 |
liberał z definicji jest szabrownikiem Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 17-09-2024 13:16 | okragly (21676 punktów) | liberał z definicji jest szabrownikiem |
dał nam przykład kulczyk, jak zwyciężać mamy tereny powodzi stały są miejscem działań liberałów (INDYWIDUALIZM, WOLNOŚĆ, WŁASNOŚĆ). kulczyk bog liberałów kradl 1 000 000 zł/godz, tylko że z poszanowaniem prawa (prawo tworzą kulczyki (dr prawa) dla kulczyków), na terenach powodziowych widac libki niedorozwojki, janusze biznesu, smutne bycie Polakiem, amerykanizacja nas zniszczy
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) | >dał nam przykład kulczyk, jak zwyciężać mamy >tereny powodzi stały są miejscem działań liberałów (INDYWIDUALIZM, WOLNOŚĆ, WŁASNOŚĆ). >kulczyk bog liberałów kradl 1 000 000 zł/godz, tylko że z poszanowaniem prawa (prawo tworzą kulczyki >(dr prawa) dla kulczyków), na terenach powodziowych widac libki niedorozwojki, janusze biznesu, >smutne bycie Polakiem, amerykanizacja nas zniszczy
Ten Kulczyk to dopiero był potwór. Zabrał tyle pieniędzy, że nie starczyło na szkołę podstawową dla niejakiego okrągłego. Nie nauczył się przez to pisać (czytać pewnie też nie...). Nic dziwnego, że teraz chodzi i jęczy, narzeka...
|
|
 | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | >Ten Kulczyk to dopiero był potwór. A może łyżka dziegdcu?
>Zabrał tyle pieniędzy, Mam wielki szacunek dla pracowitych przedsiębiorców, którzy mają dobry pomysł na biznes, ryzykują WŁASNE pieniądze i budują miejsca pracy, pomnażając wspólny dobrobyt, ale nie uważam cwaniaków, którzy kupują państwową firmę za kredyt w państwowym banku (pod zastaw tej firmy), a jedyne co robią to sprzedają tę firmę innej firmie, wszystko to wykorzystując znajomości, a potem pokazują swoją dobroczynność pod publiczkę.
Jest różnica między przedsiębiorczością i pracowitością a cwaniactwem Kulczyk był raczej cwaniakiem.
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
|  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) |
>Kulczyk był raczej cwaniakiem.
Wolałbys pracować u Kulczyka czy u Okrągłego który pisał że płacił 3 zł na h
Myślisz że realia się jakoś bardzo zmieniły ?
Polska powiatowa stoi nie kluczykami ale okrągłymi. Czyli śmieciowa plus najniższa i gówno robota w syfie.
Dlatego okrągły tak trąbi o Kulczyku.
Ja jakbym miał płacić komuś 3 zł na h to bym to jebał. Wolę nie zarobić albo zrobić sam.
Patologia romaro i jego słowa >Bodajby ci, mały kurwiu - uuj stanął tak, żeby ci wieka od trumny nie mogli zamknąć. Bo do pionu co najwyżej swojego fiuta stawiac możesz za pomocą viagry
|
|
| |  | | szarley (54913 punktów) | >>Kulczyk był raczej cwaniakiem. >Wolałbys pracować u Kulczyka czy u Okrągłego który pisał że płacił 3 zł na h Nie o tym mowa
>Polska powiatowa stoi nie kluczykami ale okrągłymi. >Czyli śmieciowa plus najniższa i gówno robota w syfie. Niestety
>Ja jakbym miał płacić komuś 3 zł na h to bym to jebał. Wolę nie zarobić albo zrobić sam. Dlatego piszę o przedsiębiorczości w przeciwieństwie do cwaniactwa
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >>>Kulczyk był raczej cwaniakiem. >>Wolałbys pracować u Kulczyka czy u Okrągłego który pisał że płacił 3 zł na h >Nie o tym mowa >>Polska powiatowa stoi nie kluczykami ale okrągłymi. >>Czyli śmieciowa plus najniższa i gówno robota w syfie. >Niestety >>Ja jakbym miał płacić komuś 3 zł na h to bym to jebał. Wolę nie zarobić albo zrobić sam. >Dlatego piszę o przedsiębiorczości w przeciwieństwie do cwaniactwa
Dyszący typ ze swoim wywalonym bebzonem ( bo tak sobie wyobrażam okrągłego) który płacił ludziom 3 zł był bogiem w swojej okolicy skoro znalazł ludzi chętnych do podjęcia pracy u niego.
Biznesy lat 90 i późnej to jedna wielka hujnia....z kontynuacją dzis w postaci agencji zatrudnienia.
Piszesz o przedsiębiorczości. Dymanie ludzi na urlopach ...to przedsiębiorczosc? Wypłaty pod stołem? BHP.
Wiesz jak dużo firm wyrosło w oparach j.w.
Rozmamwaialem ostnio z gościem co buduje domy. Gdyby chcial zrobić tak jak państwo to wymaga. Mało kogo było by stać na dom.
Takie są koszty. Ale że na czarno. To jakoś idzie.
I teraz najlepsze.....jeśli biorę takiego gościa do roboty bo jest tani.....to ja jestem HIPOKRTYA nie mniejszy niż okrągły?
Patologia romaro i jego słowa >Bodajby ci, mały kurwiu - uuj stanął tak, żeby ci wieka od trumny nie mogli zamknąć. Bo do pionu co najwyżej swojego fiuta stawiac możesz za pomocą viagry
|
|
| | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | >Piszesz o przedsiębiorczości. >Dymanie ludzi na urlopach ...to przedsiębiorczosc? Nie, to złodziejstwo
>Wypłaty pod stołem? Oszustwo
>BHP. Łajdactwo
>Wiesz jak dużo firm wyrosło w oparach j.w. Wiem, kilka lat współpracowałem z PIP
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >>Piszesz o przedsiębiorczości. >>Dymanie ludzi na urlopach ...to przedsiębiorczosc? >Nie, to złodziejstwo >>Wypłaty pod stołem? >Oszustwo >>BHP. >Łajdactwo >>Wiesz jak dużo firm wyrosło w oparach j.w. >Wiem, kilka lat współpracowałem z PIP
No więc jeśli piszesz że
>Jest różnica między przedsiębiorczością i pracowitością a cwaniactwem Kulczyk był raczej cwaniakiem.
To wciąż lepiej niż być wydymanym na urlopie wypłacie i BHP.
Na czym więc polega cwaniactwo Kulczyka? Na okazji? Być może stworzonej. Być może. Ale czy przedsiebiorca nie tworzy okazji?
Patologia romaro i jego słowa >Bodajby ci, mały kurwiu - uuj stanął tak, żeby ci wieka od trumny nie mogli zamknąć. Bo do pionu co najwyżej swojego fiuta stawiac możesz za pomocą viagry
|
|
| | |  | | DyktaFon (9281 punktów) | Trudno się nie zgodzić z tymi wypowiedziami (no może poza inauguracyjną  ), ale podpowiedziałbym, że zamiast narzekać na innych (jacykolwiek by oni byli), to proszę się zabrać za działalność gospodarczą i pokazać, jak powinno się pracować. Narzekać na innych to każdy potrafi. Gorzej z pokazaniem, na własnym przykładzie, jak powinno być. Bo widzi się tylko to, co widać. Natomiast nie wie się nawet o tym, czego nie widać. A zabrawszy się za coś, dopiero zobaczy się to wszystko razem. I na ogół już nie jest tak wesoło, jak krytycy sobie myślą... Czuj duch i czekam na przykłady własne
|
|
| | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > Trudno się nie zgodzić z tymi wypowiedziami (no może poza inauguracyjną ), ale podpowiedziałbym, że zamiast narzekać na innych (jacykolwiek by oni byli), to proszę się zabrać za działalność gospodarczą i pokazać, jak powinno się pracować.Prowadziłem ją przez wieeeeele lat, obywało się bez cwaniactwa, konkurencję eliminowałem poziomem usług. Skutecznie unikałem zatrudniania pracowników, wolałem mieć w nich współwłaścicieli firmy i udawało się. Do dziś wiele kopalń świata opartych jest w części dotyczącej bezpieczeństwa pracy, na projektach opracowanych przez firmy, którymi zarządzałem > Cwaniactwo ma szansę, gdy mu się to ułatwia. Jeśli się tworzy prawo dla własnej korzyści, to grzech by było różnym cwaniakom tego nie wykorzystać.Co nie zmienia faktu, że są cwaniakami i bogactwo zawdzięczają cwaniactwu, a nie pracowitości, kreatywności i odwadze w inwestowaniu. Sam potrafisz podać przykłady takich właśnie przedsiębiorców > Nie narzekajmy na tych cwaniaków, co wykorzystują pojawiającą się okazję,Nie narzekam, nazywam rzecz po imieniu > A najlepiej nie mieszajmy państwa do działalności gospodarczej - nie będzie problemu z państwowymi firmami.Państwo nie powinno prowadzić gospodarczej działalności, co najwyżej jakieś budżetowe nadwyżki w niewielkie pakiety akcji, ale bez wpływu na zarządzanie (!) > Państwo ma zupełnie inne zadania, niż produkowanie gwożdziPiszesz rzeczy dla mnie oczywiste > i leczenie ludzi.Zgadzam się, powinno jedynie pilnować poziomu medycznych usług i uczciwości (prywatnych) ubezpieczycieli.
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | |  | | DyktaFon (9281 punktów) | > >Trudno się nie zgodzić z tymi wypowiedziami (no może poza inauguracyjną ), ale podpowiedziałbym, że zamiast narzekać na innych (jacykolwiek by oni byli), to proszę się zabrać za działalność gospodarczą i pokazać, jak powinno się pracować.> Prowadziłem ją przez wieeeeele lat, obywało się bez cwaniactwa, konkurencję eliminowałem poziomem usług. Skutecznie unikałem zatrudniania pracowników, wolałem mieć w nich współwłaścicieli firmy i udawało się.Hmm... To znaczy, wg dzisiejszej narracji, że wykorzystywałeś ludzi na umowach śmieciowych. Nieładnie. Zaraz tu odezwą się obrońcy "ludzi pracy"  Ja bym tak oficjalnie nie przyznawał się do takich bezeceństw. > Do dziś wiele kopalń świata opartych jest w części dotyczącej bezpieczeństwa pracy, na projektach opracowanych przez firmy, którymi zarządzałemA poważnie: na tym właśnie opiera się działalność gospodarcza - że społeczeństwo korzysta z usług/wyrobów tychże firm i płaci im za to. I obie strony są zadowolone. Nie, jak pisze to twórca tegoż wątku, że ktoś to społeczeństwo okrada. > >Cwaniactwo ma szansę, gdy mu się to ułatwia. Jeśli się tworzy prawo dla własnej korzyści, to grzech by było różnym cwaniakom tego nie wykorzystać.> Co nie zmienia faktu, że są cwaniakami i bogactwo zawdzięczają cwaniactwu, a nie pracowitości, kreatywności i odwadze w inwestowaniu.> Sam potrafisz podać przykłady takich właśnie przedsiębiorców> >Nie narzekajmy na tych cwaniaków, co wykorzystują pojawiającą się okazję,> Nie narzekam, nazywam rzecz po imieniu> >A najlepiej nie mieszajmy państwa do działalności gospodarczej - nie będzie problemu z państwowymi firmami.> Państwo nie powinno prowadzić gospodarczej działalności, co najwyżej jakieś budżetowe nadwyżki w niewielkie pakiety akcji, ale bez wpływu na zarządzanie (!)> >Państwo ma zupełnie inne zadania, niż produkowanie gwożdzi> Piszesz rzeczy dla mnie oczywiste> >i leczenie ludzi.> Zgadzam się, powinno jedynie pilnować poziomu medycznych usług i uczciwości (prywatnych) ubezpieczycieli.Kurde... to o czym my tu dyskutujemy?  ) Pewnie tak dla zabicie czasu...
