Racjonalista - Strona głównaDo treści
co można wojewodzie, to nie Tobie...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
20-02-2011 17:39Rafaela (2059 punktów)co można wojewodzie, to nie Tobie...
Ocena 1 na 1
   Nie od dzisiaj wiadomo, że media próbują kreować rzeczywistość.
   Znane są też wypadki autopromocji niektórych dziennikarzy podczas prowadzenia rozmów z zaproszonymi gośćmi. Wg mnie prym w tym wiodą m.in. red. Pochanke, Olejnik, Morozowski.
   Samokrytyka dziennikarska jest mocno upośledzona, a nawet jakby zanikała. Mam wrażenie, że z racji bycia dziennikarzem, ta grupa zawodowa zwalnia sama siebie z możliwości podlegania krytyce. Natomiast dziennikarz może krytykować, a nawet powinien napiętnować zawsze to co jest naganne. Tak się zastanawiam jak to mogło się stać, iż tak świetny dziennikarz, za jakiego uważa się Kamil Durczok, mógł pojawić na antenie w stanie wskazującym i dlaczego, żaden inny dziennikarz tego tematu nie nagłośnił. A przecież niedawno dziennikarze zorganizowali łapankę na posła Dorna z tego samego powodu. Byłoby fajnie pokazać kolegę w stanie nieważkości.

UWAGA:
Taki tekst widnieje w tych miejscach, w których film już jest niedostępny
'Ten film wideo jest już niedostępny z powodu otrzymania roszczenia dotyczącego praw autorskich przez TVN S.A.' np. TUTAJ

A obejrzeć jeszcze można go TUTAJ

A wysłuchać bogatego zasobu słów pana Kamila można TUTAJ

Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> przecież niedawno dziennikarze zorganizowali łapankę na posła Dorna
Każdy poseł jest "wybrańcem narodu". I dlatego w miejscu pracy, jakim jest Sejm Rzeczypospolitej, podejmuje (głosuje) ustawy i uchwały w imieniu nie swoim , a swoich wyborców. Dlatego powinien zachować trzeźwość umysłu, aby nie nacisnąć nie tego guziczka co trzeba.
Pijany dróżnik, pijana lekarka, pijany kierowca, pijany operator dźwigu itp. zagrażają innym obywatelom utratą zdrowia lub życia. Dziennikarz zaś, moim zdaniem, może być pijany, a nawet niejako powinien, bo jak to mówili starożytni Rzymianie - In vino veritas. Czyli pijany dziennikarz może łatwiej nam powiedzieć prawdę o świecie, niż trzeźwy.

Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
20-02-2011 21:08 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Każdy poseł ...podejmuje (głosuje) ustawy i uchwały w imieniu nie swoim , a swoich wyborców.

Oddaje głos w imieniu bliżej nieokreślonego gremium.
Ciekaw jestem, jak wyglądałby eksperyment politologiczny, w którym sprawdzono by, jak głosowałoby np. 10 000 tysięcy wyborców posła NN na ustawę, na którą głosował poseł. Czy uważasz, że wszyscy głosowaliby tak jak on? Głos na posła to nie to samo, co głos na ustawę.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Głos na posła to nie to samo, co głos na ustawę.
Poseł jest reprezentantem. Jak bym głosowała na posła Gowina, to znaczy, że jestem przeciwko aborcji. I on też. Więc się zgadzamy. Załóżmy. Ale on z kolei jest przeciwko związkom partnerskim, a ja jestem za. I tu mamy pewien klops. Demokracja to najgorszy system, ale nie wymyślono nic lepszego.

Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
21-02-2011 22:43 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Jak bym głosowała na posła Gowina, to znaczy, że jestem przeciwko aborcji. I on też. ... Ale on z kolei jest przeciwko związkom partnerskim, a ja jestem za. I tu mamy pewien klops.

Wygląda na to, że jakiś poseł reprezentuje cię do pasa, a inny - poniżej.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
DyktaFon (9281 punktów)
>Wygląda na to, że jakiś poseł reprezentuje cię do pasa, a inny - poniżej.

