak ateizm,

Nie mierz wszystkich swoją miarą. Naprawdę, poza tobą, fanatyków tu nie ma zbyt wielu.
A jak co jakiś czas pojawia się jakiś głosiciel prawd objawionych, to nie dziw się, że nie podejmują z nim merytorycznej dyskusji.
Po prostu większości to się już znudziło.

> Zapytany po raz kolejny o to, odpowie ci już tylko iż ateizm to niewiara w Boga, czy też w "bogów".
Bo tak jest w istocie. Ateizm to przekonanie o nieistnieniu żadnych bogów, w tym również i twojego "Boga".

> Czemu więc ateista powołuje się najczęściej (jeśli już) na naukę,
Nie czemu tylko dlaczego.
A dlatego, że daje mu do ręki argumenty w dyskusji z teistami.

> Cóż to takiego nauka twierdzi, a co jest sprzeczne np. z twierdzeniem iż świat został stworzony?

Obecnie najbardziej popularną teorią jest Wielkie Bum i tu rzeczywiście nauka nie rozstrzyga o jego przyczynach. Nauka jednak kwestionuje (albo tłumaczy w sposób racjonalny) większość tak zwanych cudów zapisanych w Biblii. Pokazuje, że wcale nie potrzeba jakiegoś boga, aby świat mógł się kręcić. Pokazuje, ze wszelkie pseudoboskie interwencje są albo mitami albo naturalnymi zjawiskami.
Kiedyś bogowie musieli się zajmować wszystkim, teraz im tylko stworzenie świata zostało.
A i to nie jest takie pewne, bo być może poprawne są modele wszechświata wiecznego... Nauka ma to do siebie, że nie zadowala się odpowiedzią "bóg to zrobił" bo gdyby tak było, to tak często przywoływany przez ciebie Kopernik nawet nie próbowałby pomyśleć, że coś jest nie tak z opisem uznawanym przez kościół. A już na pewno nie odważyłby się przy tym grzebać.
atreYOU (971 punktów)
Mój post był skierowany do marsona, nie do ciebie, ani do kogokolwiek innego. Ty jesteś marson? Chyba nie. Jakie ty masz zdanie na ten temat, to już od dawna mi wiadomo. Póki co pan marson jeszcze nie odpowiedział na żaden post. Jego zdanie mnie teraz interesuje, jeśli już. W końcu do niego jest moja wypowiedź skierowana.

pozdrawiam
28-09-2009 20:35 
 Ocena 6 na 6
pavvel (8272 punktów)
>Mój post był skierowany do marsona, nie do ciebie, ani do kogokolwiek innego.

Prywatne posty wysyła się na skrzynkę mailową.
Możesz być pewny, że na taki post do marsona bym nie odpowiedział.
Ty piszesz w przestrzeni publicznej i tym samym godzisz się (nie byłeś tego świadomy?) na publiczne komentowanie swoich słów.
A że komentarze nie zawsze ci się podobają? No cóż, w tym wątku akurat kasować nie możesz. Co najwyżej możesz zgłosić do kolegium moderatorów, co gorąco polecam jeżeli uważasz, że odpowiadając na twojego posta złamałem regulamin.
atreYOU (971 punktów)
>>Mój post był skierowany do marsona, nie do ciebie, ani do kogokolwiek innego.
>Prywatne posty wysyła się na skrzynkę mailową.
>Możesz być pewny, że na taki post do marsona bym nie odpowiedział.
>Ty piszesz w przestrzeni publicznej i tym samym godzisz się (nie byłeś tego świadomy?) na publiczne komentowanie swoich słów.
>A że komentarze nie zawsze ci się podobają? No cóż, w tym wątku akurat kasować nie możesz. Co najwyżej możesz zgłosić do kolegium moderatorów, co gorąco polecam jeżeli uważasz, że odpowiadając na twojego posta złamałem regulamin.

Co to ma za znaczenie? Ani nie twierdziłem, że złamałeś regulamin, ani nic podobnego. Jakiej odpowiedzi akurat w tym temacie od ciebie co najwyżej oczekuję to już nawet ostatnio ci powiedziałem: chodzi o tę różnicę pomiędzy "ateizm wyklucza akt stwórczy", a "ateizm wyjaśnia zjawiska świata bez odwoływania się do przyczyn nadnaturalnych".

pozdrawiam
28-09-2009 20:48 
 Ocena 1 na 1
pavvel (8272 punktów)
A ja już ci powiedziałem, że wymagać i oczekiwać to będziesz mógł, jak przyjedziesz na korepetycje i za nie zapłacisz.
W innym wypadku twój brak zrozumienia czegoś tak prostego średnio mnie interesuje.
28-09-2009 12:29 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
> Bynajmniej, on sam nie będzie twierdził iż czemuś ostatecznie zaprzeczył,powołując się jednak nadal na to pojęcie, jak np. ateizm, nie będzie potrafił ci już nawet wyjaśnić cóż to takiego ten ateizm. Zapytany po raz kolejny o to, odpowie ci już tylko iż ateizm to niewiara w Boga, czy też w "bogów".

Pavvel już odpowiedział, ja zapytam tylko, czy dostrzegasz idiotyczność zarzutu, że ktoś ciągle przywołuje tę samą definicję. A co, wolałbyś, by za każdym razem inną podawał??? To by dopiero jaja były!

> Cóż to takiego nauka twierdzi, a co jest sprzeczne np. z twierdzeniem iż świat został stworzony?

Ano to, że każdemu twierdzeniu aspirującemu do naukowości najpierw trzeba nadać falsyfikowalną postać, czego zwolennicy Stworzenia dotąd jakoś nie pofatygowali się uczynić... .

pozdrawiam
atreYOU (971 punktów)
>Pavvel już odpowiedział

To akurat najmniej mnie interesuje. Mój post był do marsona, nie do pavvela, czy do kogokolwiek. Nikt się więc nie powinien obrazić jeśli z komentarzem zaczekam na odpowiedź pana marsona, jeśli już do niego piszę.

>Ano to, że każdemu twierdzeniu aspirującemu do naukowości najpierw trzeba nadać falsyfikowalną postać, czego zwolennicy Stworzenia dotąd jakoś nie pofatygowali się uczynić... .

Falsyfikowalną(?) postać? Nie rozmawiasz z laikiem, ani z grafomanem. Nie znam i nie potrafię się odnieść do tak niefortunnie spreparowanych pojęć. Mogę się tylko domyślać, o co ci chodzi. Postanowiłem jednak już się nie domyślać i nie odpowiadać z domysłu, bo potem wychodzą różne nieporozumienia. W jednym zdaniu, jak to próbowałeś ująć, nie da się nawet zagaić tego, co ty (jak się domyślam) próbujesz zrobić. Ja jednak nie mam zamiaru dyskutować z własnymi domysłami. Skoro jednak wiesz o czym mówisz, to bez problemu zrobisz np. coś takiego: podasz przykład twierdzenia naukowego i na tym przykładzie wyjaśnisz krok po kroku o co ci chodzi, następnie weźmiesz "na stół" to o czym tutaj jest mowa i wykażesz iż jest właśnie tak jak mówisz. Skoro tak jest i ty tak twierdzisz, to nie będzie stanowić to dla ciebie, jak już powiedziałem, żadnego problemu.

pozdrawiam
28-09-2009 20:45 
 Ocena 3 na 3
pavvel (8272 punktów)
> Nie rozmawiasz z laikiem,

A w jakiej to dziedzinie laikiem nie jesteś?

> ani z grafomanem.

Jesteś pewny?
28-09-2009 23:14 
 Ocena 6 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)

>Falsyfikowalną(?) postać? Nie rozmawiasz z laikiem, ani z grafomanem.

Uspokoiłeś mnie .

>Nie znam i nie potrafię się odnieść do tak niefortunnie spreparowanych pojęć.

Karl Raimund Popper pl.wikipedia.org/wiki/Karl_Popper byłby zdruzgotany tak surową oceną swego życiowego dorobku .

>Mogę się tylko domyślać, o co ci chodzi.

