 |
Polacy biorą rozwód z Kościołem? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-03-2010 02:49 | Arita (459 punktów) | Polacy biorą rozwód z Kościołem?
2 na 2 | | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Kwiatkowska (216 punktów) | Może będzie to początek dobrej dyskusji i np Episkopat zabierze się po prowokacji za dementi i ujawni tę fascynującą liczbę  .
|
|
9 na 9 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > To tylko Onet, więc z przymrużeniem oka  Mnie do łez rozczulił tytuł innego artykułu: Cytat:Wbrew wcześniejszym informacjom abp Gocłowski nie miał udaru mózgu. Są wyżyny sztuki dziennikarskiej, jakich prosty człowiek nawet się nie domyśla, póki Onetu nie otworzy  .
|
|
 | 3 na 3 | Pabloss (4221 punktów) | > Cytat:Wbrew wcześniejszym informacjom abp Gocłowski nie miał udaru mózgu. I teraz jak to rozumieć - czy dziękować bogu że nie miał tego udaru, czy też martwić się, że faktycznie go nie dostał? A poza tym, to chyba porąbało co poniektórych dziennikarzy skoro o takich pierdołach piszą jakby było to ważne. Tysiące ludzi dostaje codziennie udarów, zawałów itp. lecz jakoś o nich nikt się nie troszczy. Jesli nawet na Gocłowskiego przyjdzie pora (jak na każdego z nas) to i tak katolicy nie powinni się tym martwić, wszak zawsze zostaną zwłoki, które można poszatkować i poupychać w relikwiarze - oni są dobrzy w "utrwalaniu" swoich pasterzy, więc pamięć po nim napewno by nie zginęła.
|
|
 | 5 na 5 |
|  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | |
|
| |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Cytat:ma apetyt >  > Biskupy trzymają się mocno .  Dwukrotnie mocniej, jak sam przedrostek tych "kup" wskazuje.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > >Dwukrotnie mocniej, jak sam przedrostek tych "kup" wskazuje. > Bismarcka nam potrza!  Czy on nie był rozbisurmanionym biseksualistą, czasami...? Wówczas nowy wątek by trza...
|
|
| | | | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Czy on nie był rozbisurmanionym biseksualistą, czasami...?Czasami. W przerwach bycia biczem na bigotów. > Wówczas nowy wątek by trza... Litości  .
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > > Wówczas nowy wątek by trza... > Litości . Myślisz, że lepiej o bigamii? Bigamii bikiniarzy? Bikiniarzy-gejów?
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Myślisz, że lepiej o bigamii?> Bigamii bikiniarzy?> Bikiniarzy-gejów?Byle tylko nie o politycznych aspektach poligamii policjantów w Polinezji - to może jakoś pocisnę  .
|
|
| | | | | | | | |  | 6 na 6 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Po drodze są Triobrandy...Ileż to się każdy adept antropologii musi do łba za młodu nawbijać, że nie o potrójną brandy chodzi (choć aż wyrywa się dusza...), a o Trobrianda wyspy, pospolicie dla zwięzłości T rob riandami zwane...  .
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > > Po drodze są Triobrandy...> Ileż to się każdy adept antropologii musi do łba za młodu nawbijać, że nie o potrójną brandy chodzi... Jak to dobrze, że tylko adeptem brandy bywszy, jedynie tricepsy u ramion ćwiczyłem zachłannie. PS Ale ze trzy razy przedtem udało mi się dobrze napisać.
|
|
| | | | |  | 10 na 10 | Madman (7811 punktów) | > >Bismarcka nam potrza!  > Czy on nie był rozbisurmanionym biseksualistą, czasami...?A ja zawsze myślałem, że Bismarck to wydmuchiwanie nosa obiema dziurkami jednocześnie.  PS To jest wypowiedź nr 999, tysięczną sobie zostawię na jakiś mądrzejszy wpis.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > >>Bismarcka nam potrza!  > > Czy on nie był rozbisurmanionym biseksualistą, czasami...?> A ja zawsze myślałem, że Bismarck to wydmuchiwanie nosa obiema dziurkami jednocześnie.>  Do tego smarkacz dubeltówa.  > PS To jest wypowiedź nr 999, tysięczną sobie zostawię na jakiś mądrzejszy wpis.  Napisz coś o Tr iobrandczykach, to Ci big_zyd podrzuci powody do filozoficznych impresji.
|
|
| |  | | Jurek (430 punktów) |
> Biskupy trzymają się mocno .Bies-kupy?
|
|
 | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >>Wbrew wcześniejszym informacjom abp Gocłowski nie miał udaru mózgu.
W takim razie nie były to informacje.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | | Abdu (1208 punktów) | >>>Wbrew wcześniejszym informacjom abp Gocłowski nie miał udaru mózgu. >W takim razie nie były to informacje.
Niefakt opisany to też informacja.
|
|
| |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Niefakt opisany to też informacja.
O nadawcy.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | | garmen (952 punktów) | > >W takim razie nie były to informacje.> Niefakt opisany to też informacja.A co to takiego "niefakt"? Coś podobnego do nieinformacji, niewiadomości?
|
|
| | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > A co to takiego "niefakt"? Coś podobnego do nieinformacji, niewiadomości?  Wedle mojej, skromnej skądinąd, wiedzy powinno być "nie-fakt", "nie-informacja", "nie-wiadomość". Jeśli się mylę niech mnie ktoś poprawi i wskaże źródło poprawności.
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | |  | | garmen (952 punktów) | > >A co to takiego "niefakt"? Coś podobnego do nieinformacji, niewiadomości?  > Wedle mojej, skromnej skądinąd, wiedzy powinno być "nie-fakt", "nie-informacja", "nie-wiadomość". Jeśli się mylę niech mnie ktoś poprawi i wskaże źródło poprawności.Nie spotkałam się z niefaktem, niewiadomością ani niewiadomością, jak również nie-faktem, nie-informacją, nie-wiadomością. To jakieś koszmarki językowe. Dodanie "nie" na początku wyrazu nie musi spowodować, że dane słowo stanie się antonimem. Dla słowa fakt antonimem jest fikcja, zmyślenie...
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Nie spotkałam się z niefaktem, [...] jak również nie-faktem, [...].
A miałaś kiedykolwiek logikę? Każdy desygnat nie zawierający się w interesującym nas zbiorze, to właśnie nie-desygnat naszego zbioru.
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | garmen (952 punktów) | > >Nie spotkałam się z niefaktem, [...] jak również nie-faktem, [...].> A miałaś kiedykolwiek logikę?I Ty się o to pytasz? Gdzie jest Twoja logika? Kobieta i logika, to jak ogień i woda.  A trochę poważniej. Owszem, miałam logikę. I dodawanie "nie" do wyrazu fakt, ma się do logiki, jak piernik do wiatraka. Byłoby to logiczne, gdyby taki wyraz istniał, np. fart - niefart. A w tym przypadku został utworzony koszmarek językowy. > Każdy desygnat nie zawierający się w interesującym nas zbiorze, to właśnie nie-desygnat naszego zbioru.Nie możesz próbować zawierać lub nie zawierać w zbiorze czegoś, co nie istnieje.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Owszem, miałam logikę.
Wprost trudno w to uwierzyć, no, ale brnij dalej.
>I dodawanie "nie" do wyrazu fakt, ma się do logiki, jak piernik do wiatraka.
W tej sytuacji rozmowa z Tobą o logice jest podobna do rozmowy ze świnką o gwiazdach (zechciejcie mi wybaczyć to porównanie wszystkie świnki).
>Nie możesz próbować zawierać lub nie zawierać w zbiorze czegoś, co nie istnieje.
Otóż mogę. Słyszałaś być może (choć już w to wątpię) o zbiorach pustych? Są to właśnie zbiory nie posiadające desygnatów, np. zbiór krasnoludków.
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | | | | |  | | garmen (952 punktów) | >>Owszem, miałam logikę. > Wprost trudno w to uwierzyć, no, ale brnij dalej.
>>I dodawanie "nie" do wyrazu fakt, ma się do logiki, jak piernik do wiatraka. > W tej sytuacji rozmowa z Tobą o logice jest podobna do rozmowy ze świnką o gwiazdach (zechciejcie mi wybaczyć to porównanie wszystkie świnki).
>>Nie możesz próbować zawierać lub nie zawierać w zbiorze czegoś, co nie istnieje. > Otóż mogę. Słyszałaś być może (choć już w to wątpię) o zbiorach pustych? Są to właśnie zbiory nie posiadające desygnatów, np. zbiór krasnoludków.
