Racjonalista - Strona głównaDo treści
Najciekawsze koncerty fortepianowe

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
01-12-2014 18:40Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
Najciekawsze koncerty fortepianowe
Ocena 4 na 4
Pytanie, jak w tytule. Proszę o swoje typy, krótkie uzasadnienie (najlepiej "od serca") mile widziane, przykłady muzyczne również. Przy linkowaniu materiałów z internetu staramy się szanować prawa autorskie.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
A co to jest najciekawszy koncert fortepianowy?
Czy taki jest ciekawy?

01-12-2014 19:58 
 Ocena 3 na 3
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

No cóż, koncert fortepianowy to nazwa formy muzycznej, a to z czym mamy tu do czynienia to też koncert - tyle że występ, czyli recital. No proszę, jaki ten język polski dwuznaczny, a może nawet wieloznaczny. Ja się na wieloznaczność polszczyzny nie obrażam.
Dzięki.




"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Arminius (25555 punktów)Tekla Bądarzewska
"Modlitwa Dziewicy" Tekli Bądarzewskiej - fragment. Grają legendarni już Marek i Wacek. To utwór prosty, nawet banalny w swej kompozycji. Ale jakże ważny. Cała Azja ucząc się gry na fortepianie gra "Modlitwę dziewicy" . Przez nią wiedzie droga do europejskiej muzyki i kultury. Drugi link jest do filmu o Korei Płn. Polecam 4 minutę. Tekla, "Modlitwa Dziewicy" i wzorcowy kraj komunistyczny rządzony przez wnuka Kima. Są rzeczy na niebie i ziemi, o których nie śniło się filozofom.


www.youtube.com/watch?v=sLToioGXP9g

topdocumentaryfilms.com/10-days-north-korea/
01-12-2014 20:39 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
Odp: Tekla Bądarzewska

"Modlitwie Dziewicy" do koncertu wprawdzie bardzo daleko, ale niech będzie.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
01-12-2014 20:42 
 Ocena 3 na 3
Arminius (25555 punktów)Humoreska premiera
Humoreska Paderewskiego - bo nie gorsza od szopenowskich utworów. A jako taka zdecydowanie najlepsza na świecie w swojej kategorii. By Jonathan Plowright

www.youtube.com/watch?v=XwIv7Jj5m-w
01-12-2014 20:48 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
Odp: Humoreska premiera

Tak mi przyszło do głowy, że "Modlitwa Dziewicy" stanowi ciekawy kontrapunkt do występu Lady Gagi. W jednym utworze mamy dziewicę, a w drugim... też ktoś gra na fortepianie.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
02-12-2014 20:37 
 Ocena 3 na 3
Jacholek (5699 punktów)Odp: Tekla Bądarzewska
>"Modlitwa Dziewicy" Tekli Bądarzewskiej -
A to zbieg okoliczności. Mam 50 Pieces for Piano (dodatek do kupionej klawiatury Casio) a w niej The Maiden's Prayer z podanym kompozytorem T. Badarzewska (tzn bez ą). Utwór rzeczywiście raczej szkolny ale zarazem dobre ćwiczenie szybkich pasaży dla prawej ręki. Faktycznie ten utwór należy do standardów w azjatyckiej szkole muzycznej, na tym samych prawach co utwory J. S. Bacha.
02-12-2014 22:37 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Żaden zbieg okoliczności - to przeznaczenie!

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Najciekawsze koncerty fortepianowe
Po Lady Gadze poprzednika poczułem śmiałość i podrzucam "Zwątpienie" Jacka Kaczmarskiego w recitalowej interpretacji Jarosława Nohavicy, z fortepianem Roberta Kuśmierskiego w tle.
Uzasadnienie:
W maju 2014r. byłem na koncercie JN, z którego pochodzi to nagranie.
Aranżacja.. mód! . Inna, niż gitara Jacka w oryginale - wybrzmiewała mi w głowie jeszcze przez kilka dni. Na szczęście ktoś to sfilmował - posłuchajcie:
www.youtube.com/watch?v=hcagGjkKCGw
EDIT
PS dorzucam jeszcze motyw przewodni z filmu "Tulipany" Daniela Blooma
www.youtube.com/watch?v=xH_KfnnyZvg
01-12-2014 22:14 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Pianino - jest.
Koncert - jest.
Ciekawie - jest.
Starczy w sam raz na "czeski" koncert fortepianowy.

A ja wrzucę coś z Hiszpanii...

youtu.be/Z(*)b2w5uU-TuEbygV0WQMOBthYjIKO0Hu


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Elasp (6859 punktów)

>Pytanie, jak w tytule. Proszę o swoje typy, krótkie uzasadnienie (najlepiej "od serca") mile
>widziane, przykłady muzyczne również.

