www.racjonalista.pl/kk.php/s,5519,Po pierwsze bardzo wątpię, że poprzedzający mnie komentatorzy przeczytali coś więcej niż tytuł i ostatnie zdanie.
W drugim akapicie przedstawia się tezę, jakoby umysł ludzki z natury doszukiwał się we wszystkim celowości, bądź przyczyny. Nie zgadzam się z tym. Wydaje mi się, że pytania o cel i przyczynę stawiane są po pierwsze przez mniejszość, po wtóre jedynie w okolicznościach powstania dyskomfortu. Co do zadawania pytań przez mniejszość- Z własnego doświadczenia wiem, że ogromna większość ludzi ma wyjątkowo niepoprawny, według zasad ligiki sposób odpowiadania("Po co to robisz?"-"Bo chcę"). Kolejnym argumentem jest blokada, powstająca po argumencie o wolną wolę("Dlaczego to robisz?"-"Bo chcę."-"Dlaczego chcesz to robić?"- "Bo chcę."). Edukacja przepełniona humanistycznym(mitologicznym)spostrzeganiem zjawisk uniemożliwia formułowanie tez ale i wpadanie na ich pomysł. Co do dyskomfortu, Psychologia dobrze opisuje mechanizmy wypierania przez świadomość niewygodnych sobie faktów, takich, jak własny błąd, niewiedza. Jednak, gdy umysł niezdolny jest do pozbycia się faktu, zniekształca jego charakter poprzez subiektywnie wyjaśnianie sobie logiczności owego, przez co zyskuje spokój(3.akapit).
A teraz skok na koniec. "Wróćmy teraz do żywych organizmów i spróbujmy odnaleźć ich funkcję użyteczności, czyli to, do czego maksymalizacji dążą."- Wydaje mi się, że zdanie to jest źle przetłómaczone, ponieważ kłóci się z wcześniej podanymi argumentami o braku celu przyrody, albo jest poprostu naciąganą konkluzją mądrze brzmiących wywodów, które pisząc, autor miał na celu(według przetłómaczonego fragmentu) dezinformowanie czytelnika, wprowadzenie go w błąd logiczy, oszukanie. Wydaje mi się, że nie. Dlaczego tak uważam? Na początku przedstawia się umysł człowieka, jako kierujący się pytaniami o cel/przyczynę. Następnie porównuje się oczekiwania takiego umysłu do realiów "bezdusznej" natury. Po tym, przedstawia się ludzkie metody rozumowania dotyczącego ludzkich mechanizmów rządzenia(funkcja użyteczności). Na koniec bezzasadnie proponuje się wykorzystanie funkcji użyteczności względem mechanizmów "bezdusznej" natury.
Jest to moim zdaniem całkowicie nielogiczne. Człowiek tworząc narzędzie na zasadzie celowości jest w stanie wykorzystując tę zasadę odkryć przydatność narzędzia. Natomiast świat, nie opierający nię na celowości nie jest w stanie być poznany pod względem celu. Co więcej pytając o cel istnienia świata, pytamy o cel istnienia tego, co odbieramy, czyli samego pytania również. Pytamy, aby się dowiedzieć. Jednak chcemy się dowiedzieć nie "po coś", a "dlatego, że" coś kieruje nami w tym kierunku. Przyczyny są różne. Jednak to wszystko są przyczyny. Wszystko ma swoją przyczynę. Powstanie ultrafioletowego barwnika na kwiatach ma swoją przyczynę w zwiększeniu możliwości przetrwania posiadających go gatunków. Istotą ludzkiego narzędzia jest intencja twórcy. Jednak czy logicznym jest, aby narzędznie dociekało swojego celu? Zakładając, że autorowi chodziło o uzyskanie odpowiedzi o cel stworzenia przez Boga świata, twierdzę, że popełnia niegodny "wybitnego ewolucjonisty" błąd.
Zakładając, że autorowi chodziło o uzyskanie odpowiedzi o cel stworzenia przez człowieka kultów w tym kultu Boga Jedynego, wydaje się być oczywistym, że ludzie nie mieli swoistego "celu" tworząc kulty. Tworzenie ich było wynikiem, zatem miało swoją przyczynę poza świadomością ludzi. A wiara przetrwała, ponieważ wykazała się czynnikiem zwiększającym możliwości przetrwania nosicieli memu wiary.
Zakładając jednak, że autorowi chodziło o dezinformowanie i zniekształcanie wizji Boga, to jest to dowód, na to, że nie wolno się wyzbywać pytań o cel oraz przyczynę. W przeciwnym razie zmniejsza się własne szanse w mechanizmie doboru naturalnego. Temu służy wywiad i kontrwywiad państw.
Serdecznie zachęcam do racjonalnego oraz sceptycznego, opartego właśnie o zasadę pytania o cel i przyczynę, spostrzegania rzeczywistości.