Dziękuję. Twoje wyjaśnienie jest bardzo pouczające.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Abdu (1208 punktów) | Marginalia nieistotne dla wątku: Taką dyskusję przeoczyłem, czy może być 'niefakt'. Rzecz jasna może być, bo język jest żywy i zmienia się stale, ewoluuje, co odbywa się ustami wszystkich jego użytkowników. Każdy może tworzyć neologizmy, większość z nas je tworzy. Jesteśmy świadkiem wchodzenia w obieg nowych słów każdego miesiąca. O tym, czy neologizm jest 'koszmarkiem' decyduje ogół użytkowników języka - na początku każdy nim jest, każdy trochę zgrzyta, bośmy się z nim nie obyli. Te, które przeżyją, nasze dzieci będą uznawać za normalny element języka 'od zawsze'. Słowo "fikcja" może byłoby lepsze. Ale użyłem 'niefaktu' i zadziałało. Śmiem twierdzić, że to dobry neologizm, bo: - zrozumiały zarówno w ścisłym (-fakt) jak i potocznym (coś, co nie jest faktem) znaczeniu, - niezupełnie synonimiczny do wieloznacznego słowa "fikcja" (używanego w literaturoznawstwie chociażby), a więc wypełniający lukę w słownictwie, - analogiczny do słów już istniejących (niefart), zatem łatwiejszy do przyswojenia i odbierany naturalniej, - krótki, powiedzonka można tworzyć. Np. jako komentarz do jakiegoś posta: Ale niefakt!  Co więcej użycie tego słowa przyczyniło się do poszerzenia wiedzy kilku osób: o elementy teorii zbiorów, logiki, zasady pisowni 'nie' z rzeczownikami. No bomba po prostu, czy nie fakt?
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Kobieta i logika, to jak ogień i woda.  Bo tak naprawdę, to ja się z Tobą zgadzam, ale gdybym to ja powiedział to zdanie - zostałbym zakrakany na śmierć przez kilka ambitnych pań z tego forum.  A tak na marginesie: jedno i drugie jest warunkiem koniecznym do życia... 
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > > Kobieta i logika, to jak ogień i woda.  > Bo tak naprawdę, to ja się z Tobą zgadzam, ale gdybym to ja powiedział to zdanie - został bym zakrakany na śmierć przez kilka ambitnych pań z tego forum.  > A tak na marginesie: jedno i drugie jest warunkiem koniecznym do życia...  Jedno i drugie. To znaczy kobieta i logika, czy ogień i woda? Ja stawiałabym na ogień i wodę. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > To znaczy kobieta i logika, czy ogień i woda? Kobieta i woda (przed użyciem trzeba umyć)! 
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | marek milczewski (2335 punktów) | > >A co to takiego "niefakt"? Coś podobnego do nieinformacji, niewiadomości?  > Wedle mojej, skromnej skądinąd, wiedzy powinno być "nie-fakt", "nie-informacja", "nie-wiadomość". Jeśli się mylę niech mnie ktoś poprawi i wskaże źródło poprawności.Już wskazuję - - komisja w składzie 1. przewodniczący - milczewski, 2. zastępca przewodniczącego - milczewski, 3. 2040-stu członków rodziny milczewskich ustaliło, że poprawnie jest pisać - "niefakt", nieinformacji, niewiadomości i od dzisiaj tak ma być!!!!!
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
| | | |  | | Autografka (10638 punktów) |
> Wedle mojej, skromnej skądinąd, wiedzy powinno być "nie-fakt", "nie-informacja", "nie-wiadomość". Jeśli się mylę niech mnie ktoś poprawi i wskaże źródło poprawności. Źródło
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >Polacy biorą rozwód z Kościołem?
W artykule mowa jest o apostazji, czyli czymś znacznie mocniejszym niż rozwód. A tak swoją drogą: czy apostazja unieważnia ślub kościelny(i inne kościelne sakramenty)?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | -1 na 1 | lodowy (1486 punktów) | > W artykule mowa jest o apostazji, czyli czymś znacznie mocniejszym niż rozwód.> A tak swoją drogą: czy apostazja unieważnia ślub kościelny(i inne kościelne sakramenty)?Diogenes, Ty to masz problemy  , chcesz zmieniać imię z chrztu, zastanawiasz się nad unieważnianiem ślubu kościelnego. Jeżeli naprawdę przestałeś być wierzącym to wszystkie te cermoniały powinny przestać mieć dla Ciebie znaczenie. Tak Cię to dręczy?
|
|
 | 4 na 4 | Gosia (9452 punktów) | >A tak swoją drogą: czy apostazja unieważnia ślub kościelny(i inne kościelne sakramenty)?
Nie. Prawo kanoniczne nie działa wstecz. Od momentu dokonania apostazji podlegasz ekskomunice na mocy prawa, czyli Kościół nakłada na Ciebie karę za odstępstwo, ale nie skutkuje to wyłączeniem z Kościoła, ogranicza tylko Twoje prawa wewnątrz jego struktury. Członkiem Kościoła stałeś się na mocy sakramentu chrztu, który jest niezbywalny i niezniszczalny. Tak to sobie wymyślili: jako niemowlę nie możesz sprzeciwić się ochrzczeniu, a później to już po ptokach, procedury "odchrzczenia" nie ma i być nie może. Po wieki wieków jesteś Ich.
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji. Św. Tomasz z Akwinu
|
|
|  | | lodowy (1486 punktów) |
> Od momentu dokonania apostazji podlegasz ekskomunice na mocy prawa, czyli Kościół nakłada na Ciebie karę za odstępstwo, ale nie skutkuje to wyłączeniem z Kościoła, ogranicza tylko Twoje prawa wewnątrz jego struktury.Na pewno? Ja tam się nie znam, ale Wikipedia twiedzi inaczej. pl.wikipedia.org/wiki/Apostazja
|
|
| |  | 1 na 1 | Gosia (9452 punktów) |
> Ja tam się nie znam, ale Wikipedia twiedzi inaczej.A to twierdzi Konferencja Episkopatu Polski: 1. Wraz z przyjęciem sakramentu chrztu św. człowiek zostaje niezniszczalnym charakterem wszczepiony we wspólnotę Kościoła (KKK 1213; KPK, kan. 96; 849).Które źródło informacji jest bardziej miarodajne wybierz sobie sam.
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji. Św. Tomasz z Akwinu
|
|
| | |  | -1 na 1 | lodowy (1486 punktów) | > >Ja tam się nie znam, ale Wikipedia twiedzi inaczej.> A to twierdzi Konferencja Episkopatu Polski:> 1. Wraz z przyjęciem sakramentu chrztu św. człowiek zostaje niezniszczalnym charakterem wszczepiony we wspólnotę Kościoła (KKK 1213; KPK, kan. 96; 849).> Które źródło informacji jest bardziej miarodajne wybierz sobie sam.Z tego nie wynika jednoznacznie, że nie da się z Kościoła "wypisać". Poza tym konferencja Episkopatu chyba nie ustala prawa, od tego jest KPK.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | i.czaplicka (5782 punktów) | Dla mnie ważne jest, ze KK będzie dysponował moimi danymi osobowymi.Wszystkie wpisy w księgach zostają.Parę lat temu złożyłam akt apostazji, do tej pory nie dostałam odpowiedzi.Przyjmujący go ksiądz dal mi do zrozumienia, ze i tak mogą gromadzić moje dane, nawet jako apostatki, i nikt im tego nie zabroni.Wiem, ze dysponują adresami osób, które już z kościoła wystąpiły, i przeprowadziły siæ już po wystąpieniu.
|
|
| | | | |  | | lodowy (1486 punktów) | >Dla mnie ważne jest, ze KK będzie dysponował moimi danymi osobowymi.Wszystkie wpisy w księgach zostają.Parę lat temu złożyłam akt apostazji, do tej pory nie dostałam odpowiedzi.Przyjmujący go ksiądz dal mi do zrozumienia, ze i tak mogą gromadzić moje dane, nawet jako apostatki, i nikt im tego nie zabroni.Wiem, ze dysponują adresami osób, które już z kościoła wystąpiły, i przeprowadziły siæ już po wystąpieniu. > Chodzi Ci o "ideową" przynalezność do KRK czy tylko o dysponowanie danymi osobowymi? Na pierwsze są przepisy kościelne na drugie paragrafy cywilne.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Gosia (9452 punktów) | > Z tego nie wynika jednoznacznie, że nie da się z Kościoła "wypisać".człowiek zostaje niezniszczalnym charakterem wszczepiony we wspólnotę KościołaTrudno o bardziej jednoznaczne stwierdzenie > Poza tym konferencja Episkopatu chyba nie ustala prawa, od tego jest KPK.  To żart?
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji. Św. Tomasz z Akwinu
|
|
| | | | |  | | lodowy (1486 punktów) | >>Z tego nie wynika jednoznacznie, że nie da się z Kościoła "wypisać". >człowiek zostaje niezniszczalnym charakterem wszczepiony we wspólnotę KościołaTrudno o bardziej jednoznaczne stwierdzenie
Dokument z którego pochodzi ten cytat ma tytuł "Zasady postępowania w sprawie formalnego aktu wystąpienia z Kościoła". Jak wynika z tytułu można wystąpić z KRK. Wg Watykany po spełnieniu warunków apostazji: 1.odłączymy się od Kościoła w wymiarze prawno-administracyjnym 2.oddzielimy się od konstytutywnych elementów życia Kościoła 3.nie zerwiemy jednak trwałej sakramentalnej więzi przynależności do Ciała Chrystusa, którym jest Kościół. Jeśli jesteś się prawdziwą ateistką to licza się pkt 1 i 2, a pkt 3 to takie kościelne blablabla.
|
|
|  | 1 na 1 | Arita (459 punktów) | > nie skutkuje to wyłączeniem z Kościoła, ogranicza tylko Twoje prawa wewnątrz jego struktury.Apostatów w swoich statystkach dalej ujmują? > "odchrzczenia" nie ma i być nie może. Po wieki wieków jesteś Ich.Wypowiadają świadczenie usług i ograniczają prawa, ale dalej w spisie owiec trzymają  . W Polsce zawsze będzie 95% katolików. Mnie zaintrygowała LICZBA Apostatów w Polsce. Sądziłam (nie wiedzieć czemu), że w skali kraju, będzie to raptem kilkaset osób. A tu proszę. Nawet, jeśli jest o połowę mniej, niż Onet podaje, to i tak, moim zdaniem, świadczy o powiewie świeżego powietrza, jaki wcześniej nie miał miejsca.
