Racjonalista - Strona głównaDo treści
Królowa Ryksa

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
14-12-2014 15:37Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
Królowa Ryksa
Ocena 2 na 2
   Chciałbym porozmawiać o Rychezie - zapomnianej i zdegradowanej przez współczesną historiografię królowej, która próbowała przeszczepić na ziemie polan renesans ottoński. Jej miejsce na łamach historycznych publikacji zajęła małżonka Zygmunta Starego.
    Bona Sforza (spadkobierczyni pretensji do Królestwa Jerozolimy, matka Zygmunta Augusta [nieudany zamach na życie króla, dokonany 5 maja 1523 roku miał związek ze sprawami podatkowymi] i Anny Jagiellonki [żony rumuna z Transylwanii]) sprowadziła do Pierwszej Rzeczypospolitej włoskie warzywa, masterczifów (architektów, malarzy, rzeźbiarzy i pisarzy).
Królowej Bonie zawdzięczamy także przemysłowy wzrost produkcji oraz importu wina, które stopniowo wypierało miody pitne.
    Jednak to królowej Ryksie zawdzięczamy to, że dziś w herbie mamy padlinożernego jastrzębia, a nie skrzydlatego smoka (mitycznego gada ze średniowiecznego bestiariusza nazywanego wiwerną z którą mierzył się św. Jerzy na obrazie Paolo Uccello) z legend arturiańskich.


Wojciech Gerson - 1891, olej na płótnie, 86,5 x 60,5 cm, Muzeum Mazowieckie, Płock
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
    Zastanawiam się nad tym, czy Pierwsza Królowa Polski mogła znać język greckiego mnicha Jana Filagathosa. Teolog Piotr Damian twierdził, że babcia Ryksy była kochanką późniejszego antypapieża Jana XVI.
   Małżeństwo Ottona II z bizantyńską księżniczką Teofano (a następnie małżeństwo wnuczki Teofano z synem Bolesława Chrobrego i wnuczkiem Mieszka I, który się ochrzcił), to ciekawy zbieg okoliczności w historii sztuki. Thietmar tak opisał Teofano: Choć Teofano wątłą była z uwagi na płeć swoją, to jednak odznaczała się pewną odwagą i - co jest rzadkie u Greków - miała ujmujący sposób bycia. Męską zgoła opieką otaczała państwo swego syna, popierając we wszystkim sprawiedliwych, łamiąc zaś i do strachu doprowadzając tych, co głowę podnosili.
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
Zastanawiam się też nad tym, czy "Matka Boża Uśmiechnięta" sprowadzona do Polski z Węgier przez Wszerada, nie jest kopią rzeźby przedstawiającej Teofano z synem Ottonem. I jaki z tym związek ma Płytą wiślicką leżącą do dziś pod ołtarzem na którym stała Madonna. Na Płycie wiślickiej przedstawiono figurę centaura (jego żeńską odmianę)znaną z greckiej mitologi. Co stało na żertwienniku przed czasami pierwszej romańskiej kolegiaty pw. Narodzenia NMP, której budowę rozpoczął książę Henryk Sandomierski?
finerbijk (17282 punktów)
>   Chciałbym porozmawiać o Rychezie - zapomnianej i zdegradowanej przez współczesną historiografię królowej,
Ale o czym rozmawiać tu rozmawiać? Polska historiografia kieruje się swoimi prawami. Polskie kobiety średniowiecza to Jadwiga, Kinga, czy wspomniana Bona. Ryksa była zbyt normalna, romanse i politykierstwo nie zapewniały świętości, ani przychylnych komentarzy mnisich kronikarzy. No i ostatecznie skończyła w Czechach i na Morawach. Dla mnie ziomalka, bo urodziła się w Poznaniu.
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
>Dla mnie ziomalka, bo urodziła się w Poznaniu.
Masz jakieś dowody na to, że córka córka palatyna reńskiego Erenfrieda Ezzona i Matyldy, córki Ottona II, siostry Ottona III, zwana błogosławioną, urodziła się w Poznaniu?
>No i ostatecznie skończyła w Czechach i na Morawach.
Wedle mej wiedzy w 1047 wstąpiła do klasztoru benedyktyńskiego w Brauweiler koło Kolonii i tam pozostała aż do śmierci.
finerbijk (17282 punktów)
>Wedle mej wiedzy w 1047 wstąpiła do klasztoru benedyktyńskiego w Brauweiler koło Kolonii i tam pozostała aż do śmierci.
Nieporozumienie, myślałem o Ryksie córce Przemysła II.
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
>>Wedle mej wiedzy w 1047 wstąpiła do klasztoru benedyktyńskiego w Brauweiler koło Kolonii i tam pozostała aż do śmierci.
>Nieporozumienie, myślałem o Ryksie córce Przemysła II.
A dlaczego nie myślałeś o jego żonie? Nie podobają ci się szwedki? Ryksa, którą ojciec (prawnuk króla czeskiego Przemysła Ottokara I) zaręczył w wieku pięciu lat z bratem swej trzeciej żony Małgorzaty (prawnuczki Przemysła Ottokara I), Ottonem ale zmarła jako Elżbieta, która była niezwykle piękna, ale trzech chłopów wykończyła a czwartego niezwykle przeżyła. 19 października obchodzimy rocznicę jej śmierci w klasztorze cysterek na Morawach.
PKowalski (1042 punktów)
>   Chciałbym porozmawiać o Rychezie - zapomnianej i zdegradowanej przez współczesną historiografię
>królowej, która próbowała przeszczepić na ziemie polan renesans ottoński.
Nie wiadomo, co osiągnęła, choć przypisuje się jej troche budowli na Wawelu.
Z czasami pierwszych Piastów jest ten problem, że jest straszliwie mało dokumentów.
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
>Nie wiadomo, co osiągnęła, choć przypisuje się jej troche budowli na Wawelu.
Czy chodzi o kościół Kościół św. Gereona noszący od czasów Przemysława II wezwanie św. Marii Egipcjanki? Istnieją teorie historyczne łączące tę świątynię z benedyktynami. Kościół wzorowany jest na budowlach kolońskich, zawiera elementy pochodzenia karolińskiego a, co ciekawsze, pod prezbiterium zakończonym apsydą znajdowała się trójnawowa krypta.

