 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 26-02-2011 19:29 | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | tzw. wierność
2 na 2 | Chciałam się Państwa zapytać, jako kobieta, co sądzą Państwo o tzw. wierności? Nie tylko, oczywiście, małżeńskiej! Mężczyźni mają do niej stosunek luźny. W swojej większości. Uważają, że mogą zdradzić swoją kobietę, z inną, przypadkową dziumdzią, bo to niby nie pociąga za sobą żadnych konsekwencji. Wspominam w tym miejscu śp. Michalinę Wisłocką, która żyła w przedziwnym układzie małżeńskim. I w związku z tym uważała, że kobiety powinny wybaczać facetom skoki w bok. Bo to tylko seks. Również związek Sartre`a i Simone de Beauvoir był ciekawy. Niby byli razem, a jednak każde osobno. Rodzice, mając kilkoro dzieci, mogą je kochać albo po równo, albo jedne bardziej, a drugie mniej. Liczne rodzeństwo też może dzielić swą miłość pomiędzy braci i siostry. Ale tam chodzi o miłość rodzicielską lub braterską. Dlaczego zaś miłość erotyczna jest tak, wydawało by się, ekskluzywna, że nie jesteśmy jej w stanie dzielić z nikim innym? A może jesteśmy? Dlaczego mężczyzna nie miałby kochać równocześnie kilku kobiet (lub odwrotnie), każdą za co innego? A jednak, kiedy mąż (kochanek, partner) łapczywie patrzy na inną kobietę, a żona (kochanka,konkubina) robi słodkie oczy do innego faceta, krew nas zalewa. Czy odzywa się wtedy w nas nasz egoizm? Chęć posiadania drugiej osoby na wyłączność? Pomijam już kwestie związane z wychowaniem dzieci. Wiadomo przecież, jak na dzieci wpływa niewierność rodziców! Fatalnie! Narkomania, alkoholizm, i powtarzanie złych wzorców. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| stanik (453 punktów) | Mój tata śpiewał taką oto piosenkę...
Przed stu laty żył Indianin co dziewczyny kochał dwie . Czy legenda, czy podanie może prawda.? Któż to wie. Bo dwie dziewczyny kochać żaden grzech.
dalej było już tylko ole...
|
|
 | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Mój tata śpiewał taką oto piosenkę... >Przed stu laty żył Indianin >co dziewczyny kochał dwie . W plemionach tzw. prymitywnych to jeszcze uchodziło. Bo tam szło o rozród! Ale ja piszę o miłości! Czy ówże Indianin kochał tak samo owe dwie dziewczyny? I co one o tym sądziły? Czy były z tego zadowolone, że mają jednego faceta do podziału, co je niby jednakowo kocha?
Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
|
|
|  | | stanik (453 punktów) |
> Ale ja piszę o miłości! Czy ówże Indianin kochał tak samo owe dwie dziewczyny? I co one o tym sądziły? Czy były z tego zadowolone, że mają jednego faceta do podziału, co je niby jednakowo kocha? W piosence nie było czy je kochał jednakowo. Inaczej się kocha żonę a inaczej inną pannę.
|
|
| |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Inaczej się kocha żonę a inaczej inną pannę. Ja to rozumiem. Ale staram się wczuć w to co sądzi o tym żona oraz ta inna panna. Czy żona jest uszczęśliwiona, że mąż jest zainteresowany tą inną panną, oraz czy owa inna panna jest ukontentowana, że ów pan ma żonę?
Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
|
|
| | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | >Czy żona jest uszczęśliwiona, że mąż jest zainteresowany tą inną panną, oraz czy owa inna panna jest ukontentowana, że ów pan ma żonę? Opowiem Ci historyjkę. Był raz sobie facet, który miał żonę, a nawet dziecko. Facet (być może z braku adrenaliny) znalazł sobie kochankę, zresztą koleżankę z pracy jego i żony. Żona była niezadowolona, kochanka też i na bazie owego nieukontentowania żona z kochanką raz wreszcie się spiknęły i stwierdziły, że tak dalej być nie może. Najpierw się więc upiły do nieprzytomności brandy pitą ze szklanek, a gdy już wytrzeźwiały, obie zgodnie szurnęły faceta w kąt. W ten sposób facet został i bez żony, i bez kochanki. Morał? Jednak niewierność nie popłaca.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | > Mężczyźni mają do niej stosunek luźny.A kobiety to takie wierne są...  > Dlaczego mężczyzna> nie miałby kochać> równocześnie kilku kobiet (lub odwrotnie), każdą za co innego?> Czy odzywa się wtedy w nas nasz egoizm? Chęć posiadania drugiej osoby na> wyłączność?Odzywa się w "nas" wtedy potrzeba odgrywania ról, dostosowania się do wzorców społeczeństwa, jakiego jesteśmy częścią. Powstają idiotyczne mity, kretyńskie zasady, wszystkim wkoło się wmawia, że coś jest ważne, to będą się zachowywać, jakby faktycznie było to coś istotnego. Ot choćby wielkość cycków. Dla mężczyzny wychowanego w naszej kulturze posiadanie cycków jest czymś hańbiącym - jednocześnie u Japońców tłuścioch z cycami jak dojna krowa był esencją męskości. Kobiety z kolei zazdroszczą sobie cyców, do tego stopnia, że aż chcą się okaleczać. Bo dodatkowe 5 kilo cisnące na kręgosłup jest im tak potrzebne do zachowania wysokiej samooceny  No jest. Powstał głupi mit i ludzie chcąc nie chcąc się dostosowują. Tak samo w przypadku związków. Jest mit głoszący, iż trzeba być zazdrosnym, to ludzie są zazdrośni. Swój wkład w to ma na pewno podejście rozpowszechnione przez naszych rodzimych szamanów, którzy z seksu robią nie wiadomo co, jakieś zakazane czary mary.
|
|
 | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Jest mit głoszący, iż trzeba być zazdrosnym, Nie widzę takiego mitu. Kościół też nic o zazdrości nie głosi. Jedynie mówi o wierności małżeńskiej. A ja mówię ogólnie o wierności, nawet w parach homoseksualnych. Przecież geje też są wierni sobie, i nie lubią jak ich partner lub partnerka zdradza. Moim wątkiem jest to, dlaczego miłość erotyczna jest taka wyłączna, że nie toleruje zdrady, czyli możliwości kochania jeszcze kogoś innego? Jak masz dwoje czy troje dzieci to je kochasz niby to po równo. Chociaż one zawsze będą rywalizowały o twoją miłość. Ale jak masz partnera to on lub ona nie są skłonni dzielić się swoją miłością. Dlaczego?
Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
|
|
|  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | > Nie widzę takiego mitu. Kościół też nic o zazdrości nie głosi.No jak nie ma jak jest. W kółko i wszędzie na forach babska piszą o tym, że albo są zazdrosne, albo ich faceci są zazdrośni. W każdym młodzieżowym szmatławcu można w co drugim numerze przeczytać o zazdrości. Co chwila jakieś psychotesty typu "sprawdź czy jesteś zazdrosna" itd. > Jedynie mówi o wierności małżeńskiej. A ja mówię ogólnie o wierności, nawet w parach homoseksualnych. Przecież geje też są wierni sobie, i nie lubią jak ich partner lub partnerka zdradza.To tylko potwierdza tezę o odwzorowywaniu zachowań utrwalonych w kulturze. Ludzie są zazdrośni, bo zewsząd słyszą, że mają być zazdrośni. Zazdrość jest często rzeczą absolutnie irracjonalną. > Moim wątkiem jest to, dlaczego miłość erotyczna jest taka wyłączna, że nie toleruje zdrady, czyli możliwości kochania jeszcze kogoś innego?Ależ toleruje - z tym, że nie w naszym klimacie kulturowym. Bo my "wiemy", że powinniśmy być w tej kwestii zazdrośni. > Jak masz dwoje czy troje dzieci to je kochasz niby to po równo.To również jest rodzaj "wiedzy". Dzieci "trzeba" kochać jednakowo, inaczej jest się złym rodzicem. Pół biedy, że jeszcze 100 lat temu ludzie nawet nie wiedzieli ile tych dzieci mają  Teraz dzieci kochać trzeba i kropka. Mimo, że to z miłością nie ma nic wspólnego. > Chociaż one zawsze będą rywalizowały o twoją miłość. Ale jak masz partnera to on lub ona nie są skłonni dzielić się swoją miłością. Dlaczego?Bo tak. Koniec i kropka
|
|
| |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Bo tak. Koniec i kropka Czyli rozumiem, że za ten stan rzeczy obarczasz naszą kulturę. Bo tzw. miłość zrodziła się powiedzmy w Renesansie. Petrarka, Szekspir itp. Potem Romantyzm Mickiewicz, Słowacki. Ale Medea też była zazdrosna o Jazona. W Satyrykonie Petroniusza też mamy scenki zazdrości o młodego Gitona. Ale nie wiem tak do końca, czy zazdrość jest wyuczona kulturowo czy tkwi w nas immanentnie. Jak sobie radzą żony w haremie?
Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
|
|
| | |  | | spellbinder (8577 punktów) | >Czyli rozumiem, że za ten stan rzeczy obarczasz naszą kulturę. Bo tzw. miłość zrodziła się powiedzmy w Renesansie. Petrarka, Szekspir itp. Potem Romantyzm Mickiewicz, Słowacki.
Miłość to jest stan chemiczny, który został ładnie sprawdzony i opisany. Miłość "romantyczna", która ma trwać do końca życia, to rzecz wykonalna, ale tylko wtedy, kiedy kochankowie krótko żyją.
Reszta tej otoczki, to kwestia uwarunkowania kulturowego, z naciskiem na uprzedmiotowienie kobiet. Dziś za prawo do spółkowania z małżonką trzeba płacić milionem dolarów, w czasach dawnych wystarczył jelonek z lasu mości księcia. Osoby wyższego stanu miały jawne kochanki. Królowa nie była zazdrosna o męża, a o prawa dzieci do tronu.
>Ale Medea też była zazdrosna o Jazona.
A Edyp o swoją matkę... ale warto zauważyć, że owa zazdrość dotyczy w większości osób, które ledwo co się poznały. Ma też wymiar społeczny - cała ta wojna o Helenę wynikła nie z tego, że ktoś puknął czyjąś żonę, a z tego, że zbrukał honor.
>Ale nie wiem tak do końca, czy zazdrość jest wyuczona kulturowo czy tkwi w nas immanentnie.
Zazdrość jest w genach, ale nie zazdrość o kobietę/mężczyznę. Człowiek dąży do tego, żeby być najlepszy ze swojej grupy, chce posiadać więcej, ubierać się drożej. Ktoś ma więcej, więc można być zazdrosnym - zazdrość to pragnienie czegoś, co ma ktoś inny. Zazdrość o małżonkę/małżonka również.
Nasza kultura nadała znaczenie wielu debilnym rzeczom - skutkiem czego wartość zyskał długi penis, tudzież wielkie cycki. Nie tak wiele potrzeba, żeby ludzie zaczęli być zazdrośni o to, kto zrobił większą kupę.
>Jak sobie radzą żony w haremie?
Dla nich to norma - dla nas rzecz nie do pomyślenia. Tak samo jak dla ateisty życie bez boskiego zwierzchnika jest całkowicie normalne, a dla katolika - zgroza. Nie ma pojęcia jak można żyć bez boga.
|
|
|  | | Hodża (11172 punktów) |
> dlaczego miłość erotyczna jest taka wyłączna, że nie toleruje zdrady, czyli możliwości kochania jeszcze kogoś innego?Ależ to oczywiste. Akt erotyczny powoduje pewne hm nasycenie tudzież hm znużenie i gotowość partnera który ma jakieś fikimiki na boczku do zaspokajania potrzeb drugiego członu w związku spada co odbija się poważnie na jakości pożycia. Powoduje to bolesne uczucie niedosytu a nawet niedowartościowania, a strach przed nim nazywamy zazdrością.
|
|
5 na 5 | rhotax7 (3947 punktów) |
Wierność jest wspaniałym wynalazkiem ewolucji.
Wierność ideom i poglądom też jest piękna ale do momentu gdy te idee i poglądy nie okazują się błędne i/lub szkodliwe wtedy należy je porzucić i przyjąć nowe.
Najwyżej cenię wierność racjonalnemu podejściu do świata.
Najniżej cenię wierność bogu/bogom.
|
|
 | | spellbinder (8577 punktów) | > Wierność ideom i poglądom też jest piękna ale do momentu gdy te idee i poglądy nie okazują się błędne i/lub szkodliwe wtedy należy je porzucić i przyjąć nowe.Czyli to nie wierność jest wartością, a odpowiednie przekonania, których zmieniać nie trzeba
|
|
4 na 4 | Ratatoskr (4439 punktów) | > Chciałam się Państwa zapytać, jako kobieta, co sądzą Państwo o tzw. wierności?To samo co o każdej innej umowie pomiędzy ludźmi. Np. że nie będą chodzić w butach po domu (albo też, że właśnie oboje będą). Z tym, że w naszej kulturze wierność jest domniemanym elementem umowy związkowej (chyba, że wysokie, układające się strony zadecydują inaczej  . > Mężczyźni mają do niej stosunek luźny.Generalizacja. > Dlaczego zaś miłość erotyczna jest tak, wydawało by się,> ekskluzywna, że nie jesteśmy jej w stanie dzielić z nikim innym?Genetyka. Bo ci, których krew nie zalewała, wychowywali nie swoje dzieci, a zatem mieli mniej swoich własnych. A te, których krew nie zalewała, otrzymywały mniejsze środki na wykarmienie swoich dzieci, a zatem miały mniejsze szanse na ich odchowanie. > Dlaczego mężczyzna nie miałby kochać> równocześnie kilku kobiet (lub odwrotnie), każdą za co innego?Jeśli obojgu (otrojgu, oczworgu, opięciorgu) tak pasuje, to czemu nie? A jeśli jednak nie pasuje, to winni raczej ustalić ze sobą te kwestie przed ślubem. seksualnosc-kobiet.pl
|
|
1 na 1 | Milosz23 (76 punktów) | Bardzo ciekawe pytanie. W sprawach dotyczących naszych emocji staram się stronić od wygłaszania uniwersalnych zasad i jedynych prawdziwych teorii, ponieważ jest to temat skomplikowany i bardzo łatwo o błąd. Także powiem tylko, jakie jest moje prywatne, subiektywne zdanie.
Po pierwsze nie uważam, żeby mężczyźni częściej zdradzali niż kobiety. Dawniej tak było, teraz już tak nie jest. To jest ale najmniej istotne - istotniejsze jest skomentowanie samych idei wierności, zdrady i zazdrości. Duża porcja naszych emocji pochodzi ze sfery zarządzanej przez podświadomość, dlatego też tak ciężko jest nam je wytłumaczyć, dlatego rozmowy o nich są często trudne, łatwo się w nich pogubić. Wiele wskazuje na to, że jakaś część naszych odruchów - również tych emocjonalnych - to stare nawyki, powiedzmy, sprzed 40.000 lat. Z czasów, kiedy żyliśmy w społeczeństwach 50 osobowych. Można sobie wyobrazić, że stosunki międzyludzkie i kształtowane przez nie odruchy różniły się od dzisiejszych diametralnie. Jesteśmy pięknymi, niezwykle skomplikowanymi urządzeniami, ale nieco przestarzałymi.
