 |
Czy "Rota" Konopnickiej jest antyniemiecka? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kultura
| Napisano | Autor | Tytuł | | 21-08-2014 17:25 | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | Czy "Rota" Konopnickiej jest antyniemiecka?
2 na 2 | Z pewnym rozbawieniem przyglądam się, w jaki sposób została przez niektóre środowiska - polskie i niemieckie - rozdmuchana pewna sprawa: wpolityce.(*)rzmiewajaca-z-ratuszowej-wiezyCo o tym myśleć? Macie Państwo jakieś propozycje? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 3 | qerfy (677 punktów) | >Co o tym myśleć? Macie Państwo jakieś propozycje?
Wskazać na podobne incydenty "obrażania" strony polskiej.
"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
|
|
 | 1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
Czy ja wiem? Dla mnie nazwać "Rotę" utworem antyniemieckim to chyba jednak nieporozumienie. Rozumiem, że jak ktoś jest zupełnym ignorantem w dziedzinie polskiej kultury i historii, a takich ignorantów wśród przeciętnych niemieckich zjadaczy kiełbachy z kapustą i sałatki ziemniaczanej zapewne nie brakuje, to może sobie różne rzeczy wyobrażać. Może warto po prostu zwracać uwagę Niemcom, że w swoim patrzeniu na niektóre sprawy europejskie bywają zwyczajnie niedouczonymi i ograniczonymi mentalnie bufonami? To smutne, ale taka jest prawda...
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
1 na 1 | pawel_wr (4297 punktów) | > Z pewnym rozbawieniem przyglądam się,Ja też !  
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
8 na 8 | Arminius (25555 punktów) | była, już nie jest | W chwili powstania "Rota" miała wyraźny wydźwięk antyniemiecki. Jej pierwsze publiczne wykonanie odbyło się w 1910 r. w Krakowie podczas odsłonięcia ufundowanego przez Paderewskiego( znanego ze swojego antygermanizmu) pomnika grunwaldzkiego. W chwili obecnej jest to piękna pieśń patriotyczna mająca już ( czy też na razie) walor jedynie - i na szczęście - historyczny, a to wskutek normalizacji stosunków polsko - niemieckich zwłaszcza na przestrzeni ostatnich 25 lat. Rzecz jasna każdy ma prawo do subiektywnego sądu co do tego, czy "Rotę" powinien wygrywać gdański carillion. W mojej opinii jak najbardziej tak ze względu na jej walory historyczne i muzyczne. O jakości stosunków między Polakami i Niemcami (które są systematycznie coraz lepsze) decydują inne względy niż wygrywanie "Roty" czy też odgrywanie niemieckiego hymnu "Deutschland Deutschland uber alles" ( który przewrażliwionym i uprzedzonym Polakom mógłby także się źle kojarzyć). Zasygnalizowany "problem" jest zwierciadlanym refleksem sytuacji która kiedyś miała miejsce ( a może i ma nadal) w Buczaczu na Ukrainie. Z tamtejszego przepięknego rokokowego ratusza - dzieła Meretyna i Pinzela - wygrywano o określonej porze melodię ukraińskiej pieśni patriotycznej pt. "Czerwona Kałyna", będącej hymnem naprzód strzelców siczowych a później UPA. Polacy (ci bardzo nieliczni którzy znali genezę pieśni) często czuli się bardzo dotknięci tym faktem i odbierali ów "afront" bardzo osobiście. Zupełnie niepotrzebnie, bo intencją Ukraińców nie było spostponowanie Polaków tylko przypomnienie po latach sowieckiej niewoli i prześladowań patriotycznej pieśni ich dziadków i ojców, o wymowie - nota bene - jednoznacznie antyrosyjskiej ( w pieśni jest mowa o "siczowych strzelcach udających się wyzwalać braci Ukraińców z moskiewskich kajdan"). Nawiasem mówiąc "Rotę" - w zależności od potrzeb chwili - także można było zmodyfikować i nadać jej charakter antyrosyjski. "Nie będzie Krzyżak pluł nam w twarz i dzieci nam germanił" z łatwością i swoistym wdziękiem zmienić można na "nie będzie Moskal pluł nam w twarz i dzieci nam tumanił". Słowem "Rota" jest geopolitycznie bardzo elastyczna, wręcz obrotowa.
