Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kościół,Bóg,zniechęcanie ...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
01-06-2006 20:53Wrogość (0 punktów)Kościół,Bóg,zniechęcanie ...
Jestem w okresie dojrzewania,zdaję sobie sprawe z tego ,że moj organizm przechodzi metamorfozę.Zmienia się światopogląd,moja dusza,doznania duchowe.Mam 15 lat ,a moja rodzice sa katolikami.Zastanawiam się nad sensem życia lecz ktoś powiedzial mi,iż sens życia pomoga znaleźć Bóg.
I właśnie tu tkwi problem,że ja nie umiem uwierzyć w Boga.Mam chęci lecz one nie pomogą.Mam wiele zastrzeżeń do wiary.a religii jestem znana z kontrowersyjnych wypowiedzi ,aczkolwiek bardzo prawdopodobnych.Smieję się z ludzi,ktorzy przezywaja to.iż Bóg przyjdzie zbawić nas i cały świat.JEst to dla mnie istny kabaret.Chodzę na religię,bo muszę.
W książcę "Kod Leonadra Da Vinci" mamy mowę o tym,że Jezus miał żonę,jeżeli tak to nasza wiara upadnie.A więc stawiam pyatanie :dlaczego mamy uczęszczać do kościola,na lekcje religii ? Jeżeli to nie ma sensu.
Byłąm kiedyś w spowiedzi na ktorej przyznałąm się ,iż nie byłam rok.Spowiednik zaczął na mnie krzyczeć,żę to niedopuszczalne.Wyszłam zła,zniesmaczona i zdenenerowana.Wtedy pomyślałam,ze już nigdy nie pojde do koscioola ani do spowiedzi lecz moj pomysl niestety sie nie udal,dlatego ze musialm isc na chrzciny do kosciola,lecz na spowiedzi nie bylam do tej pory (1,5 roku)i nie wybieram sie tam.NAstepne moje pytanie brzmi:Dlaczego księża zniecheceaja nas tak do kosciola,religi i Jezusa?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
>Dlaczego księża zniecheceaja nas tak do kosciola,religi i Jezusa?
Księża są urzędnikami organizacji, której celem jest maksymalizacja zysku finansowego. Każda twoja wizyta w kościele powinna skutkować sypnięciem na tacę. Skoro rzadko chodzisz do kościoła, to znaczy, że rzadko rzucasz pieniądze na tacę. Dlatego ksiądz robi ci wyrzuty.
Jasne?
Ocykan (3528 punktów)
>Księża są urzędnikami organizacji, której celem jest maksymalizacja zysku finansowego. Każda twoja wizyta w kościele powinna skutkować sypnięciem na tacę. Skoro rzadko chodzisz do kościoła, to znaczy, że rzadko rzucasz pieniądze na tacę. Dlatego ksiądz robi ci wyrzuty.
Jasne?

Dlaczego ksiądz robi wyrzuty - jasne. Ale dlacego (jak twerdzi Wrogość) "księża zniechęcają nas tak do koscioła,religii i Jezusa? Przecież takie postępowanie nie sprzyja "maksymalizacji zysu finansowego". Czyżbyś podejrzewał ich o brak instyktu samozachowawczego lub shizofrenię?
pike70 (214 punktów)
Ale dlacego (jak twerdzi Wrogość) "księża zniechęcają nas tak do koscioła,religii i Jezusa? Przecież takie postępowanie nie sprzyja "maksymalizacji zysu finansowego". Czyżbyś podejrzewał ich o brak instyktu samozachowawczego lub shizofrenię?
>
Bo są niedouczeni, aroganccy, butni i pewni siebie.
Konowal (6291 punktów)
15 lat to dużo tłumaczy - wiesz wszystko a pytasz się tylko po to żeby udowodnić swoją rację. To że w coś nie wierzysz nie znaczy że nieistnieje. Pobaw się w adwokata diabła może wtedy będziesz miał sensowniejsze argumenty niż to ze coś wydaje Ci się smieszne.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Jestem w okresie dojrzewania,zdaję sobie sprawe z tego
>,że moj organizm przechodzi metamorfozę.
To zapewne nie da się ukryć.
>Zmienia się światopogląd,moja dusza,doznania duchowe.
Światopogląd - rozumiem. A co to jest dusza? - tego nie wiem. Może więc lepiej mówić o osobowości? świadomości? psychice? światopoglądzie?

