Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy ateiści są moralnie ułomni?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
17-02-2010 21:14dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
Czy ateiści są moralnie ułomni?
Ocena 2 na 6
Ze zdumieniem odkryłem, że nasz portal reklamuje książkę, która już w tytule zakłada, że ateistom trudno jest dobrze wychować dzieci bez wsparcia religii (niestety już zapomniałem, jaki ma tytuł). Z krótkiego opisu wynika, że pierwsze wrażenie jest słuszne - rzeczywiście książka skierowana jest do rodziców areligijnych, żeby pomóc im wychować dzieci.

Jako ateista, a właściwie ateiści - w kwestiach rodzinnych wolę używać formy "my" - pomogliśmy rozwinąć się i dojrzeć naszym dzieciom, które miały to szczęście, że od urodzenia rozwijały się na naturalnych ateistów, mimo różnych sztuczek stosowanych przez nasze mamy. Jest dla nas jasne, że bez religijnych kłamstw, bez fałszywych i amoralnych nauk religijnych, dzieci rozwijają się dużo lepiej i naturalnie wyrastają na dużo lepszych ludzi, niż ci, co otrzymują wychowanie religijne.

Nie rozumiem sensu reklamowania takiej książki przez nasz portal. Naturalne by było, gdybyśmy z pozycji naszego ateistycznego, racjonalnego środowiska, zachęcali religijnych do kupowania książek, które zawierałyby dobre rady: jak rodzice religijni mogą spróbować, mimo wszystko, wychować dziecko na dobrego człowieka.

Zrozumiałbym, gdyby Portal reklamował książkę na temat dobrego wychowania - coś w rodzaju, jak dobrze wychowywać dzieci, niezależnie od tego, jakiego wyznania są ich rodzice, jak jeszcze lepiej wychowywać dzieci... oczywiście bez wygłupów w stylu Nietzschego - nie mamy przecież ambicji wychować nadczłowieka. Nawet, jeśli naszą ambicją jest dawać dobry przykład religijnym, to wciąż absurdem jest podkreślanie, że adresatami książki są ateiści. W taki sposób nie daje się dobrego przykładu, tylko tworzy się elitę wzbudzającą zawiść i nienawiść.

Jak by nie patrzeć, reklamę tej książki na naszym portalu oceniam jako szkodliwą dla wizerunku racjonalistów. Szczególnie fatalne jest pierwsze wrażenie - ta sugestia, że ateiści są moralnie ułomni, więc mogą mieć trudności z wychowaniem dzieci
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

PiotrB (2937 punktów)

>Jest dla nas jasne, że bez religijnych kłamstw, bez fałszywych i amoralnych nauk religijnych, dzieci rozwijają się dużo lepiej i naturalnie wyrastają na dużo lepszych ludzi, niż ci, co otrzymują wychowanie religijne.

To dopowiedzenie "religijnych" sugeruje, że kłamstwa i amoralne nauki poprzedzone jakimś innym epitetem nie miałyby negatywnego wpływu na dzieci. Np naukowe kłamstwa, albo amoralne nauki naukowe mogłyby być ok?

>Naturalne by było, gdybyśmy z pozycji naszego ateistycznego, racjonalnego środowiska, zachęcali religijnych do kupowania książek, które zawierałyby dobre rady: jak rodzice religijni mogą spróbować, mimo wszystko, wychować dziecko
na dobrego człowieka.

Z tego co piszesz wynika, że olbrzymia gałąź nauk społecznych, zwana pedagogiką, jest zdominowana przez amoralnych zakłamanych religiantów, którym odpór mogą dać tylko ateiści, a lekiem na problemy wychowawcze jest mówienie dzieciom, że nie ma Boga. No bez przesady. No dajcie spokój.

>Zrozumiałbym, gdyby Portal reklamował książkę na temat dobrego wychowania - coś w rodzaju, jak dobrze wychowywać dzieci, niezależnie od tego, jakiego wyznania są ich rodzice, jak jeszcze lepiej wychowywać dzieci...

Jestem za. Dobrych książek mówiących jak dobrze wychowywać dzieci nigdy za wiele.

> Nawet, jeśli naszą ambicją jest dawać dobry przykład religijnym, to wciąż absurdem jest podkreślanie, że adresatami książki są ateiści. W taki sposób nie daje się dobrego przykładu, tylko tworzy się elitę wzbudzającą zawiść i nienawiść.

Ja, ale to tylko ja, jeślibym zobaczył książkę o wychowaniu adresowaną wyłącznie do ateistów, zrobiłoby mi się tych wychowywanych dzieci szkoda. Nie dlatego, że pozbawiono by je uroków katechezy, ale dlatego, że wychowanie jest tak delikatnym procesem, że mieszanie do niego ideologicznych sporów wydaje się bardzo groźne. Ciarki mnie przechodzą czasem, gdy słyszę opowieści o 4 latkach deklarujących ateizm i wzbraniających się przed śpiewaniem kolęd w przedszkolu. I może ktoś mi powie, że to w porządku?
17-02-2010 22:51 
 Ocena 4 na 4
Madman (7811 punktów)
>Ciarki mnie przechodzą czasem, gdy słyszę opowieści o 4 latkach deklarujących ateizm i wzbraniających się przed śpiewaniem kolęd w przedszkolu. I może ktoś mi powie, że to w porządku?
A co jest nie w porządku? Cztery lata to za wcześnie na ateizm? Katolicy chrzczą kilkutygodniowe dzieci. Żałuję, że za młodu nie miałem dość rozumu, by się wzbraniać przed kolędami...
17-02-2010 23:01 
 Ocena 8 na 8
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>>Ciarki mnie przechodzą czasem, gdy słyszę opowieści o 4 latkach deklarujących ateizm i wzbraniających się przed śpiewaniem kolęd w przedszkolu. I może ktoś mi powie, że to w porządku?
>A co jest nie w porządku? Cztery lata to za wcześnie na ateizm? Katolicy chrzczą kilkutygodniowe dzieci. Żałuję, że za młodu nie miałem dość rozumu, by się wzbraniać przed kolędami...

Ale większość czterolatków ma wystarczający rozum, żeby dać wyraz swojemu znudzeniu podczas niedzielnej mszy.
17-02-2010 23:04 
 Ocena 7 na 7
Autografka (10638 punktów)
>Ciarki mnie przechodzą czasem, gdy słyszę opowieści o 4 latkach deklarujących ateizm i wzbraniających się przed śpiewaniem kolęd w przedszkolu. I może ktoś mi powie, że to w porządku?

A kiedy rozprawiają o bozi w niebie i zmawiają paciorek, to Cię ciarki nie przechodzą?

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
PiotrB (2937 punktów)

>A kiedy rozprawiają o bozi w niebie i zmawiają paciorek, to Cię ciarki nie przechodzą?

Ej, no tak tak, a u was biją Murzynów. Sęk w tym, że obie te postawy nie są najfajniejsze z możliwych.
17-02-2010 23:19 
 Ocena 5 na 5
Autografka (10638 punktów)

>Ej, no tak tak, a u was biją Murzynów. Sęk w tym, że obie te postawy nie są najfajniejsze z możliwych.

A jaka postawa jest fajna? Tak pytam z ciekawości, bo mnie ciarki nie przechodzą, kiedy mój mały siostrzeniec składa rączki do modlitwy. Ale może to ja, jakaś dziwna jestem.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
18-02-2010 01:56 
 Ocena 2 na 2
Madman (7811 punktów)
>Sęk w tym, że obie te postawy nie są najfajniejsze z możliwych.
Teista - nie, ateista - też nie. Więc jaka postawa? Umiarkowanie wierzący? Wierzący niepraktykujący albo odwrotnie?
Nie rozumiem, co jest złego w tym, że czterolatek mówi, że nie wierzy w Boga. To coś złego? Możesz mi to klarownie wytłumaczyć?
17-02-2010 23:06 
 Ocena 6 na 8
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Z tego co piszesz wynika, że olbrzymia gałąź nauk społecznych, zwana pedagogiką, jest zdominowana przez amoralnych zakłamanych religiantów, którym odpór mogą dać tylko ateiści, a lekiem na problemy wychowawcze jest mówienie dzieciom, że nie ma Boga. No bez przesady. No dajcie spokój.