|
|
 | 3 na 3 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | Odp: była, już nie jest |
Niemiecki reżim w 1910 miał już na swoim koncie wiele zbrodni, za które można by go znienawidzić. pl.wikiped(*)obójstwo_Herero_i_NamaquaTo Niemcy wymyślili wtedy ludobójstwo. I to Niemcy jako piersi w XX w. użyli gazów bojowych na polu walki (pod Bolimowem). To Niemcy spalili Kalisz itp. W 1914 r. Niemcy wypowiedziały po raz pierwszy wojnę całemu ówczesnemu cywilizowanemu światu. Na początku XX w. Niemcy (a w zasadzie chodzi tu głównie o ich totalnie zdemoralizowane elity rządzące), zwłaszcza w swoim pruskim wydaniu, byli po prostu kulturowo i moralnie niedorozwinięci. Mieli wprawdzie świetną technologię, ale to była jakby brzytwa w ręku wściekłej małpy. Za wyleczenie ich z tego niedorozwoju srogą cenę zapłacił cały świat. Czymże była "Rota" wobec wybryków tych troglodytów i prymitywów, upojonych manią wielkości? Głęboko humanistycznym wezwaniem do obrony wyższych wartości. Jak trzeba być zaślepiony, by tego nie dostrzec? Oczywiście, dziś jesteśmy w innym momencie historycznym. Warto jednak pewne sprawy ukazywać w takim kontekście, na jaki zasługują.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
|  | 3 na 3 | Arminius (25555 punktów) | emocje niepotrzebne są | "W 1914 r. Niemcy wypowiedziały po raz pierwszy wojnę całemu ówczesnemu cywilizowanemu światu. Na początku XX w. Niemcy (a w zasadzie chodzi tu głównie o ich totalnie zdemoralizowane elity rządzące), zwłaszcza w swoim pruskim wydaniu, byli po prostu kulturowo i moralnie niedorozwinięci. Mieli wprawdzie świetną technologię, ale to była jakby brzytwa w ręku wściekłej małpy. Za wyleczenie ich z tego niedorozwoju srogą cenę zapłacił cały świat".
Dał Pan się ponieść rozkiełznanym emocjom, a one nie są dobrym doradcą przy racjonalnej i obiektywnej analizie problemu. Niemcy (Prusacy) w przededniu i w czasie I wojny nie byli swiętymi. Ale - generalnie rzecz ujmując - nie byli gorsi od innych. Nie jest też tak, iż to Niemcy wypowiedziały wojnę całemu cywilizowanemu światu. Na przełomie lipca i sierpnia 1914 r. najbardziej cywilizowane państwa z kręgu cywilizacji chrześcijańskiej nawzajem powypowiadały sobie wojny. Wszystkie one do tej wojny parły z różnych partykularnych względów. Niemieckie elity rządzące nie były bardziej zdemoralizowane niż elity rządzące innych państw - uczestników wojny. Gdyby zaś mierzyć stopień ucywilizowania powszechnością prawa wyborczego, systemem ubezpieczeń społecznych, zaawansowaniem w dziedzinie prawa pracy, owe etycznie zdegenerowane Niemcy zajęłyby zdecydowanie pierwsze miejsce wśród wszystkich państw wojujących. Kultura i moralnosć niemiecka - przy jej wszelkich wadach - stała bardzo wysoko. Określanie jej jako niedorozwinięta i porównywanie "pierwszowojennych" Niemców do "wściekłych małp" jest poniżej wszelakiego komentarza. Tytułem swoistego wyjaśnienia przypomnę Panu, iż Zofia Kossak - Szczucka na temat niemieckiej moralności miała zasadniczo odmienne zdanie niż Pan. W swoim bestsellerze pt. "Pożoga", traktującym o rzeczywistości na ogarniętej chaosem, bezprawiem i rewolucją Ukrainie, opisuje z jaką niecierpliwością oczekiwano i jak później radośnie i z uczuciem ulgi witano wkraczajace tam oddziały niemieckie. Ich pojawienie się oznaczało kres bezprawia, mordów, rekwizycji rabunków, pogromów, oznaczało powrót przynajmniej ersatzu zachodnioeuropejskiej CYWILIZACJI. Był to niejednokrotnie surowy ordnung ale z ulgą przyjmowany po okresach rozwydrzonej,hulajacej anarchii.
|
|
| |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | Stosunek do dziedzictwa |
Mnie bardziej interesuje inny aspekt sprawy, a mianowicie - stosunek do dziedzictwa kulturowego. Afera z "Rotą" przypomina mi sprawę miejscowości La Mort aux Juif. www.twojae(*)ersje-wokol-nazwy-miejscowosciNikt nie przeczy, że takie nazwy są elementem historycznej i kulturowej spuścizny. Problemem jest raczej kwestia naszych współczesnych postaw wobec tej spuścizny, to jak ją odczytujemy i jaki jej nadajemy sens. Czy "Rota" na wieży Ratusza Głównego Miasta to tradycja, która powinna zostać niezmienna, a jej wartość jest niepodważalna? Przecież każdemu wiadomo, że "Rota" na Długim Targu w Gdańsku to zupełny anachronizm i propaganda, która ma za zadanie rozwiewać wątpliwości przybyszów do "odzyskanego" miasta co do jego dość podejrzanej polskości.  Ponieważ pochodzę z rdzennie polskich okolic, zawsze mam wrażenie wielkiej obcości, gdy odwiedzam takie miasta, jak Gdańsk, Słupsk, Wrocław czy Szczecin. Ich historyczne i kulturowe dziedzictwo jest mi zupełnie obce. Nie podważam ich dzisiejszej polskości, ale historycznie rzecz ujmując jest to przecież polskość "przyszywana". I nie da się tego ukryć. To się czuje przez skórę. 