|
|
| | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | > >Prowadziłem ją przez wieeeeele lat, obywało się bez cwaniactwa, konkurencję eliminowałem poziomem usług. Skutecznie unikałem zatrudniania pracowników, wolałem mieć w nich współwłaścicieli firmy i udawało się.> Hmm... To znaczy, wg dzisiejszej narracji, że wykorzystywałeś ludzi na umowach śmieciowych.Nie. Byli współwłaścicielami firmy, z prawem wyboru prezesa na zasadzie jeden pracownik = jeden głos. Trzeba było zrobić projekt? Skrzykiwałem kilku, kilkunastu fachowców i zakładaliśmy spółdzielnię, w której podział zysków był uchwalany przez wszystkich spółdzielców. > >Do dziś wiele kopalń świata opartych jest w części dotyczącej bezpieczeństwa pracy, na projektach opracowanych przez firmy, którymi zarządzałem> A poważnie: na tym właśnie opiera się działalność gospodarcza - że społeczeństwo korzysta z usług/wyrobów tychże firm i płaci im za to. I obie strony są zadowolone. Nie, jak pisze to twórca tegoż wątku, że ktoś to społeczeństwo okrada.Bywa, że okrada. Np przedsiębiorca, który przyjmuje zamówienia na soczewki, bierze zaliczki i ucieka do Berlina przed sądami > >>Państwo ma zupełnie inne zadania, niż produkowanie gwożdzi> >Piszesz rzeczy dla mnie oczywiste> >>i leczenie ludzi.> >Zgadzam się, powinno jedynie pilnować poziomu medycznych usług i uczciwości (prywatnych) ubezpieczycieli.> Kurde... to o czym my tu dyskutujemy? ) Pewnie tak dla zabicie czasu...O tym, że wspólne dobro wypracowują zajedno pracodawcy (ale tylko uczciwi) i pracownicy I każdemu należy się uważanie za jego pracę Jeśli ktoś zatrudnia pracowników nie respektując praw, bo jest wysokie bezrobocie, lub ich wyzyskuje, to należy mu się kubeł pomyj na głowę a nie bogactwo W jednej z firm, pracodawca na koniec sierpnia wręczył wszystkim pracownicom karty urlopowe do podpisu wstecz. Ogłosił, że wszystkie były podczas wakacji na urlopach, były bardzo zdziwione To już jest łajdactwo i tu powinno wchodzić państwo Państwo dlatego powinno chronić pracowników, bo są niemal zawsze słabsi Państwo powinno też ingerować w rynek jeśli jest zmonopolizowany Jeśli lekarz na kontrakcie zarabia 50 000 zł miesięcznie, to niech sobie zarabia, ale jeśli zatrudnia uzbecką gosposię bo polska żąda za pracę 5 000 to niech nie drze ryja, że niewolno zatrudniać w Polsce zagranicznych lekarzy Podałeś przykład ciężarówek. Pamiętam jak właściciele transportowych firm protestowali przeciwko bytności w Polsce firm ze Wschodu, bo im psuje rynek, ale sami chętnie zatrudniali kierowców z Białorusi, choć ci psuli rynek polskim kierowcom Jeśli ktoś chce liberalizmu w gospodarce, niech pozwoli też działać konkurencji Jeśli ktoś płacił sklepowej 5 zł/h na samozatrudnieniu, to niech teraz toleruje wielki hipermarket 50 metrów od swojego sklepu
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | |  | | DyktaFon (9281 punktów) | > >>Prowadziłem ją przez wieeeeele lat, obywało się bez cwaniactwa, konkurencję eliminowałem poziomem usług. Skutecznie unikałem zatrudniania pracowników, wolałem mieć w nich współwłaścicieli firmy i udawało się.> >Hmm... To znaczy, wg dzisiejszej narracji, że wykorzystywałeś ludzi na umowach śmieciowych.> Nie. Byli współwłaścicielami firmy, z prawem wyboru prezesa na zasadzie jeden pracownik = jeden głos. Trzeba było zrobić projekt? Skrzykiwałem kilku, kilkunastu fachowców i zakładaliśmy spółdzielnię, w której podział zysków był uchwalany przez wszystkich spółdzielców.Ja to rozumiem i żartowałem. Natomiast zapewne zaraz znajdą się obrońcu "ludzi pracy" i oni na poważnie powiedzą to, co ja żartem. > >>Do dziś wiele kopalń świata opartych jest w części dotyczącej bezpieczeństwa pracy, na projektach opracowanych przez firmy, którymi zarządzałem> >A poważnie: na tym właśnie opiera się działalność gospodarcza - że społeczeństwo korzysta z usług/wyrobów tychże firm i płaci im za to. I obie strony są zadowolone. Nie, jak pisze to twórca tegoż wątku, że ktoś to społeczeństwo okrada.> Bywa, że okrada. Np przedsiębiorca, który przyjmuje zamówienia na soczewki, bierze zaliczki i ucieka do Berlina przed sądamiTo całkiem podobnie, jak pracownik, który bierze pensję, a w pracy nic nie robi. I nawet nie musi nigdzie uciekać, bo prawo jest tak skonstruowane, że nic mu nie grozi. No może tylko to, że jak go pracodawca wywali z pracy, to jeszcze przysługuje mu odszkodowanie... > >>>Państwo ma zupełnie inne zadania, niż produkowanie gwożdzi> >>Piszesz rzeczy dla mnie oczywiste> >>>i leczenie ludzi.> >>Zgadzam się, powinno jedynie pilnować poziomu medycznych usług i uczciwości (prywatnych) ubezpieczycieli.> >Kurde... to o czym my tu dyskutujemy? ) Pewnie tak dla zabicie czasu...> O tym, że wspólne dobro wypracowują zajedno pracodawcy (ale tylko uczciwi) i pracownicyRozumiem, że już pracownicy nie muszą być uczciwi, bo po co? Ich chroni państwo. Chyba, że coś opacznie zrozumiałem z tego zdania... > I każdemu należy się uważanie za jego pracę> Jeśli ktoś zatrudnia pracowników nie respektując praw, bo jest wysokie bezrobocie, lub ich wyzyskuje, to należy mu się kubeł pomyj na głowę a nie bogactwo> W jednej z firm, pracodawca na koniec sierpnia wręczył wszystkim pracownicom karty urlopowe do podpisu wstecz. Ogłosił, że wszystkie były podczas wakacji na urlopach, były bardzo zdziwione> To już jest łajdactwo i tu powinno wchodzić państwoTo dla równowagi poproszę o przykład w drugą stronę  > Państwo dlatego powinno chronić pracowników, bo są niemal zawsze słabsiCo najlepiej widać w czasie strajków lub obijaniu się w pracy... > Państwo powinno też ingerować w rynek jeśli jest zmonopolizowanyZmonopolizowany najczęściej przez państwo. I wtedy państwo samo na siebie nakłada kary i robi srogą minę. Rozumiem. > Jeśli lekarz na kontrakcie zarabia 50 000 zł miesięcznie, to niech sobie zarabia, ale jeśli zatrudnia uzbecką gosposię bo polska żąda za pracę 5 000 to niech nie drze ryja, że niewolno zatrudniać w Polsce zagranicznych lekarzyTo jest stronnicze patrzenie na rzeczywistość  I to zarówno przez tego lekarza, jak i przez autora tej wypowiedzi (bo nie podaje przykładów w drugą stronę  ) > Podałeś przykład ciężarówek. Pamiętam jak właściciele transportowych firm protestowali przeciwko bytności w Polsce firm ze Wschodu, bo im psuje rynek, ale sami chętnie zatrudniali kierowców z Białorusi, choć ci psuli rynek polskim kierowcomTo jest doskonały przykład tego, że każdy patrzy ze swojego punktu widzenia. I to jest zrozumiałe i naturalne. A państwo powinno tworzyć możliwie obiektywne warunki do działania każdego, i kierowców, i firm transportowych (i klientów tychże firm!). A nie być jedną, kolejną firmą transportową. > Jeśli ktoś chce liberalizmu w gospodarce, niech pozwoli też działać konkurencjiZgadzam się  > Jeśli ktoś płacił sklepowej 5 zł/h na samozatrudnieniu, to niech teraz toleruje wielki hipermarket 50 metrów od swojego sklepuTo przykład, że świat nie jest taki prosty, jak się większości ludzi wydaje. Np. z tego powodu, że mały sklep płaci zwykle większe podatki (procentowo oczywiście) niż ten hipermarket, który lobbuje u polityków na swoją korzyść. A to wszystko razem ilustruje moją tezę, dlaczego nie chciałbym nigdy zostać politykiem
|
|
| | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | > >Bywa, że okrada. Np przedsiębiorca, który przyjmuje zamówienia na soczewki, bierze zaliczki i ucieka do Berlina przed sądami> To całkiem podobnie, jak pracownik, który bierze pensję, a w pracy nic nie robi.To po co go przedsiębiorca zatrudnił? Różnica w tym, że przedsiębiorca może obibikowi nie zapłacić lub zwolnić. Jest silniejszy > I nawet nie musi nigdzie uciekać, bo prawo jest tak skonstruowane, że nic mu nie grozi.> No może tylko to, że jak go pracodawca wywali z pracy, to jeszcze przysługuje mu odszkodowanie...Nie zawsze przysługuje. > >>Kurde... to o czym my tu dyskutujemy? ) Pewnie tak dla zabicie czasu...> >O tym, że wspólne dobro wypracowują zajedno pracodawcy (ale tylko uczciwi) i pracownicy> Rozumiem, że już pracownicy nie muszą być uczciwi, bo po co?Bo pracodawca ma większe możliwości wymuszenia uczciwości Jeśli pracodawca zmusza sklepową do pracy po godzinach, to sklepowa może co najwyżej zostać po godzinach, jeśli sklepowa ukradnie coś ze sklepu, leci z "dyscyplinarką" > >W jednej z firm, pracodawca na koniec sierpnia wręczył wszystkim pracownicom karty urlopowe do podpisu wstecz. Ogłosił, że wszystkie były podczas wakacji na urlopach, były bardzo zdziwione> >To już jest łajdactwo i tu powinno wchodzić państwo> To dla równowagi poproszę o przykład w drugą stronę  Uczciwego pracodawcy, czy nieuczciwego pracownika? Znam i jednych i drugich > >Państwo dlatego powinno chronić pracowników, bo są niemal zawsze słabsi> Co najlepiej widać w czasie strajkówA są jakieś strajki w prywatnych firmach w Polsce? > lub obijaniu się w pracy...Powtórzę: po co go zatrudniał, skoro nie ma dla niego zajęcia? > >Państwo powinno też ingerować w rynek jeśli jest zmonopolizowany> Zmonopolizowany najczęściej przez państwo.Lub zmowy, jak np w przypadku lekarzy Publiczny monopol, jest bezpieczniejszy dla klientów niż prywatny, niestety nie zawsze uda się uniknąć monopoli. Nie mam do domu dwóch wodociągów i wolę jeśli wodę dostarcza gmina niż prywatna spółka Popatrz jak się zasłużyła dla odbiorców prywatna firma Vattenfal. > >Jeśli lekarz na kontrakcie zarabia 50 000 zł miesięcznie, to niech sobie zarabia, ale jeśli zatrudnia uzbecką gosposię bo polska żąda za pracę 5 000 to niech nie drze ryja, że niewolno zatrudniać w Polsce zagranicznych lekarzy> To jest stronnicze patrzenie na rzeczywistośćOczywiście. Podobnie jak Twoje Przy czym znam nazwisko tego lekarza > >Podałeś przykład ciężarówek. Pamiętam jak właściciele transportowych firm protestowali przeciwko bytności w Polsce firm ze Wschodu, bo im psuje rynek, ale sami chętnie zatrudniali kierowców z Białorusi, choć ci psuli rynek polskim kierowcom> To jest doskonały przykład tego, że każdy patrzy ze swojego punktu widzenia.Tak, przedsiębiorcy patrzą wyłącznie ze swojego punktu widzenia. Ma być tani pracownik z zagranicy, ale zakaz zagranicznej konkurencji. Jeśli ma być zakaz zagranicznej konkurencji, to i dla form i dla pracowników, jeśli rynek otwarty to i dla firm i dla pracowników Temu nie zarzucisz jednostronnego punktu widzenia Ostatnio ktoś ze zrzeszenia firm transportowych rzucił pomysł, żeby wojsko w Polsce szkoliło kierowców ciężarówek > I to jest zrozumiałe i naturalne. A państwo powinno tworzyć możliwie obiektywne warunki do działania każdego, i kierowców, i firm transportowych (i klientów tychże firm!).DOKŁADNIE > A nie być jedną, kolejną firmą transportową.Absolutnie nie, ale to państwo powinno dbać o drogi i kolejowe szlaki, bo tego żaden prywatny właściciel nie zapewni > >Jeśli ktoś chce liberalizmu w gospodarce, niech pozwoli też działać konkurencji> Zgadzam się   > >Jeśli ktoś płacił sklepowej 5 zł/h na samozatrudnieniu, to niech teraz toleruje wielki hipermarket 50 metrów od swojego sklepu> To przykład, że świat nie jest taki prosty, jak się większości ludzi wydaje.Oczywiście. Są branże w których wolny rynek wyrządza więcej szkód niż ingerencja państwa. Np gospodarka złożami minerałów. Gdyby w Polsce w 1919 nie narzucono państwowych regulacji, dziś nie byłoby już ani jednej kopalni węgla czy rud > A to wszystko razem ilustruje moją tezę, dlaczego nie chciałbym nigdy zostać politykiem  Ja też nie  Za to udało mi się bardzo skutecznie łączyć biznes z ściśle lewicowymi ideami w postaci spółdzielni pracy. Oczywiście nie może być spółdzielczej rafinerii czy kopalni, ale nawet półspółdzielcza* struktura doskonale się sprawdza w niewielkich firmach * Pracownik zarabia minimalną krajową, ale podejmując pracę wie, jaki będzie miał udział w zyskach firmy. Spróbuj znaleźć w takiej firmie nieuczciwego pracownika, za każdego stawiam Becherovkę.