Oto moje propozycje:

21. Koncert fortepianowy W. A. Mozarta (doskonałość formy klasycznej),

youtu.be/i2uYb6bMKyI

II Koncert fortepianowy S. Rachmaninowa (znakomity antydepresant, tańszy i mniej szkodliwy od gorzały, rosyjskie, szeroko oddechowe klimaty, pełna euforii część ostatnia),

youtu.be/rEGOihjqO9w

Koncert fortepianowy G-dur M. Ravela (orientalny powab, cudowna część środkowa).

youtu.be/NRTWLQ4nI6Q

II Koncert fortepianowy B. Bartóka (nowatorskie, perkusyjne traktowanie fortepianu, fowizm w muzyce),

youtu.be/yMjMnqZu1Xw

Koncert fortepianowy W. Lutosławskiego (Dobre, bo polskie! Koncert dedykowany K. Zimermanowi).

youtu.be/eLLS0oatUEA



01-12-2014 22:37 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Ravela wolę ten drugi koncert, na lewą rękę.

youtu.be/U6fMOflJMio

Dlaczego? Również za historię, która stoi za jego powstaniem.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
01-12-2014 22:43 
 Ocena 3 na 3
Elasp (6859 punktów)

>Ravela wolę ten drugi koncert, na lewą rękę.
>youtu.be/U6fMOflJMio

Tak, też b. dobry, tylko że z założenia uboższy (jak zapewne wiesz, pisany dla P. Wittgensteina, który stracił prawą rękę podczas I Wojny). Jeżeli nie znasz koncertów, które wymieniłem, gorąco polecam.
01-12-2014 22:47 
 Ocena 3 na 3
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Orkiestra niesamowita. Forma zresztą też. Takie Bolero w wersji na fortepian i orkiestrę, zresztą nawet nie całkiem wprawne ucho bez trudu wysłyszy zapożyczony materiał motywiczny. No i te liryczne kawałki.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski

01-12-2014 22:58 
 Ocena 2 na 2
Elasp (6859 punktów)

>Orkiestra niesamowita. Takie Bolero w wersji na fortepian i orkiestrę, zresztą nawet nie całkiem wprawne ucho bez trudu wysłyszy zapożyczony materiał motywiczny.

Z Ravela wymieniłbym także "Dafnis i Chloe" (odpowiednik "Popołudnia fauna") i jego kunsztowny Kwartet smyczkowy. Rzadko słucham, bo dołują mnie niesamowicie.

Popularnymi utworami R. są także także wirtuozowski "Cygan" za skrzypce oraz "Pawana na cześć infantki".

Kilkanaście lat temu szedł w TV francuski film dokumentalny "Mózg Ravela" - o wypadku samochodowym (!), któremu uległ Ravel, o urazie głowy, jaki odniósł w tym wypadku, oraz o nieudanej operacji mózgu, której niestety nie przeżył. Ravel zapytany b. taktownie, jaka muzyka ma być grana na jego pogrzebie, odpowiedział: ""Popołudnie fauna". To jedyna muzyka, o której można powiedzieć, że jest absolutnie doskonała".
01-12-2014 23:28 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

A co grał Ravel na występach w Polsce?

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
02-12-2014 10:34 
 Ocena 3 na 3
Elasp (6859 punktów)

>A co grał Ravel na występach w Polsce?

Szczerze mówiąc nie wiem. Mógłbym sprawdzić w internecie, ale byłoby to nie fair. Podejrzewam, że grał utwory fortepianowe. Warto w wspomnieć o dwóch przynajmniej: o "Alboradzie del grazioso" i "Walcach szlachetnych i sentymentalnych".

Alborada: youtu.be/OePeT12EJ14
02-12-2014 19:11 
 Ocena 3 na 3
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

A figa! Tylko dyrygował. Ale w Warszawie był.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
02-12-2014 19:21 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Jeśli chodzi o Mozarta, to zdecydowanie preferuję K 466, K 488, ale kocham, uwielbiam i boję się K 491. Piękny, ale strasznie, strasznie, a najstraszniejszy finał.

youtu.be/gJTXO0_wY-s?t=20m18s


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
02-12-2014 20:33 
 Ocena 3 na 3
Elasp (6859 punktów)

>Jeśli chodzi o Mozarta, to zdecydowanie preferuję K 466, K 488, ale kocham, uwielbiam i boję się K 491. Piękny, ale strasznie, strasznie, a najstraszniejszy finał.
>youtu.be/gJTXO0_wY-s?t=20m18s

Tak, to bardzo dobra rzecz. Jednak z muzyki fortepianowej Mozarta najbardziej lubię jego sonatę na cztery ręce KV 448. Jest dla mnie absolutnym, niedoścignionym arcydziełem. Jeżeli istnieje niebo, rozbrzmiewa w nim właśnie taka muzyka:

youtu.be/tT9gT5bqi6Y

02-12-2014 20:55 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

W moim ulubionym koncercie K 491 "przeraża" mnie to, jak wielką głębię wyrazową można uzyskać za pomocą środków tak prostych, a jednocześnie tak wyrafinowanych; jak silne emocje można wywołać za pomocą muzyki, która zachowuje tyle pozornego spokoju, i jak zaskakująca może być muzyka rozwijająca się według tak przewidywalnego i konwencjonalnego - jak by się zdawało - scenariusza. Geniusz - tego się nie da inaczej wyjaśnić.
Moja ulubiona sonata Mozarta to z kolei Sonata B-dur K 570. Nie wiem, dlaczego. Co do K 448 - jej pełne, bogate brzmienie i dostojna głębia robią w istocie wspaniałe wrażenie. Mnie jednak pociągają klimaty nieco bardziej burzliwe i melancholijne.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
02-12-2014 21:02 
 Ocena 3 na 3
Elasp (6859 punktów)
.
>Moja ulubiona sonata Mozarta to z kolei Sonata B-dur K 570. Nie wiem, dlaczego. Co do K 448 - jej pełne, bogate brzmienie i dostojna głębia robią w istocie wspaniałe wrażenie. Mnie jednak pociągają klimaty nieco bardziej burzliwe i melancholijne.