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| | |  | 4 na 4 | szarley (54913 punktów) | Odp: Stosunek do dziedzictwa | > Ponieważ pochodzę z rdzennie polskich okolic, zawsze mam wrażenie wielkiej obcości, gdy odwiedzam takie miasta, jak Gdańsk, Słupsk, Wrocław czy Szczecin.Niektórzy moi śląscy sąsiedzi mają zapewne poczucie obcości w Aleksandrowie (takie to rusko- żydowskie) > Ich historyczne i kulturowe dziedzictwo jest mi zupełnie obce.Jak cieszyniakowi Podlasie z jego meczetami i cerkwiami > Nie podważam ich dzisiejszej polskości, ale historycznie rzecz ujmując jest to przecież polskość "przyszywana".podobnie jak Łódź, Lwów, Warszawa, Poznań, Białystok. Wszędzie znajdziesz ślady innych kultur i, zastanawiające, 0 ale są to te same ślady, które świadczą o dawnej świetności waszego państwa. > I nie da się tego ukryć. To się czuje przez skórę.  Ja przez skórę czuję jakąś wyższość kogoś pochodzącego z "rdzennie polskich okolic" Takie słowa wypędziły z Polski Słowińców, Mazurów, Warmiaków... Nie jestem Polakiem, a nawet gdybym chciał nim być toć przecie nie pochodzę z "rdzennie polskich okolic" Cholera, nawet miasto mojego urodzenia podzielono na pół i ta "moja" część do Polski nie należy, a ta druga do "rdzennie polskich" też nie. Tylko nie dziw się Polaku z "rdzennie polskich okolic" skąd się bierze RAŚ i Gryf przed Orłem w Pucku.
|
|
| | | |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
>Niektórzy moi śląscy sąsiedzi mają zapewne poczucie obcości w Aleksandrowie (takie to rusko- żydowskie)
Nie dziwię się. Jak ja jadę na Śląsk, to też mam wrażenie, że nie jest to miejsce szczególnie zdatne do życia.
>Jak cieszyniakowi Podlasie z jego meczetami i cerkwiami.
Dokładnie!
>podobnie jak Łódź, Lwów, Warszawa, Poznań, Białystok. Wszędzie znajdziesz ślady innych kultur i, zastanawiające, 0 ale są to te same ślady, które świadczą o dawnej świetności waszego państwa.
Z tą Warszawą, Białymstokiem i Poznaniem to bym nie przesadzał. Akurat w tych miastach czuję się jak w domu. Od razu przez skórę czuć, że tam biło serce Polski! A jak się człowiek natknie na jakieś pozostałości obcej kultury, to zawsze można głowę odwrócić w inną stronę albo uszy zatkać. Żaden problem!
>Ja przez skórę czuję jakąś wyższość kogoś pochodzącego z "rdzennie polskich okolic".
No cóż, taki już los mieszkańców peryferiów. (Te kompleksy!). Ja to akceptuję, choć jako rodowity mieszkaniec rdzennie polskich ziem, uważam to za trochę dziwne.
>Takie słowa wypędziły z Polski Słowińców, Mazurów, Warmiaków...
Kogo?
>Tylko nie dziw się Polaku z "rdzennie polskich okolic" skąd się bierze RAŚ i Gryf przed Orłem w Pucku.
A czemu tu się dziwić? W końcu ciągnie wilka do lasu...
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | >>Niektórzy moi śląscy sąsiedzi mają zapewne poczucie obcości w Aleksandrowie (takie to rusko- żydowskie) >Nie dziwię się. Jak ja jadę na Śląsk, to też mam wrażenie, że nie jest to miejsce szczególnie zdatne do życia. Znakomita większość Polaków nawet nie wie gdzie ten Śląsk dokładnie jest. Najczęściej pokutuje uproszczenie Śląsk jest tam gdzie jest węgiel, ale całkiem sporo mieszkańców Warszawy, Krakowa czy Sosnowca zachwycił Śląsk na tyle, że domy w Ustroniu pobudowali
>>podobnie jak Łódź, Lwów, Warszawa, Poznań, Białystok. Wszędzie znajdziesz ślady innych kultur i, zastanawiające, 0 ale są to te same ślady, które świadczą o dawnej świetności waszego państwa. >Z tą Warszawą, Białymstokiem i Poznaniem to bym nie przesadzał. Akurat w tych miastach czuję się jak w domu. To całkowicie subiektywne odczucie, wakacje spędziłem na Podlasiu i uważam, że gościnność, serdeczność i otwartość mieszkańców Podlasia uniemożliwia poczucie obcości. Wrażenie egzotyki pozostaje... Warszawa także była miastem wielu kultur, w historii, zabytkach, nazwach dzielnic widać ślady tylu narodów, że nawet wymienić nie zacznę. W wielu dziedzinach najwybitniejszymi warszawianami byli cudzoziemcy.
