Kochać kraj. Czy to nie za wielkie słowa? Bez krwi, dymu i huku wybuchów... i całego tego cmentarnego patriotyzmu. Ot, tak zwyczajnie, miłością może małą, ale zawsze będącą czymś więcej, niż tylko lubieniem.
Kochać kraj to coś, co odnosi się często bardziej do wspomnień, które mają skłonność do idealizacji - na szczęście. Mamy chociaż ten dar, że łatwiej pamiętamy to, co pomaga nam odnaleźć swoje miejsce na Ziemi.
To kochać kilka osób a - kiedy ma się szczęście - znaleźć choćby jednego przyjaciela.
To mieć wyrozumiałość dla szarej miernoty i pogodę ducha, i wdzięczność wobec tych, którzy, czasem, pomogli w drobnych czy większych sprawach, których już często nie pamiętamy.
Za co kocham Polskę... Odpowiem po swojemu; każdy posiada swój punkt widzenia, zależny od profesji, zainteresowań, wrażliwości.
Kocham za niepowtarzalny klimat Krakowa, którego magiczny liryzm w swoich natchnionych poezją i alkoholem wierszach oddał Konstanty Ildefons Gałczyński i jeszcze piękniej wyśpiewał Grzegorz Turnau.
Kocham za równie niepowtarzalny klimat przedwojennej Warszawy, który znam tylko z książek.
Kocham za, tak czasem rozczulającą w swoim niewinnym uroku, dawną polską literaturę młodzieżową.
Za wszystkie te letnie dni, kiedy nocą, gdy zelżał upał, przez otwarte okna wpadał zapach sosnowych lasów.
Za zachody słońca przy ognisku nad mazurskim jeziorem.
Nie ma takiego drugiego miejsca i - wierzcie albo nie - nawet bujając się w hamaku pod palmami też bym do tego zatęsknił.
Ale najbardziej kocham za polską piosenkę, która w swoim muzycznym i swoistym, nieco złoto-jesiennym nastroju umieszcza ją wśród najpiękniejszych melodii, jakie poznał świat.
Oto trzy przykłady, może nie największe z wielkich, lekkie i bez zadęcia, ale warte przypomnienia, posłuchania i zamyślenia.
www.youtube.com/watch?v=1wVRml4L7WAwww.youtube.com/watch?v=bYPeXrbaWqowww.youtube.com/watch?v=pwaPLkaYSlwP.S.
Na jednym z tych filmów możecie znaleźć mnie - i moją roześmianą Muzę

Pozdrawiam wszystkich ciepło.