St. Gereon Kirche mógł się niegdyś poszczycić najwspanialszą kopułą w rzymskiej Europie (przyćmił ją dopiero Filippo Brunelleschi), a czym szczycił się Święty Kościół Wawelski?
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
>Z czasami pierwszych Piastów jest ten problem, że jest straszliwie mało dokumentów.
Np. o istnieniu pierworodnego syna Bolesława Chrobrego wiemy prawie nic. Możemy snuć teorie i hipotezy. Moja jest taka, że Rycheza pragnęła uczynić z dawnego grodu Kraka stolicę Królestwa Wszystkich Słowian wchodzącego w skład Cesarstwa Powszechnego mającego zastąpić Cesarstwo Rzymskie i konkurować z Cesarstwem Bizantyjskim, które po śmierci Bazylego II zaczęło chylić się ku upadkowi.
PKowalski (1042 punktów)
>>Z czasami pierwszych Piastów jest ten problem, że jest straszliwie mało dokumentów.
>Np. o istnieniu pierworodnego syna Bolesława Chrobrego wiemy prawie nic.
Czytałem fascynującą książkę o początkach polskiego Kościoła (Kościół w Polsce za Mieszka I i Bolesława Chrobrego). Końcowy wniosek autora: wiele faktów, które uważamy za ważne, podawanych jest na podstawie interpretacji jednego źródła*; mamy kilka faktów, których nie potrafimy zinterpretować (np. przypisywanie przez Gala Anonima Bolesławowi Chrobremu panowania nad dwoma archidiecezjami, czy słynna klątwa rzucona na Polskę, nie wiadomo za co i kiedy...) -- nawet jeden nowy dokument mógłby wywrócić nasze postrzeganie epoki do góry nogami.

---
*) Czasem niepewnego. Chrzest Mieszka w roku 966 wydaje się najbardziej prawdopodobny, ale źródło nie jest na tyle pewne, by nie uważać za całkiem możliwe, że miał on miejsce rok wcześniej lub (raczej) później, a zbiór innych przesłanek (wersja o dwuletnim przygotowaniu przez Dobrawę, oraz powołanie pierwszego biskupa dla Polski) mógłby sugerować rok 968...
17-12-2014 20:45 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>nawet jeden nowy dokument mógłby wywrócić nasze postrzeganie epoki do góry nogami.

Do czasu odkrycia kolejnego dokumentu...Historia jest jak klepsydra...

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
17-12-2014 22:14 
 Ocena 1 na 1
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
>Historia jest jak klepsydra...