... Polską rządzi stara baba, kołtun i kler... /Maciej Maleńczuk
|
|
| |  | 2 na 2 | Gosia (9452 punktów) |
> Apostatów w swoich statystkach dalej ujmują?Podziękować za to możemy obowiązującemu konkordatowi. 9) Czy osobie, która zamierza wystąpić z Kościoła przysługuje prawo żądania usunięcia danych osobowych z ksiąg kościelnych?
Nie przysługuje, gdyż zasady archiwizowania informacji zawartych w księgach kościelnych wynikają z innych niż ustawa o ochronie danych osobowych regulacji, a mianowicie z przepisów Kodeksu Prawa Kanonicznego (kan. 535 Kodeksu Prawa Kanonicznego), który wskazuje na konieczność stałego przechowywania informacji związanych z działalnością Kościoła .> Wypowiadają świadczenie usług i ograniczają prawa, ale dalej w spisie owiec trzymają . W Polsce zawsze będzie 95% katolików.Za członków poszczególnych Kościołów i związków religijnych przyjmuje się zazwyczaj osoby, które w stosunek członkostwa weszły (np. poddane obrzędowi chrztu), nawet jeżeli w okresie późniejszym z niego wystąpiły...> Mnie zaintrygowała LICZBA Apostatów w Polsce. Sądziłam (nie wiedzieć czemu), że w skali kraju, będzie to raptem kilkaset osób. A tu proszę.... Wiarygodne dane statystyczne nie mogą więc zostać sporządzone wyłącznie na podstawie oficjalnej dokumentacji Kościoła. Sprawia to, na przykład, że liczba Polaków bez wyznania prawdopodobnie jest znacznie zaniżona, a wyznawców Kościoła rzymskokatolickiego - znacznie zawyżona.
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji. Św. Tomasz z Akwinu
|
|
-1 na 1 | oportunista (1711 punktów) |
Krotki cytat z tekstu, który skłonił mnie do małego komentarza:
Zdecydowałem się na akt apostazji, ponieważ chce żyć zgodnie z własnym sumieniem.
Na Litość Boską Ateisto ty nie masz sumienia ani duszy i nie musisz zaspakajać ich potrzeb, no chyba że robisz to tylko dla jaj.
|
|
 | 9 na 9 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Na Litość Boską Ateisto ty nie masz sumienia ani duszy i nie musisz zaspakajać ich potrzeb, no chyba że robisz to tylko dla jaj. Co do duszy to zgoda, ale czemu odmawiasz mu sumienia? To że religiantom się wydaje , że jak ktoś w żadnego boga nie wierzy to kradnie i morduje wszystko jak leci. Więzienia są pełne wierzących. I można czuć dyskomfort gdy zaliczany jest człowiek do wierzących tylko dlatego, że rodzice nie mieli odwagi dziecka nie ochrzcić. Sumienia to nie mają katolicy przyzwalając na działalność swoich kapłanów.
|
|
|  | | lodowy (1486 punktów) | > To że religiantom się wydaje , że jak ktoś w żadnego boga nie wierzy to kradnie i morduje wszystko jak leci.Tak, wierzący są pełni nienawiści do ateistów, chcieliby ich wszystkich wymordować. Nocami zamieniają się w okrutne bestie, które piją z kielichów mszalnych krew ateistów złożonych na ofiarę na ich katolickich ołtarzach.  Mam wielu znajomych katolików. Są bardzo rozsądnymi ludźmi i nie zauważyłem jakiejś szczególnej wrogości wobec ateistów. Wogóle nie zauważyłem, żeby katolicy jakoś szczególnie zaprzątali sobie głowę ateistami. > Więzienia są pełne wierzących.Wierzących, niewierzących, ateistów, muzułmanów, zielonoświatkowców, blondynów i brunetów, hydraulików i listonoszy. Masz jakieś konkretne dane, że jednych jest statystycznie więcej? > Sumienia to nie mają katolicy przyzwalając na działalność swoich kapłanów.Dlaczego nie maja sumienia, jeśli ich utrzymują to ich sprawa.
|
|
| | |  | | lodowy (1486 punktów) | > >Tak, wierzący są pełni nienawiści do ateistów, chcieliby ich wszystkich wymordować. Nocami zamieniają się w okrutne bestie, które piją z kielichów mszalnych krew ateistów złożonych na ofiarę na ich katolickich ołtarzach.  > Tego nigdy nie napisałam. Faktem jest i to potwierdzi ci pewnie większość ateistów, że gdy powie się, że jest się ateistą to reakcją religijnych jest pytanie jak można żyć bez dziesięciu przykazań.Mam odmienne spostrzeżenia. Ateizm już nie budzi większego zdziwienia, może 20 lat temu owszem. > Sama natomiast będąc kiedyś na katolickim pogrzebie usłyszałam z ambony, że ateizm to samo zło, ateiści są niemoralni i nie uznają żadnych świętości. Prawda jest że część księży pieprzy takie głupoty, to jednak nie jest stanowisko KRK. Na szczęście nie twierdzi tak większość katolików (tu oczywiscie możemy mieć różne obserwacje), bardziej odłamy radiomaryjowe.
|
|
| | | |  | 7 na 7 | lotrek (14275 punktów) |
>Prawda jest że część księży pieprzy takie głupoty, to jednak nie jest stanowisko KRK. Oficjalnie może i nie jest, lecz pozwalają by księża głosili antysemityzm, nietolerancję dla różnych mniejszości, posługiwali się "językiem nienawiści". Takie ciche przyzwolenie, to nic innego jak akceptacja.
Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
|
|
| | |  | 6 na 6 | lotrek (14275 punktów) |
> Sama natomiast będąc kiedyś na katolickim pogrzebie usłyszałam z ambony, że ateizm to samo zło, ateiści są niemoralni i nie uznają żadnych świętości. No cóż, można ich nazwać "naszymi braćmi w racjonalizmie", gdyż postępują bardzo racjonalnie. Wszak ateista nie bierze kościelnego ślubu, dzieci nie chrzci, na tacę nie rzuci....pożytku (czytaj: kasy) z nas nie ma. Bojąc się, by jego "owieczkom" nie spodobał się ateizm, straszy nim i zwala na atestów całe zło tego świata.
Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
|
|
| | | |  | | lodowy (1486 punktów) | > >Sama natomiast będąc kiedyś na katolickim pogrzebie usłyszałam z ambony, że ateizm to samo zło, ateiści są niemoralni i nie uznają żadnych świętości. > No cóż, można ich nazwać "naszymi braćmi w racjonalizmie", gdyż postępują bardzo racjonalnie. Wszak ateista nie bierze kościelnego ślubu,W takim razie wg Ciebie (Alicja)Duda nie jest ateistką. Trochę wcześniej napisała, że wzięła ślub kościelny.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | > W takim razie wg Ciebie (Alicja)Duda nie jest ateistką. Trochę wcześniej napisała, że wzięła ślub kościelny.  Jestem ateistką i to od urodzenia. A ponieważ zaliczyłam wszelkie religijne egzorcyzmy nie widziałam najmniejszego powodu by denerwować przyszłą teściową, która nie wyobrażała sobie że jej syn mógłby nie brać ślubu kościelnego. A, że słabego zdrowia była nie miałam zamiaru jej denerwować.
|
|
| | | | | |  | kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | >A, że słabego zdrowia była nie miałam zamiaru jej denerwować. Jakaś Ty dobra.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >>A, że słabego zdrowia była nie miałam zamiaru jej denerwować. >Jakaś Ty dobra. Dobra, nie dobra? Faktem jest, że pozostałam w przyjaźni z moją teściową dużo dłużej niż trwało moje małżeństwo.
|
|
| | | | | | | |  | | marek milczewski (2335 punktów) | >>>A, że słabego zdrowia była nie miałam zamiaru jej denerwować. >>Jakaś Ty dobra. >Dobra, nie dobra? Faktem jest, że pozostałam w przyjaźni z moją teściową dużo dłużej niż trwało moje małżeństwo. > I tu dochodzimy do sedna hipokryzji tzw. tenisowej. My nie chcemy ich denerwować i nam wisi ich obrządek, a oni chcą tego obrządku ze względu na swoje przekonania. Oni o nas wiedzą i my wiemy o nich, a a kościół zbija kasę. I o to chodzi . A my i oni jak ta dzieci we mgle.
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
| | | | | | | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
> dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
A słyszysz, jak milczysz? .