>A jak się człowiek natknie na jakieś pozostałości obcej kultury, to zawsze można głowę odwrócić w inną stronę albo uszy zatkać. Prowokujesz, bo wiem, że tego nie robisz. To byłaby straszna głupota
>>Ja przez skórę czuję jakąś wyższość kogoś pochodzącego z "rdzennie polskich okolic". >No cóż, taki już los mieszkańców peryferiów. (Te kompleksy!). Ja to akceptuję, choć jako rodowity mieszkaniec rdzennie polskich ziem, uważam to za trochę dziwne. Dziwne? Pomieszkaj trochę na tych peryferiach jako obywatel drugiej kategorii...
>>Takie słowa wypędziły z Polski Słowińców, Mazurów, Warmiaków... >Kogo? Słowińców, Mazurów, Warmiaków. Wypędziła ich w dużej mierze pycha "mieszkańców rdzennie polskich ziem"
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Vytautas (4394 punktów) | >>>Takie słowa wypędziły z Polski Słowińców, Mazurów, Warmiaków... >>Kogo? >Słowińców, Mazurów, Warmiaków. >Wypędziła ich w dużej mierze pycha "mieszkańców rdzennie polskich ziem" Co też wy wypisujecie? Mazurów? Mazur, to mieszkaniec Mazowsza, lub przybysz z Mazowsza. Nigdy nie słyszałem, żeby ktoś wypędzał z ziem polskich mieszkańców Warszawy, czy Płocka. Wbijcie to sobie do tych pustych łbów: na Mazurach (Masurenland) mieszkali MAZURZY PRUSCY, przybysze z Mazowsza, a nie wszyscy Mazurzy.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > Co też wy wypisujecie? Mazurów? Mazur, to mieszkaniec Mazowsza, lub przybysz z Mazowsza. Nigdy nie słyszałem, żeby ktoś wypędzał z ziem polskich mieszkańców Warszawy, czy Płocka. Wbijcie to sobie do tych pustych łbów: na Mazurach (Masurenland) mieszkali MAZURZY PRUSCY, przybysze z Mazowsza, a nie wszyscy Mazurzy.
Przepraszam, za zbytnie uproszczenie i dziękuję za naukę. Masz rację Vytaute, że nikt nie wypędzał z Polski Mazurów z Płocka czy Ciechanowa, niemniej potomków Pruskich Mazurów, którzy 100 lat temu w domach mówili po polsku już dziś niemal w Polsce nie ma.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Vytautas (4394 punktów) | >Z tą Warszawą, Białymstokiem i Poznaniem to bym nie przesadzał. Akurat w tych miastach czuję się jak w domu. Od razu przez skórę czuć, że tam biło serce Polski! A jak się człowiek natknie na jakieś pozostałości obcej kultury, to zawsze można głowę odwrócić w inną stronę albo uszy zatkać. Żaden problem! Oj, a byłeś to Ty kiedyś w Białymstoku? Gdybyś się tam pojawił, na pewno spotkałbyś ludzi mówiących "pa prostu", czyli po białorusku. Wrzucania do jednego worka podlaskiego Białegostoku (podlaskiego, to znaczy pod Lachami, a więc wcale nie na lackiej ziemi), mazowieckiej Warszawy i wielkopolskiego Poznania zupełnie nie pojmuję. Wyjaśnisz mi to?
|
|
| | |  | 4 na 4 | KORUND (4922 punktów) | >Ponieważ pochodzę z rdzennie polskich okolic, -A czymże właściwie jest ta rdzenność? Historia ludzkości to ciągłe wędrówki, migracje i walki o terytoria. Jak wygląda rdzenność w kontekście ewolucji i wyjścia przodków nas wszystkich z Afryki. Czy jesteśmy rdzennymi Afrykanami? Czy już Europejczykami? Jaki obszar obejmuje ta rdzenność? Kraj, region, powiat, gminę? Jestem "rdzenny" np. na całej Lubelszczyźnie, a poza nią już obcy? Czy jako rdzenny Polak wszędzie jestem rdzenny na terenie tego kraju? A co z tymi ze Lwowa? Czy zależy to od lat zamieszkanych na danym terenie? Ile pokoleń potrzeba? Wysarczy się urodzić w miejscu gdzie się żyje, czy musi to też dotyczyć rodziów, dziadków itd?
