Racjonalista - Strona głównaDo treści
Twarz wykluczenia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
09-04-2011 15:27Koraszewski (82900 punktów)Twarz wykluczenia
Ocena 3 na 3
Z „Tygodnika Powszechnego„ dowiedziałem się o nowej twarzy polskiego wykluczenia. Słowo wykluczenie należy do liturgii obchodzenia rzeczywistości z lewej strony. Jego głęboki sens uświadomił mi rysunek satyryczny z lat 80. Na którym dwóch psychoterapeutów mija pobitą i najwyraźniej konającą staruszkę. Jeden do drugiego mówi: „Jakie straszne dzieciństwo musieli mieć ci, którzy jej to zrobili.”
Nowa twarz polskiego wykluczenia to kibole, mordy wykrzywione nienawiścią, mózgi wygładzone alkoholem, pierwotny, gadzi mózg rozwinięty do absurdu kosztem ewolucyjnie późniejszych partii. Nikt nie badał jaka część tych wykluczonych poczęta została po alkoholu i w życiu nie zaznała rodzicielskiego ciepła ani nie zetknęła się z wzorami normalnego życia. - czyli w jakimś sensie faktycznie produkty wykluczenia.
Jaki jest związek między użyciem tego słowa a poszukiwaniem strategii walki z kulturą stadionowej (i nie tylko stadionowej) nienawiści? Kiedy patrzę na małe dzieci, nie obawiam się słowa wykluczenie, kiedy patrzę na tłum zwyrodnialców obawiam się, że to słowo jest odrobinę mylące.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Hodża (11172 punktów)
>Jaki jest związek między użyciem tego słowa a poszukiwaniem strategii walki z kulturą stadionowej
>(i nie tylko stadionowej) nienawiści? Kiedy patrzę na małe dzieci, nie obawiam się słowa
>wykluczenie, kiedy patrzę na tłum zwyrodnialców obawiam się, że to słowo jest odrobinę mylące.

Problem chyba jest stary jak świat. Społeczeństwa zasobne w okresach dobrobytu pogrążały się w hedonizmie, czyniąc je łatwym łupem dla barbarzyńskich zuchwalców. Społeczeństwa mniej bogate w okresach stabilizacji gromadziły w sobie potencjał frustracji i jednostkowych nienawiści, które prędzej czy później kanalizowały się w postaci różnych zamieszek, protestów, itp.
Nie istnieje równowaga stabilna w ewolucji społeczeństw. Zawsze gdzieś musi nastąpić kres pewnego etapu i zacząć się nowy.
A to oznacza wojny, kryzysy, katastrofy.
Bo niemożliwe do wyobrażenia jest społeczeństwo, w którym nie narasta jakaś grupa "wykluczonych", w którym nie narasta jakiś konflikt. Możemy budować coraz potężniejsze zapory, ale ta rzeka, ten biologiczny żywioł ukryty pod mylącą nazwą "ludzkość" każdą z nich prędzej czy później zniszczy.
Jest czas budowania i czas burzenia, jak uczy Eklezjasta.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365