Nauka zwana pedagogiką generuje grupę zawodową o IQ poniżej średniej, bo to chyba najłatwiejsze studia na polskich uczelniach. Ponadto kształtuje u swoich adeptów postawę radykalnej niechęci wobec wychowanków. Wszak wiadomo, czym się różni pedagog od pedofila. Pedofil naprawdę kocha dzieci.
Autografka (10638 punktów)

>Nauka zwana pedagogiką generuje grupę zawodową o IQ poniżej średniej, bo to chyba najłatwiejsze studia na polskich uczelniach.

Nie studiowałam pedagogiki, ale nie sądzę, aby słusznym było, aby inteligencję ludzi oceniać po trudności kierunku studiów, który skończyli. Tak naprawdę, nikogo nie obchodzi to, czy się natrudziłaś na studiach, czy nie.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
17-02-2010 23:26 
 Ocena 3 na 3
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>>Nauka zwana pedagogiką generuje grupę zawodową o IQ poniżej średniej, bo to chyba najłatwiejsze studia na polskich uczelniach.
>Nie studiowałam pedagogiki, ale nie sądzę, aby słusznym było, aby inteligencję ludzi oceniać po trudności kierunku studiów, który skończyli. Tak naprawdę, nikogo nie obchodzi to, czy się natrudziłaś na studiach, czy nie.

Masz rację, ale ja akurat studiowałam pedagogikę. I wierz mi, że niejeden uczeń jest mądrzejszy od swojego nauczyciela. Nie byłoby nic w tym złego, gdyby ten nauczyciel z pokorą uznał tę przewagę i pozwolił uczniowi na rozwój. A zazwyczaj go hamuje. To wiem z praktyki szkolnej.
17-02-2010 23:34 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)

>Masz rację, ale ja akurat studiowałam pedagogikę. I wierz mi, że niejeden uczeń jest mądrzejszy od swojego nauczyciela.

Czy jest coś, czego nie studiowałaś?

>Nie byłoby nic w tym złego, gdyby ten nauczyciel z pokorą uznał tę przewagę i pozwolił uczniowi na rozwój. A zazwyczaj go hamuje. To wiem z praktyki szkolnej.

Zgadzam się. Nauczyciel zdobywa poważanie wśród uczniów, nie tylko z uwagi na wiedzę jaką dysponuje, ale i dzięki pokazaniu, że tej wiedzy potrafi podchodzić z dystansem. Przyznanie się do popełnienia błędu (oby nie za częste), może tylko jego autorytet utrwalić. Ale to, że ktoś coś studiuje (albo i nie studiuje niczego) nie świadczy o jego IQ.
Tylko to chciałam zaznaczyć.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
17-02-2010 23:47 
 Ocena 3 na 3
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>>Masz rację, ale ja akurat studiowałam pedagogikę. I wierz mi, że niejeden uczeń jest mądrzejszy od swojego nauczyciela.
>Czy jest coś, czego nie studiowałaś?

Jest. Cybernetyka, fizyka, matematyka i długa lista innych nauk. Ale już się przymierzam do następnych studiów. Życzliwi znajomi nazywają mnie człowiekiem renesansu. Nieżyczliwi - kujonem. Tak już mam. Mój niespokojny i wiecznie wygłodniały umysł nie może funkcjonować bez ciągłego poznawania.

>Ale to, że ktoś coś studiuje (albo i nie studiuje niczego) nie świadczy o jego IQ.
>Tylko to chciałam zaznaczyć.

Nie to miałam na myśli. Chciałam tylko zauważyć, że ten kierunek przyciąga osoby z takim IQ." Bo łatwo zrobić magistra".
18-02-2010 00:01 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)

>Jest. Cybernetyka, fizyka, matematyka i długa lista innych nauk. Ale już się przymierzam do następnych studiów. Życzliwi znajomi nazywają mnie człowiekiem renesansu. Nieżyczliwi - kujonem. Tak już mam. Mój niespokojny i wiecznie wygłodniały umysł nie może funkcjonować bez ciągłego poznawania.

Nieżyczliwymi się nie przejmuj. Coś czuję, że staniesz się moją inspiracją.

>Nie to miałam na myśli. Chciałam tylko zauważyć, że ten kierunek przyciąga osoby z takim IQ." Bo łatwo zrobić magistra".

Może tak. Ale i tak nie warto generalizować.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
18-02-2010 11:01 
 Ocena 2 na 2
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>>Jest. Cybernetyka, fizyka, matematyka i długa lista innych nauk. Ale już się przymierzam do następnych studiów. Życzliwi znajomi nazywają mnie człowiekiem renesansu. Nieżyczliwi - kujonem. Tak już mam. Mój niespokojny i wiecznie wygłodniały umysł nie może funkcjonować bez ciągłego poznawania.
>Nieżyczliwymi się nie przejmuj. Coś czuję, że staniesz się moją inspiracją.

Mam wielką chęć na studiowanie historii , ale najpierw pewnie wyląduję na zarządzaniu , bo w pracy szykuje mi się awans. No chyba że mnie ktoś życzliwy wygryzie, to pójdę na historię.

>>Nie to miałam na myśli. Chciałam tylko zauważyć, że ten kierunek przyciąga osoby z takim IQ." Bo łatwo zrobić magistra".
>Może tak. Ale i tak nie warto generalizować.

Masz rację. Z pokorą przyznaję się do nadużycia. Mój cwany umysł czasem potrafi mnie tak zakręcić, że uznaję w nim arbitra arbitrorum, chociaż ściemnia, gad jeden. Trzeba z nim uważać i co jakiś czas ucierać mu nosa. Dlatego z wdzięcznością przyjmuję wszelkie uwagi.
17-02-2010 23:28 
 Ocena 6 na 6
THG303 (370 punktów)

>Ja, ale to tylko ja, jeślibym zobaczył książkę o wychowaniu adresowaną wyłącznie do ateistów, zrobiłoby mi się tych wychowywanych dzieci szkoda. Nie dlatego, że pozbawiono by je uroków katechezy, ale dlatego, że wychowanie jest tak delikatnym procesem, że mieszanie do niego ideologicznych sporów wydaje się bardzo groźne. Ciarki mnie przechodzą czasem, gdy słyszę opowieści o 4 latkach deklarujących ateizm i wzbraniających się przed śpiewaniem kolęd w przedszkolu. I może ktoś mi powie, że to w porządku?
>

Groźne to jest wciskanie dzieciom od małego takich - wybacz - pierdół, o Jezusie, Bozi, i całej gamie biblijnych superbohaterów. Ja w wieku 5 lat nie musiałem tego słuchać, śpiewać kolęd w przedszkolu itp. W tym wieku z wielką pokorą słuchałem ojca opowiadającego mi o wszechświecie, o życiu, o świecie, o tym, że trzeba szanować wszelkie istnienie. Nikt mnie piekłem nie straszył, ani niebem tym bardziej
18-02-2010 08:19 
 Ocena 13 na 13
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Groźne to jest wciskanie dzieciom od małego takich - wybacz - pierdół, o Jezusie, Bozi, i całej gamie biblijnych superbohaterów.

