W całym mieście są teraz wędrujące bandy dzieci. Ciągle pojawiają się w moim domu, domagając się jedzenia. Jest to niedopuszczalne i nie do utrzymania. Zeszłej nocy było ich zero, dzisiaj miałem ich ponad pięćdziesiąt. Jeśli ta tendencja się utrzyma, do połowy listopada będą ich tysiące. Ktoś musi coś z tym zrobić.
Bardzo niscy policjanci kilka razy odwiedzili mój dom i też są w to zamieszani. Zaczynam myśleć, że to spisek. |