Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pomóżcie sformułować hasło

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
28-06-2014 02:00Drobner (19539 punktów)Pomóżcie sformułować hasło
Ocena 2 na 2
Onegdaj
poproszono mnie o sformułowanie hasła 'Teologia' w zamierzonym do wydania słowniku.
Zaproponowałem:
Teologia - suma*1 wysiłków intelektualnych, mających na celu wykazanie, że odwieczne, niezmienne i nienaruszalne religijne Pisma, Przekazy oraz Tradycje, Magisteria i Przeświadczenia nie dość, że nie były sprzeczne z aktualną wiedzą, ale że każdą tę wiedzę nawet uprzednio antycypowały*2. Może być mówiona (p. katechizacja, ewangelizacja) oraz pisana (p. pisma apologetyczne).

*1 summa - za TzA; czy nie byłoby lepiej?;
*2 nie dotyczy interpretacji.

Teologia arabska - słuchaj* Qur'an (i nie słuchaj niczegokolwiek innego).
* zamiast 'patrz'

Drobner, niedrukowalny...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Jurek (Jerzy Kocik) (34 punktów)
>Onegdaj
>poproszono mnie o sformułowanie hasła 'Teologia' w zamierzonym do wydania słowniku.

Najlepszą definicję sformułował przed laty Leszek Kołakowski. Cytuje z pamięci:

Teologia -- nauka o teologii.
Dariusz Jamrozowicz (2363 punktów)
Teologia - ignorancja ze skrzydłami. (Sam Harris, Koniec wiary)
_
Sygnał (4252 punktów)
Teologia- nauka o Bogu, postaci literackiej.
Podobnie:
Spidermanologia- nauka o Spidermanie, postaci komiksowej.
28-06-2014 15:09
 Ocena 15 na 15
KORUND (4922 punktów)
>Onegdaj
>poproszono mnie o sformułowanie hasła 'Teologia' w zamierzonym do wydania słowniku.

-Teologia - Wspinaczka na szczyty ekwilibrystyki słownej, której celem jest nadawanie pozorów wiarygodności i prawdopodobieństwa opowieściom związanym z wierzeniami religijnymi, zupełnie niewiarygodnym i nieprawdopodobnym z punktu widzenia współczesnej wiedzy naukowej.
29-06-2014 15:01 
 Ocena 9 na 9
Hodża (11172 punktów)
>-Teologia - Wspinaczka na szczyty ekwilibrystyki słownej

Teologia - lingwistyczny paralizator myślenia, pułapka zastawiona na tych, którzy lubią czytać, przez tych, którzy lubią pisać.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>pułapka zastawiona na tych, którzy lubią czytać, przez tych, którzy lubią pisać
Czytać nie lubię, ale takie pułapki jak powyższa myśl to niechby na mnie czyhały.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Teologia - suma*1 wysiłków intelektualnych, mających na celu wykazanie, że odwieczne, niezmienne i nienaruszalne religijne Pisma, Przekazy oraz Tradycje, Magisteria i Przeświadczenia nie dość, że nie były sprzeczne z aktualną wiedzą, ale że każdą tę wiedzę nawet uprzednio antycypowały
Taka definicja stawia teologię w pozycji obronnej wobec dokonań nauki.
Moim zdaniem teologia zajmuje się czymś zwanym "Bogiem", a nie obroną koncepcji istnienia tego czegoś w związku z odkryciami naukowymi.
Owszem, może się zdarzyć, że jakiś teolog próbuje pogodzić istnienie "Boga" z nauką, a nawet wykazać, że nauka daje argumenty za tezą istnienia "Boga" oraz jego wpływem na rzeczywistość, ale to teolog, a nie teologia.

Swoją drogą po co ci tworzyć nową definicję teologii?

Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Teologia - pseudonauka, której zwolennicy za pomocą dowolnie dobranych metod uprawiają czysto umysłowe spekulacje na temat osobowych bytów iluzorycznych i ich atrybutów w celu werbalnego opisywania, uzasadniania i propagowania towarzyszących kultowi owych bytów i ich atrybutów złożonych kompleksów przeżyciowych - rozwijających się u wyznawców spontanicznie lub wpajanych im w toku wychowania.


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
Scorp (5381 punktów)
>Teologia - pseudonauka,

Nauka może zajmować się wszystkim, prawda?

Tym co istnieje w zasięgu naszych zmysłów, tym co istnieje tylko w psychice, tylko w wyobraźni, tylko w marzeniach, w ogóle nauka może zajmować się dowolnym modelem. Również takim obiektem, który wg aktualnej wiedzy istnieć nie może, tym co nie mieści się w najszerszym modelu. Niejednokrotnie takie pozarozsądkowe tematy rozważane naukowo dawały zaskakujące rezultaty i skutkowały powstaniem nowych modeli rzeczywistości.

Biorąc to pod uwagę, nie można twierdzić jak Wańka Morozow, że teologia to nie nauka bo Bóg nie istnieje. Nawet jeżeli się jest ateistą. Dlaczego - bo takie podejście: ja w to nie wierzę, więc to nie istnieje, czyli zajmowanie się tym nie jest nauką - samo jest nienaukowe.
-
29-06-2014 11:37 
 Ocena 10 na 10
astrotaurus (12445 punktów)
> nie można twierdzić jak Wańka Morozow, że teologia to nie nauka bo Bóg nie istnieje. Nawet jeżeli się jest ateistą. Dlaczego - bo takie podejście: ja w to nie wierzę, więc to nie istnieje, czyli zajmowanie się tym nie jest nauką - samo jest nienaukowe.
Można chyba jednak twierdzić, że teologia to nie nauka, bo nie stosuje metodologii naukowej przyjmując dogmat o istnieniu obiektu swych fantazji?