   Nie to jest groźne. Dzieci poznają świat poprzez bajki również. Bajki są niezbędne dla chociażby ukształtowania wrażliwości etycznej i estetycznej dziecka. Dlatego jedna więcej czy mniej nie robi różnicy. Aczkolwiek zgodzę się, że z powyższych względów bajki biblijne nie są dla dzieci wskazane; ani ładne, ani moralne.
   Groźne natomiast jest to, że kiedy dziecko uświadamia sobie, że Królewna Śnieżka, że krasnoludki, że smok wawelski, że Alibaba, że tysiące innych bytów to tylko piękna iluzja, nadal jest wręcz siłą utrzymywane w przekonaniu, że ta jedna jedyna bajka o bozi i Jezusku jest szczerą prawdą. Prawdą, w którą święcie wierzy mamusia i tatuś, i babcia, i dziadek, i cicia Zosia też - czyli osoby dla dziecka bardzo znaczące, osoby będące dla dziecka punktami odniesienia w procesie poznawczym, osoby, ktore z definicji nie mogą kłamać. To jest groźne dopiero.

Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
18-02-2010 11:07 
 Ocena 4 na 4
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Nie to jest groźne. Dzieci poznają świat poprzez bajki również. Groźne natomiast jest to, że kiedy dziecko uświadamia sobie, że Królewna Śnieżka, że krasnoludki, że smok wawelski, że Alibaba, że tysiące innych bytów to tylko piękna iluzja, nadal jest wręcz siłą utrzymywane w przekonaniu, że ta jedna jedyna bajka o bozi i Jezusku jest szczerą prawdą. Prawdą, w którą święcie wierzy mamusia i tatuś, i babcia, i dziadek, i cicia Zosia też - czyli osoby dla dziecka bardzo znaczące, osoby będące dla dziecka punktami odniesienia w procesie poznawczym, osoby, ktore z definicji nie mogą kłamać.

To prawda. Bajki są potrzebne w procesie wychowawczym, bo są nośnikami uniwersalnych symboli i archetypów, których nie da się dziecku przekazać w inny sposób. Ale z bajek każde dziecko wyrasta, podobnie jak z wiary w świętego Mikołaja. Historia Jezusa to jedyna bajka, z której dorośli nie pozwalają wyrosnąć ani dzieciom, ani sobie. To faktycznie może być szkodliwe. Jest szkodliwe.
18-02-2010 00:23 
 Ocena-1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>To dopowiedzenie "religijnych" sugeruje, że kłamstwa i amoralne nauki poprzedzone jakimś innym epitetem nie miałyby negatywnego wpływu

Nie widzę tej sugestii

> lekiem na problemy wychowawcze jest mówienie dzieciom, że nie ma Boga.

Jednym z wielu leków

> Ciarki mnie przechodzą czasem, gdy słyszę opowieści o 4 latkach deklarujących ateizm i wzbraniających się przed śpiewaniem kolęd w przedszkolu.

Boisz się, że ich dusze skończą w otchłani?

doku
18-02-2010 00:29 
 Ocena 2 na 2
PiotrB (2937 punktów)
>Nie widzę tej sugestii

to po co to uszczegółowienie z "religijnością"? Inne kłamstwa i amoralność nie szkodzi?

>Jednym z wielu leków

Ano, lekarstw jest wiele, jednak mówienie o tym, że "niewiara" pełni tutaj kluczą rolę jest nadużyciem.

>Boisz się, że ich dusze skończą w otchłani?

nie, boje się, że dzieci niewierzących rodziców mogą podlegać indoktrynacji na równi z dziećmi rodziców wierzących.
18-02-2010 00:40 
 Ocena-1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>to po co to uszczegółowienie z "religijnością"? Inne kłamstwa i amoralność nie szkodzi?

Z powodu powszechności religijnego wychowania. Religie są dominującym źródłem kłamstw i demoralizacji.

>mówienie o tym, że "niewiara" pełni tutaj kluczą rolę jest nadużyciem.

nie jest

> boje się, że dzieci niewierzących rodziców mogą podlegać indoktrynacji na równi z dziećmi rodziców wierzących.

ale nie podlegają

doku
18-02-2010 00:54 
 Ocena 1 na 3
PiotrB (2937 punktów)
bla blaaa blla bla bla blabla blablablabla bla
18-02-2010 07:52 
 Ocena 6 na 6
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Religie są dominującym źródłem kłamstw i demoralizacji.

   Kompletny idiotyzm! Zwłaszcza w kwestii demoralizacji. Wejdź w dowolne środowisko tzw. "marginesu społecznego", gdzie stopień demoralizacji jest bezdyskusyjny i zbadaj religijność tego środowiska. Okaże się, że jest żadna lub prawie żadna. Religię i jej zasady tacy ludzie mają głęboko w dupie. I mieli już wcześniej. Bo faktycznym źródłem ich demoralizacji była rodzina pochodzenia, środowisko rówieśnicze, bieda, brak edukacji, często dewiacje psychiczne.
   Zanim coś napiszesz, to najpierw poznaj stan faktyczny, poznaj wyniki badań danego zagadnienia. Bo Twoje intuicyjne przeczucia nie dość, że są bredniami, to jeszcze kłamliwie wprowadzają w błąd tych, którzy chcieliby się czegoś dowiedzieć.

>>mówienie o tym, że "niewiara" pełni tutaj kluczą rolę jest nadużyciem.
>nie jest

   Nie jest, pod warunkiem, że zgodzisz się na określenie "jest zwykłym kłamstwem", które lepiej oddaje istotę Twoich przemyśleń.

>> boje się, że dzieci niewierzących rodziców mogą podlegać indoktrynacji na równi z dziećmi rodziców wierzących.
>ale nie podlegają

   Poproszę o jakieś dowody, jakieś wyniki jakichś badań na ten temat. Bo póki co, jest to argument w stylu "tak, bo tak, bo ja tak mówię", racjonalisto z bożej (nomen omen) łaski.

Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Wejdź w dowolne środowisko tzw. "marginesu społecznego", gdzie stopień demoralizacji jest bezdyskusyjny i zbadaj religijność tego środowiska.

Czy są wg Ciebie ateistami? Zadaj im takie pytanie. Albo nie, bo nie zrozumieją - spytaj ich czy wierzą w Boga. Oni wierzą w Boga, są patriotami, kochają Legię, nienawidzą Żydów i pedałów... i odebrali wychowanie religijne, ich rodzice nie byli ateistami... zresztą dla "marginesu" to bez znaczenia.

> Religię i jej zasady tacy ludzie mają głęboko w dupie.

Taki jest skutek religijnego wychowania w obłudzie.

>faktycznym źródłem ich demoralizacji była rodzina pochodzenia, środowisko rówieśnicze, bieda, brak edukacji, często dewiacje psychiczne.

Sam nazwałeś ich "marginesem" - piszesz o "marginesie" w polemice z moim poglądem na temat "dominującego źródła kłamstw i demoralizacji" - polemika ta jest więc skierowana w próżnię - jest pretekstem, żeby znów mnie atakować, a merytorycznie jej wartość jest zerowa.

Najśmieszniejsze jest to dodanie "dewiacji" - zupełnie od rzeczy. Trzeba było jeszcze zarzucić mi pogląd, jakobym wychowanie religijne uważał za przyczynę zespołu Downa.

>    Zanim coś napiszesz, to najpierw poznaj stan faktyczny, poznaj wyniki badań danego zagadnienia. Bo Twoje intuicyjne przeczucia nie dość, że są bredniami, to jeszcze kłamliwie wprowadzają w błąd tych, którzy chcieliby się czegoś dowiedzieć.

