Racjonalista - Strona głównaDo treści
"Bogowie" - wrażenia po obejrzeniu

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
16-10-2014 18:35Sygnał (4252 punktów)"Bogowie" - wrażenia po obejrzeniu
Ocena 9 na 9
Tak więc wczoraj po raz pierwszy od dłuższego czasu (praca jest niemiłosierna) poszedłem do kina i to na Polski film! Różne media chwalą ten film jako rewolucyjny jak na polską kinematografię, dając mu niesamowicie wysokie oceny. Osobiście twierdzę, że ta ocena jest dość mocno przesadzona i podyktowana przede wszystkich faktem, że jednym z patronów medialnych jest Agora, aczkolwiek muszę przyznać, że film jest naprawdę dobry i chcę forumowiczów zachęcić do obejrzenia tego dzieła. A tych, którzy już oglądali chętnie dopytam o opinię.

To nie będzie ustruktruralizowana recenzja, bo taki mi zazwyczaj nie wychodzą, dlatego ograniczę się do luźnych spostrzeżeń na temat plusów i minusów produkcji. Tytułem wstępu (dla tych, co o tym filmie nie słyszeli w ogóle): film jest oparty na faktach z życia profesora Zbigniewa Religii i opowiada o jego życiu jako lekarza i zmaganiach z transplantologią w Polsce. Tak więc, zaczynając:

Co jest zdecydowanie na plus:

- bardzo dobry egzemplarz gatunku

"Medical drama" jest ostatnimi czasy bardzo popularne o czym świadczy chociażby oglądalność takich serialowych pozycji jak "Grey's Annatomy" czy "House MD.". Głównym założeniem tego gatunku jest pokazanie (lekko uromantycznionej) pracy lekarzy i ich trudnych decyzji, które bezpośrednio wpływają na życie drugiego człowieka. "Bogowie" z wyżej wymienionych czerpią dużo: główny bohater w swoim zachowaniu bardzo przypomina House'a (niecierpliwy, sarkastyczny, analityczny i inteligenty oraz gardzący procedurami) a sytuacje, w których jest pokazywany są również trudne i emocjonujące, szczególnie biorąc pod uwagę warunki, w jakich film się odbywa (o tym później).

- fenomenalny Tomasz Kot

Nie wiem, czy w Polsce mamy naprawdę dobrych aktorów. Na każde arcydzieło polskiego aktora zazwyczaj przypada zazwyczaj dziesięć gniotów, o których warto zapomnieć. W przypadku Kota ten film to jego arcydzieło, prawdopodobnie jego magnum opus. Religa w jego osobie naprawdę powraca do życia: typowe dla niego manieryzmy jak dynamiczne gesty, przymrużone oczy i przygarbiona postura są tu oddawane niemal jeden do jednego (co zdaje się potwierdzać również żona Profesora). Poza realizmem odegrany Religa jest też niebywale sympatyczną postacią, której w sumie nie sposób nie lubić za determinację i sarkazm. Jeśli ktokolwiek w tym filmie zwyciężył, to na pewno był to Tomasz Kot.

- bardzo fajnie nakręcony

Ten film nie miał ani jednego złego ujęcia. Zdecydowana większość albo dodawała uroku scenie, albo podkreślała jej dramatyzm albo pokazywała świetnie dopracowaną scenografię(szczególnie dobre ujęcia Huty w Zabrzu). Film oddaje też bardzo dobrze klimat lat 70tych z typowym PRLowskim brudem, nosidełkami na szklanki i szklankami pełnymi słonych paluszków (aż miło było na to patrzeć ). W wielu scenach można było się doszukać dość subtelnej symboliki oddającej głównie stan emocjonalny bohaterów. Z technicznego punktu widzenia film jest bardzo kompetentnie zrobiony. A odegranie słynnego zdjęcia profesora na koniec to istny majstersztyk.