Możesz, ale nie musisz, ułatwię Ci, uprzejmy chłopak jestem - pl.wikipedia.org/wiki/Falsyfikacja.

> W jednym zdaniu, jak to próbowałeś ująć, nie da się nawet zagaić tego, co ty (jak się domyślam) próbujesz zrobić.

No i szlag trafił spokój... .

> Ja jednak nie mam zamiaru dyskutować z własnymi domysłami. Skoro jednak wiesz o czym mówisz, to bez problemu zrobisz np. coś takiego: podasz przykład twierdzenia naukowego i na tym przykładzie wyjaśnisz krok po kroku o co ci chodzi, następnie weźmiesz "na stół" to o czym tutaj jest mowa i wykażesz iż jest właśnie tak jak mówisz. Skoro tak jest i ty tak twierdzisz, to nie będzie stanowić to dla ciebie, jak już powiedziałem, żadnego problemu.

Dla Ciebie, po zapoznaniu się z zaleconymi wyżej lekturami, takoż. Miło mi było sprawić Ci przyjemność, i to pożyteczną - ktoś, kto w swym profilu deklaruje zainteresowanie filozofią nauki, z pewnością doceni okazję zapoznania się z pojęciami "falsyfikacji" i "falsyfikowalności".
pozdrawiam
29-09-2009 05:06 
 Ocena-3 na 3
atreYOU (971 punktów)...a to było tak. (tobie)

>Karl Raimund Popper pl.wikipedia.org/wiki/Karl_Popper byłby zdruzgotany tak surową oceną swego życiowego dorobku.

Chyba jednak masz mnie za laika. No cóż, na to nie ma rady. Tak więc nie musisz już rozumieć, co mówisz. Muszę cię jednak zmartwić: gdybyś wiedział tak naprawdę do czego się odnosisz, ostatnią rzeczą, którą byś zrobił, to odniósł się właśnie do tego ( i skoro już z takich źródeł chcesz korzystać): "Nawet jeśli będziemy mieli zbiór miliona faktów potwierdzających daną teorię, może się w każdej chwili zdarzyć, że ktoś zarejestruje fakt nr milion jeden, który nie będzie z teorią zgodny." Tak więc podaj mi teraz chociaż jeden fakt, już nie milion, ani tysiąc, tylko jeden, który mógłby zaprzeczyć teorii mówiącej iż prędkość światła jest niezależna od prędkości źródła? Jaki idiota mógł wysnuć taką teorię, która mówiłaby iż każdą teorię naukową w końcu podważy jakiś odkryty w przyszłości fakt? Gdyby coś mogło zaprzeczyć w przyszłości temu iż prędkość światła nie jest jednak niezależna od prędkości źródła - to jak teraz już wyglądałby nasz świat? Ale do tego potrzeba troszeczkę zdrowej wyobraźni i elementarnego zrozumienia podstaw teorii naukowych.

A że jednak nie masz do czynienia z laikiem i kimś kto tylko rzuca słowa na wiatr, to proszę:

skoro już "Falsyfikowalność teorii polega na tym, że jej struktura jest taka, że można zaproponować eksperyment, którego wynik jednoznacznie zaprzeczy słuszności teorii. Eksperyment ten nie musi być koniecznie technicznie wykonalny w danym momencie - ważne jest tylko, że dana teoria w ogóle dopuszcza możliwość obalenia siebie samej w wyniku jakiegoś, dającego się pomyśleć, eksperymentu." to tym samym żadna teoria naukowa nie jest w stanie odnieść się w ogóle do zagadnienia istnienia Wszechświata. Jako że nauka (według Poppera) odmawia sobie sama takich odniesień, to tym samym jedyną obecną teorią odnoszącą się do tego zagadnienia jest stwierdzenie mówiące iż Wszechświat został stworzony i cokolwiek jest obecnego na nim - zostało stworzone.

Wystarczy więc teraz wziąć pod lupę dowolne zjawisko, aby się przekonać iż to nie tyle falsyfikuje - co nawet potwierdza to założenie. A że jest możliwe jednak już nawet nie tyle do pomyślenia, co do każdorazowego wykonania, a więc powtórzenia, to tym samym jest to teoria falsyfikowalna, gdyż gdyby jakikolwiek eksperyment, czy też zjawisko to wykluczyło, a więc to iż świat i cokolwiek na nim nie zostało stworzone, a istnieje SAMO Z SIEBIE, to tym samym mielibyśmy dowód na to iż to założenie jest niesłuszne. Póki co jednak nic nie powstaje SAMO Z SIEBIE, co każdy wręcz eksperyment możliwy do pomyślenia i nawet wykonania mógłby sfalsyfikować (woda z wody, wodór z wodoru, tlen z tlenu, elektron z elektronu, foton z fotonu itd.). Tak więc po raz kolejny: nie szafujemy hipotezami filozoficznymi, ale je rozumiemy i potrafimy odnieść do faktów. Dlatego tak ważne jest odnoszenie się do konkretnych przykładów i ich analizowanie.

Filozofia pełna jest filozofów, którzy snuli różne teorie, nie każda z nich jednak jest od razu właściwa. Teoria ma pasować do faktów, które jej mogą zaprzeczyć, bądź nie. Teorie nie mogą zaprzeczać faktom! A teoria Poppera przeczy najzwyczajniej faktom, no bo skoro zawsze w końcu pojawi się/zostanie odkryty jakiś fakt, który zaprzeczy jakiejś teorii, np. mówiącej iż prędkość światła jest niezależna od prędkości źródła, to za przeproszeniem, z tego wynika iż w prawdzie ten fakt jeszcze nie został odkryty, ale jest już częścią rzeczywistości i w niej działa. Czyżbyśmy więc mylnie zakładali chociażby to, co zakładamy odnośnie prędkości światła? Nasz świat byłby jednak nie do pomyślenia/do zobaczenia, gdyby było inaczej. Niech więc pan Popper wróci na swoją półeczkę z napisem: bzdury jakich pełno w filozofii i nauce, bo my mamy rozum po to aby osądzać teorie i rzeczywistość aby nią je osądzać. Nikt przecież nie powiedział iż rzeczywistość przeczy założeniu aktu stwórczego, no bo gdyby tak było... Rzeczywistość przeczy tym, którzy się temu sprzeciwiają. Wystarczy się jej obiektywnie przyjrzeć, a nie snuć mity o nauce, odgrzewać na potrzeby chwili jakieś teoryjki, w nadziei iż trafi się nimi na kogoś, kto je pierwszy raz w życiu słyszy i da się zaskoczyć, dzięki czemu może nawet uda się go zbałamucić (albo przysłuchujących się dyskusji), ale to właśnie innym zarzucając przy okazji fanatyzm i indoktrynację. Nic dziwnego, bo na fanatyka musi tutaj wyjść każdy, kto jeszcze odważy trzymać się rozsądku, rozumu, prawdy naukowej, a nie mitów na jej temat. Czym innym wy możecie to zastąpić? Co innego chcielibyście robić?
29-09-2009 05:17 
 Ocena-2 na 2
atreYOU (971 punktów)Odp: ...a to było tak. (światu waszemu)
Jaka jest wasza prawda? Żadna. Sofistyka, którą się wam wpaja na każdym kroku, jak i tutaj również niemal w każdym artykule odnośnie teorii poznania, sensowności twierdzeń, metodologii dochodzenia i przedstawiania własnych poglądów, którą można by ująć choćby w ten sposób: nie musisz uzasadniać swojego poglądu, wystarczy że wykażesz iż pogląd twojego "przeciwnika" jest sprzeczny, a on sam nie wie właściwie o co mu chodzi.