>zawsze mam wrażenie wielkiej obcości, gdy odwiedzam takie miasta, jak Gdańsk, Słupsk, Wrocław czy Szczecin. -Ja zawsze mam wrażenie wielkiej obcości, gdy istoty żyjące na tej samej planecie, należące do tego samego gatunku, posługujące się tymi samymi zmysłami, mającymi dostęp do tych samych danych, wierzą we wszelkie absurdy, opowiadają niestworzone rzeczy, a odrzucają wiele faktów naukowych. Podobne wrażenie obcości wywołują u mnie ci, którzy podkreślają swą rdzenność i mówią o tym jak wielkie ma ona dla nich znaczenie.
|
|
| | | |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
>-A czymże właściwie jest ta rdzenność?
Są rzeczy i sprawy, które rozgrywają się na planie realnym, i takie, które rozgrywają się na planie mentalnym czy zgoła transcendentalnym. Nie każde ludzkie doświadczenie da się wyjaśnić logicznie słowami. Na tym polega cała zabawa.
>-Ja zawsze mam wrażenie wielkiej obcości, gdy istoty żyjące na tej samej planecie, należące do tego samego gatunku, posługujące się tymi samymi zmysłami, mającymi dostęp do tych samych danych, wierzą we wszelkie absurdy, opowiadają niestworzone rzeczy, a odrzucają wiele faktów naukowych. Podobne wrażenie obcości wywołują u mnie ci, którzy podkreślają swą rdzenność i mówią o tym jak wielkie ma ona dla nich znaczenie.
Ja faktów naukowych nie odrzucam, ale akceptuję to, że możliwości nauki w wyjaśnianiu ludzkiego doświadczenia są nadal dość skąpe i ograniczone. Nauka nie wyjaśnia wszystkiego i w tym tkwi jej siła, wbrew naiwnej scjentystycznej propagandzie, która utrzymuje, że nauka potrafi wyczerpująco odpowiedzieć na wszelkie pytania.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
| |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | Odp: emocje niepotrzebne są | >Ale - generalnie rzecz ujmując - nie byli gorsi od innych.
Byli, i to dużo gorsi. Rozjechali Belgię łamiąc międzynarodowe prawo. Może więc darować sobie tego rodzaju rozwadnianie odpowiedzialności, jak np.
>Nie jest też tak, iż to Niemcy wypowiedziały wojnę całemu cywilizowanemu światu. Na przełomie lipca i sierpnia 1914 r. najbardziej cywilizowane państwa z kręgu cywilizacji chrześcijańskiej nawzajem powypowiadały sobie wojny.
zwłaszcza, że jest to ewidentny fałsz, gdyż wojnę tę jako światową rozpoczęły Niemcy i na Niemcach spoczywa pełna i niezatarta odpowiedzialność za wszystkie jej późniejsze okrucieństwa.
>Niemieckie elity rządzące nie były bardziej zdemoralizowane niż elity rządzące innych państw - uczestników wojny.
Niemcy pierwsi wtedy właśnie wymyślili terror wojenny kierowany przeciw ludności cywilnej (Belgia, naloty na Anglię), a więc nie tylko, że były bardziej "zdemoralizowane" ale z twórczą inwencją poszerzały zakres możliwych do zrealizowania przy pomocy dostępnych technicznych środków zbrodni.
>Kultura i moralnosć niemiecka - przy jej wszelkich wadach - stała bardzo wysoko.
Materialnie, tak. A co do moralności, to cóż, z bzdurami nie warto dyskutować.
>Określanie jej jako niedorozwinięta i porównywanie "pierwszowojennych" Niemców do "wściekłych małp" jest poniżej wszelakiego komentarza.
Pełna zgoda. Wściekłą małpę ubić dużo łatwiej.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | |  | | Arminius (25555 punktów) | powtarzam: emocje są niepotrzebne | "Kultura i moralnosć niemiecka - przy jej wszelkich wadach - stała bardzo wysoko. Materialnie, tak. A co do moralności, to cóż, z bzdurami nie warto dyskutować. Określanie jej jako niedorozwinięta i porównywanie "pierwszowojennych" Niemców do "wściekłych małp" jest poniżej wszelakiego komentarza. Pełna zgoda. Wściekłą małpę ubić dużo łatwiej". Dokonując wpisów pod wątkiem dot. "Roty", równolegle oglądałem bardzo interesujący dokument, traktujący o zadziwiających wyczynach lekkiego krążownika "Emden" na wodach Oceanu Indyjskiego. Ów - wchodzący w skład Niemieckiej Wschodniazjatyckiej Eskadry stacjonującej w Cingtao - okręt pod dwowództwem kpt. Karla von Mullera odiósł sukcesy, niezanne dotychczas w annałach wojen morskich. Co