Co było na minus, ale mniej zdecydowanie

-muzyka miejscami nie pasowała

Ścieżka dźwiękowa była jakaśtam, to znaczy jej pozytywne aspekty nie przebijały się zbyt mocno, ale nie bolały uszu. Miejscami jednak czuć było zaniedbanie w tej kwestii (głównie, gdy w tle słychać było muzykę z wokalem, ale to zbieg okoliczności). Muzyka zmieniała się, w moim odczuciu, zbyt dynamicznie a wokal był zbyt głośny, co trochę psuło odbiór niektórych scen (tych było w sumie niewiele).

-to film jednego aktora

To z jednej strony mankament, a z drugiej nie, bo ten aktor był naprawdę fenomenalny. To w sumie normalne dla filmów biograficznych, że pozostałe postaci są prawie zawsze epizodyczne ale tej produkcji można zarzucić, że są aż nazbyt epizodyczne. Szczególnie boli to w przypadku postaci żony Profesora, która mimo, że ważna, jest niemal niezauważalna. Zakładam jednak, że jest to też poniekąd efekt fenomenalnego Kota.

- za mało dyskusji o etyce

Słusznie czy nie, transplantologia to kontrowersyjna dziedzina, a tym bardziej kontrowersyjna w czasach, gdy nie była powszechna. Motywy dotyczące etycznych aspektów transplantologii są w sumie rzucone na stół i tam pozostawione (jeden bohater epizodyczny, który służy w fabule tylko do celów mówienia o tych sprawach). To w sumie główny mankament filmu: zmarnowany potencjał dywagacji na ten temat.

- ten film to zdecydowanie laurka

Profesor Religa w filmie jest niemal heroiczny. Film dość wiernie oddaje jego życiorys, aczkolwiek śmiem wątpić, że ten człowiek aż tak oddawał się służbie lekarskiej. Z jednej strony to przekłamywanie historii ale z drugiej jest to upamiętnianie osoby, której ta laurka się zdecydowanie należy.

Reasumując:

Film naprawdę bardzo mi się podobał i jest zdecydowanie warty polecenia. Czy to Jezus polskiej kinematografii? Nie, trochę mu do tego brakuje. Ale z czystym sercem można tu wystawić mocne 7/10 patrząc jako na produkcję światową. A jak na polską to chyba ze 14/10.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Arminius (25555 punktów)śmierć profesora
"Profesor Religa w filmie jest niemal heroiczny. Film dość wiernie oddaje jego życiorys, aczkolwiek śmiem wątpić, że ten człowiek aż tak oddawał się służbie lekarskiej. Z jednej strony to przekłamywanie historii ale z drugiej jest to upamiętnianie osoby, której ta laurka się zdecydowanie należy".

Tak, laurka zdecydowanie się należy. Religa miał swoje słabości i wady - jak każdy człowiek, miał np. w swoim życiu okres, kiedy nadużywał alkoholu, potrafił też być szorstki i nieprzyjemny w obejściu z inymi. Tym niemniej jednak jego cnoty i zalety charakteru zdecydowanie dominują. I nie chodzi li tylko i wyłącznie o jego dokonania naukowe. Bo - na przykład - stosunek profesora do śmierci, kiedy już było wiadomo że wyrok na niego został wydany przez nieuleczalną, bezlitosną chorobę - był absolutnie niezwykły, godny podziwu i - jak najbardziej - naśladowania. Spokój, opanowanie, BRAK STRACHU, rzeczowa analiza problemu, do bólu szczere i pozbawione patosu, bardzo trafne wypowiedzi na najważniejsze pytania jakie może postawić życie. Brak w tej postawie jakiegokolwiek pokazowego heroizmu - ale tak naprawdę właśnie taka postawa jest do bólu, do samych trzewi na wskroś heroiczna, mądrym heroizmem. Robił to człowiek, który deklarował swoją niewiarę w pozaziemską rzeczywistość. W postawie Religi było coś bardzo camusowskiego, coś co inspiruje i podtrzymuje na duchu. Szkoda że takich olbrzymów tak mało w zalewie karłów wokół nas.
16-10-2014 20:08 
 Ocena 4 na 4
Celecrin (6386 punktów)Odp: śmierć profesora
Profesor Religa jest chyba jednym z największych ateistów polskich. Zaimponował mi właśnie kiedy zachorował:

Żyję dalej, staram się żyć normalnie. Zakładam, że jeszcze pożyję. Ale też nie czepiam się życia kurczowo. Jestem ateistą. Obserwacja życia i doświadczenie lekarskie utwierdzają mnie, że Boga nie ma - Ale jeśli panie myślą, że zbliżam się teraz do śmierci i w związku z tym zmieniłem zdanie w sprawie wiary, to nie mają panie racji. Nie widzę powodu, żeby zmieniać zdanie. Jestem coraz bardziej niewierzący...

