Racjonalista - Strona głównaDo treści
Halloween, kulturowa stonka

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
31-10-2014 11:01Hodża (11172 punktów)Halloween, kulturowa stonka
Ocena 5 na 5
Ponieważ od pewnego czasu szerzy się w kraju nad Wisłą ten przeniesiony na zasadzie małpowania obyczaj celebrowania okropności opakowanej w atrakcyjną formę zabawy, rodzaj infernalnego karnawału, nie od rzeczy jest przypomnieć, że nasza rodzima tradycja pochodząca z czasów jeszcze pogańskich - Dziady - odznacza się dużo bardziej humanistyczną wrażliwością i skłania do zadumy bardziej, niż owe wrzaskliwe korowody kościotrupów, które pozostają w rażącym dysonansie z poczuciem estetyki i szacunkiem dla zmarłych cechujących ludzi należących do nieco bardziej wschodniej gałęzi kultury europejskiej.

Ten pop-kulturowy potop obejmuje również inne obszary, szczególnie językowe. Wydaje się, że niektóre terminy, szczególnie techniczne, wobec niemożliwości nadążenia za imponującym tempem rozwoju nowych technologii i kulturowych zjawisk z nimi związanych, zostały angielszczyźnie oddane walkowerem.

Wciąż jednak są miejsca, w których można jeszcze powalczyć o nasze swojskie, po słowiańsku trzeszczące nazwy, szczególnie w strategicznym rejonie kultury pisanej i wizualnej. Czym bowiem usprawiedliwić to, że germańsko-anglosaksoński upiorny "horror" wygryzł nasz polski "dreszczowiec"? Czy przypadkiem nie mówimy "film grozy" dlatego tylko, że to zbyt długa nazwa? A jeśli tak, to przecież można znaleźć równie krótkie odpowiedniki, np.:

horror - trwożnik
thriller - trzepotek

Czy znacie może inne słowa angielskiego pochodzenia, które dałoby się równie zgrabnie spolszczyć?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

31-10-2014 11:27
 Ocena 16 na 16
finerbijk (17282 punktów)
>Czy znacie może inne słowa angielskiego pochodzenia, które dałoby się równie zgrabnie spolszczyć?
Weekend - tykoniec
Komputer - liczyniec
Na początku ery komputerów szczególnie były promowane takie różne dziwaczne spolszczenia na siłę. Nic z nich nie zostało. I dobrze. Każdy język ma jakieś zapożyczenia, nie ma powodu do żalów z tego powodu. Angielski to też mieszanka starogermańskiego, francuskiego, łaciny i jeszcze od wikingów dużo by się znalazło, nie licząc bardziej współczesnych naleciałości.
A co do zwyczajów.. Zwyczaje się zawsze zmieniały, zmieniają i będą zmieniać. Wszystko skądś przyszło. Dziady są tak samo dziadowskie jak helloween, który kościół gromi za pogańskość i obcość, jakby sam nie był tu obcy. Niech ludzie sobie świętują i się bawią jak sami chcą.
31-10-2014 11:48 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Na początku ery komputerów szczególnie były promowane takie różne dziwaczne spolszczenia na siłę.
To nie słowo "dreszczowiec" zostało wprowadzone na siłę a właśnie "horror"

>Każdy język ma jakieś zapożyczenia, nie ma powodu do żalów z tego powodu.
nie , pod warunkiem, że zachowa się umiar. Spróbuj po polsku zrobić zakupy w drogerii. Powodzenia!

>A co do zwyczajów.. Zwyczaje się zawsze zmieniały, zmieniają i będą zmieniać. Wszystko skądś przyszło.
Żadna tradycja nie przetrzyma medialnej kanonady. Tradycje przekazuje się dzieciom. Cóż z tego ,że pokazujesz nawet coś co jest żywe (np postać św Mikołaja 6 XII) skoro telewizja , radio, reklama, net, na jedno Twoje słowo mają 1000.
Ile razy zobaczy dziecko Mikołaja, który przyjdzie do Twojego domu - Raz
Ile razy santaklałsa w mediach w sezonie listopad - styczeń? - około 10 000 razy !
31-10-2014 12:00 
 Ocena 5 na 5
finerbijk (17282 punktów)
>To nie słowo "dreszczowiec" zostało wprowadzone na siłę a właśnie "horror
Jeśli chodzi o ścisłość, to ten dreszczowiec, to bardziej by się tłumaczyło na thriller niż horror.

>>Każdy język ma jakieś zapożyczenia, nie ma powodu do żalów z tego powodu.
>nie , pod warunkiem, że zachowa się umiar. Spróbuj po polsku zrobić zakupy w drogerii. Powodzenia!
Kto coś wymyślił lub stworzył ten nadaje nazwę. I nie ma się o co obrażać. Jakieś propozycje polskie dla pizzy, kawy, czy hamburgera?

