Prolog Rzekł ojciec McKenzie: nie pisz tego. To proza astralna. Inspiracja diabelska. Błogosławieni cisi. Nikt nie ocalał.
Ale dźwięki rozdarły stalowe ekrany i w trupich czaszkach papieży zagnieździło się robactwo.* A cóż to znowu? Dziwne połączenie słów. W nowych kontekstach nowe się otwierają znaczenia. Punkt eksplodował, zawstydzony swoją nicością. Świat sztuki i poezji dźwięku, naszych umysłów wirtualna przestrzeń i cały nowy Wszechświat, w którym galaktyka Gutenberga jest tylko jedną z mnogich Dróg Mlecznych: nowy wymiar stworzony przez poczucie niewystarczalności. Gwiazd roje, sypane w wydarte otchłanie, ale bez nich samo tylko światło Słońca to za mało, by rozświetlić ciemność. Obce światy, toczące wojny. Groza wojujących Utopii i Edeny myśli eskapistycznej nieskończoności. Każda z tych gwiazd posiada swoje planety i własne ukryte pasaże, w których nowe dale i Wszechświaty płyną ku swoim rajom i zbawiają siebie w rozbuchanej radości niczym nie skrępowanego bogactwa form i wrażeń. Świadomość przenika warstwy: niczym laborant traktujący kwasem kość wołu otrzymuje nowy materiał, w którym może osadzić tkankę zęba nowej planety. Tryptyk malowany dźwiękiem. Ten pierwszy niesie dodaną warstwę wizualną, którą możemy wypreparować jako przykład propagandy werbunkowej; ale muzyka, chociaż płynie powyżej, dobrze współgra z obrazem. Drugie jest bodaj najwartościowszym artystycznie przykładem polskiej sztuki psychodelicznej. Trzeci to cavatina z filmu "Łowca jeleni". www.youtube.com/watch?v=Omd9_FJnerYwww.youtube.com/watch?v=4CgnIbOIoJgwww.youtube.com/watch?v=izNxtsC1b4k* Epilog Gdzie jest teraz to twoje "światełko"?...
Może... zapala ognie w lampionach nad brzegami zbełtanych błękitów?... Ograniczenie odpowiedzialności: powyższe elaboracje nie mogą być traktowane jako reklama piwa, narkotyków ani Armii Stanów Zjednoczonych. Autor nie ponosi odpowiedzialności za straty czasu, które być może tym wywołał.


|