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | |  | | DyktaFon (9281 punktów) | > >To całkiem podobnie, jak pracownik, który bierze pensję, a w pracy nic nie robi.> To po co go przedsiębiorca zatrudnił?Bo przed pracą zaklinał się, że lubi pracować  A tego nie da się sprawdzić inaczej, jak zatrudniając (i oczywiście, wg prawa, nie mogąc najczęściej tego kogoś zwolnić za takie coś już po podpisaniu umowy... Taka pułapka na pracodawcę. Sprytna  ) > >I nawet nie musi nigdzie uciekać, bo prawo jest tak skonstruowane, że nic mu nie grozi.> >No może tylko to, że jak go pracodawca wywali z pracy, to jeszcze przysługuje mu odszkodowanie...> Nie zawsze przysługuje.Nie zawsze. Ale to zboczenie prawa w stronę pracownika jest skrzętnie wykorzystywane przez niektórych pracowników. > >Rozumiem, że już pracownicy nie muszą być uczciwi, bo po co?> Bo pracodawca ma większe możliwości wymuszenia uczciwościHmmm... Wg mnie umowa o pracę powinna być umową o współpracy, a nie o wymuszaniu. Ale to moje prywatne zdanie i najwidoczniej dziś nikt tak nie uważa. A już szczególnie lewica  > Jeśli pracodawca zmusza sklepową do pracy po godzinach, to sklepowa może co najwyżej zostać po godzinach,Może też stosunkowo łatwo zmienić pracodawcę. > jeśli sklepowa ukradnie coś ze sklepu, leci z "dyscyplinarką"Jak jej pracodawca to udowodni. A żeby to zrobić, to musiałby chyba być w każdym sklepie, przy każdej ekspedientce przez cały czas (a i tak sąd mógłby nie dać wiary jego słowom...). Ewentualnie nagrywać każdą kamerą, co, zdaje się, nie jest legalne  I koło się zamyka. > >To dla równowagi poproszę o przykład w drugą stronę  > Uczciwego pracodawcy, czy nieuczciwego pracownika?Byle co, byle w efekcie nie wyglądało, że podajesz tylko złe przykłady o pracodawcach, a dobre o pracownikach. Bo oba te kierunki, podawane wybiórczo, są manipulacją. > >Co najlepiej widać w czasie strajków> A są jakieś strajki w prywatnych firmach w Polsce?Może w prywatnych firmach jest lepiej, niż w państwowych? Nie przyszło Ci to na myśl?  > >lub obijaniu się w pracy...> Powtórzę: po co go zatrudniał, skoro nie ma dla niego zajęcia?Bo to może być państwowa firma, gdzie to stanowi standard. A w prywatnej to na ogół jest co robić i tylko od pracownika zależy, czy będzie pracował. > >Zmonopolizowany najczęściej przez państwo.> Lub zmowy, jak np w przypadku lekarzyLekarze to najczęściej właśnie pracownicy, a nie pracodawcy. Czyli zmowa pracowników? To, zdaje się, nie jest zabronione? Coś się argumenty poplątały chyba  > Publiczny monopol, jest bezpieczniejszy dla klientów niż prywatny,Co doskonale ilustrowała historia PRL, gdzie monopol państwowy był wszechobecny. I słusznie mówimy o tym w czasie przeszłym... > Popatrz jak się zasłużyła dla odbiorców prywatna firma Vattenfal.No, niestety, to nie prywatna firma. Państwowa, tyle, że nie polska. pl.wikipedia.org/wiki/VattenfallMoże to poprawi Twój światopogląd?  > >To jest stronnicze patrzenie na rzeczywistość> Oczywiście. Podobnie jak TwojeMasz rację. Mam w pewnym sensie stronnicze spojrzenie. Wynikło to z doświadczenia życiowego i obserwacji otoczenia. (Za młodych lat wychowany byłem w socjaliźmie, jak wszyscy słuchałem o "zachodnich imperialistach" i "zgniłym zachodzie" oraz "socjalistycznej wolności") Ale wiem o tym  Nawet zastanawiam się, jak spowodować, żeby oprócz bańki, w której jestem, zobaczyć bańkę przeciwną. Bo to by było ciekawe doświadczenie. Np. kiedyś oglądałem TVP i TVN, tak dla porównania. To otwiera oczy na obie strony! > Przy czym znam nazwisko tego lekarzaJa znam nazwiska różnych lekarzy, te pozytywne i te negatywne. A ogólnie mam zdanie, że nie można nic uogólniać. > >To jest doskonały przykład tego, że każdy patrzy ze swojego punktu widzenia.> Tak, przedsiębiorcy patrzą wyłącznie ze swojego punktu widzenia.A pracownicy obiektywnie. Rozumiem... > Jeśli ma być zakaz zagranicznej konkurencji, to i dla form i dla pracowników, jeśli rynek otwarty to i dla firm i dla pracowników> Temu nie zarzucisz jednostronnego punktu widzeniaNie  > Ostatnio ktoś ze zrzeszenia firm transportowych rzucił pomysł, żeby wojsko w Polsce szkoliło kierowców ciężarówekIdei tego pomysłu nie znam, ale wiem, że dużo osób, po służbie wojskowej, wychodzi z różnymi nowymi zawodami. Więc widocznie szkolenia w wojsku są lepszej jakości, niż cywilne. Tak przypuszczam... Nie możemy się tak poklepywać po plecach... bo się garbów nabawimy  >  > >>Jeśli ktoś płacił sklepowej 5 zł/h na samozatrudnieniu, to niech teraz toleruje wielki hipermarket 50 metrów od swojego sklepu> >To przykład, że świat nie jest taki prosty, jak się większości ludzi wydaje.> Oczywiście. Są branże w których wolny rynek wyrządza więcej szkód niż ingerencja państwa. Np gospodarka złożami minerałów. Gdyby w Polsce w 1919 nie narzucono państwowych regulacji, dziś nie byłoby już ani jednej kopalni węgla czy rudPowoli do tego dążymy, więc co się odwlecze, to nie uciecze. Natomiast w USA to co pod ziemią należy do właściciela gruntu. I tak powinno być moim zdaniem. Państwo nie powinno na wszytkim kłaść łapy. > >A to wszystko razem ilustruje moją tezę, dlaczego nie chciałbym nigdy zostać politykiem  > Ja też nie  > Za to udało mi się bardzo skutecznie łączyć biznes z ściśle lewicowymi ideami w postaci spółdzielni pracy. Oczywiście nie może być spółdzielczej rafinerii czy kopalni,A dlaczegóż to nie? Są prywatne kopalnie. Czy rafinerie - tego nie wiem. ale nawet półspółdzielcza* struktura doskonale się sprawdza w niewielkich firmach > * Pracownik zarabia minimalną krajową, ale podejmując pracę wie, jaki będzie miał udział w zyskach firmy. Spróbuj znaleźć w takiej firmie nieuczciwego pracownika, za każdego stawiam Becherovkę.Becherovkę nie bardzo lubię, ale nawet bez tego ciekaw jestem bliższych szczegółów o tej półspółdzielni. Czy w Polsce jest też taka forma działalności? Bo nie kojarzę...
|
|
| | | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | > >To po co go przedsiębiorca zatrudnił?> Bo przed pracą zaklinał się, że lubi pracować A tego nie da się sprawdzić inaczej, jak zatrudniając (i oczywiście, wg prawa, nie mogąc najczęściej tego kogoś zwolnić za takie coś już po podpisaniu umowy... Taka pułapka na pracodawcę. Sprytna )Nie żartuj, że w Polsce nie ma możliwości zwolnienia z pracy złego pracownika. Ochroną pracownika jest jedynie to, że pracodawca musi podać powód. > >>Rozumiem, że już pracownicy nie muszą być uczciwi, bo po co?> >Bo pracodawca ma większe możliwości wymuszenia uczciwości> Hmmm... Wg mnie umowa o pracę powinna być umową o współpracy, a nie o wymuszaniu.Powinna, ale to bardzo rzadki przypadek. Jest umową mrówki ze słoniem. Współpraca oznacza też współdecydowanie i współudział w zyskach? Dobrze wiesz o istnieniu "śmieciówek" są bardzo opłacalne dla specjalistów takich jak ja, ale skąd sklepowa zatrudniona na zlecenie za 5 zł/h (wiesz, że tak bywało) ma mieć wolę współpracy z pracodawcą? > Ale to moje prywatne zdanie i najwidoczniej dziś nikt tak nie uważa. A już szczególnie lewicaJestem zdecydowanie człowiekiem lewicy, a jednak uważam, że ta współpraca o której piszesz to ideał, do którego zdecydowanie należy dążyć, tym bardziej, że jest realny To jednak wymaga dobrego podejścia obu stron i niestety buduje się pokoleniami. Nie będzie współpracy bez wzajemnego szacunku, ktoś musi pierwszy ten szacunek okazać i w zamian go żądać. Może ten silniejszy? > >Jeśli pracodawca zmusza sklepową do pracy po godzinach, to sklepowa może co najwyżej zostać po godzinach,> Może też stosunkowo łatwo zmienić pracodawcę.Dziś tak (a i to nie zawsze), kilka lat temu było to o wiele trudniejsze > >jeśli sklepowa ukradnie coś ze sklepu, leci z "dyscyplinarką"> Jak jej pracodawca to udowodni. A żeby to zrobić, to musiałby chyba być w każdym sklepie, przy każdej ekspedientce przez cały czasMonitoring, kontrola utargu... > (a i tak sąd mógłby nie dać wiary jego słowom...).Jeśli ma dowody, pamiętaj, że sklepowa nie ma adwokata. Ma tylko "obrońcę z urzędu" > Ewentualnie nagrywać każdą kamerą, co, zdaje się, nie jest legalne  W pełni legalne, warunkiem jest, że pracownik o tym jest poinformowany. > >>To dla równowagi poproszę o przykład w drugą stronę  > >Uczciwego pracodawcy, czy nieuczciwego pracownika?> Byle co, byle w efekcie nie wyglądało, że podajesz tylko złe przykłady o pracodawcach, a dobre o pracownikach. Bo oba te kierunki, podawane wybiórczo, są manipulacją.Twoje lustrzane odbicie  > >>Co najlepiej widać w czasie strajków> >A są jakieś strajki w prywatnych firmach w Polsce?> Może w prywatnych firmach jest lepiej, niż w państwowych? Nie przyszło Ci to na myśl?Pracownikom o wysokich kwalifikacjach na pewno lepiej jest w firmach prywatnych, niewykwalifikowanym robotnikom w państwowych Dowód: bronią się jak mogą przed prywatyzacją zakładów lepiej dla pracownika nie oznacza obiektywnie lepiej!!!!!! Strajki w prywatnych firmach są rzadkością, bo przedsiębiorcy nie tolerują silnych zawodowych związków. (Pisałeś o współpracy) W Polsce pracownicy w prywatnych firmach po prostu boją się walczyć zbiorowo o swoje. > >>Zmonopolizowany najczęściej przez państwo.> >Lub zmowy, jak np w przypadku lekarzy> Lekarze to najczęściej właśnie pracownicy, a nie pracodawcy. Czyli zmowa pracowników?Nie znam lekarza w Polsce, który byłby pracownikiem > >Publiczny monopol, jest bezpieczniejszy dla klientów niż prywatny,> Co doskonale ilustrowała historia PRL,PRL był państwem gównianej ekonomii, tego nie da się porównać z dzisiejszymi czasy. > >Popatrz jak się zasłużyła dla odbiorców prywatna firma Vattenfal.> No, niestety, to nie prywatna firma. Państwowa, tyle, że nie polska. pl.wikipedia.org/wiki/Vattenfall> Może to poprawi Twój światopogląd?  Nie. W Polsce działała jak firma prywatna, polskie państwo nie miało w niej udziałów. > >Jeśli ma być zakaz zagranicznej konkurencji, to i dla form i dla pracowników, jeśli rynek otwarty to i dla firm i dla pracowników> >Temu nie zarzucisz jednostronnego punktu widzenia> Nie   > >Ostatnio ktoś ze zrzeszenia firm transportowych rzucił pomysł, żeby wojsko w Polsce szkoliło kierowców ciężarówek> Idei tego pomysłu nie znam, ale wiem, że dużo osób, po służbie wojskowej, wychodzi z różnymi nowymi zawodami.Szkolenia stanowiskowe zawsze organizował pracodawca a nie państwo > >Oczywiście. Są branże w których wolny rynek wyrządza więcej szkód niż ingerencja państwa. Np gospodarka złożami minerałów. Gdyby w Polsce w 1919 nie narzucono państwowych regulacji, dziś nie byłoby już ani jednej kopalni węgla czy rud> Powoli do tego dążymy,Nie do końca, ale jak widać państwowa gospodarka złożami, choć od 70 lat (!) nieudolna jednak spodowała, że kopalnie istnieją i można bez trudu kupić kopaliny > Natomiast w USA to co pod ziemią należy do właściciela gruntu. I tak powinno być moim zdaniem. Państwo nie powinno na wszytkim kłaść łapy.W USA, jest wiele kopalń, które budowano w czasach prosperity, potem zamykano, kiedy wydobycie było nieopłacalne, a kiedy wracała prosperity..... kopalnia była nadal wyłączona. Piekarnia, warsztat, montażowa taśma, nawet elektrownię czy hutę można przywrócić do użytkowania, lub przenieść w inne miejsce. Górnictwo to specyficzna branża, kopaliny się nie odradzają i nie można ich przenieść > >>A to wszystko razem ilustruje moją tezę, dlaczego nie chciałbym nigdy zostać politykiem  > >Ja też nie  > >Za to udało mi się bardzo skutecznie łączyć biznes z ściśle lewicowymi ideami w postaci spółdzielni pracy. Oczywiście nie może być spółdzielczej rafinerii czy kopalni,> A dlaczegóż to nie? Są prywatne kopalnie.Ale nie spółdzielcze. > ale nawet półspółdzielcza* struktura doskonale się sprawdza w niewielkich firmach> >* Pracownik zarabia minimalną krajową, ale podejmując
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | >ale nawet półspółdzielcza* struktura doskonale się sprawdza w niewielkich firmach >>* Pracownik zarabia minimalną krajową, ale podejmując pracę wie, jaki będzie miał udział w zyskach firmy. Spróbuj znaleźć w takiej firmie nieuczciwego pracownika, za każdego stawiam Becherovkę. >Becherovkę nie bardzo lubię, ale nawet bez tego ciekaw jestem bliższych szczegółów o tej półspółdzielni. Czy w Polsce jest też taka forma działalności? Bo nie kojarzę...
Oczywiście jest możliwa, przecież to kwestia umowy pracodawca - pracownik. Uważam prawo do prywatności i nie mogę podać nazwisk właścicieli, ale w wodzisławskim powiecie, dwóch przedsiębiorców (dwóch znam) zawarło takie umowy z pracownikami. Nie zawsze jest to możliwe, te firmy zatrudniają zaledwie po kilkudziesięciu pracowników, ale skutki są takie, że właściciel na czas urlopu wyłącza telefon (!). Samo się kula. Z dumą podkreśla, że jeszcze nie było u niego pracownika, który się zwolnił. Nawet kiedy zyski idą na inwestycje i pracownicy dostają minimalną krajową, zaciskają zęby i robią wszystko, żeby inwestycja jak najprędzej ruszyła.