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Stoję na stanowisku, że naukowe zajmowanie się iluzją boga i jej różnorakimi konsekwencjami jest domeną szeroko pojętych nauk o człowieku, w tym medycyny (psychiatria, neuronauka), psychologii, antropologii czy socjologii. Teologia jako pewne zjawisko kulturowe może być co najwyżej potencjalnym przedmiotem badań tych poważnych i powszechnie uznawanych dyscyplin naukowych, ale moim zdaniem sama teologia mogłaby według obecnych standardów pretendować jedynie do miana paranauki, a w odniesieniu do niegdysiejszego stanu rozwoju nauki - to znaczy w okresie przed ostatecznym wyodrębnieniem się z teologii dojrzalszych od niej nowożytnych dyscyplin naukowych - również do miana protonauki.


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
29-06-2014 14:08 
 Ocena 4 na 4
KORUND (4922 punktów)
>>Teologia - pseudonauka,
>Nauka może zajmować się wszystkim, prawda?

-Zajmowanie się czymś to nie to samo co nauka. A przynajmniej nie w każdym przypadku, prawda?

Cytat:
Nauka - autonomiczna część kultury służąca wyjaśnieniu funkcjonowania świata, w którym żyje człowiek[1]. Nauka jest budowana i rozwijana wyłącznie za pomocą tzw. metody naukowej lub metod naukowych nazywanych też paradygmatami nauki poprzez działalność badawczą prowadzącą do publikowania wyników naukowych dociekań. Proces publikowania i wielokrotne powtarzanie badań w celu weryfikacji ich wyników prowadzi do powstania wiedzy naukowej. Zarówno ta wiedza jak i sposoby jej gromadzenia określane są razem jako nauka.
pl.wikipedia.org/wiki/Nauka

Cytat:
Odróżnianie nauki od innych dziedzin określane jest jako problem demarkacji.

Cytat:
Problem demarkacji - problem w filozofii i metodologii nauki dotyczący kryteriów rozróżniania nauki od innych dziedzin działalności ludzkiej, przede wszystkim pseudonauki, wierzeń religijnych, metafizyki.
pl.wikipedia.org/wiki/Problem_demarkacji

-Teologia opiera się na ideologii gdzie pewne rzeczy uznane sa za pewnik, za świętości i oczywistości. Nie ma czego odkrywać, do czego dążyć, zajmuje się jedynie interpretcjami stanu zastanego.

Cytat:
Współcześnie zasadność uznawania pytań o Boga za naukowe jest kwestionowana. Według części autorów teologia nie spełnia współczesnych wymagań stawianych nauce, chociażby poprzez brak weryfikowalności stawianych przez nią hipotez oraz oparcie na dogmatach jako punkcie wyjściowym swoich rozważań[6] zamiast na metodzie naukowej czy paradygmatach naukowych.
pl.wikipedia.org/wiki/Teologia
Scorp (5381 punktów)
>-Zajmowanie się czymś to nie to samo co nauka. A przynajmniej nie w każdym przypadku, prawda?

Prawda. Ale to było czepianie się słówka.

Jeżeli - nie wiadomo po co - podpierasz się Wikipedią, to konsekwentnie nie powinieneś pominąć jednego z centralnych stwierdzeń w wikipedycznej definicji teologii: "Klasycznie uznawana za dziedzinę naukową, także w Polsce znajduje się na liście dziedzin naukowych, ustalonych przez Centralną Komisję do spraw stopni i tytułów".

Można ubolewać nad tym, można uważać, że teologia na taki status nie zasługuje, ale to nie zmienia faktu: teologia jest zaliczana do dyscyplin naukowych. Niezależnie od tego, jak absurdalnie to wygląda w oczach ateisty.

>-Teologia opiera się na ideologii gdzie pewne rzeczy uznane sa za pewnik, za świętości i oczywistości. Nie ma czego odkrywać, do czego dążyć, zajmuje się jedynie interpretcjami stanu zastanego.

Teologia opiera się na filozoficznym założeniu istnienia Boga - tak samo jak nauka opiera się na filozoficznym założeniu istnienia obiektywnego świata, niezależnego od świadomości. Dla wielu ludzi to pierwsze założenie (istnienie Boga) jest równie oczywiste jak istnienie świata fizyki. Są więc podstawy, aby kontynuować badania przy tym religijnym założeniu.

Powinno się jednak - moim zdaniem - takie badania prowadzić w całości (pensje teologów, utrzymanie uczelni, konferencje itd.) za pieniądze tych, którzy podzielają to założenie. Teologię katolicką niech finansują katolicy, protestancką - protestanci, islalmską - muzułmanie, itd. Byłoby bardziej uczciwie.
-
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Są różne definicje, i takie bardziej sprawozdawcze, i takie bardziej projektujące/regulujące. Moja jest należy raczej do tej drugiej kategorii.

"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
Scorp (5381 punktów)
>... Moja jest należy raczej do tej drugiej kategorii.

Twoja ma za dużo błędów.
-
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

>Twoja ma za dużo błędów.

A która ich nie mać?

"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
29-06-2014 17:47 
 Ocena 5 na 5
KORUND (4922 punktów)
>>-Zajmowanie się czymś to nie to samo co nauka. A przynajmniej nie w każdym przypadku, prawda?
>Prawda. Ale to było czepianie się słówka.

-Nie tego słówka chciałem się czepić, tylko stwierdzenia:
Cytat:
Biorąc to pod uwagę, nie można twierdzić jak Wańka Morozow, że teologia to nie nauka bo Bóg nie istnieje. Nawet jeżeli się jest ateistą.

