Racjonalista - Strona głównaDo treści
Issei Sagawa

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
03-03-2011 18:26prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Issei Sagawa
pl.wikipedia.org/wiki/Issei_Sagawa
Jak to jest możliwe, że taki facet funkcjonuje społecznie? Kto jest w tym wypadku chory? On, czy społeczeństwo? Przypuszczam, że gdyby Wolfgang Priklopil nie rzucil się pod pociąg, dzisiaj mógłby być bohaterem narodowym Austrii. Co Państwo na ten temat sądzą?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Matix (5786 punktów)
Generalnie Japonia to dość dziwny kraj (o czym mało kto tutaj w Europie wie) i to raczej w sensie negatywnym niż pozytywnym.
03-03-2011 18:57 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>Generalnie Japonia to dość dziwny kraj (o czym mało kto tutaj w Europie wie) i to raczej w sensie negatywnym niż pozytywnym.
Jeśli coś wiesz więcej to napisz! Są miłośnikami Szopena!

Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
03-03-2011 19:38 
 Ocena 8 na 8
Drobner (19539 punktów)
>Są miłośnikami Szopena!

Szopena, to zdrowiej _kupić i_ wypić, _niż pójść i_ zjeść.
Drobner, lubiący w miarę świeże wyroby mięsne..

PS.: Tekst kursywą napisany później.
Drobner, nie tak szybki, jako to mu się pierwotnie, zwrotnie zdawało...
Ania... (14138 punktów)
>pl.wikipedia.org/wiki/Issei_Sagawa
>Jak to jest możliwe, że taki facet funkcjonuje społecznie? Kto jest w tym wypadku chory? On, czy
>społeczeństwo? Przypuszczam, że gdyby Wolfgang Priklopil nie rzucil się pod pociąg, dzisiaj mógłby
>być bohaterem narodowym Austrii. Co Państwo na ten temat sądzą?

Społeczeństwo.
Sagawa jest "wolny" ponieważ jest synem znamienitego faceta, więc bardzo szybko został "wyciągnięty" z Francji pod słodką obietnicą przekazania go do odpowiedniego szpitala. Jednak na ile wiem, nie spędził w szpitalu w Japonii ani jednego dnia.

Twierdzi, że zrozumiał własne błędy i co prawda jedzenie pupki Europejki jest rozkoszne, ale nigdy nie zabije w tym celu. Fajnie się tego słuchało w jednym z wywiadów. Co ciekawsze, jego prace są dobrze wyceniane.

Jak to możliwe?
Japonia to specyficzny kraj, specyficzne społeczeństwo. Teraz zapewne sytuacja szybko ewoluuje, ale powiedzmy niedawno mężczyzna popełniwszy czyn niehonorowy popełniał samobójstwo. Tyle, że zabicie i zgwałcenie kobiety nie było jak widać czynem niehonorowym...

Ogólnie stosunek wobec kobiet jest dla nas trudny do ogarnięcia. Żona jest postrzegana jako kobieta do urodzenia pierwszego dziecka, później jest matką. Itp itd. Na pewno będąc w tamtym świecie poznałabym jakieś pozytywy, ale jakoś na razie przeraża mnie japońska mentalność.

BTW - horrory japońskie <tak> ale komedie <nie>! Próbowałam i to była porażka.
03-03-2011 20:37 
 Ocena 1 na 1
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
Przede wszystkim to nadal społeczeństwo ściśle kastowo- feudalne, choć pod płaszczykiem zaniesionej tam atomem amerykańskiej demokracji. Mam znajomego, który mieszkał nieco ponad trzy lata w Tokio, mój ojciec bywa tam też od czasu- do czasu służbowo i nasłuchałem się wielu opowieści, które- nawet przecedzone przez gęste sito- Europejczykowi jeżą włos na głowie. Fakt, iż rzeczony delikwent jest synem znamienitego ojca już wystarczyłby per se w Japonii, żeby uznać jego czyn za błahostkę niewartą prawnej babraniny a to, że ofiarą była kobieta- Europejka w dodatku, czy mówiąc dosadniej: nie- Japonka (ksenofobowie straszni...), Gai-Jin- obcy, barbarzyńca, cudzoziemiec... bynajmniej nie polepsza sytuacji.
Marek222 (511 punktów)
>...ale jakoś na razie przeraża mnie japońska mentalność.

