Poparciu naszych rządzących przynajmniej w części sie nie dziwię, stosując metodę obserwacji kropli wody, czyli w tym przypadku własnego mikrośrodowiska. Ludzie spolaryzowali się, jak prawie nigdy dotąd. Coś podobnego, jak przez mgłę, pamiętam z okresu wyborów prezydenckich, kiedy startowali Wałęsa i Mazowiecki. Znowu jest starcie wizji Polski, przy czym przynajmniej jedna ze stron wyraźnie czuje się w obowiązku przyjmować wszystko, co oferuje wybrana formacja i jej koalicjanci "w pakiecie" jako w czambuł słuszne. Druga strona usiłuje wybierać - stąd podzieł elektoratu, jego niezdecydowanie. Dochodzi do tego zjawisko obserwowane także na skalę "mikro" w przypadku np. nieudanego małżeństwa. Małżonek, czy małżonka będzie do upadłego przekonywać, że wybór był słuszny, tym zajadlej, im bardziej przed zawarciem związku bliscy przekonywali, że kandydat ma dyskwalifikujące mankamenty. Przyznać, że mamusia miała rację ? A myśmy się mylili ? Nigdy, proszę państwa, choćby zupa była za słona... Co do narzekania - to faktycznie nie ma powodu - obyśmy tylko zdrowi byli  Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ( "Chatka Puchatka" )
|