No to na życzenie redaktorów tegoż portalu wykazaliśmy iż ateizm jest nie tyle sprzecznym poglądem, ile nie jest w istocie związany z żadnym poglądem, a sami ateiści nie wiedzą w gruncie rzeczy o co im chodzi. Chcąc powoływać się na redaktorów portalu, którzy twierdzą iż ateizm to nie jest jakaś "wiara w nieistnienie Boga", a więc po prostu (co oni też tam stwierdzają) ateizm nie jest żadną "niewiarą", a bluźnierstwem wobec ateisty jest powiedzenie iż ten "jest pozbawiony łaski wiary", jakże mielibyśmy teraz zrozumieć ateistów poproszonych o to, aby nie powoływali się na "niewiarę", ale rozum i argumentację, którzy jednakże wówczas odwracają nagle kota ogonem i jak jeden ogłaszają wszem i wobec iż ateizm to po prostu "niewiara w Boga, czy też bogów"?

Krótko mówiąc, kiedy spotykają się z prośbą o argumentację, twierdzą iż ateizm to "niewiara w Boga, czy też bogów". Kiedy spotykają się ze stwierdzeniem iż są pozbawieni łaski wiary, twierdzą iż ateizm nie ma nic wspólnego z "niewiarą". Tylko naprawdę ktoś kto zupełnie tego nie przemyślał może jeszcze widzieć i w tym przypadku jakąś możliwą różnicę, albo ktoś kto niestety zanim wyrobił sobie jakikolwiek pogląd - wpoił sobie tę pokraczną metodologię, która umożliwia mu odpowiadanie wybiórczymi hipotezami, przy czym posługujący się nią, nie wiąże się z żadną z nich, gdyż jest to właśnie metodologia stworzona przez ludzi, którzy zrezygnowali z konsekwentnego wyjaśniania rzeczywistości (no i masz wśród nich swojego Poppera).

To jest tą współczesną chorobą cywilizacyjną, narastającą przez ostatnie stulecia pokracznych filozofii i kulminującą na ten czas. Coraz więcej myślicieli, filozofów i naukowców się już z tego wyleczyło, ale aby wyleczyć z tego kulturę we wszelkich jej objawach potrzeba systematycznej pracy nad poszczególnymi zagadnieniami, nad całymi dziedzinami wiedzy, właściwej popularyzacji tychże osiągnięć itd.

A wy zbyt łatwo pogardzacie, zbyt pochopnie odrzucacie, i jako niby ci niełatwowierni, łykacie bez problemów wszelkie mity, a metodologia wam tu podsuwana je racjonalizuje.

A że jest to metodologia dokładnie przeciwstawna do tej, która była i jest u podstaw wszelkiej nauki i dzięki której te nauki się rozwijały (a nie dzięki chrzanieniu Poppera i jemu podobnych), to nawet słowa poprzedzające już to ostatnie zdanie, wydadzą wam się znajome, tyle że skierowane jakoś nie w tę stronę, w którą zazwyczaj wydawało wam się iż mogą być co najwyżej skierowane.
...
29-09-2009 14:11 
 Ocena 3 na 3
pavvel (8272 punktów)Grafomani stop.
> ...a to było tak. (tobie)

> ...a to było tak. (światu waszemu)

a jeszcze parę postów wcześniej twierdziłeś, że grafomanem nie jesteś.

Podobną wartość mają twoje twierdzenia o nie byciu laikiem.

Nawet nie wiem czy to słowo dobrze rozumiesz, bo jak pytałem w jakiej dziedzinie nie jesteś, to nie potrafiłeś odpowiedzieć.
A przecież każdy z nas jest laikiem.
Specjalizować się można w jednej lub kilku dziedzinach - w pozostałych zawsze będziemy laikami.
Pora byś to zrozumiał.
30-09-2009 20:24 
 Ocena 8 na 8
julek (1527 punktów)Odp: ...a to było tak. (światu waszemu)

do Pana "arteYOU"

Ponieważ wątek usytuowany jest w ABC pozwolę sobie zwrócić uwagę która jest usytuowana na niższym poziomie intelektualnym niż Pańskie wypowiedzi ;
- sądzę że podobnie jak mnie - w liście otwierającym wątek chodzi o całkiem coś innego niż Pańska "uczona" argumentacja / choć ją cenię /
- Pan się z tym może nie zgodzi , jednak argumentując za ideą boga - stwórcy zawsze będzie pan czytany jako obrońca chrześcijaństwa -> jeżeli tak to transsubstancjacji ,-> niepokalanego poczęcia itd - które śmiało bez popełnienia błędu "metody" można porównać z wiarą w "latanie czarownicy na liściu bananowca"
,- stawiam Pana w jednym szeregu z wielkimi Hellerem , Tischnerem , Życińskim których można szanować za ich erudycję i wiedzę,- natomiast ganić za przyjęcie postawy oględnie nazywając "niespójnej " - rano transsubstancjacja a wieczorem wielka nauka na sali wykładowej - i tego ja prostak nie mogę zaakceptować .
- Nawet gdyby potrzebny był nam stwórca to odległy w czasie 14 mld lat i oddalony na 14 mld lat świetlnych /Nieskończony świat - Steinhardt , Turok /
- my natomiast jesteśmy tu i teraz - i tu i teraz jeszcze kilka milionów ludzi w moim kraju klęka i spowiada się przedstawicielowi Jezusa na ziemi -

Czy Panu się to podoba czy nie , Pan tę sytuację "legitymizuje" w oczach tych prostych ludzi -
- oni nie czytają "Racjonalisty" ? - jeżeli nie oni , to ojciec Rydzyk im to przeczyta .

Pozostając z szacunkiem pozdrawiam .- julek
01-10-2009 21:48 
 Ocena-1 na 1
atreYOU (971 punktów)
>rano transsubstancjacja a wieczorem wielka nauka na sali wykładowej - i tego ja prostak nie mogę zaakceptować.

Pomijając ironię, odpowiem króciutko: a gdzie tu spójność postawy ateistycznej? Jasno więc z tego wynika iż zarzucając komuś niespójność z jakichś powodów, które i dla twojej postawy są decydujące o niej, nie bardzo chyba po prostu wiesz na czym ta spójność miałaby polegać. Stąd możesz za niespójne uznać to, co wcale takie nie jest i o żadnej niespójności nie świadczy.

...
pozdrawiam
02-10-2009 11:21 
 Ocena 3 na 3
pavvel (8272 punktów)
Czyli krótko mówiąc na pytanie dlaczego jesteś hipokrytą odpowiadasz: "a bo oni też są"

I nieważne dla ciebie jacy "oni". Nieważne jest też, czy aby na pewno. Ważne, że czujesz się tym wyjaśnieniem rozgrzeszony.

Az mi się kolega z liceum przypomina, co to księdzem został...


www.racjonalista.pl/forum.php/s,253335
atreYOU (971 punktów)
>Czyli krótko mówiąc na pytanie dlaczego jesteś hipokrytą odpowiadasz: "a bo oni też są"
>I nie ważne dla ciebie jacy "oni". Nie ważne jest też, czy aby na pewno. Ważne, że czujesz się tym wyjaśnieniem rozgrzeszony.
>Az mi się kolega z liceum przypomina, co to księdzem został...

Jeśli ktoś ma niespójne poglądy, to od razu trzeba mu zarzucać... hipokryzję?
03-10-2009 10:17 
 Ocena 4 na 4
pavvel (8272 punktów)

>Jeśli ktoś ma niespójne poglądy, to od razu trzeba mu zarzucać... hipokryzję?
>

Nie. Nie każdemu i nie od razu.
Tylko takim, którzy krzyczą gonić złodzieja, chowając przy tym łup za pazuchą.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,253335
03-10-2009 17:40 
 Ocena 5 na 5
julek (1527 punktów)
>>rano transsubstancjacja a wieczorem wielka nauka na sali wykładowej

".... nie bardzo chyba po prostu wiesz na czym ta spójność miałaby polegać. Stąd możesz za niespójne uznać to, co wcale takie nie jest i o żadnej niespójności nie świadczy...."


arteYOU - dlaczego uparcie "chachmęcisz" - to co piszesz ,to nie sa żadne logiczne konstrukcje , z nimi nie można dyskutować - "Taka erudycja" tutaj nie jest potrzebna - czy to jest erudycja ? - może raczej "dobra zdolność motania" - to jest znana socjotechnika wprowadzania w zakłopotanie ludzi słabiej wykształconych , a to kojarzy mi się raczej ze złym wychowaniem - "kombinuj prosto " jak mawiał znany kamieniarz.