Znów ta maniera manipulacji czytelnikami, pisania pod publiczkę... Żeby nikt się nie dał nabrać na tę Twoją nagonkę, powiem jasno i prosto:

Nie rozmawiamy w tym wątku o dewiacjach, ani o żadnym "marginesie", ale o zwyczajnych zdrowych dzieciach wychowywanych przez zwyczajnych zdrowych rodziców. Właśnie na tym obszarze, pośrodku i w granicach normy, nie na żadnym "narginesie", religie są dominującym źródłem kłamstw i demoralizacji.


doku
20-02-2010 13:23 
 Ocena 3 na 3
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
"Przy jednym szczęściu dwie szkodzie Bóg daje.
Głupi nie widzi, więc Fortunie łaje;
Baczny, co dobrze, to na wirzch wykłada,
A co nie g'myśli, to pilnie przysiada."

    Na frasowne - Jan Kochanowski

   Nieustające brawa dla PSR-u za arcyoryginalny dobór (przepraszam panie!) członków (tfu!!!)

Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Ze zdumieniem odkryłem, że nasz portal reklamuje książkę, która już w tytule zakłada, że ateistom
>trudno jest dobrze wychować dzieci bez wsparcia religii

2 tysiące lat to chyba wystarczająco długi czas, żeby stereotyp ścisłej koniunkcji moralności z obowiązującą wersją jedynej prawdy o Bogu zaimplantował się trwale w społecznej i historycznej świadomości ludzi naszej cywilizacji. Żeby to odkręcić, też pewnie trzeba dość długiego czasu. Zapewne stąd te niefortunne przesłanki.
17-02-2010 23:10 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)

>2 tysiące lat to chyba wystarczająco długi czas, żeby stereotyp ścisłej koniunkcji moralności z obowiązującą wersją jedynej prawdy o Bogu zaimplantował się trwale w społecznej i historycznej świadomości ludzi naszej cywilizacji. Żeby to odkręcić, też pewnie trzeba dość długiego czasu. Zapewne stąd te niefortunne przesłanki.

Nie trzeba 2 tys. lat. Przypomnij sobie opisany przez Dawkinsa kult związany z Johnem Frumem. Wystarczyło lat kilkadziesiąt. Choć zapewne czas potrzebny na utrwalenie się irracjonalizmu, uzależniony jest od stopnia ogólnego wyedukowania społeczeństwa. 2 tys. lat to na pewno aż nadto.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Książka o której piszesz zawiera porady jak wychować dziecko w religijnym świecie. Znajdują się w niej rozważania takich wolnomyślicieli jak Mark Twain, Rychard Dawkins, Bertrand Russell. W książce tej zawarte są uwagi i rady jak reagować na religijne otoczenie dziecka np jak pomóc dziecku pogodzić się ze śmiercią bliskiej osoby.
Autor propaguje racjonalistyczne podejście do życia. Książkę czyta się przyjemnie. Opisuje wprawdzie amerykańskie realia ale nachalni religiańci są do siebie podobni na wszystkich kontynentach. Kupiłam tę książkę dla mojego syna i wnuka. Jestem przekonana że znajdą w niej przydatne rozwiązania.
Autografka (10638 punktów)
Czy to jest książka pt. "Poza wiarą - jak wychować etyczne dzieci w niereligijnej rodzinie"?


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
17-02-2010 23:41 
 Ocena 2 na 2
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Czy to jest książka pt. "Poza wiarą - jak wychować etyczne dzieci w niereligijnej rodzinie"?
Tak. To ta książka tak wzburzyła Dokowskiego.
17-02-2010 23:57 
 Ocena 3 na 3
Autografka (10638 punktów)

>Tak. To ta książka tak wzburzyła Dokowskiego.

Ależ to przecież nie jest żaden "suchy" instruktaż, mówiący jak należy wychowywać ateistyczne dzieci. Książka jest ciekawa i pouczająca, ponieważ składa się z relacji (świadectw) rodziców-ateistów (ale nie tylko ich), dotyczących ich osobistych doświadczeń w wychowywaniu dzieci. Te doświadczenia czasem są dobre, czasem złe i trudne. Myślę, że można znaleźć w niej coś dla siebie, jakiś aspekt rzeczywistości, który jest wspólny z opisywanymi przypadkami.
I generalnie (tutaj zgadzam się z Tobą Alicjo w zupełności), książka mówi o umiejętności "znalezienia się" ateistycznej rodziny w świecie zdominowanym przez religie. Myślę, że jest warta przeczytania.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
18-02-2010 00:18 
 Ocena-1 na 5
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> książka mówi o umiejętności "znalezienia się" ateistycznej rodziny w świecie zdominowanym przez religie.

Tytuł sugeruje co innego - jakby chodziło o pomoc dla ułomnych rodziców w wychowaniu dzieci. A przecież ateiści naturalnie lepiej wychowują dzieci niż religijni.

doku
18-02-2010 00:20 
 Ocena 3 na 3
Autografka (10638 punktów)

>Tytuł sugeruje co innego - jakby chodziło o pomoc dla ułomnych rodziców w wychowaniu dzieci. A przecież ateiści naturalnie lepiej wychowują dzieci niż religijni.

Nie wiem, czy lepiej. Nie wiem w ogóle, czy jest to zależne od religijności lub jej braku.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
18-02-2010 14:33 
 0 na 2
Guzik (2020 punktów)
>> color=blue]Tytuł sugeruje co innego - jakby chodziło o pomoc dla ułomnych rodziców w wychowaniu dzieci. A przecież ateiści naturalnie lepiej wychowują dzieci niż religijni.[/color]

>Nie wiem, czy lepiej. Nie wiem w ogóle, czy jest to zależne od religijności lub jej braku.

I masz rację, bo badania naukowców amerykańskich to udowodniły:

www.polity(*)rzeba-nam-globalnej-etyki.read

Co do książki, to szkoda, że w czasach kiedy wychowywałam swoje dzieci takich poradników nie było. Chętnie skorzystałabym, oszczędzając sobie wielu łez. Nie jest latwo wychować dziecko w racjonaliźmie, wśród dorosłych wierzących w religijne bajki, w dodatku w czasach politycznie niestabilnych, bo po przebytym totalitarnym ustroju, gdy nie raz nazwano twoje dziecko małym bolszewikiem.
18-02-2010 08:06 
 Ocena 11 na 11
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>> książka mówi o umiejętności "znalezienia się" ateistycznej rodziny w świecie zdominowanym przez religie.
>Tytuł sugeruje co innego - jakby chodziło o pomoc dla ułomnych rodziców w wychowaniu dzieci. A przecież ateiści naturalnie lepiej wychowują dzieci niż religijni.

   Tylko racjonalista formatu dokowskiego jest w stanie założyć wątek będący quasi-recenzją książki, której wprawdzie nie czytał, której tutułu wprawdzie nie pamięta, ale który to tytuł bardzo mu się nie spodobał...

   Brawo PSR!!!

Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
18-02-2010 09:36 
 Ocena 2 na 2
garmen (952 punktów)
>A przecież ateiści naturalnie lepiej wychowują dzieci niż religijni.

A na czym opierasz to stwierdzenie? Masz może jakieś wiarygodne badania na ten temat?
A może "religijni" mniej kochają, mniej się zajmują swoimi pociechami?
I co to dla Ciebie znaczy "naturalnie lepiej"?

PS
A Twoi rodzice są/byli ateistami czy religijni?
Jeśli ateistami, to cały Twój wywód o wyższości wychowania ateistycznego nad religijnym legł właśnie w gruzach.
18-02-2010 10:17 
 Ocena 4 na 4
Sylwek (15472 punktów)
Zasadniczo - statystycznie rzecz biorąc dla społecznej kompetencji dziecka ważniejsza jest emocjonalna warstwa stosunków z rodzicami a nie żadne tam brednie o bozi czy jej braku.

Jak można pisać "ateiści naturalnie lepiej wychowują dzieci"?

Co ma ateizm do tego? Czy jakieś racje na rzecz tej tezy?

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
18-02-2010 10:45 
 Ocena 2 na 2
garmen (952 punktów)
>Jak można pisać "ateiści naturalnie lepiej wychowują dzieci"?

