 |
Czy drakońskie podwyżki zmienią styl życia utracjuszy??? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-01-2022 12:13 | Arminius (25555 punktów) | Czy drakońskie podwyżki zmienią styl życia utracjuszy???
1 na 1 | Komentator romaro zamieścił watek pt. "HosPISjum", traktujący o podwyżkach cen wody oraz o kuriozalnych decyzjach spółdzielni mieszkaniowej, która w związku z tym, rozpoczęła ograniczanie dostępu do ciepłej wody swym lokatorom. Tym samym dotknął on bardzo istotnego, newralgicznego problemu, który kryje się niejako w cieniu opisanej sytuacji. Jest to problem z jednej strony marnotrawienia ogromnych ilości wody i energii w Polsce, z drugiej zaś konieczności odejścia od takiego rozpasanego stylu życia i przyjęci zasad ekonomizmu i minimalizmu życiowego. Oczywiście, działania spółdzielni jak wyżej są patologiczne. Ale patologicznym jest również codzienne mycie głowy w ciepłej wodzie i zużywanie na ten cel 50 litrów wody. Gross ludzi nadal w tym kraju uskutecznia taki pasożytniczo - ekstensywny tryb życia. I pozostaje tylko mieć nadzieję, że drakońskie podwyżki wymusza na utracjuszach zdecydowanie bardziej oszczędny model życia. Od wielu lat taki właśnie model preferuje. Mam więc duże doświadczenie w tym względzie i mogę udzielać porad i wskazówek. Pierwsza brzmi: obniż temperaturę w swoim mieszkaniu do maksimum 17 stopniu w dzień oraz 15.5-16 w nocy. Zważywszy na drakońską podwyżkę cen gazu - zaoszczędzisz furę grosza (jeżeli ogrzewasz gazem) i dostaniesz bonus - nie do pogardzenia - w postaci lepszego i zdrowszego snu. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) | Z jednej strony trudno się przyczepić do tego wpisu... ale z drugiej strony, jeśli ktoś płaci za swoje fanaberia, to dlaczego ktoś inny by miał mu to ograniczać? To jest sprawą każdego, na co chce wydawać swoje pieniądze. Ma do tego prawo. Jeden wydaje na rower (ja bym np. zabronił kupowania więcej, niż 1 rower na rodzinę), a drugi na częste mycie głowy lub utrzymywanie w domu temp. 26 st.C. Jeśli za to płaci, to chyba nie robi nikomu tym krzywdy? Socjalizm, zdawało mi się, przeszedł do historii...
|
|
 | | Arminius (25555 punktów) | kompromisowy deal? | >Z jednej strony trudno się przyczepić do tego wpisu... ale z drugiej strony, jeśli ktoś płaci za swoje fanaberia, to dlaczego ktoś inny by miał mu to ograniczać?
Problem w tym, że przyroda i zasoby jej nie są nieograniczone. Proponuję rozwiązanie dylematu jak wyżej w następujący sposób. Do określonego, uśrednionego poziomu płacimy określoną kwotę, po jego przekroczeniu stawka wzrasta wielokrotnie. I wtedy...można bez ograniczeń. A kwoty w ten sposób zarobione - na jakiś sensowny FOP.
|
|
|  | 2 na 2 | DyktaFon (9281 punktów) | Odp: kompromisowy deal? | > >Z jednej strony trudno się przyczepić do tego wpisu... ale z drugiej strony, jeśli ktoś płaci za swoje fanaberia, to dlaczego ktoś inny by miał mu to ograniczać?> Problem w tym, że przyroda i zasoby jej nie są nieograniczone. Proponuję rozwiązanie dylematu jak wyżej w następujący sposób. Do określonego, uśrednionego poziomu płacimy określoną kwotę, po jego przekroczeniu stawka wzrasta wielokrotnie. I wtedy...można bez ograniczeń. A kwoty w ten sposób zarobione - na jakiś sensowny FOP.Czyli zgadza się Pan, że jeden rower na rodzinę wystarczy? Bo zasoby rud metali nie są nieograniczone... Albo kolejny rower w cenie małego samochodu... i wtedy ilość rowerów nieograniczona  A pieniądze pochodzące z tej nadpłaty przechodzą na mój fundusz ochrony przyrody o dumnej nazwie Dykta sp. z o.o.