więcej dokonując owych wyczynów załoga niemiecka zachowywała się wzorowo, co przyznali (sic!) sami Brytyjczycy wystawiając jej w prasie brytyjskiej (sic!) summa cum laude. Temat jest intrygujący z różnych względów - podaję więc link do owego filmu. Pod spodem zaś także zamieszczam fragment biografii kapitana Mullera. Czy Pana zdaniem ów mrynarz niemiecki był wściekłą małpą z nożem w dłoni, ktrórą ubijało się dużo łatwiej? Panu także rekomenduję schowanie emocji pod dywan, bo one zaciemniają racjonalny sąd i sprowadzają na manowce logiki. www.youtube.com/watch?v=jTiqVtL7uDo (lub wpisać w wyszukiwarce Youtube: Hunt the Kaiser's Cruisers!) pl.wikipedia.org/wiki/Karl_von_MĂźller"W ciągu trzech miesięcy początkowego okresu wojny dowodzony przez Karla von Müllera krążownik SMS Emden zatrzymał 24 handlowe statki parowe. 16 spośród nich, o łącznym tonażu 70 825 BRT posłał na dno[15]. Okręt ten istotnie zakłócił aliancką żeglugę handlową na Oceanie Indyjskim a jego poszukiwania znacząco angażowały siły Royal Navy. Epopeję Emdena śledzono w Cesarstwie Niemieckim i w Wielkiej Brytanii. W obu krajach podziw budziło rozsądne dowodzenie i odwaga komandora porucznika von Müllera. Przychylność brytyjskiej opinii publicznej dla dowódcy Emdena wynikała z tego, jak przyzwoicie traktował on załogi zatrzymywanych bądź zatapianych statków. Jak można było przeczytać w gazecie "The Daily Telegraph": (...) Nie ma oclaonego [z zatopionego lub przejętego statku], który nie mówiłby dobrze o tym młodym Niemcu, o oficerach [służących] pod nim i o załodze, posłusznej jego rozkazom[16]. Spośród marynarzy obecnych na pokładach statków, które Emden zatrzymał lub zatopił, nie zginęła ani jedna osoba. Jedyne cywilne ofiary tego krążownika straciły życie podczas ostrzału urządzeń portowych w Madras, pomimo iż Niemcy starali się prowadzić ogień w taki sposób, by nie zagrażał on cywilom. Karl von Müller uważał, że na wojnie człowiek powinien pozostać dżentelmenem, w trakcie walki zachowując właściwą kulturę i maniery. Dlatego dowodząc okrętem postępował honorowo i trzymał się reguł prawa wojennego. Szlachetną postawę komandora porucznika von Müllera pochwalił m.in. "The Times"[17]: Gdyby wszyscy Niemcy walczyli tak jak kapitan "Emdena", naród niemiecki nie byłby dziś potępiany przez cały świat.[18] Dowódca SMS Emden umiał też zadbać o własnych ludzi. Kiedy udało im się przejąć statek wyładowany piwem i mydłem, znaczną część tych towarów przeładowano na pokład, na potrzeby załogi Emdena. Dopiero potem zatopiono zatrzymaną jednostkę".
|
|
| | | |  | | Hodża (11172 punktów) | Odp: powtarzam: emocje są niepotrzebne | > dokument, traktujący o zadziwiających wyczynach lekkiego krążownika "Emden" na wodach Oceanu Indyjskiego.Tak jakoś wyszło, że znam temat. Byli gentlemani, byli i korsarze, byli też bandyci. Morskie wyczyny Niemców w czasie "nieograniczonej wojny podwodnej" w tym czasie miały wybitnie zbrodniczy charakter, zatopienie "Lusitanii" jest tylko jednym przykładem z setek zatopionych jednostek cywilnych. Emocje mnie nie dręczą, mam nadzieję, że i vice versa. Dla odprężenia proponuję wysłuchanie nastrojowej ballady www.youtube.com/watch?v=NZqRMZIxwd4], która chyba bardzo się Panu spodoba. Zaś na długie jesienne wieczory polecam www.youtub(*)ROMjMc&list=PL68E0FD22FE4A4DE2 . Nie wiem, czy mogę polecić www.youtube.com/watch?v=ZGzpjZlMSW0 . Jest to pieśń nazistowska i jej wykonywanie publiczne w Niemczech jest zakazane. Muzycznie natomiast jest piękna, porywająca i mobilizująca. Odrzucając ideologiczne konteksty mogłaby być dobrą odpowiedzią na te sentymentalne wspominki o niemieckich bohaterach. Aż łza się w oku kręci.