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | marek milczewski (2335 punktów) | >> dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam > A słyszysz, jak milczysz? >. > jasne, że tak. Głos mi mówi: kiedyś napadłem na parowóz, bo mnie wkurzał. Ale parowóz wygrał i mnie skotłował. Znalazłem się w szpitalu połamany, na wyciągu i bardzo chciało mi się pić. Pielęgniarka przyniosła czajnik. Z gwizdkiem. Jak się woda zagotowała, to mnie znaleźli zerwanego, na ziemi, krzyczącego - zabić chuja, puki malutki. Takie mam głosy, jak nic nie słyszę, a ty? Jesteś sam w samotności? Bo ja zawsze z kumplami
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
|  | -7 na 7 | oportunista (1711 punktów) | Szanowna Koleżanko sumienie jest tylko głosem duszy, skoro tak rozumiemy sprawy, nie ma racji bytu w przypadku odrzucenia jego istoty. Mieszanie moralności i sumienia jest także ułomnością niby ateistów, w gruncie rzeczy mają świadomość Boga, który jednak nie spełnia ich oczekiwań, naturalną reakcją jest więc walka z nim i nieustanne udowadnianie sobie i innym jego nieistnienia. Nadawanie pozorów racjonalności tej walce, również uruchamia szereg niekonsekwencji i ujawnia ogromne braki logicznej argumentacji racji, prezentowanych przez domorosłego ateistę. Akt apostazji jest przede wszystkim wyrazem pogardy dla rodziny, która w dobrej wierze i intencji pragnęła przystosować nowego swego członka, do pełnoprawnego uczestnictwa w społeczeństwie jakie będzie mu dane współtworzyć. Dla mnie Wypięcie się na wszystko co dali mi rodzice, nie jest aktem heroizmu ani odwagi.
|
|
| |  | 14 na 14 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Szanowna Koleżanko sumienie jest tylko głosem duszy, skoro tak rozumiemy sprawy, nie ma racji bytu w przypadku odrzucenia jego istoty. Dziwne stwierdzenie. Zawłaszcza słowo sumienie dla religii. Mam swój kodeks moralny i według niego staram się żyć i według niego oceniam innych. Mam też sumienie, które mnie żre gdy sama naruszam swój kodeks. >Mieszanie moralności i sumienia jest także ułomnością niby ateistów, w gruncie rzeczy mają świadomość Boga, który jednak nie spełnia ich oczekiwań, naturalną reakcją jest więc walka z nim i nieustanne udowadnianie sobie i innym jego nieistnienia. Wybacz, ale to stek bzdur. Boga żadnego niema więc nie może spełniać lub nie spełniać oczekiwań. Nie walczę więc z żadnym bogiem,jeżeli już to buntuję się jedynie gdy narzuca mi się stanowisko katolickich hierarchów kościelnych,którzy w hipokryzji i nieuctwie osiągnęli szczyty. Żaden bóg nie jest człowiekowi do niczego potrzebny. >Akt apostazji jest przede wszystkim wyrazem pogardy dla rodziny, która w dobrej wierze i intencji pragnęła przystosować nowego swego członka, do pełnoprawnego uczestnictwa w społeczeństwie jakie będzie mu dane współtworzyć. Dla mnie Wypięcie się na wszystko co dali mi rodzice, nie jest aktem heroizmu ani odwagi. Akt apostazji jest potrzebny niektórym młodym ludziom by poczuli się dorośli i wyzwoleni z bajek dzieciństwa. Z tego co zdążyłam zauważyć duża część młodych odchodzi od kościoła bez tego aktu. Ma kościół gdzieś. Mieszkam, w domu w którym jest 10 mieszkań wynajmowanych przez młodych ludzi. Do żadnego z tych mieszkań w trakcie kolędy ksiądz nie został wpuszczony. Jestem prawie pewna , że pochodzą z rodzin katolickich a aktu apostazji nie składali. Akt apostazji potrzebny jest też ludziom, którzy kiedyś byli wierzący i jest to akt w którym zamykają ten okres. W żadnym jednak wypadku nie robi się tego na złość rodzicom. To zupełnie głupi i nieuprawniony pomysł. Spotkałam się ( zresztą sama do takich należę) że bierze się ślub kościelny tylko ze względu na spokój sumienia rodziców ale o apostazji raczej nie.
|
|
| | |  | | oportunista (1711 punktów) | Mam swój kodeks moralny i według niego staram się żyć i według niego oceniam innych. Mam też sumienie, które mnie żre gdy sama naruszam swój kodeks.
Jeśli jesteś ateistką, na kodeksie moralnym musisz poprzestać. Materializm jako fundament ateizmu, nie zostawia miejsca na byty niematerialne i uduchowione, jeśli jednak gryzie cię czasami sumienie, znak to że tak jak 99 % populacji ludzkiej instynkt podpowiada Ci pewne rozwiązania nieobliczalne.
>Wybacz, ale to stek bzdur. Boga żadnego niema.
Mała manipulacja Twoimi słowami, a zdania nabierają nowego wymiaru. Przepraszam za ten zabieg, jestem wrogiem takich kwiatków, lecz na tym forum to normalka.
>Żaden bóg nie jest człowiekowi do niczego potrzebny.
Tak twierdzi zaledwie 1 na stu ludzi.
>Akt apostazji jest potrzebny niektórym młodym ludziom by poczuli się dorośli i wyzwoleni
Tak się składa, że mam już dorosłe dzieci, okres kształtowania się ich osobowości man już za sobą. Często spieramy się na wiele kontrowersyjnych tematów, nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, w której młody człowiek kosztem najbliższej mu osoby, osiąga wolność i dojrzałość. Chciałem problem wyłuszczyć bardziej obrazowo, jednak rezygnuje, sama myśl o tym jak bym się poczuł zdradzony przez własne dziecko... Jeszcze raz przepraszam za manipulacje cudzymi słowami, ta forma też zaczęła mi się udzielać,
|
|
| | | |  | 3 na 3 | i.czaplicka (5782 punktów) |
>Tak twierdzi zaledwie 1 na stu ludzi. W Danii mało komu bóg jest potrzebny, a ludzie naprawdę są uczciwsi i chyba bardziej szczęśliwi niż w Polsce
>Chciałem problem wyłuszczyć bardziej obrazowo, jednak rezygnuje, sama myśl o tym jak bym się poczuł zdradzony przez własne dziecko... Czyli własne samopoczucie ważniejsze niż dobro Twoich dzieci...
|
|
| | | | |  | | oportunista (1711 punktów) | Właściwym krokiem byłoby podanie stosunku ateistów do reszty społeczeństwa, wiara w Boga jest o wiele szerszym zjawiskiem jak KK. Co do dobra mojej rodziny, moje samopoczucie jest z nim nierozerwalne, jego stan jest żywym odbiciem naszych sukcesów i porażek. Moi znajomi również podobnie myślą. Więcej, rodzina i dom jest jedyną wartością wartą położenia własnej głowy.
|
|
| | | |  | 5 na 5 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | > Jeśli jesteś ateistką, na kodeksie moralnym musisz poprzestać. Materializm jako fundament ateizmu, nie zostawia miejsca na byty niematerialne i uduchowione, jeśli jednak gryzie cię czasami sumienie, znak to że tak jak 99 % populacji ludzkiej instynkt podpowiada Ci pewne rozwiązania nieobliczalne.Aleś wymyślił!  Kto Ci naopowiadał takich bzdur? Co ma materializm do ateizmu? Jak każdy wie i widzi największymi materialistami jest katolicki kler. To oni są ateistami? Może i tak!  Bo jakby tak w tego swojego boga wierzyli, toby się go jednak trochę bali. > >Akt apostazji jest potrzebny niektórym młodym ludziom by poczuli się dorośli i wyzwoleni> Tak się składa, że mam już dorosłe dzieci, okres kształtowania się ich osobowości mam już za sobą. Często spieramy się na wiele kontrowersyjnych tematów, nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, w której młody człowiek kosztem najbliższej mu osoby, osiąga wolność i dojrzałość.Kosztem??? A jaki Ty koszt byś poniósł gdyby twoje dziecko zdecydowało się na apostazję, albo na zmianę wiary? To przecież jego życie i ono ma być szczęśliwe w tym co robi a nie uszczęśliwiać Ciebie. Coś mi się widzi, że należysz do tych rodziców co to córkę w ciąży albo syna homoseksualistę z domu wyrzucają. > Chciałem problem wyłuszczyć bardziej obrazowo, jednak rezygnuje, sama myśl o tym jak bym się poczuł zdradzony przez własne dziecko...Niesamowite!! Zaszokował mnie sposób Twojego myślenia. Myślałam że takie podejście do dzieci to przeżytek. Tak się pomylić
|
|
| | | | |  | | oportunista (1711 punktów) | U podstaw filozofii starożytnej, dwa nurty decydowały o sposobie postrzegania świata, materializm i idealizm. Tak już zostało, wszystkie kolejne nurty filozoficzne i światopoglądowe zbudowane są na tym fundamencie, z mojej strony to tyle. Nie skomentuje pozostałych insynuacji, szkoda zachodu.
|
|
| |  | 11 na 11 | Arita (459 punktów) |
>Akt apostazji jest przede wszystkim wyrazem pogardy dla rodziny, która w dobrej wierze i intencji pragnęła przystosować nowego swego członka, do pełnoprawnego uczestnictwa w społeczeństwie jakie będzie mu dane współtworzyć.
