Latem każdego roku niemiecka prasa sporo uwagi poświęca Festiwalowi Wagnerowskiemu w Bayreuth. Na informacje dotyczące programu festiwalu, jego przebiegu, repertuaru, gwiazd w nim występujących, skandali i skandalików z tym związanych, wreszcie kłótni i waśni w ekstrawaganckim klanie Wagnerów, którzy nadal są odpowiedzialni za przygotowywanie i prowadzenie imprezy - jest w Niemczach ogromny popyt. To trochę tak, jakby co roku ( nie co pięć lat) w Polsce odbywał się Konkurs Chopinowski.
W tym roku wagnerowscy fani mają dodatkowo szczególną atrakcję. Otóż z otwarciem Festiwalu Wagnerowskiego swoje podwoje otworzyło zrewitalizowane Muzeum Wagnera w Bayreuth.
Na rewitalizację wydano ok. 20 mln euro. Obiekt podwoił sowją powierzchnię, składa się obecnie z trzech pawilonów.
Jeden z nich , całkowicie nowy, w większości skryty pod powierzchnią ziemi, mieści, sale koncertowe, kino, sale wystawowe na imprezy i wystawy okolicznościowe, kawiarnię. Wybudowano go obok willi Wanhfried - należącej także do kompleku muzealnego, która - wybudowana w latach 70 - tych 19 wieku - stanowiła siedzibę rodu Wagnerów. Do muzeum należy także dom, który w przeszłości zamieszkiwany był przez syna Wagnera Zygfryda, zmarłego w 1930 r. oraz jego żonę, Walijkę Winifred Wagner - ulubienicę Adolfa Hitlera.
Rysem charakterystycznym odnowionego i powiększonego muzeum jest swoiste wyeksponowanie związków Wagnera, jego rodziny i jego muzyki z Hitlerem. Odnosi się wrażenie jakby organizatorzy muzeum przebojowo "wyszli frontem do klienta" i przedstawili szczegółowo owo zagadnienie, w celu ostatecznego przewietrzenia atmosfery i usunięciaa szkieletu z szafy. Jest więc bardzo dużo o wątkach muzycznej twórczości genialnego kompozytora, które mogły nacjonalistycznie inspirować Hitlera, o bardzo bliskich relacjach między Hitlerem - corocznym bywalcem i miłośnikiem festiwali wagnerowskich - a Cosimą Wagner, wdową po kompozytorze oraz Winifried Wagner, Jej synową, żoną ukochanego syna Zygfryda. Są zdjecia przedstawiające muzyków żydowskiego pochodzenia biorących udział w festiwalach, z których część padła ofiarą holokaustu.
Wątek niniejszy należy odczywtywać ściśle w kontekście i w związku z innym, zamieszczonym kilka dni temu, a traktującym o nowej polityce historycznej putinowskiej Rosji - która polega na "przywracaniu" dobrego imienia Stalina oraz usuwaniu z bibliotek książek mówiących prawdę o wyczynach żołdaków z Armii Czerwonej (
www.racjonalista.pl/forum.php/s,673031).
Proste porównanie podanych przykładów ukazuje gigantyczną różnicę między obecnymi Niemcami a obecną Rosją - państwami, które są odpowiedzialne za wybuch II wojny światowej. Przykłady te świadczą także o wielkości i miałkości tych nacji. Czytlenikowi pozostawiam do odgadnięcia, który z nich jest miałki a który wielki.
uk.reuters(*)y-wagner-idUKKCN0PY1WJ20150724