 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-10-2023 17:18 | Wolnośćmyśli (1516 punktów) | Prawdziwa edukacja. | Jak ona powinna wyglądać ? No napewno nie tak jak obecnie gdzie zamiast kształcenia osobowości, umiejętności analizy/logiki itd. wpaja się "program nauczania". Moim zdaniem najważniejsza jest szkoła podstawowa, gdzie poza nauką czytania i pisania powinno się "szlifować" naturalne zdolności i talenty uczniów a nie wciskać im do głów pierdoły, które i tak szybko zapomną. Podstawą jest ukształtowanie charakterów by z dzieci wyrośli LUDZIE a nie głomby, chuligany, matoły czy inne tałatajstwo. Po co komu "przerabianie lektur" w stylu co autor miał na myśli ? Po co w kółko wałkować ułamki, równania itp. ? Dzieci trzeba uczyć myśleć krytycznie, analitycznie i samodzielnie. Uważam też za szkodliwy tzw. obowiązek nauczania a w szczególności "podnoszenie poziomu wykształcenia" - przez obniżanie poziomu wymagań. Jak ktoś się uczyć nie chce to powinien zakończyć na nauce czytania i pisania, przynajmniej nie będzie reszcie uczniów przeszkadzał. Robotnik nie musi wiele wiedzieć. Nauczyciel zaś winien być mentorem, który przekazuje wiedzę a nie belfrem znającym tylko podręcznik. Są już pierwsze zmiany w tym temacie, powstają szkoły Waldorfskie itp. Co mnie np. obchodzi jakie jest wydobycie węgla kamiennego w Tadżykistanie czy produkacja buraka cukrowego w Czechach ? A takie były tematy/pytania na "geografii" - co to ma wspólnego z przedmiotem ? Nie wiem czy sobie zdajecie sprawę jak wielu dorosłych wierzy że "ziemia jest płaska" i bronią tego przekonania z całych sił ! Inteligencję trzeba w szkołach rozwijać a nie zdolność zapamiętywania pierdół bez znaczenia. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | okragly (21676 punktów) | > Prawdziwa edukacja Jak ona powinna wyglądać ?prawdziwa edukacja jest prosta, to matka, babcia, ojciec, dziadek, ciocie, starsze rodzeństwo, wujowie   gdzie  i sa zaspokajane  potrzeby ucznia szkoły to patologia, przemoc patoelit nad młodym homo
|
|
 | | Wolnośćmyśli (1516 punktów) |
> szkoły to patologia To prawda.. zaraz po klasie "0" poczułem wielki zawód, bo nie tak sobie wyobrażałem szkołę i potem czekałem tylko kiedy to się wreszcie skończy. Sęk w tym że wymienieni przez Ciebie członkowie rodzin już zostali przez tą pato-szkołę wykrzywieni i często nie nadają się do roli nauczycieli. A nauczyciel to powinien być przyjaciel który ma czas omówić zagadnienie, przedyskutować z uczniami, którzy również powinni mieć prawo zmiany tematu na taki który ICH interesuje bo tu oni są najważniejsi.
|
|
|  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | > > szkoły to patologia> To prawda.. zaraz po klasie "0" poczułem wielki zawóduważam szkołe z definicji za organizacje przestępczą, służy do: zniewalania, lamania kręgosłupa, standaryzowania, tak zniewolonych potrzebują patoelity, na konie (do pracy), krowy (do dojenia) i swinie (na mięso armatnie) > wymienieni przez Ciebie członkowie rodzin już zostali przez tą pato-szkołę wykrzywieni i często nie nadają się do roli nauczycieli.do wychowania , nauczania jest cała wioska  a w niej każdy dorosły ma jakieś zainteresowania np ogrodnictwo, hodowla, astronomia, motoryzacja, elektronika, muzyka, informatyka dziecko samo wybiera sobie mistrza i chodzi za nim jak ogon > nauczyciel to powinien być przyjaciel który ma czas omówić zagadnienie, przedyskutować z uczniami, którzy również powinni mieć prawo zmiany tematu na taki który ICH interesuje bo tu oni są najważniejsi.w raju każdy był nauczycielem (nie było wypalenia zawodowego), uczyliśmy dzieci znane od ich urodzenia i nawzajem (ludzie jak sa blisko to są blisko). Amisze też nie chodza do szkoły mój ulubiony, Malinowski (seks dzikich) nigdy nie chodził do szkoły dlatego był genialnym obrazek wyzej mógłby być z jego książki szkoła to zadra w ciele każdego człowieka, trzeba ją wyjąć, to będzie kamień milowy do raju
|
|
| |  | | Wolnośćmyśli (1516 punktów) | >do wychowania , nauczania jest cała wioska Tak było kiedyś w czasach plemiennych lub u indian - dziś u nas to nie realne. Chyba że się jest aborygenem, buszmenem albo murzynem na pustyni. Nawet rodzice nie mają czasu dla swoich dzieci, to co tu mówić o sąsiadach ? To utopijna przeszłość do której już nie wrócimy. Szkoła jest potrzebna tylko w innej formie, nie masówki programowej ale miejsca przekazywania wiedzy i umiejętności. I wtedy taka szkoła będzie substytutem tego o czym napisałeś. W ogóle to problem "masowości" wziął się z przeludnienia, którego by nie było gdyby ludzie nie rozmnarzali się "z przypadku" ale potrzeby.
|
|
| | |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | >>do wychowania , nauczania jest cała wioska >Tak było kiedyś w czasach plemiennych lub u indian - dziś u nas to nie realne. czemu nierealne, czego nie mógłbyś nauczyć np dzieci siostry? malowania? spiewania? czytania? dodawania? jaka więź sie wtedy tworzy!
>Nawet rodzice nie mają czasu dla swoich dzieci, liberalizm to antyludzki ustrój, ojciec rozmawia z dzieckiem 3 min dziennie, patologia, w raju byli ze sobą 24 godz/dobę
>to co tu mówić o sąsiadach ? to byloby na zasadzie wzajemnosci, wielu lubi uczyc, sprawia im to przyjemność zreszta najlepiej ucza dzieci starsze młodsze, tworzy się więź, wspólnota, tego boja sie patoelity, ma byc indywidualizm
>To utopijna przeszłość do której już nie wrócimy. edukacja domowa jest coraz bardziej popularna
>Szkoła jest potrzebna tylko w innej formie, szkola z zasady to zło, narzedzie zniewalania
>W ogóle to problem "masowości" wziął się z przeludnienia, z potrzeby patoelit np potrzebują takich którzy potrafią zaprojektować, wybudowac armate, obliczyc tor pocisku i wystrzelic go, do tego potrzeba szkoly
>którego by nie było gdyby ludzie nie rozmnarzali się "z przypadku" ale potrzeby. w raju słabo się rozmnażaliśmy ale patoelity potrzebuja niewolnikow stąd taki wzrost populacji po wygnaniu z raju
|
|
| | | |  | | Wolnośćmyśli (1516 punktów) | Pracując zarobkowo nie ma się czasu na nauczanie dzieci i stąd konieczność szkoły w której są dorośli, którzy ten czas mają. Jedyne co trzeba to zmienić sposób i metody oraz treść nauczania szkolnego tak by właśnie uczyć dzieci człowieczeństwa, myślenia, tworzenia, współpracy itd. a nie obliczanie toru pocisków dla armat. Myślę że idealizujesz ten mityczny raj. Nikt naprawdę nie wie czy wogóle coś takiego było i jak wyglądało ? >to byłoby na zasadzie wzajemności.. No właśnie byłoby/mogłoby być ale nie jest bo nie istnieją takie wspólnoty w naszym społeczństwie. Tak jak wspomniałem wcześniej są takie "komuny" w afryce, gdzie prymitywne wciąż plemiona żyjące we wspólnotach dzielą się obowiązkami do tego stopnia, że "wszystkie dzieci nasze są" i tamtejsze "brzdące" do każdej kobiety mówią *mamo, ciociu, babciu* a do każdego mężczyzny *tato, wójku, dziadku*. I tam to funkcjonuje tak jak piszesz. Ja też o tym kiedyś tak myślałem ale trzeba być realistą, bo pewnych zmian się nie cofnie. Ja np. nie znam swoich sąsiadów - tylko z widzenia. Oddaliliśmy się i już się nie zbliżymy bo każdy ma swoje ognisko w swojej grocie.
|
|
1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Jak ona powinna wyglądać ?Wadliwe jest sprawdzanie skuteczności nauczycieli. Wiedza uczniów, skoro jest celem, jest też najlepszą tej skuteczności miarą, ale pod warunkiem, że nie uczący ją sprawdza. A odgórne także dla nauczyciela sprawdzanie wiedzy nauczanych powinno relacje między nauczycielem a uczniami przybliżyć do postulowanej przez Ciebie przyjacielskości, bo w takim systemie nauczyciel z uczniem jechaliby na jednym wózku. > Co mnie np. obchodzi jakie jest wydobycie węgla kamiennego w Tadżykistanie czy produkacja buraka cukrowego w Czechach ? A takie były tematy/pytania na "geografii" - co to ma wspólnego z przedmiotem ?Jeżeli nie wiesz dlaczego takie rzeczy są na geografii, to jako nie ogarniający podstaw, jesteś szkolnym  przykładem, że edukacja szwankuje. Bo wiedzieć czego dany przedmiot dotyczy to każdorazowo jego abc, a zmuszający do zastosowania systemu zzz (zakuć - zliczyć - zapomnieć) nadmiar wiedzy tylko w tym przeszkadza. Lepiej poznać podstawy, za to gruntownie, niż robić sobie mętlik w głowie niezrozumiałymi bez znajomości podstaw szczegółami.
cr
|
|
 | | Wolnośćmyśli (1516 punktów) | > Jeżeli nie wiesz dlaczego takie rzeczy są na geografii..No a Ty wiesz ? Na co komu w podstawówce wiedza o produkcji rolnej na Kubie ? To ma być nauka o ziemi a nie o gospodarkach krajowych. Inna sprawa nauka języków. Mnie uczono w podst. "ruskiego" potem w technikum niemieckiego... po co ? Żebym umiał się porozumieć z ruskim który okupował MÓJ kraj czy z niemcem (Bauerem) u którego miałbym tyrać ? Czy rosjanin albo niemiec musiał się w szkole uczyć polskiego ? NA PEWNO NIE. Wiedza wielu nauczycieli ograniczała się do podręcznika i wystarczyło zadać pytanie *poza programowe* by takiego belfra "zagiąć" - wiele razy tak było.. a co gorsza zdarzało się dostać burę za *odbieganie od tematu*, to co tu jest najważniejsze temat czy wiedza którą uczeń chce poszerzyć ? Z każdego przedmiotu należało by DUŻO wyrzucić zbędnych treści zostawiając jedynie te które faktycznie do czegoś się mogą przydać. Np. chemia - dużo pierdół bez znaczenia a zero o poradach praktycznego wykorzystania substancji łatwodostępnych celem ich użycia np. jako środków czystości. dobrewiado(*)jest-proste-skuteczne-i-tanie/Dlaczego na chemii nie powiedzieć o tym jak samemu wytworzyć mydło ? Czemu na fizyce nie uczyć o rzeczach praktycznych ? Na języku polskim zamiast nudnych i męczących lektur obowiązkowych - literatura piękna, coś uwznioślającego, dającego do myślenia, karmniącego "duszę". Na matematyce logika w praktyce, algebra i geometria praktyczna a nie jakieś tam "śinusy" i równiania z niewiadomymi zastosowaniami. itd. itp. etc.
|
|
|  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>Jeżeli nie wiesz dlaczego takie rzeczy są na geografii. >No a Ty wiesz ? Należy to do geografii.
cr
|
|
 | 1 na 1 | qwery (2864 punktów) | >>Jak ona powinna wyglądać ? >Wadliwe jest sprawdzanie skuteczności nauczycieli. Wiedza uczniów, skoro jest celem, jest też najlepszą tej skuteczności miarą, ale pod warunkiem, że nie uczący ją sprawdza. A odgórne także dla nauczyciela sprawdzanie wiedzy nauczanych powinno relacje między nauczycielem a uczniami przybliżyć do postulowanej przez Ciebie przyjacielskości, bo w takim systemie nauczyciel z uczniem jechaliby na jednym wózku.