Ile kobiet w społeczeństwie liczącym 50 osób będzie za starych lub za młodych, by nosić dziecko? Ile z nich będzie chorowitych lub po prostu brzydkich? Te same pytania można zadać o mężczyznach. Powiedzmy, że będą to 4 kobiety. Teraz ile z tych kobiet już ma partnera, tzn. kogoś, kto chce je zapłodnić i z tego względu będzie je chronić przed innymi mężczyznami? Opcje się zawężają. Nagle okazuje się, że znalezienie odpowiedniej partnerki jest niezwykle trudne. Ale załóżmy, że udało się tego dokonać - co teraz? Czy pozwolimy, aby ktoś inny posiadł naszą kobietę? Nie. Nie można dopuścić nawet do flirtu, najlepiej ograniczyć kontakt do minimum, bo jeśli nie, może się pewnego dnia okazać, że znowu jesteśmy sterylni.
Stąd bierze się ten uzasadniony lęk, zazdrość i w końcu - skryta lub otwarta agresja. Dobrze, że przynajmniej mamy lepiej rozwinięty płat czołowy mózgu. żeby to wszystko kontrolować.
Dziś, być może, ten scenariusz jest już nieaktualny, jako że pula potencjalnych partnerów / partnerek wybitnie się zwiększyła. Ale w nas to wciąż żyje - i kto wie, czy przypadkiem nie wychodzi nam to na zdrowie?
|
|
 | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Dobrze, że przynajmniej mamy lepiej rozwinięty płat czołowy mózgu. żeby to wszystko kontrolować. Lecz ja się pytam nie teoretycznie, ale tak zupełnie praktycznie, dlaczego jesteśmy zazdrośni o partnerkę lub o partnera? A wiem, że są osoby nie zazdrosne,którym jest to obojętne, że ich dziewczyna lub chłopak się puszcza. Dlaczego jedni są zazdrośni i wymagają wyłączności w miłości, a innym na tym nie zależy? Może ci którym nie zależy, nie przywiązują takiej wagi do miłości wyłącznej?
Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
|
|
|  | | Milosz23 (76 punktów) | >> Dobrze, że przynajmniej mamy lepiej rozwinięty płat czołowy mózgu. żeby to wszystko kontrolować. >Lecz ja się pytam nie teoretycznie, ale tak zupełnie praktycznie, dlaczego jesteśmy zazdrośni o partnerkę lub o partnera? A wiem, że są osoby nie zazdrosne,którym jest to obojętne, że ich dziewczyna lub chłopak się puszcza. Dlaczego jedni są zazdrośni i wymagają wyłączności w miłości, a innym na tym nie zależy? Może ci którym nie zależy, nie przywiązują takiej wagi do miłości wyłącznej?
Ponownie odwołam się do swojego szkicu społeczeństwa 50 osobowego. Albo też do filmów przyrodniczych o gorylach. W tym przypadku - wszystko jedno. Kto najzacieklej broni swojej samicy? Samiec alfa. Taki samiec i wtedy i dziś reaguje agresją na każdą sytuację, która choćby wydaje się zagrożeniem dla jego dominacji nad wybraną samicą. Słabsze samce pozwalają na więcej, bo cieszą się tym, co mają - przytrafiło im się szczęście i lepiej nie marudzić - w razie konfliktu na pewno będą po przegranej stronie. Czy ktoś ze znanych Ci osób nie pasuje do tego opisu? Oto dowód na to, że się zmieniamy i te cechy - bycie samcem alfa i wyraźna zazdrość - niegdyś skorelowane, dziś wydają się mieszać.
Rozumiem, że szukasz w tym jakiejś logiki. Jest jej niewiele - można wymieniać wychowanie, doświadczenia w dzieciństwie, wzorce obecne w społeczeństwie, w którym się funkcjonuje i jakieś znaczniejsze wydarzenia czy przeżycia we wcześniejszych związkach, ale tak naprawdę te czynniki będą ogrywały główną rolę tylko dla części osób, nie dla wszystkich.
|
|
 | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | A nie jest przypadkiem tak, że facet próbuje zapłodnić wszystko co się tylko rusza? Dla niego nie ma znaczenia czy to będzie dobre dziecko z tego "związku", czy złe dziecko. Jak przeżyje, to dobrze. Jak nie przeżyje - też dobrze. Mężczyzna nie ma żadnego powodu do oszczędzania swoich komórek rozrodczych, gdyż produkuje je w ilościach iście hurtowych.
Dopiero przy okazji wykształcenia wzorców estetycznych (ta ładna, ta brzydka) i odczuwania obrzydzenia do niektórych ludzi to pole się zawęziło. Doszło nawet do takich absurdów... pozwolę sobie na anegdotkę. Znajomek kiedyś chwalił się nową "znajomością" - na jakiejś imprezce przygruchał sobie taką "fajną" laskę. Zamknęli się w pokoju, w celu wiadomym... no i do niczego nie doszło w końcu. Dlaczego? Bo była nieogolona. A on się, słuchajcie drodzy Państwo, nieogolonych brzydzi. Absurd. Ładna, symetryczna, zdrowa dziewuszka... i nie można jej puknąć, bo ma parę włosów tam, gdzie nawiasem mówiąc, włosy mieć powinna. Absurd.
|
|
|  | | Milosz23 (76 punktów) | >A nie jest przypadkiem tak, że facet próbuje zapłodnić wszystko co się tylko rusza? Dla niego nie ma znaczenia czy to będzie dobre dziecko z tego "związku", czy złe dziecko. Jak przeżyje, to dobrze. Jak nie przeżyje - też dobrze. Mężczyzna nie ma żadnego powodu do oszczędzania swoich komórek rozrodczych, gdyż produkuje je w ilościach iście hurtowych.
Jasne, ale nasze wypowiedzi się nie wykluczają. Dbanie o to, ażeby nikt nie podwędził naszej partnerki nie wyklucza wcale tego, że my sami będziemy się starali zdobyć inne.
>Jak nie przeżyje - też dobrze
Tu już się nie zgodzę - jednak wybitna większość ludzi teraz jak i kiedyś preferowała, aby ich potomstwo przeżyło. Bynajmniej nie jest to rzecz zarezerwowana dla matek i ich instynktu macierzyńskiego.
>Dopiero przy okazji wykształcenia wzorców estetycznych (ta ładna, ta brzydka) i odczuwania obrzydzenia do niektórych ludzi to pole się zawęziło. Doszło nawet do takich absurdów... pozwolę sobie na anegdotkę. Znajomek kiedyś chwalił się nową "znajomością" - na jakiejś imprezce przygruchał sobie taką "fajną" laskę. Zamknęli się w pokoju, w celu wiadomym... no i do niczego nie doszło w końcu. Dlaczego? Bo była nieogolona. A on się, słuchajcie drodzy Państwo, nieogolonych brzydzi. Absurd. Ładna, symetryczna, zdrowa dziewuszka... i nie można jej puknąć, bo ma parę włosów tam, gdzie nawiasem mówiąc, włosy mieć powinna. Absurd.