>Żadna tradycja nie przetrzyma medialnej kanonady.
Przetrzyma żywa tradycja, martwych nie warto utrzymywać na siłę. Mimo globalizacji, itd., tradycje regionalne mają się dobrze, i różnice widać gołym okiem.
31-10-2014 21:03 
 Ocena 6 na 6
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Spróbuj po polsku zrobić zakupy w drogerii. Powodzenia!
Nie tylko spróbowałem ale i nawet zrobiłem. Powodów do narzekania na polszczyznę obsługującej mnie pani nijakich nie miałem, żadne też dziwne słowa uszów moich nie bombardowały.
>Żadna tradycja nie przetrzyma medialnej kanonady...
Może i nie, ale co z tego? Póki ludzie się będą dobrze bawić to co za różnica czy Dziady czy Halloween? Póki prezenty będą się dzieciakom podobać to czy przyniesie je Mikołaj, Santa Claus rodem z reklam Coca-Coli czy inszy Dziadek Mróz też problemu stanowić nie powinno. Tradycja nie jest wartością samą w sobie.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
31-10-2014 14:28 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>Weekend - tykoniec

Lepszy byłby zapiątek. Pomysł A. Zalewskiego z Eko-radia.

>Komputer - liczyniec

Francuzi zrobili z komputera "ordynatora". Mógłby to też być "przemyślec" albo coś podobnego, w końcu żadne inne urządzenie nie jest tak napakowane intelektem.

Wszystko to brzmi dziwnie, dopóki nie stanie się normą. Kiedyś językoznawcy grzmieli na "komputer" a słowo to znajdowało się na liście błędów językowych. Zamiast tego należało używać wyrażenia "elektroniczna maszyna licząca".

>helloween, który kościół gromi za pogańskość i obcość, jakby sam nie był tu obcy. Niech ludzie sobie świętują i się bawią jak sami chcą.

A wpływy sataniczne? A otwieranie dzieci na wpływy złego? Hę?


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
09-11-2014 14:03 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Lepszy byłby zapiątek. Pomysł A. Zalewskiego z Eko-radia.
Piątek po południu to już weekend.

>Francuzi zrobili z komputera "ordynatora".
Wolę czeski počítač.

>A wpływy sataniczne? A otwieranie dzieci na wpływy złego? Hę?

31-10-2014 21:42 
 Ocena 3 na 3
Anna Salman (16360 punktów)
>Na początku ery komputerów szczególnie były promowane takie różne dziwaczne spolszczenia na siłę. ...
Były i spolszczenia w innych obszarach. Najlepiej pamiętam "zwis męski", który bardzo się spodobał ... satyrykom. I wtedy odpuszczono.
01-11-2014 09:37 
 Ocena 5 na 5
Hodża (11172 punktów)
>Były i spolszczenia w innych obszarach. Najlepiej pamiętam "zwis męski"

Tak, lata 70-te. Pamiętam, pamiętam... łapało się "60 minut na godzinę" na UKF-ie, trzeszczało niemożliwie, bo w pobliżu była stacja kolejowa i coraz to słyszało się "przebitki" z ukf-ek kolejarzy przetaczających wagony... to se ne vrati...

Ale prawdą jest, że w owym czasie przez krótki czas działała jakaś bzdurna dyrektywa dotycząca maksymalnego polszczenia. Np. "bambosze nocne" można było kupić jako "cichostępy". Możemy się cieszyć, że wiele technicznych nazw szczęśliwie ma polskie odpowiedniki - rozmaite podajniki, ślimaki, przekładnie itd. itp.

Całą resztę zaś obejmuje słowo-wytrych "wihajster"

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Na początku ery komputerów szczególnie były promowane takie różne dziwaczne spolszczenia na siłę.<<
Np. wleczenie myszy po belce programu.
01-11-2014 17:58 
 Ocena 4 na 4
Olek Mularski (3178 punktów)
>>Czy znacie może inne słowa angielskiego pochodzenia, które dałoby się równie zgrabnie spolszczyć?

Ostatnio działa to wręcz w odwrotną stronę i usilnie anglicyzowane są uprzednio polskie słowa lub dawniejsze spolonizowane już zapożyczenia, jak chociażby :

-sale (wyprzedaż)
-product manager (przedstawiciel handlowy)

Z dawniejszych anglicyzmów łatwo ładnie spolonizowac:

-popcorn (prażona kukurydza)
-thriller (dreszczowiec)

Niektóre firmy posuwają się jeszcze dalej i prawie całkowicie rezygnują z polskiej terminologii. Jedna z największych sieci kinowych w tym roku napisała w ogłoszeniu, że poszukuje nie bileterów tylko usherów. Według tej firmy klienci biletów nie kupują w kasach, tylko boksach. Pop corn? Pewnie, ale nie w barze, a w "concession".