Jest bardzo dobry sposób sprawdzania skuteczności nauczycieli. Ten sposób już zadzialał i wiadomo jaka ona jest. Można by sobie już darować dalsze sprawdzanie, jednak jako straszak ten sposób powinien jednak trwać. Wynik jest taki że niemal nigdy chyba nie zdarżylo się by nauczyciel miał wpływ. Dlaczego? Ano dlatego że oni sa wystarczający, nie ma lepszych, to jak kalkulator, każdy jest dość dobry żeby policzyć ile wydałem na zakulach, programy są takie same, o wynikach decyduje jedynie nabór. Wiem to wszystko z analizy wskaźnika ewd. W kohorcie wyniku końcowego brak istotnych różnic wartości dodanej między szkołami. A przecież np szkoła prywatnym bardzo by na tym zależało. Jest sposób, ale szkoła tego nie załatwi. Rodzic tak. Może jakiś tzw mistrz.
|
|
|  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>szkoła prywatnym bardzo by na tym zależało. >Jest sposób, ale szkoła tego nie załatwi. Bo zainteresowani nie są zainteresowani?
cr
|
|
| |  | | qwery (2864 punktów) | >>szkoła prywatnym bardzo by na tym zależało. >>Jest sposób, ale szkoła tego nie załatwi. >Bo zainteresowani nie są zainteresowani?
Nie wiem do końca. Ja jako rodzic mam przewagę nad mistrzem którego może zapewnić szkoła. Było by to zresztą bardzo drogie. Mi dziecko może kaprysić, ja je opierniczyc a ono mnie. Jesteśmy blisko, ja nie chcę nim rządzić a sprawić by ono rzadzilo soim światem. Jak się mylę to się chętnie przyznaje, mistrz niekoniecznie bo się bedzie bał zwolnienia. Nie wiem czy pytałaś o to na co odpowiadam. Jeśli nie to zadaj konkretniej pytanie. Zainteresowanym miał by być rodzic czy szkoła? No oki jeszcze raz spróbuje. Jak szkoła, to musiała by zatrudniać mistrza do każdego ucznia, może by to coś dało ale rodzice by ją olali i sami se pozatrudniali. Jak rodzice to by tyle nie pracowali, szczególnie faceci, a uczyli dzieci od małego.
|
|
| | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>szkoła prywatnym bardzo by na tym zależało.> >>Jest sposób, ale szkoła tego nie załatwi.> >Bo zainteresowani nie są zainteresowani?> [...] Nie wiem czy pytałaś o to na co odpowiadam.Też widzę trochę niejasności między nami.  > Zainteresowanym miał by być rodzic czy szkoła?Piszesz, że 'szkołom prywatnym by zależało' i że 'szkoła tego nie załatwi' stąd moje pytanie czy zainteresowani nie są zainteresowani. > No oki jeszcze raz spróbuje. Jak szkoła, to musiała by zatrudniać mistrza do każdego ucznia, może by to coś dało ale rodzice by ją olali i sami se pozatrudniali. Jak rodzice to by tyle nie pracowali, szczególnie faceci, a uczyli dzieci od małego.Szukasz kosztownego rozwiązania, a tu chodzi o tanią korektę systemu istniejącego. I ja twierdzę, że nauczyciel będzie efektywniejszy, gdy sprawdzanie wiedzy uczniów będzie skutkowało oceną pracy nauczyciela.
cr
|
|
| | | |  | | Wolnośćmyśli (1516 punktów) | >gdy sprawdzanie wiedzy uczniów będzie skutkowało oceną pracy nauczyciela. Otóż to. Właśnie lęk przed taką oceną jest przyczyną "podnoszenia poziomu wśród uczniów" poprzez mieszanie tych zdolniejszych z tymi gorszymi żeby ci pierwsi dali im "ściągnąć". A najlepiej by było b.wcześnie oddzielić tych zdolniejszych od reszty i w ten sposób dać szansę na powstanie prawdziwych elit. A tych mniej bystrych nie męczyć tematami, których i tak nie zrozumieją. Jednocześnie dałbym nauczycielom DUŻĄ swobodę poprzez rezygnację z "ram programowych" by właśnie mogli oni przekazywać swoją wiedzę a nie tylko wałkować tematy z podręcznika ale to wymaga zupełnie innego podejścia do ich kształcenia. Bo nauczyciel ma być mentorem a nie wyrobnikiem produkującym "masy pracujące" bo do tego się to teraz sprowadza. I dziś uczeń/abslowent nie ma elementarnej wiedzy poza tą podręcznikową.
|
|
| | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >gdy sprawdzanie wiedzy uczniów będzie skutkowało oceną pracy nauczyciela.> Otóż to.Fajnie, że się tu zgadzamy. > Właśnie lęk przed taką oceną jest przyczyną "podnoszenia poziomu wśród uczniów" poprzez mieszanie tych zdolniejszych z tymi gorszymi żeby ci pierwsi dali im "ściągnąć".Takie oceny nikomu nie grożą, bo system jest propozycją. > A najlepiej by było b.wcześnie oddzielić tych zdolniejszych od reszty i w ten sposób dać szansę na powstanie prawdziwych elit. A tych mniej bystrych nie męczyć tematami, których i tak nie zrozumieją.W kapitalizmie elity kształci się w prywatnych szkołach.  A kogo nie stać, idzie z pozostałym plebsem  do państwowej.  > dałbym nauczycielom DUŻĄ swobodęŻeby belferka stała się synekurą? > Bo nauczyciel ma być mentoremNauczycieli powinny wypierać programy edukacyjne.
cr
|
|
| | | | | |  | | Wolnośćmyśli (1516 punktów) | >Takie oceny nikomu nie grożą.. Ależ właśnie nauczyciele od zawsze byli tak oceniani dlatego tak duży nacisk kładli oni na zdawalność, czyli przepychanie głombów z klasy do klasy. I potem masz dwóch absolwentów np. podstawówki, jeden z dobrymi ocenami a drugi z miernymi ale na ryku pracy są traktowani jak równi sobie. >W kapitaliźnie elity kształci się w prywatnych szkołach. A czym się one różnią od publicznych skoro muszą realizować TĄ SAMA podstawę programową ? Tam trafiają poprostu dzieci zamożniejszych rodziców i nic więcej. >...synekurą ? Nie. Mówię o nauczycielach a nie belfrach, którzy są często IDIOTAMI z dyplomem wyższych studiów. Wielu tzw. "nauczycieli" to osoby toksyczne, które zamiast posiadać autorytet są autorytarni, lub są to wręcz niedojdy dające sobie wleźć na głowę i zrobić "wiatrak". Nikt nie sprawdza czy dana osoba ma predyspozycje do studiów pedagogicznych a to powinien być warunek podstawowy. Wielu też jest zwyczajnie niekompetentnych i sami nie rozumieją o czym mówią a trzeba to rozumieć by móc nauczać. Kiedyś pewna nauczycielka chemii pokazywała jak wytworzyć wodór w reakcji chemicznej kwasu i metalu a potem jak się on spala w probówce. I co kazała zanotować ?, że "wodór przy spalaniu wydaje charakterystyczny dźwięk".. durna nie wiedziała że dziwny dźwięk jest efektem spalania w.w. gazu w rurce a nie jego cechą szczególną. Takich przykładów mógłbym podać mnóstwo. >Nauczucieli powinny wypierać programy edukacyjne. Takie programy każdy sobie może sam znaleźć w internecie bo o telewizji to szkoda gadać. Ale nic nie zastąpi nauczyciela/mistrza który wytłumaczy, wyjaśni, podpowie itd. Gdy zaczynałem praktyki szkolne pewien "nauczyciel zawodu" opierdzielił mnie za to, że zamiast mozolnie skrobać 3 śruby tępym pilnikiem na tokarni, uruchomiłem ją i obtoczyłem co trzeba bo wiedziałem jak. Ochrzan był nie za to że posłużyłem się maszyną ale za to, że nie będę miał co robić przez resztę czasu... Kurde ! No jak tak ma wyglądać "nauczanie" wydajności, oszczędności czasu, energii i materiałów to ja "dziękuję"... i podziękowałem rezygnując z tych "praktyk", poszedłem do prywaciarza. Taki system produkował miernoty, które nie zadają pytań, nie dociekają i nie kwestionują, czyli posłuszne masy robotnicze, którym jak coś kazać zrobić to będą to robić bez względu na to czy ma to sens czy nie i efekty widać wszędzie dookoła. Dzisiejsi dorośli na tym "nawozie" wyrośli i często mają dwie lewe ręce i pustkę w głowie. Nauczyciel ma inspirować, nakierowywać, objaśniać i wspierać a na to w systemie "realizacji programu" nie ma miejsca.
|
|
| | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>Takie oceny nikomu nie grożą.. >Ależ właśnie nauczyciele od zawsze byli tak oceniani dlatego tak duży nacisk kładli oni na zdawalność, czyli przepychanie głombów z klasy do klasy. Pewnie dyrektorzy cisnęli, bo szkoła z dużą niezdawalnością źle wypadała.
>>W kapitaliźnie elity kształci się w prywatnych szkołach. >A czym się one różnią od publicznych skoro muszą realizować TĄ SAMA podstawę programową ? Tam trafiają poprostu dzieci zamożniejszych rodziców i nic więcej. Nie wiem czym, ale przecież dzieci elit rzadko zostają robotnikami.
>>>dałbym nauczycielom DUŻĄ swobodę >>Żeby belferka stała się synekurą? >Nie. Mówię o nauczycielach a nie belfrach Ja też mówię o nauczycielach, termin belfer, choć jest gorszym (lekceważącym) określeniem nauczyciela, nie musi oznaczać gorszego nauczyciela, i tu nie oznacza. A idioci są wszędzie, ale to inny temat.
>>Nauczucieli powinny wypierać programy edukacyjne. >Takie programy każdy sobie może sam znaleźć w internecie Wiedza zawsze była dostępna także poza placówką edukacyjną, ale to nie wyklucza wyparcia nauczycieli przez programy edukacyjne.
>nic nie zastąpi nauczyciela/mistrza który wytłumaczy, wyjaśni, podpowie itd. Chcesz powiedzieć, że bez nauczyciela niczego nie można się nauczyć?
>Nauczyciel ma inspirować, nakierowywać, objaśniać i wspierać Niewykluczone, że wszystko to zawiera się w rzetelnym nauczaniu.
cr
|
|
| | | | | | | |  | | Wolnośćmyśli (1516 punktów) |
>Nie wiem czym, ale przecież dzieci elit rzadko zostają robotnikami. Bo ich rodzice wysyłają je na studia by zostały: lekarzami, prawnikami itd. i tu jest problem w tym, że to rodzice tego chcą a nie ich dzieci mają do tego predyspozycje i potem mamy "konowałów" oraz sprzedajnych lub nieudolnych prawników. Nie mamy też prawdziwych elit, bo to że ktoś jest zamożny i skończył jakieś studia nie czyni z niego człowieka elity- a łączny zestaw cech moralnych, etycznych, psychicznych łącznie z wykształceniem a nie tylko wyedukowaniem czyli skończonymi szkołami.
>Chcesz powiedzieć, że bez nauczyciela niczego nie można się nauczyć? Skądże, ale mówimy o szkole a nie samokształceniu w domu, bo to mało realne. Tu wracamy do nadmiarowości czyli przeludnienia. Towar wciskany wszystkim na siłę traci na atrakcyjności, w przeciwnieństwie do jego reglamentacji. Gdyby nie było obowiązku szkolnego a jednocześnie panował by powszechny nacisk na posiadanie wykształcenia - jeśli się chce coś osiągnąć- to wtedy młodzież sama by się garnęła do wiedzy. Ludzi jest zbyt wiele (to oddzielny temat do poruszenia) i nie wiadomo co z nimi zrobić, dlatego rozdaje się "wykształcenie" jak ulotki obniżając jego jakość.
