Na lotnisku we Frankfurcie nad Menem, podczas rutynowej kontroli antyterrorystycznej, uwagę kontrolujących zwróciła 33 letnia....obywatelka Malezji. Otóż skanowanie jej bagażu podręcznego ujawniło w niej dziwną aparaturę. Po przesłuchaniu Malezyjki i stosownych oględzinach, okazało się, iż aparatura jak wyżej jest zwyczajną pompą laktacyjną nie stanowiącą jakiegokolwiek zagrożenia terrorystycznego. Na pytanie czy Malezyjka karmi piersią, padła odpowiedź twierdząca, kolejne pytanie brzmiało, skoro tak, to gdzie są jej dzieci. Okazało się, iż jej dzieci są w domu - ona zaś ze względów dosyć oczywistych podróżuje z pompą jak wyżej. Funkcjonariusze jednak nie dawali za wygraną. Zawezwali koleżankę, która udała się z Malezyjką do osobnego pomieszczenia. Tam, po pytaniach dotyczących zasad funkcjonowania laktatora - funkcjonariuszka poprosila Malezyjkę o obnażenie piersi, celem naocznego przekonania się, iż jest on w okresie laktacyjnym. Najwidoczniej jednak oględziny jak wyżej nie wypadły najlepiej, ponieważ zaraz potem funkcjonariuszka poprosiła zaniepokojoną Malezyjkę o manualne podrażnienie sutka w celu wygenerowania laktacyjnego wysięku - aby uzyskać stanowczy i swoiście "namacalny" dowód na laktację pasażerki. Skonfundowana i zaskoczona Malezyjka nie odmówiła. Tym razem próba powiodła się - Malezyjka ze swoim laktatorem udała się na pokład samolotu i odleciała do Paryża. Jednakże po ochłonięciu doszła do wniosku, iż sytuacja jak wyzej stanowiła naruszenie jej godności - w związku z czym najpewniej będzie dochodzić swojej satysfakcji od niemieckiej policji.
Powstaje pytanie czy owa satysfakcja Jej się należy? Moim zdaniem tak. Bo nie było potrzeby - po ustaleniu że laktator nie jest aparaturą mającą na celu wysadzenie samolotu w powietrze - poddawać Malezyjki testom na jej zdolności laktacyjne. Albowiem jak na razie nie jest możliwym wygenerowanie w mleku matek karmiących substancji wybuchowej mogącej zniszczyć samolot. Tak więc dla bezpieczeństwa lotu okoliczność laktacji bądź też braku takowej - nie miała żadnego znaczenia. Natomiast - niestety - istnieje pewne prawdopodobieństwo, iż funkcjonariuszka jak wyżej, wykorzystując sprzyjające okoliczności przyrody - zaspokoiła swoje seksualne inklinacje perwersyjne, naruszajac tym samym godność malezyjskiej pasażerki.
"They kept her passport and she was then led to a room by a female police officer for further questioning, she said.
Security officers were suspicious of Ms Bose's breast pump
Inside the room, the police officer asked her to prove she was lactating, claimed Ms Bose.
"She asked me to open up my blouse and show her my breast. She then asked how come I didn't have anything attached to my breast, if I was lactating and expressing breastmilk," said Ms Bose.
"And I said, there is no such thing that is [permanently] attached, we usually place the pump to our nipple and the machine does the job.
"She wanted me to show her by hand-expressing a little."
Ms Bose said she complied and squeezed her breast. "I was just in shock, I was going through the motions. I was all by myself as well, and wasn't sure what would happen to me if they decided to make trouble for me."
www.bbc.com/news/world-asia-38767588