To akurat ma bardzo proste uzasadnienie opisane na łamach licznych pism naukowych. Każdy świadomie lub podświadomie selekcjonuje osoby, z którymi ma zamiar uprawiać seks. Ta selekcja jest niesłychanie złożona. Ale odnosząc się tylko i wyłącznie do Twojego przykładu - generalnie wolimy widzieć więcej aniżeli mniej. Dzięki temu, że kobieta ma wygoloną waginę, możemy pewniej stwierdzić, czy jest zdrowa. Może się nasunąć pytanie o włosy na głowie - no więc tu prawidłowość jest odwrotna, jako że czyste, lśniące włosy pozwalają ocenić witalność takiej dziewczyny, łysa wyglądałaby na schorowaną. Włosy łonowe takiej wartości nie mają - są więc swoistą przeszkodą.
|
|
| |  | | spellbinder (8577 punktów) | > Tu już się nie zgodzę - jednak wybitna większość ludzi teraz jak i kiedyś preferowała, aby ich potomstwo przeżyło. Bynajmniej nie jest to rzecz zarezerwowana dla matek i ich instynktu macierzyńskiego.Dla mężczyzny "utrata" partnerki na rzecz innego kolesia nie jest specjalnie druzgocąca, tak samo utrata dziecka nie jest szczególnie dotkliwa. Jego bowiem "stworzenie" dziecka nie kosztuje mężczyzny zbyt wiele wysiłku. Jedno umrze, ale zrobił ich kilka. A w ciągu całego jego życia tylko dwójka musi przeżyć, żeby było cacuś. > To akurat ma bardzo proste uzasadnienie opisane na łamach licznych pism naukowych. Każdy świadomie lub podświadomie selekcjonuje osoby, z którymi ma zamiar uprawiać seks. Ta selekcja jest niesłychanie złożona. Ale odnosząc się tylko i wyłącznie do Twojego przykładu - generalnie wolimy widzieć więcej aniżeli mniej. Dzięki temu, że kobieta ma wygoloną waginę, możemy pewniej stwierdzić, czy jest zdrowa.Znaczy czy nie ma łuszczycy pod pachą? > Może się nasunąć pytanie o włosy na głowie - no więc tu prawidłowość jest odwrotna, jako że czyste, lśniące włosy pozwalają ocenić witalność takiej dziewczyny,To zabawne, bo jak przez tydzień nie wymyję głowy szamponem, samą jeno wodą, to włosy wyglądają jak przetłuszczone siano. A z tego co wiem, ludzie pierwotni nie mieli Shaumy  Facet może sobie puknąć co mu się żywnie podoba, bo niczym nie ryzykuje. Czy to będzie dobry materiał genetyczny, czy zły materiał genetyczny, jemu to ryba. Jak zechce to zapłodni dziesięć kobiet dziennie. To, że "wybranka" ma grzybicę, to akurat mały problem. Mężczyźnie znacznie trudniej zarazić się czymś wenerycznym niż kobiecie. Co więcej - przez długi czas ludzie kopulowali w warunkach, jakie u nas wywołałyby wymioty. Brak jakiejkolwiek higieny osobistej, smród, wszy - a seksić się trzeba. > łysa wyglądałaby na schorowaną. Włosy łonowe takiej wartości nie mają - są więc swoistą przeszkodą.Włosy łonowe są kwestią mody. Jedni lubią, inni nie lubią. To tak jak uważanie faceta w sandałach i białych skarpetkach za obciachowego. Rzecz, która nie ma żadnego uzasadnienia jest powielana i na jej podstawie są wyciągane jakieś dziwaczne wnioski.
|
|
2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Moim zdaniem, gdy kogoś się naprawdę kocha, to robi się wiele rzeczy dla niego z przyjemnością. Zatem ktoś kto ma tendencje do zazdrości nie zazdrości, ktoś kto ma ochotę na większą ilość partnerek (ów) seksualnych rezygnuje z tego.
W przypadku nierównej relacji pomiędzy oceną pozamałżeńskich stosunków płciowych kobiety, a tymże u mężczyzny, winę ponosi sama natura. Kobieta wie, czyje dziecko nosi w swoim brzuchu, a w każdym bądź razie wie, pomijając nieliczne jeszcze wypadki wynajmowanym mam, że połowa materiału genetycznego na pewno jest jej. Facet tego czasem nie wie. Oczywiście nie jest tak, że ludzie myślą o tych genach. Zazdrość dotyczy też osób bezpłodnych. Silniejsza statystycznie zazdrość o kobietę jest w dużej mierze podświadoma.
Znów, jeśli chodzi o pary, które pragną wolnego seksu w większym gronie, kobietę może zdradzić wbrew jej intencjom chęć bezpieczeństwa z jednym, dobrym genetycznie partnerem. Wtedy jej były ze zdumieniem może odkryć, iż o ile on uprawiał wolny seks stawiając swoją połowicę zawsze na pierwszym planie, o tyle ona, nie mogąc tego nawet sobie samej wytłumaczyć, zwiąże się nagle na stałe z innym facetem.
Z uwagi na to, że tylko jedna płeć nosi ciążę, podejście do seksu i zazdrości obydwu płci nie jest w pełni równorzędne. Stąd biorą się patologie takie jak stosunek do kobiet w różnych tradycyjnych kulturach (nie tylko w islamie), pomysły na niewychodzenie z domu, czy owijanie od stóp do głowy. Stąd bierze się też kult dziewictwa, który moim zdaniem uwłacza kobietom.
Wydaje mi się, że kiedyś technika będzie mogła nadrobić tę niesprawiedliwość i, być może, promowane będą zaawansowane inkubatory i tylko niektóre kobiety będą się godzić na naturalną ciążę. Jeśli wyrówna to choć trochę wzajemne relacje obu płci - będzie to bardzo wartościowa zmiana.
|
|
 | | spellbinder (8577 punktów) | > Moim zdaniem, gdy kogoś się naprawdę kocha, to robi się wiele rzeczy dla niego z przyjemnością.No i problem, bo co to jest "naprawdę miłość"? > W przypadku nierównej relacji pomiędzy oceną pozamałżeńskich stosunków płciowych kobiety, a tymże u mężczyzny, winę ponosi sama natura. Kobieta wie, czyje dziecko nosi w swoim brzuchuA jakimże to sposobem? Ma wykrywacz ojcostwa? Jak sypia z dwoma facetami, to wynik może być rozmaity... > Oczywiście nie jest tak, że ludzie myślą o tych genach. Zazdrość dotyczy też osób bezpłodnych. Silniejsza statystycznie zazdrość o kobietę jest w dużej mierze podświadoma.Teraz na topie jest określenie "nieświadoma"  > Znów, jeśli chodzi o pary, które pragną wolnego seksu w większym gronie, kobietę może zdradzić wbrew jej intencjom chęć bezpieczeństwa z jednym, dobrym genetycznie partnerem.Ok, ale teoria szukania najlepszego materiału genetycznego się nie do końca sprawdza. Bo tylko nieliczni ludzie mają dobry materiał, a dzieci ma cała masa ludzi. Ostatnio trafiłem nawet na bloga takiego jakiegoś hemofilityka, który też ma dzieci. Jakaś kobieta uznała, że ciężka choroba nie jest związana ze "złym" materiałem genetycznym. Ludzie brzydcy dzieci płodzą, ludzie "głupi" dzieci płodzą... A ja nie mam Mamby i mnie wcale nie ciągnie... > Z uwagi na to, że tylko jedna płeć nosi ciążę, podejście do seksu i zazdrości obydwu płci nie jest w pełni równorzędne.Zazdrość nie tyczy się jedynie stosunków damsko-męskich. Można być zazdrosnym o psa, o swoje dziecko, o cycki, o samochód. O całą masę rzeczy. > Stąd biorą się patologie takie jak stosunek do kobiet w różnych tradycyjnych kulturach (nie tylko w islamie), pomysły na niewychodzenie z domu, czy owijanie od stóp do głowy. Stąd bierze się też kult dziewictwa, który moim zdaniem uwłacza kobietom.A skąd się bierze kult "rączek na kołderkę" czyli kilt niebawienia się józiem? Tylko z tego, że ktoś sobie głupio wymyślił.