-Chodzi mi o to, że chcesz wymusić traktowanie teologii jako nauki nawet przez ateistów. Definicja teologii dopuszcza możliwość traktowania jej jako nauki, to prawda, ale:

Cytat:
Według części autorów teologia nie spełnia współczesnych wymagań stawianych nauce, chociażby poprzez brak weryfikowalności stawianych przez nią hipotez oraz oparcie na dogmatach jako punkcie wyjściowym swoich rozważań[6] zamiast na metodzie naukowej czy paradygmatach naukowych.

-Są więc podstawy by nie uznawać teologii za naukę, a według mnie wręcz nie ma podstaw by ją za naukę uznawać, dlatego Twoje stwierdzenie, że nawet ateista nie może tak twierdzić, jest chybione.
29-06-2014 18:14 
 Ocena 2 na 2
Scorp (5381 punktów)
Przypuśćmy, że jakiś hobbysta powie tak: Zakładam, że istnieje bardzo zaawansowana cywilizacja, która steruje nami i obserwuje nas w wymiarach piątym i szóstym, przy pomocy soczewkowanych fal antygrawitacji i modulowanego promieniowania antyenergii (czego absolutnie nie możemy wykryć), i postaram się to wszystko opisać, dotrzeć do źródła i w końcu zrozumieć. Hobbysta ów zamierza poświęcić życie na studiowanie wszystkiego co mu się wydaje, że się z tym wiąże - poczynając od mitologii. Czy jego działalność poznawcza - nawet biorąc pod uwagę mocno wątpliwe paradygmaty jego dociekań - nie będzie zasługiwać na określenie naukowa? Czy komuś szkodzi?

Jedyne istotne pytanie jest: kto ma płacić za jego hobby?

W ogóle nie jestem zwolennikiem "nieuznawania" czegoś na podstawie własnych przekonań, bo przypomina mi to przeciwników tęczy na Placu Zbawiciela.
-
29-06-2014 18:47 
 Ocena 5 na 5
KORUND (4922 punktów)
>Czy jego działalność poznawcza - nawet biorąc pod uwagę mocno wątpliwe paradygmaty jego dociekań - nie będzie zasługiwać na określenie naukowa? Czy komuś szkodzi?

-Nikomu nie szkodzi, ani nie pomaga i nie zasługuje też na nazwanie tego nauką. Czy komuś to szkodzi, że ktoś tego za naukę nie uzna? Czy jest mu aż potrzebne stwierdzenie, że jednak to co robi ma związki za nauką? Inaczej porzuci swoje zainteresowania?
-Jego założenia nie mają podstaw, niczego nie może dowieść, potwierdzić, ani zaprzeczyć, nie przeprowadzi żadnego doświadczenia i na zawsze pozostanie to "gdybologia" i zwykłe chciejstwo.

>W ogóle nie jestem zwolennikiem "nieuznawania" czegoś na podstawie własnych przekonań, bo przypomina mi to przeciwników tęczy na Placu Zbawiciela.
-A ja nie jestem zwolennikiem "uznawania" czegoś na podstawie własnych przekonań. Ktoś się może upierać, że jest naukowcem wbrew wszelkim definicjom, jego wola, ale nie może też nikogo zmusić, by podzielali jego zdanie, ani nawet zabronić uznania go za dziwaka.
Scorp (5381 punktów)
>-Jego założenia nie mają podstaw, niczego nie może dowieść, potwierdzić, ani zaprzeczyć, nie przeprowadzi żadnego doświadczenia i na zawsze pozostanie to "gdybologia" i zwykłe chciejstwo.

Jeżeli ktoś założy, że przed Wielkim Wybuchem coś jednak istniało i będzie próbował to sobie wyobrazić, mimo że nie może tego "potwierdzić ani zaprzeczyć" to już nie będzie fizyka? Jeżeli opracuje do tego jakiś model matematyczny, to też będzie gdybologia i zwykłe chciejstwo?
29-06-2014 20:55 
 Ocena 4 na 4
KORUND (4922 punktów)
>Jeżeli ktoś założy, że przed Wielkim Wybuchem coś jednak istniało i będzie próbował to sobie wyobrazić, mimo że nie może tego "potwierdzić ani zaprzeczyć" to już nie będzie fizyka? Jeżeli opracuje do tego jakiś model matematyczny, to też będzie gdybologia i zwykłe chciejstwo?

-Każdy może to sobie wyobrażać, jak i wiele innych rzeczy, ale nikt nie staje się fizykiem, ani innym rodzajem naukowca, od samego wyobrażania sobie czegoś.

-Jeszcze raz co do mojego głównego zarzutu, czyli twojego twierdzenia, że nawet ateista nie może nie uznawać teologii za naukę. Otóż jak najbardziej może i ma do tego o wiele solidniejsze podstawy niż ten, który ją za naukę uznaje.
03-07-2014 03:05 
 Ocena 6 na 6
astrotaurus (12445 punktów)
> "Klasycznie uznawana za dziedzinę naukową, także w Polsce znajduje się na liście dziedzin naukowych, ustalonych przez Centralną Komisję do spraw stopni i tytułów".
A czego można się spodziewać kiedy do decydowania o takich sprawach biorą się katolicy lub ci co w tyłkach biskupów widzą ciepłe miejsce dla siebie??
Dystansu nieco zalecam.

>Można ubolewać nad tym, można uważać, że teologia na taki status nie zasługuje, ale to nie zmienia faktu: teologia jest zaliczana do dyscyplin naukowych. Niezależnie od tego, jak absurdalnie to wygląda w oczach ateisty.
Można piać z zachwytu, można gloryfikować teologię jako królową nauk, ale to nie zmieni faktu, że teologia pozostaje zakłamaną i wynaturzoną hybrydą filozofii i bajkopisarstwa. Niezależnie od tego jak absurdalnie i obraźliwie dla uczuć religijnych wygląda to w oczach teisty.