Nie porównywałbym mechanizmów historii do klepsydry nawet gdybym mógł bo wraz z upływem czasu przybywa historii, a gdybyśmy odwrócili proporcje upływałaby historia a napływałoby czasu. To drugie pojmowanie rzeczy jest nieracjonalne gdyż ludzie cywilizowani dziwnie pojmują rzecz. pt. Klepsydra. Moim zdaniem rzeczownik ten powinien być utworzony od czasownika, tak jak cała biblijna opowieść, ale nie jest. Dlatego też nigdy nie dowiemy się, jak było naprawdę. Jakubowego zegara nie można cofnąć do czasu Ezawa i jego ludzi, gdyż nasz gatunek przeżył (r)ewolucję neolityczną i dokonane przez niego przekształcenia nie są odwracalne.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich ocenzurowania.
18-12-2014 12:19 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Nie porównywałbym mechanizmów historii do klepsydry....

Nie chodziło o "mechanizmy historii", ale raczej o interpretację zdarzeń w świetle innych zdarzeń (np. nowych źródeł, faktów, teorii). W tym sensie Kopernik odwrócił "do góry nogami" Ptolomeusza. Podobnie było z Galileuszem, Kantem, Darwinem, Einsteinem...(zmiana paradygmatu).

>wraz z upływem czasu przybywa historii,...

Jak rozumiesz owo "przybywanie"? Ilościowo? Taki jak kartofli w worku? Czym jest to, czego przybywa? Zdarzenia pryskają jak mydlane bańki. Historia to pamięć, mechanizm rzutowania zdarzeń w przeszłość. Chcesz powiedzieć, że przybywa pamięci? Wziąłem łyk herbaty. Czego przybyło w historii?

>Dlatego też nigdy nie dowiemy się, jak było naprawdę.

To, co wiemy "naprawdę" zależy od poziomu abstrakcji, jaki sobie założymy, od charakteru relacji, który przyjmiemy za "wiedzę". Zniknął samolot. To wiemy. Dlaczego? I zaczyna się ostra jazda.... X został prezydentem. To również wiemy. Dlaczego? Z pewną dozą prawdopodobieństwa możemy wskazać na okoliczności, które do tego doprowadziły. Jest dzidziuś, trzeba poszukać tatusia. Robi się badania DNA. Ale i one nie są w 100% wiarygodne. Tym niemniej traktujemy je tak. Wiesz "naprawdę" jedno, umyka ci drugie.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
>>Nie porównywałbym mechanizmów historii do klepsydry....
>Nie chodziło o "mechanizmy historii", ale raczej o interpretację zdarzeń w świetle innych zdarzeń (np. nowych źródeł, faktów, teorii). W tym sensie Kopernik odwrócił "do góry nogami" Ptolomeusza. Podobnie było z Galileuszem, Kantem, Darwinem, Einsteinem...(zmiana paradygmatu).

Czy Gerbert z Aurillac (wychowawca Ottona III) nie dokonał podobnego przewrotu?
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
>To, co wiemy "naprawdę" zależy od poziomu abstrakcji, jaki sobie założymy, od charakteru relacji, który przyjmiemy za "wiedzę". Zniknął samolot. To wiemy. Dlaczego? I zaczyna się ostra jazda.... X został prezydentem. To również wiemy. Dlaczego? Z pewną dozą prawdopodobieństwa możemy wskazać na okoliczności, które do tego doprowadziły. Jest dzidziuś, trzeba poszukać tatusia. Robi się badania DNA. Ale i one nie są w 100% wiarygodne. Tym niemniej traktujemy je tak. Wiesz "naprawdę" jedno, umyka ci drugie.
Arystoteles w traktacie O rodzeniu się zwierząt twierdził, że "ludzie owłosieni są bardziej skłonni do stosunków płciowych i mają więcej nasienia niż ludzie gładcy".
Czy wiedziała o tym Jadwiga gdy dowiedziała się, że ma poślubić jakiegoś barbarzyńcę z Litwy? tego nie wiemy. Widzimy natomiast naszego króla gładko ogolonego. Na portrecie Matejki ma wąsy, ale na ołtarzu z Katedry Wawelskim jest gładko ogolony. Podobnie wygląda jego rzeźbiony portret nagrobny.
Wiemy, że ku uciesze królowej Jagiełło nie okazał się owłosionym potworem, czego według Jana Długosza obawiała się Jadwiga, która po przyjeździe księcia do Krakowa wysyłała dworzanina, by przyjrzał mu się uważnie w łaźni.
Teraz wystarczy zadać sobie odpowiednie pytania by odwrócić się od ściany i podążyć w stronę prawdy niczym Mieszko, który był ślepy aż do momentu w którym przewidział co się z nim i jego rodziną stanie jeśli się nie nawróci i nie pokocha Dąbrówki.
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
>>wraz z upływem czasu przybywa historii,...
>Jak rozumiesz owo "przybywanie"? Ilościowo? Taki jak kartofli w worku? Czym jest to, czego przybywa? Zdarzenia pryskają jak mydlane bańki. Historia to pamięć, mechanizm rzutowania zdarzeń w przeszłość. Chcesz powiedzieć, że przybywa pamięci? Wziąłem łyk herbaty. Czego przybyło w historii?
   Wziąłeś łyk herbaty i niczego nie przybyło w pamięci zbiorowej. Jednakże jabłko, które spadło Newtonowi na głowę jest dowodem na to, że waga zdarzenia banalnego może być ogromna, większa nawet niż pojawienie się chrabąszcza w biografii Junga czy też rzut kośćmi, który doprowadził Einsteina wiary w panowanie i porządek w świecie obiektywnie istniejącym, który próbował ująć na drodze dzikiej spekulacji.
   Uważam, że do historii przechodzą elementy znaczące a ich zbiór można zważyć jedynie miarą rozsądku, tak jak się waży worek kartofli w czasach kryzysu.
A tak przy okazji muszę napisać o przemilczeniach pewnego anonimowego kronikarza, który z wielką starannością naznaczył milczeniem te fragmenty historii rodu Piastów, które mógłby wstrząsnąć opinią publiczną nawet dziś.
19-12-2014 09:09 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>   Wziąłeś łyk herbaty i niczego nie przybyło w pamięci zbiorowej.