Jakiej pogardy dla rodziny? Wątpię, żeby ktoś miał pretensje do rodziców za chrzest sprzed 20 lat. Apostata może być przecież osobą wierzącą. Zerwanie formalnych więzów z KK nie oznacza nic, poza rezygnacją z udziału w strukturach zorganizowanych i nie korzystaniem z ich usług. Apostazja jest przeciw KK, a nie rodzinie. Przypisywanie innych powodów (pogarda, brak logiki, niespełnione oczekiwania wobec bóstw) to zwykłe "przyprawianie gęby apostatom", za to że odważyli się odejść z łona, w kraju ultrakatolickim.
>Dla mnie Wypięcie się na wszystko co dali mi rodzice, nie jest aktem heroizmu ani odwagi.
Dlaczego od razu na wszystko? Moi są powierzchownym katolikami, ale też oczywiście ochrzcili. Jeśli się wypnę, to tylko na KK i wiarę, która jest dla mnie niedorzeczna. Resztę zatrzymam, bo to właśnie oni nauczyli mnie, co jest w życiu ważne i co oznacza bycie człowiekiem. Nie KK.
... Polską rządzi stara baba, kołtun i kler... /Maciej Maleńczuk
|
|
| | |  | | oportunista (1711 punktów) | Gęby nikomu nie przyprawiam, każdy ma prawo do robienia tego co uważa za stosowne, pozostaje tylko kwestia szerszego spojrzenia na samego siebie. Podobnie jak z rozwodem, bardzo rzadko potrafimy go przeprowadzić z klasą, nawet gdy nam się uda, zadane rany po drodze, kiepsko się goją, bo ranią się bliskie sobie osoby. Odmrażanie sobie uszu na złość babci, rzadko bywa powodem do dumy. Tak ap ropo KK.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Arita (459 punktów) | > Gęby nikomu nie przyprawiam, każdy ma prawo do robienia tego co uważa za stosowne, pozostaje tylko kwestia szerszego spojrzenia na samego siebie.Jak najbardziej rozumiem, że wyrażasz własne zdanie, ale pisząc - co czuje ateista, czego nie czuje, co odczuwa jego rodzina - sam nim nie będąc, przedstawiasz tylko własną projekcję, z punktu widzenia teisty. Głównie chodzi o nazwanie apostazji "pogardą dla rodziny". Przypomina to wyświechtane frazesy, w stylu : ateiści nie mają moralności, nie mają uczuć, są satanistami itp. celowo szerzone kłamstwa, które nie wiadomo czemu mają służyć. Na pewno większej,wzajemnej niechęci. Komu na tym zależy? Mogłeś napisać to samo, używając innych słów, ale wybrałeś takie, które mogą /aczkolwiek niekoniecznie  / powodować irytację. Dlaczego katolicy, w tak nieprzychylny sposób, reagują na apostazję ? Nie lepiej, dla Was samych będzie,jeśli w kościele pozostaną sami bracia w wierze, a niepewne jednostki odejdą? Liczy się ilość?
Polską rządzi stara baba, kołtun i kler /Maciej Maleńczuk
|
|
| |  | 8 na 8 | lotrek (14275 punktów) |
>Akt apostazji jest przede wszystkim wyrazem pogardy dla rodziny, która w dobrej wierze i intencji pragnęła przystosować nowego swego członka, do pełnoprawnego uczestnictwa w społeczeństwie jakie będzie mu dane współtworzyć. Dla mnie Wypięcie się na wszystko co dali mi rodzice, nie jest aktem heroizmu ani odwagi. Dobrą wiarą i intencją jest ponoć katolickie piekło wybrukowane. Twierdzenie, że akt apostazji jest wyrazem pogardy dla rodziny, jest zwykłym nadużyciem i manipulacją. Chrzest dziecka, powinien być prawnie zabroniony, gdyż małe dziecko "stawia się przed faktem dokonanym" i nikt nie pyta się go o zgodę. Zapominasz, że DZIECKO TO TEŻ CZŁOWIEK. Takich argumentów używaj w swoim "kółku parafialnym"....czy jak się to tam nazywa.
Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
|
|
| | |  | -1 na 1 | oportunista (1711 punktów) | Czasem dobrze się nie odzywać, gdy nic do powiedzenia się niema. Każdy ma takie miejsca gdzie robi coś fuj, sztuką jest zaakceptować kogoś kto nam je pokaże, bardzo przydaje się wtedy ignorancja, życzę powodzenia w jej dalszym stosowaniu.
|
|
| |  | 12 na 12 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Szanowna Koleżanko, sumienie jest tylko głosem duszy, [...].
A co to takiego ta "dusza"? Tu się raczej nie dogadamy. Może więc lepiej przyjąć inną definicję sumienia? Np. taką: sumienie jest stanem zgodności postępowania ze zinternalizowanymi normami i wartościami obowiązującymi w danej społeczności. A wtedy tzw. " wyrzuty sumienia" będą niczym innym jak stanem dyskomfortu psychicznego wywołanego przekroczeniem uznanych za własne norm i wartości. Stanem tak bardzo uciążliwym, że domagającym się natychmiastowej redukcji.
>Mieszanie moralności i sumienia jest także ułomnością niby ateistów, w gruncie rzeczy mają świadomość Boga, który jednak nie spełnia ich oczekiwań, naturalną reakcją jest więc walka z nim i nieustanne udowadnianie sobie i innym jego nieistnienia.
Kompletna brednia. Mieszanie moralności, etyki, sumienia, grzechu, winy - to cecha wszystkich niedouczonych. Bez względu na światopogląd. Niestety, jest cechą powszechną.
>Nadawanie pozorów racjonalności tej walce, również uruchamia szereg niekonsekwencji i ujawnia ogromne braki logicznej argumentacji racji, prezentowanych przez domorosłego ateistę.
Kompletny brak logiki tkwi w powyższym zdaniu. Ateista nie może walczyć z Bogiem, gdyż wie, że takowy byt nie istnieje. Cała reszta tej wypowiedzi, to typowo teistyczne chciejstwo.
>Akt apostazji jest przede wszystkim wyrazem pogardy dla rodziny, która w dobrej wierze i intencji pragnęła przystosować nowego swego członka, do pełnoprawnego uczestnictwa w społeczeństwie jakie będzie mu dane współtworzyć.
Nie jest. Pełnoprawne uczestnictwo w społeczeństwie nie sprowadza się wyłącznie do uczestnictwa w życiu dowolnej wspólnoty religijnej. Wręcz przeciwnie - udzial w życiu takiej wspólnoty jest zaledwie nikłym procentem tego, co nazywamy życiem społecznym. Możemy więc śmiało występować z Kościoła i nadal okazywać wdzięczność i szacunek rodzinie za wpojenie w nas całej masy innych przydatnych w życiu społecznym umiejętności.
>Dla mnie Wypięcie się na wszystko co dali mi rodzice, nie jest aktem heroizmu ani odwagi.
Raczej nikt przy zdrowych zmysłach nie wypina się na wszystko. Nie znaczy to jednak, że trzeba brać wszystko jak leci z dobrodziejstwem inwentarza w sposób bezkrytyczny.
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | |  | 1 na 1 | oportunista (1711 punktów) | Pokorne dzięki za uczone słowa, jestem prostym człowiekiem, więc w dyskusje nie wchodzę. Jest tylko małe ale, gdy ktoś mówi wierzę lub nie wierzę w Boga i ciekawie zagai, możliwa jest nawet ciekawa rozmowa, może i czasem niemądra, lecz czasu nie szkoda. Ateista nie może walczyć z Bogiem, gdyż wie, że takowy byt nie istnieje. Te oto Twoje słowa wszystko mi wyjaśniają. Sam na to wpadłeś? Masz jakieś, stosowne obliczenia w temacie? Może tylko na wiarę to wziąłeś. Sorry źródeł poszukam gdzie indziej.
|
|
| | | |  | 7 na 7 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Pokorne dzięki za uczone słowa, jestem prostym człowiekiem, więc w dyskusje nie wchodzę. [wytłuszczenie moje -MAM]
Zwyczajnie kłamiesz, o czym świdczy chociażby Twój udział w tym wątku jak również udziały w wątkach innych (sprawdziłem). Nie mam Ci za złe, że kłamiesz (ja nie jestem hipokrytą!), zapytam tylko: dlaczego to robisz?
>Jest tylko małe ale, gdy ktoś mówi wierzę lub nie wierzę w Boga i ciekawie zagai, możliwa jest nawet ciekawa rozmowa, może i czasem niemądra, lecz czasu nie szkoda.
Tu się z Tobą zgadzam w 100%.
>Ateista nie może walczyć z Bogiem, gdyż wie, że takowy byt nie istnieje. Te oto Twoje słowa wszystko mi wyjaśniają. Sam na to wpadłeś? Masz jakieś, stosowne obliczenia w temacie? Może tylko na wiarę to wziąłeś.