I to bez dogmatycznej religii, chrześcijaństwo nie znalazło tam pożywki... to dopiero zagwozdka. Japońska mentalność powinna być przez to bardziej przerażająca. A najbardziej przerażające powinno być to że skoro społeczeństwa areligijne potrafią produkować taką mentalność więc może być tak że religia nie ma aż takiego wpływu na nią jak byśmy chcieli. A chcieli byśmy bo religię znamy, znamy jej fałsz i możemy kombinować jak przemówić ludziom do rozumu aby przestali wierzyć dając im w zamian prawdę o stanie rzeczywistości, którą też ostatnio bardzo dobrze znamy... Ale jeżeli w grę wchodzą tu inne nieznane i/lub takie na które nie można mieć zorganizowanego wpływu czynniki - wtedy robi się straszno (naprawiaczom społeczeństw).

Ignorant stupidity has become a proud badge of in-group solidarity.
Ania... (14138 punktów)
>>...ale jakoś na razie przeraża mnie japońska mentalność.
>I to bez dogmatycznej religii, chrześcijaństwo nie znalazło tam pożywki... to dopiero zagwozdka. Japońska mentalność powinna być przez to bardziej przerażająca. A najbardziej przerażające powinno być to że skoro społeczeństwa areligijne potrafią produkować taką mentalność więc może być tak że religia nie ma aż takiego wpływu na nią jak byśmy chcieli. A chcieli byśmy bo religię znamy, znamy jej fałsz i możemy kombinować jak przemówić ludziom do rozumu aby przestali wierzyć dając im w zamian prawdę o stanie rzeczywistości, którą też ostatnio bardzo dobrze znamy... Ale jeżeli w grę wchodzą tu inne nieznane i/lub takie na które nie można mieć zorganizowanego wpływu czynniki - wtedy robi się straszno (naprawiaczom społeczeństw).
Japonia jako społeczeństwo areligijne?
To dopiero ciekawostka. W obecnej chwili faktycznie sintoizm wygasa, ale jednak wraz z tym obserwuje się zmianę mentalności.
Amol (692 punktów)
>Jak to jest możliwe, że taki facet funkcjonuje społecznie? Kto jest w tym wypadku chory? On, czy
>społeczeństwo?

Chory jest system (kumoterstwo nie zna granic), też chore jest społeczeństwo ( za ubóstwianie jego). On sam jest chory, to jest fakt. Gdyby nie rodzinne koneksje, Sagawa tkwiłby w psychiatryku do śmierci.

Nie zrozumiem jak można nobilitować takie zachowania. W czynach Sagawy widzę łamanie wszelakich zasad. Zasady biologii, moralne, nic dla niego nie znaczą. Liczy się tylko ekstaza seksualna, jego marzeniem jest "utonięcie" w ślinie kobiety. Czytałem, że zaprasza kobiety do tegoż celu (może się Pani skusi ).

Według mnie, kanibalizm to nic nowego, więc psycholi takich jak on powinno się zamykać w psychiatrykach,nawet lepiej w więzieniach. Sagawa na zdjęciu wygląda głupkowato jak jakiś mały żałosny popapraniec. Nie wiem dlaczego zrobili z niego gwiazdę.

Ironia to wszystko.
Ania... (14138 punktów)
Paradoksalnie, takie atrakcje często wiążą się ze sławą. Sprzedawane są pamiątki "po" seryjnych mordercach, słyszałam, że urządzono nawet jakiś dom / muzeum - chodzi chyba o tego gościa, co nie zabijał chyba za dużo, ale kradł zwłoki i oskórkowywał, a później zrobił sobie różne gadżety z fragmentów ciała, głównie skóry - np. oprawiał meble czy książki, ale i abażury i tego typu cudeńka. No i na ile wiem, jego dom jest teraz atrakcją turystyczną!