To warunek wystarczający? Bywa przecież i tak, że pamięć zbiorowa mówi o czymś, co nie miało miejsca, jak np. mity: w pamięci zbiorowej Jezus chodzi sobie po wodzie (czy po pamięci?). Dla wielu każde zdarzenie archiwizuje jakaś transcendentalna świadomość: ich zdaniem bóg "widzi" wszystko i to wszsytko oceni w jakieś mglistej przyszłości. A co zrobić z historykiem, który bada jakiś niszowy problem, który trafi do świadomości kilku fachowców: czy to już nie historia? A pamięć internetu? Można sobie kliknąć i dowiedzieć się, co Kowalski, Smith czy Müller robił wczoraj wieczorem, albo co jakaś parlamantarna szmata jadła podczas obradów.

>Jednakże jabłko, które spadło Newtonowi na głowę jest dowodem na to, że waga zdarzenia banalnego może być ogromna,...

No właśnie. Ktoś bada serię zdarzeń i formułuje prawo, które dotyczy wszsytkich.

>   Uważam, że do historii przechodzą elementy znaczące...

Zgoda. Ale znaczenie bywa kwestią umowną: dzisiaj wydaje nam się, że coś jest znaczące, a jutro trzeba będzie tego szukać w archiwach.

>A tak przy okazji muszę napisać o przemilczeniach pewnego anonimowego kronikarza, który z wielką starannością naznaczył milczeniem te fragmenty historii rodu Piastów, które mógłby wstrząsnąć opinią publiczną nawet dziś.