To jest to, czego jesteś zwolennikiem: WSPÓŁPRACA
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | |  | | DyktaFon (9281 punktów) | > >ale nawet półspółdzielcza* struktura doskonale się sprawdza w niewielkich firmach> >>* Pracownik zarabia minimalną krajową, ale podejmując pracę wie, jaki będzie miał udział w zyskach firmy. Spróbuj znaleźć w takiej firmie nieuczciwego pracownika, za każdego stawiam Becherovkę.> >Becherovkę nie bardzo lubię, ale nawet bez tego ciekaw jestem bliższych szczegółów o tej półspółdzielni. Czy w Polsce jest też taka forma działalności? Bo nie kojarzę...> Oczywiście jest możliwa, przecież to kwestia umowy pracodawca - pracownik.To widocznie nie słuchasz komentarzy lewej strony życia politycznego w Polsce: taka umowa to "umowa śmieciowa" (tak ładnie nazwana, żeby od razu wiedzieć, że to przestępstwo wg lewicy) i lewica temu nie przepuści  > Uważam prawo do prywatności i nie mogę podać nazwisk właścicieli,Nie chodziło mi aż o takie szczegóły  Chodziło mi o informacje prawno-formalne. W Polsce nie wolno stosować umów, jakie się chce, bo zaraz zainteresuje się tym administracja. I udowodni, że to nielegalne. (Co przy skomplikowaniu i uznaniowości prawa nie jest zbyt trudne.) Dlatego pytałem o formę działalności (np. są spółdzielnie, sp. z o.o., indywidualna działalność gospodarcza, spółki cywilne i jeszcze kilka podobnych form). Ale o tej "półspółdzielczej" nie słyszałem  Dlatego spytałem. > ale w wodzisławskim powiecie, dwóch przedsiębiorców (dwóch znam) zawarło takie umowy z pracownikami. Nie zawsze jest to możliwe, te firmy zatrudniają zaledwie po kilkudziesięciu pracowników, ale skutki są takie, że właściciel na czas urlopu wyłącza telefon (!). Samo się kula.Znam właścicieli, którzy w ogóle nie włączają telefonu, bo ich firmą zajmują się pracownicy.  Ale to niuans, kwestia właśnie jakości tych pracowników. > Z dumą podkreśla, że jeszcze nie było u niego pracownika, który się zwolnił. Nawet kiedy zyski idą na inwestycje i pracownicy dostają minimalną krajową, zaciskają zęby i robią wszystko, żeby inwestycja jak najprędzej ruszyła.> To jest to, czego jesteś zwolennikiem: WSPÓŁPRACAZgadza się. Pogratuluj więc tym przedsiębiorcom od nieznanego czytelnika fR
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | > >Oczywiście jest możliwa, przecież to kwestia umowy pracodawca - pracownik.> To widocznie nie słuchasz komentarzy lewej strony życia politycznego w Polsce: taka umowa to "umowa śmieciowa" (tak ładnie nazwana, żeby od razu wiedzieć, że to przestępstwo wg lewicy) i lewica temu nie przepuści  A kto to jest lewica? W Polsce śmieciówki upowszechniła właśnie władza podająca się za lewicę Umowa, w której pracownik zarabia niewiele ale ma udział w zyskach jest w pełni legalna, a jak widać korzystna dla obu stron. Pracownik w sumie zarabia więcej, pracodawca ma lojalnych pracowników i trochę czasu dla siebie Oczywiście nie sprawdzi się to jeśli zatrudnia ponad setkę ludzi. > >Uważam prawo do prywatności i nie mogę podać nazwisk właścicieli,> Nie chodziło mi aż o takie szczegóły Chodziło mi o informacje prawno-formalne. W Polsce nie wolno stosować umów, jakie się chce, bo zaraz zainteresuje się tym administracja.To, o czym piszę jest w pełni legalne. Wolno zatrudniać pracownika za minimalną pensję, wolno pracodawcy wypłacać premie z zysku. Nawet nie musi tego być w umowie! "półspółdzielczość" to nazwa, którą wymyśliłem, na określenie takiej umowy, ale wolno było Tuwimowi ubogacać polszczyznę, wolno i mnie > >ale w wodzisławskim powiecie, dwóch przedsiębiorców (dwóch znam) zawarło takie umowy z pracownikami. Nie zawsze jest to możliwe, te firmy zatrudniają zaledwie po kilkudziesięciu pracowników, ale skutki są takie, że właściciel na czas urlopu wyłącza telefon (!). Samo się kula.> Znam właścicieli, którzy w ogóle nie włączają telefonu, bo ich firmą zajmują się pracownicy. Ale to niuans, kwestia właśnie jakości tych pracowników.Świetny pracodawca, dobrze dobrał ludzi i odpowiednio ich motywuje. Chciałoby się więcej takich, to jest ta współpraca, której jesteśmy obaj zwolennikami, ale upowszechnienie takiego modelu niestety wymaga czasu. Tu, niestety, jeszcze mści się historia. Zachód, swoją kulturę relacji pracy z kapitałem budował niemal 100 lat, Wschód miał pokolenia przerwy i musi się uczyć. > >Z dumą podkreśla, że jeszcze nie było u niego pracownika, który się zwolnił. Nawet kiedy zyski idą na inwestycje i pracownicy dostają minimalną krajową, zaciskają zęby i robią wszystko, żeby inwestycja jak najprędzej ruszyła.> >To jest to, czego jesteś zwolennikiem: WSPÓŁPRACA> Zgadza się. Pogratuluj więc tym przedsiębiorcom od nieznanego czytelnika fR  
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | DyktaFon (9281 punktów) | > >>Oczywiście jest możliwa, przecież to kwestia umowy pracodawca - pracownik.> >To widocznie nie słuchasz komentarzy lewej strony życia politycznego w Polsce: taka umowa to "umowa śmieciowa" (tak ładnie nazwana, żeby od razu wiedzieć, że to przestępstwo wg lewicy) i lewica temu nie przepuści  > A kto to jest lewica?To ja mam wiedzieć? "Jestem zdecydowanie człowiekiem lewicy" Tak mnie tu pewien rozmówca podpuszcza...  > W Polsce śmieciówki upowszechniła właśnie władza podająca się za lewicęWładza poda się za każdego, kto wydaje się jej najbardziej pozytywnie odbierany przez społeczeństwo. Ale z prawdą nie ma to nic wspólnego.  > Umowa, w której pracownik zarabia niewiele ale ma udział w zyskach jest w pełni legalna, a jak widać korzystna dla obu stron.> Pracownik w sumie zarabia więcej, pracodawca ma lojalnych pracowników i trochę czasu dla siebie> Oczywiście nie sprawdzi się to jeśli zatrudnia ponad setkę ludzi.A to dlaczego? Tam już pracownicy nie chcą lepiej zarabiać? > >>Uważam prawo do prywatności i nie mogę podać nazwisk właścicieli,> >Nie chodziło mi aż o takie szczegóły Chodziło mi o informacje prawno-formalne. W Polsce nie wolno stosować umów, jakie się chce, bo zaraz zainteresuje się tym administracja.> To, o czym piszę jest w pełni legalne. Wolno zatrudniać pracownika za minimalną pensję, wolno pracodawcy wypłacać premie z zysku. Nawet nie musi tego być w umowie!Teoretycznie tak. Jednak ja znam życie  Gdyby tylko okazało się w jednym czy drugim roku, że firma ma stratę, a nie zysk, to zaraz ktoś by się przyczepił do takich umów. I łatwo udowodnił, że jest niezgodna z jakimś tam punktem prawa  (a te punkty zmieniają się b. szybko i nie sposób je tak naprawdę śledzić... Czego przykładem są różne niuanse w polskim prawie podatkowym - podobnież najbardziej skomplikowanym na świecie.) > "półspółdzielczość" to nazwa, którą wymyśliłem, na określenie takiej umowy, ale wolno było Tuwimowi ubogacać polszczyznę, wolno i mnie  To oczywiscie rozumiem. Tym bardziej, że dziś każde słowo można użyć dowolnie i wymyślać nawet nowe słowa. Takie czasy  > >>ale w wodzisławskim powiecie, dwóch przedsiębiorców (dwóch znam) zawarło takie umowy z pracownikami. Nie zawsze jest to możliwe, te firmy zatrudniają zaledwie po kilkudziesięciu pracowników, ale skutki są takie, że właściciel na czas urlopu wyłącza telefon (!). Samo się kula.> >Znam właścicieli, którzy w ogóle nie włączają telefonu, bo ich firmą zajmują się pracownicy. Ale to niuans, kwestia właśnie jakości tych pracowników.> Świetny pracodawca, dobrze dobrał ludzi i odpowiednio ich motywuje. Chciałoby się więcej takich, to jest ta współpraca, której jesteśmy obaj zwolennikami, ale upowszechnienie takiego modelu niestety wymaga czasu. Tu, niestety, jeszcze mści się historia. Zachód, swoją kulturę relacji pracy z kapitałem budował niemal 100 lat, Wschód miał pokolenia przerwy i musi się uczyć.Znów się zgadzam z przedstawicielem lewicy... Kurde, co za czasy. Sam sobie nie wierzę już... To pewnie objawy starości i demencji...
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > >Umowa, w której pracownik zarabia niewiele ale ma udział w zyskach jest w pełni legalna, a jak widać korzystna dla obu stron.> >Pracownik w sumie zarabia więcej, pracodawca ma lojalnych pracowników i trochę czasu dla siebie> >Oczywiście nie sprawdzi się to jeśli zatrudnia ponad setkę ludzi.> A to dlaczego? Tam już pracownicy nie chcą lepiej zarabiać?Każdy chce, ale w grupie kilkudziesięciu pracowników, pracownik ma większy procentowo udział w zyskach. Więcej jest "jego". Odczuje także, że kolega przy sąsiedniej maszynie się obija. W dużych grupach identyfikacja jest słabsza. Porównaj małą mieszkaniową wspólnotę i wielką "spółdzielnię" > >To, o czym piszę jest w pełni legalne. Wolno zatrudniać pracownika za minimalną pensję, wolno pracodawcy wypłacać premie z zysku. Nawet nie musi tego być w umowie!> Teoretycznie tak. Jednak ja znam życie Gdyby tylko okazało się w jednym czy drugim roku, że firma ma stratę, a nie zysk, to zaraz ktoś by się przyczepił do takich umów.W umowie jest minimalna płaca zapewniona, nikt się czepić nie może. Pracownicy mają udział w zyskach, nie w stratach  ale przedsiębiorcy taki układ sobie chwalą, bo w przypadku strat, można je minimalizować niskimi kosztami pracy. Jeśli w umowie płaca jest na poziomie kilkukrotnej średniej, straty firmy są większe. > I łatwo udowodnił, że jest niezgodna z jakimś tam punktem prawa (a te punkty zmieniają się b. szybko i nie sposób je tak naprawdę śledzić... Czego przykładem są różne niuanse w polskim prawie podatkowym - podobnież najbardziej skomplikowanym na świecie.)Słabo znam polskie podatkowe prawo, bo nie muszę w Polsce podatków płacić (oprócz gruntówki akcyzy i VAT, które płacę nie znając się) Spółdzielcze prawo w Polsce jest bardzo słabe, ale na szczęście dla mnie spółdzielni nie organizowałem w Polsce > >>Znam właścicieli, którzy w ogóle nie włączają telefonu, bo ich firmą zajmują się pracownicy. Ale to niuans, kwestia właśnie jakości tych pracowników.> >Świetny pracodawca, dobrze dobrał ludzi i odpowiednio ich motywuje. Chciałoby się więcej takich, to jest ta współpraca, której jesteśmy obaj zwolennikami, ale upowszechnienie takiego modelu niestety wymaga czasu. Tu, niestety, jeszcze mści się historia. Zachód, swoją kulturę relacji pracy z kapitałem budował niemal 100 lat, Wschód miał pokolenia przerwy i musi się uczyć.> Znów się zgadzam z przedstawicielem lewicy... Kurde, co za czasy. Sam sobie nie wierzę już... To pewnie objawy starości i demencji...  Może lewicowość jest zakaźna, a może jest w niej coś racjonalnego? > >A kto to jest lewica?> To ja mam wiedzieć? "Jestem zdecydowanie człowiekiem lewicy" Tak mnie tu pewien rozmówca podpuszczaW Polsce nie ma liczących się partii lewicowych, a myśl lewicowa na której oparta była działalność Piłsudskiego, Daszyńskiego, Wojciechowskiego, umarła jeszcze przed wojną. Po wojnie zrobiono z niej komunistyczną parodię, a dziś "lewica" głosy robotników oddała PiSowi szukając elektoratu ... sam wiesz Dla mnie najważniejszym wyróżnikiem lewicowego programu w dzisiejszych czasach byłby program rzeczywistej dostępności wykształcenia dla zdolnej i pracowitej młodzieży. To nie pieniądze rodziców ale zdolności powinny czynić dobrego lekarza czy architekta, a oni potem oddadzą z nawiązką to, co społeczeństwo w nich zainwestowało. Janko Muzykant się kłania
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | DyktaFon (9281 punktów) |