Jak widzisz, można.

>Co ma ateizm do tego? Czy jakieś racje na rzecz tej tezy?

Niektórzy uważają, że tylko ateiści są dobrymi rodzicami. Żadne inne warunki nie muszą być spełnione. Wystarczy być ateistą i już.
18-02-2010 11:19 
 Ocena 3 na 3
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>>Jak można pisać "ateiści naturalnie lepiej wychowują dzieci"?
>Jak widzisz, można.

Pisać wszystko można, bo papier jest cierpliwy, ale błagam Was, nie róbcie rankingu, kto lepiej wychowuje dzieci. Nie ma na to żadnej reguły. Ludziom tylko wydaje się, że wychowują swoje dzieci. Myślą, że zapisują białą kartę. Tymczasem być może tylko wrzucają chip w czytnik . Jeśli macie w domu słodkie przedszkolaki, to nie bawcie się złudzeniem, że je kształtujecie. Tylko bądźcie gotowi na szok, kiedy Wasze słodkie maleństwa pójdą do gimnazjum i pozbawią Was wszelkich złudzeń. Pozdrawiam wszystkich naiwnych rodziców.

>>Co ma ateizm do tego? Czy jakieś racje na rzecz tej tezy?
>Niektórzy uważają, że tylko ateiści są dobrymi rodzicami. Żadne inne warunki nie muszą być spełnione. Wystarczy być ateistą i już.

Wystarczy być dobrym człowiekiem, żyć uczciwie, mówić prawdę i życzliwie odnosić się do innych. Nie trzeba być zaraz ateistą. Choć przyznaję, w środowiskach katolickich statystycznie rzadziej można spotkać ludzi o wyżej wymienionych cechach niż w środowiskach ateistycznych. Przynajmniej tak wynika z moich doświadczeń.
Cóż, katolikom to dobrze. Mają spowiedź na te swoje wszystkie świństwa i draństwa, dostają rozgrzeszenie i po krzyku. Ateiści nie mają takiego komfortu. W pełni odpowiadają za swoje czyny.
18-02-2010 11:35 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Pisać wszystko można, bo papier jest cierpliwy, ale błagam Was, nie róbcie rankingu, kto lepiej wychowuje dzieci. Nie ma na to żadnej reguły. Ludziom tylko wydaje się, że wychowują swoje dzieci. Myślą, że zapisują białą kartę. Tymczasem być może tylko wrzucają chip w czytnik . Jeśli macie w domu słodkie przedszkolaki, to nie bawcie się złudzeniem, że je kształtujecie. Tylko bądźcie gotowi na szok, kiedy Wasze słodkie maleństwa pójdą do gimnazjum i pozbawią Was wszelkich złudzeń. Pozdrawiam wszystkich naiwnych rodziców.

A owszem - o tym już zapomniałem napisać, ale dokowskiego okresy o cudnej ateizacji uwznioślającej moralnie młodzież i dzieci pomijają fakt, że istnieje pewna, hmmm, nieciągłość między poglądami i postawami rodziców a ich potomstwa.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>A owszem - o tym już zapomniałem napisać, ale dokowskiego okresy o cudnej ateizacji uwznioślającej moralnie młodzież i dzieci pomijają fakt, że istnieje pewna, hmmm, nieciągłość między poglądami i postawami rodziców a ich potomstwa.

Nieciągłość ... ładnie powiedziane. Jak bym to ujęła bardziej radykalnie : konflikt, bedący niezbędnym warunkiem rozwoju.
18-02-2010 22:54 
 Ocena-1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Jak można pisać "ateiści naturalnie lepiej wychowują dzieci"?
>Co ma ateizm do tego? Czy jakieś racje na rzecz tej tezy?

Czy to nie oczywiste? Religia ogłupia i demoralizuje. Nie jest jasne dla Ciebie w jaki sposób? Mogę wymienić wiele konkretnych przykładów takiego ogłupiania (np. kreacjonizm) i demoralizowania (np. odpust), ale to wydaje mi się zbyt banalne, zbyt oczywiste, żeby bez wyraźnej prośby zanudzać tym uczestników forum. Naprawdę chcesz przeczytać tutaj, w jaki sposób religijne wychowanie ogłupia i demoralizuje?

Ateizm pozwala wyeliminować oczywiste błędy wychowawcze, a kto rozumie błąd i go usunie, nie może popełnić błędu większego, ani podobnego - nawet jeśli popełni błąd, to będzie on przynajmniej o rząd wielkości mniejszy, taka jest natura błędu. Jeżeli przeczytasz w gazecie, że najwyższy człowiek świata ma 26 metrów wzrostu, to widzisz, gdzie popełniono błąd, usuń ten błąd! Co zostaje po usunięciu błędu? Ile wynosi wartość poprawiona? 260 metrów? 26 centymetrów? 2 metry i 60 cm? 6 metrów i 20 cm?

Nie twierdzę, że 2 metry i 60 cm jest wartością bez błędu, ale nawet jeśli jest tu błąd, to jest on dużo mniejszy niż błąd wyniku 26 metrów.

O tyle lepsze jest wychowanie ateistyczne od wychowania religijnego. Nie twierdzę, ze ateiści nie popełniają błędów, ale twierdzę, że ateiści usunęli wszystkie wyraźne błędy i zastąpili je w najgorszym wypadku błędami 10 razy mniejszymi.

doku
18-02-2010 00:13 
 Ocena-1 na 3
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Czy to jest książka pt. "Poza wiarą - jak wychować etyczne dzieci w niereligijnej rodzinie"?

Tak, co za fatalny tytuł! Jakby wymyślił go jakiś ksiądz pełen współczucia dla dzieci w tak trudnym położeniu.

doku
18-02-2010 00:18 
 Ocena 3 na 3
Autografka (10638 punktów)
>>Czy to jest książka pt. "Poza wiarą - jak wychować etyczne dzieci w niereligijnej rodzinie"?
>Tak, co za fatalny tytuł! Jakby wymyślił go jakiś ksiądz pełen współczucia dla dzieci w tak trudnym położeniu.

Może i tytuł jest trochę nietrafiony. A na pewno nie oddaje treści, które są w książce zawarte. Ja w każdym razie nie żałuję zakupu.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
18-02-2010 00:34 
 0 na 4
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Może i tytuł jest trochę nietrafiony. A na pewno nie oddaje treści, które są w książce zawarte. Ja w każdym razie nie żałuję zakupu.

Trochę mnie uspokoiłaś, ale tytuł też jest ważny, wielu ludzi zobaczy tylko tytuł i pomyśli sobie: "biedne dzieci - dobrze, że ktoś się o nie zatroszczył". Taki tytuł podtrzymuje stereotyp o mniejszych szansach na prawidłowy rozwój dzieci ateistów

doku
18-02-2010 10:11 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Trochę mnie uspokoiłaś, ale tytuł też jest ważny, wielu ludzi zobaczy tylko tytuł i pomyśli sobie:
.
18-02-2010 08:29 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
>Ja w każdym razie nie żałuję zakupu.
Zachęciłaś mnie Kupię tę książkę dla mojej córki, może będzie miała dzieci, to jej się przyda.
21-02-2010 19:41 
 Ocena 2 na 2
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>Ja w każdym razie nie żałuję zakupu.
>Zachęciłaś mnie Kupię tę książkę dla mojej córki, może będzie miała dzieci, to jej się przyda.

Rany, Mere, jak ja Cię kocham... za to "może" od dziś jeszcze bardziej! :*


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
Adamiak (36436 punktów)
>Nie rozumiem sensu reklamowania takiej książki...

    Pecunia non olet - powiedział Wespazjan, pierwszy dziadek klozetowy.

