>>Kościół wojował z filmami wiele razy. I nie była to bynajmniej walka z wiatrakami, ..<< Raczej walka z baranami. Nie widzę takiej opcji, żeby mi kościół mógł cokolwiek zabronić. Oni dla mnie żyją w świecie równoległym. Mogę ich obserwować, jak np. czaplę stojącą na jednej nodze w wodzie, albo jak dwa psy odprawiające swoje gody. Rozumiem, że kraj między Bugiem i Odrą-Nysą jest specyficznym skansenem, ale tak jak za późnego Gomułki, czy średniego Gierka można było żyć nie przejmując się specjalnie władzuchną czerwonych, tak teraz można fioletowo-purpurowo-czarnych traktować jak powietrze. Problem pojawia się, gdy jakiś baran potrzebuje tego zatęchłego powietrza do oddychania.
|