Raczej większość poniżej....
Tomasz@niewierny (568 punktów)
(zablokowany)
Z pierwszą częścią Twojej wypowiedzi jestem skłonny się zgodzić (autopromocja dziennikarzy, zanik samokrytyki).
Materiał filmowy nie przekonał mnie, że Durczok był "pod wpływem". Owszem, ktoś, pod wpływem "zapowiedzi", że za chwilę oto ujrzy nawalonego dziennikarza może go zobaczyć, aczkolwiek, moim zdaniem, będzie to w dużej części wpływ sugestii.
Na mój gust jest to mała (albo i niemała) manipulacja z Twojej strony:
1. Podajesz link do usuniętego filmu z sugestią, że przy pomocy kruczka prawnego został on usunięty z serwisu, w celu ocalenia "honoru" dziennikarza.
2. Stopniując napięcie podajesz dzialający link (nb. na samym YT jest ich kilka) i jak napisałem wyżej, jakiś odsetek odwiedzających uzna, że Durczok coś "chlapnął".
3. Podajesz link do filmiku ze starą sprawą "uj.banego stołu" - znowu, moim zdaniem Durczok miał rację, podobnie jak kiedyś Lis, obydwaj jednak, w odróżnieniu od Dorna, Janowskiego, "cypryjczyków" nie wmawiają, że to prowokacja i spisek. Durczok przepraszał nawet, więc przypominanie sprawy w tym kontekście dowodzi manipulacji.
Rafaela (2059 punktów)
No cóż... Gratuluję toku myślenia.


*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
Tomasz@niewierny (568 punktów)
(zablokowany)
>No cóż... Gratuluję toku myślenia.
Ex falso quodlibet.
Jeżeli Durczok był pijany to Pochanke, Olejnik i spółka kłamią.
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
Zgodnie ze starą zasadą wszelakich moralizatorów "drogowskaz jest od tego aby wskazywać, a nie od tego aby iść". nasi celebryci dziennikarstwa postępują tak już od dawna. W mojej subiektywnej ocenie są zdecydowanie bardziej obłudni nawet od polityków.
Nie to uważam za groźne zjawisko, ale bezrefleksyjną wiarę w ich obiektywny przekaz.
Najprawdopodobniej poczytamy sobie zaraz obronę tych dziennikarzy typu: jeżeli widziałeś i słyszałeś osobiście to świadczy tylko jak ty jesteś stronniczym lub głuchym i ślepym.

@@@
.
Marian (5438 punktów)
>A wysłuchać bogatego zasobu słów pana Kamila można
>TUTAJ
   Przeklina! A to prostak!

   Nie no, czuję się w obowiązku to skomentować. To jest dość zabawne, że mamy kilka słów, których nie wolno używać. To nie są złe słowa. Aranżacja zgłosek nie czyni ich obiektywnie brzydkimi z jakiegoś powodu. Po prostu niosą pewien ładunek emocjonalny. Dlatego ich używamy. To rodzaj przyprawy. Trzeba używać z umiarem.
   W telewizji, czy wypowiedziach formalnych, oczywiście są nie na miejscu. Wtedy powinno się okazywać profesjonalny dystans. Emocji się unika. Ale podczas zwyczajnej rozmowy, to co innego.
   Ja dość często używam tych słów i jestem nieustannie upominany. Ku mojej frustracji, nikomu jeszcze nie udało się sformułować racjonalnego argumentu przeciwko nim. Wszystko, co dostałem to „nie wypada”, „nie powinno się”, „dziecko słucha”, nic konkretnego.
   Więc przyłapaliśmy Durczoka na zwyczajnej, nieformalnej rozmowie. Wielkie mi rzeczy.

   Pozdrawiam.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
20-02-2011 22:13 
 Ocena 3 na 3
Rafaela (2059 punktów)
   Przeklina! A to prostak!