Wszystko powyżej OK, ale to mnie zmotywowało do odpowiedzi: > Dla mnie najważniejszym wyróżnikiem lewicowego programu w dzisiejszych czasach byłby program rzeczywistej dostępności wykształcenia dla zdolnej i pracowitej młodzieży. To nie pieniądze rodziców ale zdolności powinny czynić dobrego lekarza czy architekta, a oni potem oddadzą z nawiązką to, co społeczeństwo w nich zainwestowało.> Janko Muzykant się kłania  Chyba nie wierzysz w to, co sam piszesz? Znam przypadki osób, które przyjeżdżają do Polski na studia medyczne z zamiarem powrotu tam, skąd przyjechały. Jak niby one oddają te zainwestowane w nie pieniądze? No chyba, że na granicy mówią ładnie "dziękuję" i się kłaniają nisko... Takie coś, jak piszesz, to jest utopia i lewicowa/komunistyczna bajka. Wszystko powinno kosztować tyle, ile faktycznie kosztuje. Bo i tak ktoś za to musi zapłacić. Jak nie uczący się, to ja lub mój sąsiad, który nigdy medykiem nie zostanie, ale podatki płacić musi. A przekładanie pieniedzy z jednej kieszeni do drugiej nigdy nie spowoduje, że coś będzie "za darmo". Za darmo nie ma nic, tylko się ludzi tym mami. Oczywiście wiem, że ktoś na tym może ucierpieć. No ale życie takie jest, że się nieraz nie ze swojej winy cierpi. Nie da się wszystkich zadowolić. Rzeczywistość to nie bajka.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > Wszystko powyżej OK, ale to mnie zmotywowało do odpowiedzi:> >Dla mnie najważniejszym wyróżnikiem lewicowego programu w dzisiejszych czasach byłby program rzeczywistej dostępności wykształcenia dla zdolnej i pracowitej młodzieży. To nie pieniądze rodziców ale zdolności powinny czynić dobrego lekarza czy architekta, a oni potem oddadzą z nawiązką to, co społeczeństwo w nich zainwestowało.> >Janko Muzykant się kłania  > Chyba nie wierzysz w to, co sam piszesz?Wprost przeciwnie, nie wierzę jedynie, że ktokolwiek taki program ogłosi, a tym bardziej zrealizuje. Gdyby studentom z Ustrzyk i Wieruszowa zapewniono akademiki w Warszawie (oczywiście tym, w których zdolności warto inwestować) chyba ze 100 000 warszawiaków straciłoby źródło poważnego dochodu z najmu mieszkań > Znam przypadki osób, które przyjeżdżają do Polski na studia medyczne z zamiarem powrotu tam, skąd przyjechały. Jak niby one oddają te zainwestowane w nie pieniądze? No chyba, że na granicy mówią ładnie "dziękuję" i się kłaniają nisko...A nie płacą za takie studia? Ja też studiowałem w Polsce i za moje studia UJ brał pieniądze (niemałe) > Takie coś, jak piszesz, to jest utopia i lewicowa/komunistyczna bajka. Wszystko powinno kosztować tyle, ile faktycznie kosztuje. Bo i tak ktoś za to musi zapłacić. Jak nie uczący się, to ja lub mój sąsiad, który nigdy medykiem nie zostanie, ale podatki płacić musi.Dokładnie. Rzecz w tym, że za te pieniądze wolałbyś zapewne mieć lekarza przyjętego na uczelnię z powodu zdolności i tylko zdolności. Nie zawsze syn bogatego przedsiębiorcy będzie dobrym lekarzem, choć oczywiście nie można tego wykluczyć. Na tym m.in. polega moja lewicowość, że każdy powinien mieć równe lub zbliżone możliwości nabycia wędki. Oczywiście te szanse nigdy nie będą równe, to zniszczyłoby motywację do pracy, wielu pracuje dla dzieci, ale wg mnie byłoby niekorzystne dla społeczeństwa, gdyby Marian Zembala nie mógł studiować medycyny > Oczywiście wiem, że ktoś na tym może ucierpieć.Ty. Bo najlepszy kandydat na medycynę może zostać wykluczony i nie będziesz miał dobrego lekarza Mieszkałem kiedyś w Chile. Studia medyczne były bardzo kosztowne, a stypendia nie istniały. Wystarczyło jedno pokolenie, a okazało się, że nie tylko nie ma kto dobrze leczyć, ale nawet nie ma kto dobrze wykładać na uczelniach. Na szczęście nie ma językowej bariery między lekarzami z Chile i Kuby, więc Kubańczycy pojechali leczyć do Chile
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) | > >Wszystko powyżej OK, ale to mnie zmotywowało do odpowiedzi:> >>Dla mnie najważniejszym wyróżnikiem lewicowego programu w dzisiejszych czasach byłby program rzeczywistej dostępności wykształcenia dla zdolnej i pracowitej młodzieży. To nie pieniądze rodziców ale zdolności powinny czynić dobrego lekarza czy architekta, a oni potem oddadzą z nawiązką to, co społeczeństwo w nich zainwestowało.> >>Janko Muzykant się kłania  > >Chyba nie wierzysz w to, co sam piszesz?> Wprost przeciwnie, nie wierzę jedynie, że ktokolwiek taki program ogłosi, a tym bardziej zrealizuje.No mam nadzieję, że nikt rozsądny tego nie wprowadzi. > Gdyby studentom z Ustrzyk i Wieruszowa zapewniono akademiki w Warszawie (oczywiście tym, w których zdolności warto inwestować)Od tego są egzaminy, a nie czyjeś akademiki. Zdolnych ocenia egzamin, a nie sztuczne ocenianie (np. punktami za pochodzenie). > chyba ze 100 000 warszawiaków straciłoby źródło poważnego dochodu z najmu mieszkańTo może o to Ci chodzi, że ktoś na tym zarabia?  A Ty nie... > >Znam przypadki osób, które przyjeżdżają do Polski na studia medyczne z zamiarem powrotu tam, skąd przyjechały. Jak niby one oddają te zainwestowane w nie pieniądze? No chyba, że na granicy mówią ładnie "dziękuję" i się kłaniają nisko...> A nie płacą za takie studia? Ja też studiowałem w Polsce i za moje studia UJ brał pieniądze (niemałe)A myślisz, że dlaczego ten ktoś przyjeżdżał do Polski, skoro mógł uczyć się u siebie? Bo u nas to były grosze w porównaniu z tamtejszymi opłatami. U nas wszystko dofinansowywano, więc dlatego. > >Takie coś, jak piszesz, to jest utopia i lewicowa/komunistyczna bajka. Wszystko powinno kosztować tyle, ile faktycznie kosztuje. Bo i tak ktoś za to musi zapłacić. Jak nie uczący się, to ja lub mój sąsiad, który nigdy medykiem nie zostanie, ale podatki płacić musi.> Dokładnie. Rzecz w tym, że za te pieniądze wolałbyś zapewne mieć lekarza przyjętego na uczelnię z powodu zdolności i tylko zdolności.Taką funkcję powinien pełnić egzamin. Sprawiedliwy i obiektywny. > Nie zawsze syn bogatego przedsiębiorcy będzie dobrym lekarzem, choć oczywiście nie można tego wykluczyć. Na tym m.in. polega moja lewicowość, że każdy powinien mieć równe lub zbliżone możliwości nabycia wędki.To się nazywa utopia. > Oczywiście te szanse nigdy nie będą równe, to zniszczyłoby motywację do pracy, wielu pracuje dla dzieci, ale wg mnie byłoby niekorzystne dla społeczeństwa, gdyby Marian Zembala nie mógł studiować medycynySą różne stypendia, ktore można oczywiście przyznawać. Ale nie "darmowe studia". > >Oczywiście wiem, że ktoś na tym może ucierpieć.> Ty. Bo najlepszy kandydat na medycynę może zostać wykluczony i nie będziesz miał dobrego lekarzaA to się nazywa demagogia  Najlepszy kandydat, po zdaniu celująco egzaminu, może otrzymać stypendium za wyniki w nauce. Może nie będzie opływał w dostatki, ale studia będzie mógł odbyć. A stypendium np. odpracować po studiach. Będzie wilk syty i owca cała  > Mieszkałem kiedyś w Chile. Studia medyczne były bardzo kosztowne, a stypendia nie istniały.Sam więc pokazujesz, że popełniono tam różne błędy, na których my moglibyśmy się uczyć. > Wystarczyło jedno pokolenie, a okazało się, że nie tylko nie ma kto dobrze leczyć, ale nawet nie ma kto dobrze wykładać na uczelniach.To zupełnie jak u nas: też brakuje lekarzy, bo ci, co się wyuczyli starają się zdobyć pracę gdzieś indziej, gdzie lepiej zarabiają. Jak widzisz, ekonomia działa w każdą stronę i tylko trzeba zdawać sobie z tego sprawę. Pewnie chciałbyś, jak za dawnych dobrych lat, zabronić wyjeżdżać lekarzom za granicę?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | > >Gdyby studentom z Ustrzyk i Wieruszowa zapewniono akademiki w Warszawie (oczywiście tym, w których zdolności warto inwestować)> Od tego są egzaminy, a nie czyjeś akademiki. Zdolnych ocenia egzamin, a nie sztuczne ocenianie (np. punktami za pochodzenie).Dokładnie! O tym, kto powinien leczyć powinny decydować tylko i wyłącznie egzaminy a nie punkty za pochodzenie czy materialny status rodziców. > >chyba ze 100 000 warszawiaków straciłoby źródło poważnego dochodu z najmu mieszkań> To może o to Ci chodzi, że ktoś na tym zarabia? A Ty nie...Zarabiam więcej niż na najmie mieszkania, stwierdzam jedynie fakt, że właściciele mieszkań pod najm to poważny elektorat, a nie podoba mi się jedynie to, że wielu z nich dostaje mieszkania za darmo (np DyktaFon zafundował służbowe mieszkanie warte 1 mln zł, a oficer odchodząc na emeryturę "wykupił" je za 100 tys i wrócił na wieś), bo jeśli ktoś kupił lub zbudował i zarabia, to jest to w pełni uczciwe. > >A nie płacą za takie studia? Ja też studiowałem w Polsce i za moje studia UJ brał pieniądze (niemałe)> A myślisz, że dlaczego ten ktoś przyjeżdżał do Polski, skoro mógł uczyć się u siebie? Bo u nas to były grosze w porównaniu z tamtejszymi opłatami. U nas wszystko dofinansowywano, więc dlatego.Nie wiem dlaczego dzisiaj, ktoś przyjeżdża do Polski na studia i ile płaci, powtórzę, studiowałem w Polsce i za moje studia nie płacił polski podatnik > > Nie zawsze syn bogatego przedsiębiorcy będzie dobrym lekarzem, choć oczywiście nie można tego wykluczyć. Na tym m.in. polega moja lewicowość, że każdy powinien mieć równe lub zbliżone możliwości nabycia wędki.> To się nazywa utopia.Liberalną utopią jest wizja, że prywatni przedsiębiorcy będą fundować stypendia zdolnej młodzieży > >>Oczywiście wiem, że ktoś na tym może ucierpieć.> >Ty. Bo najlepszy kandydat na medycynę może zostać wykluczony i nie będziesz miał dobrego lekarza> A to się nazywa demagogia Najlepszy kandydat, po zdaniu celująco egzaminu, może otrzymać stypendium za wyniki w nauce.To jest utopia. Może się okazać, że najlepszy kandydat nie zacznie studiów, bo rodziców nie stać, chyba, że rzeczywiście zostanie wprowadzony stypendialny system, który najlepszym studentom pozwoli sfinansować studia łącznie z zamieszkaniem w Warszawie. Jeśli to stypendium wystarczy na czesne i utrzymanie, to nie mam nic przeciwko, znów socjalista z Ciebie wychodzi  > >Mieszkałem kiedyś w Chile. Studia medyczne były bardzo kosztowne, a stypendia nie istniały.> Sam więc pokazujesz, że popełniono tam różne błędy, na których my moglibyśmy się uczyć.> > Wystarczyło jedno pokolenie, a okazało się, że nie tylko nie ma kto dobrze leczyć, ale nawet nie ma kto dobrze wykładać na uczelniach.> To zupełnie jak u nas: też brakuje lekarzy, bo ci, co się wyuczyli starają się zdobyć pracę gdzieś indziej, gdzie lepiej zarabiają. Jak widzisz, ekonomia działa w każdą stronę i tylko trzeba zdawać sobie z tego sprawę. Pewnie chciałbyś, jak za dawnych dobrych lat, zabronić wyjeżdżać lekarzom za granicę?  Nie, chciałbym, żeby ich zatrzymano w Polsce, chyba że najlepsi wyjadą do Opawy, bo ja korzystam z tamtejszej przychodni  Jednak przykład Chile powinien dać do myślenia. W pełni płatne studia i brak stypendiów powoduje zapaść, jeśli wolny rynek powoduje konieczność importu lekarzy, to coś z nim jest nie tak
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | DyktaFon (9281 punktów) | > >>Gdyby studentom z Ustrzyk i Wieruszowa zapewniono akademiki w Warszawie (oczywiście tym, w których zdolności warto inwestować)> >Od tego są egzaminy, a nie czyjeś akademiki. Zdolnych ocenia egzamin, a nie sztuczne ocenianie (np. punktami za pochodzenie).> Dokładnie! O tym, kto powinien leczyć powinny decydować tylko i wyłącznie egzaminy a nie punkty za pochodzenie czy materialny status rodziców.Jednak "materialny status rodziców" jest i powinien być istotny. Bo jakby wszystko rozdawali za darmo, to ja bym palcem nie kiwnął, bo po co się przemęczać, jak i tak nic mi to nie da więcej, niż inni mają? I to już przerabialiśmy, i się nie sprawdziło (PRL). > >>chyba ze 100 000 warszawiaków straciłoby źródło poważnego dochodu z najmu mieszkań> >To może o to Ci chodzi, że ktoś na tym zarabia? A Ty nie...> Zarabiam więcej niż na najmie mieszkania, stwierdzam jedynie fakt, że właściciele mieszkań pod najm to poważny elektorat,Raczej nie. W ogóle przedsiebiorcy to taki sobie elektorat - nikt się nimi zasadniczo z władz nie przjmuje. Służą co najwyżej do dojenia. Przynajmniej w Polsce. I to jest nasz błąd, którego zdaje się nikt nie widzieć. I przez to Polska nigdy w czołówce gospodarczej nie będzie. > a nie podoba mi się jedynie to, że wielu z nich dostaje mieszkania za darmoTo ja się zgłaszam. Gdzie należy się zapisać, aby dostać mieszkanie za darmo? > (np DyktaFon zafundował służbowe mieszkanie warte 1 mln zł, a oficer odchodząc na emeryturę "wykupił" je za 100 tys i wrócił na wieś),Nie bardzo rozumiem ten schmat, a bardzo bym chciał  > bo jeśli ktoś kupił lub zbudował i zarabia, to jest to w pełni uczciwe.Poza wyjątkami (jakieś przestępstwa?) tak właśnie jest. > >>A nie płacą za takie studia? Ja też studiowałem w Polsce i za moje studia UJ brał pieniądze (niemałe)> >A myślisz, że dlaczego ten ktoś przyjeżdżał do Polski, skoro mógł uczyć się u siebie? Bo u nas to były grosze w porównaniu z tamtejszymi opłatami. U nas wszystko dofinansowywano, więc dlatego.