>Teologia opiera się na filozoficznym założeniu istnienia Boga
Fundamentalna bzdura. Istnienie Boga to w teologii dogmat, a nie założenie.

>tak samo jak nauka opiera się na filozoficznym założeniu istnienia obiektywnego świata, niezależnego od świadomości.
Uważam to sformułowanie za niefortunne, ale niechta! Założenie to założenie i jak to założenie podlega dyskusji/weryfikacji i może zostać zmienione.
W przeciwieństwie do dogmatu.

>Dla wielu ludzi to pierwsze założenie (istnienie Boga) jest równie oczywiste jak istnienie świata fizyki.
Mam nadzieję, że kiedyś będzie się ich po prostu leczyć. Kiedyś tam kiedy religijne pranie mózgu w lokalnym środowisku będzie już niemożliwe.

>Są więc podstawy, aby kontynuować badania przy tym religijnym założeniu.
I tysiące lat głoszenia rozmaitych religijnych bzdetów niczego Cie nie nauczyły? Te Twoje podstawy kruche są nad wyraz.

>Powinno się jednak - moim zdaniem - takie badania prowadzić w całości (pensje teologów, utrzymanie uczelni, konferencje itd.) za pieniądze tych, którzy podzielają to założenie.
No nie. Jeśli badania teologiczne (to oksymoron) miałyby sens poznawczy byłyby warte finansowania z kasy wspólnej.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
03-07-2014 07:53 
 Ocena 1 na 1
Scorp (5381 punktów)
>... co w tyłkach biskupów widzą ciepłe miejsce dla siebie??
>... teologia pozostaje zakłamaną i wynaturzoną hybrydą filozofii i bajkopisarstwa.
>... kiedyś będzie się ich po prostu leczyć.
>... religijnych bzdetów niczego Cie nie nauczyły?

Wygląda na to, że ulżyłeś sobie. To dobrze. Dla ciebie, bo takie katharsis korzystnie wpływa na stan psychiczny a ponadto agresja i pogarda wyrażana w wulgaryzmach budują korzystną na tym forum opinię 'zaangażowanego racjonalisty'. Zasłużyłeś na plusa.

Jest to dobre też dla Kościoła, który potrzebuje zajadłych przeciwników i wcale się ich nie lęka. "Tak, tak, nie, nie" - że odwołam się do tej ewangelicznej zasady. Ty jesteś akurat po stronie "nie, nie", ale w dokładnie taki sposób, jaki Kościół sobie życzy.

A jak sobie nie życzy - mówi ciąg dalszy tego cytatu: "A co nadto jest, od Złego pochodzi"(Mt 5:33-37). Rozumiesz, Astrotaurusie? Dla Kościoła od Złego pochodzą wątpliwości, chłodna analiza, równowaga emocjonalna. Natomiast taka postawa, jaką prezentujesz Ty i inni ateiści w krótkich spodenkach, jest dla Kościoła ok...

>Fundamentalna bzdura. Istnienie Boga to w teologii dogmat, a nie założenie.

To dogmat w ideologii a założenie w teologii.
-
03-07-2014 12:04 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)

>Jest to dobre też dla Kościoła, który potrzebuje zajadłych przeciwników i wcale się ich nie lęka.
www.sejm.g(*).xsp?symbol=SKLADZESP&Zesp=150

>"Tak, tak, nie, nie" - że odwołam się do tej ewangelicznej zasady. Ty jesteś akurat po stronie "nie, nie", ale w dokładnie taki sposób, jaki Kościół sobie życzy.
natemat.pl(*)iol-traci-bastion-za-bastionem
www.kulturaswiecka.pl/node/27
[Załącznik]

>A jak sobie nie życzy - mówi ciąg dalszy tego cytatu: "A co nadto jest, od Złego pochodzi"(Mt 5:33-37). Rozumiesz, Astrotaurusie? Dla Kościoła od Złego pochodzą wątpliwości, chłodna analiza, równowaga emocjonalna.
www.racjon(*)s,5022/q,Szatanskie.propozycje

>Natomiast taka postawa, jaką prezentujesz Ty i inni ateiści w krótkich spodenkach, jest dla Kościoła ok...
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,581593#w581794
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,478028#w480281
www.racjonalista.pl/forum.php/s,578650#w578699
Z wiarą nie ma dyskusji.

@@@
.
03-07-2014 13:54 
 Ocena 2 na 2
Scorp (5381 punktów)
>Z wiarą nie ma dyskusji.

Ani z emocjami. Przechodziłem kiedyś przez Krakowskie Przedmieście w Warszawie i napotkałem grupę ludzi ze sztandarami - szli pod pałac prezydencki bronić krzyża. Mężczyźni, kobiety, obłęd w oczach, pomroczność jasna. Myślenie wyłączone, fiksacja kompletna. Takie mohery zawzięte, całkiem jak ten nasz astrotaurus. Gotowi zwalczać, ubliżać, każdemu kto ma inne zdanie. Z tą różnicą, że po drugiej stronie barykady. Dyskusję z takimi zawsze się przegra. Szkoda czasu, daremny futer, jak mówią na Śląsku.
-
03-07-2014 15:16 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
Z wiarą nie ma dyskusji.
>Ani z emocjami.
Emocje (łac. emovere) - świadome lub nieświadome silne, względnie nietrwałe, gwałtowne uczucia (stany afektywne)
o silnym zabarwieniu i wyraźnym wartościowaniu (o charakterze pobudzenia pozytywnego lub negatywnego), poprzedzone jakimś wydarzeniem i ukierunkowane. Np. gniew, wzruszenie, trema.