Ano prostak.
Nie wyobrażam sobie by człowiek kulturalny przeklinał w pracy tak jak to robił Durczok. Jest w pracy także, gdy nie jest na wizji. Używanie słów powszechnie uznanych za niecenzuralne będąc w otoczeniu ludzi świadczy o barku kultury i braku szacunku dla innych.
Być może nie nadążam z modą, ale czuję odrazę do ludzi nie potrafiących wyrażać swoich emocji w sposób cywilizowany.

*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
20-02-2011 22:31 
 Ocena 3 na 3
Tomasz@niewierny (568 punktów)
(zablokowany)
>Być może nie nadążam z modą, ale czuję odrazę do ludzi nie potrafiących wyrażać swoich emocji w sposób cywilizowany.
A tupać można? I ręce w piąstki ściskać? Bo nie chcałbym uchodzić za prostaka w moim miejscu pracy. Bardzo proszę o pilną odpowiedź
20-02-2011 23:21 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
Nie sądzę, by cię to szczególnie zmartwiło, ale u mnie w pracy też raczej ze zrozumieniem by się tego typu wypowiedź nie spotkała.
21-02-2011 15:57 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>A tupać można? I ręce w piąstki ściskać? Bo nie chciałbym uchodzić za prostaka w moim miejscu pracy. Bardzo proszę o pilną odpowiedź
Odpowiedź może być zdecydowanie powolną, gdyż zasadniczą część kultury wywodzi się z rodzinnego domu.
Pan, zdaje się, jest już dorosłym człowiekiem, więc możliwe są tylko drobne korekty, które i tak pierwsza lepsza "flaszka" zetrze lub nawet małe "spienienie się", jak u redaktora Durczoka.

Trzeba być sobą, gdyż jak się ma "słomę w butach", to ona wcześniej czy później i tak wylezie.
Wierze, że Pan jej nie ma i potrafi się zachować stosownie do okoliczności.

Miłego dnia i wiele uśmiechu Szanownemu Panu życzę.

@@@
.
21-02-2011 23:11 
 Ocena 1 na 1
Tomasz@niewierny (568 punktów)
(zablokowany)
>Pan, zdaje się, jest już dorosłym człowiekiem
Zgadza się
> więc możliwe są tylko drobne korekty, które i tak pierwsza lepsza "flaszka" zetrze
Pudło, używki są mi obce wyłączając kofeinę i nikotynę
>lub nawet małe "spienienie się", jak u redaktora Durczoka.
To już prędzej
>Trzeba być sobą, gdyż jak się ma "słomę w butach", to ona wcześniej czy później i tak wylezie.
>Wierze, że Pan jej nie ma i potrafi się zachować stosownie do okoliczności.
Mam słomę w butach, bom ze wsi, a i guano do podeszwy, bywa się przyklei z tego powodu
>Miłego dnia i wiele uśmiechu Szanownemu Panu życzę.
Dziękuję, już się śmieję

PS. Czy rozgrzeszył Pan pilotów feralnego lotu Tu-154M za "brzydkie słowa" tuż przed katastrofą, czy też Pańskim zdaniem, to słoma, która wylazła im z butów uniemożliwiła "odejście"?
22-02-2011 11:02 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
>Mam słomę w butach, bom ze wsi, a i guano do podeszwy, bywa się przyklei z tego powodu
Chamstwo miejskie bywa większe od wiejskiego, a osobiście znam ludzi ze wsi ogromnej kultury i wrażliwości.
Rodzinny dom ma ogromne znaczenie, ale to zależy od ludzi w nim mieszkających, a nie od miejsca jego położenia.

>PS. Czy rozgrzeszył Pan pilotów feralnego lotu Tu-154M za "brzydkie słowa" tuż przed katastrofą, czy też Pańskim zdaniem, to słoma, która wylazła im z butów uniemożliwiła "odejście"?
Proszę poczytać inne moje wypowiedzi w tym wątku i może sam znajdzie Pan odpowiedź.
Może też warto zerknąć na tytuł wątku.