Sawaga reprezentuje chyba typ osób, którym niskie poczucie własnej wartości zrobiło niezłe kuku, a do tego gigantyczne oczekiwania rodziców. W sumie, jak się prześledzi życie i dzieciństwo takich osób, to często ich żal...
spellbinder (8577 punktów)
>Paradoksalnie, takie atrakcje często wiążą się ze sławą. Sprzedawane są pamiątki "po" seryjnych mordercach, słyszałam, że urządzono nawet jakiś dom / muzeum - chodzi chyba o tego gościa, co nie zabijał chyba za dużo, ale kradł zwłoki i oskórkowywał, a później zrobił sobie różne gadżety z fragmentów ciała, głównie skóry - np. oprawiał meble czy książki, ale i abażury i tego typu cudeńka. No i na ile wiem, jego dom jest teraz atrakcją turystyczną!

Chodzi o pana o imieniu Edward Gein. Sporo ludzi pozabijał, ale do końca nie wiadomo ile. Był inspiracją wielu scenarzystów i reżyserów, którzy dość luźno do tematu podeszli. (Teksańska masakra...)

A Zodiak to się nawet filmu w Hollywood doczekał.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Chodzi o pana o imieniu Edward Gein.
Był inspiracją wielu scenarzystów i reżyserów, Milczenie owiec.

Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
Ania... (14138 punktów)
>> Chodzi o pana o imieniu Edward Gein.
>Był inspiracją wielu scenarzystów i reżyserów, Milczenie owiec.
Hannibal to jest zlepek kilku postaci. Dość daleka inspiracja.
Spotkałam nawet opis jednego z seryjnych morderców - kanibali z ZSRR czy Rosji, który opowiadał, że widział jak głodujący sąsiedzi zjedli jego brata, co zresztą było nieprawdą. Jednak podobieństwo do młodego Lectera jest dość wyraźne.
Ania... (14138 punktów)
>>Paradoksalnie, takie atrakcje często wiążą się ze sławą. Sprzedawane są pamiątki "po" seryjnych mordercach, słyszałam, że urządzono nawet jakiś dom / muzeum - chodzi chyba o tego gościa, co nie zabijał chyba za dużo, ale kradł zwłoki i oskórkowywał, a później zrobił sobie różne gadżety z fragmentów ciała, głównie skóry - np. oprawiał meble czy książki, ale i abażury i tego typu cudeńka. No i na ile wiem, jego dom jest teraz atrakcją turystyczną!
>Chodzi o pana o imieniu Edward Gein. Sporo ludzi pozabijał, ale do końca nie wiadomo ile. Był inspiracją wielu scenarzystów i reżyserów, którzy dość luźno do tematu podeszli. (Teksańska masakra...)
Zgadza się, spotkałam to nazwisko akurat w którymś odcinku "Zabójczych umysłów", jak na życzenie.

>A Zodiak to się nawet filmu w Hollywood doczekał.
Jak i wielu innych. O podręcznikowym Kubie nie wspominając
03-03-2011 21:18 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Sprzedawane są pamiątki "po" seryjnych mordercach,...

Relikwie jak widać mają różne postaci.



Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
03-03-2011 20:44 
 Ocena 2 na 2
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
Według mnie każdy, kto podnosi rękę na kobietę jest małym, żałosnym popaprańcem- ot, takim w sam raz do rozgniecenia podkutym obcasem.

Owszem, złamał zasady moralne. Nasze, t.j. europejskie, zachodnie. Przypuszczam, że w Japonii jego czyn uchodzi za akceptowalny.

Co do utonięcia w kobiecej ślinie... Może by go tak postawić przed posłanką Sobecką, powiedziawszy jej zawczasu, że jest aborcjonistą, komunistą i antyklerykałem?

Efekty mogłyby przejść wszelkie fantazje "dżentelmena"...
Drobner (19539 punktów)
>Co do utonięcia w kobiecej ślinie... Może by go tak postawić przed posłanką Sobecką
Może by go tak postawić pod posłanką Sobecką...

Drobner, wodospadowy i okrutny, czasami...
spellbinder (8577 punktów)
>Jak to jest możliwe, że taki facet funkcjonuje społecznie? Kto jest w tym wypadku chory? On, czy
>społeczeństwo?