Angielskie odpowiedniki przyjęły się w środowisku pracowników wielu firm tak bardzo, że odmienia się je nawet według polskich zasad np. "jestem dziś na usheringu". W takiej firmie czasem dochodzi do tego, że polecenie wydane przez szefa może brzmiec: "proszę sporządzać draft, przedstawiać outline, skontaktować się z advisorem i przeforwardować mi maila"?

>A co do zwyczajów.. Zwyczaje się zawsze zmieniały, zmieniają i będą zmieniać. Wszystko skądś przyszło. Dziady są tak samo dziadowskie jak helloween, który kościół gromi za pogańskość i obcość, jakby sam nie był tu obcy.

Dziady może i pogańskie, ale przynajmniej nie są kulturowym przeszczepem, lecz zwyczajem rodowicie słowiańskim, w przeciwieństwie do (jak sam zauważyłeś) KRK, który również jest "kulturową stonką", jeśli nie szarańczą. Z tym żę KRK zamiast wyprzec i zniszczyc obyczaje, to wchłonął je uprzednio zmieniając znaczenie (gdyż nie dał rady wykorzenic pogaństwa).

> Niech ludzie sobie świętują i się bawią jak sami chcą.

Tak, ale niech nie rozpowszechniają na siłę obcej kultury.
finerbijk (17282 punktów)
>Angielskie odpowiedniki przyjęły się w środowisku pracowników wielu firm tak bardzo, że odmienia się je nawet według polskich zasad np. "jestem dziś na usheringu". W takiej firmie czasem dochodzi do tego, że polecenie wydane przez szefa może brzmiec: "proszę sporządzać draft, przedstawiać outline, skontaktować się z advisorem i przeforwardować mi maila"?
W korporacjach międzynarodowych ujednolica się słownictwo określające dokumenty, funkcje czy stanowiska, aby uniknąć zamętu terminologicznego. Ale jeśli ktoś sam siebie nazywa managerem warzywniaka, to oczywiście może to wywoływać jedynie uśmiech.

>Dziady może i pogańskie, ale przynajmniej nie są kulturowym przeszczepem, lecz zwyczajem rodowicie słowiańskim, w przeciwieństwie do (jak sam zauważyłeś) KRK, który również jest "kulturową stonką", jeśli nie szarańczą.
Nie wiemy czy dziady nie są przeszczepem, bo ich geneza ginie w mroku dziejów. Wszyscy wywodzimy się z jednego pnia, więc w sumie wszystko jest nasze, kwestia tylko ile się cofnąć, co by określić, że coś jest rodowite, czy nabyte.

>Tak, ale niech nie rozpowszechniają na siłę obcej kultury.
Na siłę można narzucać swoją kulturę podbitym, chociaż bywało też, że to zwyciężcy przejmowali zwyczaje i język poddanych (przykład Bułgaria), względnie wolne społeczeństwo samo przyjmuje co uważa za warte przyjęcia.
Nastachowski (7 punktów)
>Ten pop-kulturowy potop obejmuje również inne obszary, szczególnie językowe.

Takie są konsekwencje dla obywateli globalnej wioski. Pop-kultura wydaje się znacznie bardziej atrakcyjna niż pielęgnowanie tradycji. Pamiętam kiedy w liceum nie brałem udziału w halołinowej zabawie spotykałem się z niezrozumieniem i wyśmiewaniem przez niektórych (swoją drogą czego tu nie rozumieć), natomiast ci którzy brali w tej tradycji wywodzącej się z pogaństwa udział, po za dobrą zabawą nie mieli żadnego innego powodu. Jeśli coś robi się tylko i wyłącznie dla zabawy, czy można to nazwać tradycją? Proponuję wprowadzić do polski także Dziadka Mroza

@finerbijk
>Weekend - tykoniec
>Komputer - liczyniec
A odnośnie polskich odpowiedników dla wyrazów, to pierwsze co nasuwa mi się na myśl to "Rok 1984"
31-10-2014 21:50 
 Ocena 4 na 4
Anna Salman (16360 punktów)
>... Pop-kultura wydaje się znacznie bardziej atrakcyjna niż pielęgnowanie tradycji. ...
Ależ tradycja to głównie pop-kultura, czyli kultura ludowa. Był taki taniec na Mazowszu, przy którym chłopi trzaskali piętami z całej siły, tańczony spontanicznie i często pewnie po pijaku. Dziś jedna z melodii tego tańca grana jest na najważniejszych uroczystościach państwowych, a słucha się jej na baczność.
Nasza pop-kultura trafiła na salony.
01-11-2014 09:40 
 Ocena 2 na 2
Hodża (11172 punktów)
>Dziś jedna z melodii tego tańca grana jest na najważniejszych uroczystościach państwowych, a słucha się jej na baczność.