- albo uznaje się naukę albo wiarę - "gołębica z dwoma skrzydłami" z encyklik JPII - już "nie lata" --> czasem podrywa się w rejonach południowo-wschodniej Polski - ale gdy "tłumek" idzie do kościoła , jego symbolem nie jest spójność wiary i nauki lecz "tępota" umysłowa , której Tacy jak Ty dają "pseudointelektualną bazę "

pozdrawiam
atreYOU (971 punktów)
>arteYOU - dlaczego uparcie "hachmęcisz" - to co piszesz ,to nie sa żadne logiczne konstrukcje , z nimi nie można dyskutować -

julek - to ty właśnie uprawiasz to o czym mówisz i na tym polega ta socjotechnika.

>Taka erudycja" tutaj nie jest potrzebna - czy to jest erudycja ? - może raczej "dobra zdolność motania" - to jest znana socjotechnika wprowadzania w zakłopotanie ludzi słabiej wykształconych , a to kojarzy mi się raczej ze złym wychowaniem - "kombinuj prosto " jak mawiał znany kamieniarz.

julek - czy nie to w kółko powtarzasz i powtarzają inni, aby wymigać się od właściwej krytyki, analizy itd.? Toż właśnie "kombinujemy" prosto, jak kamieniarze i prościej się nie da. Jest jednak taka socjotechnika, która polega na tym iż odwołano się do odczuć laickich, ale nie po to aby pomóc im coś zrozumieć, odnieść się do tego, ale po to aby powiedzieć im iż ich zakłopotanie wynika nie z ich niewiedzy, czy też niedostatecznego postępu ich własnej refleksji na dany temat, ale jego przyczyną jest sam tekst, argumentacja, z którą mają do czynienia itd.

Ci panowie i panie od takiej socjotechniki mówią przy tym jednakże iż zależy im (a jakże) na tym abyś myślał jak najbardziej samodzielnie, a nie powtarzał bezmyślnie po jakichś autorytetach, oni natomiast już nie są żadnymi autorytetami i się o to nie starają, tak więc to co oni mówią, jest już prawdą, choćby przez to samo, a ty nie musisz tego sprawdzać, no bo przecież twoje zakłopotanie to wina tamtych, nie twoja, nie twojej niewiedzy, niedostatecznego postępu twojej własnej refleksji.

I tak to mamy osiemnastolatków mądrzejszych od wszystkich, no bo przecież ich zakłopotanie (jeśli jeszcze jakiekolwiek się pojawia) to nie ich wina, ale (i tutaj panowie i panie od takiej socjotechniki używają "argumentów" wskazującym palcem) tamtych, o, ich nie słuchaj, ich erudycja jest fałszywa, w swoich przemyśleniach posługują się specjalnym kodem, który obezwładnia twój mózg i czyni go podatnym na podprogowe sugestie. My? Nie, my takich sztuczek nie stosujemy, nam chodzi o to abyś myślał jak najbardziej samodzielnie, no i spójrz - ty już tak właśnie myślisz.

...
pozdrawiam
03-10-2009 23:00 
 Ocena 4 na 4
julek (1527 punktów)

No dobrze arteYOU - wobec tego powiedz po kamieniarsku w jakiej ocenie się mylę ?

Napisz wyraźnie po kamieniarsku że mam przyjąć że prawdą jest :

- jest jeden Bóg i ewolucja jest bzdurą , że za moją ewentualną niewiarę będę się smażył w piekle gdzie mnie po wcześniejszym zmartwychpowstaniu wtrąci na sądzie ostatecznym Bóg , że ksiądz proboszcz w imieniu tego Boga odpuści mi grzechy a wtedy pójdę do Nieba?, że mam uwierzyć że ks.prof,Heller co rano przemienia opłatek w prawdziwe boskie ciało i które później zjada popijając przemienionym w boską krew winem .

- piszę super prosto jak ten kamieniarz z Kolbuszowej na Podkarpaciu - gdzie tu Schopenhauer ? -

- i odpowiadaj jednoznacznie bo to czyta prosty człowiek ,- którego jakiekolwiek "pseudointelektualne motanie" może doprowadzić do ataku serca lub do użycia niecenzuralnych słów.

pozdrawiam

/przepraszam zmęczonych tą rozmową innych uczestników forum ,- nie miałem siły nie odpisać ,nawet jak się mylę ,- niech wytłumaczeniem będzie że jesteśmy na ABC /
04-10-2009 00:07 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>niech wytłumaczeniem będzie że jesteśmy na ABC /

Ach, więc jesteśmy na ABC? Ja tam nigdy nie wiem, z którego działu wątek czytam.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
04-10-2009 23:19 
 Ocena-1 na 1
atreYOU (971 punktów)

>- i odpowiadaj jednoznacznie bo to czyta prosty człowiek ,- którego jakiekolwiek "pseudointelektualne motanie" może doprowadzić do ataku serca lub do użycia niecenzuralnych słów.

Jak widzę cokolwiek się do niektórego prostego człowieka nie powie, to on i tak to będzie miał za "pseudointelektualne motanie". Tylko że skąd ten prosty człowiek niby wie co jest pseudointelektualnym motaniem, a co nie? Przy takim podejściu prosty człowiek nic nigdy nie zrozumie. Skoro jednak już prosty człowiek postanowił wydać jakiś osąd na jakiś temat to byłby na tyle wspaniałomyślny i trochę pomyślał zanim coś napisze, bo wczoraj się nie urodził, a biblioteki pełne są różnych pozycji napisanych przez różnych głupich ludzi, do których mądry z urodzenia prosty człowiek mógłby czasem sięgnąć. A jak już nie ma cierpliwości i nic do niego nie przemawia, to niech swoim betonem wykłada sobie życie sam... i niech tylko prosty człowiek spróbuje narzekać na rząd, na polityków, na system, na ekonomię i na to wszystko na co prosty człowiek najbardziej lubi narzekać. A historia się powtarza. Echo wszelkich ciemnych ideologii powraca w takich formach, których prosty człowiek znowu nie zauważa, bo po co mu wnikać w jakieś "pseudointelektualne motanie"? Prawdziwa wiedza to budowanie domu od podstaw. Jednym przebłyskiem myśli nie da się wyjaśnić pochodzenia żadnych pojęć. To jak rozwiązywanie zadania z wieloma niewiadomymi, a ty patrzysz na początek równania i przerażony tymi niewiadomymi uciekasz prosty człowieku znowu do tych zasranych haseł, które wymyślono po to abyś nie musiał myśleć.

...
pozdrawiam
05-10-2009 19:44 
 Ocena 2 na 2
julek (1527 punktów)
>>- i odpowiadaj jednoznacznie bo to czyta prosty człowiek ,- którego jakiekolwiek "pseudointelektualne motanie" może doprowadzić do ataku serca lub do użycia niecenzuralnych słów.

>Jak widzę cokolwiek się do niektórego prostego człowieka nie powie, to on i tak to będzie miał za "pseudointelektualne motanie". >...

ArteYOU - No to może inaczej - nie jestem aż takim prostym - / niewiele rozumiejącym / -osobnikiem , już się trochę "podciągnąłem" . Powiem więcej , zrozumiałem że Ty ,niestety nie odpowiedziałeś na moje proste - podstawowe pytania i dalej wylewasz "potoki słów" , choć niby logicznie piszesz ale nic z tego nie wynika / prostak nie zrozumie naukowca - logiczne /

Nie mogę dalej pozwolić " wodzić się za nos " , nawet gdybyś ogłosił że przekonałeś mnie do przyjęcia wiary w niepokalane poczęcie .

"Subiektywnie" stwierdzam ,że dalej "pseudointelektualnie motasz" /to świadome powtórzenie/ , a Twoja technika dyskusji przypomina mi zachowanie "dylera" który chce sprzedać tanio , zdezelowane koreańskie radio za 20 zł .