|
|
| |  | | Arminius (25555 punktów) | rower versus auto | >>>Z jednej strony trudno się przyczepić do tego wpisu... ale z drugiej strony, jeśli ktoś płaci za swoje fanaberia, to dlaczego ktoś inny by miał mu to ograniczać? >>Problem w tym, że przyroda i zasoby jej nie są nieograniczone. Proponuję rozwiązanie dylematu jak wyżej w następujący sposób. Do określonego, uśrednionego poziomu płacimy określoną kwotę, po jego przekroczeniu stawka wzrasta wielokrotnie. I wtedy...można bez ograniczeń. A kwoty w ten sposób zarobione - na jakiś sensowny FOP. >Czyli zgadza się Pan, że jeden rower na rodzinę wystarczy?
Nie. Każdy w rodzinie powinien mieć rower - żeby było jedno AUTO na rodzinę albo żeby w ogóle tego AUTA nie było. Dał pan świetny prowokacyjny przykład - który umożliwił mi wyjście z błyskotliwym kontrprzykładem ukazującym klarownie istorę problemu. Wyjaśniam wszystkim, iż nie byliśmy w zmowie. Tak po prostu wyszło.
|
|
| | |  | 1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) | Odp: rower versus auto | > >>>Z jednej strony trudno się przyczepić do tego wpisu... ale z drugiej strony, jeśli ktoś płaci za swoje fanaberia, to dlaczego ktoś inny by miał mu to ograniczać?> >>Problem w tym, że przyroda i zasoby jej nie są nieograniczone. Proponuję rozwiązanie dylematu jak wyżej w następujący sposób. Do określonego, uśrednionego poziomu płacimy określoną kwotę, po jego przekroczeniu stawka wzrasta wielokrotnie. I wtedy...można bez ograniczeń. A kwoty w ten sposób zarobione - na jakiś sensowny FOP.> >Czyli zgadza się Pan, że jeden rower na rodzinę wystarczy?> Nie. Każdy w rodzinie powinien mieć rower - żeby było jedno AUTO na rodzinę albo żeby w ogóle tego AUTA nie było.> Dał pan świetny prowokacyjny przykład - który umożliwił mi wyjście z błyskotliwym kontrprzykładem ukazującym klarownie istorę problemu. Wyjaśniam wszystkim, iż nie byliśmy w zmowie. Tak po prostu wyszło.> Zaraz, zaraz, zaraz... a dlaczego jedno auto, to jest dobrze, a jeden rower - to źle? Kto to i dlaczego tak stwierdza? Kiedyś były kartki na 1 l wódki, a ja bardzo z wódki korzystam i to była faktycznie granda. Natomiast z roweru nie korzystam i mógłbym mój przydział odsprzedać sąsiadowi. Co Pan na to?