Bo maszerować do niej się nie da. Jest to szybki walc ludowy, zwany najczęściej mazurkiem.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
01-11-2014 16:17 
 Ocena 1 na 1
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Bo maszerować do niej się nie da. Jest to szybki walc ludowy, zwany najczęściej mazurkiem.<<
Czy ktoś przypadkiem nie zna autora tej melodii? W bardzo eleganckiej formie umieścił ją Gliere w Tematach Słowiańskich.
www.youtube.com/watch?v=-sIAhNnn0Fc
Ale też stała się hymnem Jugosławii. Czytałem też o tym, że i Niemcy śpiewali coś na tę melodię.
szarley (54913 punktów)
>>>Bo maszerować do niej się nie da. Jest to szybki walc ludowy, zwany najczęściej mazurkiem.<<
>Czy ktoś przypadkiem nie zna autora tej melodii? W bardzo eleganckiej formie umieścił ją Gliere w Tematach Słowiańskich.
>www.youtube.com/watch?v=-sIAhNnn0Fc

cs.wikipedia.org/wiki/Hej,_SlovanĂŠ
Rafał Poniecki (7132 punktów)
Dzięki za link, ale Samuel Tomásik napisał swój tekst w 1834, a Wybicki "naszego mazurka" napisał w lipcu 1797.
Wyglada na to, że autor melodii jest nieznany.
en.wikipedia.org/wiki/Poland_Is_Not_Yet_Lost
Anna Salman (16360 punktów)
>Bo maszerować do niej się nie da. ...
Nie żartuj. Łatwiej maszerować, niż zatańczyć.
02-11-2014 19:55 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>Nie żartuj. Łatwiej maszerować, niż zatańczyć.

Nie żartuję. Nie pomaszerujesz do niczego, co jest w metrum 3/4 (um-pa-pa, um-pa-pa itd.).


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Anna Salman (16360 punktów)
>... Nie pomaszerujesz do niczego, co jest w metrum 3/4 (um-pa-pa, um-pa-pa itd.).
Próbowałam - daję radę. A zatańczyć się tego nie da, zwłaszcza, jako mazura.
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
>>... Nie pomaszerujesz do niczego, co jest w metrum 3/4 (um-pa-pa, um-pa-pa itd.).
>Próbowałam - daję radę. A zatańczyć się tego nie da, zwłaszcza, jako mazura.
>
Spróbuj walca.
Anna Salman (16360 punktów)
>Spróbuj walca.
To już prędzej i, jakby szybciej zagrali, to nawet polkę. Najłatwiej chyba jednak poloneza.
03-11-2014 09:37 
 Ocena 2 na 2
Hodża (11172 punktów)
>Próbowałam - daję radę.

Nie tylko ty...

www.youtube.com/watch?v=IqhlQfXUk7w

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
03-11-2014 06:11 
 Ocena-1 na 1
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
>>Nie żartuj. Łatwiej maszerować, niż zatańczyć.
>Nie żartuję. Nie pomaszerujesz do niczego, co jest w metrum 3/4 (um-pa-pa, um-pa-pa itd.).
Skąd taki wniosek?!
Lewa prawa lewa, prawa lewa prawa, lewa prawa lewa, prawa lewa prawa...jestem muzykiem, maszeruję. Oczywiście marsz to nie walc, metrum inne ale walca można maszerować, zapewniam
Hodża (11172 punktów)
>Lewa prawa lewa, prawa lewa prawa, lewa prawa lewa, prawa lewa prawa...jestem muzykiem, maszeruję. Oczywiście marsz to nie walc, metrum inne ale walca można maszerować, zapewniam

Może w ramach skeczu "Ministerstwo głupich kroków" www.youtube.com/watch?v=IqhlQfXUk7w jest to możliwe, ale armia potraktowana takim rytmem szybko połamie nogi


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Arminius (25555 punktów)urok dyni
"nie od rzeczy jest przypomnieć, że nasza rodzima tradycja pochodząca z czasów jeszcze pogańskich -
Dziady - odznacza się dużo bardziej humanistyczną wrażliwością i skłania do zadumy bardziej, niż owe
wrzaskliwe korowody kościotrupów, które pozostają w rażącym dysonansie z poczuciem estetyki i
szacunkiem dla zmarłych cechujących ludzi należących do nieco bardziej wschodniej gałęzi kultury
europejskiej".