   Mój były szwagier mawiał, że mały ptaszek też gnój daje, a ja zaś dodam, że uroda ptaszka nie ma wpływu na gnoju czar.
garmen (952 punktów)
>Ze zdumieniem odkryłem, że nasz portal reklamuje książkę, która już w tytule zakłada, że ateistom
>trudno jest dobrze wychować dzieci bez wsparcia religii (niestety już zapomniałem, jaki ma tytuł).

Jeśli zapomniałeś tytułu książki, a chcesz krytykować jej reklamowanie przez portal, to chyba możesz poświęcić kilka sekund i go poszukać.

>Z krótkiego opisu wynika, że pierwsze wrażenie jest słuszne - rzeczywiście książka skierowana jest do rodziców areligijnych, żeby pomóc im wychować dzieci.

Krytykujesz coś, czego nie czytałeś? Czyli krytyka dla krytyki.

>Jako ateista, a właściwie ateiści - w kwestiach rodzinnych wolę używać formy "my" - pomogliśmy rozwinąć się i dojrzeć naszym dzieciom, które miały to szczęście, że od urodzenia rozwijały się na naturalnych ateistów, mimo różnych sztuczek stosowanych przez nasze mamy. Jest dla nas jasne, że bez religijnych kłamstw, bez fałszywych i amoralnych nauk religijnych, dzieci rozwijają się dużo lepiej i naturalnie wyrastają na dużo lepszych ludzi, niż ci, co otrzymują wychowanie religijne.

Wypowiadasz się jako "TY" czy może w imieniu np. PSR lub jakieś innej grupy?

>Nie rozumiem sensu reklamowania takiej książki przez nasz portal. Naturalne by było, gdybyśmy z pozycji naszego ateistycznego, racjonalnego środowiska, zachęcali religijnych do kupowania książek, które zawierałyby dobre rady: jak rodzice religijni mogą spróbować, mimo wszystko, wychować dziecko na dobrego człowieka.

To rodzice "religijni" źle wychowują swoje dzieci? Wszyscy czy tylko nieliczni? Co ty możesz o tym wiedzieć?

>W taki sposób nie daje się dobrego przykładu, tylko tworzy się elitę wzbudzającą zawiść i nienawiść.

U kogo?

>Jak by nie patrzeć, reklamę tej książki na naszym portalu oceniam jako szkodliwą dla wizerunku racjonalistów.

Ty oczywiście uważasz, że jesteś krystalicznie czysty.
A czy Twoje wypowiedzi i zachowania pozytywnie wpływają na wizerunek PSR? Szczerze wątpię.
setarkos (10757 punktów)
>Ze zdumieniem odkryłem, że nasz portal reklamuje książkę, która już w tytule zakłada, że ateistom trudno jest dobrze wychować dzieci bez wsparcia religii

Zaskakujące się zdaje Twoje zdumienie. Wiadomo (chyba), że religie ułatwiają wychowywanie dzieci, bo dają gotowe odpowiedzi na zadawane przez nie, 'trudne' pytania. Mimo, że dorośli ateiści bywają moralnie bogatsi, bo mają ambicje budowania wartości bez wspomagania z zewnątrz, to jednak młode pokolenie też muszą karmić uproszczeniami (jeśli nie bajkami).

> .. i naturalnie wyrastają na dużo lepszych ludzi ..
.. chodzi o wyższość prawa naturalnego nad stanowionym?..
> .. niż ci, co otrzymują wychowanie religijne.
.. bo niektóre religie (a może i wszystkie) też naturalność faworyzują

> .. Jak dobrze wychowywać dzieci, niezależnie od tego, jakiego wyznania są ich rodzice?

To pytanie zasadnicze, niemające przez to dobrej odpowiedzi. Po nas i tak zrobią co zechcą, bez gwarancji kontynuacji naszych zaleceń.

> .. Szczególnie fatalne jest pierwsze wrażenie - ta sugestia, że ateiści są moralnie
ułomni

Pozornym ateistom (antyteistom) faktycznie może być obca moralność, wydaje się jednak, że osoby prawdziwie lub pozornie religijne, mają pod tym względem nie mniej niedostatków.
18-02-2010 13:28 
 Ocena 2 na 2
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Wiadomo (chyba), że religie ułatwiają wychowywanie dzieci, bo dają gotowe odpowiedzi na zadawane przez nie, 'trudne' pytania.

Taaaak. Byłam świadkiem takich odpowiedzi. Przykład - pytanie dziecka : " Skąd wiadomo, że Pan Jezus jest bogiem?" . Odpowiedź księdza : " Bo sam tak o sobie powiedział ". Parfait. Teologia fundementalna mówi dokładnie to samo, słowo w słowo. Tyle, że trzeba być naprawdę małym dzieckiem, aby przełknąć tę argumentację bez popitki.

>Mimo, że dorośli ateiści bywają moralnie bogatsi, bo mają ambicje budowania wartości bez wspomagania z zewnątrz, to jednak młode pokolenie też muszą karmić uproszczeniami (jeśli nie bajkami).

Oczywiście, oby tylko dzieci w odpowiednim wieku wyrosły z tych bajek. O tym już mówiliśmy.

>Pozornym ateistom (antyteistom) faktycznie może być obca moralność, wydaje się jednak, że osoby prawdziwie lub pozornie religijne, mają pod tym względem nie mniej niedostatków.

Problem w tym, że osoby religijne mają różowe okulary, kiedy patrzą w lustro i u siebie widzą o wiele mniej tych niedostatków niż u ateistów.
18-02-2010 13:55 
 Ocena-2 na 2
PiotrB (2937 punktów)

>Byłam świadkiem takich odpowiedzi. Przykład - pytanie dziecka : " Skąd wiadomo, że Pan Jezus jest bogiem?" . Odpowiedź księdza : " Bo sam tak o sobie powiedział ".

No ale, gwoli ścisłości, na tym właśnie polega wiara. Facet (Jezus) coś głosi, a ludzie, którzy sądzą, że gościu swoim zachowaniem udowodnił, że jest godny zaufania, ufają mu. Tutaj mamy do czynienia z dość niemodną współcześnie koncepcją autorytetu moralnego, czyli osoby, która całym swoim życiem zaświadcza, że można jej wierzyć na słowo.

>Mimo, że dorośli ateiści bywają moralnie bogatsi, bo mają ambicje budowania wartości bez wspomagania z zewnątrz

to "z zewnątrz" jest czymś, do czego bym się przyczepił. Trochę nudnej teorii: etyczne kryterium oceniania, czy jakiś czyn jest dobry albo zły, tradycyjnie bywa dwojakie: eudajmonistyczne (dobre jest to co prowadzi do szczęścia, hedonizm, utylitaryzm), albo deontonomiczne (dobry jest taki czyn, który jest rezultatem nakazu płynącego albo z zewnątrz [Bóg tak chce] albo z wewnątrz [imperatyw kategoryczny Kanta]). Etyka chrześcijańska mówi jednak dodatkowo o personalizmie - kryterium normy moralnej powinien być drugi człowiek, który posiada niezbywalną godność. A godność jest niezbywalna, bo wszyscy jesteśmy dziećmi Boga itd. Dla wierzących Bóg pojawia się w etyce nie tyle jako Surowy Wskazywacz Co Robić, ale aby wyróżnić i wywyższyć człowieka nad samą przyrodę. To tak znowu, gwoli ścisłości.

>Problem w tym, że osoby religijne mają różowe okulary, kiedy patrzą w lustro i u siebie widzą o wiele mniej tych niedostatków niż u ateistów.

Pewnie tak. Dla wierzących bardzo często wiara jest powodem do dumy, więc wiąże się to czasem ze współczuciem albo niechęcią wobec niewierzących.
18-02-2010 14:39 
 Ocena 11 na 11
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>No ale, gwoli ścisłości, na tym właśnie polega wiara.