Pozdrawiam - prowadź swoje owieczki z sukcesem , do zbawienia niebieskiego . - życzliwy julek.
atreYOU (971 punktów)
>zrozumiałem że Ty ,niestety nie odpowiedziałeś na moje proste - podstawowe pytania i dalej wylewasz "potoki słów" , choć niby logicznie piszesz ale nic z tego nie wynika / prostak nie zrozumie naukowca - logiczne /

Julku, dlaczego moje słowa to tylko "potoki słów", "pseudointelektualne motanie", "chachmęcenie" itd., a twoje słowa to już niby coś z zupełnie innej beczki? Sam nie odniosłeś się w żaden sposób do tego co napisałem w wypowiedzi na który odpowiedzią był twój pierwszy post do mnie. Powtarzasz w prawdzie iż "niby logicznie piszę", ale jakoś do tej logiki, do tego o czym napisałem się nie odniosłeś. Takie to trudne? Wnosisz iż mówię "niby logicznie", a jednak "niby". Skąd to "niby"? Tak ci się wydaje? To za mało.
Na twoje "podstawowe pytania" da się odpowiedzieć, ale aby na nie odpowiedzieć trzeba już jednak przyjąć taką metodę dyskusji, w której nie tylko ja wylewam "potoki słów", a ty pomijając to wszystko żądasz natychmiastowej odpowiedzi na twoja pytania. Jakże ja mam ci na te pytania (i ewentualnie inne) odpowiedzieć, kiedy ty ignorujesz wszystko to, o czym mówię, a co jest zaledwie wstępem do odpowiedzi na te ewentualne pytania? To ci nie przyszło już do głowy? Ateiście wydaje się niejednokrotnie iż zadając pytanie, np: dlaczego miałbym niby (albo miałbyś ty) wierzyć w tego akurat Boga, a nie innego? Ja mu wówczas mówię: nie jesteś na czasie, a dokładnie jesteś zadając to pytanie na etapie czczenia bawołów, Zeusów itd. Do ciebie, drogi ateisto, po prostu nie dociera jeszcze i pewnie już być może nie dotrze, iż na te pytanie odpowiedź już dawno została udzielona. Jaka to odpowiedź? Jestem nawet skłonny jej udzielić, nawet jeśli nie znasz, albo przedyskutować ją z tobą, jeśli coś już na ten temat wiesz, a przeważnie wiesz już coś na ten temat. Itd. To są podstawowe pytania i zadawanie ich jest nie tyle uzasadnione, ale i konieczne, gdyż konieczną jest umiejętność udzielenia na nie odpowiedzi, bo gdyby jej nie było to ani religia chrześcijańska, ani judaizm byłyby nie do pomyślenia. No cóż, ja wiem iż dla wielu wiara jest właśnie nie do pomyślenia ponieważ omijają, bądź opacznie rozumieją wiele kwestii z nią związanych. W wypaczaniu tego rozumienia, poprzez powielanie starych jak świat mitów na temat religii, poprzez niedoinformowywanie, sofistykę, itd. itp., pomagają oni sobie nawzajem. Zresztą, to nie dotyczy tylko religii, ale również nauki, metody naukowej, koncepcji poznania, niemal wszystkiego, nic więc dziwnego w tym iż powołują się w sposób chaotyczny na różne koncepcje i teorie, byleby tylko zrobić powierzchowne wrażenie na innych i na sobie samym... że się ma niby jakieś naukowe poglądy.

>No to może inaczej - nie jestem aż takim prostym - / niewiele rozumiejącym / -osobnikiem , już się trochę "podciągnąłem"

W takim towarzystwie nie sposób nie wyjść na "tępaka".

>Nie mogę dalej pozwolić " wodzić się za nos ", nawet gdybyś ogłosił że przekonałeś mnie do przyjęcia wiary w niepokalane poczęcie.

Jeśli ktoś odrzuca samą koncepcję "teorii ewolucji", to nie będzie przecież zastanawiał się nad tym co w jej ramach jest bardziej prawdziwe, czy też bardziej możliwe, a co nie. Ja się zastanawiam, a więc nie odrzucam w taki ostateczny sposób, jeśli już o to chodzi (Bóg i ewolucja bynajmniej wcale tak nie stoją naprzeciwko siebie jakby ci się wydawało). Jeśli więc ktoś odrzuca istnienie Boga, to niech mi nie zawraca głowy szczegółami, które tylko wówczas mogły zajść, gdy ten Bóg istnieje. Dlatego też niektórzy z nas mówią iż Bóg stworzył świat - bo (najogólniej mówiąc i jak najbardziej trafnie) ten świat istnieje, a tym samym wszystko co na tym świecie jest.

>Twoja technika dyskusji przypomina mi zachowanie "dylera" który chce sprzedać tanio , zdezelowane koreańskie radio za 20 zł.

Z czymś takim już nie dyskutuję.

pozdrawiam
07-10-2009 20:13 
 Ocena 1 na 1
julek (1527 punktów)

Dzięki - poświęciłeś dużo czasu - pozwól byśmy nie rozmawiali o wszystkim ,lecz może o tym co wydaje mi się zasadnicze w Twojej ostatniej odpowiedzi i zostawmy to , kto pierwszy zadał pytanie a kto się do niego nie odniósł .

".... To są podstawowe pytania i zadawanie ich jest nie tyle uzasadnione, ale i konieczne, gdyż konieczną jest umiejętność udzielenia na nie odpowiedzi, bo gdyby jej nie było to ani religia chrześcijańska, ani judaizm byłyby nie do pomyślenia. ...."


--- "To" jak piszesz jest sedno sprawy - więc napisz co to za pytanie i jaka jest odpowiedz -
Czy według Ciebie możliwa jest rozmowa ?, znajdziemy jeden język ,? czy może warunkiem jej jest moja zgoda na istnienie Boga , czy wiara w istnienie Boga nie jest ostatecznym argumentem Twojej koncepcji .

Weż też , pod uwagę w swojej argumentacji rzecz która dla mnie jako nieprofesjonalisty jest zasadniczą - większość ludzi ze swoją wiedzą i "wiarą" tkwi jeszcze w średniowieczu -- a kościół ,proboszczowie i liderzy grup wiernych nie reprezentują poglądów kościoła nazwijmy go "koniecznie współczesnego" - powiem więcej i Ty to wiesz papieże jeden za drugim to konserwatyści .

pozdrawiam , pozostając z szacunkiem julek
03-10-2009 14:10 
 Ocena 7 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Odp: ...a to było tak. (tobie)
>Chyba jednak masz mnie za laika.

Nie tylko.

>No cóż, na to nie ma rady.

Ależ jest. Wystarczy, że ciut się poduczysz.

>Tak więc nie musisz już rozumieć, co mówisz.

Nie muszę, ale chcę i mogę.

>Muszę cię jednak zmartwić: gdybyś wiedział tak naprawdę do czego się odnosisz, ostatnią rzeczą, którą byś zrobił, to odniósł się właśnie do tego ( i skoro już z takich źródeł chcesz korzystać): "Nawet jeśli będziemy mieli zbiór miliona faktów potwierdzających daną teorię, może się w każdej chwili zdarzyć, że ktoś zarejestruje fakt nr milion jeden, który nie będzie z teorią zgodny."

Tak właśnie jest. Bo w nauce:
1. Rzeczywistość ma zawsze rację.
2. Jeżeli nie ma racji - patrz pkt.1

>Tak więc podaj mi teraz chociaż jeden fakt, już nie milion, ani tysiąc, tylko jeden, który mógłby zaprzeczyć teorii mówiącej iż prędkość światła jest niezależna od prędkości źródła?

Wystarczy zmierzyć. Robi się to od ok. stu lat i ciągle wychodzi to samo.

>Jaki idiota mógł wysnuć taką teorię, która mówiłaby iż każdą teorię naukową w końcu podważy jakiś odkryty w przyszłości fakt?