A bardzo ważne jest też odpowiednie wyselekcjonowanie i ukierunkowanie ucznia, stwarzając mu też stosowne warunki do tego, by do zawodów wymagających np. społecznego zaufania kierować osoby posiadające odpowiednie predyspozycje a nie tylko chęć -"bo ja chcę zostać lekarzem".
|
|
| | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>>W kapitaliźnie elity kształci się w prywatnych szkołach.> >>A czym się one różnią od publicznych skoro muszą realizować TĄ SAMA podstawę programową ? Tam trafiają poprostu dzieci zamożniejszych rodziców i nic więcej.> >Nie wiem czym, ale przecież dzieci elit rzadko zostają robotnikami.> Bo ich rodzice wysyłają je na studiaKażdy by wysyłał... > >>nic nie zastąpi nauczyciela/mistrza który wytłumaczy, wyjaśni, podpowie itd.> >Chcesz powiedzieć, że bez nauczyciela niczego nie można się nauczyć?> Skądże, ale mówimy o szkole a nie samokształceniu w domu, bo to mało realne.Odpowiadałam na Twoje twierdzenie (które przywracam i podkreślam). > A bardzo ważne jest też odpowiednie wyselekcjonowanie i ukierunkowanie ucznia, stwarzając mu też stosowne warunki do tego, by do zawodów wymagających np. społecznego zaufania kierować osoby posiadające odpowiednie predyspozycje a nie tylko chęć -"bo ja chcę zostać lekarzem".Ktoś miałby ludzi selekcjonować? 
cr
|
|
| | | | | | | | | |  | | Wolnośćmyśli (1516 punktów) | > Ktoś miałby ludzi selekcjonować? Ukierunkowywać zgodnie z ich predyspozycjami, kierując do klas tematycznych, gdzie reszta przedmiotów jest ograniczona do minimum. Po co mam "wałkować" lektury z języka polskiego jak mnie interesuje technika ? A poza tym, dzieci są różne pod względem IQ, więc te bystrzejsze nudzą się wśród reszty robiąc to co one. Szkoła to nie taśma produkcyjna a dzieci to nie koła do roweru, że wszystkie muszą być takie same.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Po co mam "wałkować" lektury z języka polskiego jak mnie interesuje technika ? Może żeby dawać radę jako rodzic dziecka o zainteresowaniach humanistycznych?
>A poza tym, dzieci są różne pod względem IQ, więc te bystrzejsze nudzą się wśród reszty Najwyżej zaprzepaszczają potencjał, bo inteligentni ludzie, w tym dzieci, nudy nie znają.
cr
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Thoter (6650 punktów) | > inteligentni ludzie, w tym dzieci, nudy nie znają. >
Idioci też się nie nudzą, dają więcej rozrywki ogółowi jak inteligencja. Nastały ciekawe czasy, gdy dzieci rządzą rodzicami. Cały ten "demokratyczny" system to patologiczny kierat, który w kółko się kręci i wkręca się w ziemię. Żadna inteligencja tego nie odwróci.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Idioci też się nie nudzą, dają więcej rozrywki ogółowi jak inteligencja.Pewnie z nudów. 
cr
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Wolnośćmyśli (1516 punktów) | >Najwyżej zaprzepaszczają potencjał, Czy jest gorsza "zbrodnia" w systemie nauczania ?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>Najwyżej zaprzepaszczają potencjał, >Czy jest gorsza "zbrodnia" w systemie nauczania ? Dokonując codziennych wyborów zaprzepaszczamy ów potencjał nieustannie; wybieramy herbatę zamiast kawy i już coś tam odpuszczamy, bo zabrakło werwy; zbrodnia?
cr
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | >>>Najwyżej zaprzepaszczają potencjał, >>Czy jest gorsza "zbrodnia" w systemie nauczania ? >Dokonując codziennych wyborów zaprzepaszczamy ów potencjał nieustannie; wybieramy herbatę zamiast kawy i już coś tam odpuszczamy, bo zabrakło werwy; zbrodnia? właśnie kawę popijam herbatą
autor ma potencjał na X dzieci, nie będzie miał wcale, czy to zbrodnia?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>>>Najwyżej zaprzepaszczają potencjał, >>>Czy jest gorsza "zbrodnia" w systemie nauczania ? >>Dokonując codziennych wyborów zaprzepaszczamy ów potencjał nieustannie; wybieramy herbatę zamiast kawy i już coś tam odpuszczamy, bo zabrakło werwy; zbrodnia? >właśnie kawę popijam herbatą >autor ma potencjał na X dzieci, nie będzie miał wcale, czy to zbrodnia? Mnie o zbrodnię nie pytaj, nie ja się jej dopatrzyłam.
cr
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | >>>>>Najwyżej zaprzepaszczają potencjał, >>>>Czy jest gorsza "zbrodnia" w systemie nauczania ? >>>Dokonując codziennych wyborów zaprzepaszczamy ów potencjał nieustannie; wybieramy herbatę zamiast kawy i już coś tam odpuszczamy, bo zabrakło werwy; zbrodnia? >>właśnie kawę popijam herbatą >>autor ma potencjał na X dzieci, nie będzie miał wcale, czy to zbrodnia? >Mnie o zbrodnię nie pytaj, nie ja się jej dopatrzyłam. młody zdrowy byczek (w domyśle) znający się na wychowaniu i nauczaniu dzieci nie chce ich mieć (sam pisał), czy jest gorsza "zbrodnia" w naszym systemie społecznym
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wolnośćmyśli (1516 punktów) | >młody zdrowy byczek.. Wysuwasz nazbyt daleko idące wnioski na podstawie szczątkowych informacji. Ja nie wygłaszam prelekcji mówiąc: ma być tak i tak. Zadałem pytanie - częściowo na nie odpowiadając a resztę zostawiłem innym, czego do dowodzi ? Niektórzy ludzie nie mają dzieci, część żyje samotnie, powody są różne i nie zawsze zależne od nich. Nasz system społeczny to rodzaj "piramidy" która potrzebuje ciągłego rozrostu jej podstawy by całość nie runęła. I dlatego mimo przeludnienia słyszymy naciski na "dzietność" a nikt nie mówi o dojrzeniu do bycia rodzicem by kolejne pokolenie było choć ciut lepsze od poprzedniego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | >>młody zdrowy byczek.. > Niektórzy ludzie nie mają dzieci, część żyje samotnie, powody są różne i nie zawsze zależne od nich. jest tak jak ma byc inaczej być nie może, fizyka, wszystko jest zdeterminowane
>Nasz system społeczny to rodzaj "piramidy" która potrzebuje ciągłego rozrostu jej podstawy by całość nie runęła. dzieki AI, internetowi, komputerom, automatom, robotom, nie ma takiej opcji np 1 koparka zastepuje 100 kopaczy, jeden kombajn zbożowy 200 chłopów pańszczyźnianych
>nikt nie mówi o dojrzeniu do bycia rodzicem by kolejne pokolenie było choć ciut lepsze od poprzedniego. to powinno sie dokonywac w dzieciństwie gdzie juz mala dziewczynka opiekuje sie młodymi (nie lalkami a żywym malym człowiekiem pod okiem matki), bedąc dorosla wszystko wie o wychowaniu, edukowaniu, opiece, bez żadnych szkół, tak było w raju
dzieci lubia sie opiekowac mlodszymi, sprawia im to radosc, czują sie wazne, mlodsi chetnie sie sluchaja i bawia z starszymi nasladujac ich
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Wolnośćmyśli (1516 punktów) | >jest tak jak ma być inaczej być nie może, fizyka, wszystko jest zdeterminowane Może i mogło być wszystko inaczej i nie fizyka o tym zdecydowała lecz psychika, psychologia, bo to jak świat wygląda (relacje międzyludzkie, systemy itp.) zależy od tego jak reagujemy i jaki wpływ wywieramy na innych. Warto mieć tego świadomość i reagować świadomie. >dzieki Ai.. Źle to zrozumiałeś nie pisałem o mechanizacji lecz o np. ekonomii jak system emerytalny gdzie aby były pieniądze na te świadczenia to coraz więcej osób musi pracować a potem na nich jeszcze większa grupa. >to powinno się dokonywac w dzieciństwie.. Ale się nie dokonuje bo spora część rodziców jest ludźmi toksycznymi, którzy niszczą, tłamszą, tłumią, ignorują, umniejszają, poniżają -czasem nawet nie zdając sobie sprawy z tego jak bardzo KRZYWDZĄ wręcz nieodwracalnie swoje dzieci, które gdy same stają się rodzicami często też nie potrafią wychowywać swoich pociech bo zostały w dzieciństwie "wykrzywione" mentalnie. Idealizujesz model samo-wychowania pomijając względy niedoborów rozwoju psychicznego. W społecznościach pierwotnych pewnie nie ma tego problemu ale w naszej zindustrializowanej i zachłannej cywilizacji jest to problem podstawowy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>młody zdrowy byczek (w domyśle) znający się na wychowaniu i nauczaniu dzieci nie chce ich mieć (sam pisał), czy jest gorsza "zbrodnia" w naszym systemie społecznym Nie ma krzywdy - nie ma zbrodni.
cr
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | >>młody zdrowy byczek (w domyśle) znający się na wychowaniu i nauczaniu dzieci nie chce ich mieć (sam pisał), czy jest gorsza "zbrodnia" w naszym systemie społecznym >Nie ma krzywdy - nie ma zbrodni. @wolnośćmyśli pisał; Czy jest gorsza "zbrodnia" w systemie nauczania niż zaprzepaszczony potencjał? W raju mielismy tylko 2 zadania, przeżyć i się rozmnożyć, nie było nic o systemie edukacji, tym bardziej jego zaprzepaszczonym potencjale jako największa "zbrodnia" a wiec nierozmnożenie się czy samobójstwo to "zbrodnia" przeciwko przyrodzie (bogu)
powracając do tematu, prawdziwa edukacja to brak edukacji
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>@wolnośćmyśli pisał; Czy jest gorsza "zbrodnia" w systemie nauczania niż zaprzepaszczony potencjał? >W raju mielismy tylko 2 zadania, przeżyć i się rozmnożyć, nie było nic o systemie edukacji, tym bardziej jego zaprzepaszczonym potencjale jako największa "zbrodnia" >a wiec nierozmnożenie się czy samobójstwo to "zbrodnia" przeciwko przyrodzie (bogu) >powracając do tematu, prawdziwa edukacja to brak edukacji No ale jesteśmy nie w raju, a w miejscu, w którym edukacja dobrem jest, więc bliżej mi do twierdzenia, że zdolny ucierpi.
cr
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | > >@wolnośćmyśli pisał; Czy jest gorsza "zbrodnia" w systemie nauczania niż zaprzepaszczony potencjał?> >W raju mielismy tylko 2 zadania, przeżyć i się rozmnożyć, nie było nic o systemie edukacji, tym bardziej jego zaprzepaszczonym potencjale jako największa "zbrodnia"> >a wiec nierozmnożenie się czy samobójstwo to "zbrodnia" przeciwko przyrodzie (bogu)> >powracając do tematu, prawdziwa edukacja to brak edukacji> No ale jesteśmy nie w raju, a w miejscu, w którym edukacja dobrem jest, więc bliżej mi do twierdzenia, że zdolny ucierpi.trzymam się prawdy mi objawionej  Jest jak ma być inaczej być nie może. Marnotrawstwo jest cechą przyrody np obok mnie stoi wielki kasztan z niego spadlo tysiace kasztanów, z zadnego nie wyrośnie nowy, to zaprzepaszczony ogromny potencjał
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Marnotrawstwo jest cechą przyrody np obok mnie stoi wielki kasztan z niego spadlo tysiace kasztanów, z zadnego nie wyrośnie nowy, to zaprzepaszczony ogromny potencjał Ale może w naturalnym siedlisku kasztanowców kasztany są pokarmem zwierząt.
cr
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | okragly (21676 punktów) | >>Marnotrawstwo jest cechą przyrody np obok mnie stoi wielki kasztan z niego spadlo tysiace kasztanów, z zadnego nie wyrośnie nowy, to zaprzepaszczony ogromny potencjał >Ale może w naturalnym siedlisku kasztanowców kasztany są pokarmem zwierząt. jaki pożytek ma kasztanowiec z zjedzenia jego kasztanów przez zwierzeta? może np wiewiórki robią z nich zapasy w ziemi, zapominaja o swojej spiżarni, po czy w tym miejscu wyrasta kasztan?
czy wiedziałaś że zwykłe kasztany można jeść? nie wiedzialem ale w internecie piszą że nawet na surowo. Zdecydowanie lepiej smakują ugotowane, a wyśmienicie - uprażone. można też z nich przygotować zupę oraz masło do smarowania pieczywa, ciast i naleśników czy nalewke (straciłem okazje by zrobić)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>jaki pożytek ma kasztanowiec z zjedzenia jego kasztanów przez zwierzeta? Pożytek jest z wyprodukowania pokarmowej nadwyżki, tj. materiału siewnego.