Rozumiem. Trochę więcej burzliwych klimatów znajdzie się chyba jednak u Beethovena - ?
02-12-2014 21:27 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Rozumiem. Trochę więcej burzliwych klimatów znajdzie się chyba jednak u Beethovena - ?

A nie, bo u Medtnera. Ale trawię tylko toccatę z pierwszej części koncertu no 2.

www.youtub(*)ry=medtner+piano+concerto+no+2

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
02-12-2014 21:36 
 Ocena 2 na 2
Elasp (6859 punktów)
>>Rozumiem. Trochę więcej burzliwych klimatów znajdzie się chyba jednak u Beethovena - ?
>A nie, bo u Medtnera. Ale trawię tylko toccatę z pierwszej części koncertu no 2.

Chcesz powiedzieć, że u B. nie ma burzliwych klimatów?
02-12-2014 21:50 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

> Chcesz powiedzieć, że u B. nie ma burzliwych klimatów?

Chcę powiedzieć, że czasami wspaniały repertuar jest tak niemiłosiernie ograny, że nie ma w nim nic ciekawego. No chyba, że się trafi na nieco zapomniany koncert potrójny, w dodatku z ślicznym polonezem w finale:

www.youtub(*)uery=beethoven+triple+concerto

Albo na koncert skrzypcowy w wersji na fortepian z orkiestrą:

www.youtub(*)oven+violin+concerto+for+piano

No, wtedy to co innego!

PS.
Wracając do Mozarta. Jednak K 488 też śliczniutki niesamowicie. Boże, jaki śliczny!


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
02-12-2014 22:53 
 Ocena 3 na 3
Elasp (6859 punktów)

>> Chcesz powiedzieć, że u B. nie ma burzliwych klimatów?
>Chcę powiedzieć, że czasami wspaniały repertuar jest tak niemiłosiernie ograny...

Tak, ale chyba uzależniasz percepcję muzyki od wrażenia nowości i np. utwór ograny nie brzmi już dramatycznie. Na pewno nowość jest walorem estetycznym, ale gdyby się nim kierować, trzeba by odrzucić np. właśnie W. A. Mozarta, chociażby na rzecz L. Mozarta.
02-12-2014 22:59 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

No to powiedz, co takiego ciekawego można znaleźć w koncertach fortepianowych Beethovena? A może któryś z nich jest wyjątkowo ciekawy?


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
02-12-2014 23:14 
 Ocena 2 na 2
Elasp (6859 punktów)

>No to powiedz, co takiego ciekawego można znaleźć w koncertach fortepianowych Beethovena? A może któryś z nich jest wyjątkowo ciekawy?

Myślę, że wszystko zależy od częstotliwości słuchania. Do danego utworu możesz zawsze wrócić za parę lat. Ja byłem wielkim wielbicielem muzyki W. Lutosławskiego (znam na pamięć chyba wszystkie jego kompozycje), ale (właśnie dlatego) trochę mi się przejadła. Potrafię jednak np. po dziesięciu latach powrócić do III Symfonii albo "Partity na skrzypce i fortepian" (gdy już o fortepianie mowa) i słuchać tych utworów z dawnym zainteresowaniem.
03-12-2014 15:36 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

A ja myślę, że te różne zagwozdki, zmyłki i nieporozumienia wynikają z wieloznaczności słowa "ciekawy". I też dobrze.
Tylko proszę się nie zrażać, peszyć czy krygować. Tak na mój gust, to jeszcze pozostało dziesiątki niezwykłych utworów do wspomnienia.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
PKowalski (1042 punktów)
Uwielbiam oba Brahmsa, albo IV Beethovena (środkowa część, w której niektórzy widzą nawiązanie do mitu orfickiego), ale czy to właściwe forum do dyskusji o koncertach fortepianowych?
02-12-2014 19:10 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>Uwielbiam oba Brahmsa...

Oba koncerty Brahmsa? No to super, a dlaczego ten drugi też?

> (...) ale czy to właściwe forum do dyskusji o koncertach fortepianowych?