Żaden (w każdym razie z "teorią", że żaden, do bardzo niedawna byłbym skłonny się zgodzić). Toteż, aż do czasów atreYOU, nikt takowej "teorii" nie wysnuł. Dobra rada: cierpliwie doskonal umiejętność czytania ze zrozumieniem. Za jakiś czas - kto wie? - może dostrzeżesz różnicę między: każdą teorię naukową może podważyć odkryty w przyszłości fakt, który nie będzie z nią zgodny, a: każdą teorię naukową w końcu podważy jakiś odkryty w przyszłości fakt.
Tak np. postulowana przez Ciebie "teoria" dającą się ująć zdaniem: "żaden idiota nie może wysnuć teorii, że 'każdą teorię w końcu podważy jakiś odkryty w przyszłości fakt'" może zostać obalona, co własnoręcznie uczyniłeś.

>Gdyby coś mogło zaprzeczyć w przyszłości temu iż prędkość światła nie jest jednak niezależna od prędkości źródła - to jak teraz już wyglądałby nasz świat? Ale do tego potrzeba troszeczkę zdrowej wyobraźni i elementarnego zrozumienia podstaw teorii naukowych.

Przymiotniki :"zdrowej" i "elementarnego" są tu kluczowe.

>A że jednak nie masz do czynienia z laikiem i kimś kto tylko rzuca słowa na wiatr, to proszę:
>skoro już "Falsyfikowalność teorii polega na tym, że jej struktura jest taka, że można zaproponować eksperyment, którego wynik jednoznacznie zaprzeczy słuszności teorii. Eksperyment ten nie musi być koniecznie technicznie wykonalny w danym momencie - ważne jest tylko, że dana teoria w ogóle dopuszcza możliwość obalenia siebie samej w wyniku jakiegoś, dającego się pomyśleć, eksperymentu." to tym samym żadna teoria naukowa nie jest w stanie odnieść się w ogóle do zagadnienia istnienia Wszechświata.

Każda jest. Każda przyjmuje, że zdanie: "Wszechświat istnieje" jest prawdziwe, co potwierdza empiria.

>Jako że nauka (według Poppera) odmawia sobie sama takich odniesień, to tym samym jedyną obecną teorią odnoszącą się do tego zagadnienia jest stwierdzenie mówiące iż Wszechświat został stworzony i cokolwiek jest obecnego na nim - zostało stworzone.

Oczywisty nonsens. Z tego, że Wszechświat istnieje, w żaden sposób nie wynika, że został stworzony (co zakłada intencjonalnie działającego stwórcę). Równie dobrze Wszechświat może być wieczny. Jeśli zaś ma początek w czasie, mógł w pełni naturalnie wyewoluować w ramach pewnego wiecznego Metawszechświata, jak w różnych wersjach teorii poliversum.

>Póki co jednak nic nie powstaje SAMO Z SIEBIE, co każdy wręcz eksperyment możliwy do pomyślenia i nawet wykonania mógłby sfalsyfikować

Bzdura. Cząstki wirtualne powstają z "niczego" tj. z próżni i istnieją w najlepsze przez ekstremalnie krótki, ale jednak niezerowy czas. Dawno to stwierdzono.

>Tak więc po raz kolejny: nie szafujemy hipotezami filozoficznymi, ale je rozumiemy i potrafimy odnieść do faktów.

My?

>Teoria ma pasować do faktów, które jej mogą zaprzeczyć, bądź nie.

Jak jej zaprzeczą, to chyba tym samym nie będzie pasować, #&*%@???!!!
(Boże!!! Ty widzisz, z jakim trudem przyszło mi tu zastosowanie się do par. 15 regulaminu Forum !!! Nie wątpię, że będzie mi to policzone w Dniu Ostatecznym... .)

>Teorie nie mogą zaprzeczać faktom!

Oczywiście, że mogą. Wówczas są odrzucane jako błędne, ale nie przestają od tego być teoriami.

>A teoria Poppera przeczy najzwyczajniej faktom

To, co nazwałeś - całkowicie błędnie - "teorią Poppera", w ogóle nie jest teorią, a postulatem metodologicznym, i jako takiego nie rozliczamy go ze stosunku do faktów.

>no bo skoro zawsze w końcu pojawi się/zostanie odkryty jakiś fakt, który zaprzeczy jakiejś teorii, np. mówiącej iż prędkość światła jest niezależna od prędkości źródła, to za przeproszeniem, z tego wynika iż w prawdzie ten fakt jeszcze nie został odkryty, ale jest już częścią rzeczywistości i w niej działa.

Patrz nieco wyżej.

>Czyżbyśmy więc mylnie zakładali chociażby to, co zakładamy odnośnie prędkości światła?

To się okaże.

>bo my mamy rozum

Może i tak, ale czemuż ukrywacie to tak skrzętnie?

>Nikt przecież nie powiedział iż rzeczywistość przeczy założeniu aktu stwórczego, no bo gdyby tak było...

Ktoś tu niedawno twierdził, że "nic nie powstaje samo z siebie"... .

>Rzeczywistość przeczy tym, którzy się temu sprzeciwiają. Wystarczy się jej obiektywnie przyjrzeć, a nie snuć mity o nauce, odgrzewać na potrzeby chwili jakieś teoryjki, w nadziei iż trafi się nimi na kogoś, kto je pierwszy raz w życiu słyszy i da się zaskoczyć, dzięki czemu może nawet uda się go zbałamucić



>(albo przysłuchujących się dyskusji)

Ocenę pozostawiam przysłuchującym się.

>ale to właśnie innym zarzucając przy okazji fanatyzm i indoktrynację.

Akurat ja zarzuciłbym Ci co innego... .

>Nic dziwnego, bo na fanatyka musi tutaj wyjść każdy, kto jeszcze odważy trzymać się rozsądku, rozumu, prawdy naukowej

O czym zapewnia Uroczystym Słowem Honoru .
atreYOU (971 punktów)
>Bzdura. Cząstki wirtualne powstają z "niczego" tj. z próżni i istnieją w najlepsze przez ekstremalnie krótki, ale jednak niezerowy czas. Dawno to stwierdzono.

Cząstki pośredniczące - nośniki oddziaływań - mogą być cząstkami rzeczywistymi, ale częściej występują w teorii w postaci wirtualnej, dlatego oba te określenia często bywają stosowane zamiennie. To właśnie cząstki pośredniczące przenoszą oddziaływanie od cząstki A do cząstki B. Jeśli wystarcza energii, rzeczywisty elektron może wyemitować rzeczywisty foton, który może wywołać rzeczywisty trzask w rzeczywistym liczniku Geigera. Cząstka wirtualna jest tworem logicznym, dozwolonym przez liberalizm fizyki kwantowej. Zgodnie z regułami kwantowymi, cząstki mogą powstawać z "pożyczonej" energii. Czas trwania pożyczki określa zasada Heisenberga, według której iloczyn pożyczonej energii i czasu trwania pożyczki musi być większy od stałej Plancka podzielonej przez 2p. Równanie wygląda tak: (delta)E(delta)t jest większe od h/2p. Oznacza to, że im znaczniejsza ilość pożyczonej energii, tym krócej wirtualna cząstka może cieszyć się swym istnieniem. Itd.

Tak więc polecam jeszcze raz czytanie ze zrozumieniem. Do ciebie po prostu nie dociera znaczenie pojęcia próżni w fizyce, dlatego używasz (choć w cudzysłowie) "z niczego"... tylko po co? - no bo skoro nie z niczego, to z czegoś, a że nie "samo z siebie", powyższy tekst omawiający to bardziej szczegółowo już potwierdza.

Do czego tu jeszcze mógłbym się odnieść...

>To, co nazwałeś - całkowicie błędnie - "teorią Poppera", w ogóle nie jest teorią, a postulatem metodologicznym, i jako takiego nie rozliczamy go ze stosunku do faktów.

Do którego gdybyśmy się stosowali to nie moglibyśmy uprawiać nauki.

...
pozdrawiam
04-10-2009 01:10 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Tak więc polecam jeszcze raz czytanie ze zrozumieniem. Do ciebie po prostu nie dociera znaczenie pojęcia próżni w fizyce, dlatego używasz (choć w cudzysłowie) "z niczego"... tylko po co? - no bo skoro nie z niczego, to z czegoś, a że nie "samo z siebie", powyższy tekst omawiający to bardziej szczegółowo już potwierdza.