Zbigniew Religa w wywiadzie dla Dziennika Gazety Prawnej.

Cóż filmu nie obejrzę. Mieszkam w Irlandii, nawet cienia nadziei nie mam, że ten film pojawił się w kinach...
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Cóż filmu nie obejrzę. Mieszkam w Irlandii, nawet cienia nadziei nie mam, że ten film pojawił się w kinach...

Nie obejrzysz?
W dobie internetu szerokopasmowego?


"We live in times of smart phones and stupid people"
17-10-2014 16:21 
 Ocena 1 na 1
Tomek Fiedorek (5805 punktów)

>Cóż filmu nie obejrzę. Mieszkam w Irlandii, nawet cienia nadziei nie mam, że ten film pojawił się w kinach...
Ojej... Irlandia taka zadapiupiasta...
Film będzie w Dublinie, Cork i Limerick. Szczegóły na:
www.cineworld.co.uk i www.omniplex.ie
No, żeby nie sprawdzić tylko jojczyć to ja nie wiem.
Celecrin (6386 punktów)
> Ojej... Irlandia taka zadapiupiasta...
To jest dziura
>Film będzie w Dublinie, Cork i Limerick. Szczegóły na:
>www.cineworld.co.uk i www.omniplex.ie
Zmarnowałem przez Ciebie cenne 15 minut z mojego życia. Nie ma żadnej informacji JESZCZE, nawet w nadchodzących filmach...
Za to znalazłem takie coś:
www.poloni(*)m-bogowie-w-kinach-w-irlandii/
...
Darek Garbus · Pearse college
sprawdzam od kilku dni Cineworld i nie ma tam żadnej informacj o filmie Bogowie,
Robert Rodziewicz · Midleton
Informacje mam od firmy, która promuje dystrybucje filmu w UK i Irlandii.
Wczoraj o 09:03
Marcin Kamecki
Film pojawi się w poniedziałek w rozkładzie bo oni aktualizuja co poniedziałek ...
Wczoraj o 13:06

DZIĘKI ZA TROP! Zaczynam kampanię rozpowszechniania na Fejsie...
Tomek Fiedorek (5805 punktów)

> Wczoraj o 13:06
>DZIĘKI ZA TROP! Zaczynam kampanię rozpowszechniania na Fejsie...

Proszę bardzo. Nie miałem wątpliwości, że film będzie w Irlandii. Skoro "Sęp" był to ten tym bardziej. Info znalazłem na fejsie na stronie Bogowie.co.uk . Jest tam też spis miast w Anglii, jeśli ktoś jest zainteresowany.
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: "Bogowie" - wrażenia po obejrzeniu
Bardzo celnie podsumowałeś dobre i świetne strony filmu.
Biografii Profesora nie znam i nie jestem w stanie ocenić, czy szczegóły i wydarzenia za nią nadążają i jak. Nie mniej z niektórych scen można sobie odtworzyć, kogo scenarzysta o nie pytał (np. upicie się Profesora w hotelu, bezsilność kolegów, w końcu cały burdel porządkuje Anna Religa)

Heroizm Religi jest świetnie wyważony z jego humorem i sarkazmem. Mieszanka stwarza wrażenie człowieka, z którym chciałoby się przegadać przy kielichu niejedną noc i uczyć się z jego doświadczeń.

No i absolutnie nigdzie nie widziałem patosu

Porównanie z Housem przytoczyłeś nie przypadkiem, z tym że w "Bogach" dochodzi jeszcze świadomość, że te sceny wydarzyły się naprawdę.