>czy wiedziałaś że zwykłe kasztany można jeść? Piszą, że są trujące, jadalne kasztany to marony.
cr
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | >>jaki pożytek ma kasztanowiec z zjedzenia jego kasztanów przez zwierzeta? >Pożytek jest z wyprodukowania pokarmowej nadwyżki, tj. materiału siewnego. brakuje mi tego "materiału siewnego", wydaje sie że z kasztana zostanie tylko "nawóz" gdzie zjadając jabłko zostaje "materiał siewny" (pestek nie trawimy) w "nawozie",
>>czy wiedziałaś że zwykłe kasztany można jeść? >Piszą, że są trujące, jadalne kasztany to marony. -wyczytałem że kasztany zwykłe sa jadalne ale to chyba pomyłka -jak jedzą zwierzęta to chyba jadalne?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>jaki pożytek ma kasztanowiec z zjedzenia jego kasztanów przez zwierzeta?> >Pożytek jest z wyprodukowania pokarmowej nadwyżki, tj. materiału siewnego.> brakuje mi tego "materiału siewnego" > -jak jedzą zwierzęta to chyba jadalne?Nie jedzą chyba, nawet robaczywych nie ma.
cr
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | > >>>jaki pożytek ma kasztanowiec z zjedzenia jego kasztanów przez zwierzeta?> >-jak jedzą zwierzęta to chyba jadalne?> Nie jedzą chyba, nawet robaczywych nie ma. Sherlock Holmes był kobietą  dodam, że surowe kasztany były używane przez Indian jako trucizna na ryby, są wrażliwe na saponiny, śmiertelne dla nich niewielkie ilości, nieszkodliwe dla człowieka. To jest prawdziwa edukacja prosto z raju
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> surowe kasztany były używane przez Indian jako trucizna na rybyA po co truć ryby? 
cr
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | > >surowe kasztany były używane przez Indian jako trucizna na ryby> A po co truć ryby? jak zgłodniejesz to zrozumiesz  współczesnym odpowiednikiem jest rażenie prądem, niejeden przy tym zginął pozostałością z raju (zbieractwo, łowiectwo) jest zbieranie grzybów i łapanie ryb. Lubisz zbierac grzyby?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | > Marnotrawstwo jest cechą przyrody np obok mnie stoi wielki kasztan z niego spadlo tysiace kasztanów, z zadnego nie wyrośnie nowy, to zaprzepaszczony ogromny potencjałSkoro kasztan istnieje to jego strategia działa. Zapewne były rośliny bardziej oszczędne, których już nie ma. To jak w gospodarce. Przedsiębiorcy, którzy zarabiają ale nie wydają kończą marnie. Sprawie za to działają Ci, którzy zarabiają i wydają. Jak Ci przyroda coś da, to weź trochę dla siebie a resztę rozdaj innym. Jeśli za dużo zostawisz dla siebie, to wcześniej czy później, w ten czy inny sposób skończysz źle. youtu.be/5VCiU1osa3w
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thoter (6650 punktów) |
>Przedsiębiorcy, którzy zarabiają ale nie wydają kończą marnie. Sprawie za to działają Ci, którzy >zarabiają i wydają. >Jak Ci przyroda coś da, to weź trochę dla siebie a resztę rozdaj innym. Jeśli za dużo zostawisz >dla siebie, to wcześniej czy później, w ten czy inny sposób skończysz źle. >
W czasach monopolu rolnego właściciel gruntów rolnych był obarczony utrzymywaniem armii parobków i jeszcze większej armii osób, z których nie miał żadnych korzyści. Zapewniał im utrzymanie przez cały rok, chociaż większość potrzebował do prac sezonowych. Ponosił koszty budowy czworaków i edukacji wieśniaków. Te czasy się skończyły. Dzisiaj parobek dostaje tylko kasę na wegetację. Nikt się nie przejmuje nim i jego rodziną. Ktoś, kto ma na utrzymaniu rodzinę, nie pójdzie do pracy, z której ledwo sam wyżyje. Ci co oferują pracę, szukają najtańszej siły roboczej, której nie będą mieli problemu finansowego się pobyć. Dlatego nikt nie bierze do pracy młodych a wybiera kogoś, spośród pięciu armii naszych emerytów. Rodzina jest kosztem, to się ją likwiduje. Szkolenie młodych jest kosztem, to się zatrudnia starych. Tak pomału tyka bomba zegarowa, którą jedna demokratyczna władza podrzuca drugiej demokratycznej władzy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Wolnośćmyśli (1516 punktów) | >Marnotrawstwo jest cechą przyrody np obok mnie stoi wielki kasztan z niego spadlo tysiace kasztanów, z zadnego nie wyrośnie nowy, to zaprzepaszczony ogromny potencjał Nie - to działanie natury zapewniające pokarm i przetrwanie całej masie gatunków karmiących się owocami kasztana. Ale my nie jesteśmy "kasztanami" lecz ludźmi rozumnymi, którzy czują frustrację gdy ich potencjał jest marnotrawiony. Gdyby tak się nie działo większości problemów cywilizacyjnych by nie było.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wolnośćmyśli (1516 punktów) | >powracając do tematu, prawdziwa edukacja to brak edukacji W takim razie trzeba to ugryźć z innej strony i powiedzieć, że szkolna edukacja jest formą przemocy a naturalna/swobodna sprzyja uszczęśliwieniu osobnika. Tylko że cywilizacja nie lubi ludzi szczęśliwych bo tym niczego nie brakuje, a więc nie mają wykreowanych potrzeb do kariery, konsumpcji, bogacenia się itd. Z tym że naturalna edukacja jest dobra w naturalnych warunkach a tych już nie ma bo jest cywilizacja. I dlatego powstają ruchy "antycywilizacyjne" polegające na powrocie do naturalnego sposobu życia. Bo cywilizacja to też jest system, który nazbyt rozbudowany zaczyna ciemiężyć zamiast służyć. I z tego powodu w filmowej serii: "Star Trek-a" w wielu miejscach pojawiały się wątki kolonistów, którzy zakładali swoje osady na innych planetach, gdyż mieli już dość tego systemu. I gdyby była taka możliwość to ja zostałbym takim kolonistą. Edukacja tak jak wszystko inne co słuszne i prawdziwe powinna przebiegać lekko, bez przymusu i właśnie naturalnie czyli odpowiadać potrzebom młodych umysłów w kwestii zdobywania interesującej ich wiedzy bez wysiłku.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | >>powracając do tematu, prawdziwa edukacja to brak edukacji >W takim razie trzeba to ugryźć z innej strony i powiedzieć, że szkolna edukacja jest formą przemocy a naturalna/swobodna sprzyja uszczęśliwieniu osobnika. moze głównym zadaniem szkoly jest przechowywanie dzieci gdy rodzice w pracy? też przygotowuje do biegania w kolowrotku patoelit
>Z tym że naturalna edukacja jest dobra w naturalnych warunkach a tych już nie ma bo jest cywilizacja. historia zatoczy kolo a w zasadzie spirale, powróci raj ale na innym poziomie (spirali) w którym będą wszystkie zdobycze techniki, będą odrzucone te które dziela np Amisze zabronili swoim wyznawcom robić sobie zdjecia, żeby nie tworzyć JA (w raju tez nie bylo JA, zawsze MY)
>I dlatego powstają ruchy "antycywilizacyjne" polegające na powrocie do naturalnego sposobu życia. to nie jest seksi, żadna dziewczyna nie będzie chciała w takim mieszkac, a kobiety sa osią raju wokol której wszystko sie toczy
>w filmowej serii: "Star Trek-a" w wielu miejscach pojawiały się wątki kolonistów, którzy zakładali swoje osady na innych planetach, gdyż mieli już dość tego systemu. I gdyby była taka możliwość to ja zostałbym takim kolonistą. u zwierząt stadnych osią są samice i tylko one zbudują nowyraj. Nie mozna go zbudowac wg patrialchalnych zasad np hierarchia, własność, przemoc, indywidualizm
>Edukacja tak jak wszystko inne co słuszne i prawdziwe powinna przebiegać lekko, bez przymusu i właśnie naturalnie czyli odpowiadać potrzebom młodych umysłów w kwestii zdobywania interesującej ich wiedzy bez wysiłku. kazde zwierze kieruje sie przyjemnością, ona drogowskazem że cierpienie uszlachetnia to gadka patoelit (też narzuconej nam wiary katolickiej) do niewolnikow
|
|
| | | |  | | qwery (2864 punktów) | > >>>szkoła prywatnym bardzo by na tym zależało.> >>>Jest sposób, ale szkoła tego nie załatwi.> >>Bo zainteresowani nie są zainteresowani?> >[...] Nie wiem czy pytałaś o to na co odpowiadam.> Też widzę trochę niejasności między nami.  > >Zainteresowanym miał by być rodzic czy szkoła?> Piszesz, że 'szkołom prywatnym by zależało' i że 'szkoła tego nie załatwi' stąd moje pytanie czy zainteresowani nie są zainteresowani.> >No oki jeszcze raz spróbuje. Jak szkoła, to musiała by zatrudniać mistrza do każdego ucznia, może by to coś dało ale rodzice by ją olali i sami se pozatrudniali. Jak rodzice to by tyle nie pracowali, szczególnie faceci, a uczyli dzieci od małego.> Szukasz kosztownego rozwiązania, a tu chodzi o tanią korektę systemu istniejącego. I ja twierdzę, że nauczyciel będzie efektywniejszy, gdy sprawdzanie wiedzy uczniów będzie skutkowało oceną pracy nauczyciela.Dlaczego nie udaje się tego zrobić ze szkołami? To trochę gorsze rozwiązanie. Uśrednia jakosć pracy tych kilku nauczycieli przedmiotu których szkoła ma. Jedńak jak szkoła jest mała, droga, prywatną to może mieć np dwu nauczycieli matematyki. No i taka szkoła potem patrzy w ewd w części wartości dodanej, i widzi że ci nauczyciele to uczą tak jak i wszyscy inni. Nie ma się czym w tym zakresie chwalić by sciagnać więcej kasy od rodziców. Dlaczego nie szukają lepszych. Ą może szukają. Dlaczego jednak nie znajdują? Potencjał jest. Rodzic, może mistrz, może zrobić sprawy niebywale, naprawdę, wiem po sobie  Z tego co wiem to szkoła wie jakie wyniki mieli uczniowie na wejściu i jakie mają na wyjściu. Publikują to, to chyba i wiedza. Może przypozadkowac konkretne wyniki pod konkretnego nauczyciela, wsadzić to we właściwą kohortę wyniku końcowego i sprawdzić wartość dodana. Myślisz że szkoły prywatne by tego nie robiły jak by była szansa że w ten sposób coś tu zmienia? One dobrze wiedzą że nic to nie da. Nauczyciel musiał by być jeden do jednego ucżnia, zaangażowany jak rodzic. Myślę że szkoły to sprawdzały i dobrze wiedzą że nauczyciel nie gra roli, jest jak kalkulator do podliczenia zakupów, wystarczy zwykły, nie trzeba naukowego. Jednak upowszechnienie tej wiedzy umniejszyło by też znaczenia samych szkół, siedzą więc cicho.