|
|
| | | |  | | Arminius (25555 punktów) | konkludując? |
> Zaraz, zaraz, zaraz... a dlaczego jedno auto, to jest dobrze, a jeden rower - to źle? Kto to i dlaczego tak stwierdza? Kiedyś były kartki na 1 l wódki, a ja bardzo z wódki korzystam i to była faktycznie granda. Natomiast z roweru nie korzystam i mógłbym mój przydział odsprzedać sąsiadowi.> Co Pan na to?  Najlepiej jak nie ma auta a są rowery/rower. A jedno auto na rodzinę to już absolutne maksimum. Dlaczego? Niech pan ruszy głową i mając na względzie postulat ekonomizacji zachowań i minimalizacji kosztów - zobaczymy do jakiego wniosku pan dojdzie?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) | Odp: konkludując? | > >Zaraz, zaraz, zaraz... a dlaczego jedno auto, to jest dobrze, a jeden rower - to źle? Kto to i dlaczego tak stwierdza? Kiedyś były kartki na 1 l wódki, a ja bardzo z wódki korzystam i to była faktycznie granda. Natomiast z roweru nie korzystam i mógłbym mój przydział odsprzedać sąsiadowi.> >Co Pan na to?  > Najlepiej jak nie ma auta a są rowery/rower. A jedno auto na rodzinę to już absolutne maksimum. Dlaczego? Niech pan ruszy głową i mając na względzie postulat ekonomizacji zachowań i minimalizacji kosztów - zobaczymy do jakiego wniosku pan dojdzie?> Już taki jeden był, co twierdził, że najlepiej, jakby niczego nie było... To się najlepiej zgadza z powyższymi postulatami. Ruszam cały czas głową i nie mogę się nadziwić skąd u dorosłego człowieka takie postulaty. Żeby ograniczać to, co jemu nie pasuje, ale dawać wolną rękę temu, co mu odpowiada. Z jakiej książki można to wyczytać? Chętnie się zapoznam...
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | szarley (54911 punktów) | >Najlepiej jak nie ma auta a są rowery/rower. A jedno auto na rodzinę to już absolutne maksimum. Dlaczego?
Bo jeśli dwoje małżonków pracuje, każde w innym miejscu 20 kilometrów od domu i o różnych godzinach, a po drodze trzeba zawieźć jedno dziecko do przedszkola a drugie do szkoły, w różnych miejscowościach to jest oczywistym, że nie wystarczy rower, a potrzebne są dwa rowery. Dojazd w deszczu do pracy jest prosty, ale powrót w śniegu z pracy wymaga jednak zimowych opon, a najlepiej jak to będzie rower z napędem na przednie koło, wtedy robią się z tego cztery rowery...
Jeden z bytowników tego forum twierdzi, że staremu człowiekowi niepotrzebny dom, Pan twierdzi, że jeden samochód na rodzinę to maksimum, jaki będzie kolejny krok? Postulat ograniczenia powierzchni ogrodu? Limit kilometrów podczas wakacji? Ograniczenie ilości gumofilców w gospodarstwie?
Pol Pot byłby dumny
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) |
>Pol Pot byłby dumny liberalizm (indywidualizm, wolnośc, wlasność) jest głupi, antyludzki, dobrze że wymiera (liberałowie nie rozmnażają się)
|
|
| | | | | |  | | Arminius (25555 punktów) | Pot...ale rowerowy | >>Najlepiej jak nie ma auta a są rowery/rower. A jedno auto na rodzinę to już absolutne maksimum. Dlaczego? >Bo jeśli dwoje małżonków pracuje, każde w innym miejscu 20 kilometrów od domu i o różnych godzinach, a po drodze trzeba zawieźć jedno dziecko do przedszkola a drugie do szkoły, w różnych miejscowościach to jest oczywistym, że nie wystarczy rower, a potrzebne są dwa rowery. Dojazd w deszczu do pracy jest prosty, ale powrót w śniegu z pracy wymaga jednak zimowych opon, a najlepiej jak to będzie rower z napędem na przednie koło, wtedy robią się z tego cztery rowery... >Jeden z bytowników tego forum twierdzi, że staremu człowiekowi niepotrzebny dom, Pan twierdzi, że jeden samochód na rodzinę to maksimum, jaki będzie kolejny krok? Postulat ograniczenia powierzchni ogrodu? Limit kilometrów podczas wakacji? Ograniczenie ilości gumofilców w gospodarstwie?