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:>>Moim zdaniem, gdy kogoś się naprawdę kocha, to robi się wiele rzeczy dla niego z przyjemnością. >No i problem, bo co to jest "naprawdę miłość"? Przyjmijmy jej prostą składową, czyli radość z radości ukochanej tudzież ukochanego. Cytat:>>W przypadku nierównej relacji pomiędzy oceną pozamałżeńskich stosunków płciowych kobiety, a tymże u mężczyzny, winę ponosi sama natura. Kobieta wie, czyje dziecko nosi w swoim brzuchu >A jakimże to sposobem? Ma wykrywacz ojcostwa? Jak sypia z dwoma facetami, to wynik może być rozmaity... Przeczytałeś poprzednią moją wypowiedź, tą do której się odniosłeś? Jest w niej o tym dokładnie napisane. Cytat:>Ok, ale teoria szukania najlepszego materiału genetycznego się nie do końca sprawdza. Bo tylko nieliczni ludzie mają dobry materiał, a dzieci ma cała masa ludzi. Ostatnio trafiłem nawet na bloga takiego jakiegoś hemofilityka, który też ma dzieci. Jakaś kobieta uznała, że ciężka choroba nie jest związana ze "złym" materiałem genetycznym. Tym niemniej urodziwe, młode i zdrowe osoby są podniecające seksualnie dla większości Homo sapiens. W przypadku kobiety statystycznie większą rolę odgrywa też pozycja społeczna mężczyzny. Czylli niezbyt urodziwy, starszy, lecz bogaty (tudzież po prostu charyzmatyczny) mężczyzna może nawet podświadomie wygrywać z urodziwym młodzieńcem. Ale, nie zdziwiłbym się, gdyby starsi, bogaci mężczyźni byli statystycznie częściej ojcami nieswoich dziedzi niż młodzi. Cytat:>Zazdrość nie tyczy się jedynie stosunków damsko-męskich. Można być zazdrosnym o psa, o swoje dziecko, o cycki, o samochód. O całą masę rzeczy. Zazdrość dotyczy rzeczy, cech, podnoszących pozycję w grupie osobników. Wysoka pozycja bardzo często ma też podtekst erotyczny. Jest symbolem kobiecości i męskości. U naszych przodków jej głównym punktem odniesienia był sukces rozrodczy. My, dzięki bogatej kulturze, często wybieramy pozycję dla samej pozycji. Lecz sukcesy i porażki z tym związane nadal przekładają się na naszą płodność, erotyzm etc. Cytat:>A skąd się bierze kult "rączek na kołderkę" czyli kilt niebawienia się józiem? Tylko z tego, że ktoś sobie głupio wymyślił. Kult dziewictwa jest dużo bardziej powszechny.
|
|
| Drobner (19539 punktów) | Stare, ale w temacie: Wystarczającą karą za bigamię są... dwie teściowe  . Drobner, zawsze wierny... sobie
|
|
4 na 4 | neurosurgery (2484 punktów) | >Chciałam się Państwa zapytać, jako kobieta, co sądzą Państwo o tzw. wierności?
Uważam, że wierność przychodzi łatwo, gdy spotyka się kogoś z kim naprawdę chce się dzielić każdą chwilę. Gdy mam u boku ukochaną osobę to nie przychodzi mi do głowy, żeby ją zdradzać. Może jestem naiwny, ale wierzę w prawdziwą miłość. Nie toleruję zdrady i jestem zazdrosny, ale za to zawsze wierny.
>Uważają, że >mogą zdradzić swoją kobietę, z inną, przypadkową dziumdzią, bo to niby nie pociąga za sobą żadnych >konsekwencji.
No niestety ja tak nie uważam. Nie mógłbym się pokazać swojej wybrance na oczy, gdybym ją zdradził.
|
|
 | | Drobner (19539 punktów) | Ja nie umiałbym stanąć przed lustrem.
Drobner. Z drugiej strony lustra...
|
|
|  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | >Ja nie umiałbym stanąć przed lustrem. Mógłbyś się więc położyć, albo zawisnąć.
Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
|
|
 | 1 na 1 | Matix (5786 punktów) | Wierność wynika z miłości, nie ma miłości bez wierności, jeśli się zdradzają to nie mogą tego cokolwiek jest między nimi (pieniądze, kalkulacja, itd.) nazwać miłością.
|
|
 | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Gdy mam u boku ukochaną osobę to nie przychodzi mi do głowy, żeby ją zdradzać. To bardzo mądre zdanie. Po prostu nie zachodzi taka możliwość ani konieczność. Osoba ta bowiem wypełnia mnie w sposób doskonały. To tak jak człowiek syty nie odczuwa głodu. O zdradzie zaczynamy myśleć wtedy kiedy "ukochana osoba" przestaje już być taką ukochaną, albo nią nigdy nie była, tylko nam się tak wydawało. Często ludzie nie tyle kochają drugą osobę ile chcą ją posiadać na własność. I tak jak nie lubią pożyczać samochodu tak nie dzielą się partnerką.
Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
|
|
6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | "Wierność - silne swędzenie z zakazem podrapania się." Julian Tuwim
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
2 na 2 | Matix (5786 punktów) | Najpierw Grabowska zdefiniuj co to według Ciebie miłość, bo najwyraźniej masz jakąś inną definicję niż którakolwiek z tych jakie słyszałem.
|
|
 | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | >Najpierw Grabowska zdefiniuj co to według Ciebie miłość, bo najwyraźniej masz jakąś inną definicję niż którakolwiek z tych jakie słyszałem. Oczywiście zdefiniować miłość jest dosyć trudno. Na miłość składa się element poznawczy, emocjonalny i behawioralny. Poznawczy, bo aby kogoś pokochać trzeba go wpierw poznać jakoś. Jak już poznamy, włącza się element emocjonalny, czyli ustosunkowujemy się do tego kogoś, w tym wypadku, na plus. Emocje zaś skłaniają nas do odpowiednich zachowań (MIŁOŚĆ BEZ UCZYNKÓW MARTWA JEST!) Takich jak troska o obiekt miłości, poczucie odpowiedzialności, poszanowanie itp. Wyrazem pozytywnych emocji jest też współżycie erotyczne z obiektem miłości. Jest to coś innego, moim zdaniem , niż sam nagi popęd płciowy. Bo z prostytutką możemy współżyć nie kochając jej w powyższym znaczeniu. I o prostytutkę raczej zazdrośni nie będziemy. Gdyż traktujemy ją jak przedmiot zaspokojenia i rozładowania napięcia niż jako osobę. Silna zazdrość natomiast występuje na początku miłości w stanie zakochania. Może to jest taki u nas atawizm. Tak jak jelenie walczą o partnerkę, tak u nas to się przekształciło w zazdrość.
Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
|
|
4 na 4 | Ag-nes (2295 punktów) | >Chciałam się Państwa zapytać, jako kobieta, co sądzą Państwo o tzw. wierności? Nie tylko, >oczywiście, małżeńskiej! Wierność jest możliwa i ma sens gdy spotka się odpowiedniego partnera.
>Mężczyźni mają do niej stosunek luźny. To stereotyp, równouprawnienie i tutaj już odciska swoje piętno.
>A jednak, kiedy mąż (kochanek, partner) łapczywie patrzy na inną kobietę, a żona (kochanka,konkubina) robi słodkie oczy do innego faceta, krew nas zalewa. Czy odzywa się wtedy w nas nasz egoizm? Chęć posiadania drugiej osoby na wyłączność? Pomijam już kwestie związane z wychowaniem dzieci. Zazdrość w związku pełni funkcję motywacyjną i świadczy o tym, że zależy nam na partnerze (z pominięciem patologicznych prześladowań i ograniczania wolności partnera spowodowanych brakiem zaufania lub ekstremalnym egoizmem). Obojętność sygnalizuje, że czas taki związek zakończyć.
> Wiadomo przecież, jak na dzieci wpływa niewierność rodziców! Fatalnie! Narkomania, alkoholizm, i powtarzanie złych wzorców. Generalizacja. Znam przypadki niewierności w wielu rodzinach i w żadnej nie spowodowało to, że dzieci są narkomanami, alkoholikami czy, że powtarzają złe wzorce (jeżeli za takie przyjąć niwierność ich rodziców). Poza tym biorąc pod uwagę skalę zjawiska niewierności, mielibyśmy w społeczeństwie prawie samych narkomanów, alkoholików i zdeprawowanych.
Pozdrawiam. __________________________________________________________ "Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej" Oskar Wilde
|
|
 | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > gdy spotka się odpowiedniego partnera Ha! Łatwo powiedzieć! Ale co to znaczy "odpowiedni"? > Obojętność sygnalizuje Ale dlaczego obojętność? Dlaczego nie potrafimy dzielić się ukochanym. Np. kochamy go, i on nas kocha, ale czemu nie miałby jeszcze kochać kogoś innego? To trochę tak jak z przyjaźnią. Czy można mieć dwóch, albo trzech dobrych przyjaciół?
Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
|
|
|  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | >Dlaczego nie potrafimy dzielić się ukochanym.
Z tego samego powodu, z którego nie jemy małży czy karaluchów. Sycylijczycy brzydzą się gekonami dla przykładu, kiedyś byłem na wakacjach, jako że nie było wiele do roboty, a dzieciom rodziny nie chciało się wyjść na dwór (bo upał), to bawiłem się sam. Znalazłem gekona, upolowałem i poleciałem się pochwalić. Takiego krzyku chyba nigdy w życiu nie słyszałem. "Obrzydlistwo, wyrzuć to".
No dlatego, że takie mamy normy. Tak zostaliśmy wychowani. Są ludzie, którym dzielenie partnera z różnymi osobami osobami nie przeszkadza.
|
|
| |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) |
>Są ludzie, którym dzielenie partnera z różnymi osobami osobami nie przeszkadza. Podobno Eskimosi dzielą się swoimi żonami z przybyłym gościem. Szczególnie chętnie jak żona już jest stara i brzydka. Katolicy z kolei dzielą się swoimi partnerami z Osobą Boga.
Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
|
|
| | |  | | spellbinder (8577 punktów) | >Podobno Eskimosi dzielą się swoimi żonami z przybyłym gościem. Szczególnie chętnie jak żona już jest stara i brzydka. Katolicy z kolei dzielą się swoimi partnerami z Osobą Boga.
Eskimosi to się żonami, zdaje się, wymieniali. Częstowanie gościa żoną to raczej u nas kiedyś zachodziła, ale nie pamiętam dokładnie gdzie o tym czytałem.
|
|
| | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | neurosurgery moim zdaniem dobrze odpowiedział, cytuję :"Uważam, że wierność przychodzi łatwo, gdy spotyka się kogoś z kim naprawdę chce się dzielić każdą chwilę."
Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
|
|
| | | |  | | Matix (5786 punktów) | >Eskimosi to się żonami, zdaje się, wymieniali.
Hehe, godne pożałowania traktowanie kobiety jak przedmiot.
|
|
| | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | > Hehe, godne pożałowania traktowanie kobiety jak przedmiot.Mężczyzny też - skoro była rotacja, to mężami też się mieniały w sumie...
|
|
| | | | | |  | | Matix (5786 punktów) | A nie wiem. Najpierw napisałeś, że to mężczyźni się wymieniali kobietami, a teraz zmieniasz zdanie, ok.
|
|
| | | | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | >A nie wiem. Najpierw napisałeś, że to mężczyźni się wymieniali kobietami, a teraz zmieniasz zdanie, ok.
Chodzi mi o to, że skoro mężczyźni zmieniali kobiety, to kobiety również zmieniały mężczyzn.
|
|
| | | | | | | |  | | Matix (5786 punktów) |  Ja jak byłem mały zbierałem z kolegą różne skałki i minerały. Czasem się nimi wymienialiśmy. Niestety dla skał, nikt nie pytał je o zdanie czy chcą być wymieniane. Ciekawe czy ktoś prowadzi badania na temat co sądzą skały o tym, że geolog traktuje je jak rzecz. Aaaa przepraszam, zapomniałem że skała to rzecz, w przeciwieństwie do kobiety.
|
|
|  | 1 na 1 | Ag-nes (2295 punktów) | >Ha! Łatwo powiedzieć! Ale co to znaczy "odpowiedni"? Intuicyjnie "odpowiedni", jak się spotka takiego partnera, to wtedy wiadomo co to znaczy.
>Ale dlaczego obojętność? Dlaczego nie potrafimy dzielić się ukochanym. Np. kochamy go, i on nas kocha, ale czemu nie miałby jeszcze kochać kogoś innego? To trochę tak jak z przyjaźnią. Czy można mieć dwóch, albo trzech dobrych przyjaciół? Myślę, że potrafimy się dzielić ukochanym jako przyjacielem, ale nie jako partnerem. To nie leży w ludzkiej naturze.
Pozdrawiam.
|
|
1 na 1 | rexus (2343 punktów) | Oglądałem kiedyś na animal planet film o takim ptasim małżeństwie, gdzie samica miała kochanka. Jak się później dowiedziałem, większość atrakcyjnych samiczek ma kochanków,- z prostego powodu. Dwóch przyniesie więcej żarcia niż jeden. Samiczka tak sprytnie manipulowała tymi samczykami, że ci dwaj rogacze o sobie przez długi czas nie wiedzieli. Lecz razu pewnego, in flagranti sie wydało. Ten młodszy uciekł, a starszy począł kompulsywnie dziobać swą małżonkę w odbyt, by ta pozbyła się obcego nasienia, mimo, że jaja były złożone i już wysiadywane. Samce nie wyobrażają sobie wychowywać czyjegoś potomstwa (lwy mordują kocięta z nieprawego łoża). Dla samic świat wygląda inaczej, bo każde jej dziecko bezwzględnie na ojca jest jej dzieckiem. Tyle, że wykarmić trzeba. Więc i wierność jest różnie pojmowana. Samce są irytujące, bo najchętniej napłodzili by ile wlezie i niech ktoś je wykarmi i wychowa. Samice też nie są lepsze, bo adoratorów chciały by mieć kilku i każdy żeby łożył, na nią oczywiście.
|
|
2 na 2 daddy (2737 punktów) (zablokowany) | Po pierwsze co to znaczy "kochać" i "zdradzać" ? Pewnie nie dla wszystkich to samo, więc i czym innym będzie odczuwanie jak i ocena tych zjawisk. Dla jednego, skok w bok będzie zakończeniem związku, dla drugiego mało znaczącym incydentem. Imo zdrada fizyczna jest mniej bolesna i do zaakceptowania niż zdrada polegająca na przerzuceniu uczuć. Ponadto jak dla mnie, zdrada, nie zawsze ma podłoże seksualne.Bardziej boli zdrada wspólnych ideałów. Pozdrawiam.
|
|
1 na 1 | Głąbiński (3538 punktów) | >... co sądzą Państwo o tzw. wierności? Sądzę, że w tak indywidualnej sprawie poszukiwanie reguł ogólnych jest błędem. Każdy przypadek należy rozpatrywać osobno. Jedyną powtarzalną w większości zdarzeń sprawą jest odczuwanie (często b. silne) zainteresowania partnera (partnerki) inną osobą jako zła, czy bólu. Ten wzgląd przemawia za tym, by w imię wierności wymagać opanowania skłonności, wyrzeczenia się upragnionego związku, jednak też nie jako nakaz absolutny. Wydaje się, że sumując wszystkie uczuciowe, zdrowotno-epidemiologiczne i rzeczowo-finansowe korzyści i straty obydwojga i ich dzieci, należy dążyć do utrzymania stałego związku niezależnie od ew. zmian konfiguracji (trójkąty, czworokąty itp.), które - jeśli już miały miejsce - powinniśmy traktować jako tymczasowe.