Wszystko się zgadza. Cudzysłowu użyłem właśnie dlatego, że próżnia nie jest "niczym" w zwykłym sensie słowa. Goła czasoprzestrzeń też jest "formą" istnienia energii, zdolną do tworzenia cząstek. W tym sensie "nic" jest "czymś". Jednak z owego "nic", "pod" którym nic (w zwykłym sensie) już nie ma, same z siebie wyłaniają się byty.

>Do czego tu jeszcze mógłbym się odnieść...
>>To, co nazwałeś - całkowicie błędnie - "teorią Poppera", w ogóle nie jest teorią, a postulatem metodologicznym, i jako takiego nie rozliczamy go ze stosunku do faktów.
>Do którego gdybyśmy się stosowali to nie moglibyśmy uprawiać nauki.

A uprawiacie, atreYOU?
04-10-2009 01:51 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>Wszystko się zgadza. Cudzysłowu użyłem właśnie dlatego, że próżnia nie jest "niczym" w zwykłym sensie słowa. Goła czasoprzestrzeń też jest "formą" istnienia energii, zdolną do tworzenia cząstek. W tym sensie "nic" jest "czymś". Jednak z owego "nic", "pod" którym nic (w zwykłym sensie) już nie ma, same z siebie wyłaniają się byty.

   No Big, respect.

Nigdy nie czytałam bardziej zakręconego opisu stosunku, poczęcia i porodu
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>próżnia nie jest "niczym" w zwykłym sensie słowa. Goła czasoprzestrzeń też jest "formą" istnienia energii, zdolną do tworzenia cząstek. W tym sensie "nic" jest "czymś". Jednak z owego "nic", "pod" którym nic (w zwykłym sensie) już nie ma, same z siebie wyłaniają się byty.

>Nigdy nie czytałam bardziej zakręconego opisu stosunku, poczęcia i porodu

Ale to raczej Niepokalane Poczęcie mi wyszło... .
Btw. ładnych parę lat temu zdarzyło mi się czytać artykuł jakiejś polskiej szekspirolożki, analizującej dzieła Mistrza pod kątem tego, jak odbierali je jemu współcześni. Okazuje się, że (co dzisiejszemu czytelnikowi zupełnie umyka) są one do granic nasycone aluzjami erotycznymi, w swej epoce niemal zupełnie oczywistymi. Tak np. "the thing", w lekko tylko zawoalowany sposób, po prostu kutasa sobie oznaczało, interesujące nas zaś tutaj "nothing" - cipulkę, rzecz jasna.
Tytuł zaś "Much Ado About Nothing" ma o wiele głębszy sens, niż by się zrazu zdawało... .
04-10-2009 22:06 
 Ocena-2 na 2
atreYOU (971 punktów)

>Wszystko się zgadza. Cudzysłowu użyłem właśnie dlatego, że próżnia nie jest "niczym" w zwykłym sensie słowa. Goła czasoprzestrzeń też jest "formą" istnienia energii, zdolną do tworzenia cząstek. W tym sensie "nic" jest "czymś". Jednak z owego "nic", "pod" którym nic (w zwykłym sensie) już nie ma, same z siebie wyłaniają się byty.

Próżnia, która funkcjonuje w słownictwie naukowców nie jest ani w zwykłym, ani w niezwykłym sensie żadnym niczym, a więc ani niczym w cudzysłowie, ani bez niego. W tym sensie żadne "nic" nie jest "czymś", bo tu używanie słowa nic w cudzysłowie czy też bez jest po prostu bzdurą.

>W tym sensie "nic" jest "czymś". Jednak z owego "nic", "pod" którym nic (w zwykłym sensie) już nie ma, same z siebie wyłaniają się byty.



Zastanowiłeś się ty nad tym przez chwilę co napisałeś? Czy tak po prostu bazgrolisz bez żadnego namysłu?
05-10-2009 13:42 
 Ocena 2 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Próżnia, która funkcjonuje w słownictwie naukowców nie jest ani w zwykłym, ani w niezwykłym sensie żadnym niczym, a więc ani niczym w cudzysłowie, ani bez niego.

Od względnie niedawna dopiero, tj. od Einsteina. Dla fizyki newtonowskiej próżnia tj. goła, pozbawiona materii czasoprzestrzeń była oczywistą sceną, której nie mogło nie być.

>>W tym sensie "nic" jest "czymś". Jednak z owego "nic", "pod" którym nic (w zwykłym sensie) już nie ma, same z siebie wyłaniają się byty.
>Zastanowiłeś się ty nad tym przez chwilę co napisałeś? Czy tak po prostu bazgrolisz bez żadnego namysłu?

Wszystko jest w najlepszym porządku. Trochę namysłu zalecam.
diogenes (42753 punktów)Odp: Moja mała metamorfoza
>Ale wreszcie znalazłem odpowiedź!!
>W WIELKIM skrócie to cytując Dawkinsa: " Nauka jest poezją rzeczywistości..."

Jest coś, co łączy twoje etapy biografii: uzależnienie od innych.
To w gruncie rzeczy wciąż religijna postawa: postawa człowieka niedojrzałego.
28-09-2009 20:41 
 Ocena 4 na 4
pavvel (8272 punktów)
Hmmm... można ten post tak interpretować, ale niekoniecznie.
Wszystko zależy od tego, czy "dał się uwieść" książkom Dawkinsa i mu po prostu uwierzył, czy też do swoich wniosków doszedł samodzielnie, a efektem wtórnym jest zauważenie, że są one zgodne z tym co mówi Dawkins.

To niestety nie wynika jasno z treści.
28-09-2009 20:59 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Wszystko zależy od tego, czy "dał się uwieść" książkom Dawkinsa i mu po prostu uwierzył, czy też do swoich wniosków doszedł samodzielnie...

Myślenie ma w sobie coś z trawienia: nikt tego nie zrobi za ciebie. A miejscem mistrzów jest niestety kompost.
29-09-2009 00:40 
 Ocena 5 na 5
marson (366 punktów)
Nie myslałem, że z tego winiknie taka żywa dyskusja.

Do takich przekonań doszedłem drogą własnych przemyśleń. Czytałem , oglądałem , słuchałem, porównywałem, analizowałem i .. wyciągnąłem wnioski. To wszystko.

Pozdrówki
pavvel (8272 punktów)

>Do takich przekonań doszedłem drogą własnych przemyśleń.

Tym bardziej to cieszy, bo są tu tacy, którzy twierdzą, że deklarujemy się ateistami, bo to modne jest.

Pozdrawiam.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Gratuluję wolności Marson! Prawda, rzeczywistość, zagadki, ciekawość - same ładne rzeczy cię czekają. Ale trzeba być dzielnym, bo żyjemy tylko chwilę . Kościół Katolicki uczy bać się śmierci i chyba niemal wszyscy ludzie wyrośli z tradycji chrześcijańskiej mają ten problem. Ale jak widać istnienia wymaga przemian, zaś przemiany muszą mieć rozmiar, nie mogą płynąć bez początku i kresu. Gdyby nie nietrwałość nie było by genów, a gdyby nie geny, nie byłoby nas. Zatem - o ile tego potrzebujesz - uszy do góry. Zamknięty czas egzystencji jest jej przyczyną. Albo nic, albo chwila, która tak naprawdę jest istotą piękna i sztuki zawartej w poznawaniu, w nauce
29-09-2009 09:32 
 Ocena 4 na 4
pavvel (8272 punktów)
> Kościół Katolicki uczy bać się śmierci

Może nie tyle uczy bać się śmierci, co raczej każe czekać na wyrok.
Przecież większość ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że ich życie jest dalekie od tego co wymaga Kościół.
Tak wiec z jednej strony nadzieja, a z drugiej obawa, że dobrze nie będzie.
Stąd zapewne im bliżej do grobu, tym więcej ludzi "moherowy beret" ubiera.

A wolność daje nam uświadomienie sobie, że żadnego wyroku nie będzie. Świadomość, że śmierć to koniec pozwala nam całą energię przeznaczyć na życie doczesne.