W naszej kulturze też jest kult seryjnych morderców. Gdyby było wiadomo kim był pan Rozpruwacz, to by mu pomniki stawiali. A ile było filmów o mordercach, nie tylko dokumentalnych? Mnóstwo.

Jest coś "romantycznego" w takim świrusie. Facet się nie obcyndala. Ciężko jest dziś wskazać jakiegoś antagonistę. Czasami się zdarza, że dosyć już tego wszystkiego się ma, tych kredytów, chodzenia do roboty, telewizji, kurestwa itd., aż się chce walić po ryju, ale nie ma kogo. W tym momencie osoby, które jednak sięgają po atawistyczne formy radzenia sobie z problemami, są niewątpliwie interesujące dla "szaraczków".

Z resztą - z podobnego powodu popularne są horrory, a w szczególności filmy o zombie. Człowiek choćby przez moment jest w stanie wczuć się w inną sytuację, gdzie przeciwnik jest jasno zdefiniowany, warunki - bądź co bądź - naturalne. Kiedy po świecie krążą hordy krwiożerczych bestii, sam człowiek również wraca do podstawowego trybu funkcjonowania. Każde działanie ma racjonalne wyjaśnienie.
Z drugiej strony jest możliwość zaspokojenia każdej zachcianki "materialnej". Utopia - ceną za dowolną rzecz może być co najwyżej własne życie.

Powrót do oryginalnych zmartwień. Nieważne jest wtedy nic, poza tym pierwotnym instynktem przetrwania.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> A ile było filmów o mordercach, nie tylko dokumentalnych? Mnóstwo.
Ale z oburzeniem się o nich wyrażano! U nas na szczęście taka moda jeszcze nie nastała. Jedynie co, to może Zdzisław Najmrodzki cieszył się niejaką estymą, ale on nikogo nie zamordował.

Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
spellbinder (8577 punktów)
>Ale z oburzeniem się o nich wyrażano! U nas na szczęście taka moda jeszcze nie nastała. Jedynie co, to może Zdzisław Najmrodzki cieszył się niejaką estymą, ale on nikogo nie zamordował.

Właśnie o to chodzi, że wcale nie. Chodzi o poziom dokumentalistów. Przyzwyczailiśmy się już chyba do tego, że w prasie brukowej (czyli praktycznie całej prasie nienaukowej) epitety sypią się jak z rękawa, co drugi opisywany jest "bydlakiem", "bestią", "potworem". Ale w programach dotyczących seryjnych morderców nacisk jest na przedstawieniu faktów. Ta "potworność" zdaje się być oczywista, absolutnie nieistotna.

Oni nie są już przerażający. Są interesujący. Poza oceną moralną. A z niektórymi można nawet sympatyzować (bo zabijali homoseksualistów, albo panienki negocjowalnego afektu).
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Jest coś "romantycznego" w takim świrusie. Facet się nie obcyndala. Ciężko jest dziś wskazać jakiegoś antagonistę. Czasami się zdarza, że dosyć już tego wszystkiego się ma, tych kredytów, chodzenia do roboty, telewizji, kurestwa itd., aż się chce walić po ryju, ale nie ma kogo. W tym momencie osoby, które jednak sięgają po atawistyczne formy radzenia sobie z problemami, są niewątpliwie interesujące dla "szaraczków".

"Lubimy te postaci, z którymi się utożsamiamy"- jedna z zasad analizy transakcyjnej, dokładniej: analizy strukturalnej, jednego z poziomów.

Nic w tym zaskakującego, każdy posiada pewne pokłady frustracji, zaczyna w końcu "wczuwać" się w takiego brutalnego klienta. Każdy chciałby się "rozładować".
04-03-2011 08:59 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Jest coś "romantycznego" w takim świrusie.

Tak jak jest coś odpychającego w filmie dokumentującym bez ozdobników los wielu, większości ludzi: wyobrażasz sobie w TV film z kamery monitoringu skierowanej na pracę kasjerki w supermarkecie, albo na stomatologa w gabinecie, albo rzeźnika w ubojni przemysłowej, albo..., albo... . Gdyby nie montaż, to znaczy fikcji, nie byłoby filmu.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
diogenes (42753 punktów)
>Jak to jest możliwe, że taki facet funkcjonuje społecznie? Kto jest w tym wypadku chory? On, czy społeczeństwo?