Stach M. G.
|
|
 | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | > należy dążyć do utrzymania stałego związku niezależnie od ew. zmian konfiguracji (trójkąty, czworokąty itp.),...A jednak krzepi widok nagrobnych płyt: jakby wokół nie było zdrady widzę na nich tylko medaliony wiernych kochanków:
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
6 na 6 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Podepnę się tutaj, bo rzecz jest poniekąd a propos. Znalazłem wczoraj w Naszym Dzienniku interesującą obronę arabskich burdeli. Warto poczytać: Cytat:Najbardziej wpływowe media miłujące na co dzień i w świątecznych wydaniach rozrywkowe traktowanie życia nie skrytykowały jednego z pierwszych żądań rewolucjonistów arabskich, którym było żądanie zamknięcia tamtejszych domów publicznych tworzonych na użytek cudzoziemców. Niechby u nas chciał ktoś coś takiego tylko pomyśleć, to zaraz miałby na głowie prokuraturę i medialne przesłuchania. Z jakiego powodu? Według klasyków marksizmu, praktykowanie monogamii to ukryta poligamia, bo monogamiści jakoby mają mieć wspólne żony. W świecie praktykującym jawną lub ukrytą poligamię - poligamię także sukcesywną, na drodze instytucji rozwodu - postulat zamykania domów publicznych wydaje się konsekwencją walki o powiększenie czy utrzymanie stanu własnego posiadania. Nawet poligamiści nie chcą się dzielić własnymi żonami. Niezależnie od tych wątpliwości odnośnie do żądania likwidacji domów publicznych doszukiwać się można tutaj także szlachetnych intencji: podniesienia cnoty czystości wśród obywateli. Nie zwalnia to jednak od namysłu nad postulowanym sposobem działania. Dobro trzeba czynić dobrze. Także u nas już słyszeliśmy polityków chętnych do siłowego czynienia dobra w sprawie tzw. porządnego prowadzenia się obywateli. Postulowano umieszczanie w internecie listy bywalców tzw. agencji towarzyskich, co skutecznie zachęciłoby wielu do pozostania w domu. Ale brak możliwości czynienia cudzołóstwa nie oznacza jeszcze obecności cnoty czystości. Jeśli chodzi nam ostatecznie o poziom tej cnoty, to należy postępować rozsądnie, bo inaczej ten poziom się nie podniesie, ale może się znacząco obniżyć, a nawet załamać. Takie są skutki medialnych pościgów za światowymi politykami przedstawianymi jako erotomani. Co z tego, że jednemu z nich organizuje się w Italii publiczne pranie jego obyczajów, skoro tą metodą można je tylko reklamować? Tak już było w przypadku Billa Clintona. Młody czy już niemłody człowiek po usłyszeniu w mediach, czym się zajmują jakoby poważni politycy, już nieraz pewnie mniej przejmuje się swoimi własnymi obyczajami, a może nawet kopiuje otrzymane polityczne wzory. Przed brakiem rozsądku w zamykaniu domów publicznych przez władze ostrzegał najpierw św. Augustyn (por. Augustyn, De Ordine, 2, 4), a później sam św. Tomasz z Akwinu (por. "Suma Teologiczna", II-II q. 10 a. 11), poważne autorytety dla świata chrześcijańskiego. W epokach rozwiązłych obyczajów raczej trzeba najpierw przyłożyć się do konsekwentnego przekonywania obywateli, iż kobieta nie powinna być traktowana instrumentalnie, czyli nie powinna być traktowana jak kobieta publiczna. Póki zatem kraje arabskie nie zlikwidują instytucji poligamii, póty zgłaszane tam żądanie zamknięcia domów publicznych nie może jawić się jako walka o godność kobiety i stan cnoty czystości obywateli, ale jako odgórne, pod przymusem dyscyplinowanie wiernych (wytłuszczenie moje - big_zyd). Czyli tak: 1. Różne tam rozpustne lewackie koszercajtungi polskojęzyczne nie skrytykowały mniemanych żądań rewolucjonistów arabskich, aby burdele dla cudzoziemców pozamykać. O tempora, o mores!2. Jakby kto u nas chciał zamykać burdele, zaraz politpoprawna koszerność obłudnie gnębić by go jęła... 3. ...dlatego, że marksiści (wedle autora) twierdzą, ża monogamia to ukryta poligamia, bo jakoby monogamiści mają mieć ( jakoby mają mieć - niezłe  ) wspólne żony (o wspólnych mężach ani dudu - autor poligamii od poligynii odróżniać się nie fatyguje). 4. Skoro jest poligamia (np. "sukcesywna" - dzięki rozwodom) - a zresztą ta jest ponoć zawsze, skoro (wedle autora) wg marksistów monogamia to ukryta poligamia, a poligamia no to jawna poligamia - żądanie zamknięcia burdeli równa się walce o powiększenie lub utrzymanie włanego stanu posiadania czyli poligamii - czyli wspólnych żon... 5. ...bo nawet poligamiści nie chcą się dzielić żonami. 6. Rozpustni obłudnicy koszerlewaccy twierdzący, że monogamia to też poligamia, bo wspólne żony, nie chcą zamknięcia burdeli u siebie i zwalczaliby taki postulat, czyli (jako poligamiści) chcą dzielić się własnymi wspólnymi żonami, czyli zmniejszyć swój stan posiadania, a nie protestują przeciw zamykaniu burdeli arabskich, czyli nie chcą, żeby Arabowie dzielili się własnymi wspólnymi żonami, czyli zmniejszali swój stan posiadania. Cóż za wielopiętrowa perwersja  . Masz wrażenie, Drogi Czytelniku, że komuś tu się już popierdoliło wszystko po zęby?  Czytaj dalej  . 7. Żądania siłowego zamykania burdeli mogą przynieść więcej szkody niż pożytku, więc niechaj przemienią się ludzkie serca, a ręce precz od Berlusconiego (wrednie przedstawianego tylko jako erotomana; autor zdaje się w ogóle zapominać, iż tego nie gnębi się za "obyczaje" - do których dawno wszyscy przywykli - a za łamanie prawa tj. korzystanie z prostytucji nieletnich i nadużywanie władzy dla celów prywatnych), żeby lud prosty go czasem naśladować nie zaczął. 8. Autorytety chrześcijańskie apelowały, by uważać ze zwalczaniem prostytucji - zamiast więc ścigać prominentów, przekonujmy lud prosty, że kobiety nie należy traktować przedmiotowo... 9. ...zatem póki muzułmanie - autorytatywnością autorytetów chrześcijańskich porażeni - nie zlikwidują "poligamii" (przez ten termin z automatu poligynię się rozumie), póty żądanie zamknięcia domów publicznych nie może jawić się jako walka o godność kobiety (...) ale jako odgórne pod przymusem dyscyplinowanie wiernych.Męskich wiernych, jak należy rozumieć - no, chyba, że autor o prawo do niebycia dyscyplinowanym pod przymusem muzułmańskich lesbijek korzystających z burdeli też się upomina. 10. Ale to by naprawdę Nieludzkie było...
Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
|
|
 | 2 na 2 | Kowalska (14008 punktów) | > Znalazłem wczoraj w Naszym Dzienniku interesującą obronę arabskich burdeli. Tobie Big tylko dupy w głowie i czytanie Naszego Dziennika. Nie wiem za co ja Cię tak nienawidzę.
Dawkins jest moim idolem. I nieprawdą jest, że pinezki na krzesłach przed wykładami podkładam mu ja.
|
|
 | 1 na 1 | Medieval (3004 punktów) | Big, nie zaglądaj do tego śmierdzącego pudełka.