Pozdrawiam.
01-10-2009 01:09 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

>A wolność daje nam uświadomienie sobie, że żadnego wyroku nie będzie. Świadomość, że śmierć to koniec pozwala nam całą energię przeznaczyć na życie doczesne.
Nie do końca tak chyba jest.
Każdy posiada jakieś priorytety, jakieś wyobrażenia świata i siebie w nim. Życie, to nic innego, jak sztuka dopasowywania. Od nas jedynie zależy, czy to my się dopasowujemy, czy może próbujemy świat do nas dopasować. I wiadomo, jak to się kończy.
Wolność, to sztuka interpretacji. I życia zgodnie ze swoim "ja", które nie dość, ze kapryśne, to jeszcze bezkompromisowe.
I jeśli nawet nie osądzi nas jakakolwiek "siła wyższa", to zostanie niespełnienie i pustka. A to chyba gorsze od piekła.
pavvel (8272 punktów)

>I jeśli nawet nie osądzi nas jakakolwiek "siła wyższa", to zostanie niespełnienie i pustka. A to chyba gorsze od piekła.

I to jest chyba jeden z powodów, dla których ludzie wierzą.
Nie potrafią pokierować swoim życiem, nie widzą w nim celu i sensu.
Wiara daje im punkt odniesienia.

> Życie, to nic innego, jak sztuka dopasowywania.

Myślę inaczej, ale tu akurat każdy może mieć swoje zdanie i ciężko oceniać czyje jest lepsze.

Pozdrawiam

www.racjonalista.pl/forum.php/s,253335
spray (5875 punktów)
>(...) Kościół Katolicki uczy bać się śmierci i chyba niemal wszyscy ludzie wyrośli z tradycji chrześcijańskiej mają ten problem. (...)
Zwazywszy na to, czym straszy tak skutecznie, należy podejrzewać, ze niemal wszyscy mający ten problem uważają, ze maja czego sie bac
A to z kolei poddaje w wątpliwość skuteczność nauk moralnych KRK, z to uwzniośla metodę strzyzenia owieczek.
Czyz to nie piekne ?
30-09-2009 22:24 
 Ocena 1 na 3
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
Kościół Katolicki uczy bać się śmierci i chyba niemal wszyscy ludzie wyrośli z tradycji chrześcijańskiej mają ten problem.

Czy jesteś desperatem, czy idiotą?
Strachu przed śmiercią się nie naucza w kościele. Ten strach się ma.

Jeżeli niechęć do życia przeważy nad strachem przed śmiercią, to wejdziesz na dziesiąte piętro wieżowca i skoczysz.

Jeżeli jesteś idiotą, to wejdziesz do klatki z głodnym lwem i powiesz ostatni raz, "kici, kici"

Jeżeli nie jesteś ani desperatem, ani idiotą, to jest szansa, że jeszcze pożyjesz.
30-09-2009 22:53 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)
> Kościół Katolicki uczy bać się śmierci i chyba niemal wszyscy ludzie wyrośli z tradycji chrześcijańskiej mają ten problem.
>Czy jesteś desperatem, czy idiotą?
>Strachu przed śmiercią się nie naucza w kościele. Ten strach się ma.
Ale tutaj raczej nie chodzilo o instynkt samozachowaczy...

>Jeżeli niechęć do życia przeważy nad strachem przed śmiercią, to wejdziesz na dziesiąte piętro wieżowca i skoczysz.
A tutaj odwrotnie - chec do zycia jest dana zyciu, jako nieodzowny korelat.
Inaczej zycie samo by ze soba skonczylo. Njapozniej po wspieciu sie na pierwszy szczebel swiadomosci. Co niezbicie wynika z analizy zawartej u Lema. Ale nie tylko u niego.

>Jeżeli jesteś idiotą, to wejdziesz do klatki z głodnym lwem i powiesz ostatni raz, "kici, kici"
>Jeżeli nie jesteś ani desperatem, ani idiotą, to jest szansa, że jeszcze pożyjesz.
Wystarczy byc z grubsza niesfiksowanym
Po co te skrajnosci?
30-09-2009 23:41 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>> Kościół Katolicki uczy bać się śmierci i chyba niemal wszyscy ludzie wyrośli z tradycji chrześcijańskiej mają ten problem.
>>Czy jesteś desperatem, czy idiotą?
>>Strachu przed śmiercią się nie naucza w kościele. Ten strach się ma.
>Ale tutaj raczej nie chodzilo o instynkt samozachowaczy...

Czym innym jest instynkt samozachowawczy, jak nie strachem przed śmiercią? Niby skąd to zdanie o naukach kościoła? Wiele to ja nie wiem, może coś przegapiłem? Coś mi się wydaje, że naucza odwrotnie.

>>Jeżeli niechęć do życia przeważy nad strachem przed śmiercią, to wejdziesz na dziesiąte piętro wieżowca i skoczysz.
>A tutaj odwrotnie - chec do zycia jest dana zyciu, jako nieodzowny korelat.
>Inaczej zycie samo by ze soba skonczylo. Njapozniej po wspieciu sie na pierwszy szczebel swiadomosci. Co niezbicie wynika z analizy zawartej u Lema. Ale nie tylko u niego.

Nie. W tym wypadku życie nabrałoby charakteru niezależnego, samego w sobie. Nie można życia oderwać od podmiotu. Posiadacz życia, ma chęć je mieć, albo i nie.

>>Jeżeli jesteś idiotą, to wejdziesz do klatki z głodnym lwem i powiesz ostatni raz, "kici, kici"
>>Jeżeli nie jesteś ani desperatem, ani idiotą, to jest szansa, że jeszcze pożyjesz.
>Wystarczy byc z grubsza niesfiksowanym

Właśnie mówię.

>Po co te skrajnosci?

Z grubej rury, nie rozmieniam się na drobne. Niby kto jest wolny, od strachu przed śmiercią?
01-10-2009 03:14 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Witwosie, już uzupełniam. Kościół wpaja ciągły strach przed śmiercią domagający się zaświatów. O tym mówi msza. Nie skupia się na takim, czy innym wymyślonym bogu, lecz na zmyślonej obietnicy zmartwychwstania. Aż tak silny nacisk na życie pozagrobowe jest charakterystyczny głównie dla chrześcijaństwa. Na przykład muezzin nie śpiewa z meczetu "życie wieczne daję wam". Hindusi składając ofiary bogom nie dostają ciała któregoś z nich zawierającego żywot wieczny. Oczywiście, w większości religi pojawia się koncepcja życia po życiu, ale w żadnej chyba nie jest to niejako sercem wszystkiego.
01-10-2009 10:32 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Witwosie, już uzupełniam.

Najpierw powiedz, co tak Ciebie uraziło.

>Kościół wpaja ciągły strach przed śmiercią domagający się zaświatów. O tym mówi msza. Nie skupia się na takim, czy innym wymyślonym bogu, lecz na zmyślonej obietnicy zmartwychwstania. Aż tak silny nacisk na życie pozagrobowe jest charakterystyczny głównie dla chrześcijaństwa. Na przykład muezzin nie śpiewa z meczetu "życie wieczne daję wam". Hindusi składając ofiary bogom nie dostają ciała któregoś z nich zawierającego żywot wieczny. Oczywiście, w większości religi pojawia się koncepcja życia po życiu, ale w żadnej chyba nie jest to niejako sercem wszystkiego.

Gdzie tu widzisz nauczanie, o strachu przed śmiercią. W każdej większej religii, jest obietnica życia, po życiu. To dogmat wiary, nie tylko chrześcijańskiej. Życie traktowane jest jako etap przejściowy. Nic mi się w Twojej wypowiedzi nie zgadza. Myślisz, że z jakiej przyczyny, Jakiś Talib wsadził sobie w odbyt materiał wybuchowy i poszedł na rozmowy z szejkiem? Nie w nadziei, że poprzez Świętą Wojnę osiągnie Siódme Niebo?

A Winnetou, poszedł na wieczne łowy, z Wielkim Manitou.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365