|
|
| | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> twierdzę, że nauczyciel będzie efektywniejszy, gdy sprawdzanie wiedzy uczniów będzie skutkowało oceną pracy nauczyciela.> Dlaczego nie udaje się tego zrobić ze szkołami? To trochę gorsze rozwiązanie. Uśrednia jakosć pracy tych kilku nauczycieli przedmiotu których szkoła ma. Jedńak jak szkoła jest mała, droga, prywatną to może mieć np dwu nauczycieli matematyki. No i taka szkoła potem patrzy w ewd w części wartości dodanej, i widzi że ci nauczyciele to uczą tak jak i wszyscy inni.Czyli sam więc widzisz, że powinno się weryfikować nauczycieli, a nie szkoły. I do tego proponuję prowadzić tę kontrolę stale, bo chodzi o to, żeby ich pracę weryfikował każdy okresowy pisemny sprawdzian uczniów. > Dlaczego nie szukają lepszych. Ą może szukają. Dlaczego jednak nie znajdują?Bo nie podchodzą do tematu naukowo. A ja takie właśnie podejście proponuję. > szkoła wie jakie wyniki mieli uczniowie na wejściu i jakie mają na wyjściuWyniki w rozumieniu 'oceny nauczania', które uczniom sama szkoła wystawia.  > Myślisz że szkoły prywatne by tego nie robiły jak by była szansa że w ten sposób coś tu zmienia?W elitarnych zawodach (tu rozpolitykowana część nauczycielstwa gromko zaprzeczy) opiniotwórcze jest tzw. środowisko, a ono będzie torpedowało takie rozwiązanie, które zmusi do rzetelnej pracy, a do tego wprowadzi element rywalizacji, przez co ograniczy możliwość organizowania grupowych roszczeń. Nadzieją zastąpienie nauczycieli i egzaminatorów odpowiednimi programami. > Myślę że szkoły to sprawdzałySzkoły to głównie nauczyciele. > Myślę że szkoły to sprawdzały i dobrze wiedzą że nauczyciel nie gra roli, jest jak kalkulator do podliczenia zakupów, wystarczy zwykły, nie trzeba naukowego. Jednak upowszechnienie tej wiedzy umniejszyło by też znaczenia samych szkół, siedzą więc cicho.Szkoły nieprędko upadną, bo to one urabiają społeczeństwo.
cr
|
|
| | | | | |  | | okragly (21676 punktów) |
>Szkoły to głównie nauczyciele. >Szkoły nieprędko upadną, bo to one urabiają społeczeństwo. większość polityków to nauczyciele. Ktoś kto lubi rządzić wybiera zawód nauczyciela, ćwiczy sztukę władzy, manipulacji, dominacji, na bezbronnych młodych, po czym zostaje radnym, burmistrzem, poslem, ministrem, premierem, prezydentem. Mamy nadreprezentacje nauczycieli w patoelitach
|
|
| | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | > >Szkoły to głównie nauczyciele.> >Szkoły nieprędko upadną, bo to one urabiają społeczeństwo.> większość polityków to nauczyciele. Ktoś kto lubi rządzić wybiera zawód nauczyciela, ćwiczy sztukę władzy, manipulacji, dominacji, na bezbronnych młodych, po czym zostaje radnym, burmistrzem, poslem, ministrem, premierem, prezydentem. Mamy nadreprezentacje nauczycieli w patoelitachŹródło? Myślę zaś że na nauczycieli idą wygodniccy lubiący wolny czas Sam może bym poszedł, gdyby nie te dzieciaki  .
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) |
> >>Szkoły nieprędko upadną, bo to one urabiają społeczeństwo.  > >większość polityków to nauczyciele. Ktoś kto lubi rządzić wybiera zawód nauczyciela, ćwiczy sztukę władzy, manipulacji, dominacji, na bezbronnych młodych, po czym zostaje radnym, burmistrzem, poslem, ministrem, premierem, prezydentem. Mamy nadreprezentacje nauczycieli w patoelitach> Źródło?okragly  > Myślę zaś że na nauczycieli idą wygodniccy lubiący wolny czasmoże z nadmiaru czasu ida w politykę? w mojej rodzinnej wsi połowa radnych i burmistrz to nauczyciele w państwie to premierzy: Tusk, Marcinkiewicz, Mazowiecki, Morawiecki i wiele innych prezydenci: Komorowski, Duda
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> większość polityków to nauczyciele. Ktoś kto lubi rządzić wybiera zawód nauczyciela, ćwiczy sztukę władzy, manipulacji, dominacji, na bezbronnych młodych, po czym zostaje radnym, burmistrzem, poslem, ministrem, premierem, prezydentem. Mamy nadreprezentacje nauczycieli w patoelitach Zgadza się, wśród kandydatów na parlamentarzystów nauczyciele są najliczniejsi po biznesmenach. Na ponad 6 tys. kandydatów nauczycieli jest 720 plus 12 wykładowców i 22 dyrektorów szkół. 
cr
|
|
| | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | > >większość polityków to nauczyciele. Ktoś kto lubi rządzić wybiera zawód nauczyciela, ćwiczy sztukę władzy, manipulacji, dominacji, na bezbronnych młodych, po czym zostaje radnym, burmistrzem, poslem, ministrem, premierem, prezydentem. Mamy nadreprezentacje nauczycieli w patoelitach> Zgadza się, wśród kandydatów na parlamentarzystów nauczyciele są najliczniejsi po biznesmenach. Na ponad 6 tys. kandydatów nauczycieli jest 720 plus 12 wykładowców i 22 dyrektorów szkół.  I w ilości która się dostała jest podobnie forsal.pl/(*)-kim-sa-z-zawodu-politycy.htmlWydaje się że mają dużo czasu, latwośc wystąpień publicznych, itd. Ciekawe jak by tak popatrzeć jedynie po kluczowych politykach.
|
|
| | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >Na ponad 6 tys. kandydatów nauczycieli jest 720 plus 12 wykładowców i 22 dyrektorów szkół.  > I w ilości która się dostała jest podobnie> forsal.pl/(*)-kim-sa-z-zawodu-politycy.html Aha, ale zacytuję:W polskim Sejmie największą grupę zawodową stanowią nauczyciele i wykładowcy akademiccy - jest ich 82 na 460. Druga najpopularniejsza profesja to zawód ekonomisty (47 posłów), a trzecia - prawnika (40 osób). Wśród posłów nie brakuje też politologów (29), przedsiębiorców (25) i historyków (23). W Sejmie zasiada też m.in. 19 lekarzy, 16 osób z wykształceniem rolniczym, 12 inżynierów budownictwa, 10 inżynierów mechaników i 10 dziennikarzy. Po 3 osoby wykonują zawód elektronika i chemika. Wśród najbardziej nietypowych zawodów wykonywanych przez posłów znalazły się: koszykarz, optyk, fizjoterapeuta, inżynier technologii drewna, ratownik górski, weterynarz czy archeolog. > Wydaje się że mają dużo czasu, latwośc wystąpień publicznych, itd.> Ciekawe jak by tak popatrzeć jedynie po kluczowych politykach.Przeważają prawnicy.
cr
|
|
| | | | | |  | | qwery (2864 punktów) |
> >szkoła wie jakie wyniki mieli uczniowie na wejściu i jakie mają na wyjściu> Wyniki w rozumieniu 'oceny nauczania', które uczniom sama szkoła wystawia.  A ską, za kogo mnie masz  Wyniki na starcie to jak uczen wchodzi do szkoły średniej i ma test osmoklasosty a na wyjściu to matura.
|
|
| | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>szkoła wie jakie wyniki mieli uczniowie na wejściu i jakie mają na wyjściu> >Wyniki w rozumieniu 'oceny nauczania', które uczniom sama szkoła wystawia.  > A ską, za kogo mnie masz Wyniki na starcie to jak uczen wchodzi do szkoły średniej i ma test osmoklasosty a na wyjściu to matura.No i właśnie te oceny są wystawione przez uczących, a to jest mało wartościowe jako ocena uczącego.
cr
|
|
| | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | > >>>szkoła wie jakie wyniki mieli uczniowie na wejściu i jakie mają na wyjściu> >>Wyniki w rozumieniu 'oceny nauczania', które uczniom sama szkoła wystawia.  > >A ską, za kogo mnie masz Wyniki na starcie to jak uczen wchodzi do szkoły średniej i ma test osmoklasosty a na wyjściu to matura.> No i właśnie te oceny są wystawione przez uczących, a to jest mało wartościowe jako ocena uczącego.Co za różnica kto wystawia ocenę? Może i komputer wystawiać gdyby egzaminy opierały się zaznaczaniu poprawnych odpowiedzi z pośród kilku podanych. Przecież ocen maturalnych nie wystawiają nauczyciele danego ucznia, ani w teście osmoklasosty tak się nie dzieje. Oceny są więc wystawiane sprawiedliwe.
|
|
| | | | | | | | |  | | Wolnośćmyśli (1516 punktów) |
>Co za różnica kto wystawia ocenę? Może i komputer wystawiać gdyby egzaminy opierały się zaznaczaniu poprawnych odpowiedzi z pośród kilku podanych. Tak być nie może - mam na myśli wybór odpowiedzi - gdyż wtedy nawet idiota zdobędzie pewną ilość punktów zaznaczając losowo jakieś odpowiedzi. Odpowiedź na pytanie musi być samodzielnie napisana przez ucznia, bo tylko wtedy wiadomo że on to wie.
|
|
| | | | | | | | | |  | -1 na 1 | qwery (2864 punktów) | >>Co za różnica kto wystawia ocenę? Może i komputer wystawiać gdyby egzaminy opierały się zaznaczaniu poprawnych odpowiedzi z pośród kilku podanych. >Tak być nie może - mam na myśli wybór odpowiedzi - gdyż wtedy nawet idiota zdobędzie pewną ilość punktów zaznaczając losowo jakieś odpowiedzi. >Odpowiedź na pytanie musi być samodzielnie napisana przez ucznia, bo tylko wtedy wiadomo że on to wie.
Zlituj się człowieku. Słyszałeś kiedyś o prawdopodobieństwie? Jak masz 5 odpowiedzi w tym jedna poprawną to jak zdobywasz 20% punktów to wiadomo że niewiele albo i nic nie umiesz. Szuka się tych co mają więcej. Niedoskonałości metody są nieważne. Zresztą ńie o to chodzi. Na maturze z matmy pisze się rozwiązanie a sprawdzający sprawdzą jego poprawność i wynik. Nie wiem jakich wad dopatruje się tu cr.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Wolnośćmyśli (1516 punktów) | >Słyszałeś kiedyś o prawdopodobieństwie? Tak.. słyszałem.. ale nawet małpa z lasu da radę uzyskać te 20% z testu. Czy to znaczy że szkołę mogą kończyć małpy ? Zadaniem szkół jest edukowanie a nie dawanie dyplomów idiotom bez pojęcia o niczym. Nie każdy musi ukończyć podstawówkę czy dowolną inną szkołę. Umiesz przechodzisz dalej, nie umiesz odpadasz. To powinna być SELEKCJA a nie masówka z przymróżeniem oka jak teraz. I wtedy wiadomo od razu: ten/ta ukończył/a wszystkie klasy a ten/ta tylko trzy. Wtedy miernota nie zajmie miejsca pracy komuś kto coś wie. Miejsce miernot jest przy "łopacie". Tu nie ma miejsce na litowanie się. Liberalna tolerancja doprowadziła właśnie do takich patologii. Według badań aż 70% polaków ma trudności ze zrozumieniem tego co czyta. Dlaczego ?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>Słyszałeś kiedyś o prawdopodobieństwie? >Tak.. słyszałem.. ale nawet małpa z lasu da radę uzyskać te 20% z testu. Czy to znaczy że szkołę mogą kończyć małpy ?
O rany, jak masz 20%, czy nawet 40% to nie zdałeś. A jak masz poniżej np 80% to się nie dostales. Czy to takie trudne?
>Zadaniem szkół jest edukowanie a nie dawanie dyplomów idiotom bez pojęcia o niczym. Nie każdy musi ukończyć podstawówkę czy dowolną inną szkołę. Umiesz przechodzisz dalej, nie umiesz odpadasz. To powinna być SELEKCJA a nie masówka z przymróżeniem oka jak teraz. I wtedy wiadomo od razu: ten/ta ukończył/a wszystkie klasy a ten/ta tylko trzy. Wtedy miernota nie zajmie miejsca pracy komuś kto coś wie. Miejsce miernot jest przy "łopacie".
Jakiej pracy? Szkoła decyduje w najlepszych zawodach. Prawnik, lekarz, informatyk. Tam gdzie jest duża konkurencja.
>Tu nie ma miejsce na litowanie się. Liberalna tolerancja doprowadziła właśnie do takich patologii. Według badań aż 70% polaków ma trudności ze zrozumieniem tego co czyta. Dlaczego ?