Wiara - nadawanie dużego prawdopodobieństwa prawdziwości twierdzenia, w warunkach braku wystarczającej wiedzy. Owo subiektywne prawdopodobieństwo nigdy nie osiąga wartości 100%, gdyż wtedy wiara staje się wiedzą. Jeśli subiektywne prawdopodobieństwo jest małe, to potocznie taką wiarę nazywamy przypuszczeniem, a przy znikomym prawdopodobieństwie mówimy, że czegoś nie wykluczamy.
Istnieją emocje bez wiary, ale czy istnieje wiara bez emocji - to wątpię.

>Przechodziłem kiedyś przez Krakowskie Przedmieście w Warszawie i napotkałem grupę ludzi ze sztandarami - szli pod pałac prezydencki bronić krzyża. Mężczyźni, kobiety, obłęd w oczach, pomroczność jasna. Myślenie wyłączone, fiksacja kompletna. Takie mohery zawzięte, (...)/AB/ . Gotowi zwalczać, ubliżać, każdemu kto ma inne zdanie. Z tą różnicą, że po drugiej stronie barykady. Dyskusję z takimi zawsze się przegra. Szkoda czasu, daremny futer, jak mówią na Śląsku.
Po wycięciu zaznaczonego kawałka - zgoda. Czytam Astrotaurusa od początku i wiem, iż poza nadmiernymi emocjami
(ale kto tu jest zupełnie bez winy) on sprawnie myśli i sporo wie.

Pozdrawiam.

@@@
.
04-07-2014 09:10 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)
>Wiara - nadawanie dużego prawdopodobieństwa prawdziwości twierdzenia, w warunkach braku wystarczającej wiedzy. Owo subiektywne prawdopodobieństwo nigdy nie osiąga wartości 100%, gdyż wtedy wiara staje się wiedzą.
Z całą stanowczością będę stał na straży twierdzenia, że ta definicja wiary nie odpowiada wierze stricte religijnej, która jest pewnością konieczną dla zaistnienia choćby dogmatu. Żaden wierzący kierowany tą pewnością nigdy nie przyzna, że historyjki jego religii są tylko mniej lub bardziej prawdopodobne. Że te wszystkie kocoboły ze stworzeniem, ze zbawieniem, z czarowaniem wafelków mogą być jedną wielką ściemą.
Owszem, teologowie i inni spin doktorzy religii usiłują wmawiać sobie i tumanionym przez siebie rzeszom, że wiara to tytaniczna praca umysłowa, a zlot Rodziny Radia Maryja to wzlot ponad intelektualny poziom dowolnego sympozjum naukowego jednak nie zmieni to faktu, że wiara na której bazują religie to bezrozumna pewność.

>Czytam Astrotaurusa od początku i wiem, iż poza nadmiernymi emocjami
>(ale kto tu jest zupełnie bez winy) on sprawnie myśli i sporo wie.
Och, dzięki za dobre słowo! Będzie zachętą bym jeszcze bardziej starał się doskonalić sprawność myślenia i wiedzę, a już co najmniej w zakresie tematów na które się wypowiadam.
Chciałbym jednak odnieść się do fragmentu o moich emocjach, które oczywiście ma Pan prawo (i podstawy) oceniać jako nadmierne. Forma i styl moich wypowiedzi są jednak w dużej mierze postawą zamierzoną o sprawdzonej skuteczności.
Podziwiam Pana wielokroć kiedy Pan z cierpliwością muła przypomina wklejkami czy linkami kwestie dawno wypowiedziane, dawno przewałkowane, które w sposób oczywisty powinny być brane pod uwagę w dyskusji. Ja też tak potrafię, ale jedynie w początkowym stadium uważam za ewentualne skuteczne. Kiedy oponent odmawia nawiązania merytorycznego kontaktu cierpka, cięta stylistyka bywa niezłą zachętą do jednak rozpatrzenia przytaczanych argumentów.
Poza tym przerabiając po raz tysięczny (i to najczęściej bezskutecznie) jakiś temat rzeczywiście można być bliskim "zwymiotowania się " czy też zaśnięcia z nudów, dobrze jest więc ożywić nieco siebie i rozmówcę.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
04-07-2014 11:59 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)

Wiara - nadawanie dużego prawdopodobieństwa prawdziwości twierdzenia, w warunkach braku wystarczającej wiedzy. Owo subiektywne prawdopodobieństwo nigdy nie osiąga wartości 100%, gdyż wtedy wiara staje się wiedzą.
>Z całą stanowczością będę stał na straży twierdzenia, że ta definicja wiary nie odpowiada wierze stricte religijnej, która jest pewnością konieczną dla zaistnienia choćby dogmatu.
A dalej Pan napisał: Podziwiam Pana wielokroć kiedy Pan z cierpliwością muła przypomina wklejkami czy linkami kwestie dawno wypowiedziane, dawno przewałkowane, które w sposób oczywisty powinny być brane pod uwagę w dyskusji.
Jak widać jest to koniecznym nawet przy inteligentnych czytelnikach. Podana wyżej definicja dotyczyła wiary jako szeroko pojętej postawy psychologicznej. Zaś definicję wiary religijnej też tu już wielokrotnie przywoływałem: Wiara religijna - postawa osobowa różnie definiowana ze względu na to, iż jest jednym z najważniejszych i najbardziej podstawowych ludzkich fenomenów. Pod wpływem intelektualizmu platońskiego, rozróżniającego między mniemaniem (gr. doxa) a wiedzą (gr. episteme), w myśli europejskiej uważano nieraz wiarę za niepełne poznanie i wstęp do intelektualnego oglądu. Wśród postaw wiary rozróżnia się jednak postawę "wierzę, że", która jest pewnym przypuszczeniem, oraz "wierzę w", która odnosi się do Absolutu i jest mocnym przekonaniem o jego istnieniu jako prawdy absolutnej.
Poświęciłem "wierze" zresztą cały wątek "Pochodzenie wiary", do którego wyżej się odwołałem. Jak widać przypominania na naszym forum nigdy dość.
________________________

Czytam Astrotaurusa od początku i wiem, iż poza nadmiernymi emocjami (ale kto tu jest zupełnie bez winy) on sprawnie myśli i sporo wie.
>Och, dzięki za dobre słowo! Będzie zachętą bym jeszcze bardziej starał się doskonalić sprawność myślenia i wiedzę, a już co najmniej w zakresie tematów na które się wypowiadam.
>Chciałbym jednak odnieść się do fragmentu o moich emocjach, które oczywiście ma Pan prawo (i podstawy) oceniać jako nadmierne.
Sam sobie nadmiar emocji w stosunku do trolii i głupoli zarzucam, ale jednak trochę mnie Pan w tym przewyższa.