"Kwestia smaku" jest nie przekazania tym, którzy tego smaku nie odczuwają. Panu takie teksty odpowiadają i uważa, że pan redaktor Durczok miał prawo, tak wyszukanym tekstem, zwrócić uwagę podległemu personelowi - mnie nie. Uważam, że jako kulturalny człowiek, pozujący na inteligenta i częstokroć pouczający innych, takiego prawa nie miał.
Uważam, że słoma z butów panu redaktorowi wylazła, ale to moje subiektywne zdanie - Pan ma inne.
Myślę, że teraz po Pańskiej stronie jest większość.

@@@
.
22-02-2011 11:11 
 Ocena 3 na 3
Rafaela (2059 punktów)
>Myślę, że teraz po Pańskiej stronie jest większość.
Są też tacy, którzy w takiej większości być nie chcą. Ja nie chcę, ale ja też jestem starej daty.
Serdecznie pozdrawiam.


*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
22-02-2011 11:33 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>Myślę, że teraz po Pańskiej stronie jest większość.
Myślę, że nie.
Nie powiem, żebym nie dysponowała leksykonem - owszem, słowa znam, tu i ówdzie bywałam, także na budowach, nic, co ludzkie, obce mi nie jest, a słowa uważane powszechnie za wulgarne ludzkie są jak najbardziej. Nie powiem także, że sama słownictwem owym się nie posługuję - ale w zdecydowanie usprawiedliwionych okolicznościach*. Brudny stół taką okolicznością nie jest. Na miejscu p. Durczoka ostrym tonem wydałabym personelowi polecenie "proszę wytrzeć ten stół, bo jest brudny!". Sądzę, że słowo "brudny" wystarczyłoby. Zresztą czasem zdarza mi się zwrócić uwagę podległym pracownikom. Nawet do głowy mi nie przychodzi, by użyć określenia "uj...ny".

*za taką okoliczność uznaję np. upadek krzemiennej siekiery na nogę. Ból jest taki, że sama się "k...a" wyrywa

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
22-02-2011 11:57 
 Ocena 3 na 3
Gosia (9452 punktów)

>*za taką okoliczność uznaję np. upadek krzemiennej siekiery na nogę. Ból jest taki, że sama się "k...a" wyrywa

Pracowałam kiedyś z lekarzem, który w sytuacjach podobnych do upadku siekiery, wykrzykiwał ciąg liczb. Im wyższa wartość liczby, tym bardziej "mięsne" wyrażenie.
22-02-2011 12:46 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
>>Myślę, że teraz po Pańskiej stronie jest większość.
>Myślę, że nie.
Cieszy mnie Pani optymizm.
Miesiąc temu w środku dnia jechałem przez Ursynów z grupą starszych nastolatków, pół statystów - pół aktorów z popularnych seriali. Piękna młodzież była głośna i tak niepięknie się wyrażała, że jadąc z kobietą czułem się nieswojo.
Myślę, że dwadzieścia lat temu niepatologiczna młodzież na nic takiego by się nie zdobyła, a gdyby nawet, to spotkałaby się ze zdecydowaną i skuteczną reakcją.

Teraz jest grupa ludzi, którym wolno więcej, gdyż mają więcej pieniędzy.

Świadomie użyty wulgaryzm w usprawiedliwionych okolicznościach wzbogaca język, ale nadużywanie wulgaryzmów świadczy o ubóstwie intelelektualnym.

Serdecznie pozdrawiam.

@@@
.
22-02-2011 12:53 
 Ocena 2 na 2
Rafaela (2059 punktów)
>Myślę, że dwadzieścia lat temu niepatologiczna młodzież na nic takiego by się nie zdobyła, a gdyby nawet, to spotkałaby się ze zdecydowaną i skuteczną reakcją.

Z reakcją? Wg mnie dzisiaj trudno jest o reakcję jakąkolwiek, bo ludzie wolą nie reagować - albo z wygody, z obojętności, albo ze strachu.

*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
22-02-2011 14:06 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
>Z reakcją? Wg mnie dzisiaj trudno jest o reakcję jakąkolwiek, bo ludzie wolą nie reagować - albo z wygody, z obojętności, albo ze strachu.
Albo z obserwacji, że dzisiaj to "oni" rządzą.