>Mam 15 lat ,a moi rodzice sa katolikami.
Tę "przypadłość" ma ok. 90% obywateli naszego kraju, więc nie jesteś wyjątkiem.
>Zastanawiam się nad sensem życia lecz ktoś powiedzial mi,iż sens życia pomoga znaleźć Bóg.
Wielu ludziom (większości) rzeczywiście pomaga, z tym, że może nie tyle sam Bóg osobiście, co wiara w niego.
>I właśnie tu tkwi problem,że ja nie umiem uwierzyć w
>Boga.Mam chęci lecz one nie pomogą.Mam wiele zastrzeżeń do
>wiary.a religii jestem znana z kontrowersyjnych wypowiedzi
>,aczkolwiek bardzo prawdopodobnych.
Trafnie to ujęłaś: "nie umiem". Jedynym wyjściem z sytuacji jest zdobywanie wiedzy na ten temat. Z jednym zastrzeżeniem: wiedzy czerpanej ze źródeł jednej jak i drugiej strony. A wtedy "wybór należy do Ciebie".

>Smieję się z ludzi,ktorzy przezywaja to.iż Bóg przyjdzie zbawić nas i
>cały świat.JEst to dla mnie istny kabaret.
To duży błąd. Z ludzi - choćby twierdzili cokolwiek i zachowywali się jakkolwiek - śmiać się nie należy. A nuż jakieś racje stoją za nimi? I może wyjść głupio.
>Chodzę na religię,bo muszę.
I ciesz się z tego. Najważniejsze jest poznanie.
>W książcę "Kod Leonadra Da Vinci" mamy mowę o tym,że Jezus
>miał żonę,jeżeli tak to nasza wiara upadnie.
Nie upadnie, zapewniam. Ta supozycja znana jest od wieków i jakoś nic się nie stało.
>A więc stawiam pyatanie :dlaczego mamy uczęszczać do kościola,na lekcje
>religii ? Jeżeli to nie ma sensu.
Nie uogólniaj bez jakiejkolwiek argumentacji! Dla bardzo wielu ludzi ma to sens! Jeśli chcesz z nimi polemizować, to uzasadnij swoje stanowisko.
>Dlaczego księża
>zniecheceaja nas tak do kosciola,religi i Jezusa?
To nie tak. Dla każdego księdza jesteś - z racji wieku przede wszystkim - bardzo łakomym kąskiem (cokolwiek pod to podstawisz...). Żaden z nich nie będzie Cię zniechęcał do wiary; wręcz przeciwnie. A jeśli któryś z nich potraktuje Cię "z góry", to nie po to aby Cię zniechęcić, lecz aby Cię zmusić do określonych reakcji (poczucie winy, refleksja - a może on ma rację - itp.). To też "przywilej" wieku - z dorosłym nie pozwoliłby sobie na takie metody. Ale nie zniechęcenie. Wszak ilość wiernych stanowi o potędze organizacji (a co za tym idzie - o jej dochodach i władzy).


fides ex necessitate esse non debet
Głąbiński (3538 punktów)
>>Chodzę na religię,bo muszę.
>I ciesz się z tego. Najważniejsze jest poznanie.
Mam wątpliwość co do tego, czy lekcje religii dają poznanie światopoglądu chrześcijańskiego (katolickiego?). Religię w szkole przerabiałem 60 lat temu. Jestem wierzącym i praktykującym katolikiem, ale wiedzę, która stanowi trzon mego światopoglądu zdobyłem wyłącznie z późniejszych lektur. Lekcje religii dały mi jedynie znajomość kultu, związanych z nim praktyk, orientację w organizacji kościoła jako instytucji, oraz trochę wiadomości z etyki. Być może, obecnie katecheci i podręczniki przedstawiają się lepiej, jednak wątpię, by różnice były istotne. Z poprzednich postów wynika, że na lekcjach sporo jest dyskusji. To dobrze, nie mniej chyba w dalszym ciągu obowiązuje trzymanie się urzędowych schematów, traktowanie objaśnianego światopoglądu jako zbioru traktowanych ściśle dosłownie formułek (dogmaty, systemy nakazów i zakazów itp.) z naciskiem na nieomylność papieża (rozumianą nb. w praktyce znacznie szerzej, niż ujmuje to litera dogmatu), oraz modnego od pewnego czasu zagadnienia "życia poczętego". Obawiam się również, że jeżeli w programie przewiduje się omawianie ekumenizmu, to wyłącznie w wersji JPII tzn. "możemy dyskutować, ściskać się i wspólnie modlić, ale jedyną prawdziwą (i pełną!) wiedzę o Bogu posiada papież, a reszta to jakieś miazmaty wynikające z niezrozumienia prawdy".