>Forma i styl moich wypowiedzi są jednak w dużej mierze postawą zamierzoną o sprawdzonej skuteczności.
A ja mam wątpliwości co do emocji skuteczności.

>Poza tym przerabiając po raz tysięczny (i to najczęściej bezskutecznie) jakiś temat rzeczywiście można być bliskim "zwymiotowania się " czy też zaśnięcia z nudów, dobrze jest więc ożywić nieco siebie i rozmówcę.
Przecież Pan jest Astrotaurusem, a nie Bogusławskim i wolno Panu - tak jak nam wszystkim - zachować swój styl i formę perswazji, ale mnie wolno też zachować sceptycyzm, co do jej skuteczności i wolę tak, jak tu napisała pewna piękna dama, swoje "nudne i do zerzygania jojczenie" powtarzać, gdyż ciągle przychodzą tu nowi i piszą, np. "dzisiaj uważam że teologia jest taką samą nauką jak socjologia. coś jak religioznawstwo".

Pozdrawiam.

@@@
.
03-07-2014 12:07 
 Ocena 9 na 9
astrotaurus (12445 punktów)

>Wygląda na to, że ulżyłeś sobie.
Wygląda na to że z braku merytorycznej odpowiedzi uciekasz się do głupkowatej psychoanalizy podszytej insynuacjami.
Spróbuj przyjąć do wiadomości, że rzygać mi się chce od zajmowania się religią, w tym od użerania się przez całe lata z mędrkami ślepymi na całokształt dorobku ludzkości usiłującymi coś tak idiotycznego, tak absurdalnego jak wiara i wytworzona przez nią teologia porównywać do nauki.
I że zawsze byłem wolnym strzelcem, uczciwym w wyrażaniu poglądów, mającym w d...e poklask.

>Jest to dobre też dla Kościoła, który potrzebuje zajadłych przeciwników i wcale się ich nie lęka.
Ach, Boziu, jaki ten Kościół mądry jak on umie sobie wychować przeciwników jacy są mu potrzebni, no no....
A ja w swoim bezpośrednim otoczeniu asertywną, bezpardonową postawą wyrąbałem sobie - choć długo to trwało - w katolickich łbach rodziny, przyjaciół, współpracowników swobodną przestrzeń dla moich praw i poglądów. W moim otoczeniu nie ma już żadnego katolickiego warchoła jakich pełno w przestrzeni publicznej i państwowej. Ja przez lata całe kilka osób z wiary wyleczyłem, w wielu jej zasięg ograniczyłem, kilkoro do wiary nie dopuściłem. Jeśli Twój Kościół (co to takiego tak w ogóle?) się z tego cieszy - niech się cieszy. Kondycja intelektualna tej parszywej instytucji od dziecięctwa ma u mnie podłe notowania.

>"Tak, tak, nie, nie" -
Cóż, uważam za nietrafne całe Twoje psedopoetycko-metaforyczne uniesienie, więc nie będę tego roztrząsał skoro masz problemy na poziomie elementarza.

>taka postawa, jaką prezentujesz Ty i inni ateiści w krótkich spodenkach, jest dla Kościoła ok...
A więc jeszcze raz: na zdrowie!
Może Twoim zdaniem dojrzałymi ateistami są różne Mellery, Millery, Michniki, ale ja uważam, że dzięki postawie takich właśnie ludzi to czarne dziadostwo jest tylko coraz bardziej i bardziej rozwydrzone. Dzięki choćby usłużnej spolegliwości wobec tego fałszywego bałwana Wojtyły polski katolicyzm okopał się w ciemnocie i bezczelności w cywilizowanym świecie już nie widzianych.

>To dogmat w ideologii a założenie w teologii.
A więc jeszcze raz: słowniki polecam!
I proszę o wskazanie konkretnego słownika czy encyklopedii różnicujących te pojęcia wyłącznie dziedziną zastosowania.

I żeby Ci było łatwiej pojąć odwołam się do Twojego wcześniejszego sformułowania:
Nauka: Jeżeli świat jest poznawalny..... - to jest założenie i z nim w celu poznawczym można robić co chcieć (badać, kwestionować, zmieniać na inne)
Teologia: Bóg jest - to jest dogmat (zwracam uwagę na niedopuszczalność kluczowego słowa jeżeli)i tego w celu ochrony wiary i religii nie wolno kwestionować.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
03-07-2014 12:39 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)

>Nauka: Jeżeli świat jest poznawalny..... - to jest założenie i z nim w celu poznawczym można robić co chcieć (badać, kwestionować, zmieniać na inne)
Uczeni przez wieki wypracowali stale doskonalące się metody eliminacji wiadomości fałszywych i teorii fantastycznych. Nauka dociera do prawdy o istniejącej obiektywnie rzeczywistości. Już z założenia dokonuje się przez kompetentne gremia zespołowej kontroli nie tylko eksperymentów, lecz także poprawności metodologicznej i prawdopodobieństwa wyników wszelkich badań empirycznych, a w naukach abstrakcyjnych - akceptowalności systemów dedukcyjnych. W nauce krytyka wpisana jest już w sam proces rodzenia się wiedzy i nie istnieje żadna krytyka naukowa dokonywana poza nauką. Bardzo utrudnione są dzisiaj oszustwa naukowe, praca naukowa bez odpowiednich kwalifikacji, plagiaty, ale z drugiej strony następuje wzrost ilościowy i wpływy na opinię publiczną różnych paranauk i pseudonauk, czy - występujących pod trudną
do zrozumienia maską - nauk alternatywnych. Dla mnie alternatywą dla nauki jest tylko nieuctwo, ale zapewne się mylę.