Pozdrawiam.

@@@
.
23-02-2011 11:29 
 Ocena 1 na 1
Tomasz@niewierny (568 punktów)
(zablokowany)
>"Kwestia smaku" jest nie przekazania tym, którzy tego smaku nie odczuwają. Panu takie teksty odpowiadają i uważa, że pan redaktor Durczok miał prawo, tak wyszukanym tekstem, zwrócić uwagę podległemu personelowi - mnie nie. Uważam, że jako kulturalny człowiek, pozujący na inteligenta i częstokroć pouczający innych, takiego prawa nie miał.
>Uważam, że słoma z butów panu redaktorowi wylazła, ale to moje subiektywne zdanie - Pan ma inne.
>Myślę, że teraz po Pańskiej stronie jest większość.
Nie dbam o to, czy po mojej stronie jest większość, niemniej uważam, że miał prawo. Trzeba uwzględnić cały kontekst tego zachowania. Obecnie wiele jest "zespołów pracowniczych", w których panują familiarne stosunki - tzn. lider (kierownik danego zespołu, sportowiec np. w sportach motorowych, dziennikarz) zna swoją wartość, wie, że to on odpowiada za końcowy wynik, ale jednocześnie nie wywyższa się, jest po imieniu z pozostałymi członkami zespołu, zdając sobie sprawę, że wszyscy pracują dla jego dobra i ta zespołowa praca składa się na końcowy sukces. Niestety, części członków takiego zespołu wydaje się, że skoro są "na ty" z liderem, mogą lekceważyć jego polecenia, "bo to przecież kumpel, co mi będzie mówił, co mam robić". I czasami niestety, trzeba takimi ludźmi wstrząsnąć, a jednym z lepszych sposobów jest pokazanie własnego wzburzenia (nawet udawanego) i przypomnienie obowiązującej hierarchii. Nie jestem nastolatkiem, jakieś doświadczenie posiadam i stąd moja obrona Durczoka oparta na osobistych doświadczeniach. I tyle.
Nie wdawałbym się z Panem w polemikę, bo w wielu kwestiach się zgadzamy (razi mnie przeklinanie przez młodzież w miejscach publicznych i często zwracam jej uwagę, bywa, narażając się na ataki słowne), po prostu uważam, i napisalem to powyżej, że autorka uznając, że cel uświęca środki dopuściła się manipulacji niefortunnie dobierając przykłady (Pochanke manipuluje, a tu macie pijanego i przeklinającego Durczoka). Prawa logiki są jednak nieubłagalne i z fałszu można wywieść wszystko i cokolwiek.
Pozdrawiam
21-02-2011 00:13 
 Ocena 1 na 1
Marian (5438 punktów)
>Nie wyobrażam sobie by człowiek kulturalny przeklinał w pracy tak jak to robił Durczok.
   Pewnie nie miał pojęcia, że kamera jest włączona. Kiedy jest się w gronie znajomych, nawet w pracy, można sobie pozwolić na swobodne używanie języka. Tylko lepiej uważać na przełożonych, bo jeśli są uprzedzeni, to może nam zaszkodzić.

>Używanie słów powszechnie uznanych za niecenzuralne będąc w otoczeniu ludzi świadczy o barku kultury i braku szacunku dla innych.
   Czy braku szacunku? Ja uważam, że jeśli ktoś jest uprzedzony do pewnego podzbioru naszego języka, to jego problem. Za brak szacunku można uznać też wyśmiewanie ludzkich poglądów, a to też robię cały czas. Szacunek trzeba zdobyć; nie powinien być automatyczny, bo wtedy nic nie znaczy. Jest zwykłą grzecznością.
   A kultura? Zbiór zakazów i nakazów, kiedy należy założyć czapkę, kiedy zdjąć itd. To uważam za rodzaj programowania dla robotów. Warto to znać, żeby wiedzieć czego inne roboty będą od nas oczekiwać (aby nie byli do nas uprzedzeni), ale znów – w towarzystwie dobrych kumpli można się rozluźnić i o tym zapomnieć choć na chwilę.