Nowa nazwa dla Naszego Dziennika. Śmierdzące Pudełko.
|
|
| devares (605 punktów) | > Chciałam się Państwa zapytać, jako kobieta, co sądzą Państwo o tzw. wierności?Pani Meretseger i 'jej' Tuwim umiliły mi dzień. Dorzucę jedynie Lema o "tyranii starszych instynktów nad późniejszym umysłem".  Wszakże nim zjawił się mózg, istniał już substytut filogenetycznie zaprogramowanego bzykania. > Pomijam już kwestie związane z wychowaniem dzieci. Wiadomo przecież, jak na dzieci> wpływa niewierność rodziców! Fatalnie! Narkomania, alkoholizm, i powtarzanie złych wzorców.Wcale nie! Kategorycznie się nie zgadzam!! Już ja to udowodnię okazale i ponad wszelką (Hahaaa!) wątpliwość - tylko dopalę papierosa i dokończę rum.  A te złe wzorce - cytując Fromma: Cytat:"(...) a więc (dziecko) rozkazuje, kiedy musiało słuchać; bije, kiedy było bite; mówiąc krótko, robi to, co zmuszone było znosić, albo to, czego mu robić nie było wolno. Obszerne dane psychoanalityczne pokazują, że skłonności neurotyczne oraz dziwactwa seksualne, takie jak voyeuryzm, kompulsywna masturbacja albo kompulsywna potrzeba odbywania stosunków seksualnych, stanowią wynik takich właśnie wczesnych zakazów. Wygląda to nieomal tak, jakby kompulsywne przejście od biernej do aktywnej roli było usiłowaniem, nawet jeśli pozbawionym sukcesu, zaleczenia wciąż otwartych ran. Być może ogólne upodobanie, które żywimy do "grzechu" robienia tego, co zabronione, również można wyjaśnić w taki sposób. Nie tylko to, co zabronione, wydaje nam się atrakcyjne, ale także to, co niemożliwe. Jest bodajże tak, że człowiek wyposażony jest w GŁĘBOKIE PRAGNIENIE DOJŚCIA do osobistych, społecznych czy też naturalnych ograniczeń swej egzystencji, jakby coś PCHAŁO go, by zajrzeć poza WĄSKIE ramy, w których zmuszony jest żyć. Popęd ten może być głównym czynnikiem zarówno wielkich odkryć, jak i wielkich przestępstw." (podkreślenia moje) Daremnie siląc się na obiektywizm, w kwestii tego czy być wiernym lub nie, czy być zazdrosnym lub nie, to kwestia tylko i wyłącznie racjonalizowania swoich bzdur oraz tzw. 'namiętności zakorzenionych w charakterze'. Carramba! Rum się robi ciepły. Zgroza, zgroza!  Ps. Człowiek w swoim życiu chociaż jednej rzeczy bądź osobie będzie wierny. Rumko? Rumeńko moja...
|
|
 | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > cytując Fromma Wiadomo,że wszyscy psychoanalitycy, glindzą, jak mawiała moja Pani od historii. Jak ktoś coś opowiadał od sasa do lasa to mówiła mu: "Glindzisz!" I Fromm niestety też glindzi. Cały kłopot z psychoanalizą jest ten , że swoje wnioski nie wiadomo na czym opiera. Na jednostkowych przypadkach. I z nich wyciąga "ogólne prawidłowości". Nie powiem, Freud czy Fromm fajnie piszą, ale to tylko literatura, a nie nauka.
Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
|
|
|  | | devares (605 punktów) | > (...) swoje wnioski nie wiadomo na czym opiera. Na jednostkowych przypadkach. I z nich wyciąga "ogólne prawidłowości".To tedy rozumiem, że nie 'glindzisz', bo wiesz o czym mówisz i czytałaś "Anatomię ludzkiej destrukcyjności" Fromma, skąd cytat pochodzi, a na dodatek doskonale potrafisz od ręki przytoczyć odpowiednią literaturę przedmiotu, która tezom przez niego prezentowanym w sposób klarowny i przekonywujący przeczy? Tedy ciekawym jestem pozycji, które pewnie mi tutaj polecisz, coby nie być posądzoną o to, że swoje wnioski nie wiadomo na czym opierasz.  Prawda? 
"A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji." mentalrapist.blogspot.com/
|
|
| |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > czytałaś "Anatomię ludzkiej destrukcyjności" Fromma Nie czytałam, ale mam ją i czasami zaglądam. Za gruba jak dla mnie. Ale może kiedyś się przemogę. Zawsze lubiłam Fromma, szczególnie jego cienką "O sztuce miłości" no i "Ucieczkę od wolności". > która tezom przez niego prezentowanym w sposób klarowny i przekonywujący przeczy? Lepiej niech on udowodni, że jego tezy są prawdziwe. Niech powie (wiem, że już nie może) na jakich badaniach tezy te opiera. Czy on wie co mówi, czy mu się tylko tak wydaje? Jeśli wie to niech powie skąd to wie. Czyli niech przytoczy badania. A jeśli nie umie przytoczyć, to znaczy tylko, że mu się tak wydaje. Porównałam co na temat Hitlera pisał Fromm w "Anatomii" oraz inna psychoanalityczka Miller Alice w "Zniewolonym dzieciństwie". Fromm pisze, że ojciec Hitlera go nie bił, a Miller, że dawał mu lanie. I na podstawie takich to biograficznych doniesień psychoanalitycy snują swoje teorie i jeszcze do tego "leczą" ludzi. Ło Matko Bosko!
Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
|
|
| | |  | | devares (605 punktów) | > Lepiej niech on udowodni, że jego tezy są prawdziwe. Niech powie (wiem, że już nie może) na jakich badaniach tezy te opiera. Czy on wie co mówi, czy mu się tylko tak wydaje? Jeśli wie to niech powie skąd to wie. Czyli niech przytoczy badania. A jeśli nie umie przytoczyć, to znaczy tylko, że mu się tak wydaje.Przytacza. Są tam, na końcu każdego rozdziału, obszerne przypisy. Między innymi też i dlatego ta praca jest tak obszerna. A nawet jeśli za gruba, to polecam się przemóc. Ot, warto, wg. mej opinii.  > Porównałam co na temat Hitlera pisał Fromm w "Anatomii" oraz inna psychoanalityczka Miller Alice w "Zniewolonym dzieciństwie". Fromm pisze, że ojciec Hitlera go nie bił, a Miller, że dawał mu lanie. I na podstawie takich to biograficznych doniesień psychoanalitycy snują swoje teorie i jeszcze do tego "leczą" ludzi. Ło Matko Bosko!Nietrafiony argument. Niby jak mieliby leczyć kogoś, kto już dawno zdechł? Nie sądzę, by psychoanalitycy 'leczyli' swoich pacjentów na podstawie biograficznych doniesień innych ludzi. To wydaje się z lekka mało prawdopodobne.  A snucie teorii? Co najmniej jeden 'historyk' negował np. Holocaust, jednak nie świadczy to o tym, że wszyscy historycy są 'be', czyż nie tak? 
"A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji." mentalrapist.blogspot.com/
|
|
| | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Przytacza. Są tam, na końcu każdego rozdziału, obszerne przypisy. No dobrze , to się samozgwałcę i przeczytam. Ale jestem w rozterce , bo tyle rzeczy jest do przeczytania. 7 tomów Prousta, ileś tam Manna, Kafki, Szekspira, Dostojewskiego , Hugo , nie mówiąc o Balzaku. O Boże!
Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
|
|
| | | | |  | | devares (605 punktów) | > No dobrze , to się samozgwałcę i przeczytam. Ale jestem w rozterce , bo tyle rzeczy jest do przeczytania.O ba.  "Efekt Lucyfera", "Paradoks czasu" Zimbardo, "Drogi wolności" Sartre'a, "Wiwisekcja", w końcu "Najwspanialsze widowisko świata", a także "Opowieści miłosne śmiertelne i tajemnicze" Edgara Allana Poe, "Pasja Życia" Pałkiewicza. Także satysfakcjonującej lektury... 
"A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji." mentalrapist.blogspot.com/
|
|
| | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > >No dobrze , to się samozgwałcę i przeczytam. Ale jestem w rozterce , bo tyle rzeczy jest do przeczytania.> O ba. "Efekt Lucyfera", "Paradoks czasu" Zimbardo, "Drogi wolności" Sartre'a, "Wiwisekcja", w końcu "Najwspanialsze widowisko świata", a także "Opowieści miłosne śmiertelne i tajemnicze" Edgara Allana Poe, "Pasja Życia" Pałkiewicza.> Także satysfakcjonującej lektury...  Jezu!!
Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | devares (605 punktów) | Ale jak przeklinać, to kreatywnie, idąc za wzorem rzymskim ("Na chuja Jowisza"), teraz się mówi "Na chuja Jezusa!" bądź "O wargo sromowa Maryi!" czy też "Na suty Mojżesza". W co bardziej delikatnym towarzystwie robi to furorę. Znaczy, w furię się wpada. 
"A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji." mentalrapist.blogspot.com/
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|