Bo to nie jest proste? Zależy od tekstu. Błędy są dość powszechne. Pytanie - na ile nie rozumie.
|
|
| | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Co za różnica kto wystawia ocenę? Taka, jak między Twoją i moją oceną tego pytania.
cr
|
|
| | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>Co za różnica kto wystawia ocenę? >Taka, jak między Twoją i moją oceną tego pytania.
Nie rozumiem Cię chyba? Czy chciałaś powiedzieć że ocena testu osmoklasosty i matury jest tendencyjna? No z polskiego to może można to sobie wyobrazić, ale z matematyki?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>>Co za różnica kto wystawia ocenę? >>Taka, jak między Twoją i moją oceną tego pytania. >Nie rozumiem Cię chyba? Z oczywistych powodów nie oceniamy go równie pozytywnie.
>Czy chciałaś powiedzieć że ocena testu osmoklasosty i matury jest tendencyjna? Może taką być, ale nie o te egzaminy chodzi, bo do tych uczniowie uczą się sami.
O skuteczności nauczyciela można się dowiedzieć ze sprawdzianu zwłaszcza po pojedynczej lekcji.
cr
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | qwery (2864 punktów) |
>>Czy chciałaś powiedzieć że ocena testu osmoklasosty i matury jest tendencyjna? >Może taką być, ale nie o te egzaminy chodzi, bo do tych uczniowie uczą się sami. >O skuteczności nauczyciela można się dowiedzieć ze sprawdzianu zwłaszcza po pojedynczej lekcji.
Prawda. Do testu 8 klasisty czy matury uczniowie tak naprawdę uczą się sami. Prawda jest że o skuteczności nauczyciela moglibyśmy się dowiedzieć po pojedynczej lekcji. Jednak co nam po identyfikacji takiej skuteczności która nie prowadzi do lepiej zdanych wymienionych egzaminów. Gdyby prowadziłą to by była jednak widoczna w ewd, Wiedza czy umiejetnosci na której zależy systemowi najwidoczniej mają być w pamięci długotrwałej a nie efemerycznie pojawiające się na krótko w małych pakietach do szybkiego wykorzystania i zapomnienia i zalezeć od nauczyciela. Egzaminy testują przydatność do realnych warunków w pracy. Czyli nuda, wrogie czy obojętne środowisko, i masz sobie dawać radę.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Prawda jest że o skuteczności nauczyciela moglibyśmy się dowiedzieć po pojedynczej lekcji. Jednak co nam po identyfikacji takiej skuteczności która nie prowadzi do lepiej zdanych wymienionych egzaminów. Zależy kogo rozumiesz przez 'my'; ja jestem za skutecznymi nauczycielami, bo dzięki nim uczniowie lepiej wykorzystają spędzony w szkole czas; egzaminy też powinny pójść im lepiej.
cr
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>Prawda jest że o skuteczności nauczyciela moglibyśmy się dowiedzieć po pojedynczej lekcji. Jednak co nam po identyfikacji takiej skuteczności która nie prowadzi do lepiej zdanych wymienionych egzaminów. >Zależy kogo rozumiesz przez 'my'; ja jestem za skutecznymi nauczycielami, bo dzięki nim uczniowie lepiej wykorzystają spędzony w szkole czas; egzaminy też powinny pójść im lepiej.
Ja już uzasadnialem. Nauczyciele prawdopodobnie mają różną skuteczności co do tego co bezpośrednio po lekcji wynosi uczeń, albo mieli by gdyby pomiar był jednorazowy a nie ciągły. Jednak co z tego nawet jak by? Nie tego oczekują w weryfikacji i nie tego oczekuje realne życie. Piszesz "egzaminy też powinny pójść im lepiej", no właśnie, "powinien", ale nie ma żadnych dowodów że jedno ma na drugie jakiekolwiek przełożenie. Moim osobistym zdaniem miało by, jeśli taki nauczyciel wpadł by raz, może dwa do szkoły, jego tematy były by zapamiętane i lepiej opanowane. Ale to maks, możliwego efekty. W dłuższej perspektywie nic to nie da. Bo i nie daje. Patrz Ewd.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Nie tego oczekują w weryfikacji Piszesz o realiach w oświacie, a ja o motywowaniu nauczycieli w kontekście korzyści dla ucznia.
>Piszesz "egzaminy też powinny pójść im lepiej", no właśnie, "powinien", ale nie ma żadnych dowodów że jedno ma na drugie jakiekolwiek przełożenie. Nie ma też dowodów na to, że jak uczniowie sami się będą uczyli i sami oceniali to źle im pójdzie na egzaminach, ale wiemy dlaczego to zły pomysł: bo samoocenianie jest niemiarodajne.
>Moim osobistym zdaniem miało by, jeśli taki nauczyciel wpadł by raz, może dwa do szkoły, jego tematy były by zapamiętane i lepiej opanowane. Ale to maks, możliwego efekty. W dłuższej perspektywie nic to nie da. Bo i nie daje. Patrz Ewd. EWD nie mierzy skuteczności nauczyciela, więc i go nie motywuje. A zasługę mogą mieć choćby korepetytorzy. Bo jakoś tak się dzieje, że w elitarnych szkołach większość rodziców na nich stać.
cr
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | qwery (2864 punktów) |
>>Piszesz "egzaminy też powinny pójść im lepiej", no właśnie, "powinien", ale nie ma żadnych dowodów że jedno ma na drugie jakiekolwiek przełożenie. >Nie ma też dowodów na to, że jak uczniowie sami się będą uczyli i sami oceniali to źle im pójdzie na egzaminach, ale wiemy dlaczego to zły pomysł: bo samoocenianie jest niemiarodajne.
Uczniowie uczą się sami. Dlatego też rola nauczyciela jest tak mało istotna. Wystarczy zobaczyć jak różne wyniki mają uczniowie tej samej klasy w szkole podstawowej, czy i czasem sredniej. Trudno zaś samemu sobie ocenić np. rozprawkę i tu jest potrzebny ktoś kto to zrobi. Wydaje się że wszyscy nauczyciele są tu bez wpływu na wynik np. maturalny. Uznajmy że są dostatecznie dobrzy i już nie może być lepiej. Za to matematykę w formie testu, czy też w formie zadań z podanymi rozwiązaniami już ocenić sobie samemu łatwiej. Mój syn tak się przygotowywał do matury np. z matmy, sam się uczył i sam oceniał. Ja jednak, by to zagrało, musiałem użyć swoich sposobów, poświęcić czas, itp. Ale problemem nie było samoocenianie się w możliwych zakresach a samouczenie się. Rolą nauczyciela jest właśnie takie tworzenie admosfera pracy, motywowanie. Jednak ponieważ ma nie jednego czy dwu uczniów, uczniowie nie są jego dziećmi, to w realiach jakie ma nawet najlepszy motywator nic nie zdziała. Naprawdę, gdyby był jakiś sposób to on już by był powszechny. Nie ma cudownego składnika w edukacji zbiorowej.
>>Moim osobistym zdaniem miało by, jeśli taki nauczyciel wpadł by raz, może dwa do szkoły, jego tematy były by zapamiętane i lepiej opanowane. Ale to maks, możliwego efekty. W dłuższej perspektywie nic to nie da. Bo i nie daje. Patrz Ewd. >EWD nie mierzy skuteczności nauczyciela, więc i go nie motywuje.
Często mierzy, tyle że my nie mamy dostępu do tych danych. Szkoły mają, bo mogą sobie podłożyć pod nauczyciela konkretnych uczniów z klas które on prowadził np przez 4 lata liceum. Szkoły wiedzą jaki wynik oni mieli na wejściu i wyjściu. I tak jak pisałem, gdyby oni grali jakaś istotną rolę to by to się upowszechniło, nauczyciele starali by się o odpowiednie dowody swego sprawstwa, a w ogłoszeniach o pracę były by formułowane odpowiednie wymagania.
>A zasługę mogą mieć choćby korepetytorzy. Bo jakoś tak się dzieje, że w elitarnych szkołach większość rodziców na nich stać.
Trudno powiedzieć, wydaje się że korepetytorzy użyci w dużej ilości mogą mieć znaczenie. A jednak, znów to ewd. W danej kohorcie wyniku końcowego są z pewnością szkoły z uczniami ze średnio z bogatszych i biedniejszych rodzin. Wydawac by się więc mogło że wartość dodana powinna być w nich istotnie rózna. Nic z tego. Nie ma nic takiego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Wolnośćmyśli (1516 punktów) | >.. wydaje się że korepetytorzy użyci w dużej ilości mogą mieć znaczenie. No i mają wskaźnikowe, bo ich istnienie dowodzi nieskuteczności systemu nauczania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>.. wydaje się że korepetytorzy użyci w dużej ilości mogą mieć znaczenie. >No i mają wskaźnikowe, bo ich istnienie dowodzi nieskuteczności systemu nauczania. >
Ale nie dowodzi ich skuteczności.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Wolnośćmyśli (1516 punktów) | Oczywiście bo mieć wiedzę a umiejętność jej objaśnienia i przekazania to dwie różne sprawy. Tak jak wiedza przydatna i zbędna. Większość z nas nigdy nie będzie (bo nie ma takiej potrzeby) być naukowcami czy teoretykami - nam potrzebna jest wiedza praktyczna, pozwalająca zrozumieć rzeczywistość i w niej sprawnie funkcjonować - resztę można uznać za nadprogramową. Natomiast szkoły są (niestety) miejscami tresury do bycia posłusznym robotnikiem i dlatego aby wypełnić czymś te długie lata "nauki", wpaja się nam te wszystkie zbędne dyrdymały, które w normalnym świecie powinny mieć klauzulę: *dla zainteresowanych. Przykład: w Indiach uczy się powszechnie szybiego liczenia w pamięci z użyciem palców/dłoni (nie wiem dokładnie na czym to polega) nawet rachunków na dużych liczbach, i oni radzą sobie z tym świetnie, licząc znacznie szybciej niż my na kalkulatorze.. można ? A u nas pierdzieli się o jakichś "cotangensach" czy "Zemstach" fredry... pytając co autor miał na myśli ? A co mnie to obchodzi.. mógł się jasniej wyrażać !
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | qwery (2864 punktów) | Niedokładnie spojrzalem i myślałem że masz nick "Wolnomyśliciel", już Ci chciałem pisać że trafnie wybraleś 😆
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> > samoocenianie jest niemiarodajne.> Uczniowie uczą się sami. Dlatego też rola nauczyciela jest tak mało istotna.Jeśli uczniowie uczą się sami, po co płacić nauczycielom. > Rolą nauczyciela jest [...] motywowanie.Motywowanie to machanie kijem i marchewką. > gdyby oni [nauczyciele] grali jakaś istotną rolę to [...] starali by się o odpowiednie dowody swego sprawstwaTo by oznaczało konkurowanie, ale skoro do niego nie dążą, to znaczy, że zarabiają na satysfakcjonującym poziomie. > wydaje się że korepetytorzy użyci w dużej ilości mogą mieć znaczenieWłaśnie, korepetytor jest uczącym ocenianym zewnętrznie, przez szkołę!  > A jednak, znów to ewd. W danej kohorcie wyniku końcowego są z pewnością szkoły z uczniami ze średnio z bogatszych i biedniejszych rodzin. Wydawac by się więc mogło że wartość dodana powinna być w nich istotnie rózna. Nic z tego. Nie ma nic takiego.Twierdzisz, że wszystkie szkoły uczą na jednakowym poziomie, a mimo to uparcie wylicza się ten wskaźnik? No - to jest gorzej niż myślałam.