Pan daje - jak zwykle - ekstremalne przykłady. A przecież rzeczywistość jest inna. Jest ogrom ludzi, którzy mają te wszystkie niepotrzebne auta z lenistwa i pychy. Bo mogą wszędzie dojechać pociągiem, tramwajem, autobusem... Problem w tym że taki styl życia (amerykańskie rozpasanie) jest bardzo kosztowny w szerokim rozumieniu tego słowa. i lada moment zważywszy na galopujące ceny wszystkiego - oni ( ci ludzie z pańskich przykładów) będą tak czy owak musieli się przystosować i ograniczyć. Nota bene taka jazda rowerem z której pan się naigrywa w swoich przykładach - bardzo by się wielu przydała, zwłaszcza dzieciom. Ich otyłość i niezdarność (skutkująca kwalifikowaną cukrzycą ze wszystkimi konsekwencjami z tego płynącymi) jest tak porażająca, że chce się wyć.
>Pol Pot byłby dumny
Ależ to wolny rynek ( uwolnione ceny energii) zmuszają - przede wszystkim - do deliberacji jak niniejsza.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54911 punktów) | Odp: Pot...ale rowerowy | >>Jeden z bytowników tego forum twierdzi, że staremu człowiekowi niepotrzebny dom, Pan twierdzi, że jeden samochód na rodzinę to maksimum, jaki będzie kolejny krok? Postulat ograniczenia powierzchni ogrodu? Limit kilometrów podczas wakacji? Ograniczenie ilości gumofilców w gospodarstwie? >Pan daje - jak zwykle - ekstremalne przykłady. A przecież rzeczywistość jest inna. Jest ogrom ludzi, którzy mają te wszystkie niepotrzebne auta z lenistwa i pychy. Bo mogą wszędzie dojechać pociągiem, tramwajem, autobusem...
Owszem, Jak się mieszka w Warszawie to wszędzie można dojechać świetnie zorganizowaną zbiorową komunikacją, nam nawet Warszawian, którzy nie mają samochodu. Ilu ludzi ma taki komfort w zasięgu ręki? Ale na to płacą mieszkańcy wsi i miast gminnych i powiatowych
>Problem w tym że taki styl życia (amerykańskie rozpasanie) jest bardzo kosztowny w szerokim rozumieniu tego słowa. i lada moment zważywszy na galopujące ceny wszystkiego - oni ( ci ludzie z pańskich przykładów) będą tak czy owak musieli się przystosować i ograniczyć. Najpierw przystosują się emeryci, którym braknie na leki i ograniczą jedzenie i ogrzewanie domów, a oni już o "rozpasaniu" nie wiedzą
>Nota bene taka jazda rowerem z której pan się naigrywa w swoich przykładach - bardzo by się wielu przydała, zwłaszcza dzieciom. Oczywiście! Dojazd 20 km do szkoły, zimą... super gimnastyka
>>Pol Pot byłby dumny >Ależ to wolny rynek ( uwolnione ceny energii) zmuszają - przede wszystkim - do deliberacji jak niniejsza. Gdyby uwolniono możliwości wytwarzania energii, ceny by spadły, w tym akurat w pełni zgadzam się z DyktaFonem, dobrze pamiętam czym się skończyło uwolnienie cen np żywności. najpierw ceny wzrosły, ale proszę porównać ceny dziś z tymi regulowanymi
Niemniej rzecz dotyczy czegoś innego, skłonności do określania potrzeb innych ludzi Komunizm określał co kto powinien mieć i starał się to planowo zaspokoić (najczęściej nieudolnie) w kapitalizmie każdy sam określa swoje potrzeby, ale sam musi je zaspokoić
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | |  | | Arminius (25555 punktów) | zachować rezerwy | >Owszem, Jak się mieszka w Warszawie to wszędzie można dojechać świetnie zorganizowaną zbiorową >komunikacją, nam nawet Warszawian, którzy nie mają samochodu. Ilu ludzi ma taki komfort w >zasięgu ręki?
Jakieś - co najmniej - kilkanaście milionów. I zdecydowane większość z nich ma te niepotrzebne samochody.
>Ale na to płacą mieszkańcy wsi i miast gminnych i powiatowych
No nie. Przede wszystkim płacą Warszawiacy. Nie dajmy się zwariować.