Istota problemu sprowadza się do totalnego skomercjalizowania i tym samym zglajszachtowania Halloweenu. Oczyszczony z grubej warstwy pop - kulturowych nacieków, nie prezentuje się on aż tak bardzo źle. Lektura wyśmienitego opowiadania Washingtona Irvina pt. "The Legend of Sleepy Hollow" - w którym ów nastrój halloweenewy odgrywa bardzo istotną rolę - dowodzi iż "czysta forma" tego obyczaju ma swoje zalety, że już nie wspomnę o dorodnych dyniach, które poustawiane w piramidy na poboczach dróg obwieszczają nadejście dojrzałej jesieni.
Co do polonizowania neologizmów - byłbym ostrożny. Chodzi o zachowanie zdrowych proporcji. Ich nadmiar rzecz jasna irytuje ale z drugiej strony należy pamiętać, iż co drugie polskie słowo to jakiś latynizm, rusycyzm, rutenizm czy czechizm. Język ma także prawo do swojego własnego rozwoju.

www.mbthea(*)yHollow/tabid/196/Default.aspx
jamci (4752 punktów)
(zablokowany)
Odp: Halloween, kulturowa stonka
Ja tam (tu) widzę pozytywy
Wczoraj wieczorem w mojej okolicy biegały tabuny dzieciaków zobrzydzonych stosownie

+ nr 1. Dzieciaki oderwały się od TV i komputerów
+ nr 2. Dzieciaki wykazały się kreatywnością
+ nr 3. Wizytowani zwykle byli przygotowani i zasobni w cukierki

Marudzicie nad zawłaszczeniem kolejnego święta przez KK, może warto zwrócić uwagę na nasze dzieci i Cyganów? Przyłączyć się?
zyggy (66 punktów)
Mało w temacie głównym, ale nie mogłem się powstrzymać w kwestii nazewnictwa:
myszka (komputerowa) = pozycjowskaźnik stoło-kulo-toczny
Klapaucjusz (3379 punktów)
Bardzo ciekawy temat.

Mnie już od dłuższego czasu dziwi dlaczego Polacy tak łatwo dali siebie zniewolić.
To pewnie wrodzone kompleksy i skutek niekontrolowanego zwrotu na zachód po okrągłym stole. Ludzie tak bardzo pragnęli skosztować tego legendarnego zachodniego dobrobytu że całkowicie się w tym biegu na zachód zatracili.
Wszystko musi być teraz na modłę zachodnią.
Objawia się to również w języku jakim się posługujemy.
Mało tego. Na siłę się te nowe twory językowe wtłacza do głów.
No bo przecież lepiej jest wysiąść na stacji Poznan City Center, a nie na stacji Poznań Główny (Poznan celowo napisany bez ogonka).

Niesławny minister Sikorski dziwił się że robimy "łaskę", ale wygląda na to że obecnie jest to standard promowany w tym kraju. Wskazane jest aby każdy robił "łaskę", a jeżeli się opiera to znaczy że jest jakimś dziwakiem i co ciekawsze zarzuca się takim osobom że opierają się postępowi.
Standardowa Polska paranoja.

Niestety ale Polska się skundliła.

Możemy się nabijać z Niemców i Czechów którzy robią dubbing do każdego angielskojęzycznego filmu i nie nazywają budynków w centrach największych miast po angielsku, ale to właśnie oni za 100, 200 lat będą nadal komunikować się ze sobą we własnym języku, a my w jakimś wykoślawionym esperanto będziemy robić "łaskę" pracując dla zysków zachodnich koncernów.

Smutne ale obawiam się że prawdziwe.
04-11-2014 20:52 
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)
>Bardzo ciekawy temat.
>Mnie już od dłuższego czasu dziwi dlaczego Polacy tak łatwo dali siebie zniewolić.
>To pewnie wrodzone kompleksy i skutek niekontrolowanego zwrotu na zachód po okrągłym stole. Ludzie tak bardzo pragnęli skosztować tego legendarnego zachodniego dobrobytu że całkowicie się w tym biegu na zachód zatracili.
>Wszystko musi być teraz na modłę zachodnią.

Słowianie ogólnie już tak, niestety, mają. Stanowią grupę ludów o b. biernej naturze, chłonnych i przyjmującej dość bezkrytycznie wszystko z zewnątrz, samemu nie będąc w stanie wykształcić form kultury rodzimej dość silnych, by zaimpregnować się w jakiejś mierze na również destruktywne wpływy zewnętrzne. Powiedziałbym nawet, że Polacy w tym sensie są narodem "żeńskim", stąd też, jakkolwiek wypowiedź b. min. Sikorskiego jest dość wulgarna, to nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że - przynajmniej pod względem kulturowym - Polacy lubią być gwałceni.