Kiedyś mówiło się, że komuś brakuje piątej klepki. Dzisiaj należałoby mówić być może o braku odpowiedniego genu. Jedna mysz rodzi myszki: karmi je, dba o nie. Inna mysz nie interesuje się potomstwem, które ginie. Złej mamie brakuje w zestawie genów genu fosB. Chętnie porównałbym zestaw genów Sagawy z tzw. normalnym garniturem. Wydaje mi się, że genetyka behawioralna może rzucić nieco światła na takie ekstremalne przypadki. Niestety trudniej dociec, czego brakuje społeczeństwu (lub czego ma za wiele), które toleruje (ba, nagradza!) tego rodzaju zachowania. Trudno jest jednak przeprowadzić wyraźną granicę między ludzką jednostką a społeczeństwem. Na ogół robimy to dość koniunkturalnie, raz podkreślając silne związki (człowiek jako istota społeczna i kulturowa), innym razem podkreślając wolność, nie mając precyzyjnych (nie mówiąc o uniwersalnych) narzędzi opisu i wyjaśniania ludzkiego zachowania.

Zmieniając temat: Stokłosę, tego od padliny, też zrobili senatorem.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
Genetyka to jedno, ale uważam, że nie jest tu alfą i omegą. Wiele, jeśli nie więcej- może leżeć w psychologicznym uwarunkowaniu takiego delikwenta- szczególnie w dzieciństwie, na etapie socjalizacji.

Skłonny jestem ku wyważonej hipotezie, że dopiero kiedy zachodzi korelacja czynników genetycznych i psychologicznych produktem końcowym może być taki "świr". Na zasadzie: "wielu ludzi posiada gen zwiększający (tu luźno spekuluję, nie przytaczam faktów potwierdzonych doświadczeniem) ryzyko zachorowania na cukrzycę, lecz chorują w większości tylko ci, którzy nieprawidłowo się przy tym odżywiają".
03-03-2011 21:14 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Genetyka to jedno, ale uważam, że nie jest tu alfą i omegą.

Oczywiście. Żyjemy w środowisku genetyczno-kulturowym.

>Wiele, jeśli nie więcej- może leżeć w psychologicznym uwarunkowaniu takiego delikwenta....

Ale to, co jest daną psychologiczną, ma też swój komponent genetyczny (Och, ma to po mamusi, po ba babci...). Prowadzi się wiele badań w tym kierunku. Zaburz gen regulujący poziom dopaminy i zaczyna się problem.

>Skłonny jestem ku wyważonej hipotezie, że dopiero kiedy zachodzi korelacja czynników genetycznych i psychologicznych...

To tylko połowa wspomnianego środowiska genetyczno-kulturowego. Ekspresja genu jest bardzo złożona. Czytając prace na ten temat szybko dochodzi się do wniosku, że wszystko wpływa na wszystko. Wtedy na myśl przychodzi otchłań Pascala.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
simo.hayha. (433 punktów)
>>Genetyka to jedno, ale uważam, że nie jest tu alfą i omegą.
>Oczywiście. Żyjemy w środowisku genetyczno-kulturowym.

Zaraz po śmierci Richarda Kuklinskiego pl.wikipedia.org/wiki/Richard_Kuklinski
dostałem w ręce artykuł (jakieś naukowe czasopismo, niestety nie pamiętam źródła) który dowodził, że gościu miał już genetyczne i "neurobiologiczne" predyspozycje do zostania zabójcą. Zryta psychika jeszcze go "udoskonaliła" w byciu tym kim był.