   No właśnie, PiotrzeB. Gwoli ścisłości, to na tym właśnie polega manipulacja i "pranie mózgów".

>Facet (Jezus) coś głosi, a ludzie, którzy sądzą, że gościu swoim zachowaniem udowodnił, że jest godny zaufania, ufają mu. Tutaj mamy do czynienia z dość niemodną współcześnie koncepcją autorytetu moralnego, czyli osoby, która całym swoim życiem zaświadcza, że można jej wierzyć na słowo.

   Tutaj mamy do czynienia z modną w "określonych kręgach" od ok. 2000 lat koncepcją robienia maluczkim wody z mózgu. "Jezus udowonił", "Jezus zaświadczył", "życie Jezusa", "autorytet" - pojęcia, które same dla siebie mają być dowodami prawdziwości.
   Widziałeś kiedyś w logice taką konstrukcję myślową:
Założenie: skoro Jezus [...](coś tam)
Teza: Jezus istnieje
Dowód: Jezus musi istnieć, bo sam o tym mówi
Wniosek: istnienie Jezusa jest faktem historycznym.
   Na takim kretynizmie oparta jest każda wiara w bóstwa (nie licząc kobiet, będących bóstwami innej natury). Tyle tylko, że głoszenie tego kretynizmu nie jest niczym innym jak manipulacją.

>[...] etyczne kryterium oceniania, czy jakiś czyn jest dobry albo zły, tradycyjnie bywa dwojakie: eudajmonistyczne (dobre jest to co prowadzi do szczęścia, hedonizm, utylitaryzm), albo deontonomiczne (dobry jest taki czyn, który jest rezultatem nakazu płynącego albo z zewnątrz [Bóg tak chce] albo z wewnątrz [imperatyw kategoryczny Kanta]).

   O ile nad Kantem można dyskutować (np. z pozycji etyki egzystencjalnej), o tyle bogów i wszelkie "nakazy zewnętrzne" możemy z góry wykluczyć jako niedowodliwe. Pozostaje zatem eudajmonizm (Kant się w nim mieści). Co nam wychodzi? Relatywizm?

>Etyka chrześcijańska mówi jednak dodatkowo o personalizmie - kryterium normy moralnej powinien być drugi człowiek [...].

   Słucham??? To co w takim razie postulował Protagoras"? A może on już antycypował chrześcijaństwo?

   Najgorzej jest wówczas, gdy się chama wprowadzi na salony. Bo kiedy cham sobie te salony jako tako przyswoi, to zacznie nagle głosić, że one zawsze były jego własnością - tak właśnie postępuje chrześcijaństwo, ze szczególnym uwzględnieniem katolicyzmu!

>A godność jest niezbywalna, bo wszyscy jesteśmy dziećmi Boga itd.

   Ja nie jestem. Mój ojciec nie był bogiem; matka boginią też jakby nie. A godność jakąś tam mam. Pewnie nawet niezbywalną.

>Dla wierzących Bóg pojawia się w etyce nie tyle jako Surowy Wskazywacz Co Robić, ale aby wyróżnić i wywyższyć człowieka nad samą przyrodę.

   Gołosłowie!!! Nie ma jednej koncepcji Boga wśród wierzących rozumianych in gremio! Każdy rozumie go na swój indywidualny sposób (wykazały to badania więc nie zaprzeczaj).

>To tak znowu, gwoli ścisłości.

   Paskudnej manipulacji raczej.

>Dla wierzących bardzo często wiara jest powodem do dumy, więc wiąże się to czasem ze współczuciem albo niechęcią wobec niewierzących.

   Tylko pogratulować!!! Uchowaj nas Panie od wszelkich wierzących w Ciebie debili!

Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
18-02-2010 19:57 
 Ocena 4 na 4
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Facet (Jezus) coś głosi, a ludzie, którzy sądzą, że gościu swoim zachowaniem udowodnił, że jest godny zaufania, ufają mu. Tutaj mamy do czynienia z dość niemodną współcześnie koncepcją autorytetu moralnego, czyli osoby, która całym swoim życiem zaświadcza, że można jej wierzyć na słowo.

Facet Jezus sensu stricte nic nie udowodnił, bo nawet nie ma pewności, czy na pewno istniał personalnie, a już tym bardziej co powiedział. Kariera J. to robota Pawła z Tarsu, który sprytnie połączył dramatyczną historię straconego zeloty z pogańskimi kultami misteryjnymi, tworząc atrakcyjną i uniwersalną ideę ( a oprócz tego osobiście ją promował i to na szeroką skalę, dobra robota, genialny product manager).

>Dla wierzących bardzo często wiara jest powodem do dumy, więc wiąże się to czasem ze współczuciem albo niechęcią wobec niewierzących.

Gdyby wierzący głębiej wnikali we własne wnętrze zamiast jałowego współczucia niewierzącym, byłoby z tego na pewno więcej pożytku.
18-02-2010 21:43 
 Ocena 1 na 1
Rafaela (2059 punktów)
> Gdyby wierzący głębiej wnikali we własne wnętrze zamiast jałowego współczucia niewierzącym, byłoby z tego na pewno więcej pożytku.
>


Bez watpienia pozytku byloby wiecej i mniej zaklamania.
18-02-2010 21:53 
 Ocena 1 na 1
Illahim (61 punktów)
(zablokowany)

>Kariera J. to robota Pawła z Tarsu, który sprytnie połączył dramatyczną historię >straconego zeloty z pogańskimi kultami misteryjnymi, tworząc atrakcyjną i uniwersalną >ideę

Masoneria,Klub Bildberg i Dan Brown o tym wie,to prawdziwa prawda!!
18-02-2010 23:14 
 Ocena 3 na 3
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>>Kariera J. to robota Pawła z Tarsu, który sprytnie połączył dramatyczną historię >straconego zeloty z pogańskimi kultami misteryjnymi, tworząc atrakcyjną i uniwersalną >ideę
> Masoneria,Klub Bildberg i Dan Brown o tym wie,to prawdziwa prawda!!

Każdy teolog katolicki też wie o tym. A Ty zapomniałeś dodać jeszcze Komitet Trzystu oraz Illuminatów , skoro już poruszyłeś temat teorii spiskowych.
P.S. A klub nazywa się Bilderberg, a nie Bildberg, od nazwy hotelu. Pozdrawiam.
19-02-2010 08:39 
 Ocena 2 na 2
pavvel (8272 punktów)
A mógłbyś przedstawić islamski pogląd na sprawę Jezusa?
18-02-2010 16:17 
 Ocena 3 na 5
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Zaskakujące się zdaje Twoje zdumienie. Wiadomo (chyba), że religie ułatwiają wychowywanie dzieci, bo dają gotowe odpowiedzi na zadawane przez nie, 'trudne' pytania. Mimo, że dorośli ateiści bywają moralnie bogatsi, bo mają ambicje budowania wartości bez wspomagania z zewnątrz

Racja, nie spojrzałem na to z tej strony, dziękuje za oświecenie. Teraz, gdy już temat został odpowiednio naświetlony, widzę wyraźnie i sam się sobie dziwię, że tak jednostronnie odebrałem wymowę tego tytułu. Oczywiście faktem pozostaje, że odebrałem go w pewien sposób, a z dyskusji widzę, że sporo osób oprócz mnie odebrało go podobnie, jako niezręczny. Nadal więc oceniam go jako niezręczny, ale już nie zdumiewa mnie to, że ktoś mógł przeoczyć możliwość takiego właśnie odbioru.

Żeby było jasne, jako autor wątku, chcę napisać jasno, że już rozumiem intencje polecających tę książkę, więc wycofuję częściowo swoje pretensje - tylko częściowo, bo przecież można było dostrzec tę niezręczność i dać zręczniejszy tytuł.