>Teologia: Bóg jest - to jest dogmat (zwracam uwagę na niedopuszczalność kluczowego słowa jeżeli)i tego w celu ochrony wiary i religii nie wolno kwestionować.
"Wprowadzenie do teologii" Jose Moralesa.
W rozdziale I książki pt. Teologia autor zaczyna od wyjaśnienia "Znaczenia i natury działalności teologicznej"
"Teologią nazywamy działanie wierzących, mające na celu głębsze zrozumienie Słowa Bożego oraz przedstawienie go
w sposób uporządkowany i usystematyzowany, w oparciu o Pismo Święte, Tradycję Kościoła i rozum ludzki oświecony przez wiarę.

Teologia zakłada wiarę w Boga Żywego, Boga Objawienia judeochrześcijańskiego, który jest Bogiem Abrahama, Izaaka,
i Jakuba, a nade wszystko Bogiem i Ojcem Jezusa Chrystusa. Opiera się ona na zdolności rozumu ludzkiego do przybliżania tajemnic objawionych, kontemplowania ich i wykładania z możliwie największą ścisłością i religijnym szacunkiem na jakie zasługują.

Teologia jest refleksją nad Słowem Bożym. Jest wiarą poszukująca rzeczywistości i racji. Jej tworzywem jest Objawienie. Do teologii przynależy zarówno wierzenie, jak i myślenie. Bez obydwu tych czynności - wierzyć i myśleć -
złączonych w tym samym akcie chrześcijanina nie sposób mówić o teologii"


I tak dalej przez 400 stron, a każde słowo na wagę złota.
To nie jakiś tam "głupi marksizm", to prawdziwa uniwersytecka nauka. Uprawiana na wolnych uniwersytetach.

Pozdrawiam.

@@@
.
Scorp (5381 punktów)
>Spróbuj przyjąć do wiadomości, że rzygać mi się chce...

Ok, ok, wygrałeś dyskusję.
-
04-07-2014 09:36 
 Ocena 5 na 5
astrotaurus (12445 punktów)

>Ok, ok, wygrałeś dyskusję.
Infantylna, erystyczna sztuczka, która ma chyba na celu zapewnienie Tobie poczucia zwycięstwa.
Ja w takich okolicznościach uważam narrację wojenną za całkowicie jałową.
Moim przeciwnikiem do pokonania, jeśli już musiałbym mieć przeciwnika, jest problem, a nie człowiek. Człowiek najczęściej jest tylko problemem składowym tego problemu. I tu na razie jest totalna porażka. Zwycięstwem (zakres i ranga dowolna) by było gdybyś choć trochę zrozumiał jak niefortunne jest usiłowanie zrównania teologii i nauki w dzisiejszej ich postaci. Zwycięstwem by było gdybym ja zrozumiał, że założenie w nauce i dogmat w teologii to to samo. Nie podejmujesz jednak rzetelnych prób drążenia kwestii merytorycznych ( ciągle możesz podrzucić mi jakiś słownik o który proszę) zajmując się z lubością żałosną beletrystyką opartą na Twoich wrażeniach i emocjach
>mohery zawzięte, całkiem jak ten nasz astrotaurus. Gotowi zwalczać, ubliżać, każdemu kto ma inne zdanie
pełną insynuacji, których nie potrafisz rzeczowo uzasadnić.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Scorp (5381 punktów)
>>Ok, ok, wygrałeś dyskusję.
>Infantylna,

Dziękuję.
-
hyperion (1422 punktów)
>Onegdaj
>poproszono mnie o sformułowanie hasła 'Teologia' w zamierzonym do wydania słowniku.

1. Teologia- jeden ze sposobów marnowania czasu ludzi, który mogliby wykorzystać w sensowniejszy sposób

2. Teologia - patrz: Astrologia

Wolność wypowiedzi gwarantuje mi Konstytucja Art. 54
Draska (285 punktów)
Kiedyś, parę lat temu miałem zdanie podobne do wyżej przedstawionych, dzisiaj uważam że teologia jest taką samą nauką jak socjologia. coś jak religioznawstwo. Tzn można być ekspertem od biblii, wierzeń chrześcijańskich, nauk biblijnych, historii owych, odniesienia do rzeczywistości, itd etc. tak samo jak można być doktorem od mitologii rzymskiej cz y germańskiej czy egipskiej, problem jest tylko w nazewnictwie, mianowicie teolodzy uważają że rozpatrują coś co jest, istnieje itd. Aczkolwiek nie znaczy to ze zaraz wierzy że Bóg istnieje. Sama historia religii jest na tyle ciekawa że nie trzeba zaraz wierzyć żeby się w nią zagłębiać, mało tego, głównie nie wierzący się w nią zagłębiają

hasło mitologia jest ? hasło mity starożytnych greków jest ?

trzeba dodać nowe: mity chrześcijańskie
02-07-2014 11:26 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Kiedyś, parę lat temu miałem zdanie podobne do wyżej przedstawionych, dzisiaj uważam że teologia jest taką samą nauką jak socjologia. coś jak religioznawstwo.
Dostrzegam, iż pomimo młodego wieku zna się Pan na wszystkim, ale ja chciałbym się jednak dowiedzieć dlaczego Pan zrównuje teologię z innymi naukami? Na przykład z religioznawstwem?