Chodzi chyba o to, że jakiś Piast nakarmił konia z nie tego żłoba, co trzeba.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
21-12-2014 21:55 
 Ocena 1 na 1
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
>>   Wziąłeś łyk herbaty i niczego nie przybyło w pamięci zbiorowej.
>To warunek wystarczający? Bywa przecież i tak, że pamięć zbiorowa mówi o czymś, co nie miało miejsca, jak np. mity: w pamięci zbiorowej Jezus chodzi sobie po wodzie (czy po pamięci?).
   Pamięć zbiorowa to narracja z której możesz się dowiedzieć o istnieniu Przybygniewa, zwanego z niemiecka Udo, który wbrew woli swojego ludu przyjął wiarę chrześcijańską z rąk odwiecznych wrogów i ochrzcił swego syna. Nie chciał jednak przyjąć zwierzchności germańskiej i jako "zły chrześcijanin" został zamordowany przez potężniejszy żywioł (w którym wyrósł ród cesarski).
Cechuje ją brak umiłowania do konkretnych dat, poświadczonych faktów itp.
Narracja zazwyczaj opiera się o jakiś szkielet. Skonstruowana jest tak, aby nie trzeba było się jej uczyć jak historii.
   Profesjonalny historyk może zastanawiać się, czy syn Przybygniewa opuścił klasztor i wróciwszy do rodzinnego kraju próbował pomścić ojca. Wie, że został uwięziony i pogrzebany a Obodrzyce powołali na wiecu następnego władcę Racibora, jednego z książąt plemiennych oddanych starej wierze. Tak skomplikowane relacje międzyludzkie nie interesują poczciwych ludzi.
>A co zrobić z historykiem, który bada jakiś niszowy problem, który trafi do świadomości kilku fachowców: czy to już nie historia?
   Jest to historia in meritio.
>A pamięć internetu? Można sobie kliknąć i dowiedzieć się, co Kowalski, Smith czy Müller robił wczoraj wieczorem, albo co jakaś parlamantarna szmata jadła podczas obradów.
   To zupełnie nowy, nieznany wcześniej rodzaj narracji. Należy go dokładnie przebadać by stwierdzić, czy nie zawiera wirusów, spamu ani robactwa.
> Ktoś bada serię zdarzeń i formułuje prawo, które dotyczy wszystkich.
   No właśnie.
>>   Uważam, że do historii przechodzą elementy znaczące...
>Zgoda. Ale znaczenie bywa kwestią umowną: dzisiaj wydaje nam się, że coś jest znaczące, a jutro trzeba będzie tego szukać w archiwach.
   Historia wyraźnie wskazuje na to, że w dawnych wiekach stosunkowo łatwo było wykreślić czyjeś imię z kart historii bo okazało się bez znaczenia, więc raczej nic nowego z archiwów o istnieniu Bezpryma się nie dowiemy. Tak samo nie dowiemy się o innych wypartych z historii zdarzeniach. Co się działo w czasach upadku dwudziestej dynastii w starożytnym Egipcie, gdy państwem zarządzał Ramzes XII?
PKowalski (1042 punktów)
>>nawet jeden nowy dokument mógłby wywrócić nasze postrzeganie epoki do góry nogami.
>Do czasu odkrycia kolejnego dokumentu...Historia jest jak klepsydra...
Byłoby to fascynujące, ale szanse na odkrycie nowego dokumentu z czasów pierwszych Piastów są minimalne...
W tym przypadku raczej już możemy liczyć na archeologię*, która ma coraz więcej narzędzi (np. precyzyjnego datowania). Tyle, że archeologia dostarcza specyficznych informacji -- może zasugerować przeznaczenie obiektu, ale nie powie, co się w nim dokładnie działo, ani jak z imienia nazywali się jego użytkownicy.

*) I tu się trochę dzieje. To także archeologia miała sugerować, że najstarsze murowane budynki na Wawelu (nie mam źródła przy sobie, by je wymienić, ale chodziło o przynajmniej dwa kościoły) należy powiązać z Mieszkiem II i Rychezą.
18-12-2014 12:41 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Byłoby to fascynujące,...

Całe szczęście, że są wciąż tacy, dla których to jest fascynujące.

>szanse na odkrycie nowego dokumentu z czasów pierwszych Piastów są minimalne...

To dobrze. Gdyby źródła historii były odkryte, historia przestałaby być interesująca: byłaby nudna jak tabloid.

> archeologia dostarcza specyficznych informacji -- może zasugerować przeznaczenie obiektu, ale nie powie, co się w nim dokładnie działo, ani jak z imienia nazywali się jego użytkownicy.

Bo taka jest właśnie archeologia. Nie można miec do niej za to pretensji. Jak każda nauka ma ściśle określony przedmiot. Oczywiście, z czerepu garnka można wydedukować kształt, jerśli garncarz zostawił linie papilarne - coś na jego temat, itd. Ale nauka zna swoje granice. W przeciwieństwie do szarlatanów, którzy z fusów wróżą imię boga.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Šemū' el Lönneberg (1919 punktów)
(zablokowany)
> wiele faktów, które uważamy za ważne, podawanych jest na podstawie interpretacji jednego źródła
Źródło może być jedno i nie pewne jak w przypadku chrztu, ale dalsze losy ochrzczonych są już znane. Czy jest więc istotny fakt, że niezbyt dobrze zdajemy sobie sprawę z naszych początków? Czy musimy wiedzieć jak zginął Neandertalczyk aby uświadomić sobie, że wszyscy jesteśmy potomkami morderców?
PKowalski (1042 punktów)
>Źródło może być jedno i nie pewne jak w przypadku chrztu, ale dalsze losy ochrzczonych są już znane.
Tak. I z mojego punktu widzenia cała dyskusja o tym, kiedy dokonano chrztu była fascynująca, ale autor książki (Dariusz Sikorski) nie przywiązywał do tego większego znaczenia -- w końcu wiadomo, że nastąpiło to w drugiej połowie X wieku i to wystarczy.
blackbee0045 (3 punktów)
W tym przypadku raczej już możemy liczyć na archeologię*, która ma coraz więcej narzędzi (np. precyzyjnego datowania). Tyle, że archeologia dostarcza specyficznych informacji -- może zasugerować przeznaczenie obiektu, ale nie powie, co się w nim dokładnie działo, ani jak z imienia nazywali się jego użytkownicy.???





____________________
GuL

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365