Religijni mają za sobą potężną machinę pomagającą im wychowywać dzieci, mają do pomocy wielopokoleniową tradycję, tysiące gotowych recept i wskazówek, co robić, jak reagować, czego nie robić. Nie muszą mieć żadnej dojrzałości emocjonalnej, moralnej czy intelektualnej, a mimo to bez trudu wychowają dziecko nie gorzej niż dotychczas wychowano większość dzieci. Ateiści są sami. Po odrzuceniu błędnych wskazówek religijnych, muszą sami wymyślić lepsze wskazówki, mogą przy tym popełniać drobne błędy i naturalnie czuć się wtedy winni, a nawet, czasem - zniechęceni.

Religijny ma tę przewagę, że nawet gdy widzi syna w więzieniu, czuje się spokojny, bo przecież wychował syna wg najlepszych wzorców i wskazówek - zrobił co mógł, nie jego wina, widać Bóg tak chciał. Dla religijnego nie jest ważne, że w więzieniach siedzą niemal sami religijni (odsetek ateistów skazanych jest wielokrotnie niższy niż w populacji), nie jest ważne, że dzieci ateistów nie trafiają do więzień, religijny nie czuje się w obowiązku naprawiać swojej religii. Ateista nie ma tego komfortu, bo jest świadom, że sam odpowiada za swoje błędy i za skutki swoich błędów wychowawczych.

Odebrałem wychowanie religijne, moje dzieci odebrały dziesięć razy lepsze wychowanie ateistyczne - były i są nadal lepszymi ludźmi niż ja byłem w ich wieku. A jednak jestem świadom tego, że gdybym nie popełnił wielu błędów, mógłbym im dać wychowanie sto razy lepsze niż to, które sam odebrałem.

Tak, teraz bardzo się dziwię tamtemu swojemu zdumieniu (ale w końcu od czego jest forum dyskusyjne, jak nie od uświadamiania sobie własnych będów) - przecież to jasne, że takie książki są ateistom potrzebne, żałuję, że żadnej takiej książki nie miałem, gdy pomagałem moim dzieciom się rozwijać - zauważmy, że ateiści nie wychowują dzieci, ułatwiają im tylko rozwój w dobrym kierunku - słowo "wychowanie" jest takim samym złym słowem, jak np. "tolerancja".

Zastanawiałem się, w którym dziale umieścić ten wątek, i widzę, że przez przypadek świetnie wybrałem, bo oto niechcący stałem się wzorem, jak Racjonalista uznaje cudze racje i przyznaje się do błędu bez wstydu, a nawet z dumą, że stał się mądrzejszy. Za to oświecenie jestem Ci Satarkosie wdzięczny.

doku
Illahim (61 punktów)
(zablokowany)
Moralnie ułomni są Ci co osądzają innych nie znając ich czynów.
18-02-2010 17:24 
 Ocena 5 na 5
Kowalska (14008 punktów)
>Moralnie ułomni są Ci co osądzają innych nie znając ich czynów.

   Powiedział Illahim.

Wiesz, gdybym nie czytała tego co wcześniej tu pisałeś, to nawet bym Ci plusa przyznała
18-02-2010 21:54 
 Ocena 1 na 1
Illahim (61 punktów)
(zablokowany)

>Wiesz, gdybym nie czytała tego co wcześniej tu pisałeś, to nawet bym Ci plusa p
Czyli dajesz plusy jako sympatię osobistą.Szkoda.
Daje plusa za chęć.
18-02-2010 22:02 
 Ocena 1 na 1
Illahim (61 punktów)
(zablokowany)

>Moralnie ułomni są Ci co osądzają innych nie znając ich czynów.
>Powiedział Illahim.
Denerwuje mnie postrzeganie muzułmanów jako terrorystów.
To że jakiś idiota źle zinterpretował KOran nie znaczy że jestem winny,i Allah winny nie jest.

Czy twórcom noży zarzuca się zbrodnię za użycie noży do zabicia,a nie krojenia warzyw czy martwego mięsa?
Czy Dawkins byłby mordercą gdyby jego książką zabito uderzeniem w głowę jakiegoś katolickiego duchownego?
Islam.
Nie dla idiotów,parafrazując.
18-02-2010 23:10 
 Ocena 3 na 3
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Denerwuje mnie postrzeganie muzułmanów jako terrorystów.
>To że jakiś idiota źle zinterpretował KOran nie znaczy że jestem winny,i Allah winny nie jest.

Masz rację. Winni są sprawcy, czyli terroryści. Winni są też ci, co finansują terrorystów. Winni są muzułmańscy duchowni, którzy zachęcają do terroryzmu. Współwinni są też ci, którzy pomagają terrorystom lub ich popierają. Nikomu więcej winy nie wolno zarzucać, zgadzam się z Tobą. A największym absurdem jest obwiniania "Allaha", jak go ładnie nazwałeś.

doku
18-02-2010 20:06 
 Ocena 5 na 5
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)
>Moralnie ułomni są Ci co osądzają innych nie znając ich czynow
Mniej więcej jak twoi ziomale stojący po zasiłek dla bezrobotnych w UK, rzygając z nienawiści na przegniły Zachód.
18-02-2010 21:57 
 Ocena 1 na 1
Illahim (61 punktów)
(zablokowany)

>Mniej więcej jak twoi ziomale stojący po zasiłek dla bezrobotnych w UK,

Myślałem że Polaków w UK,czyli moich "ziomalów" od 17 lat (to jest odpowiednik angielskiego "dude"?)
interesuje polowanie na łabędzie i picie alkoholu w miejscach publicznych.
Dziękuję za uzupełnienie wiedzy o Polakach.
apud (4399 punktów)
>>Mniej więcej jak twoi ziomale stojący po zasiłek dla bezrobotnych w UK,
>Myślałem że Polaków w UK,czyli moich "ziomalów" od 17 lat (to jest odpowiednik angielskiego "dude"?)

Naprawde?
diogenes (42753 punktów)
To chyba pytanie do centralnego rejestru skazanych.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Rotor (179 punktów)
- Ci ateiści są moralnie ułomni, którym wydaje się, że ateistyczne wychowywanie dzieci jest wystarczające do ich wychowania należytego, nieułomnego. Podobnie jak teiści wg swego o tym pojęcia, że wystarczy im do tego niepoważne raligianctwo. - Dopiero ludzko rozumni racjonaliści, mają najpewniejsze szanse na wychowanie swoich dzieci na duchowo nieułomnych, normalnie sprawnych. Do dobrego i moralnego wychowania nie jest wystarczającym i skutecznym nauczenie wychowanka tylko o tym, że Bóg istnieje, ani, że nieistnieje. Ludzkie życie na pewno istnieje. Istnieje ludzkie życie głupolące (w nauce o mądrości nazywane ludzkim "kłopotactwem"), i życie mądre - i zależnie od tego, tak w nim mamy jak sobie wybieramy i urządzamy. Ateizm jest jedną z cech składowych racjonalizmu; jest cechą pożyteczną, dlatego wartą dbałości o jej posiadanie; także pomagając w dobrym do niego wychowywaniu.
.
Sinuhe77 (3 punktów)

>rozwinąć się i dojrzeć naszym dzieciom, które miały to szczęście, że od urodzenia rozwijały się na
>naturalnych ateistów, mimo różnych sztuczek stosowanych przez nasze mamy. Jest dla nas jasne, że bez
>religijnych kłamstw, bez fałszywych i amoralnych nauk religijnych, dzieci rozwijają się dużo lepiej
>i naturalnie wyrastają na dużo lepszych ludzi, niż ci, co otrzymują wychowanie religijne.

Możesz to jakoś racjonalnie poprzeć faktami i czy słyszałeś może o Pol Pocie i jego cudownych dzieciach

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365