"Być może istnieją czasy piękniejsze, ale te są nasze."
Jean Paul Sartre
spellbinder (8577 punktów)
>>>Genetyka to jedno, ale uważam, że nie jest tu alfą i omegą.
>>Oczywiście. Żyjemy w środowisku genetyczno-kulturowym.
>Zaraz po śmierci Richarda Kuklinskiego pl.wikipedia.org/wiki/Richard_Kuklinski
>dostałem w ręce artykuł (jakieś naukowe czasopismo, niestety nie pamiętam źródła)

Jest bardzo fajny dokument-wywiad z nim, przeprowadzany przez... no i niestety nie pamiętam nazwiska - pewnego cenionego psychiatrę.

Chodziło o to, że Iceman nie odczuwał strachu. Gdyby miał inne wzorce z dzieciństwa, mógłby zostać np. strażakiem, gdzie brak strachu jest swego rodzaju bonusem. Ale był zaniedbany "emocjonalnie", traktowany w sposób brutalny i został tym kim został.
04-03-2011 17:56 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Chodziło o to, że Iceman nie odczuwał strachu.

Do czego może doprowadzić uszkodzenie płatów czołowych:



w których znajduja się ośrodki hamowania, powstrzymujące nas od łamania norm społecznych świadczy przypadek Phineasa Gagea:

de.wikipedia.org/wiki/Phineas_Gage

www.google(*)=phineas+g&fp=ffb706f540f8ac66

W opisie jego zachowania w 64 dniu po wypadku zanotowano, że nie sposób zachować nad nim już żadnej kontroli.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Społeczeństwa rozwinięte "mają się za dobrze". Zachód i Japonia to społeczeństwa rozwinięte. Życie jest bezpieczne, żadnych wielkich wojen, nikt nie ginie, nie widać krwi na ulicach, publiczne egzekucje (najlepiej z torturami) są już zakazane. Ludziom tego brakuje, więc garną się do legend psychopatów etc. Oczywiście, gdyby ktoś sprawniony krwawej rozrywki, znalazł się nagle na polu bitwy etc., umarłby ze strachu. Jest to bardzo żałosne.

Hindusów, wśród których przemoc zdarza się na codzień (nie trudno się natknąć na tłum z żelaznymi drągami dokonujący zemsty), nie bawią na razie za bardzo horrory i opowieści o psychopatach. Dojrzewa do tego klasa średnia, żyjąca pod bezpiecznym kloszem. Oczywiście, nie uważam, iż Hindusi są bardziej brutalni od Europejczyków. Po prostu wciąż jest tam ogromna ilość biedy, nierówności społecznej i za mało policji etc. To pod względem bezpieczeństwa taka XIX wieczna Europa.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> ktoś spragniony krwawej rozrywki, znalazł się nagle na polu bitwy etc.,
Słyszałam, że w czasie wojny na Bałkanach były organizowane , chyba też w Niemczech, wycieczki dla chętnych do zabijania z karabinów snajperskich ludności cywilnej. Taki Niemiec czy inny znudzony Europejczyk mógł sobie podnieść adrenalinę strzelając zza węgła do kobiet, starców i dzieci. Nie wiem do końca czy to jest prawda, ale wcale bym się nie zdziwiła , gdyby była.

Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
Hodża (11172 punktów)
>pl.wikipedia.org/wiki/Issei_Sagawa
>Jak to jest możliwe, że taki facet funkcjonuje społecznie? Kto jest w tym wypadku chory? On, czy
>społeczeństwo?

Podobno w Japonii był (jest?) wyjątkowo mały odsetek zabójstw. Podobno. Kiedyś czytałem, że (bodaj w roku 1985) w całym 130-mln kraju były 2 (dwa) morderstwa.
Może mają jakiś niedosyt. W każdym bądź razie, nie oglądam horrorów japońskich. Nie odpowiada mi nastrój. Jest zbyt straszny.
06-03-2011 19:51 
 Ocena 1 na 1
rhotax7 (3947 punktów)
Sorry to niemożliwe maja tam małe rodzinne organizacje terrorystyczne zwane potocznie Yakuzą i mordują się na potęgę za obrazę honoru i takie tam inne przewinienia i na postrach ku przestrodze innym.
Matix (5786 punktów)
Ja wiem! Ja wiem! Oglądaliście batmana ostatniego? Czasem robi wypady do Azji, kiedy wymiar sprawiedliwości nie może, tam batman pomoże!

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365