> Nie wiem dlaczego dzisiaj, ktoś przyjeżdża do Polski na studia i ile płaci, powtórzę, studiowałem w Polsce i za moje studia nie płacił polski podatnik> >> Nie zawsze syn bogatego przedsiębiorcy będzie dobrym lekarzem, choć oczywiście nie można tego wykluczyć. Na tym m.in. polega moja lewicowość, że każdy powinien mieć równe lub zbliżone możliwości nabycia wędki.> >To się nazywa utopia.> Liberalną utopią jest wizja, że prywatni przedsiębiorcy będą fundować stypendia zdolnej młodzieżyOczywiście, że nie będą  Bo takie stypendium więże się z jakimiś zobowiązaniami drugiej strony, np. że będzie przez jakiś czas pracować dla fundatora. Nie wszyscy prywatni przedsiębiorcy to krezusi nie wiedzący co robić z pieniędzmi  Na ogół mają więcej pieniędzy, ale mają też więcej wydatków. I takie stypendium to po prostu inwestycja, nie działanie charytatywne. > >>>Oczywiście wiem, że ktoś na tym może ucierpieć.> >>Ty. Bo najlepszy kandydat na medycynę może zostać wykluczony i nie będziesz miał dobrego lekarza> >A to się nazywa demagogia Najlepszy kandydat, po zdaniu celująco egzaminu, może otrzymać stypendium za wyniki w nauce.> To jest utopia. Może się okazać, że najlepszy kandydat nie zacznie studiów, bo rodziców nie stać, chyba, że rzeczywiście zostanie wprowadzony stypendialny system, który najlepszym studentom pozwoli sfinansować studia łącznie z zamieszkaniem w Warszawie.O tym piszę... > Jeśli to stypendium wystarczy na czesne i utrzymanie, to nie mam nic przeciwko, znów socjalista z Ciebie wychodzi  Nie ubliżaj mi tak publicznie...  Ja piszę o rozsądnym inwestowaniu pieniędzy w stypendia, nie o rozdawnictwie. Inwestycja ma się zwrócić z nawiązką. To jest idea kapitalizmu. > >>Mieszkałem kiedyś w Chile. Studia medyczne były bardzo kosztowne, a stypendia nie istniały.> >Sam więc pokazujesz, że popełniono tam różne błędy, na których my moglibyśmy się uczyć.> >> Wystarczyło jedno pokolenie, a okazało się, że nie tylko nie ma kto dobrze leczyć, ale nawet nie ma kto dobrze wykładać na uczelniach.> >To zupełnie jak u nas: też brakuje lekarzy, bo ci, co się wyuczyli starają się zdobyć pracę gdzieś indziej, gdzie lepiej zarabiają. Jak widzisz, ekonomia działa w każdą stronę i tylko trzeba zdawać sobie z tego sprawę. Pewnie chciałbyś, jak za dawnych dobrych lat, zabronić wyjeżdżać lekarzom za granicę?  > Nie, chciałbym, żeby ich zatrzymano w Polsce, chyba że najlepsi wyjadą do Opawy, bo ja korzystam z tamtejszej przychodni  Tu ja będę protestował, bo nie korzystam. > Jednak przykład Chile powinien dać do myślenia. W pełni płatne studia i brak stypendiów powoduje zapaść, jeśli wolny rynek powoduje konieczność importu lekarzy, to coś z nim jest nie takWolny rynek, to takie hasło. Niewiele znaczące w gruncie rzeczy. Świat realny jest bardziej skomplikowany i trzeba w nim jakoś żyć. Ale nie na wzór lewicy, bo to się nigdzie nie sprawdziło. Trzeba obserwować świat i wyciągać wnioski z różnych doświadczeń. Nie z ideologii, a z praktyki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | > >>>Gdyby studentom z Ustrzyk i Wieruszowa zapewniono akademiki w Warszawie (oczywiście tym, w których zdolności warto inwestować)> >>Od tego są egzaminy, a nie czyjeś akademiki. Zdolnych ocenia egzamin, a nie sztuczne ocenianie (np. punktami za pochodzenie).> >Dokładnie! O tym, kto powinien leczyć powinny decydować tylko i wyłącznie egzaminy a nie punkty za pochodzenie czy materialny status rodziców.> Jednak "materialny status rodziców" jest i powinien być istotny. Bo jakby wszystko rozdawali za darmo, to ja bym palcem nie kiwnął, bo po co się przemęczać, jak i tak nic mi to nie da więcej, niż inni mają? I to już przerabialiśmy, i się nie sprawdziło (PRL).Chyba coś źle zrozumiałeś. Bez kiwnięcia palcem nikt nie ostanie lekarzem, trzeba się uczyć i zdawać egzaminy, ale dostęp do tej nauki nie powinien zależeć od materialnego statusu rodziców. Nie chodzi o rozdawanie za darmo i wszystkim po równo ryb, chodzi o dostęp do wędki, zależny od umiejętności łowienia ryb. > >>>chyba ze 100 000 warszawiaków straciłoby źródło poważnego dochodu z najmu mieszkań> >>To może o to Ci chodzi, że ktoś na tym zarabia? A Ty nie...> >Zarabiam więcej niż na najmie mieszkania, stwierdzam jedynie fakt, że właściciele mieszkań pod najm to poważny elektorat,> Raczej nie. W ogóle przedsiebiorcy to taki sobie elektorat - nikt się nimi zasadniczo z władz nie przjmuje. Służą co najwyżej do dojenia. Przynajmniej w Polsce. I to jest nasz błąd, którego zdaje się nikt nie widzieć. I przez to Polska nigdy w czołówce gospodarczej nie będzie.To akurat widzę wprost odwrotnie, zwłaszcza po ostatnich wyborach. > >a nie podoba mi się jedynie to, że wielu z nich dostaje mieszkania za darmo> To ja się zgłaszam. Gdzie należy się zapisać, aby dostać mieszkanie za darmo?Wystarczy do mundurówki, oficerowie dostający awans do Warszawy otrzymują służbowe mieszkania (choć bardzo często mają swoje w miejscu gdzie przedtem pracowali) i mogą je "kupić" za 10% wartości. Podobnie jest z leśniczówkami, leśnik odchodząc na emeryturę może "kupić" leśniczówkę, jeszcze uprzednio wyremontowaną na Twój koszt. Ilu ludzi w Polsce "wykupiło" za kilka procent wartości mieszkania komunalne? Cenię przedsiębiorcę, który tanio kupi i drożej sprzeda, nie cenię takiego który sprzeda to, co darmo od państwa dostaje. > >bo jeśli ktoś kupił lub zbudował i zarabia, to jest to w pełni uczciwe.> Poza wyjątkami (jakieś przestępstwa?) tak właśnie jest.Oczywiście poza przestępstwami, ale to, co opisałem powyżej też uczciwe nie jest, choć jest legalne. Oficer przeniesiony do generalnego sztabu ma za co wynająć mieszkanie w Warszawie, nie podoba mi się fundowanie mu mieszkania przez podatnika. > >>> Nie zawsze syn bogatego przedsiębiorcy będzie dobrym lekarzem, choć oczywiście nie można tego wykluczyć. Na tym m.in. polega moja lewicowość, że każdy powinien mieć równe lub zbliżone możliwości nabycia wędki.> >>To się nazywa utopia.> >Liberalną utopią jest wizja, że prywatni przedsiębiorcy będą fundować stypendia zdolnej młodzieży> Oczywiście, że nie będą Bo takie stypendium więże się z jakimiś zobowiązaniami drugiej strony, np. że będzie przez jakiś czas pracować dla fundatora.Dokładnie i dlatego wielu młodych zdolnych ludzi nawet nie próbuje dostać się na studia, ze stratą dla siebie, ale też społeczeństwa, w tym prywatnego biznesu, który mógłby mieć lepiej przygotowaną kadrę. Na prywatne stypendia od przedsiębiorców też nie będzie chętnych, bo umowa z odpracowaniem grozi pracą za 5 000 zł miesięcznie > >>A to się nazywa demagogia Najlepszy kandydat, po zdaniu celująco egzaminu, może otrzymać stypendium za wyniki w nauce.> >To jest utopia. Może się okazać, że najlepszy kandydat nie zacznie studiów, bo rodziców nie stać, chyba, że rzeczywiście zostanie wprowadzony stypendialny system, który najlepszym studentom pozwoli sfinansować studia łącznie z zamieszkaniem w Warszawie.> O tym piszę..."Ależ pan jest...., socjalistą!!!" (J. Korvin - Mikke) > >Jeśli to stypendium wystarczy na czesne i utrzymanie, to nie mam nic przeciwko, znów socjalista z Ciebie wychodzi  > Nie ubliżaj mi tak publicznie...  To wskaż różnicę między moimi, lewicowymi poglądami a Twoimi.  > Ja piszę o rozsądnym inwestowaniu pieniędzy w stypendia, nie o rozdawnictwie. Inwestycja ma się zwrócić z nawiązką. To jest idea kapitalizmu.Tak, stypendia to inwestycja, tylko zwrot następuje w skali globalnej, a nie w pojedynczych przypadkach. Gdyby to miał być każdy przypadek, to nie byłoby stypendium, ale kredyt. Rozdawnictwa nie lubię, studia powinny być dla tych, którzy chcą się uczyć, a nie dla (.... wpisz, co chcesz). To, czy studia będą opłacane bezpośrednio z podatków, czy z czesnego, na które będzie stać Janka Muzykanta, to rzecz drugorzędna > >Nie, chciałbym, żeby ich zatrzymano w Polsce, chyba że najlepsi wyjadą do Opawy, bo ja korzystam z tamtejszej przychodni  > Tu ja będę protestował, bo nie korzystam.Polecam. Choć właścicielem szpitala jest zakon, który w Polsce jest mało lubiany mimo, że pod Grunwaldem dostał wp..ol
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | DyktaFon (9281 punktów) | > >Jednak "materialny status rodziców" jest i powinien być istotny. Bo jakby wszystko rozdawali za darmo, to ja bym palcem nie kiwnął, bo po co się przemęczać, jak i tak nic mi to nie da więcej, niż inni mają? I to już przerabialiśmy, i się nie sprawdziło (PRL).> Chyba coś źle zrozumiałeś. Bez kiwnięcia palcem nikt nie ostanie lekarzem, trzeba się uczyć i zdawać egzaminy, ale dostęp do tej nauki nie powinien zależeć od materialnego statusu rodziców.> Nie chodzi o rozdawanie za darmo i wszystkim po równo ryb, chodzi o dostęp do wędki, zależny od umiejętności łowienia ryb.Chyba dobrze zrozumiełem, może jedynie źle się wyraziłem  Chodzi o to, że bogatsi rodzice muszą coś z "bogactwa" mieć. Bo inaczej nie mieliby motywacji do wydajniejszej pracy - gdyby, niezależnie od statusu, wszyscy mieli np. taki sam dostęp do nauki, to po diabła wyrywać sobie rękawy, zamiast siedzieć przed telewizorem i wcinać chrupki? > >Raczej nie. W ogóle przedsiebiorcy to taki sobie elektorat - nikt się nimi zasadniczo z władz nie przjmuje. Służą co najwyżej do dojenia. Przynajmniej w Polsce. I to jest nasz błąd, którego zdaje się nikt nie widzieć. I przez to Polska nigdy w czołówce gospodarczej nie będzie.> To akurat widzę wprost odwrotnie, zwłaszcza po ostatnich wyborach.Oglądając tv może można takie wrażenie odnieść... Lecz rzeczywistość raczej tego nie potwierdza. Zresztą to nie tylko tyczy się władz, to jest nastawienie całego społeczeństwa do "prywaciarzy". Władze są tylko uzewnętrznieniem poglądów społecznych - wywodzą się z tego społeczeństwa. Stosunek przeciętnych ludzi do przedsiębiorców w Polsce doskonale jest też widoczny na tym forum. Ludzie chętnie korzystają z wyników pracy tychże, ale już wyrażają się o nich zdecydowanie negatywnie. Nie ma też w Polsce jakichś znaczących światowo firm (poza może wyjątkami do policzenia na palcach co najwyżej dwóch rąk...). Za to, w zamian, światowe firmy przychodzą do Polski i świetnie robią w konia polskie władze... Zarabiając przy tym lepiej, niż u siebie. > >To ja się zgłaszam. Gdzie należy się zapisać, aby dostać mieszkanie za darmo?> Wystarczy do mundurówki, oficerowie dostający awans do Warszawy otrzymują służbowe mieszkania (choć bardzo często mają swoje w miejscu gdzie przedtem pracowali) i mogą je "kupić" za 10% wartości. Podobnie jest z leśniczówkami, leśnik odchodząc na emeryturę może "kupić" leśniczówkę, jeszcze uprzednio wyremontowaną na Twój koszt. Ilu ludzi w Polsce "wykupiło" za kilka procent wartości mieszkania komunalne?> Cenię przedsiębiorcę, który tanio kupi i drożej sprzeda, nie cenię takiego który sprzeda to, co darmo od państwa dostaje.To nie wina ludzi, którzy z tego rozdawnictwa korzystają, to wina państwa, które bezczelnie rozdaje, bo to "niczyje". Ja nie wiem, jak można myśleć źle o kimś, kto bierze, jak rozdają, a przy tym szanować rozdającego? Wytłumacz mi to. > >>bo jeśli ktoś kupił lub zbudował i zarabia, to jest to w pełni uczciwe.> >Poza wyjątkami (jakieś przestępstwa?) tak właśnie jest.> Oczywiście poza przestępstwami, ale to, co opisałem powyżej też uczciwe nie jest, choć jest legalne.Uczciwe nie jest ze strony państwa. Ze strony biorących jak najbardziej uczciwe. > Oficer przeniesiony do generalnego sztabu ma za co wynająć mieszkanie w Warszawie, nie podoba mi się fundowanie mu mieszkania przez podatnika.Witam więc w moim spojrzeniu na świat  )) Nie jestem ani na lewo, ani na prawo. Jestem za rozsądkiem. > >>Liberalną utopią jest wizja, że prywatni przedsiębiorcy będą fundować stypendia zdolnej młodzieży> >Oczywiście, że nie będą Bo takie stypendium więże się z jakimiś zobowiązaniami drugiej strony, np. że będzie przez jakiś czas pracować dla fundatora.