>Niesławny minister Sikorski dziwił się że robimy "łaskę"

Laskę. Mała to różnica, ale zawsze.

>Niestety ale Polska się skundliła.

Nie Polska. Polacy. Historycznie rzecz biorąc cała ta żałosna polska paplanina o "honorze" okazała się wołaniem o mecenasa.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Paolo Monstro (6146 punktów)
>Ponieważ od pewnego czasu szerzy się w kraju nad Wisłą ten przeniesiony na zasadzie małpowania
>obyczaj celebrowania okropności opakowanej w atrakcyjną formę zabawy, rodzaj infernalnego karnawału,
>nie od rzeczy jest przypomnieć, że nasza rodzima tradycja pochodząca z czasów jeszcze pogańskich -
>Dziady - odznacza się dużo bardziej humanistyczną wrażliwością i skłania do zadumy bardziej, niż owe
>wrzaskliwe korowody kościotrupów, które pozostają w rażącym dysonansie z poczuciem estetyki i
>szacunkiem dla zmarłych cechujących ludzi należących do nieco bardziej wschodniej gałęzi kultury
>europejskiej.
>Ten pop-kulturowy potop obejmuje również inne obszary, szczególnie językowe. Wydaje się, że niektóre
>terminy, szczególnie techniczne, wobec niemożliwości nadążenia za imponującym tempem rozwoju nowych
>technologii i kulturowych zjawisk z nimi związanych, zostały angielszczyźnie oddane walkowerem.
>Wciąż jednak są miejsca, w których można jeszcze powalczyć o nasze swojskie, po słowiańsku
>trzeszczące nazwy, szczególnie w strategicznym rejonie kultury pisanej i wizualnej. Czym bowiem
>usprawiedliwić to, że germańsko-anglosaksoński upiorny "horror" wygryzł nasz polski "dreszczowiec"?
>Czy przypadkiem nie mówimy "film grozy" dlatego tylko, że to zbyt długa nazwa? A jeśli tak, to
>przecież można znaleźć równie krótkie odpowiedniki, np.:
>horror - trwożnik
>thriller - trzepotek
>Czy znacie może inne słowa angielskiego pochodzenia, które dałoby się równie zgrabnie spolszczyć?
Ś.P. Jan Bielecki pisał książki na temat języków programowania spolszczając wiele terminów. Efekt był taki, że jego książki miały cenę znacznie niższą niż książki nie spolszczone nazywając rzecz delikatnie by nie obrazić zmarłego.
Niektórzy ludzie traktują język jak dziedzictwo narodowe i pomnik - np. wygrywający wybory Francuzi, a inni jako narzędzie do komunikacji. Niektórzy zapożyczeniami kamuflują fakt, że nie umieją dobrze mówić po polsku lub uwidaczniają swoją wiarę, że nadużywanie słów obcych czyni ich inteligentniejszymi - co chyba przynosi efekt odwrotny?
Tak czy siak l'academie francaise swoje a Francuzi i tak wysyłają emaile a nie przesyłki elektroniczne. Każdy język się zmieniał, zmienia i będzie zminiał pod wpływem innych języków również.

Moim faworytem jest parasol, który jest zapożyczeniem z francuskiego, tyle, że w nim oznacza ochronę przeciw słoneczną (sole pochodzi od słońca, powinniśmy raczj mówić 'paraplui' ) widać jakiś polski arystokrata chciał błysnąć na salonach i choć jego francuski nie był dobry to termin się przyjął. Polacy lubią obco brzmiące słowa.
Hodża (11172 punktów)
>Moim faworytem jest parasol, który jest zapożyczeniem z francuskiego, tyle, że w nim oznacza ochronę przeciw słoneczną

Polski odpowiednik - deszczochron - przyjął się jednak jako nazwa innego przedmiotu - prowizorycznych wiat stawianych przy szlakach turystycznych, zwłaszcza górskich, chroniących przed wiatrem i deszczem.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
> Wciąż jednak są miejsca, w których można jeszcze powalczyć o nasze swojskie, po słowiańsku trzeszczące nazwy, szczególnie w strategicznym rejonie kultury pisanej i wizualnej. Czym bowiem usprawiedliwić to, że germańsko-anglosaksoński upiorny "horror" wygryzł nasz polski "dreszczowiec"?

Język zmienia się na skutek samorzutnych procesów zależnych od okoliczności. Kiedyś, kiedy ludzi było mało a góry i rzeki trudne do przebycia, na skutek izolacji grup następowało różnicowanie języków. Obecnie, w czasach globalnej wioski zachodzi proces odwrotny, i jest to naturalne.