A tu już wyszlo szydło z worka. Pisałeś o logice, logice arystotelesowskiej, jak rozumiem i tylko do kwestii logiki formalnej się odniosłem w zdaniu, które przytaczasz. Ale dla Ciebie ważniejsza jest ideologia niż logika. Lepiej pisać kompletne brednie, byle zgodnie z przesłaniem baśni z tysiąca i kilku nocy niż przyznać się do błędu. A może obłędu? Religijnego obłędu zwanego fanatyzmem?
>Sorry źródeł poszukam gdzie indziej.
Szukaj do skutku. Najlepiej w Watykanie. Tam Cię oświecą kupioną świecą! Jak dasz na tacę, dostaniesz placet (trudne słowo, wiem).
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| |  | 17 na 17 | wojtek. (1061 punktów) | >Akt apostazji jest przede wszystkim wyrazem pogardy dla rodziny
Ja jestem apostatą. Chcesz mi powiedzieć, że gardzę swoją rodziną?
Uważaj człowieku na to co piszesz, bo nie podoba mi się insynuacja, że jako apostata gardzę kimkolwiek, a tym bardziej swoją rodziną.
>która w dobrej wierze i intencji pragnęła przystosować nowego swego członka, do pełnoprawnego uczestnictwa w społeczeństwie jakie będzie mu dane współtworzyć.
Popatrz, ja myślałem, że akt apostazji oznacza jedynie formalne zerwanie wszelkich związków z Kościołem katolickim, a tutaj się okazuje, że będąc apostatą, automatycznie jestem również niepełnoprawnym członkiem społeczeństwa!
>Dla mnie Wypięcie się na wszystko co dali mi rodzice, nie jest aktem heroizmu ani odwagi.
O, kolejne novum, apostazja = wypięcie się na wszystko co dali mi rodzice ...
To, że Tobie, domorosły badaczu zjawiska apostazji, się wydaje, że wiesz czym jest apostazja, nie upoważnia Cię do insynuacji że, ludzie których nie znasz, a którzy decydują się na apostazję, gardzą swoimi rodzinami i wypinają się na nie. To, że Ty tak uważasz nie znaczy, że tak jest w rzeczywistości. Co do drugiej części Twojego powyższego zdania, to masz rację, apostazja nie jest aktem heroizmu ani odwagi, jest tylko aktem uczciwości. Tak samo jak Ty, masz prawo należeć do Kościoła katolickiego, tak samo ja, mam prawo do tego Kościoła nie należeć, i nie Tobie (ani nikomu innemu) oceniać czym moja apostazja jest, a czym nie jest. Analogicznie, ja nie zabieram się za ocenę czym jest Twoja przynależność do Kościoła, ponieważ jest to tylko i wyłącznie Twoja sprawa i takie zachowanie, byłoby nietaktem z mojej strony.
|
|
| | |  | -1 na 3 | oportunista (1711 punktów) | Zabolało? A nie powinno. Jesteś przecież w porządku i nikomu nic, poza uczciwością, nie uczyniłeś. Moje domorosłe badania coś bardzo popsuły poniektórym dobre samopoczucie, ciekawe dlaczego.
|
|
| | | |  | 11 na 11 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Zabolało? A nie powinno. Jesteś przecież w porządku i nikomu nic, poza uczciwością, nie uczyniłeś.Powinno. Uczciwego człowieka pomówienia bolą. Normalne. > Moje domorosłe badania coś bardzo popsuły poniektórym dobre samopoczucie, ciekawe dlaczego.Zaryzykuję przypuszczenie, że dlatego, że nie były żadnymi, pożal się Boże, "badaniami", a dość plugawą próbą dorobienia hłe, hłe "racjonalizacji"  do z góry powziętej tezy o niegodziwości adwersarza. Sikasz komuś do zupy i dziwujesz się, że mu to humor psuje?
|
|
| | | |  | 9 na 9 | wojtek. (1061 punktów) | Najpierw zajmujesz się dowodzeniem, czym w istocie jest apostazja (sugerując kłamliwie, gdzie apostaci mają swoje rodziny.): Cytat:Akt apostazji jest przede wszystkim wyrazem pogardy dla rodziny, która w dobrej wierze i intencji pragnęła przystosować nowego swego członka, do pełnoprawnego uczestnictwa w społeczeństwie jakie będzie mu dane współtworzyć. Dla mnie Wypięcie się na wszystko co dali mi rodzice, nie jest aktem heroizmu ani odwagi.
Dajesz również do zrozumienia, że wiesz lepiej (niż sami decydujący się na apostazję) czy komuś apostazja jest potrzebna czy nie jest, a także czego chcą ci którzy się na ów akt zdecydowali (naturalnie to wiesz również lepiej niż sami zainteresowani): Cytat:Tymczasem zdeklarowanemu ateiście apostazja do niczego potrzebna nie jest, odrzucił Boga i to go zwalnia z całej reszty, z wyjątkiem tych którzy chcą sobie i innym coś udowodnić, lub przeprowadzają happening. Teraz mnie dowodzisz co powinno, a co nie powinno mnie zaboleć: Cytat:Zabolało? A nie powinno. Posuwasz się więc do autorytatywnego dowodzenia innym, co jest im potrzebne, a co nie jest , co powinni czuć a czego nie powinni, oraz imputujesz apostatom, że gardzą swoimi bliskimi. Za kogo Ty się uważasz? Nie wydaje Ci się, Panie oportunista, że jesteś nieco zarozumiały? > Jesteś przecież w porządku i nikomu nic, poza uczciwością, nie uczyniłeś. Jeśli chodzi o apostazję, to jestem jak najbardziej w porządku, wobec siebie i wobec Kościoła. Nie uważając się za katolika, nie figuruję w spisach kościelnych jako katolik. Uważam, że to uczciwe. Jeśli zaś chodzi o rodzinę, to nie jestem jej własnością, jestem dorosły i mogę o sobie samo stanowić. Nie muszę żyć tak, aby wszystkie moje prywatne sprawy odpowiadały moim bliskim, co nie oznacza, że w jakikolwiek sposób nimi gardzę. To, że wybieram dla siebie inne życie, niż to które rodzina uważa, że byłoby dla mnie najlepsze, nie znaczy, że mam ich gdzieś. Akurat moja rodzina to rozumie i chociaż nie wszyscy są szczęśliwi (prawie wszyscy to mniej, bądź bardziej wierzący czy praktykujący katolicy), że zdecydowałem się oficjalnie odejść od kościoła, to szanują moją decyzję, tak samo jak ja szanuję to, że oni są katolikami. > Moje domorosłe badania coś bardzo popsuły poniektórym dobre samopoczucie, ciekawe dlaczego. Pewnie dlatego, że zawierają insynuacje i autorytatywne opinie, dotyczące innych ludzi. Przestań się wypowiadać w tym tonie i tak, jakbyś wszystko wiedział najlepiej, to przynajmniej mnie, dobrego samopoczucia psuł nie będziesz.
|
|
| | | | |  | -1 na 3 | oportunista (1711 punktów) | Gdy trybiki się wesoło kręcą, smarowane obficie wzajemnym kadzeniem, humorki dopisują, wystarczy odrobina piasku i jazgot donośny się robi. Robienie sobie osobistych wycieczek, jakoś nie pomaga odnieść się do całości mojej wypowiedzi. Podpowiem tylko, że opisuje mój, a nie twój punkt widzenia na przedmiotowy artykuł, jeśli masz inny to się nim podziel ale bez nadymania proszę. Osobiście mam gdzieś twój ogródek i co w nim uprawiasz.
|
|
| | | | | |  | 8 na 8 | wojtek. (1061 punktów) | W sumie, szkoda mi czasu i nerwów na rozmowę z kimś Twego pokroju, odpiszę Ci więc po raz ostatni.
Nie wiem czy można nazwać "donośnym jazgotem" reakcje na Twoje komentarze, ale jeśli chcesz, to niech i tak będzie. Widzisz, jakoś dziwnym trafem nie chcesz zauważyć , że rzeczony jazgot nie robi się z powodu odrobiny piasku, ale raczej z powodu w jaki ta odrobina piasku się zachowuje. A zachowuje się, nie jak ktoś kto chce dyskutować, tylko jak mądrala który wpada tutaj przedstawić swoje prawdy objawione, dowodząc co jest innym potrzebne a co nie.
Prócz tego, jeśli ktoś ma nadzieję na rzeczową dyskusję z osobą o zdecydowanie innych poglądach, to swój punkt widzenia powinien przedstawić w kulturalny i wyważony sposób. Nie musisz się z nikim tutaj zgadzać, ale też nikogo nie obrażaj i nie pisz tonem mentora który wszystko wie lepiej (cytaty które obrazują, że w tej formie się wyrażałeś przedstawiłem w komentarzu powyżej), a jeśli już się w ten sposób zachowujesz, to nie bądź zdziwiony tym, że czyjaś reakcja na takie Twoje teksty, nie będzie zbyt miła.