Właściwe, właściwe.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
PKowalski (1042 punktów)
>Oba koncerty Brahmsa? No to super, a dlaczego ten drugi też?
Bo dla mnie jest pierwszy
Serio: w koncertach Brahmsa lubię symfoniczny rozmach. I to dotyczy zarówno Pierwszego, bardziej romantycznego; jak i Drugiego, bardziej klasycznego (...i ta wiolonczela solo ). No i rugi ma cztery części -- taka nietypowość zasługuje na 'ciekawość'
---
(Co do Drugi, jako pierwszy -- pierwszym z Koncertów Brahmsa, które słyszałem, był własnie Drugi. Jako drugi poznałem Pierwszy )

>> (...) ale czy to właściwe forum do dyskusji o koncertach fortepianowych?
>Właściwe, właściwe.
Hm... A możesz to wyjaśnić? Bo miałem wrażenie, że gawędzisz ze znajomymi, bo ich znasz, a nie z osobami, które znają muzykę i mogą coś polecić.
Ale może chodzi o dyskusje nad racjonalizacją wyborów estetycznych?

---
Ciekawe -- pomyślałem jeszcze wczoraj i dodaję:
Koncerty klawesynowe Bacha (zwłaszcza pierwszy, zwłaszcza dynamiczna pierwsza część) w wersji na fortepian.
20. Koncert fortepianowy Mozarta -- gdy go pierwszy raz słyszałem, pomyślałem, że to błąd jakiś, że to ewidentnie dzieło Beethovena... (PS. Właśnie zerkam, że pisałeś wyżej o K.466.)
IV Symfonię Szymanowskiego. Symfonia w układzie koncertu fortepianowego, z dużą rolą fortepianu... Tyle, że w tytule występuje "Symfonia".
03-12-2014 16:12 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>No i drugi ma cztery części -- taka nietypowość zasługuje na 'ciekawość'

Oczywiście wspaniały, choć miejscami nieco przesłodzony.

>Hm... A możesz to wyjaśnić? Bo miałem wrażenie, że gawędzisz ze znajomymi, bo ich znasz, a nie z osobami, które znają muzykę i mogą coś polecić.

Po prostu jestem ciekawy. Nie ma w tym żadnej pretensjonalności ani drugiego dna.

>Koncerty klawesynowe Bacha (zwłaszcza pierwszy, zwłaszcza dynamiczna pierwsza część) w wersji na fortepian.

A którego Bacha?

>20. Koncert fortepianowy Mozarta -- gdy go pierwszy raz słyszałem, pomyślałem, że to błąd jakiś, że to ewidentnie dzieło Beethovena... (PS. Właśnie zerkam, że pisałeś wyżej o K.466.)

A jak się słyszy II Koncert fortepianowy Beethovena, to się ma wrażenie (miejscami), że to pisał młody Mozart.

>IV Symfonię Szymanowskiego. Symfonia w układzie koncertu fortepianowego, z dużą rolą fortepianu... Tyle, że w tytule występuje "Symfonia".

Znam, szanuję, podziwiam, ale nie kocham.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
04-12-2014 08:07 
 Ocena 1 na 1
PKowalski (1042 punktów)
>A którego Bacha?
Tradycyjnie, Jana Sebastiana. Był jednak w rodzinie najlepszy...
04-12-2014 20:25 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Tradycyjnie, Jana Sebastiana. Był jednak w rodzinie najlepszy...

Niby tak, ale jednego syna też miał piekielnie zdolnego:

www.youtub(*)uel+bach+harpsichord+concertos

Jego muzyka nie jest może tak absolutna, jak muzyka taty, ale też chwyta za różne organy (głównie wewnętrzne).


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Muzyka braciszka, też niczego sobie, a może nawet więcej:

www.youtub(*)ian+bach+harpsichord+concertos


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
mayolina (2278 punktów)
dopisuję trzy: a więc mój ulubieniec, Czajkowski i jego Piano Concerto nr 1. I nie przeszkadza mi, że nad pierwszymi taktami i Światosławem Richterem znęcali się Pythonowie, ani to, że właśnie te pierwsze takty są w tej chwili jednymi z najbardziej rozpoznawalnymi 'kawałkami', prawie Nokia Tunes, razem z Piątą Beethovena, Allegro z Eine Kleine Nachtmusik i Wiosną Vivaldiego. Oczywiście Czajkowski jest większy niż wielki, romatyczny, zamaszysty, ekspresyjny. Ostatnie 5 minut Allegro con Fuoco to dla mnie kwintesencja właśnie tych cech, choć czasami fuoco staje się pożarem i dlatego nie lubię gdy ten koncert gra młoda Marta Argerich, która pod koniec gna właśnie do pożaru. Nie przepadam też za wykonaniem Richtera, gdyż ekspresyjność skręca w kierunku rozmachu w którym ginie misterna fraza. Najbardziej lubię wykonanie Van Cliburna. Jak do tej pory, nie słyszałam lepszego wykonania

Koncert Czajkowskiego w nagraniach łączony jest z Drugim Rachmaninowa, o którym już pisaliście. Ja chciałabym napisać kilka słów o Trzecim, który uważany jest za jeden z najtrudniejszych technicznie koncertów fortepianowych. Podobno sam Rachmaninow był tak zmęczony fizycznie po wykonaniu własnej kompozycji, że nie był w stanie bisować. Nie mnie dyskutować o aspektach technicznych, ale przyznaję, że koncert bardzo lubię, właśnie za atonalność i miejscami szortkość frazy. Oczywiście mam ulubieńca: Byrona Janisa, który lepiej grał jedynie sonaty Beethovena, a te gra lepiej (według mnie) A. Schiff.