>Być może nie nadążam z modą [...]
   Ja się nią w ogóle nie przejmuję. To jest rodzaj programowania gustów, a chodzi o pozbycie się sztucznych ram programowania społecznego.

>ale czuję odrazę do ludzi nie potrafiących wyrażać swoich emocji w sposób cywilizowany.
   Różni ludzie czują odrazę pod wpływem różnych rzeczy. Niektórzy mogą czuć do mnie odrazę, bo jestem bezbożnikiem. Nie przejmuję się tym, co ludzie o mnie myślą.

   Uważam, że uznanie pewnych słów za „złe” i ich unikanie, po prostu zubaża język (nie mówiąc już, że jest dziwaczne i irracjonalne). Oczywiście że mógłbym bez nich żyć. Kiedy człowiek ma coś do powiedzenia, nie musi ich używać. Stanowią one jednak bardzo silny rodzaj emfazy, niedostępny zwykłym, nie-„wulgarnym” językiem. Niektóre wyrażenia mają wręcz żartobliwy wydźwięk, co też potrafi wzbogacić wypowiedź (nie będę podawał przykładów ze względu na paragraf 35 regulaminu forum).
   Żeby to jednak dostrzec i przekonać się, jak efektywnym narzędziem potrafią być te słowa, trzeba ich trochę poużywać. I trzeba obracać się w odpowiednim towarzystwie, które nie będzie uprzedzone, inaczej takie nagłe „zrzucenie bomby” może wywołać konsternację.

   Pozdrawiam.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
21-02-2011 00:48 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>   Uważam, że uznanie pewnych słów za złe i ich unikanie, po prostu zubaża język (nie mówiąc już, że jest dziwaczne i irracjonalne).

Ja się nawet w pewnej części zgadzam, zasadniczo w reakcji na, że tak się wyrażę, dobrze leżące w kontekście wulgaryzmy wstrząsu anafilaktycznego nie doznaję, wręcz przeciwnie, stosuję niekiedy sama tę formę ekspresji, jawi mi się jednak pytanie- czy istotnie forma tej konkretnej wypowiedzi pana Durczoka w jakiś istotny sposób wzbogacała język tudzież chociaż przeciwstawiała się jego ubożeniu?
21-02-2011 10:15 
 Ocena 1 na 1
Marian (5438 punktów)
   Czasem po prostu ludzie nie wezmą nas na poważnie, jeśli użyjemy miękkiego języka. Użycie ostrzejszych słów lepiej motywuje ludzi do działania (w tym wypadku, zrobienia porządku ze stołem).

   Pozdrawiam.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
21-02-2011 15:34 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>   Czasem po prostu ludzie nie wezmą nas na poważnie, jeśli użyjemy miękkiego języka.

Szczerze wierzę, że bardzo to zależy od środowiska, w jakim pracujesz, dlatego piszę o istotności kontekstu wypowiedzi.
21-02-2011 09:52 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
>   Ja dość często używam tych słów i jestem nieustannie upominany. Ku mojej frustracji, nikomu jeszcze nie udało się sformułować racjonalnego argumentu przeciwko nim. Wszystko, co dostałem to „nie wypada”, „nie powinno się”, „dziecko słucha”, nic konkretnego.
>   Więc przyłapaliśmy Durczoka na zwyczajnej, nieformalnej rozmowie. Wielkie mi rzeczy.
Miałem cudowną polonistkę w liceum, prawdziwą damę z misją nauczenia nas polskiej kultury. Pani profesor, na którejś z lekcji opowiedziała nam zdarzenie: Była w Boże Narodzenie na jednej z białostockich wsi. Dwuletnia dziewczyka siedziała w rogu pokoju i patrzyła na choinkę. W pewnym momencie wstała i podeszła do drzewka. Wtedy ojciec obsypał ją Durczokiem.
Pani profesor, zwracająca uwagę na potrzebę piękna w wyrażaniu myśli powiedziała. - Nie należy się temu dziwić, dziecko pierwszy raz wstało i ojciec wyraził swoje emocje na swoim prymitywnym poziomie intelektualnym.
Myślę, że znam o wiele bardziej ordynarne słowa od Pana Redaktora Durczoka, ale ich nie używam, nie są mi konieczne w wyrażaniu emocji.
Żyjemy w wolnym kraju, ale ja nie uznam za kulturalnego takiego człowieka, który używa takiego języka.
To zupełnie niewielka rzecz.