Wszelkie próby zmieniania tego stanu rzeczy na siłę to walka z wiatrakami i są skazane na niepowodzenie. Czasem produkują śmieszne potworki językowe, jak np. "samogwałt".
14-11-2014 17:32 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Wszelkie próby zmieniania tego stanu rzeczy na siłę to walka z wiatrakami i są skazane na niepowodzenie. Czasem produkują śmieszne potworki językowe, jak np. "samogwałt".
Zastanawia mnie skąd taki "samogwałt" się wziął? Czyżby była to próba obrzydzenia i ukazania owej czynności w złym świetle przez określone siły? W końcu słowa wiele mówią o czyjejś postawie i jego stosunku do określonego zjawiska.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
14-11-2014 18:05 
 Ocena 2 na 2
Hodża (11172 punktów)
>Zastanawia mnie skąd taki "samogwałt" się wziął? Czyżby była to próba obrzydzenia i ukazania owej czynności w złym świetle przez określone siły? W końcu słowa wiele mówią o czyjejś postawie i jego stosunku do określonego zjawiska.

Możliwe Dla niektórych seks i gwałt to synonimy. Wielu z nich przez całe wieki znajdowało spokojny przycupek u Pana Boga za piecem.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
14-11-2014 18:23 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Możliwe Dla niektórych seks i gwałt to synonimy. Wielu z nich przez całe wieki znajdowało spokojny przycupek u Pana Boga za piecem.
Interpretacja nie najgorsza. Pal licho jednak pochodzenie słowa, bo to nie ono jest ważne a nadawanie przezeń radykalnie negatywnego znaczenia najzwyklejszej pod słońcem czynności. Zresztą podobnie absurdalne i szkodliwe jest nazywanie aborcji mordowaniem dzieci nienarodzonych.
Słowa w końcu nie są neutralnym nośnikiem znaczeń, a zdominowanie publicznego dyskursu przez słowa wykluczające dyskusje i piętnujące nie jest niczym zdrowym.
   Generalnie problem jednak jest szerszy, starczy spojrzeć na polityków i ich zdrajców, sprzedawczyków, czy nie-Polaków. Taki język wyklucza wszelkie porozumienie, a w dalszej perspektywie może doprowadzić do dehumanizacji politycznych oponentów.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
Hodża (11172 punktów)
> śmieszne potworki językowe, jak np. "samogwałt".

Mhm. A jednak, jak to mówią, w każdej legendzie jest ziarno prawdy. Wspominany już tu kiedyś przeze mnie kolega, student medycyny, zakuwając do egzaminu z medycyny uraczył mnie dużą porcją niechcianej wiedzy, w tym m.in. i tą, że większość przypadków śmiertelnego porażenia prądem elektrycznym następuje podczas samogwałtu.
Ta statystyka oczywiście nie dotyczy pracowników służb energetycznych

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
janek77 (172 punktów)
Jest to nazwa satanistycznego święta czczonego corocznie przez satanistów.

www.egzorc(*)zieci-i-mlodziez/845-halloween

Jest to noc czarnych mszy i ofiar składanych z ludzi i zjadania przez satanistów ludzkich organów.
Mniej niebezpieczne grupy satanistów składają tylko ofiary z zwierząt i piją ich krew.

Samo słowo określające ten okultystyczny obrzęd nie ma większego znaczenia i zostało zapożyczone z historii.
15-11-2014 14:14 
 Ocena 2 na 2
Sygnał (4252 punktów)
Dlatego też nazwa wywodzi się od angielskiego "all hallow's eve" co oznacza wprost "Wigilię Wszystkich Świętych". Jak nic, satanizm pełną gębą.
15-11-2014 14:33 
 Ocena 1 na 1
janek77 (172 punktów)
Geneza tego satanistycznego święta jest w okultyzmie celtyckim. Na poniższej mapce masz występowanie Celtów.

pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Celts_in_Europe.png

I był tam w ich macierzy język głownie angielski.

Obejrzyj też powyższy filmik to wiele zrozumiesz.
15-11-2014 14:43 
 Ocena 2 na 2
Sygnał (4252 punktów)
>Geneza tego satanistycznego święta jest w okultyzmie celtyckim. Na poniższej mapce masz występowanie Celtów.

Celtowie są ludem o chtonicznych wierzeniach, który nie znał chrześcijańskiej wizji Szatana, a ich wierze bliżej do kultu natury jak u Słowian. Swoją drogą, współczesny satanizm też ma nikły związek z wierzeniami chrześcijan.

Jeśli przyjąć, że Halloween jest rzeczywiście obrządkiem celtyckim, to wywodzi się ze święta mającego uczcić zmianę sezonu. Mniej więcej tak jak chrześcijańskie Matki Boskiej Zielnej (które też czci naturę i prosi niebiosa o dobre plony).