> Dokładnie i dlatego wielu młodych zdolnych ludzi nawet nie próbuje dostać się na studia, ze stratą dla siebie, ale też społeczeństwa, w tym prywatnego biznesu, który mógłby mieć lepiej przygotowaną kadrę. Na prywatne stypendia od przedsiębiorców też nie będzie chętnych, bo umowa z odpracowaniem grozi pracą za 5 000 zł miesięczniePrzecież nie ma przymusu pobierania stypendium. To jest gra rynkowa: jak komuś się opłaci, to skorzysta (tyczy się wszystkich stron). > >Ja piszę o rozsądnym inwestowaniu pieniędzy w stypendia, nie o rozdawnictwie. Inwestycja ma się zwrócić z nawiązką. To jest idea kapitalizmu.> Tak, stypendia to inwestycja, tylko zwrot następuje w skali globalnej, a nie w pojedynczych przypadkach. Gdyby to miał być każdy przypadek, to nie byłoby stypendium, ale kredyt.No to niech globalny inwestor w to inwestuje  Pewnie powiesz: państwo. A ja jestem zdania, że państwo nie powinno się zajmować gospodarką, tylko stwarzaniem warunków dla przedsiębiorców, żeby to oni chcieli inwestować. Tu się różnimy zapewne. > Rozdawnictwa nie lubię, studia powinny być dla tych, którzy chcą się uczyć, a nie dla (.... wpisz, co chcesz).Oczywiście. A obecnie są dla wszystkich gamoni, nawet dla tych, co zupełnie nie chcą się uczyć. Tylko ich się przymusza (np. zwyczajem, że każdy powinien iść na studia). I to jest chore. Potem są tacy magistrzy, co to z trudem dostali się do szkoły średniej  A potem już jakoś poszło... > To, czy studia będą opłacane bezpośrednio z podatków, czy z czesnego, na które będzie stać Janka Muzykanta, to rzecz drugorzędna> >>Nie, chciałbym, żeby ich zatrzymano w Polsce, chyba że najlepsi wyjadą do Opawy, bo ja korzystam z tamtejszej przychodni  > >Tu ja będę protestował, bo nie korzystam.> Polecam. Choć właścicielem szpitala jest zakon, który w Polsce jest mało lubiany mimo, że pod Grunwaldem dostał wp..olOooooo... tu znów się poróżnimy  Zakon powinien zająć się wmawianiem ludziom bajek, a nie prowadzeniem szpitala.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | > >Nie chodzi o rozdawanie za darmo i wszystkim po równo ryb, chodzi o dostęp do wędki, zależny od umiejętności łowienia ryb.> Chyba dobrze zrozumiełem, może jedynie źle się wyraziłem Chodzi o to, że bogatsi rodzice muszą coś z "bogactwa" mieć. Bo inaczej nie mieliby motywacji do wydajniejszej pracyOczywiście! Cała gospodarka by padła, gdyby nie było warto pracować dla swoich dzieci. > - gdyby, niezależnie od statusu, wszyscy mieli np. taki sam dostęp do nauki, to po diabła wyrywać sobie rękawy, zamiast siedzieć przed telewizorem i wcinać chrupki?I to jest jedyne, do czego dostęp powinien być (w miarę) jednakowy. Oczywiście jednakowy nigdy nie będzie, do skrajnej utopii dążyć nie należy Należy jednak pewne rzeczy ułatwiać. Zawsze większy dostęp do dóbr kultury będzie miał młody człowiek w wielkim mieście (bogactwo rodziców nie ma tu praktycznego znaczenia) ale skoro już jest w Polsce publiczna telewizja, to niech się zajmie kulturą, podobnie jak popularyzacją nauki, a gdyby jeszcze zlikwidować bełkot lektura w filmach, wielu ludzi łatwiej by się nauczyło obcych języków > >>Raczej nie. W ogóle przedsiebiorcy to taki sobie elektorat - nikt się nimi zasadniczo z władz nie przjmuje. Służą co najwyżej do dojenia. Przynajmniej w Polsce. I to jest nasz błąd, którego zdaje się nikt nie widzieć. I przez to Polska nigdy w czołówce gospodarczej nie będzie.> >To akurat widzę wprost odwrotnie, zwłaszcza po ostatnich wyborach.> Oglądając tv może można takie wrażenie odnieść... Lecz rzeczywistość raczej tego nie potwierdza.A jednak nie tylko w TV słyszy się np. o zmianach np w płaceniu chorobowego (bezsprzecznie słusznych) ale korzystnych dla pracodawców > Zresztą to nie tylko tyczy się władz, to jest nastawienie całego społeczeństwa do "prywaciarzy".Trochę jednak powinieneś przyznać, że znaczna ich część sobie na złą opinię zapracowała, w latach 90-tych zachowanie wielu zwłaszcza pochodzących z PZPRowskiej nomenklatury dalekie było od tego co widziałem w Niemczech czy Francji > Stosunek przeciętnych ludzi do przedsiębiorców w Polsce doskonale jest też widoczny na tym forum. Ludzie chętnie korzystają z wyników pracy tychże,Nie. Ludzie korzystają z owoców własnej pracy. > Nie ma też w Polsce jakichś znaczących światowo firm (poza może wyjątkami do policzenia na palcach co najwyżej dwóch rąk...).A to już historyczna zaszłość, a nie wina Polaków. > >>To ja się zgłaszam. Gdzie należy się zapisać, aby dostać mieszkanie za darmo?> >Wystarczy do mundurówki, oficerowie dostający awans do Warszawy otrzymują służbowe mieszkania (choć bardzo często mają swoje w miejscu gdzie przedtem pracowali) i mogą je "kupić" za 10% wartości. Podobnie jest z leśniczówkami, leśnik odchodząc na emeryturę może "kupić" leśniczówkę, jeszcze uprzednio wyremontowaną na Twój koszt. Ilu ludzi w Polsce "wykupiło" za kilka procent wartości mieszkania komunalne?> >Cenię przedsiębiorcę, który tanio kupi i drożej sprzeda, nie cenię takiego który sprzeda to, co darmo od państwa dostaje.> To nie wina ludzi, którzy z tego rozdawnictwa korzystają, to wina państwa, które bezczelnie rozdaje, bo to "niczyje".Co nie zmienia dwóch rzeczy: 1 Istnieje rozdawnictwo (zazwyczaj bogatym, bo pułkownik w wojsku biedny nie jest) 2 Nie zmieniam zdania. Szanuję kogoś, kto tanio kupił i drogo sprzedał, nie szanuję kogoś, komu Ty kupiłeś i drogo sprzedał > Ja nie wiem, jak można myśleć źle o kimś, kto bierze, jak rozdają, a przy tym szanować rozdającego? Wytłumacz mi to.Też nie wiem, bo rozdającego nie szanuję > > Oficer przeniesiony do generalnego sztabu ma za co wynająć mieszkanie w Warszawie, nie podoba mi się fundowanie mu mieszkania przez podatnika.> Witam więc w moim spojrzeniu na świat )) Nie jestem ani na lewo, ani na prawo. Jestem za rozsądkiem.Tym razem to ja jestem liberałem?  > >Dokładnie i dlatego wielu młodych zdolnych ludzi nawet nie próbuje dostać się na studia, ze stratą dla siebie, ale też społeczeństwa, w tym prywatnego biznesu, który mógłby mieć lepiej przygotowaną kadrę. Na prywatne stypendia od przedsiębiorców też nie będzie chętnych, bo umowa z odpracowaniem grozi pracą za 5 000 zł miesięcznie> Przecież nie ma przymusu pobierania stypendium. To jest gra rynkowa: jak komuś się opłaci, to skorzysta (tyczy się wszystkich stron).Janko Muzykant się znów kłania. > >Tak, stypendia to inwestycja, tylko zwrot następuje w skali globalnej, a nie w pojedynczych przypadkach. Gdyby to miał być każdy przypadek, to nie byłoby stypendium, ale kredyt.> No to niech globalny inwestor w to inwestuje Pewnie powiesz: państwo.Tak, państwo, choć za moje studia w Krakowie płaciła prywatna (kościelna) fundacja > A ja jestem zdania, że państwo nie powinno się zajmować gospodarką, tylko stwarzaniem warunków dla przedsiębiorców, żeby to oni chcieli inwestować. Tu się różnimy zapewne.Nie, nie różnimy się znacznie, Państwo nie powinno się zajmować gospodarką, ale stwarzanie warunków dla przedsiębiorców oznacza także kształcenie dla przedsiębiorstw dobrej kadry > >Rozdawnictwa nie lubię, studia powinny być dla tych, którzy chcą się uczyć, a nie dla (.... wpisz, co chcesz).> Oczywiście. A obecnie są dla wszystkich gamoni, nawet dla tych, co zupełnie nie chcą się uczyć.Niestety. > >Polecam. Choć właścicielem szpitala jest zakon, który w Polsce jest mało lubiany mimo, że pod Grunwaldem dostał wp..ol> Oooooo... tu znów się poróżnimy Zakon powinien zająć się wmawianiem ludziom bajek, a nie prowadzeniem szpitala.Wiele zakonów powstało dla opieki nad chorymi, zwłaszcza takimi, którymi nikt nie chciał się zająć. Dlaczego do pielęgniarki mówi się się "siostro"?
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | > zamiast narzekać na innych, to proszę się zabrać za działalność gospodarczą i pokazać, jak powinno się pracować. powinno się pracować wspólnot owo, będąc indywidualnym, wolnym, to można się w dupę podrapac ale patoelity od przedszkola wymuszają antyludzki, niewolniczy system, LIBERALIZM; INDYWIDUALIZM, WOLNOŚĆ, WŁASNOSĆ
>Narzekać na innych to każdy potrafi. Gorzej z pokazaniem, na własnym przykładzie, jak powinno być. powinienen byc to wysiłek zbiorowy, WESPÓŁ ZESPÓŁ, inaczej to porażka pewna
>Bo widzi się tylko to, co widać. nie wie się o tym, czego nie widać. na ogół już nie jest tak wesoło, jak krytycy sobie myślą... byliśmy mamieni propaganda od pucybuta do milionera, że jesteś sobie sterem, żeglarzem itp. to fałsz, ogrom młodych w to wierzy, ładuje energię i bankrutuje a taka Ogórek (z TV) założyła fundacje i dostała od PiSu 1 000 000 zł na własne muzeum (we domyśle ogórków) ale tyle kulczyk zarabiał w 1 godzinę, dlatego wolę PiS niż PO
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >> zamiast narzekać na innych, to proszę się zabrać za działalność gospodarczą i pokazać, jak powinno się pracować. >powinno się pracować wspólnot owo, będąc indywidualnym, wolnym, to można się w dupę podrapac >ale patoelity od przedszkola wymuszają antyludzki, niewolniczy system, LIBERALIZM; INDYWIDUALIZM, WOLNOŚĆ, WŁASNOSĆ
Mnie nikt nie nauczył wyzyskiwać ludzi tak jak ty innych.
Ty płaciłeś ludziom po 3 zł. Nie musiałeś.
Masz wyrzuty sumienia, dręczy cię to co robiłeś. Dlatego uroiles sobie patoelity.
Powiedz. Jak płaciłeś ludziom. To wyciągałes plik banknotów sliniles palec odliczales i myslales o patoleitaxh ?
Dobrze że USA i UNia Europejska położyła kres takim. Przynajmniej częściowo. Teraz podobni tobie już nie jadą po Polakach. Teraz musialbys ściągnąć kogoś z dalekiej Azji.
ps. Właściwe to mam okazję rozmawoac teraz z człowiekiem z Kirgistanu . Zatrudnionym w Polskiej Firmie.
Patologia romaro i jego słowa >Bodajby ci, mały kurwiu - uuj stanął tak, żeby ci wieka od trumny nie mogli zamknąć. Bo do pionu co najwyżej swojego fiuta stawiac możesz za pomocą viagry
|
|
| | | | |  | | Thoter (6650 punktów) | > powinno się pracować wspólnot owo, będąc indywidualnym, wolnym, to można się w dupę podrapac> www.youtube.com/watch?v=Cn488wqoTQUDramatyczny apel mieszkanki Lądka-Zdrój: "Tu jest jak na wojnie! Otwórzcie serca, pomóżcie nam!"Hamerlik mieszka w Lądku Zdroju. Na pewno tak jak wszyscy powodzianie potrzebuje pomocy. Trzeba jakoś nawiązać kontakt z Hamerlikiem.
|
|
| |  | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | >>Kulczyk był raczej cwaniakiem. >Wolałbys pracować u Kulczyka czy u Okrągłego który pisał że płacił 3 zł na h >Myślisz że realia się jakoś bardzo zmieniły ? gdy do władzy doszedł "faszystowski-komunistyczny" PiS płaca minimalna wzrosła do 30 zł, kraj się ogromnie rozwinął. Gdyby nie było płacy minimalnej, dalej wielu by zarabiało 3zł/godz a zysk wywoziło za granicę PKB = zysk przedsiębiorcy (głównie niemca i usazyda, wywożony za granicę) + place pracowników dlatego za niemca tuska płace były minimalne 3zł/h by zysk (PKB) wywieźć do niemiec, izraela i usa, fizyka jest prosta
PiS to najlepsze co nas mogło spotkac (oprócz lizanie dupy usazydowi- walki z Rosją za pomoca krwi Ukrainy)
fizyka jest boginią, matką wszystkich bogów... chemia jej pierworodną córką.. a biologia, duchem świętym, a matematyka ich językiem św czwórca racjonalistów wg okraglego
|
|
| | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >>>Kulczyk był raczej cwaniakiem. >>Wolałbys pracować u Kulczyka czy u Okrągłego który pisał że płacił 3 zł na h >>Myślisz że realia się jakoś bardzo zmieniły ? >gdy do władzy doszedł "faszystowski-komunistyczny" PiS płaca minimalna wzrosła do 30 zł, kraj się ogromnie rozwinął. Gdyby nie było płacy minimalnej, dalej wielu by zarabiało 3zł/godz a zysk wywoziło za granicę
Fakty są takie.
Placiles ludziom 3 zł na godzinę. Wyzysk jakich mało.
Reszta to twoje urojenia.
Można się tylko cieszyć że się w życiu nie trafiło na ciebie. Temat jest w zasadzie nie o Kulczyku tylko o takich wyzywskiwaczaxh jak ty.
Pisz dalej. Temat ma potencjał. By przypomnieć jak tacy jak ty drenowali ludzi.
Musiałeś być bogiem dla tych ludzi. Że się decydowali na kołchozniczy wyzysk. Na te ochłapy jakie im płaciłeś.