Stach M. G.
gnothi (46 punktów)
>Jestem w okresie dojrzewania,zdaję sobie sprawe z tego ,że moj organizm przechodzi metamorfozę.

To dobrze, że zdajesz sobie sprawę.. Jeteś więc świadoma zachodzących w Tobie zmian. Spróbuj tę świadomość pielęgnować, weryfikować, poddawać autokrytyce, konfrontować ze świadomością innych osób, a nade wszystko dystansować się od jakichkolwiek ostatecznych definicji i uogólnień.

Spróbuj wrócić na chwilę do okresu wczesnego dzieciństwa, do tego momentu (o ile pamiętasz go), w którym po raz pierwszy uświadomiłaś własne istnienie, swoje JA. Być może wykrzyczałaś wtedy radośnie: JA jestem! MAMO - JA JESTEM! Ja pamiętam ten moment i był to odkryty przeze mnie i DLA MNIE - CUD ISTNIENIA. I chociaż świadomość istnienia uwarunkowana jest społeczno-kulturowymi czynnikami, to nie zmienia to w niczym faktu, że tylko "ja" mogłem odkryć swoje JA. Odkrycie to nastąpiło w momencie, w którym umysł osiągnął odpowiedni dla tego okresu życia poziom rozwoju.

Środowisko społeczne w skali makro i mikro, przynależność narodową, instytucje kształcące, wychowawcze, religijne, z wielością systemów światopoglądowych, przekonań, koncepcji, itd. traktuję jako niezbędny "kokon" do rozwoju niepowtarzalnego "ja". JA wolnego, ale nie-samoistnego, bo zdeterminowanego ww. czynnikami. Będąc więc SOBĄ, wiem, że w żadnym wymiarze swojego życia NIE narodziłem się SAM. Wiem też, że żaden z tych wymiarów nie stanowi ostatecznej formy.

Nie potrafię sobie odpowiedzieć na pytanie, czy kiedykolwiek moje ludzkie JA osiągnie w pełni samoistny byt. Nie ograniczam jednakże możliwości rozwoju tegoż JA jedynie do czasu, w którym dane mi jest zdobywać doświadczenie w TYM życiu. I to jest moja RELIGIA - nie instytucjonalna i nie sekciarska.

Moja rada to tylko taka, byś czerpała wiedzę, jaką m.in. daje Ci obcowanie z myślą Racjonalisty. Bądź wolnomyślicielem, ale zapewnij wolność swojemu myśleniu, nie pozwalając na "narzucenie" sobie jakichkolwiek doktryn, zarówno religijnych jak i niereligijnych. Z indoktrynacją mamy do czynienia zawsze wtedy, jeśli nasze myślenie, rozumowanie przebiega według wzorców przyjętych z "drugiej ręki".

Racjonalista umożliwi Ci wykształcenie krytycznego stosunku wobec religii, przede wszystkim wobec religii katolickiej. Niech ten fakt nie zostanie przez Ciebie przeoczony. Oddzielaj plewy od ziarna.

Pozdrawiam.
anankhe (4 punktów)
To, o czym piszesz, wydaje mi się całkiem znajome. Co więcej, wielu ludzi zapewne zgodziłoby się ze mną.
Moim zdaniem do wiary zniechęca nas skostnienie liturgii i instytucjonalizm kościoła, który przestał być wspólnotą wyznawców, lecz stał się czymś na kształt "duchowej skarbówki". Poza tym, zwróćmy uwagę na to, jakie wartości przekazuje nam wiara katolicka, i czy mają one pokrycie w dzisiejszym świecie? czy możemy je bez wahania stosować w naszym życiu nie tracąc na tym? nie wydaje mi się. szczerze powiedziawszy, nauka kościoła jest mi obca, niezgodna z moją moralnością, która opiera się, nie ukrywając, na hedonizmie i na filozofii zaczerpniętej stricte od Nietzsche'go. katolicka nauka osłabia jednostkę, stwarza ją jako niezdolną do realizacji ambitnych, życiowych planów. poza tym, wtłaczana na siłę w umysł młodego człowieka, prowadzi z założenia do jego zmiękczenia, tak, by nie było miejsca na wolność myslenia...
uch... ależ jadu z siebie wyrzuciłam...

ci, którzy wiedzą, nie mówią, a ci, którzy mówią, nie wiedzą...
Konowal (6291 punktów)
a wielu by się niezgodziło i tu jest pole do popisu czyli nie reagowanie nienawiścią tylko pruba zrozumienia.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365