cr
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | > >> samoocenianie jest niemiarodajne.> >Uczniowie uczą się sami. Dlatego też rola nauczyciela jest tak mało istotna.> Jeśli uczniowie uczą się sami, po co płacić nauczycielom.Ja syna nie uczyłem do matury, Jednak wkładałem swą pracę, w organizację, stworzyłem nawet część programu, pilnowałem by zaczynał. Byłem jak by animatorem. Podobną funkcję, tylko w trudniejszych warunkach pełni nauczyciel, dodatkowo nieco ułatwia bo może coś wytłumaczyć, nie trzeba szukać w internecie. Powinni się więc nie nazywać jedynie nauczycielami bo to nadtto sugeruje że oni nauczają, powinni nazywać się może pomocą uczniowską? I za to im należalo by płacić. Za pomoc. > >Rolą nauczyciela jest [...] motywowanie.Jak wyżej napisałem, nie tylko. Ogólnie można określić ich rolę jako animator nauki i pomoc naukowa  > Motywowanie to machanie kijem i marchewką.> >gdyby oni [nauczyciele] grali jakaś istotną rolę to [...] starali by się o odpowiednie dowody swego sprawstwa> To by oznaczało konkurowanie, ale skoro do niego nie dążą, to znaczy, że zarabiają na satysfakcjonującym poziomie.Moim zdaniem jak najbardziej zarabiają dobrze, nie są szczególnie lotni, a jak niektórzy są to i są wygodni, to czego mieli by się spodziewać. W każdym razie jak Czarnek mówił, nie ma istotnej liczby wakatów. A jak ja pisze - ich rola dla wyniku jest bez większego znaczenia. Byle przyszedł na lekcje, coś tam pogadał na temat, zrobił i sprawdził sprawdzian. > >wydaje się że korepetytorzy użyci w dużej ilości mogą mieć znaczenie> Właśnie, korepetytor jest uczącym ocenianym zewnętrznie, przez szkołę!  Nie wiadomo jednak co działa. Czy działania korepetytora czy np wkurzenie albo troską rodzica który tego korepetytora najął. > >A jednak, znów to ewd. W danej kohorcie wyniku końcowego są z pewnością szkoły z uczniami ze średnio z bogatszych i biedniejszych rodzin. Wydawac by się więc mogło że wartość dodana powinna być w nich istotnie rózna. Nic z tego. Nie ma nic takiego.> Twierdzisz, że wszystkie szkoły uczą na jednakowym poziomie, a mimo to uparcie wylicza się ten wskaźnik? No - to jest gorzej niż myślałam.Jest jak mówisz. Ale już zdaje się pisałem po co to może być robione. Np gdyby w jakiejś szkole najeto nauczycieli kompletnie nieodpowiedzialnych, nieprzychodzacych na zajęcia, nierobiacych sprawdzianów, to ten wskaźnik by to pewnie wyłapał. Bo wszystkie szkoły w Polsce są wystarczająco dobre, i nie mogą być już lepsze (jeśli chodzi o wartość dodana), ale z pewnoscią mogą być gorsze. Jednak to nie jest takie proste. Czytałem kiedyś o jakiejś prywatnej szkole na zachodzie uczącej wg jakiegoś luzackiego systemu, i ona ponoć była kiepska, ale czy oni tam mieli odpowiednik naszego ewd do zbadania tego to nie wiem. Do tego tak zrobiono ta grafikę że na pierwszy rzut oka wydaje się że różnice są, a to dodaje rangi nauczyciela i szkolą. Ludzie mówią np trzeba dobrze nauczyciela zapłacić żeby byli dobrzy, żeby dobrzy przyszli do zawodu itd. A to ściema. Myślę że inteligentni ludzie wiedza o tym, ale czemu mieli by podważać autorytet nauczycieli. I tak to leci.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> ich rola dla wyniku jest bez większego znaczenia. Byle przyszedł na lekcje, coś tam pogadał na temat, zrobił i sprawdził sprawdzian.[...]> Nie wiadomo jednak co działa. Czy działania korepetytora czy np wkurzenie albo troską rodzicaSkoro uczeń uczy się sam oraz musi konkurować o miejsce w szkole wyższego szczebla, to działa owo konkurowanie. Ale ja chcę edukowania także wcześniej, inaczej szkolnictwo jest stratą czasu i pieniędzy. > Myślę że inteligentni ludzie wiedza o tym, ale czemu mieli by podważać autorytet nauczycieli.Taka postawa ma swoją nazwę, ale nie nauczono mnie jaką. 
cr
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | qwery (2864 punktów) | > >ich rola dla wyniku jest bez większego znaczenia. Byle przyszedł na lekcje, coś tam pogadał na temat, zrobił i sprawdził sprawdzian.[...]> >Nie wiadomo jednak co działa. Czy działania korepetytora czy np wkurzenie albo troską rodzica> Skoro uczeń uczy się sam oraz musi konkurować o miejsce w szkole wyższego szczebla, to działa owo konkurowanie.Uczeń uczy się sam, ale może mieć różne wsparcia. Nauczyciel nie jest w stanie dać istotniejszego wsparcia klasie niż jego kolega który przecież nie przyszedł z pod budki z piwem. Ich rola jest mało różnicującą. > Ale ja chcę edukowania także wcześniej, inaczej szkolnictwo jest stratą czasu i pieniędzy.Nie rozumiem. Jak wcześniej? Edukacja nie jest stratą czasu i pieniędzy. Częściowo jest wypełniaczem czasu młodzieży by nie broiła  częściowo faktycznie uczy podstawowych spraw, a częściowo jest testem przydatności do elit i innych grup. Rola rodzica jest dostrzeżenie że jak nie ma się dziecka o wyjątkowej pamięci, elokwencji i zapale to powinien skupić się na matmie, fizyce czy może chemii, resztę darując dziecku. Generalnie należy już za młodego dzieciaka zobaczyć do czego się nada i jakie będą wymagania na studiach na k5ore się chce go dać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>Skoro uczeń uczy się sam oraz musi konkurować o miejsce w szkole wyższego szczebla, to działa owo konkurowanie.[...] > >Ale ja chcę edukowania także wcześniej, inaczej szkolnictwo jest stratą czasu i pieniędzy.> Nie rozumiem. Jak wcześniej?Nim zacznie konkurować o miejsce w szkole wyższego szczebla. > Edukacja nie jest stratą czasu i pieniędzy. Częściowo jest wypełniaczem czasu młodzieży by nie broiła  Pilnowanie dzieciaków to jeszcze nie edukacja. > częściowo faktycznie uczy podstawowych spraw,No i właśnie ta część mogłaby się powiększyć. > Generalnie należy już za młodego dzieciaka zobaczyć do czego się nadaAle im lepiej będzie się uczniów od początku edukować, tym szersze spektrum tej przydatności się osiągnie; samo "zobaczenie' to za mało. Więc tych nauczycieli powinno się jakoś motywować.
cr
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | > >>>Skoro uczeń uczy się sam oraz musi konkurować o miejsce w szkole wyższego szczebla, to działa owo konkurowanie.> [...]> >>Ale ja chcę edukowania także wcześniej, inaczej szkolnictwo jest stratą czasu i pieniędzy.> >Nie rozumiem. Jak wcześniej?> Nim zacznie konkurować o miejsce w szkole wyższego szczebla.A to i tak często konkuruje tyle że z mniejszą motywacją. O to np czy lepiej mu pójdzie czy koledze, o uwagę rodzica, itp. > >Edukacja nie jest stratą czasu i pieniędzy. Częściowo jest wypełniaczem czasu młodzieży by nie broiła  > Pilnowanie dzieciaków to jeszcze nie edukacja.Tak. Nazywają to wszystko edukacja a te działania nie są zoptymalizowane na rozwój intelektualny i wyniki testów czy sprawdzianow. Nawet szkoły prywatne mają ponarzucane programy i nie mogą sobie porezygnowac z niektórych przedmiotów. To chyba w imię równej konkurencji, żeby nie miały lepiej. > >częściowo faktycznie uczy podstawowych spraw,> No i właśnie ta część mogłaby się powiększyć.Możliwe, ale to kwestia programów a nie nauczycieli. Tych zdaje się chciała byś widzieć sprawniejszych w przekazywaniu dowolnej wiedzy czy umiejętności. > >Generalnie należy już za młodego dzieciaka zobaczyć do czego się nada> Ale im lepiej będzie się uczniów od początku edukować, tym szersze spektrum tej przydatności się osiągnie; samo "zobaczenie' to za mało. Więc tych nauczycieli powinno się jakoś motywować.Raczej nie, jedynie się szybciej zidentyfikuje to co dla rodzica i tak powinno być jasne. Wystarczyło że spojrzałem po najbliższej rodzinie mojej i żony i wiedziałem że jedyną nadzieją to matma, bo jak już chyba tu pisałem nie cechujemy się zbytnią elokwencja czy pamięcią, istotnymi w pozostałych pożądanych edukacyjnie zakresach.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>>>Ale ja chcę edukowania także wcześniej, inaczej szkolnictwo jest stratą czasu i pieniędzy. >>>Nie rozumiem. Jak wcześniej? >>Nim zacznie konkurować o miejsce w szkole wyższego szczebla. >A to i tak często konkuruje tyle że z mniejszą motywacją. O to np czy lepiej mu pójdzie czy koledze, o uwagę rodzica, itp. Przecież nie twierdzę, że nie konkuruje. Że konkuruje też nie...
>>Pilnowanie dzieciaków to jeszcze nie edukacja. >Tak. Nazywają to wszystko edukacja No ale nietrafnie.
>>>częściowo faktycznie uczy podstawowych spraw, >>No i właśnie ta część mogłaby się powiększyć. >Możliwe, ale to kwestia programów a nie nauczycieli. Tych zdaje się chciała byś widzieć sprawniejszych w przekazywaniu dowolnej wiedzy czy umiejętności. Jedno drugiego nie wyklucza; skoro wspomniałeś o nauce podstaw, poparłam to.
>>>Generalnie należy już za młodego dzieciaka zobaczyć do czego się nada >>Ale im lepiej będzie się uczniów od początku edukować, tym szersze spektrum tej przydatności się osiągnie; samo "zobaczenie' to za mało. Więc tych nauczycieli powinno się jakoś motywować. >Raczej nie, jedynie się szybciej zidentyfikuje to co dla rodzica i tak powinno być jasne. Uczciwe jest przedstawienie uczniowi pełnej oferty edukacyjnej i utrzymanie jej jak najdłużej.
cr
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | Tak czy siak, jak by się nauczyciele nie napinali to jak mają więcej niż dwu uczniów na raz to nic nie mogą. Pokazuje to ewd. Żadne sprawdzanie ich pracy nie pomoże. Co jest uczciwe to jakoś mnie nie zajmuje. Mnie zajmuje to co prowadzi do sukcesu. Tym jest szybka identyfikacja możliwości dzieci i ich rozwijanie jeśli same nie mają parcia w tą stronę. W końcu zaskakują. Sam się ocknolem w wieku 20 lat, jak trzeba było myśleć skąd tu pieniądze brać. Nie pozwalam swoim dzieciom zmarnować pierwszej dwudziestki swojego życia.
|
|
| |  | | Wolnośćmyśli (1516 punktów) |
>>Jest sposób, ale szkoła tego nie załatwi. >Bo zainteresowani nie są zainteresowani? Tak jest. Wciąż jest tak że szkoła przygotowuje (urabia) małych ludzi do tego by po dorośnięciu stać się robotnikami w fabrykach. Dlatego zasypuje się ich stertami niepotrzebnych informacji, wymaga niemal ślepego posłuszeństwa i wpaja pewien rytm: wstań rano idź do szkoły, odsiedź swoje a potem masz wolne - tak się przygotowuje ludzi do pracy. I nikogo nie obchodzi że marnuje się talenty i tłumi niezależność bo ważne są oceny i rytmika/obecność. Wiele treści programowych to tylko "zapachaj dziury" do wypełnienia czasu, no bo co takiego ważnego szkoła uczy przez np. 15 lat ? Wałkuje się tygodniami i miesiącami w kółko i to samo do znudzenia a wiedzy praktycznej brak. Czy ktokolwiek z was spotkał się z tym by w szkole powiedziano o czymś praktycznym do wykorzystania ? Np. jak poprawnie spalać opał w piecu by nie dymić i nie truć powietrza ? A to sprawa podstawowa, której nie uczy się nawet na tzw. "kusach palacza" ! Chodzi o spalanie od góry. Za to "całki, funkcje, pierwiastki wyższego stopnia, równania z niewiadomą, reakcje chemiczne i życie seksualne mrówek" jest na porządku dziennym - tylko nic co by się przydało. Ja całą swą wiedzę zdobywałem po szkole czytając, badając, kombinując i samemu dochodząc do tego co powinno być dane "na tacy". I pamiętam do dziś pytanie w stylu: "a czego się dziś nauczyłeś w szkole ?".. i zawsze odpowiadalem NICZEGO, no bo co miałem powiedzieć ?
|
|
| | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Ja całą swą wiedzę zdobywałem po szkole czytając, badając, kombinując i samemu dochodząc do tego co powinno być dane "na tacy".Czyli można się uczyć bez nauczycieli. 
cr
|
|
| | | |  | | Thoter (6650 punktów) | >>Ja całą swą wiedzę zdobywałem po szkole czytając, badając, kombinując i samemu dochodząc do >>tego co powinno być dane "na tacy".