Nikt nie napisał o klasycznym Beethovenie, czyli o Piano Concerto nr.5, utworze który kończy okres klasyczny i zwiastuje romantyczny . Nie sądzę by można było mówić o koncercie trudnym w odbiorze, nie mniej jednak nie jest to muzyka łatwa lekka i przyjemna. Jest to dla mnie jedyny koncert, którego chętniej słucham w zaciszu domowym niż w sali koncertowej. Najlepsze wykonanie: dla mnie, nieodmiennie - W. Kempff z Leitnerem. I , lubiany za nowoczesność wykonania, za rozebranie frazy na czynniki pierwsze Glenn Gould ze Stokowskim.
03-12-2014 15:51 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Skoro po nitce do kłębka, to od Czajkowskiego za sprawą Nadieżdy von Meck dojdziemy do Henryka Pachulskiego i jego przeuroczego utworu - Fantazji A-dur op. 17 na fortepian i orkiestrę.

en.wikipedia.org/wiki/Henryk_Pachulski

Niestety, na YouTube utworu nie ma w całości. Żeby go posłuchać, trzeba sobie kupić płytę Lidii Kozubek, która kosztuje dosłownie grosze. Utwór ciekawy głównie ze względów pozamuzycznych, ale wcale zgrabnie napisany. Losy Pachulskiego pokazują, co niektórzy Rosjanie mogą mieć na myśli, mówiąc że losy Polaków i Rosjan od wieków się ze sobą splatają. Ciekawostka - zachodzą podejrzenia, że Władysław Pachulski, brat Henryka, wygryzł Czajkowskiego z pozycji głównego ulubieńca Nadieżdy von Meck. Polak potrafi!


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
03-12-2014 16:48 
 Ocena 3 na 3
Elasp (6859 punktów)

Wszystko prawda, tylko dlaczego piszesz "Piano Concerto", a nie "Koncert fortepianowy"?

Jeżeli o mnie chodzi, niespecjalnie lubię fortepian i wolę koncerty skrzypcowe nad fortepianowe.

Z koncertów fortepianowych należałoby także wymienić I Koncert fortepianowy F. Liszta ("z trójkątem"), nie mówiąc o koncertach Szopena. Muszę kiedyś posłuchać koncertu I. F. Dobrzyńskiego

youtu.be/8yE3Dz0-koA
03-12-2014 16:54 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
> Wszystko prawda, tylko dlaczego piszesz "Piano Concerto", a nie "Koncert fortepianowy"?

Niech sobie pisze, jak chce!

> Jeżeli o mnie chodzi, niespecjalnie lubię fortepian i wolę koncerty skrzypcowe nad fortepianowe.

A ja lubię i takie, i takie. Ale czy to nie temat na oddzielny wątek?

> Z koncertów fortepianowych należałoby także wymienić I Koncert fortepianowy F. Liszta ("z trójkątem"), nie mówiąc o koncertach Szopena. Muszę kiedyś posłuchać koncertu I. F. Dobrzyńskiego...

Jeśli mowa o Liszcie, to nie zapominajmy o "Totentanz".

www.youtub(*)s?search_query=liszt+totentanz

To dopiero odlot!

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
03-12-2014 17:58 
 Ocena 2 na 2
mayolina (2278 punktów)
Piszę Piano Concerto, gdyż jestem pewna pisowni. I tylko tyle.

Przy okazji warto wspomnieć Triple Concerto (Koncert Potrójny C-dur, op. 56) Beethovena. Dziwny jest, spoza kategorii, bo ani to koncert fortepianowy, ani skrzypcowy ani wiolonczelowy. W dodatku niezbyt skomplikowany. Sądzi się nawet, że nie komponował go Beethoven, tylko jego uczeń, a Ludwik kompozycję firmował. Nie mniej jednak zestawienie instrumentów i chór to nowa wartość w muzyce tamtego okresu. Pytanie tylko czy to odkrywcze czy raczej nieudany eksperyment. Osobiście lubię chór z tego koncertu i częściej go słucham niż o chóru z Dziewiątej. Chyba w Guardianie napisano, że do tej pory nie udało się ani jedno nagranie Triple Concerto - nawet nagranie z Branboimem, Yo-yo Ma i Perlmanem ma być, zdaniem Guardiana, przykładem na wyścigi gwiazdorstwa muzyków. Może coś w tym jest, ale nie jestem pewna czy Argerich, Renaud Capuçon i Mischa Maisky wypadają lepiej.
03-12-2014 18:05 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Chór w op. 56? Ktoś tu mocno ściemnia.
Blefuj, blefuj...Dobry blef - jak mawiają - wchodzi w krew!

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
03-12-2014 18:26 
 Ocena 2 na 2
mayolina (2278 punktów)
chcę cię zmartwić: nie gram w pokera, blefowanie mi nie wychodzi. Tu link do informacji o koncercie, łącznie z opus. A tu link do całego koncertu. Proszę sprawdzić od 53'32''
03-12-2014 18:37 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Na tym nagraniu po op. 56 zaczyna się op. 80, czyli ta "Fantasía Coral".