>Najpierw przystosują się emeryci, którym braknie na leki i ograniczą jedzenie i ogrzewanie >domów, a oni już o "rozpasaniu" nie wiedzą
Tak, tak się będzie działo, już się tak dzieje - więc im prędzej oswoimy się z minimalizmem i ekonomizmem - tym lepiej.
>Oczywiście! Dojazd 20 km do szkoły, zimą... super gimnastyka. Jak nie m śniegu - a zazwyczaj nie ma - to przy tych wysokich temperaturach jest to właśnie świetna gimnastyka. Problemem są tylko dwuśladowi bandyci ( czyli znów za dużo aut) którzy rozjeżdżają rowerzystów na drogach. Ja do szkoły chodziłem 5 km, zimą (zimy śnieżne) w śniegu po łydki. Latem jazda na rowerem po tej drodze była czystą przyjemnością.
>w kapitalizmie każdy sam określa swoje potrzeby, ale sam musi je zaspokoić
Tylko żeby PODSTAWOWE potrzeby mogły być zaspokojone, muszą być zachowane rezerwy - które trzeba bezwzględnie szanować.
|
|
| | | | | | | | |  | | szarley (54911 punktów) | Odp: zachować rezerwy | >>Owszem, Jak się mieszka w Warszawie to wszędzie można dojechać świetnie zorganizowaną zbiorową >komunikacją, nam nawet Warszawian, którzy nie mają samochodu. Ilu ludzi ma taki komfort w >zasięgu ręki? >Jakieś - co najmniej - kilkanaście milionów. Nawet mieszkańcy przedmieść Warszawy nie zawsze mogą korzystać ze zbiorowej komunikacji. Ktoś mieszka na Choszczówce lub Ciechowszczyźnie to autobus ma co godzinę. Kilkanaście milionów to raczej Pańskie marzenie Niewielu pracodawców akceptuje spóźnienia do pracy z powodu opóźnień pociągów
>I zdecydowane większość z nich ma te niepotrzebne samochody. Nie jest Pan kompetentny do określania co komu jest potrzebne. Nawet jeśli ktoś raz w tygodniu jedzie na zakupy a raz w roku na wakacje, to samochód nie jest luksusem. Proponuję przywieźć trzy zgrzewki Staropolanki na rowerze wraz z resztą zakupów. Proszę spróbować dojechać rowerem do lekarza z gorączką, lub dwa razy dziennie na zastrzyk
>>Ale na to płacą mieszkańcy wsi i miast gminnych i powiatowych >No nie. Przede wszystkim płacą Warszawiacy. Nie dajmy się zwariować. Doprawdy? Listonosz w Warszawie zarabia tyle samo co w Gdowie, dyrektor poczty też kapral w wojsku zarabia tyle samo w Żaganiu co w Warszawie, generał też. tylko gdzie mieszka więcej generałów, dyrektorów ogólnopolskich firm czy instytucji? A gdyby doliczyć koszta najmu mieszkań dla studentów z Kraśnika... Oczywiście nikt nie wzbrania młodemu Warszawiakowi studiowania w Kraśniku
>>Najpierw przystosują się emeryci, którym braknie na leki i ograniczą jedzenie i ogrzewanie >domów, a oni już o "rozpasaniu" nie wiedzą >Tak, tak się będzie działo, już się tak dzieje - więc im prędzej oswoimy się z minimalizmem i ekonomizmem - tym lepiej. Jedni będą przy porcji wołowiny drzeć się o efekcie cieplarnianym, a inni przy bułce z maślanką będą dokładać węgiel do pieca
>>Oczywiście! Dojazd 20 km do szkoły, zimą... super gimnastyka. >Jak nie m śniegu - a zazwyczaj nie ma - to przy tych wysokich temperaturach jest to właśnie świetna gimnastyka. Proponuję dowieźć dziecko do przedszkola
>Problemem są tylko dwuśladowi bandyci ( czyli znów za dużo aut) którzy rozjeżdżają rowerzystów na drogach. Problemem jest brak kultury na drogach u niektórych ich użytkowników. Rowerzysta jadący lewą stroną bez świateł, to też nierzadki widok
>Ja do szkoły chodziłem 5 km, zimą (zimy śnieżne) w śniegu po łydki. Latem jazda na rowerem po tej drodze była czystą przyjemnością.