Zastanów się, jak ja zostałbym potraktowany przez katolików i czy wzbudziłbym rzeczową dyskusję, gdybym zrobił to co Ty, czyli wpadł na któryś z portali katolickich i napisał przykładowo, że fakt, iż katolicy należą do kościoła jest przede wszystkim wyrazem ich pogardy dla własnego rozumu, następnie zaczął dowodzić co katolikom jest potrzebne a co nie, a na koniec wyraził wielkie zdziwienie "donośnym jazgotem" który wywołałem, zachowując się przy tym wszystkim tak, jakbym ja był mądry, a oni wszyscy głupi.
Chyba nikt nie lubi być traktowany w taki sposób, jaki wyżej opisałem. Ja to rozumiem i odnoszę, tak samo do siebie, jak i do innych (również wtedy kiedy ktoś ma zupełnie inne poglądy niż ja), Tobie, jak natomiast widać (po tym co piszesz), ciężko coś podobnego pojąć.
Bywaj zdrów.
|
|
| |  | 8 na 8 | Ignorancja (4718 punktów) | >Akt apostazji jest przede wszystkim wyrazem pogardy dla rodziny, która w dobrej wierze i intencji pragnęła przystosować nowego swego członka, do pełnoprawnego uczestnictwa w społeczeństwie jakie będzie mu dane współtworzyć. Dla mnie Wypięcie się na wszystko co dali mi rodzice, nie jest aktem heroizmu ani odwagi.
Wysmienite. Jakim prawem odmawiasz jednostce, w tym wypadku apostacie, prawa do samostanowienia? Nie mieści sie Tobie w głowie, że niekoniecznie działania rodziców, choćby w dobrej wierze, przysparzają potomstwu owego dobra? Uważasz, że decyzji rodziców nie wolno zakwestionować? Mam do końca życia pokornie trwać w czymś, co w mojej ocenie jest złe? Tylko dlatego, że tak za mnie kiedyś zadecydowano? Jeszcze nie tak dawno standardem było aranżowanie przez rodziców małżeństw. Zapewne robili to w dobrej wierze, na przykład wybierając na kandydata majętnego, acz obleśnego starucha. Uszczęśliwiali na siłę potomstwo, niejednokrotnie doprowadzając do trwania w niechcianym związku, skutecznie dziecię unieszczęśliwiając. Na szczęście to coraz rzadsze praktyki, a jeśli już to stosowane najczęściej w rodzinach mocno ciążących ku religijności.
Akt apostazji nie jest wyrazem pogardy dla rodziny, a jeżeli już to dla kościelnej instytucji. Nie jest także żadnym heroizmem, choć nieraz należy stoczyć dosyć wyczerpujący bój, aby zadufanemu słudze bożemu wybić z głowy uzurpowanie sobie prawa do decydowania za kogoś. Nie te czasy, choć do niektórych jeszcze to nie dociera.
Za kogo Ty siebie uważasz wygłaszając takie perory? Mój akt apostazji był moją suwerenną decyzją, decyzją dorosłego człowieka, wynikająca przede wszystkim z niegodzenia się na figurowanie mojej osoby w spisie wiernych instytucji, której nie akceptuję, jak i nie akceptuję jej działań gwałcących moje poglądy lub choć usiłujących je gwałcić, poprzez wykorzystywanie kunktatorstwa polskich polityków do wpływania poprzez nich na polskie prawodawstwo.
Wiesz o czym mówię? A choćby o aborcji. Ja katoliczkom (w tym zakonnicom, co rzadkie nie jest) nie nakazuję się skrobać, ale wymagam w rewanżu, aby mi z kolei nie zakazywano czegoś, czego dopuszczalność mieści się w moim kodeksie etycznym. Zresztą choćby takich buddystów też. A choćby o in vitro. Nie chce mieć katolik z katoliczką dziecka z próbówki? Ich sprawa. Ale, gdy kogoś otrzymanie potomstwa w ten sposób uszczęśliwi to, że się tak dwornie wyrażę: gówno panom w sukienkach do tego. Tak się składa, że Krk w Polsce próbuje mieszać się do spraw już nie tylko swych wiernych, ale wszystkich obywateli, nie pytając ich o zgodę, gdyż używa argumentu o swej przewodniej sile, bazując na statystykach, tj.księgach chrztu. A ja właśnie nie zamierzam podbijać mu statystyk moją skromną osobą. I wiesz co? Namówiłam moją matkę, by też zrezygnowała z dawania swego przyzwolenia na podpieranie się jej osobą. To tak a propos Twego rewolucyjnego poglądu o pogardzie okazywanej rodzinie. I jak mój syn poweźmie taki zamiar to nie będę się czuła w żadnej mierze wzgardzona.
Ja rozumiem, że wielu mógł powyższy artykuł zaniepokoić. Ale świat się zmienia, także w Polsce (choć moim skromnym zdaniem zbyt wolno)i próba zatrzymywania zmian jest wstecznictwem. Chociaż rozumiem żywotny interes kościółka, by rzucać kłody pod nogi odstępcom.
Czy to nie Agnosiewicz onegdaj zwrócił uwagę na możliwe reperkusje po odwróceniu statystyk skutkujące prawem strony polskiej do wniesienia o renegocjację konkordatu? A owszem. I z tego niebezpieczeństwa purpuraci i mniejsza stonka zdaje sobie doskonale sprawę.
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | |  | -2 na 4 | oportunista (1711 punktów) | Jako jedyna starasz trzymać się tematu więc kilka słów wyjaśnienia, z pozostałymi adwersarzami nie widzę sensu wdawać się w pustosłowie. W zacietrzewieniu nikt nie zwrócił uwagi na oczywistą manipulacje zastosowaną w artykule, autor sugeruje masowy bunt dobrze zorganizowanych ateistów przeciw KK. Pół miliona to nie fraszka, oj będzie się działo. Temat jak się patrzy, może kościelnym puszczą nerwy i będzie kolejny. Tymczasem zdeklarowanemu ateiście apostazja do niczego potrzebna nie jest, odrzucił Boga i to go zwalnia z całej reszty, z wyjątkiem tych którzy chcą sobie i innym coś udowodnić, lub przeprowadzają happening. Jakakolwiek jest przyczyna rozwodu zawsze jest bolesna i chwalić się czym nie ma, koniec końców to nie proboszcz obrywa lecz rodzina najbliższa. Komu zatem potrzebna jest ta cała apostazja, w miażdżącej przewadze, nowo nawróconym dla innej religii. Aby przyjąć nowe wyznanie, trzeba skończyć ze starym, załatwia to się w bardzo zorganizowany i mało absorbujący zainteresowanego sposób. Apostata najczęściej zmienia a nie traci całkowicie wiarę. Rodziny nie tyle dotyka utrata wiary, co zamiana na inną. Ateista bez ograniczeń zasiada przy wigilijnym stole z własną rodziną, zazwyczaj traktowany jak niegroźny dziwak niż zdrajca. W przypadku nowo nawróconych, często obustronny brak akceptacji niszczy relacje rodzinne. Posługując się umyślną prowokacją, miałem nadzieję pokazać szerszy aspekt sprawy, już nie zaskakuje mnie ciasnota postrzegania rzeczywistości, dziwi jednak niezmiennie nadawanie jej racjonalnych przesłanek. I te politowania godne osobiste wycieczki, w które niechcący daje się wciągać. Staram się nie zabiegać o poklask, nic mi po nim, wole dyskutować z kimś z kim się nie zgadzam, jest to o wiele ciekawsze, tyle że nie z każdym się da.
|
|
| | | |  | 6 na 6 | placownik (17853 punktów) |
>Tymczasem zdeklarowanemu ateiście apostazja do niczego potrzebna nie jest, odrzucił Boga i to go zwalnia z całej reszty, z wyjątkiem tych którzy chcą sobie i innym coś udowodnić, lub przeprowadzają happening.
Mnie nie jest, ale daleki jestem od tego, aby autorytatywnie oceniać motywacje tych, którym na niej zależy. Powiem więcej, cenię tych, którzy postanowili po raz ostatni (a czasem i pierwszy) wziąć się za bary z kościelną biurokracją, wykazując tym samym absurd urzędowej wiary. A ponieważ uważam, że wśród kościelnych biurokratów są także ludzie myślący, to mam także cichą nadzieję, że ten absurd z czasem i do nich zacznie docierać. Z korzyścią i dla wierzących, i dla niewierzących.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | |  | 8 na 8 | Ignorancja (4718 punktów) | >Jako jedyna starasz trzymać się tematu więc kilka słów wyjaśnienia, z pozostałymi adwersarzami nie widzę sensu wdawać się w pustosłowie.
Nie odwdzięczę się równym zainteresowaniem. Ja nie widzę zbytniego sensu wdawania się z Tobą w polemikę, gdyż nie wykazujesz zdolności do przyswojenia za pierwszym razem podawanych informacji zmuszając adwersarza do ponownego podjęcia wyjaśnień w tej samej sprawie. Nie świadczy to zbyt pochlebnie o twej inteligencji, ewentualnie świadczy o celowym chwycie, by sfingować coś na kształt posiadania przewagi.
>Tymczasem zdeklarowanemu ateiście apostazja do niczego potrzebna nie jest, odrzucił Boga i to go zwalnia z całej reszty, z wyjątkiem tych którzy chcą sobie i innym coś udowodnić, lub przeprowadzają happening.