Patologia romaro i jego słowa >Bodajby ci, mały kurwiu - uuj stanął tak, żeby ci wieka od trumny nie mogli zamknąć. Bo do pionu co najwyżej swojego fiuta stawiac możesz za pomocą viagry
|
|
|  | 1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) | >>Ten Kulczyk to dopiero był potwór. >A może łyżka dziegdcu? >>Zabrał tyle pieniędzy, >Mam wielki szacunek dla pracowitych przedsiębiorców, którzy mają dobry pomysł na biznes, ryzykują WŁASNE pieniądze i budują miejsca pracy, pomnażając wspólny dobrobyt, ale nie uważam cwaniaków, którzy kupują państwową firmę za kredyt w państwowym banku (pod zastaw tej firmy), a jedyne co robią to sprzedają tę firmę innej firmie, wszystko to wykorzystując znajomości, a potem pokazują swoją dobroczynność pod publiczkę. >Jest różnica między przedsiębiorczością i pracowitością a cwaniactwem >Kulczyk był raczej cwaniakiem. > Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Cwaniactwo ma szansę, gdy mu się to ułatwia. Jeśli się tworzy prawo dla własnej korzyści, to grzech by było różnym cwaniakom tego nie wykorzystać. Jedynym więc rozwiązaniem tego problemu jest nie tworzenie prawa z różnymi furtkami dla siebie, a przy okazji dla innych cwaniaków. Nie narzekajmy na tych cwaniaków, co wykorzystują pojawiającą się okazję, a na tych, którzy te okazje tworzą. Nie wybierajmy ich powtórnie do koryta. A najlepiej nie mieszajmy państwa do działalności gospodarczej - nie będzie problemu z państwowymi firmami. Państwo ma zupełnie inne zadania, niż produkowanie gwożdzi i leczenie ludzi. Ma się zajmować organizacją obszarów, na których jest. Organizacją dla ludzi, nie dla polityków.
|
|
| |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | > A najlepiej nie mieszajmy państwa do działalności gospodarczej
Większość ludzi została by zaorana w robocie.
>Nie narzekajmy na tych cwaniaków, co wykorzystują pojawiającą się okazję, a na tych, którzy te okazje tworzą.
Kłóci się z powyższym co piszesz o mieszaniu państwa.
Brak kontroli państwa i jedziesz za 3 zł na h bez urlopu bez BHP.
Bez kontroli państwa i 3zl mogło by być wysoka stawka. Wkoncu gdzieś tam dla nas szyja koszulki za dolara dziennie.
To chyba to do czego zmierzasz?
Patologia romaro i jego słowa >Bodajby ci, mały kurwiu - uuj stanął tak, żeby ci wieka od trumny nie mogli zamknąć. Bo do pionu co najwyżej swojego fiuta stawiac możesz za pomocą viagry
|
|
| | |  | | DyktaFon (9281 punktów) | >> A najlepiej nie mieszajmy państwa do działalności gospodarczej >Większość ludzi została by zaorana w robocie.
To chyba nisko cenisz tą "większość ludzi". Znaczy właściciele firm samodzielnie by prowadzili np. 100 ciężarówek rozwożących towary? Nie mam tak bujnej wyobraźni, żeby wyobrazić sobie takie coś...
>>Nie narzekajmy na tych cwaniaków, co wykorzystują pojawiającą się okazję, a na tych, którzy te okazje tworzą. >Kłóci się z powyższym co piszesz o mieszaniu państwa. >Brak kontroli państwa i jedziesz za 3 zł na h bez urlopu bez BHP. >Bez kontroli państwa i 3zl mogło by być wysoka stawka. >Wkoncu gdzieś tam dla nas szyja koszulki za dolara dziennie.
Myślę, że i za mniej. Ale to nie znaczy, że tam robią to charytatywnie. Po prostu takie są u nich ceny. I za to można wyżyć. W Dubaju też się dziwią, że nam chce się pracować za 5-10 tys. zł. Wyzysk Panie... Im by się nie chciało... (tam zarabiają między 50 a 150 tys. zł miesięcznie...) Za 10 tys. zł nie chciałoby się im ruszyć d...
>To chyba to do czego zmierzasz?
Zmierzam do tego, że jedna organizacja nie powinna jednocześnie wyznaczać sobie przepisów i z tych przepisów korzystać. Bo to rodzi pokusę takiego ustalania przepisów, żeby wyszło na moje.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >>> A najlepiej nie mieszajmy państwa do działalności gospodarczej >>Większość ludzi została by zaorana w robocie. >To chyba nisko cenisz tą "większość ludzi". Znaczy właściciele firm samodzielnie by prowadzili np. 100 ciężarówek rozwożących towary? Nie mam tak bujnej wyobraźni, żeby wyobrazić sobie takie coś...
Ale co sobie nie możesz wyobrazić? Pracownia aż padniesz?
To było jeszce nie tak dawno. Kierowcy jeździli aż dojechali. Praca po kilkanaście godzin dziennie.
W małych firmach robiono aż się skończy za stała stawkę Lata 90.
>>>Nie narzekajmy na tych cwaniaków, co wykorzystują pojawiającą się okazję, a na tych, którzy te okazje tworzą. >>Kłóci się z powyższym co piszesz o mieszaniu państwa. >>Brak kontroli państwa i jedziesz za 3 zł na h bez urlopu bez BHP. >>Bez kontroli państwa i 3zl mogło by być wysoka stawka. >>Wkoncu gdzieś tam dla nas szyja koszulki za dolara dziennie. >Myślę, że i za mniej. Ale to nie znaczy, że tam robią to charytatywnie. Po prostu takie są u nich ceny. I za to można wyżyć. W Dubaju też się dziwią, że nam chce się pracować za 5-10 tys. zł. Wyzysk Panie... Im by się nie chciało... (tam zarabiają między 50 a 150 tys. zł miesięcznie...) Za 10 tys. zł nie chciałoby się im ruszyć d...
Dolar dziennie? Raczysz kpić z tych ludzi.
>>To chyba to do czego zmierzasz? >Zmierzam do tego, że jedna organizacja nie powinna jednocześnie wyznaczać sobie przepisów i z tych przepisów korzystać. Bo to rodzi pokusę takiego ustalania przepisów, żeby wyszło na moje.
Nie. Zmierzasz do tego że pracownik nie ma praw i robi za friko.
A jak się nie podoba to zawsze można ściągnąć ludzi z Pakistanu.
Oczywiście ochrona rynku pracy Cię nie interesuje. Ludzie niech wyjeżdżają za granicę albo godzza się pracować za głodowe stawki.
Zdaje się że miałeś szczęście w życiu i pojęcie pracy w fabryce kurzu za minimalną Cię ominęło.
Szanuje. Ale przez to wile rzeczy nie możesz sobie wyobrazić....wybacz ale trche politykiem zalatuje Twoje pisanie.
Ludzie nie chcą pracować za miskę ryżu. Więc do Europy przedsiębiorcy ścigają tanią siłę robocza.
Patologia romaro i jego słowa >Bodajby ci, mały kurwiu - uuj stanął tak, żeby ci wieka od trumny nie mogli zamknąć. Bo do pionu co najwyżej swojego fiuta stawiac możesz za pomocą viagry
|
|
| | | | |  | | DyktaFon (9281 punktów) | > >>> A najlepiej nie mieszajmy państwa do działalności gospodarczej> >>Większość ludzi została by zaorana w robocie.> >To chyba nisko cenisz tą "większość ludzi". Znaczy właściciele firm samodzielnie by prowadzili np. 100 ciężarówek rozwożących towary? Nie mam tak bujnej wyobraźni, żeby wyobrazić sobie takie coś...> Ale co sobie nie możesz wyobrazić?Nie mogę sobie wyobrazić, że pracodawca nie będzie potrzebował pracowników i ich odstraszy głodową pensją. A sam osobiście poprowadzi np. 100 ciężarówek jednocześnie. Po prostu pracodawca bez pracownika nie istnieje... i na odwrót. I muszą się dogadać wzajemnie. I tak zawsze jest. Niezależnie, co sobie niektórzy wyobrażają. > Dolar dziennie? Raczysz kpić z tych ludzi.Nie. Pokazuję tylko, że nie rozumiesz kwot, o których mówisz. Dolar dzinnie to dla niektórych życie lub śmierć. To tylko w bogatej Europie wydaje się, że to nic. Analogicznie, jak 10 tys. zł wydaje się niczym dla Dubajczyka. A dla nas to codzienność i rzeczywistość. > >>To chyba to do czego zmierzasz?> >Zmierzam do tego, że jedna organizacja nie powinna jednocześnie wyznaczać sobie przepisów i z tych przepisów korzystać. Bo to rodzi pokusę takiego ustalania przepisów, żeby wyszło na moje.> Nie. Zmierzasz do tego że pracownik nie ma praw i robi za friko.To już chyba Lenin i Marks wiedzieli  Ale jakoś się na dłużej nie utrzymało to twierdzenie... > A jak się nie podoba to zawsze można ściągnąć ludzi z Pakistanu.> Oczywiście ochrona rynku pracy Cię nie interesuje.Zupełnie nie. Bo pamiętam to z okresu PRL i ZSSR. I dziwnym trafem nawet beneficjenci tej "ochrony" zbrojnie się przed nią bronili  > Ludzie niech wyjeżdżają za granicę albo godzza się pracować za głodowe stawki.> Zdaje się że miałeś szczęście w życiu i pojęcie pracy w fabryce kurzu za minimalną Cię ominęło.> Szanuje.> Ale przez to wile rzeczy nie możesz sobie wyobrazić....wybacz ale trche politykiem zalatuje Twoje pisanie.He, he... jeszcze mnie nikt politykiem nie nazwał  Bo to dla mnie obelga  > Ludzie nie chcą pracować za miskę ryżu. Więc do Europy przedsiębiorcy ścigają tanią siłę robocza.Ja widzę dokładnie coś innego: bronią się Europejczycy przed tą tanią siłą roboczą. Do tego stopnie, że budują zapory na granicach. Więc jak to jest?  A przedsiębiorcy faktycznie, wycofują się z Europy i budują swoje fabryki gdzieś dalej. (Ciekawe dlaczego?) Więc wkrótce to Europejczycy nie będą mieli gdzie pracować. Ale to chyba nie problem, dostaną zasiłki i sobie poradzą. Prawda?
|
|
| | | | | |  | | farmer (22440 punktów) | >>>>> A najlepiej nie mieszajmy państwa do działalności gospodarczej >>>>Większość ludzi została by zaorana w robocie. >>>To chyba nisko cenisz tą "większość ludzi". Znaczy właściciele firm samodzielnie by prowadzili np. 100 ciężarówek rozwożących towary? Nie mam tak bujnej wyobraźni, żeby wyobrazić sobie takie coś... >>Ale co sobie nie możesz wyobrazić? >Nie mogę sobie wyobrazić, że pracodawca nie będzie potrzebował pracowników i ich odstraszy głodową pensją. A sam osobiście poprowadzi np. 100 ciężarówek jednocześnie. Po prostu pracodawca bez pracownika nie istnieje... i na odwrót. I muszą się dogadać wzajemnie. I tak zawsze jest. Niezależnie, co sobie niektórzy wyobrażają.
Zacznijmy od tego czy rozumiesz czym jest zaoranie pracownika w robocie.
Wg. Mnie nie stąd Twoje Politykowanie.
>He, he... jeszcze mnie nikt politykiem nie nazwał Bo to dla mnie obelga
Skoro uznajesz to za obelge....niech się inni uczą.zabawy słowem.
Aczkolwiek ja uznaje że właśnie tak traktują politycy ludzi. Zupełnie oderwanie od rzeczywistości.
Dolar dziennie porownujesz da naszej pensji 5-10k
W Polsce też mozesz wynająć pokój kupić coś do jedzenia i żyć z dnia na dzień.
Bez praw bez urlopu bez BHP.
Wg Ciebie jest to okej do czego zmierzasz przy czym jesteś zdziwiony WYZYSKIEM że taki istnieje.
>Ja widzę dokładnie coś innego: bronią się Europejczycy przed tą tanią siłą roboczą. Do tego stopnie, że budują zapory na granicach. Więc jak to jest?
Nie wiem co robisz czym się zajmujesz. Ewidentnie problem Ciebie nie dotyczy.
Kto więc się broni ? Przedsiębiorcy zatrudniający w Polskich firmach ludzi z dalekje Azji?
Dla Przedsiębiorcy to idealna okazja.
Nie pasuje ? Mam Pakistanczyka na Twoje miejsce.
Będziesz się bronił czy to Abstrakcja z TV dla.Cibie ?
Patologia romaro i jego słowa >Bodajby ci, mały kurwiu - uuj stanął tak, żeby ci wieka od trumny nie mogli zamknąć. Bo do pionu co najwyżej swojego fiuta stawiac możesz za pomocą viagry
|
|
 | 1 na 1 | okragly (21676 punktów) | > >dał nam przykład kulczyk, jak zwyciężać mamy> >kulczyk bog liberałów kradl 1 000 000 zł/godz, na terenach powodziowych widac libki niedorozwojki, janusze biznesu,> >smutne bycie Polakiem, amerykanizacja nas zniszczy> Ten Kulczyk to dopiero był potwór. Zabrał tyle pieniędzy, że nie starczyło na szkołę podstawową dla niejakiego okrągłego. Nie nauczył się przez to pisać (czytać pewnie też nie...). Nic dziwnego, że teraz chodzi i jęczy, narzeka...kazdy ma jakieś talenty, kulczyk do kradzieży, można było go wykorzystać dla dobra Polski np zeby okradał żydów, ale on NIE, wolał swoich "braci i siostry" U żydów odwrotnie, można okradać gojów swoich nie, jak myślisz, który naród jest mądrzejszy? chciałbym być zydkiem, ale bym was libków doił, np było takich dwóch co ukradli Ursus Co dziwne na pogrzebie stawiła się cała patoelita, same libki; prymas, arcybiskupi, biskupi, generałowie, ministry, prezydenci, premierzy. NIESAMOWITE, co władza, pieniądze, robi z ludzi
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|