Ale blamażu nie ma. Sam kiedyś byłem przekonany, że Straussowie to byli "klasycy wiedeńscy".
Dawno to było, ale się zdarzyło.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
03-12-2014 20:09 
 Ocena 1 na 1
mayolina (2278 punktów)
szkoda, że cd w innej lokalizacji jest i sprawdzić nie mogę, ale wydaje mi się, że ta fantazja chóralna traktowana była jako część koncertu. Tak mi się wydawało do tej pory.
03-12-2014 20:42 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>szkoda, że cd w innej lokalizacji jest i sprawdzić nie mogę, ale wydaje mi się, że ta fantazja chóralna traktowana była jako część koncertu. Tak mi się wydawało do tej pory.

No widzisz. Nawet w wątku na temat koncertów fortepianowych można się czegoś ciekawego dowiedzieć. Opus 56 na pewno kończy się na polonezie.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
mayolina (2278 punktów)
z muzyki współczesnej cenię sobie Koncert tyrolski (ukłon w stronę Elaspa) Glassa, który -jak to u Glassa - wykorzystuje powrót tego samego elementu muzycznego. Ten koncert jest dla mnie bardzo plastyczny a raczej bardzo wizualny. I chyba nie ja jedna tak uważam, gdyż posłużył jako inspiracja dla jednej z najciekawszych realizacji baletowych Sol de Leon i Paula Lightfoot dla Nederlands Dans Theater1 'Shoot the Moon'
03-12-2014 18:17 
 Ocena 2 na 2
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Wracając do Beethovena opusu 56 "z chórem", to zapewne chodziło Ci o op. 80, prawda?

en.wikiped(*)Choral_Fantasy_(Beethoven)


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
04-12-2014 13:28 
 Ocena 3 na 3
Elasp (6859 punktów)

>z muzyki współczesnej cenię sobie Koncert tyrolski (ukłon w stronę Elaspa) Glassa, który -jak to u Glassa - wykorzystuje powrót tego samego elementu muzycznego.

W Polsce taką "minimal music" komponował Henryk Mikołaj Górecki. Z jego twórczości najbardziej jednak lubię odrobinę mniej minimalne "Trzy utwory w dawnym stylu na orkiestrę smyczkową", inspirowane m.in. muzyką renesansową:

youtu.be/0ypgkeREw2w

Górecki był też nadzwyczaj ciekawym i skromnym człowiekiem. Czytałem kiedyś, że otrzymywał z całego świata milionowe oferty dotyczące komponowania muzyki filmowej, ale nie interesowało go to.
04-12-2014 19:35 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

No, powiedzmy wprost, Koncert na klawesyn lub fortepian op. 40 Góreckiego w wykonaniu Chojnackiej to był międzynarodowy hit!

www.youtub(*)chojnacka+harpsichord+concerto


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
04-12-2014 20:17 
 Ocena 2 na 2
Elasp (6859 punktów)

>No, powiedzmy wprost, Koncert na klawesyn lub fortepian op. 40 Góreckiego w wykonaniu Chojnackiej to był międzynarodowy hit!

Owszem. Pani o bujnych, rudych włosach nota bene. Tempo w koncercie, jak na Góreckiego ("Lerchenmusik", itp.) też niesamowite.
04-12-2014 20:31 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

> Owszem. Pani o bujnych, rudych włosach nota bene. Tempo w koncercie, jak na Góreckiego ("Lerchenmusik", itp.) też niesamowite.

No.

ninateka.p(*)va-i-ariosa-lerchenmusik-op-53


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
04-12-2014 20:34 
 Ocena 2 na 2
Elasp (6859 punktów)
>> Owszem. Pani o bujnych, rudych włosach nota bene. Tempo w koncercie, jak na Góreckiego ("Lerchenmusik", itp.) też niesamowite.
>No.

Dzięki za przypomnienie o tym koncercie, bo to naprawdę znakomita kompozycja.
04-12-2014 20:53 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

> Dzięki za przypomnienie o tym koncercie, bo to naprawdę znakomita kompozycja.

A teraz - jak mawiają - coś z zupełnie innej beczki!

youtu.be/Ob_mJbKAfWA

A chcieli najpierw do tego filmu wykorzystać muzykę Rachmaninowa*, ale prawo autorskie stanęło na przeszkodzie...

youtu.be/VmPzBu1NBZ0

*Dobrze pamiętam?

A jak wojna, Warszawa i Szopen, to nie obędzie się bez Panufnika:

W Google trzeba wpisać "panufnik, ballada f-moll, chomikuj".


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
04-12-2014 21:05 
 Ocena 2 na 2
Elasp (6859 punktów)

>A jak wojna, Warszawa i Szopen, to nie obędzie się bez Panufnika:
>W Google trzeba wpisać "panufnik, ballada f-moll, chomikuj".