@@@
.
21-02-2011 10:40 
 Ocena 1 na 1
Marian (5438 punktów)
>Żyjemy w wolnym kraju, ale ja nie uznam za kulturalnego takiego człowieka, który używa takiego języka.
   I nie należy. Kulturalny człowiek to taki, który stosuje się do pewnych reguł, bezwzględnie. Ja jednak uważam, że jest różnica między kimś, kto używa wyrazów wulgarnych co drugie słowo i nie potrafi się bez nich wysłowić, a kimś, kto robi to z umiarem, w pełni świadomie i tylko w pewnych okolicznościach.
   Zresztą nadużywanie słów nie ogranicza się tylko to wulgaryzmów. Tak samo jest dla mnie nieestetyczne, używanie „co nie?” co drugie słowo, tudzież innych przerywników.
   Tego typu słowa istnieją nie bez powodu i z pewnością nie zamierzam z nich zrezygnować tylko dlatego, że ktoś arbitralnie uznał je za „brzydkie”. Niektóre kiedyś były zupełnie akceptowalne wśród polskiej szlachty, ale zmieniły swój status pod wpływem kontekstu, w którym je używano. Dla przykładu wyraz „klejnoty” wciąż jeszcze jest w porządku, ale jego użycie w oryginalnym sensie jest bardzo rzadkie i dziś używa się go głównie w kontekście męskich genitaliów, więc jest na dobrej drodze do uznania go wkrótce za wulgaryzm (podobnie było z pewnym elementem dekoracyjnym pasa szlacheckiego).

   Pozdrawiam.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
21-02-2011 11:14 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
>Kulturalny człowiek to taki, który stosuje się do pewnych reguł, bezwzględnie. Ja jednak uważam, że jest różnica między kimś, kto używa wyrazów wulgarnych co drugie słowo i nie potrafi się bez nich wysłowić, a kimś, kto robi to z umiarem, w pełni świadomie i tylko w pewnych okolicznościach.
Zgadzam się z tym Pańskim postem w bardzo dużym stopniu i w tym kontekście jeszcze bardziej nie rozumiem Pańskiej obrony przytoczonej tu wypowiedzi red. Durczoka.

Pozdrawiam.

@@@
.
21-02-2011 15:50 
 Ocena 3 na 3
Marian (5438 punktów)
>Zgadzam się z tym Pańskim postem w bardzo dużym stopniu i w tym kontekście jeszcze bardziej nie rozumiem Pańskiej obrony przytoczonej tu wypowiedzi red. Durczoka.
   Nie chciałem, żeby to zabrzmiało jak jego obrona. Równie dobrze może faktycznie być prostakiem; nie wiem tego, nie znam go wystarczająco. Chodzi mi raczej o takie szufladkowanie ludzi: jeśli kogoś się przyłapało ba używaniu pewnych słów, to można go zrównać z typowym prostaczkiem spod budki z piwem.

   Pozdrawiam.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
21-02-2011 16:19 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
>   Nie chciałem, żeby to zabrzmiało jak jego obrona. Równie dobrze może faktycznie być prostakiem; nie wiem tego, nie znam go wystarczająco. Chodzi mi raczej o takie szufladkowanie ludzi: jeśli kogoś się przyłapało ba używaniu pewnych słów, to można go zrównać z typowym prostaczkiem spod budki z piwem.
Sprawa jest ogromnie względną.
Wychowałem się w inteligenckim domu na robotniczym podwórku. Sądzę, że jeszcze teraz potrafiłbym pojechać z niezłą "wiąchą", ale jakoś nigdy środowiska, w których bywałem mi się nie pomyliły.
Dbała o to i "domowa kultura" i posiadana inteligencja.
Dlatego "wystąpienie" redaktora Durczoka oceniam znacznie gorzej niż ten sam tekst u typowego prostaczka z patologicznego środowiska. Kiedyś ktoś trafnie określił jednego z polityków. "Gówno opakowane w celofan". Ponieważ nienawidzę hipokryzji, to takie gówno jest dla mnie gorsze od "żywego".
Ale ja jestem człowiekiem "starej daty".