Gdyby Pan zechciał poznać moje zdanie na temat teologii jako nauki oraz czym jest teologia to tu Pan je odnajdzie.

Pozdrawiam.

@@@
.
07-07-2014 21:10 
 Ocena 1 na 1
Draska (285 punktów)
(...) ale ja chciałbym się jednak dowiedzieć dlaczego Pan zrównuje teologię z innymi naukami? Na przykład z religioznawstwem?

Nie do końca mnie Pan zrozumiał. W mojej wypowiedzi było troszkę ironii, nie mylić z owocem aronii, który jest bardzo dobry i ma dużo witamin.
Bez dwuznaczników i metafor po prostu teologia nie jest żadną nauką, lub treściwiej mówiąc jest nauką bezwartościową. Nic z niej nie wynika, przynajmniej dla mnie.
Z drugiej strony jest to aprobowane przez państwo i taki teolog ma tytuł naukowy.
Więc, idąc tym tropem, mamy bezwartościowych naukowców opłacanych z naszych podatków którzy zajmują się... no własnie, jakie dokładnie badania naukowe zgodne z międzynarodowymi standardami badań oni przeprowadzają?
Appenzeller (3118 punktów)
Teologia: gra o sumie zerowej.

Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
04-07-2014 00:19 
 Ocena 1 na 1
TyDraniu (6569 punktów)
>Teologia: gra o sumie zerowej.

Czy aby nie o sumie ujemnej?



qerfy (677 punktów)
>Onegdaj
>poproszono mnie o sformułowanie hasła 'Teologia' w zamierzonym do wydania słowniku.

Teologia, czyli sztuka pichcenia niestrawnego bigosu


"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
06-07-2014 18:18
 Ocena 12 na 12
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Onegdaj poproszono mnie o sformułowanie hasła 'Teologia' w zamierzonym do wydania słowniku.
>Zaproponowałem:
>Teologia - suma*1. wysiłków intelektualnych, mających na celu wykazanie, że odwieczne, niezmienne i nienaruszalne religijne Pisma, Przekazy oraz Tradycje, Magisteria i Przeświadczenia nie dość, że nie były sprzeczne z aktualną wiedzą, ale że każdą tę wiedzę nawet uprzednio antycypowały*2. Może być mówiona (p. katechizacja, ewangelizacja) oraz pisana (p. pisma apologetyczne).
>*1 summa - za TzA; czy nie byłoby lepiej?;
>*2 nie dotyczy interpretacji.

Zacytuję poniżej kilka celnych uwag autorstwa niejakiego Jeana Mesliera, francuskiego myśliciela i księdza katolickiego, ateisty, żyjącego na przełomie XVII i XVIII wieku. W swoim słynnym traktacie zatytułowanym Testament na temat teologii napisał m.in.:

Cytat:
Istnieje nauka, której przedmiotem są same rzeczy niezrozumiałe. W przeciwieństwie do innych nauk zajmuje się tym jedynie, co nie podpada pod zmysły. Hobbes nazywa ją królestwem ciemności. Jest to kraj, gdzie wszystko dzieje się według praw przeciwnych tym, które ludzie są zdolni poznać w świecie przez nich zamieszkanym. W tej cudownej okolicy światło jest ciemnością, oczywistość staje się wątpliwa albo fałszywa, rzecz niemożliwa staje się prawdopodobna, rozum jest przewodnikiem niepewnym, a zdrowy rozsądek przeobraża się w szaleństwo. Ta nauka nazywa się teologią. Teologia jest ustawiczną obelgą dla rozumu ludzkiego.

Cytat:
Powtórzmy więc za pewnym znakomitym pisarzem nowożytnym:
"Teologia to puszka Pandory; a skoro nie można jej zamknąć, to warto przynajmniej ostrzec, że ta nieszczęsną puszka jest otwarta".

Cytat:
(...) ktokolwiek zechce poradzić się zdrowego rozsądku w sprawie wierzeń religijnych (...) spostrzeże łatwo (...) że teologia jest jedynie usystematyzowaną nieznajomością przyczyn naturalnych, długim pasmem urojeń i sprzeczności, że rozmaitym ludom wszystkich krajów daje jedynie nieprawdopodobne opowieści, których bohater odznacza się właściwościami niemożliwymi do pogodzenia.

Cytat:
Teologia czyni ze swego Boga szalonego, niesprawiedliwego, złośliwego i okrutnego potwora, istotę w najwyższym stopniu zasługującą na nienawiść.

Cytat:
Teologia nie jest niczym innym jak splotem jaskrawych sprzeczności.

Cytat:
Teologia czyni swego Boga wrogiem rozumu i wiedzy.

Cytat:
Każdy człowiek, który myśli, szybko staje się niewierzący, gdyż rozum przekonuje go, że teologia jest jedynie stekiem mrzonek, że sprzeczna z wszystkimi zasadami zdrowego rozsądku religia zabarwia fałszem całą wiedzę ludzką.

Cytat:
Jeśli teologia jest dziedziną przynoszącą pożytek teologom, to udowodniono niezbicie, że jest ona zbyteczna i szkodliwa dla reszty społeczeństwa.

Cytat:
Teologia, niezdolna do samodoskonalenia się, niemożliwymi do przebycia przeszkodami tamowała postęp prawdziwej wiedzy.

Cytat:
Teologia nie tłumaczy i nie wyjaśnia niczego ani w świecie, ani w naturze.

Możesz czerpać z tego do woli. Życzę powodzenia.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365