Zdaje się, że już odpowiedziałam dosyć wyczerpująco na praktyczny aspekt związany z dokonaniem apostazji. Ponawiam wyjaśnienia drugi i ostatni raz. Zdeklarowanemu ateiście nie byłaby apostazja przeprowadzona formalnie potrzebna, gdyby instytucja Krk nie usiłowała wykorzystywać faktu ochrzczenia ateistów/konwertujących na inne religie/bezwyznaniowców w dzieciństwie, bez ich woli i zgody, by w dalszym ciągu bez ich woli i zgody naginać rzeczywistość w celu osiągania swych partykularnych interesów kosztem tychże, których bez ich zgody i woli próbuje wydymać.
>Jakakolwiek jest przyczyna rozwodu zawsze jest bolesna i chwalić się czym nie ma, koniec końców to nie proboszcz obrywa lecz rodzina najbliższa.
Rodzina jeżeli obrywa to z nakazu proboszcza i z powodu klimatu jaki owi proboszczowie wytwarzają. Warto byś o tym pamiętał. Powiedz stroisz się tylko w szatki pochylającego się i bolejącego nad cudzym nieszczęściem ( w tym wypadku napiętnowanej przez proboszcza z ambony rodziny), bronisz własnego stanu posiadania (może jako funkcjonariusz kościelny), czy zgodnie z nickiem podążasz ścieżką wygodnictwa, by nie rzec kunktatorstwa?
Potem sobie odpuszczę komentarz, by przejść do takiej frazy:
>Ateista bez ograniczeń zasiada przy wigilijnym stole z własną rodziną, zazwyczaj traktowany jak niegroźny dziwak niż zdrajca. W przypadku nowo nawróconych, często obustronny brak akceptacji niszczy relacje rodzinne.
A może by tak odwrócić bieguny? Dlaczego nie pochylisz się nad skurwysyństwem "kochającej" rodzinki, która w najlepszym przypadku indywidualność jest skora traktować jako niegroźne dziwactwo, a w bardziej drastycznych stosować wobec indywidualisty mój ulubiony fragment z ewangelii:
"Kto zaś zgorszy jednego z tych małych, którzy wierzą we mnie, lepiej będzie dla niego, aby mu zawieszono u szyi kamień młyński i utopiono go w głębi morza" (Mt. 18:6)
Oczywiście w ramach szeroko reklamowanej w chrześcijaństwie miłości bliźniego. I jak to zazwyczaj bywa produkt kryjący się za z rozmachem prowadzoną kampanią reklamową jest przereklamowany.
> I te politowania godne osobiste wycieczki, w które niechcący daje się wciągać.
Niechcący? Już Ci zdaje się BigŻyd wspomniał, że srasz (niewybrednie)*) ludziom bez skrępowania do talerza i oczekujesz podania Tobie serwetki, abyś się podtarł.
>Staram się nie zabiegać o poklask, nic mi po nim, wole dyskutować z kimś z kim się nie zgadzam, jest to o wiele ciekawsze, tyle że nie z każdym się da.
Ty nie dyskutujesz tylko wylewasz swój jad na ateistów, racjonalistów i resztę heretyków na ich podwórku. Na szczęście tylko niewielu jesteś w stanie zrobić krzywdę. Większość już dawno uodporniła się na toksyny przedkładających dobro boskie nad ludzkie.
*) w eleganckim świecie nazywa się to impertynencją, nadmieniam z nadzieją, że sobie może przypomnisz sposoby eleganckiego prowadzenia polemiki, wtedy będziesz mógł liczyć na wzajemność z mojej strony
P.S.
Nie sądzę, aby za Twoimi ruchami stała li tylko chęć do prowokowania dyskusji, choć wybieg akurat na miarę asekuranta.
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | oportunista (1711 punktów) | Pomimo, że nie na temat, za to z podziwu godnym temperamentem. Dyskusja nabrała nareszcie impetu, czuje co prawda pewien dyskomfort, że to po moich plecach, ale nic to. Pochlebia mi to, że widzisz stojącą za mną silę, we dwoje zawsze raźniej. Mój nick także jest nieprzypadkowy, strzał w dziesiątkę. Co do grasowania na obcym terenie, to już pozwolę sobie nie zgodzić, w każdym bądź razie jest to sprawa dyskusyjna, przynajmniej z mojego punktu widzenia. Po co wam truje. Tak sobie, byście dostrzegli inną perspektywę. Kadzicie sobie na forum tak, że aż czasami mdli. Mały przykład: Dyskusja o wyższym poziomie inteligencji ateistów nad resztą ludzkości. Nieźle mnie ubawiła. Wkurzają Cię moje docinki, ignoruj je, ja jeśli kogoś nie lubię, omijam go szerokim łukiem. Dobrego samopoczucia życzę. Znowu nie na temat.
|
|
| | | | | |  | | Ignorancja (4718 punktów) | >Pomimo, że nie na temat, za to z podziwu godnym temperamentem. Na temat było całkiem sporo, skoro tego nie dostrzegłeś ... cóż, sobie wystawiasz laurkę.
>Dobrego samopoczucia życzę. A dziękować nie narzekam. Wzajemności przesyłam.
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| |  | | marek milczewski (2335 punktów) | >Szanowna Koleżanko sumienie jest tylko głosem duszy, skoro tak rozumiemy sprawy, nie ma racji bytu w przypadku odrzucenia jego istoty. Mieszanie moralności i sumienia jest także ułomnością niby ateistów, w gruncie rzeczy mają świadomość Boga, który jednak nie spełnia ich oczekiwań, naturalną reakcją jest więc walka z nim i nieustanne udowadnianie sobie i innym jego nieistnienia. Nadawanie pozorów racjonalności tej walce, również uruchamia szereg niekonsekwencji i ujawnia ogromne braki logicznej argumentacji racji, prezentowanych przez domorosłego ateistę. >Akt apostazji jest przede wszystkim wyrazem pogardy dla rodziny, która w dobrej wierze i intencji pragnęła przystosować nowego swego członka, do pełnoprawnego uczestnictwa w społeczeństwie jakie będzie mu dane współtworzyć. Dla mnie Wypięcie się na wszystko co dali mi rodzice, nie jest aktem heroizmu ani odwagi.
Klasyk by powiedział - pieprzysz!
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
| Street Dembowski (25 punktów) | >To tylko Onet, więc z przymrużeniem oka Czy to możliwe, że aż tylu apostatów w Polsce przybyło? >Może to już normalny proceder? Przesadzają? wiadomosci.onet.pl/1600880,2677,1,kioskart.html> Nawet jeśli to pół miliona, to wypada około jedna osoba na osiemdziesiąt, to nadal raczej ułamek.
|
|
 | 2 na 2 | i.czaplicka (5782 punktów) |
>Nawet jeśli to pół miliona, to wypada około jedna osoba na osiemdziesiąt, to nadal raczej ułamek. Nie.Polaków jest mniej niż 40 milionów, nie wszyscy Polacy są katolikami.Dużo osób siedzi za granica i sprawa wyznania dla nich nie istnieje.
|
|
|  | | Street Dembowski (25 punktów) | >>Nawet jeśli to pół miliona, to wypada około jedna osoba na osiemdziesiąt, to nadal raczej ułamek. >Nie.Polaków jest mniej niż 40 milionów, nie wszyscy Polacy są katolikami.Dużo osób siedzi za granica i sprawa wyznania dla nich nie istnieje.
To prawda, ale-z drugiej strony-jeśli uwzględnimy Polaków za granicą, to mamy dodatkowe miliony rodaków (Polonia), a wtedy jest nas znacznie i to znacznie więcej niż 40 milionów  I zapewniam Cię, że dla tej Polonii "sprawa wyznania" istnieje.
|
|
| |  | 1 na 1 | i.czaplicka (5782 punktów) |
>I zapewniam Cię, że dla tej Polonii "sprawa wyznania" istnieje. Moze dla jakiś starych dziadków...
|
|
 | 1 na 1 | i.czaplicka (5782 punktów) | Uwzględnij osoby starsze lub poważnie chore, które już nie wystąpią, oraz dzieci, które wystąpić nie mogą.Ale myślę, ze pół miliona to lekko zawyżone.
|
|
 | 7 na 7 | Arita (459 punktów) |
> Nawet jeśli to pół miliona, to wypada około jedna osoba na osiemdziesiąt, to nadal raczej ułamek.Dopiero w 2008 r. kościół w Polsce dostał procedury postępowania z "odstępcami", wiec zakładam, że wcześniej nie było to częste zjawisko, ale odosobnione przypadki, a te hipotetyczne pół miliona, to wynik zaledwie ostatnich 2-3 lat. W tym kontekście byłoby to dużo i szybko. > Wraz z przyjęciem sakramentu chrztu św. człowiek zostaje niezniszczalnym charakterem wszczepiony we wspólnotę Kościoła (KKK 1213; KPK, kan. 96; 849)Brzmi to groźniej, niż asymilacja przez cywilizację Borg, w serialu Voyager 
... Polską rządzi stara baba, kołtun i kler... /Maciej Maleńczuk
|
|
1 na 1 |
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|