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | |  | | Arminius (25555 punktów) | casus Lusitanii | "Tak jakoś wyszło, że znam temat. Byli gentlemani, byli i korsarze, byli też bandyci". No właśnie. W tym wypadku już Pan dokonuje racjonalnego rozróżnienia - i słusznie. Uprzednie Pana wypowiedzi miały charakter totalistyczny - sprowadzały wszystkich Niemców do wspólnego mianownika amoralnej wściekłej małpy. "Morskie wyczyny Niemców w czasie "nieograniczonej wojny podwodnej" w tym czasie miały wybitnie zbrodniczy charakter, zatopienie "Lusitanii" jest tylko jednym przykładem z setek zatopionych jednostek cywilnych". Niestety jeżeli chodzi o ten wątek, znów bądź to emocje biorą górę, bądź też niewiedza będąca konsekwencją recypowania tylko i wyłącznie tez brytyjskiej propagandy. Niemiecki u -boot miał w zasadzie prawo zatopić Lusitanie, zważywszy na fakt, iż była ona zaklasyfikowania jako krążownik pomocniczy oraz - co najważniejsze - wiozła materiały wojenne i amunicję do Wielkiej Brytanii. Przed wyjściem z portu amerykańskiego, niemiecka ambasada zamieściła ogłoszenie w prasie ostrzegające pasażerów potencjalnych przez zaokrętowaniem na pokladzie "Lusitanii" - w którym wyjaśniono, iż zważywszy na charakter okrętu może on być celem działań wojennych na morzu. Tak więc znacznie większą zbrodnią było to co zrobili Brytyjczycy, którzy na statku przewożącym materiały i amunicję umieścili - nieświadomych pełni zagrożenia - pasażerów. Nie jest wykluczone więc, iż organizowali prowokację, która okazała się sukcesem - tylko jak to świadczy o moralności brytyjskiej ? "Chwała Prus" Piefkego to jeden z najlepszych marszy wojskowych. Znany mi jest od dawna. Tym niemniej dziękuję za podlinkowanie. Lubie też posłuchać "Marsza Radetzkiego", "Warszawiankę", "Marsza Rakoczego", "Marsza tureckiego " Mozarta . Jeżeli zaś chodzi o pieśń nazistowską do której podaje Pan link, opatrując stosownym komentarzem - to albo Pan nieuważnie czyta moje komentarze albo Pana poniosły - po raz kolejny - emocje. Z kontekstu moich wypowiedzi, jak również z jednoznacznych wpisów (użyłem określenia "pierwszowojenni" Niemcy) dosyć jednoznacznie wynika, iż moje uwagi dotyczą Niemiec z okresu I wojny światowej. Jeżeli zaś celowo - uniesiony emocjami - chce mnie Pan zaetykietować jako nazistę, to z przykrością konstatuję ten fakt, jako że jest on z kategorii niegodnych gentelmana. Nie sądzę aby kapitan "Emdenu" był w stanie posunąć się do takich oszczerstw. W końcu w arsenale erystycznych narzędzi autorstwa pewnego Niemca, który bardzo nie lubił Prusaków, znajdują się inne zdecydowanie bardziej wyrafinowane instrumenta. Podaję link weryfikujący do tekstu na temat zatopienia "Lusitanii", ukazujący wielką złożonosć tego problemu, tak jednoznacznie i tendencyjnie przez Pana przedstawionego. en.wikipedia.org/wiki/RMS_Lusitania
|
|
| | | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | Odp: casus Lusitanii | >Niemiecki u -boot miał w zasadzie prawo zatopić Lusitanie, zważywszy na fakt, iż była ona zaklasyfikowania jako krążownik pomocniczy oraz - co najważniejsze - wiozła materiały wojenne i amunicję do Wielkiej Brytanii.
No dobrze, zgoda. To chyba również zamyka kontrowersje wokół zatopienia "Gustloffa" w 45.
>Nie jest wykluczone więc, iż organizowali prowokację, która okazała się sukcesem - tylko jak to świadczy o moralności brytyjskiej ?
Nie jest wykluczone też, że Niemcy zagięli parol na Lusitanię i chcieli mieć, swoim obyczajem, formalną podkładkę i "czyste ręce". To częsta praktyka przy większych tego typu przedsięwzięciach. Amerykanie też zrzucali ulotki ostrzegające mieszkańców Hiroszimy.
>Lubie też posłuchać "Marsza Radetzkiego"
Jest świetny. Fajnie się go klaszcze na zakończenie koncertu.
>jednoznacznych wpisów (użyłem określenia "pierwszowojenni" Niemcy) dosyć jednoznacznie wynika, iż moje uwagi dotyczą Niemiec z okresu I wojny światowej.
Pierwsza i druga wojna to była ta sama wojna, z dwudziestoletnim zawieszeniem broni a ludobójczy charakter wojny prowadzonej przez Niemców został wyraźnie zasygnalizowany podczas pierwszej. Nazizm nie spadł z nieba, był tylko nowym ubraniem starego pruskiego militaryzmu.
>Jeżeli zaś celowo - uniesiony emocjami - chce mnie Pan zaetykietować jako nazistę, to z przykrością konstatuję ten fakt, jako że jest on z kategorii niegodnych gentelmana.