Np. w Housie nikt by nie pozwolił na dłuższą scenę z rozmowy z żony pacjenta, stawiającej pytanie czy po przeszczepie serca mąż się zmieni:
- No wie Pan, w sercu są uczucia..
To byłoby słabe.
A w "Bogach" to się broni. Operowani byli ludzie prości i do tego mający na co dzień do czynienia z komuną. Poza tym nigdy nikt przed nimi w Polsce nie był stawiany w podobnych dylematach.

Kot faktycznie świetny. Tego samego dnia miałem możliwość oglądnięcia (parę godzin wcześniej) "Skazanego na Bluesa". Jak dla mnie, to ten aktor dotąd marnował się w serialach i komediach, albo wydurniał w reklamach. Może teraz ruszy z kopyta na duży ekran

Na koniec moja ulubiona scena: Religa z charakterystycznym błyskiem w oku rozmawia w szpitalu z ojcem i matką człowieka, u którego stwierdzono śmierć mózgu. Prosi węzłowato o pozwolenie na pobranie organów m.in. serca do przeszczepu.
- Jest Pani pierwszą matką w Polsce, która słyszy to pytanie.
Matka jeszcze w szoku pyta:
- Czy to oznacza, że jego serce będzie nadal w kimś żyło?

Pozdrawiam i życzę spokojnej nocy

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
Ha, wychodzi mi że Twoje minusy to dla mnie plusy.

Muzyka bardzo mi pasowała, zwłaszcza te wstawki amerykańskiego rocka.

Może to i film jednego aktora (prawie) ale za to jaki to popis gry aktorskiej. Poza tym film jednego aktora to dla tegoż aktora zawsze olbrzymie wyzwanie.

A co do braku dywagacji o etyce.
I DZIĘKI BOGU ZA TO!!!

Na kolejny film moralnego niepokoju, w którym bohaterowie rozprawiają o rozterkach etycznych z minami sugerującymi zatwardzenie bym w życiu nie poszła.

Religa był człowiekiem czynu. Wszyscy którzy go znają tak go pamiętają. Nie czekał, nie biadolił - działał, jak mu nie wychodziło to zapijał, a potem się podnosił i działa dalej.
Jeżeli miewał rozterki moralne, to nie wywlekał ich przed wszystkimi. To bardzo źle działa na zespół, kiedy szef robi za młodego Wertera ze skalpelem w ręku.
A co jak co ale Religa umiał skupić wokół siebie ludzi i ich natchnąć. To widać na filmie, ale to przebija też ze wspomnień jego współpracowników. Poszliby za nim w ogień.
To zostało na filmie świetnie uchwycone.

Formuła przyjęta przez twórców - patrzymy na Religę z zewnątrz - nie zostawia miejsca na analizę jego ewentualnego stanu umysłowego. Widzimy go i domyślamy się co przeżywa, ale nie siedzimy w jego głowie.
W końcu reżyser i scenarzysta potraktował widów jak inteligentnych ludzi - sami sobie dopowiedzcie, wczujcie się, miejcie własne rozterki moralne.

Jeżeli jakiś Polski film miał kiedykolwiek szansę na Oskara, to własnie ten.
Poza walorami artystycznymi jest to chyba pierwszy polski film jaki widziałam nakręcony profesjonalnie. Wszystko w nim jest technicznie dobre - zdjęcia, montaż, scenografie, kostiumy, rekwizyty, efekty specjalne. Nic nie zgrzyta.

Tak na marginesie to ja nie cierpię polskiego kina.
Co jakiś czas oglądam jak coś leci w TV (na zasadzie: podobni niezły, dam mu szansę) i zawsze mam poczucie, że zmarnowałam czas, który bym mogła poświecić na coś fajniejszego, np. wyczyszczenie piekarnika pastą sodową.
Dlatego sama siebie nie poznaje, że poszłam z własnej woli do kina na polski film i jeszcze innych namówiłam żeby poszli. Reklamacji jak dotąd nie było.


"We live in times of smart phones and stupid people"

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365