A ten rytualny kanibalizm to chyba wziąłeś z filmów o Indianie Jonesie.
15-11-2014 14:47Nie na temat 
 Ocena-1 na 3
janek77 (172 punktów)
>A ten rytualny kanibalizm to chyba wziąłeś z filmów o Indianie Jonesie.

Jak wiele osób Konsekrowanych mam tu dużą wiedzę.
Sygnał (4252 punktów)
>Jak wiele osób Konsekrowanych mam tu dużą wiedzę.
>

W praktyce? Czy tylko na deklaratywnym poziomie?
15-11-2014 16:46 
 Ocena 1 na 1
janek77 (172 punktów)
Jak wielu mężczyzn Konsekrowanych w praktyce.
szarley (54913 punktów)
>Jak wielu mężczyzn Konsekrowanych w praktyce.

O małżeństwie i rozmnażaniu też się wypowiadasz na podstawie praktyki?

Uważaj, bo jeśli wierzysz że tylko w małżeństwie może nastąpić poczęcie dziecka to może Cię spotkać jakaś niespodzianka
15-11-2014 17:27 
 0 na 2
janek77 (172 punktów)
>Uważaj, bo jeśli wierzysz że tylko w małżeństwie może nastąpić poczęcie dziecka to może Cię spotkać jakaś niespodzianka
>

Tylko, jeżeli jest to zgodne z Prawem Bożym.
szarley (54913 punktów)
>>Uważaj, bo jeśli wierzysz że tylko w małżeństwie może nastąpić poczęcie dziecka to może Cię spotkać jakaś niespodzianka
>Tylko, jeżeli jest to zgodne z Prawem Bożym.

??????
15-11-2014 18:06 
 Ocena 1 na 1
janek77 (172 punktów)
>>>Uważaj, bo jeśli wierzysz że tylko w małżeństwie może nastąpić poczęcie dziecka to może Cię spotkać jakaś niespodzianka
>>Tylko, jeżeli jest to zgodne z Prawem Bożym.
>??????

Ja podlegam Prawu Bożemu i dążę do Świętości. Więc kryteria KK respektuję.

Odpowiadam chętnie na rzeczowe pytania pod warunkiem, że z kulturą są zadawane i nie obrażają mojej Wiary. Ja waszych wieszczy nie oczerniam w sposób ordynarny.
szarley (54913 punktów)
>>>>Uważaj, bo jeśli wierzysz że tylko w małżeństwie może nastąpić poczęcie dziecka to może Cię spotkać jakaś niespodzianka
>>>Tylko, jeżeli jest to zgodne z Prawem Bożym.
>>??????
>Ja podlegam Prawu Bożemu i dążę do Świętości. Więc kryteria KK respektuję.

Podlegasz prawu bożemu czy kościelnemu? Dążysz do świętości w oczach Boga czy kościoła?

Ja też podlegam prawu bożemu i dążę do świętości i dlatego znacznej części kryteriów KK nie respektuję.
15-11-2014 18:35 
 Ocena 1 na 1
janek77 (172 punktów)
>Ja też podlegam prawu bożemu i dążę do świętości i dlatego znacznej części kryteriów KK nie respektuję.
>

Ja zaś respektuję.


Odpowiadam chętnie na rzeczowe pytania pod warunkiem, że z kulturą są zadawane i nie obrażają mojej Wiary. Ja waszych wieszczy nie oczerniam w sposób ordynarny.
15-11-2014 18:57 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Ja też podlegam prawu bożemu i dążę do świętości i dlatego znacznej części kryteriów KK nie respektuję.
>>
>Ja zaś respektuję.
>
Odpowiadam chętnie na rzeczowe pytania pod warunkiem, że z kulturą są zadawane i nie obrażają mojej Wiary. Ja waszych wieszczy nie oczerniam w sposób ordynarny.


Twoje prawo, wierzysz więc w kościół, a nie w Boga
15-11-2014 14:52 
 0 na 2
janek77 (172 punktów)
>A ten rytualny kanibalizm to chyba wziąłeś z filmów o Indianie Jonesie.

Jak wiele osób Konsekrowanych mam dużą wiedzę o satanizmie. Natomiast w tym filmie fabularnym jest mowa o religiach hinduskich, które modlą się do demonów. To nie są sataniści ani lucyferianie. I mają mniejsze Poznanie więc jak rozwijają się w Miłości bliźnich to też idą do Nieba.
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
> mają mniejsze Poznanie więc jak rozwijają się w Miłości bliźnich to też idą do Nieba.

My mamy tylko jeden Poznań, ale za to największy ze wszystkich.

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365