Do głowy mi to nawet nie przyszło. Obraziłbym tym zapewne nie tylko Pana, ale i innych tu piszących.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | | |  | | Arminius (25555 punktów) | inna wojna |
"No dobrze, zgoda. To chyba również zamyka kontrowersje wokół zatopienia "Gustloffa" w 45". Przypominam, iż debata dotyczy okresy pierwszowojennego i w sprawie zatopienia "W. Gustloffa" nie było między nami absolutnie żadnej kontrowersji. Podobnie zresztą jest w literaturze przedmiotu. Być może jacyś neonaziści mają inne zdanie na ten temat ale poważna nauka nie. Tytułem dygresji dodam, iż z kolei zatopienie "Cap Arcony" budzi spore kontrowersje ze wzgledu na dwie wersje przebiegu wydarzeń. "Nie jest wykluczone też, że Niemcy zagięli parol na Lusitanię i chcieli mieć, swoim obyczajem, formalną podkładkę i "czyste ręce". To częsta praktyka przy większych tego typu przedsięwzięciach". Jednakże jeżeli posłużymy się naczelną - i bardzo logiczną - zasadą śledczą "is fecit cui prodest", wtedy się okaże, iż to Brytyjczycy mieli wielki interes w tym żeby sprowokować zatopienie "Lusitani" i tym samym wygenerować i umocnić antyniemieckie nastroje w USA oraz - ewentualnie skłonić je do wojny. "Pierwsza i druga wojna to była ta sama wojna, z dwudziestoletnim zawieszeniem broni a ludobójczy charakter wojny prowadzonej przez Niemców został wyraźnie zasygnalizowany podczas pierwszej. Nazizm nie spadł z nieba, był tylko nowym ubraniem starego pruskiego militaryzmu". Z punktu widzenie geopolitycznego być może tak, zgodnie z tezą, iż miedzywojnie było tylko przerwą w prowadzeniu działań wojennych. Z punktu widzenia zaś etycznego nie ma nic bardziej błędnego niż pańska teza. Zawsze w takich czy innych przejawach militaryzmu, musztrze, drylu wojskowym, "trzaskaniu kopytami", maszerowaniu do rytmu marszów (które tak bardzo lubimy) można się dopatrzeć pierwocin nazizmu czy stalinizmu. Ale to pozory - zamordyzmowi wojskowemu - jakkolwiek byłby on paskudny - daleko jeszcze do totalitaryzmu. I wojna światowa obfituje w mnóstwo zachowań, sytuacji i stanów faktycznych, które jednoznacznie definiują ją jako konflikt toczony na obszarze moralności zasadniczo różnym od tej, która nadeszła 25 lat później. W czasie I wojny światowej nie można wogóle mówić o elementach ludobójstwa ze strony Niemiec, w rozumieniu tego słowa ukutym po II wojnie światowej przez Lemkina. Tytułem przykładu podaję link do tekstu traktującego o rozejmie bożonarodzeniowym z 1914 r. en.wikipedia.org/wiki/Christmas_truce
|
|
 | 1 na 1 | Appenzeller (3118 punktów) | Dzięki za ładne podsumowanie. Tak mi się widzi, że kluczem są te "niektóre środowiska - polskie i niemieckie" - dla których patriotyzm to plucie wokół i urażona ambicja. > odgrywanie niemieckiego hymnu "Deutschland Deutschland uber alles" ( który przewrażliwionym i uprzedzonym Polakom mógłby także się źle kojarzyć). Dopiero niedawno skojarzyłem, że to znaczy po prostu "Niemcy nade wszystko", a nie "Niemcy nad wszystkimi", czyli się właściwie nie różni od "dla ojczyzny ratowania rzucił się przez morze". Już nie wiem, skąd mi tamta interpretacja wynikła, czy z nieznajomości niemieckiego, czy czyjejś sugestii. W koniunkturalnym przekręcaniu słów pieśni rekord dzierży chyba ten sławny adres pochwalny Felińskiego do batiuszki cara Aleksandra, sprokurowany na życzenie księcia Konstantego, skądinąd Polaków bardzo lubiącego.
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | Odp: Czy "Rota" Konopnickiej jest antyniemiecka? | Jakby poszczególne narody miały się martwić o urażanie kogokolwiek, to musielibyśmy palić książki od historii. Ocenianie tekstu który odnosi się do pewnej epoki w historii pod kątem współczesnych relacji polsko-niemieckich jest zwyczajnie bezsensowne. Chociaż jak sobie przypomnę polskie obozy koncentracyjne, to myślę, że i dzisiaj Niemiec pluje nam w twarz.
|
|
1 na 3 | Burnham (1149 punktów) | >Co o tym myśleć? Macie Państwo jakieś propozycje?
Niemcy nie są u siebie więc jeżeli Gdańsk im się nie podoba to mogą w ogóle nie przyjeżdżać. Nie rozumiem istoty problemu.
|
|
 | 1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | >Nie rozumiem istoty problemu.
To widać.
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
2 na 2 daddy (2737 punktów) (zablokowany) |
> Co o tym myśleć? Macie Państwo jakieś propozycje?> Chcesz aby zaproponować Ci co o tym masz myśleć?
|
|
 | 1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
> Chcesz aby zaproponować Ci co o tym masz myśleć?  A nie widać, że błądzę?
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|