Może mnie ktoś naprowadzi na właściwy kierunek myślenia? Nie mam żadnego kontaktu z kościołem od czasów chrztu. Późniejsze próby były spowodowane względami praktycznymi... Nie widzę potrzeby, abym biegła z dokumentami do określonego miejsca (kurii?), aby tylko dano mi jakiś "papier", czy coś , co udowadnia, że jestem daleko od Boga (wielka litera świadczyć może o tym, że nie uwolniłam się jeszcze od indoktrynacji, której poddana byłam w wieku młodzieńczym  . Czy pozostali uczestnicy Forum,zrobili coś z tym, że miał miejsce w ich życiu chrzest?  |