Pozdrawiam.

@@@
.
Marian (5438 punktów)
   Cóż, ja wciąż uważam, że po prostu przyłapano Durczoka w jego naturalnym środowisku. Dla mnie to nie jest nic wielkiego. Być może środowisko telewizyjne tak właśnie wygląda. Trudno uwierzyć, że Durczok jest jedynym „bluzgającym”. Lis też miał podobną wpadkę.
   Nie uważam też za hipokryzję dostosowywania swojego języka i zachowania do kontekstu. Osobiście, w większości wypadków nie mam nawet potrzeby używania takiego narzędzia ekspresji, jak słowa „nacechowane”.

   Pozdrawiam.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
Grzegorz (5685 punktów)
Samokrytyka zawodowa w ogóle w Polsce mocno kuleje, nie czepiałbym się tutaj akurat dziennikarzy. Dałbym pierwszeństwo choćby posłom, lekarzom i prawnikom.

Osobna sprawa że na podstawie przedstawionego materiału trudno stwierdzić czy Durczok rzeczywiście był na 100% pod wpływem. Nie jak np. w przypadku posła PSL-u www.youtube.com/watch?v=r1xWLGbjnio
20-02-2011 22:23 
 Ocena 2 na 2
Rafaela (2059 punktów)
>Samokrytyka zawodowa w ogóle w Polsce mocno kuleje, nie czepiałbym się tutaj akurat dziennikarzy.
Oczywiście, że problem ten nie dotyczy tylko dziennikarzy. To tylko jeden z przykładów. Akurat wybrałam ten. Kreują rzeczywistość nie zawsze do końca rzeczywistą, lecz jakakolwiek krytyka jest traktowana jako atak na wolność słowa. Czasem niewinna informacja może mieć nieodwracalne skutki.

*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
spellbinder (8577 punktów)
Durczok to osoba publiczna. Jako osoba publiczna nie może pozwolić, żeby publika o nim zapomniała. Nikt nie słyszy, ani nie pamięta, o grzecznych dziennikarzach. Pamięta się tych, którzy wcale grzeczni nie są, którzy ostrym językiem szczują rozmówców. Durczok widać ostrego języka nie ma, ale promować się w końcu trzeba. Jak przyjdzie do reklamowania pasztetu na emeryturze, to nazwisko musi być.

Ta jedna mała afera, gdzie nawet nie do końca jest oczywiste, czy on był pijany czy nie był, przysporzyła mu więcej uwagi, niż gdyby zrobił cokolwiek profesjonalnie.

No i ta zabawa w niby kasowanie, takie ciuciu ciuciu, gest pod publiczkę. Podbijanie zainteresowania, nic więcej. Taki manewr w stylu "zakazanych" reklam. Jakim cudem jeden film na yt skasowali, a innego już nie dali rady?
Smoothie (163 punktów)

>Durczok, mógł pojawić na antenie w stanie wskazującym i dlaczego, żaden inny dziennikarz tego tematu
>nie nagłośnił.

Bo nie było co nagłaśniać. Oglądałam ten środowy program i moje wrażenie podczas oglądania - pan Kamil ma po prostu dobry humor. Po rozmowie z Palikotem gośćmi byli Agata Passent i Jacek Santorski - tu p Durczok zachowywał się normalnie, ale nie słyszałam, żeby ktoś o tej późniejszej rozmowie wspominał...
Meretseger (61860 punktów)
Nie odniosłam wrażenia, by był pijany, ale ozór ma niewyparzony, to fakt

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365