Jaka ballada, jaki Szopen? "Warszawskie dzieci", "Uwertura bohaterska" i "Uwertura tragiczna". To jest ważne. Kiedyś już zresztą pisałem o tym forum.
04-12-2014 21:07 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

No właśnie chciałem o tym jeszcze napisać, ale mnie ubiegłeś.
Na usprawiedliwienie - a jakże! - koncert fortepianowy.

www.youtub(*)_query=panufnik+piano+concerto


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
04-12-2014 21:10 
 Ocena 2 na 2
Elasp (6859 punktów)

>No właśnie chciałem o tym jeszcze napisać, ale mnie ubiegłeś.
>Na usprawiedliwienie - a jakże! - koncert fortepianowy.

Tak, ale jest i skrzypcowy, prawykonany (jeżeli się nie mylę), przez I. Sterna.
04-12-2014 21:19 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

> Tak, ale jest i skrzypcowy, prawykonany (jeżeli się nie mylę), przez I. Sterna.

Chylę czoła przed erudycją.
A tak z ciekawości zapytam, czy brytyjskie poczucie humoru z czasów wojny bawi Pana?

youtu.be/VmPzBu1NBZ0?t=7m37s

A "muzyka współczesna" jako objaw zaburzeń psychicznych:
youtu.be/VmPzBu1NBZ0?t=1m11s

Jak na mój gust bardzo zabawne, choć tak typowo po brytyjsku, czyli z flegmą.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
05-12-2014 11:53 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)
>> Tak, ale jest i skrzypcowy, prawykonany (jeżeli się nie mylę), przez I. Sterna.
>Chylę czoła przed erudycją.
>A tak z ciekawości zapytam, czy brytyjskie poczucie humoru z czasów wojny bawi Pana?

Dziękuję za miłe słowo. Nie za bardzo bawi - Anglicy byli wtedy raczej konserwatystami. Dziwna rzecz, ale właśnie w muzyce poważnej nie mają poważniejszych osiągnięć (nie licząc importu: Haendel, współcześnie Panufnik i in.).
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

A wracając do tematu - czy można by jeszcze wskazać jakiś wyjątkowo ciekawy koncert fortepianowy, o którym warto by wspomnieć w tym wątku?

Może po całym tym smęceniu, przydałoby się coś... zabawniejszego?
culture.pl(*)sielewski-koncert-fortepianowy


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
05-12-2014 14:07 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>A wracając do tematu - czy można by jeszcze wskazać jakiś wyjątkowo ciekawy koncert fortepianowy, o którym warto by wspomnieć w tym wątku?

Moja propozycja: Koncert fortepianowy Józefa Kofflera, lwowskiego dodekafonisty, korespondencyjnego ucznia A. Schoenberga. Koffler zaginął bez wieści w czasie II Wojny Swiatowej (= został zamordowany przez Niemców, tylko nie wiadomo kiedy). Co nieco pisze o Kofflerze B. Schaeffer w "Kompozytorach XX wieku" - zapewne znasz to dwutomowe dzieło (lektura obowiązkowa!).

Co ciekawe, St. Kisielewski przed wojną, jako młody kompozytor, był wielkim przeciwnikiem dodekafonii ("dwunastnicy"). Krytykował m. in. właśnie utwory Kofflera. Potem (po wojnie) tego stosunku do dodekafonii żałował i sam starał się być trochę "modernistyczny" (inspirował się głównie Prokofiewem).

Druga propozycja (lżejszego kalibru) - koncerty fortepianowe Tadeusza Natansona. Natanson tworzył muzykę terapeutyczną ("relaksacyjną", jak powiedzielibyśmy dzisiaj). Gdzieś 20 lat temu słuchałem któregoś z jego trzech koncertów (nie pamiętam którego, nagrałem go z II Programu Polskiego Radia jeszcze na kasetę magnetofonową) o lekkiej, radosnej fakturze i do dziś mam w pamięci pierwsze takty.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Czy można by gdzieś w internetach posłuchać tych utworów choćby we fragmentach?

Co do koncertu fortepianowego w XX w. to temat wydaje się wręcz niewyczerpany.
Weźmy choćby muzykę rosyjską (czy też radziecką):
www.youtub(*)rch_query=shostakovich+op.+102


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
05-12-2014 21:57 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>Czy można by gdzieś w internetach posłuchać tych utworów choćby we fragmentach?

Poszukam. Kofflera miałem ściągniętego z internetu, więc Koffler na pewno jest w sieci.

>Co do koncertu fortepianowego w XX w. to temat wydaje się wręcz niewyczerpany.
>Weźmy choćby muzykę rosyjską (czy też radziecką):
>www.youtub(*)rch_query=shostakovich+op.+102

Drobne zastrzeżenia: 1) Szostakowicz uważał II Koncert za dzieło nieudane (przechodził wtedy kryzys), 2) i chyba faktycznie lepszy jest błyskotliwy I Koncert z lat 30-tych (napisany w ciągu paru tygodni), 3) wydaje mi się także, że właśnie w XX wieku fortepian przeżywa regres, co wiąże się z generalnym odejściem od systemu dur-moll i z ideą, by traktować fortepian aromantycznie (jeżeli tak można powiedzieć), a więc jako instrument perkusyjny (jest to wyraźnie widoczne w muzyce Strawińskiego, Bartóka i Prokofiewa).
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