>Czyli można się uczyć bez nauczycieli. >
Tego samego, czego uczą funkcjonariusze ośfiatowi.
|
|
1 na 1 | okragly (21676 punktów) | >Prawdziwa edukacja. Jak ona powinna wyglądać ? tak jak w raju, gdzie dziewczynka opiekuje się młodszym rodzeństwem (nie lalkami), to jej sprawia przyjemność i to jest prawdziwa, ludzka i najbardziej wartościowa edukacja (dla niej i jej uczniów) nic tego nie zastąpi, dlatego my libki niedorozwojki wymrzemy dlaczego my sa tacy głupi? czy dlatego że jesteśmy sterowalni przez patoelity które chca by dla nas najważniejsze były dobra materialne, dzieki temu są panami dla których pracujemy i u nich kupujemy?
|
|
 | | Wolnośćmyśli (1516 punktów) | W zasadzie wystarczyłoby nauczać tylko jednej rzeczy: czytania i pisania - bo reszty można się dowiedzieć samemu. I wtedy wykształcenie zdobywali by tylko ci, którym naprawdę na tym zależy. >gdzie dziewczynka opiekuje się młodszym rodzeństwem. Nie można oczekiwać od dziecka by przejmowało obowiązki rodziców, ono ma mieć czas dla siebie na swoje dzieciństwo. >czy dlatego że jesteśmy sterowani...? W pewnym sensie tak, ale mamy wolną wolę wyboru czy poddać się sterowaniu czy być niezależnym, to zależy tylko od tego czy ktoś chce podjąć trud wyszukania własnej drogi czy iść na łatwiznę naśladownictwa. Niestety większość woli "małpowanie".
|
|
|  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | > W zasadzie wystarczyłoby nauczać tylko jednej rzeczy: czytania i pisania - bo reszty można się dowiedzieć samemu. I wtedy wykształcenie zdobywali by tylko ci, którym naprawdę na tym zależy.tego najszybciej nauczy się od starszego rodzenstwa (szeroko pojetego, to wszystkie starsze dzieci w zażyłym ludzkim stadzie)  > >gdzie dziewczynka opiekuje się młodszym rodzeństwem.> Nie można oczekiwać od dziecka by przejmowało obowiązki rodziców, ono ma mieć czas dla siebie na swoje dzieciństwo.tak uczy sie najwazniejszej roli życia, wychowania swojego potomstwa, jej to sprawia przyjemność, jak się znudzi biegnie do innych swoich ulubionych zajęć dzieci z natury chcą się uczyc bycia dorosłymi
|
|
| |  | | Wolnośćmyśli (1516 punktów) | To działa ale w społecznościach takich jak z Twojego obrazka. Gdy dzieciak chce zostać programistą, elektrykiem albo maszynistą pociągu to rodzina mu w tym nie pomoże. Niestety cywilizacja wytworzyła tyle, praw, reguł i zasad, że nie ma jak ich ominąć nie wychodząc poza nawias cywilizacji. Choć ja też uważam że z powodzeniem można większość tego odrzucić i powrócić do prostego życia. Bo przecież nie w tym rzecz by piąć się po szczeblach kariery lecz by żyć szczęśliwie czyli beztrosko.
|
|
| | |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | >To działa ale w społecznościach takich jak z Twojego obrazka. Gdy dzieciak chce zostać programistą, elektrykiem albo maszynistą pociągu to rodzina mu w tym nie pomoże. przecież taka osada współczesnie to wiatrak w tle, panele słoneczne, auta elektryczne, pompy ciepła, basen itp a rodzice maja zawody w tym programisci, dzieci ucza sie od urodzenia programowac, majac 18 lat bedą milionerami nasladujac tylko rodziców (bez nauki)
>Niestety cywilizacja wytworzyła tyle, praw, reguł i zasad, że nie ma jak ich ominąć nie wychodząc poza nawias cywilizacji. kibuce to centrum cywilizacji
>Bo przecież nie w tym rzecz by piąć się po szczeblach kariery lecz by żyć szczęśliwie czyli beztrosko. tak, w raju żyli beztrosko, nie było szkoly tylko nasladownictwo, a dzieci to robią chetnie i z radością
|
|
| | | |  | | Wolnośćmyśli (1516 punktów) | >przecież taka osada współcześnie to wiatrak w tle, No i są takie osady ekowioski czy 1 ha-rowe siedliska rodowe według koncepcji "Anastazji", ale to tylko punkty na mapie, a co z mieszkańcami blokowisk ? Istnieje też niestety tzw: obowiązek szkolny do 17 r.ż. Nie możesz nie chodzić do szkoły lub wybrać sobie tylko to co Cię interesuje - system na to nie pozwala i dlatego należy go zmienić.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | > >przecież taka osada współcześnie to wiatrak w tle,> No i są takie osady ekowioski czy 1 ha-rowe siedliska rodowe według koncepcji "Anastazji"oni robią błąd dlatego są bez szans, te siedliska sa wg liberalnego paradygmatu INDYWIDUALIZM, WOLNOŚĆ, WŁASNOŚĆ, w raju żyli blisko, zobacz na rysunek i nie ma wyróżnionego domu (znaczy nie ma hierarchii) i wszystko robią wspólnotowo, razem wg powiedzenia "indywidualnie może idę szybciej ale razem zajdziemy dalej" to sie sprawdza w zwykłym, prostym maszerowaniu nie mówiąc o skomplikowanym życiu wspólnotowym i sukcesie życiowym, dlatego my libki musimy wyginąć jak dinozaury > co z mieszkańcami blokowisk ?maja swoje zalety i dzieki temu wielu amatorów poza tym ich żywotność tez się kończy, były projektowane na 50 lat  > Istnieje też tzw: obowiązek szkolny do 17 r.ż. Nie możesz nie chodzić do szkoły lub wybrać sobie tylko to co Cię interesuje - system na to nie pozwala i dlatego należy go zmienić.to nie jest problem
|
|
| Hamerlik Konopka (19903 punktów) | > Jak ona powinna wyglądać ?Powinna odbywać się w prywatnych, pełnopłatnych i nieobowiązkowych szkołach, do których rodzice posyłają dzieci, bo wierzą w wiedzę i umiejętności nauczyciela, że ma coś do przekazania i że to ma taka wartość, że warto sobie od ust odjąć, żeby nakarmić nauczyciela. Nic co jest za darmo nie ma żadnej wartości. Wartość darmowej szkoły jest równa zero. Co innego jest kwestia dominacji nad rodzicami i pozostawienie ich bez środków na zaspokojenie potrzeb edukacyjnych dzieci, żeby japi mogli popływać na morzu śródziemnym. Ale to jest już kwestia finansowania, o której zawsze chętnie porozmawiam, jako że mam parę pomysłów, które kapitalistycznym rodom - kilku procentom ludzi w posiadaniu całego świata i należności od całej ludzkości, niekoniecznie się spodobaja, bo będę w sprzeczności z wizją kontroli nad rzeczywistością. youtu.be/5VCiU1osa3w
|
|
 | | Thoter (6650 punktów) |
> Wartość darmowej szkoły jest równa zero.> Co to znaczy ?? Najdroższa edukacja jest w miejscu, w którym Żydzi amerykańscy przeprowadzają eksperyment z ekonomią Miltona Friedmana. Zaczęło się to od stworzenia w Chicago demokratycznych "nadludzi" i zainstalowania ich zamachem stanu Chilijczykom. Od tego czasu minęło pół wieku i należy ocenić ten żydowski geszeft. www.americ(*)org/higher-education-in-chile/Jakość chilijskich uniwersytetów jest dobrze znana w obu Amerykach. Dwie z nich - Pontificia Universidad Católica de Chile Universidad de Chile - plasują się w pierwszej piątce listy 100 najlepszych szkół w regionie opublikowanej w 2011 r. przez US News and World Report. Niestety, wysoka jakość edukacji wiąże się z wysokimi kosztami. Chile ma drugi po Stanach Zjednoczonych najdroższy prywatny system uniwersytecki spośród wszystkich krajów OECD. Z powodu braku pomocy finansowej chilijskie rodziny pokrywają 85 procent kosztów edukacji uniwersyteckiej - więcej niż jakikolwiek inny kraj rozwinięty. Do niedawna większość chilijskiej młodzieży akceptowała koszty edukacji jako cenę mobilności społecznej. Gabriela San Martín, lat 24, uważała, że dyplom uniwersytecki jest przepustką do stabilnej, dobrze płatnej pracy. Zaciągnęła pożyczkę finansowaną przez rząd, znaną jako crédito con aval del estado (CAE), aby opłacić studia w zakresie edukacji wczesnoszkolnej na Universidad Andrés Bello . Pożyczka pokryła 75 procent rocznego czesnego w San Martín w wysokości 2 000 000 pesos (4255 dolarów). Ponieważ jednak była studentką studiów stacjonarnych i nie miała pracy, nadal potrzebowała pomocy rodziny, aby uregulować swoje miesięczne płatności w wysokości 57 324 pesos (121 dolarów). W lipcu 2011 r. rodzina San Martín nie była w stanie pokryć kosztów i ona rzuciła szkołę. Obecnie pracuje za minimalną pensję w przedszkolu, nie mając pewności, czy kiedykolwiek wróci na studia. Od przyszłego roku będzie miała dodatkowy ciężar spłaty pożyczki CAE. Około 40 procent chilijskich studentów nie kończy studiów. Ale nawet studenci, którzy ukończyli studia, mają trudności ze spłatą pożyczek. Oprocentowanie banków prywatnych może przekroczyć 8 proc. Pożyczki CAE są tylko nieznacznie lepsze, a ich oprocentowanie wynosi 5,8%. Pomimo tych warunków od 2007 roku 350 000 Chilijczyków zaciągnęło pożyczki CAE...Hamerlik jaką masz wizję w temacie, ile zarabiają żydowscy profesorowie w Chile ?? Wymień jednego geniusza, którego wyprodukowali Żydzi w Chile.
|
|
|  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | > Co to znaczy ??Podczas studiów ekonomicznych przez dwa lata nauki języka niemieckiego wypowiedziałem tylko jedno słowo po niemiecku i być może dziesięć usłyszałem. Spędziłem na tych naukach steki godzin nie nauczyłem się nic. Sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej gdybym za każdą lekcję zapłacił albo moi rodzice odejmując sobie od ust. Nauczyłem się za to dużo podczas prac tymczasowych na niemieckich budowach, w niemieckich fabrykach itp. Nauczyłem się więcej niemieckiego pracując przez 16h na stojąco przy maszynie niż podczas całych studiów. youtu.be/5VCiU1osa3w
|
|
| |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) |
>Podczas studiów ekonomicznych przez dwa lata nauki języka niemieckiego wypowiedziałem tylko jedno słowo po niemiecku i być może dziesięć usłyszałem. Spędziłem na tych naukach steki godzin nie nauczyłem się nic. Sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej gdybym za każdą lekcję zapłacił albo moi rodzice odejmując sobie od ust. byś nie chodził i dlatego nie zapłacił albo zapłacił i dlatego nie chodził
u nas jest wiele szkół gdzie się płaci ale to chyba nie podnosi poziomu
|
|
| | |  | | Hamerlik Konopka (19903 punktów) | > u nas jest wiele szkół gdzie się płaci ale to chyba nie podnosi poziomuJak coś nie ma sensu to się nie płaci. Nikt nie jest tak głupi żeby tracić soki życiowe na nic a jeśli jest to długo nie pożyje. Chodzi o to, żebyś miał zasoby ale żebyś musiał zdecydować czy stracisz je na nowy telewizor i na oglądanie kolejnej kłótni PiSu z PO o co jest dobre a co złe czy jednak na naukę języka ażeby rozumieć co mają w sprawie dobra i zła do powiedzenia ludzie rozumujący w innym języku. Nie wolno zapominać, że darmowe szkoły są zarazem obowiązkowe, bo nikt ich bez przymusu nie chce nawet za darmo. youtu.be/5VCiU1osa3w
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|