Rozumiem, że jest Pan kompetentny także do tego, żeby określać co dla kogo ma być przyjemnością
>>w kapitalizmie każdy sam określa swoje potrzeby, ale sam musi je zaspokoić >Tylko żeby PODSTAWOWE potrzeby mogły być zaspokojone, muszą być zachowane rezerwy - które trzeba bezwzględnie szanować. To może zacznijmy od znormalizowania butelek na piwo, żeby każdy browar miał takie same? Dlaczego pod przymusem ograniczać konsumpcję, bynajmniej nie rozpasaną, wystarczy zmienić to, czego nawet nikt nie zauważy
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) | Odp: konkludując? | > >Najlepiej jak nie ma auta a są rowery/rower. A jedno auto na rodzinę to już absolutne maksimum. Dlaczego?> Bo jeśli dwoje małżonków pracuje, każde w innym miejscu 20 kilometrów od domu i o różnych godzinach, a po drodze trzeba zawieźć jedno dziecko do przedszkola a drugie do szkoły, w różnych miejscowościach to jest oczywistym, że nie wystarczy rower, a potrzebne są dwa rowery. Dojazd w deszczu do pracy jest prosty, ale powrót w śniegu z pracy wymaga jednak zimowych opon, a najlepiej jak to będzie rower z napędem na przednie koło, wtedy robią się z tego cztery rowery...> Jeden z bytowników tego forum twierdzi, że staremu człowiekowi niepotrzebny dom, Pan twierdzi, że jeden samochód na rodzinę to maksimum, jaki będzie kolejny krok? Postulat ograniczenia powierzchni ogrodu? Limit kilometrów podczas wakacji? Ograniczenie ilości gumofilców w gospodarstwie?> Pol Pot byłby dumny> Ja bym sugerował, jeśli mogę oczywiście, aby ograniczyć jedzenie niektórym osobom. Wtedy podstawowa pandemia naszych czasów (czyli otyłość) poszłaby w zapomnienie. Połączylibyśmy przyjemne z pożytecznym  Kto za? Proszę o wpisy i głosowanie. Jeśli żyjemy w demokracji, to takie głosowanie powinno przeważyć szalę
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) | > >>Najlepiej jak nie ma auta a są rowery/rower. A jedno auto na rodzinę to już absolutne maksimum. Dlaczego?> >Bo jeśli dwoje małżonków pracuje, każde w innym miejscu 20 kilometrów od domu i o różnych godzinach, a po drodze trzeba zawieźć jedno dziecko do przedszkola a drugie do szkoły, w różnych miejscowościach to jest oczywistym, że nie wystarczy rower, a potrzebne są dwa rowery. Dojazd w deszczu do pracy jest prosty, ale powrót w śniegu z pracy wymaga jednak zimowych opon, a najlepiej jak to będzie rower z napędem na przednie koło, wtedy robią się z tego cztery rowery...> >Jeden z bytowników tego forum twierdzi, że staremu człowiekowi niepotrzebny dom, Pan twierdzi, że jeden samochód na rodzinę to maksimum, jaki będzie kolejny krok? Postulat ograniczenia powierzchni ogrodu? Limit kilometrów podczas wakacji? Ograniczenie ilości gumofilców w gospodarstwie?> >Pol Pot byłby dumny> >> Ja bym sugerował, jeśli mogę oczywiście, aby ograniczyć jedzenie niektórym osobom. Wtedy podstawowa pandemia naszych czasów (czyli otyłość) poszłaby w zapomnienie. Połączylibyśmy przyjemne z pożytecznym  > Kto za? Proszę o wpisy i głosowanie. Jeśli żyjemy w demokracji, to takie głosowanie powinno przeważyć szalę  > Za dużo głosów "za" nie ma... Może i dobrze, bo mi się jeść zachciało.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|