> Drobne zastrzeżenia: 1) Szostakowicz uważał II Koncert za dzieło nieudane (przechodził wtedy kryzys), 2) i chyba faktycznie lepszy jest błyskotliwy I Koncert z lat 30-tych (napisany w ciągu paru tygodni)

No tak, lecz melomani często tak mają, że podziwiają lepsze,a wybierają gorsze. Wynika to stąd, że potrzebują muzyki do różnych swoich tajemnych zabiegów "dusznych", do czego czasem przydają się nieco bardziej toporne utwory, a niekoniecznie te najbardziej wyrafinowane, ale trudniejsze w odbiorze, niepozwalające na bezpretensjonalne emocjonalne odreagowanie.

www.youtub(*)aint+saens+piano+concerto+no+2

Nabyłem niedawno nagranie Benjamina Grosvenora i się nim stymuluję. Na usprawiedliwienie powiem, że z umiarem, bez perseweracji, kompulsji i ruminacji. No, może trochę, ale tylko przy zapalonym świetle i z rękoma na kołderce.

> 3) wydaje mi się także, że właśnie w XX wieku fortepian przeżywa regres...

No cóż, chyba nie ma już powrotu do czegoś takiego, jak to upajające muzyczne cacko:

www.youtub(*)taisie+for+piano+and+orchestra

Ach, rozmarzyłem się, tak całkiem po staroświecku, gdy prokofiewów i szostakowiczów na świecie jeszcze nie było nawet w planach. Jak bardzo stara panna, ale przecież ciągle całkiem jara.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
06-12-2014 11:37 
 Ocena 2 na 2
Elasp (6859 punktów)

>Ach, rozmarzyłem się, tak całkiem po staroświecku, gdy prokofiewów i szostakowiczów na świecie jeszcze nie było nawet w planach. Jak bardzo stara panna, ale przecież ciągle całkiem jara.

Myślę, że sprawa wcale nie przedstawia się źle. W ostateczności sędzią w sprawach muzycznych jest ucho słuchacza, a ono nie przyjęło i nie przyjmie radykalnej awangardy, która i tak prowadzi (prowadziła) donikąd (fortepian preparowany, itd.). Tak więc wszystkie Beethoveny i Rachmaininowy mają zapewnione miejsce w repertuarze i nie zdystansują ich Weberny czy Stockhauseny. Jest tylko kwestią, moim zdaniem, czy będzie komuś po prostu chciało się kontynuować ten gatunek, jakim jest "muzyka poważna" i pisać kolejne symfonie, kwartety, czy koncerty, zwłaszcza wobec konkurencji ze strony o wiele bardziej lukratywnej muzyki użytkowej (zwł. filmowej i reklamowej). Jestem pewien, że gdyby żył teraz Mozart, pisałby muzykę filmową (w miejsce operowej) i byłby cieszącym się życiem milionerem, niespecjalnie zainteresowanym mało dochodowymi przedsięwzięciami w rodzaju kompozycji kwartetów czy sonat.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

To są bardzo ciekawe pytania, ale udzielenie na nie zadowalających odpowiedzi wymaga dość szczegółowych badań, pogłębionej refleksji itp. To jest pytanie o miejsce muzyki w kulturze, o jej różne role itp. To jest nawet kwestia ekonomiczna - czy społeczeństwo bez arystokracji, bez bogatego mieszczaństwa, mającego mnóstwo czasu wolnego itp. stać jeszcze na takie fanaberie, jak muzyka poważna. Już za Czajkowskiego, wspomnianego tu przy braciach Pachulskich, ciężko było wyżyć kompozytorowi bez wsparcia bogatego mecenasa. Mozart, Beethoven, Szopen byli w stanie tworzyć tylko dzięki wysługiwaniu się bogaczom a to wdzięczną dedykacją, a to prywatną lekcją itp. Mendelssohn-Bartholdy miał bogatego tatusia, a Schumann - teścia, itp. itd. W dodatku wszystko bardzo podrożało, szczególnie praca muzyków instrumentalistów, utrzymanie sal koncertowych, a bogatych dworów, potrzebujących nadwornych kompozytorów też jak na lekarstwo.

"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
04-12-2014 18:14 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> z muzyki współczesnej cenię sobie
> Koncert tyrolski
(ukłon w stronę Elaspa) Glassa

Piękny i wzniosły ten Glass A propos, w województwie dolnośląskim wciąż można znaleźć sporo Tyrolczyków i ich tyrolskich chat.
A wracając - miejscami koncert kojarzył mi się z nieco odległym gatunkowo utworem "Time" Hansa Zimmera z filmu "Incepcja"
www.youtube.com/watch?v=5WOcU7J9F3E
Tu inna wersja na fortepian i saksofon:
w51.wrzuta(*)_-_time_piano_amp_sax_relaxing

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
04-12-2014 21:58 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Pierwszy raz usłyszałem Glassa w tym filmie:

www.youtube.com/results?search_query=koyanisquatsi

Do dziś to pamiętam - i film, i muzykę, jako niezwykłe przeżycie.


"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365